Pijane życie - oszukiwanie samego siebie

Spis treści
Pijane życie - oszukiwanie samego siebie
Strona 2
Wszystkie strony
Mistrzostwo świata w oszukiwaniu zdobyłem niepostrzeżenie [*]. Łatwo i gładko potrafiłem oszukiwać wszystkich bliskich, bo sam szczerze i z oddaniem wierzyłem w swoje oszustwa, manipulacje, kłamstwa i przeinaczenia.

Potrafiłem manipulować swoimi uczuciami, przy zachowaniu przekonania, że nie mam na nie wpływu. Byłem - można rzec śmiało - człowiekiem głębokiej wiary przy całym nihilizmie, pesymizmie, mizantropii i ślicznie paranoidalnym obrazie świata. A wiarę tę naruszyć przez dziesiątki lat nie potrafiły nawet najbardziej uparte fakty, najbardziej oczywiste straty i zagrożenia.

Pamiętam siebie jako smutne, raczej samotne dziecko. W dziecięcych wspomnieniach - a zachowały mi się dość wczesne i prawdziwe, wiem, bo mogłem weryfikować - nie pojawiają się żadne inne dzieci. Później też, nawet kiedy już byli koledzy, dzieciaki nieco młodsze i starsze (rówieśników spotkałem dopiero w szkole), widzę siebie jako zamyślonego, nadmiernie poważnego, zaczytanego sensata i marzyciela.

Prócz samotności drugim towarzyszem mojego dzieciństwa był lęk. Mało zostało mi w pamięci, ale sytuacje, które zostały, nasycone są takim lękiem, który łatwo odtwarza mi się jeszcze dziś. Wyraziście pamiętam ogromną jak kolumna nogę mojego ojca, której uczepiłem się, aby powstrzymać jego atak na mamę. Pamiętam, jak bardzo się bałem, jak przemożny lęk przenikał całe moje ciało, jak dotkliwie odbierałem olbrzymią dysproporcję pomiędzy nami. Jednocześnie ze straszliwą determinacją zatrzymywałem tego kolosa, krzycząc i tłukąc szczotką do butów po jego ogromnej nodze. I pewnie zdawało mi się, że go powstrzymałem, chociaż dziś sądzę, że była to raczej demonstracja niż rzeczywista próba użycia przemocy. W całym moim dzieciństwie nie pamiętam - i raczej ich nie było - innych sytuacji z czynną przemocą, za to werbalnej niepomiernie dużo.

Trzecim jeźdźcem mojej dziecięcej apokalipsy był wstyd. Na ogół zresztą wstydziłem się nie za siebie, ale za kogoś z bliskich, częściej za mamę. Dojmujący wstyd zacząłem przeżywać, kiedy jako parolatek znów zacząłem się moczyć w nocy. Koszmarny lęk i wstyd budziły mnie, ale zawsze za późno. Pewnie dlatego nocne moczenie jest moją najstarszą specjalnością terapeutyczną. Pierwszym nauczycielem dla mnie był ojciec, który moje mokre przygody traktował ze stoickim spokojem, bez słowa komentarza. Pierwszoplanową role ten towarzysz zaczął odgrywać w okresie dojrzewania: cóż za piękne hodowałem sobie kompleksy: a to złamany nos, a to wiejskie pochodzenie... Ale to już całkiem inna historia.

Pewnie bratem bliźniakiem wstydu była moja nieśmiałość, która towarzyszyła mi od maleńkiego, a rosła razem ze mną.



Polecamy

akcjasos4Serdecznie zapraszamy do pierwszego w Polsce portalu  dla osób uzależnionych i współuzależnionych http://alkoholizm.akcjasos.pl
Zapraszamy do forum dyskusyjnego Forum uzaleznienia - tu możesz otrzymać pomoc.

Uzależnienie od alkoholu , czyli alkoholizm, jest chorobą, która zaczyna się i rozwija podstępnie, bez świadomości zainteresowanej osoby. Polega na nie kontrolowanym piciu napojów alkoholowych i może doprowadzić do przedwczesnej śmierci.

Reklama

Psycholog online

Jeśli przeżyłeś tragedię i nie wiesz, co ze sobą zrobić. Jeśli masz jakikolwiek problem, z którym nie potrafisz sobie poradzić. Jeśli stoisz przed podjęciem ważnej decyzji i chciałbyś lepiej poznać siebie i swoje potrzeby i upewnić się w obranym kierunku Twojego życia, napisz do naszego psychologa on-line

Porady naszego psychologa udzielane są bezpłatnie.

Reklama

Reklama