Jeśli przeżyłeś tragedię i nie wiesz, co ze sobą zrobić. Jeśli masz jakikolwiek problem, z którym nie potrafisz sobie poradzić. Jeśli stoisz przed podjęciem ważnej decyzji i chciałbyś lepiej poznać siebie i swoje potrzeby i upewnić się w obranym kierunku Twojego życia, napisz do naszego psychologa on-line
Porady naszego psychologa udzielane są bezpłatnie.
Witamy Cię na stronach portalu alkoholizm.com.pl, jesteś tu bardzo mile widziana(ny), lecz wciąż gościem... proszę, pamiętaj o tym zabierając głos na forum, na czacie, w komentarzach itp. mamy nadzieje że znajdziesz tu wszystko co cie interesuje, na wstępie zapraszamy już do ponownego odwiedzenia serwisu i życzymy miłego dnia. Zarejestruj się w naszym portalu, dzieki temu będziesz mieć dostęp do wielu użytecznych narzędzi: dodawanie zdjęć do galerii, dodawanie własnych artykułów i wiele innych rzeczy. Do korzystania z portalu zalecamy przegladarkę Firefox lub Operę.
Jeżeli szukasz pomocy, tu ją znajdziesz - wejdź na Forum
Wykaz blogów
Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.
Witajcie.Jestem alkoholiczką.Jak to się stało.To chyba ten jeden z moich złych wyborów.Potrafię pomóc komuś tylko nie sobie.Walczyłam o męża,o Edytę i sama wpadłam.19 pażdziernik 2001noc przed moim slubem.POWIEDZIAŁAM SLUBU NIE MA.Mój mąż zrobił sobie kawalerskie upił się jak świnia.Potem chadzałam szukałam by nie pił.Mówiłam Jarek wrócić do domu,nie chciał w marcu 27 2002 urodziłam Weronikę ,upity z kolegą kupił jej wózek zamiast ze mną.Bolało bo to mi powinien się podobać wózek nie koledze.Dalej chadzał pił.Aja taka kura domowa siedziałam w domu z dzieckiem wtedy nie piłam .gdy Wera skończyła 9 mieś uderzył pierwszy raz .przepraszał że wiecej się nie powtórzy.Powtórzyło się za pół roku potem następne a ja brałam urlopy na te sińce.24 lipca urodziłam Amelię mojego ANIOŁA.I ZACZĘŁAMPIĆ.Jedno piwo ,nadmieniam nie piję wódki ,pije tylko piwo.Takich sytuacjii było wiele i wiele siniaków gdy się upił wracał do domu przepraszał stawiał piwo, a ja się topiłam.Cały czas wiem że zle robię że tak naprawdę nie muszę pić ale mój dom to porażka jest w nim przemoc chyba nawet duża a mi brak już sił.jakis czas temu poznałam na necie Igora ON POMÓGŁ MI NIE PIĆ.Ale znikną i znów piłam.Umarli rodzice i tak sama w sobie coraz więcej piję.Nie mam osoby co mi pomoże zapadam się.Już teraz dostaje tyle że jedna rana si e nie goii a druga już jest.krzyk że jestem pijaczka a jak ja nosiłam faceta 120 kg wagi na plecach do domu.i to był bład teraz wiem.Teraz chcę wrócić.chcę być tą Aga co kiedyś.i wiem że to jest możliwe.Dał mi siłę Sebastian powiedział taka ładna nie głupia dziewczyna ,wtedy nie wróciłam na noc rozmawialiśmy długo w noc.A POTEM PRZYTULIŁ MNIE I TO BYŁ TEN PIERWSZY DZIEŃ OD TYLU LAT ŻE NIE CHCIAŁAM WSTAĆ.dlatego tu jestem bo sama nie dam rady nie chcę juz pić .ale też przestałam kochać męża .chcę być sobą.bo pamiętam każdy siniak i tego nie umiem wybaczyć za póżno to zrozumiałam.DLATEGO TU JESTEM.JESTEM SILNA WIĘC MOŻE MI SIĘ UDA.
witam jestem tu nowa polecila mi ta strone moja internetowa znajoma a własciwie to przyjaciółka!mam na imie Ania mam 5 dzieci od 14 lat jestem zoną alkoholika !na początku naszego małzenstwa było znosnie ale tylko dlatego ze godziłam sie na alkoholowe libacja jakie robił mój maz i jego rodzice.Kiedy zaszłam w ciaze z czwartym dzieckiem zacęłam sie buntowac nie pozwalałam na picie alkoholu w domu no i zaczęło sie piekło!dwa tygodnie przed porodem zostałam wyrzucona w nocy z domu spałam w krzakach jak zwierze potem po porodzie kiedy córeczka miala 3 tygodnie uciekalismy w nocy z domu bo mąz po powrocie od swoich rodziców pijany zaatakował mnie nozem ale zawsze wracałam bo błagał mnie abym była z nim zapewniał ze bardzo kocha no i stalo sie zaszłam w ciaze po raz piąty urodziłam synka i historia zaczęła sie powtarzac w koncu 20 lutego zeszłego roku mąz trafił do zakładu karnego za jazde pod wpływem dostał wyrok 5 m-cy co tydzien byłam u niego robiłam paczki woziłam dzieci a on zapewniał ze wszystko przemyslał i teraz jak wyjdzie będzie inaczej!UWIERZYŁAM ale szybko tego pozałowałam bo juz 3 pazdziernika uderzył naszą córkę pięscia bił ja po głowie potem mnie pobił a 8 lutego wyrzócił nas z domu wynajełam mieszkanie i myslałam ze mój koszmar sie skonczył ale on dopiero sie zaczął !wpadłam w depresje tęsknie za męzem i wciąz rozpamietuje te fajne momęty naszego małzenstwa a troche ich było najgorsze jest dla mnie to ze mąz nie interesuje sie dziecmi wogóle ich nie odwiedza raz przez przypadek spotkał sie z córką na chocniku płakał tulił ją ale niestety kiedy zobaczył ze nadchodzą jego rodzice uciekł!wiem ze teraz świetnie sie bawi i pije z ojcem a ja sie mecze chodze na terapie ale niewiele to daje niestety Ania
Witam wszystkich.jestem młodą osobą z dwujką wspaniałych dzieci i mężem który zbyt często zagląda do butelki.Nie wszystko wyglądało tak jak teraz kilka lat w tył byliśmy przeciętnym małżeństwem jakich jest wiele ale z mojego punktu widzenia byliśmy szczęśliwi. Zdażały się okazje na których lał się alkohol ale wszystko było pod kontrolą tak mi się wtedy wydawało.Od dobrego roku alkohol w naszym domu to codzienność, gdy zaczeły się kłutnie o zmniejszenie ilości pitego piwa to zaczeły się kłamstwa ,nie dotrzymywanie obietnic , oszukiwanie każdego kto nie rozumiał mojego męża. Poradnie też mamy już za sobą ale nic ona nie dała gdyż ją przerwał . Jak stwierdził ''Nie będzie jakaś głupia baba witać go alkomatem i mówić co ma robić,, Czyli następna osoba która miała by go kontrolować oprucz mnie oczywiście. Ręce mi opadają nie wiem już co mam robić żeby w końcu coś zrozumiał . Najgorsze jest to że na to wszystko patrzą nasze dzieci.....
Witam wszystkich, mam na imię Mariusz i mam 31 lat i od 4 miesięcy nie piję alkoholu, piłem 15 lat i ta czteromiesięczna abstynencja jest najdłuższa w moim życiu. Chciałem opisać historię mojego życia, pijackiego życia...Co straciłem przez te 15 lat, a co zyskuję teraz w życiu w trzeźwości. Piszę to nie tylko dla przestrogi, ale także(a może przedewszystkim dla siebe), żebym pamiętał jak alkohol uprzykrzył mi życie, żebym pamiętał, że nie mogę się już napić... Co naniszczyłem i co staram się odbudować... "NIE PIJĘ!"
Jestem ojcem dwójki dzieci: syn pierwszoklasista, córka trzylatka; właścicielem samochodu - rodzinnego diesla, telewizora 32 cale, laptopa i byc moze roweru z fotelikiem, który kupiła żona. No i jestem mężem od 9 lat tej samej żony, której sensem obecnego życia jest bycie przeze mnie wczesniej skrzywdzoną. Niemniej sielanka zaczęła się jakoś po ukończeniu terapii w Tworkach, powoli przyzwyczajanie sie ze mój dom (wynajęte mieszkanie) to nie obce miejsce ze w lodówce moje jedzenie a w szafach moje rzeczy. Poważnie po powrocie z Tworek miałem potrzebę pytania czy to co w lodówce to aby mogę czy nie. Ale wróciłem jeszcze 2 tygodnie terapii i koniec pierwszego intensywnego etapu. Wróciłem mając na głowie kuratora (w sprawie ograniczenia praw do dzieci), dzielnicowego (w sprawie niebieskiej karty), alimenty (bo tak dla bezpieczeństwa w dogodnym czasie zażądała żona), kredyty, sąsiadów jakoś mało przychylnych i żonę nieufną (tu to chyba oczywiste); oczywiście. Teraz jest cudnie tak na zewnątrz.
Chcialbym komuś opowiedzieć swoja historię, głównie po to zeby tez Ktoś wiedzial jak sie czuję. Ale również po to żebym juz się pozbył winny i zamknął jakąś część życia. 7 miesięcy nie piję. Od 1997 piłem niebezpiecznie, ryzykownie, chronicznie. Ale byłem dobrym, pracowitym alkoholikiem z sukcesami...
Może tutaj znajdę swoje miejsce. Brakuje mi możliwości zwykłego wygadania się. Spróbuję tutaj, ale nie teraz. Później może. Na razie muszę zdobyć siłę żeby zrobić coś więcej niż tylko siedzieć przy kompie. No i zastanowię się, co mógłbym tu napisać.
Mój chłopak jest alkoholikiem... Mój chłopak jest alkoholikiem...
Chce żeby to zrozumiał, ale on się tego boi, boi się tej świadomości.
Wczoraj były walentynki, ja spędziłam je sama.
Mój chłopak znalazł głupi pretekst żeby się upić, i pokłócić,
usłyszałam złe słowa
jego kumple wykorzystali okazje i impreza gotowa.
Nie umiem mu tego wybaczyć.
Obiecał mi wizytę u psychologa, już nie przestanie pić.
Wcześniej był trzeźwy 2 tygodnie i 3 dni, przepraszam trzeźwy nie był
zastąpił alkohol marihuaną.
Zobaczymy czy nasza wizyta dojdzie do skutku
Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.
Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.
Hejka, jakos czasu mi nie starcza na pisanie mojego bloga, wole poszukac ciekawego artykulu zeby wkleic do portalu. Zastanawia mnie wiele rzeczy, prowadze strony o alkoholizmie od roku 2000 pamietam lata, kiedy pomaganie bylo jakaś wartosciom, byly przepychanki np na czacie, zeby pomoc 2 osobie, od 3 dni wisi temat o zglaszaniu chetnych do pomagania, nie ma do dzis zadnego oddzewu.
Majac wielka wiare w was pomagalem w tworzeniu tego portalu, mielismy z ana nadzieje ze dajemy wielka platforme do pomagania innym, mozna tutaj np wklejac ciekawe artykuly,kazdy z uzytkownikow moze to robic, mozna dzielic sie doswiadczeniem w blogach, jest tu wiele mozliwosci, jesli ktos nie umie sie poruszac po tych stronach trzeba po prostu pytac, zeby wpisac artykuł potrzebna jest tylko umiejetnośc obslugi worda, takie jest moje odczucie na dzis
Witam w dniu dzisiejszym , wprawdzie na dworze malo sloneczka ale w serduszku mam go duzo,dzis postanowilem zadbac o swoj design... poszedlem do fryzjera i znow mam wizerunek romano, pracuje troszeczke nad portalem, planuje dodac jeszcze pare rzeczy, ale chcialem sie zapytac was co byscie tutaj jeszcze widzieli , moze macie jakies pomysly, zapraszam do dodawania artykulow, nie zapominajac o podaniu źródła, co by mnie nie zamkneli :) Rozmiar czcionki 10, czcionka arial, zeby to jakos wygladalo, w razie czego to porawie :)
Pozdrowka
W bełkocie dnia umyka czas powoli i jedna myśl w posusze drąży sumienie, jak ciężko wstać, gdy tylko ciało wstaje, fizyczność nie boli, ale chore ego upite, co dnia, wewnętrznym przyzwoleniem, rozkłada się w tępocie wzmaganej zawartością kieliszka. Co Cię tak gna z mozołem, bezustannie do tego bożka, który omamia i każe wracać codziennie w jedno miejsce, takie dalekie od istnienia? Takie doskonałe, bez pytań o jutro, bez o sens, o początek i koniec. Trwasz z tym nałogu, jak cząstka programu, od początku świata do końca zapewne. Szukasz winnych za to, co Ci się samemu nie chciało. Zabijając powoli siebie, kaleczysz otoczenie. Oni Tobą będą uświęceni. Im wystawiłeś krzyż ponad miarę, to jest Twój krzyż, lecz Ty idziesz obok, nie niesiesz swojego ciężaru. Ciężar butelki zaplata Ci nogi, rozmywa horyzonty, oddala pytania. Nie rozumiesz ludzi, sensu istnienia, nie rozumiesz siebie. Wołasz o litość i o jakąś świętość, aha krzyczałeś raz zapamiętale -dajcie mi wszyscy święty spokój! Jeszcze się nie czołgasz, nie błagasz o litość, ranisz, przepraszasz, puste słowa odlatują w nicość. Pewnego ranka budzisz się sam. Nie rozumiesz jak mogli... Dlaczego cisza tak głośno mówi?.. Sam do siebie mówisz... Masz dość i wielki żal do całego świata. Patrzysz w lustro i nie poznajesz, jakiś wrak człowieka przeciera oczy i patrzy z niedowierzaniem. Nie chcesz tak żyć, a żyć chcesz tak bardzo. Wzbiera w Tobie złość, zrozumiałeś już. Oni odeszli od wraka człowieka, a czekają cierpliwie na Ciebie. Przyjdź znowu na świat, zacznij budować, zacznij od siebie, to już nie będzie bolało.
Heja mam na imie romek i jestem alkoholikiem.
W dniu dzisiejszym zakladam mojego bloga, jestem po ciezkim dniu po walce z serwerem i nowym portalem...wiec nie bede duzo pisal bo padam na pysk :)