E@tronik | AKCJASOS | Akupresura | Cukrzyca | Uzaleznienia | Narkomania | Nasz Lubin | Prawo | Alkoholizmsos | Teczynki | Praca | Poradnik Pani domu | Zdrowie |

Powiązane artykuły

Start arrow Wszystkie artykuły arrow Alkoholizm wspóluzależnienie arrow Współuzależnienie - Jaka postawa wobec osób uzależnionych?

Logowanie






Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!

Psycholog on-line

Jeśli przeżyłeś tragedię i nie wiesz, co ze sobą zrobić. Jeśli masz jakikolwiek problem, z którym nie potrafisz sobie poradzić. Jeśli stoisz przed podjęciem ważnej decyzji i chciałbyś lepiej poznać siebie i swoje potrzeby i upewnić się w obranym kierunku Twojego życia, napisz do naszego psychologa on-line

Porady naszego psychologa udzielane są bezpłatnie.

Partnerzy

superja
online
Odwiedza nas 22 gości oraz 1 użytkownik
akcjasos4Witamy Cię na stronach portalu alkoholizm.com.pl, jesteś tu bardzo mile widziana(ny), lecz wciąż gościem... proszę, pamiętaj o tym zabierając głos na forum, na czacie, w komentarzach itp. mamy nadzieje że znajdziesz tu wszystko co cie interesuje, na wstepie zapraszamy już do ponownego odwiedzenia serwisu i życzymy miłego dnia. Zarejestruj się w naszym portalu, dzieki temu będziesz mieć dostęp do wielu użytecznych narzędzi: dodawanie zdjęć do galerii, dodawanie własnych artykułów i wiele innych rzeczy. Do korzystania z portalu zalecamy przegladarke Firefox lub Operę.
Uzaleznienia
Współuzależnienie - Jaka postawa wobec osób uzależnionych? Drukuj Email
Człowiek uzależniony nie jest wrażliwy
na cierpienie bliskich,
ale pozostaje wrażliwy na własne cierpienie.
Choroba alkoholowa kogoś bliskiego wystawia na poważną próbę wszystkich członków rodziny. Łatwo wtedy o postawy skrajne: bierne poddanie się manipulacjom i krzywdom wyrządzanym przez osobę uzależnioną lub przeciwnie – reagowanie podobną agresją oraz wycofanie miłości. Niezwykle trudno wtedy natomiast o zajęcie postawy dojrzalej, czyli o wyrażanie miłości do alkoholika w sposób dostosowany do jego sytuacji oraz do jego zachowania. Przyjrzyjmy się bliżej temu złożonemu problemowi.

1. Mądra, czyli twarda miłość

Miłość jest nie tylko szczytem dobroci,
ale też szczytem mądrości.


W oparciu o dotychczasowe analizy można stwierdzić, że powrót do trzeźwości stawia alkoholikowi trudne wymagania. Wymagania te stają się tym trudniejsze, im bardziej zaawansowana jest faza alkoholizmu, w której znalazł się dany człowiek. Ze względu na opisane wcześniej mechanizmy choroby alkoholowej, osoba uzależniona tylko w wyjątkowych przypadkach potrafi bez interwencji z zewnątrz uznać, że ma problem z alkoholem i zwrócić się o pomoc. Z tego względu realna szansa na powrót alkoholika do trzeźwego życia pojawia się wtedy, gdy najbliższe środowisko potrafi w sposób kompetentny i stanowczy reagować na jego błędną postawę wobec alkoholu i to już we wczesnych stadiach wchodzenia w uzależnienie. Im wcześniejsza i bardziej stanowcza jest reakcja ludzi z najbliższego otoczenia wobec człowieka, który nadużywa alkoholu, tym większą ma on szansę na uwolnienie się z choroby alkoholowej.

Reagowanie na nadużywanie alkoholu w sposób stanowczy i kompetentny jest możliwe tylko wtedy, gdy osoby z otoczenia alkoholika zdają sobie sprawę, że nawet jednorazowe nadużycie alkoholu nie jest zachowaniem przypadkowym, lecz stanowi poważny sygnał alarmowy, który powinien spowodować odpowiednią reakcję. Dojrzała reakcja powinna mieć najpierw charakter stanowczej, ale jednocześnie przyjacielskiej uwagi, wyrażonej w sposób życzliwy, bez odwoływania się do moralizowania czy straszenia, gdyż w przeciwnym przypadku osoba nadużywająca alkoholu będzie przyjmowała postawę obronną i agresywną. Prawidłowa reakcja może polegać np. na stwierdzeniu typu:

“Zauważyłem, że wczoraj wypiłeś sześć kieliszków alkoholu. Zrobiłeś to już drugi raz z rzędu, gdy na stole pojawił się alkohol. Jestem zaniepokojony o ciebie i zastanawiam się, czy mógłbym ci w jakiś sposób pomóc”.

Tego typu reakcja jest rodzajem sugestywnego przesłania, o którym niełatwo będzie zainteresowanemu zapomnieć i które utrudnia mu lekceważenie rodzącego się problemu. Jeśli mimo to zdarzają się kolejne epizody nadużywania alkoholu, to najbliższe środowisko powinno tak postępować, by pijący ponosił wszelkie konsekwencje swego zachowania. Jeśli i to nie pomaga, to koniecznie trzeba zwrócić się do osób czy instytucji, które mogą udzielić profesjonalnej pomocy. Podjęcie samotnej walki z problemem alkoholowym w zdecydowanej większości przypadków kończy się porażką interweniującego. Natomiast stanowcza postawa ludzi z najbliższego otoczenia – oparta na wskazaniach specjalistów – stwarza szansę, by człowiek nadużywający alkoholu uznał swój problem już we wczesnej fazie wchodzenia w uzależnienie i by zmienił swoją postawę wobec alkoholu. Nie można natomiast nigdy liczyć na to, że człowiek nadużywający alkoholu zmieni swoje zachowanie z własnej inicjatywy czy w sposób spontaniczny.

W polskich warunkach rzadko mamy do czynienia z właściwą reakcją na pierwsze przejawy nadużywania alkoholu przez danego człowieka. Zwykle przez wiele lat jego błędna postawa wobec alkoholu jest tolerowana przez najbliższe środowisko. Dzieje się tak między innymi dlatego, że większość Polaków styka się na co dzień z osobami, które nadużywają alkoholu, a kilka milionów ludzi w naszym kraju żyje w bliskim kontakcie z alkoholikami. Osoby te “przyzwyczajają się” do takiej sytuacji i zwykle zaczynają reagować dopiero wtedy, gdy problem alkoholowy wchodzi już w dramatyczną fazę. Z tego względu tym bardziej należy promować pozytywne wzorce w tej dziedzinie. Oto jeden z konkretnych przykładów.

Dwudziestokilkuletnia kobieta poprosiła mnie o rozmowę. Wyjaśniła, że dwa lata wcześniej poznała dwudziestosześcioletniego mężczyznę, z którym się zaprzyjaźniła, a kilka miesięcy temu zaręczyła się. Obecnie zaczyna jednak przypuszczać, że jej narzeczony ma problem z alkoholem. Otóż na początku ich znajomości przy okazji jakiegoś spotkania rodzinnego człowiek nadużył alkoholu. Przy następnym spotkaniu kobieta ta oznajmiła stanowczo, że nie interesuje ją znajomość z kimś, kto się upija. Wtedy on uroczyście przyrzekł, że to się już nigdy nie powtórzy i odtąd w ogóle nie pił alkoholu. Ona była oczywiście zadowolona z takiej postawy narzeczonego. Jednak ku jej zdumieniu kilka dni temu znowu sięgnął po alkohol w czasie spotkania w gronie znajomych i znowu – jak przed dwoma laty – upił się.

Potwierdziłem, że w tej sytuacji niepokoje mojej rozmówczyni są uzasadnione i zaproponowałem, że osobiście porozmawiam z jej narzeczonym. Mężczyzna wyraził na to zgodę. W początkowej fazie naszej rozmowy próbował bagatelizować swój problem, ale gdy zorientował się, że znam mechanizmy choroby alkoholowej, przyznał, że rzeczywiście ma problem z alkoholem, że na przestrzeni ostatnich dwóch lat upił się kilka razy, chociaż nie wiedziała o tym jego narzeczona. Powiedział też, że w przeszłości zdarzały mu się już ciągi picia i że kilka lat temu przez pewien czas chodził na spotkania Anonimowych Alkoholików. Ustaliliśmy, że powie o tym wszystkim swojej narzeczonej i że znowu zacznie chodzić na spotkania AA. Obecnie człowiek ten ma już trzy lata abstynencji i w tym roku narzeczona zgodziła się na ślub. Gdyby w tak wczesny i stanowczy sposób reagowali w Polsce wszyscy ludzie na pierwsze epizody nadużywania alkoholu przez daną osobę, ilość problemów alkoholowych zmniejszyłaby się w naszym kraju w sposób zasadniczy. Niestety tego typu stanowcze i wczesne interwencje nadal należą do rzadkości, a powszechne tolerowanie nadużywania alkoholu powoduje, że kolejni ludzie wchodzą na drogę uzależnienia.

Jeśli w danym przypadku nie udało się wystarczająco wcześnie interweniować lub interwencje okazały się nieskuteczne i pojawiła się choroba alkoholowa, to teraz nie wystarczy już dyskusja z uzależnionym, gdyż jego postawa wobec alkoholu wymknęła się spod jego świadomej kontroli i przestała już być kwestią jego dobrej czy złej woli. Konieczna staje się wtedy pomoc terapeutyczna i włączenie się osoby uzależnionej do grupy samopomocy. Jednak sam uzależniony nie zrobi pierwszego kroku w tym kierunku. Nieodzownym warunkiem powrotu alkoholika do trzeźwego stylu życia jest mądra i stanowcza postawa jego najbliższego otoczenia.

Niestety w większości przypadków krewni i przyjaciele alkoholika nie rozumieją mechanizmów jego choroby i nie zdają sobie sprawy z tego, co dzieje się jego myślach i przeżyciach. W konsekwencji pozwalają zwykle manipulować sobą przez chorego, który okazuje się prawdziwym “mistrzem” w tej dziedzinie. Uzależniony potrafi w rodzinie, w miejscu pracy czy wśród kolegów znaleźć grupę osób, które nieświadomie ułatwiają mu kontynuowanie picia alkoholu. Nawet te osoby, które bardzo pragną, by przestał sięgać po alkohol, nieraz całymi latami chronią pijącego przed konsekwencjami jego zachowań, nie widząc alternatywnych możliwości lub żywiąc nadzieję, że chory doceni ich “dobroć” i zmieni się. Są to iluzoryczne nadzieje, gdyż szansa na zaprzestanie picia pojawia się dopiero wtedy, gdy uzależniony zacznie osobiście cierpieć, ponosząc bolesne konsekwencje swoich zachowań. Trzeźwiejący alkoholicy mówią w tym kontekście o potrzebie sięgnięcia dna, czyli o potrzebie dramatycznego doświadczenia spiętrzających się problemów, np. w postaci zwolnienia z pracy, odejścia najbliższych osób, popadnięcia w długi, choroby, itp.

Udzielanie takiej pomocy, która stwarza alkoholikowi szansę na uznanie swego problemu i na zmianę życia, wymaga nie tylko dobrej woli i dojrzałości osób z jego otoczenia, lecz także zdobycia szczegółowych informacji na temat choroby alkoholowej. Podobna zasada obowiązuje przy każdej chorobie, np. w odniesieniu do diabetyka. Tymczasem w naszym społeczeństwie wiele osób i środowisk jest nadal przekonanych, że wystarczy zdrowy rozsądek lub intuicja. W obliczu skomplikowanych mechanizmów choroby alkoholowej takie przekonanie jest naiwne i niebezpieczne. Kto chce skutecznie pomagać alkoholikowi w przezwyciężeniu jego choroby, powinien najpierw zwrócić się do specjalisty w dziedzinie uzależnień lub sięgnąć po fachową literaturę po to, by poznać mechanizmy alkoholizmu oraz poznać strategie pomagania w poszczególnych fazach tej choroby.

Dopiero po uzyskaniu tego typu kompetencji dana osoba może adekwatnie pomagać, czyli tak postępować wobec alkoholika, aby stwarzać mu szansę na przezwyciężenie choroby. Przyjazna a jednocześnie twarda interwencja to podstawowa forma miłości wobec osoby uzależnionej. Optymalne warunki odzyskiwania trwałej trzeźwości pojawiają się wtedy, gdy pomocy udziela uzależnionemu szerszy krąg osób z różnych środowisk i w sposób długofalowy. Niektóre osoby i środowiska mają w tym względzie szczególne znaczenie. Największe możliwości ma zwykle osoba, która stanowi najbardziej znaczącą postać w życiu trzeźwiejącego ze względu na więź emocjonalną czy na posiadany autorytet. Taką osobą może być małżonek, ktoś z rodziców lub przyjaciel. Trzeba pamiętać, że silne więzi z jednej strony ułatwiają pomaganie alkoholikowi, gdyż stanowią potężne źródło motywacji dla obu stron, lecz z drugiej strony mogą stanowić czynnik utrudniający, gdyż łatwo wtedy o subiektywne patrzenie na sytuację chorego, o naiwność czy zbytni pośpiech w oczekiwaniu na rezultaty pomocy.

Dojrzała postawa wobec alkoholika polega na konsekwentnym stosowaniu zasady: “ty nadużywasz alkoholu, ty ponosisz wszelkie konsekwencje twoich zachowań”. W praktyce trudno jest wyegzekwować powyższą zasadę. Trzeba wtedy np. przestać prać zabrudzoną odzież człowieka uzależnionego, nie ukrywać faktu jego choroby, nie załatwiać fałszywych zwolnień lekarskich, a w ostateczności nawet czasowo opuścić alkoholika, aby musiał ponosić wszystkie konsekwencje swoich zachowań. Wielu osobom taka postawa wydaje się niemal okrutna, ale w sytuacji choroby alkoholowej jest to jedyna forma dojrzałej miłości. Alternatywą jest naiwność i dalsze pogarszanie się sytuacji. Bliscy powinni powiedzieć sobie nawzajem i uzależnionemu:

“Jeśli ty będziesz nadużywał alkoholu, a my będziemy ponosili konsekwencje twoich zachowań, to będziesz pił alkohol dotąd, aż umrzesz. My nie chcemy twojej śmierci, gdyż kochamy ciebie i dlatego wolimy żebyś cierpiał i zastanowił się nas sobą, niż żebyś dalej błądził aż umrzesz.”

Opisana powyżej dojrzała postawa najbliższego środowiska wobec alkoholika wymaga stałego wsparcia ze strony określonych środowisk czy instytucji. W przeciwnym przypadku człowiek uzależniony po prostu uniemożliwi egzekwowanie zasady: “ty pijesz, ty cierpisz.” Może przecież na różne sposoby szantażować swoich najbliższych, a nawet stosować przemoc. W polskiej rzeczywistości najbardziej skuteczny okazuje się zwykle kontakt małżonka osoby uzależnionej z ruchami samopomocy (Kluby Abstynenta czy grupy Al-Anon). Podstawowym warunkiem, dającym uzależnionemu szansę na powrót do życia trzeźwego, jest wyjście z izolacji osób jego najbliższego otoczenia, gdyż to umożliwia im zajęcie stanowczej postawy wobec chorego. Ci alkoholicy, którzy przezwyciężyli już swój problem, tego typu mądrą postawę swoich bliskich nazywają “twardą miłością”. Im wcześniej najbliższe środowisko nauczy się kochać alkoholika taką mądrą miłością, tym większa jest szansa na to, iż uzna on swój problem i przyjmie specjalistyczną pomoc.

Ważnym potwierdzeniem dojrzałej postawy wobec alkoholika jest podjęcie całkowitej abstynencji od alkoholu przez wszystkich członków jego rodziny. Jest to wtedy konkretny znak miłości wobec uzależnionego, a jednocześnie skuteczny wzorzec życia bez sięgania po alkohol. Kilka lat temu uczestniczyłem w okolicy Wenecji w spotkaniu jednej z grup dla rodzin z problemem alkoholowym. Na początku spotkania ci uczestnicy, którzy byli alkoholikami, mówili od jakiego czasu zachowują abstynencję. Po nich zabierały głos ich żony. Okazało się, że zdecydowana większość tych pań również zdecydowała się na abstynencję od alkoholu. Ze wzruszeniem odnotowałem fakt, że prawie wszystkie kobiety zdecydowały się na abstynencję dzień po tym, jak ich mężowie uznali, że są alkoholikami i włączyli się w ruchy samopomocy.

"Zagrożeni alkoholem, chronieni miłością"

rozdział:Mądra, czyli twarda miłość
za:katolik.pl/ks. Marek Dziewiecki


Dodaj jako ulubiony (2) | Zacytuj ten artykuł na swojej stronie | Drukuj | Email

Komentarze (4)
RSS komentarzy
1. Dodane przez matka w dniu - 02-01-2010 14:41 - Zarejestrowany
 
 
c.d. n/t uzależnionego syna
...no cóż, troche radości z trzeżwego syna i koniec...nie wytrwał do Świąt Bożego Narodzenia,przed wigilią zapił i już nie trzeżwieje do dziś. Jestem jego matką,mówią że matka wytrzyma wszystko, ale brakuje mi sił - 15 lat walki,15lat nadziej,15 lat przegranych,prosze mi wierzyć że już nie mam sił. Może wizyta kuratora spowoduje że będzie skierowany na przymusowe leczenie, tylko czy to coś da... oświadczył że jeśli go przymuszą do leczenia to po wyjściu pierwsze kroki skieruje po alkohol. Na dzień dzisiejszy już nawet nie mam siły pisać. Pisze bo jest to takie moje wołanie o wspierające mnie słowo które da mi siłę do nie odpuszczania?...ale nie wiem nawet czy chcę...
 
2. Dodane przez matka w dniu - 12-12-2009 00:42 - Zarejestrowany
 
 
c.d. n/t uzależnionego syna
Miałam napisać o decyzji Komisji d/s uzależnień w sprawie mojego syna. Otóż Komisja dała mojemu synowi czas do lutego by podjął dobrowolne leczenie. Po wyjsciu z Komisji pił nadal, a ja byłam już zrezygnowana z wszelkiej walki. Ale okazało się że w b.krótkim czasie /3 dni/ zaplątał się w problem prawny w związku z piciem i dostał nakaz do leczenia przymusowego z odroczeniem na podjęcie dobrowolnego leczenia. I prosze sobie wyobrazić że syn NIE PIJE od prawie miesiąca. Bardzo jestem szczęśliwa z każdego trzeżwego dnia. Nawet codziennie chodzi do pracy. Wierzcie mi ja codziennie prosze Boga o zachowanie mojego syna w trzeżwości /bo myśle że to tylko Bóg tak pokierował postępowaniem syna,że doszło do tego procesu/. Martwie się tylko tym że poprosił o indywidualne spotkania z terapeutą - mam nadzieje że wytrwa. Przygotowywuje Święta Bożego Narodzenia, jestem szczęśliwa bo może wreszcie te Święta będą trzeżwe /aż boje sie myśleć żeby nie zapeszyć/. Zyczę wszystkim spokojnych Świąt a tym bardziej zatroskanym życze więcej wiary,ponieważ nawet w najtrudniejszych problemach pokaże się chć na chwile troche nadziej - a cóż nam więcej pozostało, tylko wierzyć że będzie lepiej. Nawet gdybym ponownie się zawiodła na moim synu to chociaż będę wspominać te kilka chwil,które dały mi trocze wiary dobro.
 
3. Dodane przez lusinda161 w dniu - 14-11-2009 16:25 - Zarejestrowany
 
 
hej
Bardzo dobrze panią rozumię jestem w podobnej sytuacji.Po 10 latach picia mojego męza dojrzałam do decyzji i jestem w trakcie oczekiwania na kolejne komisje a końcowym efekcie na jego przymusowe leczenie.Wiem że czas oczekiwania to długi czas
 
4. Dodane przez matka w dniu - 06-11-2009 20:15 - Zarejestrowany
 
 
hej
Jestem matką głęboko uzależnionego od alkoholu syna.Pije przez wiele lat.Rozpadła mu się rodzina /utracił swoje ukochane dzieci/ a mimo to nie przestał pić, upija sie do utraty przytomności. Przedtem nie znałam zasad tej trudnej choroby, cały czas miał pomoc z nasze strony, najpierw od żony przez wiele lat a póżniej odemnie. Dopiero przeczytanie powyzszego artykułu uświadomiło mi jak bardzo syn wszystkimi manipuluje a przede wszystkim wmówił mi głębokie poczucie winy.Nie mogłam zrozumieć dlaczego mnie obwinia o swój alkoholizm,o rozwód, przecież zawsze starałam się byc dobrą i kochającą matką. O malo wpadłabym w depresje,nawet myślałam o samobójstwie. Lecz opisane zasady postępowania z osobami uzależnionymi dały mi siłe w podejmowaniu ważnych decyzji. Prosze sobie wyobrazic że złożylam wniosek na przymusowe leczenie syna. Był to wielki akt odwagi z mojej strony, a syn...zaczął mnie zastraszać że skoro taka\"wyrodna\" matka chce go zamknąć w zakładzie to on sie powiesi. Serce mi podskoczyło do gardła ale nie okazałam mu tego, oświadczyłam że zdania nie zmienię a cokolwiek zrobi to już będzie jego decyzja. I do tej pory tego nie zrobił - na SZCZESCIE. Nie wiem jak się to skończy, ponieważ na pierwsze spotkanie z komisją poszedł pijany, odłożyli tę rozmowę na koniec listopada br.Obawiam się że też będzie pijany lub wcale sie nie zgłosi ponieważ nie trzeżwieje od 2 lat. Boje się że się zapije. Normalna ilość alkoholu to litr wódki dziennie.Nie myje sie, nie przebiera odzieży, chyba że musi iść po zwolnienie lekarskie to wtedy troche trzeżwieje i sie doprowadza do ludzkiego wyglądu. Jak nie zaniosę mu obiadu to może nie jeśc i trzy dni, boję się że może sie odwodnić. Raz przerwał picie bo ju ż sam ze sobą sobie nie radził to dostał padaczki,mialam nadzieje że pojdzie do szpitala i tam go skierują na natychmiastowe leczenie do zakładu zamknietego, lecz niestety jak odzyskał świadomośc to odmówił pójścia do szpitala, a lekarz z pogotowia ratunkowego skrzętnie z tego skorzystał i podsunął synowi dokument do podpisania.Na moją interwencje oświadczył że syn o sobie decyduje i tyle miałam pomocy.Ale to jest prawda że trzeba być bardzo konsekwentnym wobec alkoholika.Syn chyba sie zorientował że teraz już nie pozwole sobą manipulować. 
O decyzji Komisji do spraw leczenia uzależnień która ma zapaść pod koniec tego miesiąca będę pisała.
 

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
Polska adaptacja JoomlaPL.com Team
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Komentarze

Opowiem wam o piciu
witam wszystkich
12/08/10 13:25 Więcej...
przez asole13

Opowiem wam o piciu
brawo
dla ludzie tacy jak ty - czyli tacy co podnoszą się po takic...
10/08/10 13:36 Więcej...
przez anetai.79

Opowiem wam o piciu
Michalina.....podziwiam. Ja muszę przejść tą drogę....i bard...
09/08/10 16:15 Więcej...
przez Tatiana__

bajka o kopciuszku...
niestety alkoholizm to straszna choroba która dotyka nie tyl...
08/08/10 20:15 Więcej...
przez Ocelja

Żona alkoholika :(
piwko
Mój mąż do dzisiaj nie uważa że piwo to alkohol !jest już p...
22/07/10 21:55 Więcej...
przez agnieszka

Reklama

Reklama


r e k l a m a

©2008 E@tronik