| Sierpień miesiącem trzeźwości - Jakub pije coolturalnie |
|
|
Strona 2 z 2 Od wielu też lat, po „ostrym piciu” na początku lat 90., ilość czystego alkoholu wypijanego przez statystycznego Polaka ustabilizowała się na poziomie poniżej 7 litrów rocznie. Po 2002 r. — kiedy obniżono akcyzę na wódkę — wzrosła do blisko 10 litrów w 2009 r. A ile wśród nas jest alkoholików? Jagoda Fudała twierdzi, że od 2 do 3 proc. — czyli do miliona osób. Do tej liczby trzeba doliczyć osoby współuzależnione: rodzinę, bliskich, przyjaciół. Daje to kilka milionów Polaków, którzy w różny sposób cierpią z powodu uzależnienia alkoholowego. Jednak nie jest to cała lista ludzi, którzy z powodu alkoholu komplikują życie sobie i innym. — Istnieje ogromna grupa ludzi, którzy nie radzą sobie z alkoholem: nie zdają sobie sprawy, że podejmują ryzykowne i potencjalnie szkodliwe zachowania alkoholowe — uważa Fudała. — Piją za często, zbyt dużo, w złych sytuacjach. I choć nie mają objawów uzależnienia, mogą na przykład spowodować wypadek samochodowy, niedotrzymywać zobowiązań służbowych, mogą (choćby okazjonalnie) uprzykrzać życie rodzinne. Takich osób może być nawet 12 proc. ! I Jakuba pije Żeby zastopować nieprzyjemne skutki picia wódki, WHO określiła na podstawie badań limity „bezpiecznego” picia. I chociaż w wielu sytuacjach nawet najmniejsza ilość alkoholu szkodzi, to... — Trzeba eliminować negatywne zachowania alkoholowe. Ludzie powinni znać ilość wypijanego alkoholu, muszą wiedzeć, ile wina, piwa czy wódki może wywołać upojenie alkoholowe — mówi Fudała. — Szczególnie kobiety mają z tym problem. Często po prostu nie zdają sobie sprawy, ile „niewinne 2 kieliszki” zawierają procentów. Z kobietami zresztą w ostatnich latach specjaliści od uzależnień mają coraz więcej pracy. „Jakuby” w spódnicach popijają coraz więcej i częściej. Być może właśnie one najbardziej uwierzyły, że „pić można, byle kulturalnie”. — Obserwujemy, że w przeciwieństwie do pijących mężczyzn — najczęściej starszych i słabiej wykształconych, o niższym statusie społecznym — kobiety, które zbyt często sięgają po alkohol, to osoby młode, wykształcone, na stanowiskach. Piją dobre gatunkowo trunki, często samotnie, w domach. Ach ten straszny sierpień... Na sierpniowym kazaniu jeden z biskupów zaczął w ten sposób kazanie. Stojący z boku młodzi ludzie parsknęli niedyskretnie, siedzące w ławkach babcie syknęły w stronę młodzieńców. Bo co prawda księdzu biskupowi chodziło o bitwy, rocznice i martyrologię, chłopakom skojarzyło się z sierpniową abstynencją. Młodzieńcze parsknięcie jest dość reprezentatywne, a nawet podejmujące abstynencję babcie nie do końca rozumieją ideę sierpniowego niepicia. Wiadomo, że alkoholika jeden sierpień nie uleczy, a pijący z umiarem — co najwyżej podczas grilla, wyjdzie na „nawiedzonego”. Więc po co? — Taki sposób myślenia wynika z niezrozumienia problemu. Proponuję opornym wybrać się do Berlina, pochodzić wieczorem po ulicach. Być może, gdyby nie ten „kościółkowy sierpień”, i u nas podobne alkoholowe sceny byłyby już normą — mówi dr Wojcieszek. — Kościół pokazuje dobrą drogę: abstynencję. Nie rozumiem, dlaczego promuje się wzorce śródziemnomorskie, a abstynencja jest wyśmiewana. To jest dobry model. Bez alkoholu można świetnie żyć. Idei sierpnia broni też Jagoda Fudała. — Trzeba uczyć ludzi, jak korzystać rozsądniej z alkoholu. Bo w ten sposób ograniczamy niebezpieczne sytuacje związane z alkoholem. Ale krzewienie idei abstynencji jest również bardzo potrzebne. Aż 16 proc. dorosłych Polaków wcale nie pije alkoholu i warto pokazać ich światu. Polemicznie w sprawie sierpnia wypowiadają się niektórzy specjaliści pracujący z alkoholikami. Część wręcz odradza podejmowanie takiej „sztucznej” abstynencji. Jak mówią, chociaż alkoholik przez 31 dni nie sięgnie po kieliszek, bo lubi swojego księdza proboszcza, to już 1 września zaczyna pić na umór. Przecież żeby postanowienie abstynenckie miało sens, musi być świadome, musi też być poparte terapią. Jagoda Fudała polemizuje: — Nawet jeśli alkoholik nie pije „tylko” cały sierpień, to... będzie dzięki temu nieco zdrowszy. A poza tym, gdy za jakiś czas pójdzie na terapię — będzie wiedział, że można żyć na trzeźwo, będzie miał pozytywne doświadczenie życia bez alkoholu za sobą. „Straszny sierpień” ma też sens... „autodiagnozy”. Jeśli okazjonalnie pijący Kowalski, który postanowi, że „w sierpniu ani procenta”, będzie przez 31 dni podenerwowany, będzie czekał z utęsknieniem do pierwszego września, to... drugiego września powinien zrobić test alkoholowy. opr. mg/mg/opoka.org.pl Dodaj jako ulubiony (0) | Zacytuj ten artykuł na swojej stronie | Drukuj | Email
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
|||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|









Jeśli przeżyłeś tragedię i nie wiesz, co ze sobą zrobić. Jeśli masz jakikolwiek problem, z którym nie potrafisz sobie poradzić. Jeśli stoisz przed podjęciem ważnej decyzji i chciałbyś lepiej poznać siebie i swoje potrzeby i upewnić się w obranym kierunku Twojego życia, napisz do naszego 










