To jest tylko wersja do druku, aby zobaczy pen wersj tematu, kliknij TUTAJ
FORUM PORTALU ALKOHOLIZM.AKCJASOS.PL
warto rozmawiac...

Wspó³uzale¿nienie - koalkoholizm - POZWOLIÆ siê odczarowaæ!

Anonymous - Wto 25 Sie, 2009 12:02
Temat postu: POZWOLIÆ siê odczarowaæ!
Wspó³uzale¿nienie to straszny stan!
To tragiczna cecha. :oops: :oops: :!:
To jest DYSFUNKCJA podobna do takiego zaczarowania, hipnozy jakiej¶.
Je¶li jadowity w±¿ atakuje np. jakie¶ polne zwierz±tko - to ono nieruchomieje tu¿ przed agoni± - ze strachu.
Ja bym wspó³uzale¿nienie do tego stanu te¿ porówna³.
:-/ Tu na forum jak siê czyta posty kobiet co maj± alkoholików - to po prostu ³apki niekiedy opadaj±!
Ta z³udna nadzieja.... a potem to straszenie, to gderanie - te b³agania, pro¶by - nie pij.... nie pij....
A ON PIJE.
nO I TE MASKOWANIA, te przekrêty, klamstewka i nawet usprawiedliwianie alkoholika, pomaganie zatuszowac sprawê.
:-) I nikomu nic nie mówiæ, ¿e taki jest problem w rodzinie - bo rzekomo nikt o tym nie wie.
:!: A okazuje siê, ¿e wszyscy w promieniu kilomerta dok³adnie znaj± i wiedz± co siê dzieje.
:?: JAK ODCZAROWAÆ WSPÓ£UZALE¯NIENIE?
Jak siê daæ odczarowaæ?

dziekanka69 - Wto 25 Sie, 2009 14:59

Masz racjê,Dromax, to tragiczna cecha i jezeli mo¿na by by³o ot tak odczarowaæ, to ja pierwsza bym posz³a na takie odczarowanie. Od dziecinstwa w moim domu by³ alkohol, mama radzi³a sobie jak umia³a, powiem Ci, ¿e chyba lepiej ode mnie, tylko niestety zmar³a kilkana¶cie lat temu i zosta³ ojciec alkoholik, którego niestety w kosmos nie wystrzelê.
Tak, ¿e jak potrafisz czarowaæ, to czaruj, a chêtnych napewno ci nie zabraknie :-)

Wykrêcona - Wto 25 Sie, 2009 18:29
Temat postu: Re: POZWOLIÆ siê odczarowaæ!
dromax napisa/a:
Jak siê daæ odczarowaæ?

I¶æ do znanego szamana, zap³aciæ mu i czekaæ na cud. Albo spiêtrzyæ kryzys :roll:

kahape - ro 26 Sie, 2009 17:17

Anna Dodziuk w ksi±¿ce „Pokochaæ siebie” pisze tak:
1.cyt. ”Je¿eli by³e¶ nie do¶æ tulonym niemowlakiem, niechwalonym maluchem, wiecznie sztorcowanym dzieckiem, wy¶miewanym m³odym cz³owiekiem, to nadal jeste¶ nimi wszystkimi naraz…..Ale potrzeba ciep³ego fizycznego kontaktu, dobrego s³owa, szacunku, uznania - krótko mówi±c, dowarto¶ciowania na ró¿ne sposoby – nie da siê zag³uszyæ i nieraz daje o sobie znaæ. A wtedy jest ci przeogromnie smutno, bo nie wierzysz, ¿e mo¿esz dostaæ w ¿yciu to, czego Ci zawsze brakowa³o.” kcyt.

2. cyt ”Na etapie ¿ycia, kiedy jeszcze nie potrafi³e¶ porozumiewaæ siê za pomoc± s³ów…… dociera³y do ciebie informacje kszta³tuj±ce twój autoportret. Od tego, czy otacza³a Ciê wówczas atmosfera zadowolenia i zachwytu, czy lêku, z³o¶ci i napiêcia, zale¿a³o nie tylko jak spa³e¶ …. ale równie¿ to, jak w pó¼niejszych latach czu³e¶ siê na ¶wiecie i tak jest do dzisiaj. Inaczej mówi±c, z tamtego okresu pochodzi podstawowy zr±b Twojego poczucia, ¿e zas³ugujesz na mi³o¶æ i rado¶æ ¿ycia albo nie zas³ugujesz”kcyt

3.. cyt”Jest te¿ prze¶wiadczenie, które mo¿e zapisaæ siê w psychice na ca³e dalsze ¿ycie: mi³o¶æ, akceptacja, zainteresowanie to nie jest co¶ na co zas³ugujesz Ty jako taki, z tego tylko powodu, ¿e jeste¶. Musisz na nie zarobiæ, zas³u¿yæ, dostosowaæ siê do okre¶lonych oczekiwañ, byæ taki a nie inny”kcyt

Susan Forward „Toksyczni rodzice”
Cyt. „Niewielu ludzi ³±czy swoje problemy z rodzicami… Ludziom poprostu trudno jest dostrzec, ¿e ich stosunki z rodzicami w znacz±cy sposób wp³ywaj± na ich ¿ycie”kcyt.
Cyt. „Nasi rodzice siej± w nas mentalne i emocjonalne ziarna – ziarna, które rosn± wraz z nami. W niektórych rodzinach s± to ziarna mi³o¶ci, szacunku i wolno¶ci. Niestety, w wielu innych s± to ziarna strachu, obowi±zku czy winy.”kcyt
tyle psychoterapeuci...

czyli... NISKIE POCZUCIE W£ASNEJ WARTO¦CI ( na pocz±tku terapii wszystkie tak maj±)
W domu tob± sie nie zajmowali. Nikt sie nie pyta³ czy ci smutno i dlaczego. Mia³a¶ sie uczyæ, byæ grzeczna i nie zawracaæ g³owy.
Nie ma znaczenia czy dlatego, ¿e brat by³ chorowity i wymaga³ opieki, czy rodzice wiecznie w pracy albo ch³odni w uczuciach, oschli.
Jako dziecko czekasz na te chwile przytulenia, rzadkie i niezaspokajaj±ce twoje potrzeby....
Potem tworzysz swój zwi±zek. Podobny do tego jaki mia³a¶ w domu. Bez wyra¿ania uczuæ, emocji, ch³odny (idealnie nadaje sie alkoholik). I trwasz w tym zwi±zku. Cieszysz sie z krótkich chwil kiedy jest trze¼wy. Wtedy jest kochaj±cy, czu³y.... Pielêgnujesz te chwile, wspominasz. My¶lisz, ¿e tylko na tyle zas³ugujesz...
¯e lepsze portki takie ni¿ ¿adne. Albo.. kto by ciê chcia³??? Ciesz siê, ¿e sie z tob± o¿eni³em.
Starasz sie jako¶ prze¿yæ dzieñ.. (przecie¿ w domu tez tak by³o i jako¶ prze¿y³a¶)

U mnie nie by³o alkoholu. Ale mamy mojej nigdy nie by³o w domu. Siedzia³am i czeka³am na ni±. By³o mi smutno i nieraz p³aka³am.
Wziê³am sobie za mê¿a alkoholika i pracoholika, którego tak¿e nie by³o w domu. Jak matki. Znów siedzia³am i czeka³am na niego wspominaj±c piêkne chwile. Tez by³o mi smutno i te¿ p³aka³am
Nie skar¿y³am siê. My¶la³am ,¿e tak ma byæ. ¯e wszyscy tak maj±. A nawet maj± gorzej. (Czego ty kobieto chcesz- pracuje, daje kasê, a ¿e popija... no có¿)
Szacunek, mi³o¶æ, wolno¶æ, zaufanie, dobre s³owo, uznanie to by³y dla mnie odleg³e galaktyki.
Troche lat zabra³o mi stwierdzenie, ¿e ja tak juz d³u¿ej nie chcê. ¯e ... MAM PRAWO BYÆ SZCZʦLIWA!
Ale tak naprawdê, to oczy otwar³y mi siê dopiero na terapii!!!!!

takie jest moje zdanie
pozdr

Anonymous - ro 26 Sie, 2009 18:00

dziekanka69 napisa/a:
zosta³ ojciec alkoholik, którego niestety w kosmos nie wystrzelê.

:-) Bardzo to przykre, ¿e nie masz odpowiedniego napêdu kosmicznego.

Anonymous - ro 26 Sie, 2009 18:04

dziekanka69 napisa/a:
Tak, ¿e jak potrafisz czarowaæ, to czaruj, a chêtnych napewno ci nie zabraknie :-)

:-) bardzo ciekawie pisze tutaj KAHAPE.
aLE JA OD SIEBIE:
Trzeba zadbaæ o siiebie i swoje wspó³uzale¿nienie zamiast ojcem siê zajmowaæ.
:571: warto wyzbyæ siê DYSFUNKCJI - to przynajmniej da efekty i lepsze samopoczucie.

Wykrêcona - ro 26 Sie, 2009 20:18

Zawsze mo¿na spiêtrzyæ kryzys i zrobiæ interwencjê :mrgreen: :mrgreen:
migotka351 - Pi 28 Sie, 2009 00:17

kahape napisa/a:
Troche lat zabra³o mi stwierdzenie, ¿e ja tak juz d³u¿ej nie chcê. ¯e ... MAM PRAWO BYÆ SZCZʦLIWA!
Ale tak naprawdê, to oczy otwar³y mi siê dopiero na terapii!!!!!


Witam,
Popieram Kahape w ca³ej rozci±g³o¶ci.
terapia, terapia i jeszcze raz terapia !!!!
To jedyny sposób na odczarowanie.
Inaczej bêdziemy pos³uszne alko jak guru.. jak kobra zaklinaczowi wê¿y...
Nasz alko jest lepszy ni¿ zaklinacz... ni¿ guru.. jego s³owa wywracaj± nasze my¶lenie do góry nogami..
Terapia indywidualna z psychologiem, czy te¿ grupowa, czytanie i pisanie na forum, czytanie publikacji z dziedziny wspó³uzale¿nienia itd itp !! Poznanie siebie, swojej dysfunkcji, baga¿u z dzieciñstwa i praca nad sob± to podstawa. To droga do zmiany naszej swiadomo¶ci, a potem siebie.

"Dopóki nie uczynisz nie¶wiadomego ¶wiadomym, bêdzie ono kierowa³o Twoim ¿yciem, a Ty bêdziesz nazywa³ to przeznaczeniem." C.G.Jung
Dok³adnie!!!
Je¶li nie poznamy swego wspó³uzale¿nienia, wci±¿ bêdziemy psioczyæ na z³y los...
Bêdziemy mieli nie tylko chore relacje z mê¿em, ale czêsto dzieæmi, wspó³pracownikami itd. Bo to wiele cech, które powoduj±, ze nie potrafimy zadbaæ o swoje szczê¶cie itp.
Potrafimy tylko poddawaæ siê biernie, biadoliæ i u¿alaæ siê.
Terapia przekonuje do podjecia dzia³añ, do podjêcia próby zmiany swego losu...

Na terapii pojawiamy siê jak ¶lepiec na przej¶ciu dla pieszych...
Ale nie mamy nawet bia³ej laski... s³yszymy tylko sygna³, ¿e mo¿emy i¶æ.. ¿e tam gdzie¶ po drugiej stronie jest zielone ¶wiat³o... musimy zawierzyæ, zaufaæ.. musimy s³uchaæ i tam i¶æ... potykaæ siê..przewracaæ..ale i¶æ..
musimy s³uchaæ tych d¼wiêków na terapii.. i ufaæ.. pierw na ¶lepo... bo potem same przejrzymy na oczy-jak napisa³a kahape-i same zobaczymy, ¿e to ¶wiat³o zielone tam naprawde jest!!! ¿e warto tam i¶æ, bo tam jest inne ¿ycie!!!!

JA podjê³±m terapiê i pierwsze zmiany w ¿yciu na wiosnê 2006..
Targa³y mn± w±tpliwo¶ci, ba³am siê...
Nie przypuszcza³am wtedy, ¿e bêdê tak szczê¶liwa!!!!
Teraz
jestem królow± swojego losu.. ksiê¿niczk± w³asnej bajki :)

teraz wiem, ¿e ¯YJÊ :)))

czytanie forum jest powrotem do przesz³o¶ci.. do KOSZMARU, w którym tkwi³am d³ugie lata... NIGDY WIÊCEJ NIE CHCE TAK ¯YÆ!!!!

To takie moje rozwa¿ania, którymi chcia³am siê podzieliæ w tej kwestii.

Pozdrawiam :)
Niech MOC bêdzie z Wami!!!

dziekanka69 - Pi 28 Sie, 2009 11:56

Nie pozostaje nam nic innego zawierzyæ tym, którym siê uda³o wyj¶æ z tego zaczarowanego krêgu. To nic, ¿e d³uga droga przed nami, warto spróbowaæ, a ¿e po drodze jeszcze nie raz ³ezka poleci, to taki produkt uboczny.
A swoj± drog± szkoda, ¿e nie ma takiego szamana ;-)
Pozdrawiam

morelka - Pi 28 Sie, 2009 22:38

dromax napisa/a:
TE MASKOWANIA, te przekrêty, klamstewka i nawet usprawiedliwianie alkoholika, pomaganie zatuszowac sprawê.
I nikomu nic nie mówiæ, ¿e taki jest problem w rodzinie - bo rzekomo nikt o tym nie wie.
A okazuje siê, ¿e wszyscy w promieniu kilomerta dok³adnie znaj± i wiedz± co siê dzieje.


z moim pierwszym mê¿em by³o tak, ¿e jego rodzina, rodzice, brat, "nic nie widzieli, nic nie s³yszeli", mimo, ¿e ja niejednokrotnie problem sygnalizowa³am, oczekuj±c od nich rady i pomocy. w koñcu przesta³am próbowac do nich dotrzec, bo to by³o jak walenie grochem o ¶cianê. a teraz, jak sie zapi³, to mnie o to obwiniaj± - choc dalej nie przyjmuj± do wiadomo¶ci, ¿e umar³ przez picie, i nawet fakt, ¿e mia³ ponad 2 promille w chwili ¶mierci, te¿ ich nie przekonuje. ani stwierdzenie jego "kolegów", ¿e by³ w kilkutygodniowym ci±gu.
a moja wina jest taka, ¿e kiedy po wyj¶ciu z cie¿kiej choroby, spowodowanej tym piciem w³a¶nie, b³aga³ mnie, ¿ebym od niego nie odchodzi³a, a ja, g³upia, zosta³am, i on zacz±³ znowu pic, to wtedy odesz³am, g³ucha na pro¶by. no i zacz±³ wtedy pic - nie pic, z ¿alu za mn±, ch** wie, co tam jeszcze, w ka¿dym b±d¼ razie to przeze mnie, bo siê z drugim facetem zwi±za³am. najgorsza synowa pod s³oñcem siê okaza³am, a synu¶ taki cacy by³.
NIE PRZYJELI I NIGDY NIE PRZYJM¡ do wiadomo¶ci jego alkoholizmu. a wiecie dlaczego??? bo to taka rodzina Dulskich, jak siê okaza³o.

A ja - no có¿, jak siê okazuje, trafi³am z deszczu pod rynnê, ale to ju¿ inna bajka :D

morelka - Pi 28 Sie, 2009 22:41

no, moja pani od polskiego mia³a by du¿o do powiedzenia za to moje "okaza³o", "okaza³a", "okaza³am" tak w zdaniach jednym po drugim. :D :D :D

mi³ego weekendu!!

Anonymous - Nie 30 Sie, 2009 08:59

morelka napisa/a:
A ja - no có¿, jak siê okazuje, trafi³am z deszczu pod rynnê,

Jak siê jest ZACZAROWAN¡ - to inaczej byæ nie mo¿e.
Trzeba siê odczarowaæ!

dajana1 - Nie 30 Sie, 2009 11:20

dromax napisa/a:
JAK ODCZAROWAÆ WSPÓ£UZALE¯NIENIE?
Jak siê daæ odczarowaæ?

Moim zdaniem, najpierw u¶wiadomiæ sobie trzeba swoj± bezsilno¶æ- wobec alkoholu ale nie tylko, bo wobec swoich beznadziejnych zachowañ te¿ (u mnie by³y to np. bezsensowne wrzaski i narzekania, ¿e jaka to ja biedna jestem). Wydawa³o mi siê to kiedy¶ zwyk³ym frazesem. Jednak przychodzi taki moment i czuje siê, ¿e d³u¿ej tak nie mo¿na. Garn± siê wtedy ró¿ne emocje: strach, niepokój. To s± uczucia, które determinuj± do dzia³ania, do samoobrony. I jak siê wie jak, to mo¿na zacz±æ.
Terapia indywidualna i grupowa- tu dowiadujemy siê o samej chorobie naszej i naszych alko- o mechanizmach rz±dz±cych nami, o tym jak mo¿na zachowywaæ siê w danych sytuacjach, jak rozmawiaæ, jak wyra¿aæ emocje, jakie s± cechy przemocy, co mo¿na zrobiæ, ¿eby sobie radziæ, i mnóstwo innych.
Oprócz tego wsparcie. Bez tego mo¿e byæ kiepsko. Musz± to byæ ludzie, na których mo¿na polegaæ w ró¿nych sytuacjach. Czêsto zdarza siê, ¿e nie chc± wtr±caæ siê w nasze sprawy, ale zawsze w jaki¶ sposób pomog±: to wys³uchaj±, przypilnuj± dziecka, po¿ycz± pieni±dze, itd. Zazwyczaj zawsze znajdzie siê kto¶ do pomocy, trzeba tylko wyj¶æ do ludzi i powiedzieæ "prosto z mostu": "potrzebujê pomocy!!" i konkretnie jakiej. Nie tu to gdzie indziej. Nie mo¿na oczywi¶cie nadu¿ywaæ takiej ¿yczliwo¶ci.
No i nasze dzia³ania. Nie jest ³atwo bez dzia³ania osi±gn±æ nasz cel: normalno¶æ, spokój, szacunek. Trzeba wobec tego ustaliæ swoje granice (u wspó³uzale¿nionych praktycznie s± one w zaniku lub ju¿ ich nie ma). Chodzi przede wszystkim o ustalenie granic swojej niezale¿no¶ci, godno¶ci, wolno¶ci. Do takich dzia³añ nale¿±, np.: nasze ¿±dania (mo¿e to za mocne s³owo), np. nie ¿yczê sobie takiego tonu g³osu, nie ¿yczê sobie alkoholu w domu i w tobie, nie ¿yczê sobie aby pieni±dze na ¿ycie sz³y na picie, itd. i KONSEKWENCJA w ich realizacji. Niestety czêsto nale¿y siê wspomóc s±dem, bo opór bêdzie raczej napewno- przecie¿ do tej pory naszym agresorom i alko by³o jak "p±czkom w ma¶le" i dlaczego mieliby z tego zrezygnowaæ.
My¶lê, ¿e bez tych podstawowych form pomocy: terapia, wsparcie i nasze dzia³ania- szczególnie prawne, bêdzie prawie niemo¿liwe nasze odczarowanie. Takie jest moje zdanie w skrócie. ;-)

mme - Nie 30 Sie, 2009 18:46

Cytat:
[quote="morelkaz moim pierwszym mê¿em by³o tak, ¿e jego rodzina, rodzice, brat, "nic nie widzieli, nic nie s³yszeli", mimo, ¿e ja niejednokrotnie problem sygnalizowa³am, oczekuj±c od nich rady i pomocy. w koñcu przesta³am próbowac do nich dotrzec, bo to by³o jak walenie grochem o ¶cianê. a teraz, jak sie zapi³, to mnie o to obwiniaj±

Rodziny alkoholików: rodzice, rodzeñstwo tez s± wspó³uzale¿nieni. Zaryzykujê tezê, ¿e nam (jestem siostr± alkoholika) trudniej "odczarowaæ wspó³uzale¿nienie". Moje do¶wiadczenia pewnie nie s± regu³±, ale tylko po przeczytaniu kilku historii na tym forum dostrzegam pewn± prawid³owo¶æ, której sama te¿ do¶wiadczy³am. Po pierwsze: z³o¶æ, w najlepszym wypadku niechêæ w stosunku do "jego rodzinki" ("mamusi", siostrzyczki": te zdrobnienia zawsze maj± pejoratywne zabarwienie); Po drugie pretensje o brak wsparcia, zrozumienia a czasem szkodliwe zachowania, czyli bronirnie swojego syna, brata alkoholika itp. Czêsto te¿ wzajemne obwinianie siê o to, ¿e on(a) jest alkoholikiem, bo mo¿e gdyby mia³(a) lepsz± ¿onê- mê¿a to mo¿e by nie pi³(a), a gdyby oni (rodzina)...to...

Wszystko to mam za sob±. Kiedy wiele lat temu moja bratowa (by³a bratowa) sygnalizowa³a, ¿e brat nadu¿ywa alkoholu, zarówno ja jak i moja mama (ojciec juz wtedy nie ¿y³) bagatelizowa³y¶my to. Prawdopodobnie nie dopuszcza³ysmy wtedy mo¿liwo¶ci, ¿e on mo¿e byæ alkoholikiem; przecie¿ jedno piwo, czy drink wieczorem to nie alkoholizm, nawet je¿eli to codzienno¶æ. Ja wtedy nie mia³am tej wiedzy jaka mam teraz, nie mia³am te¿ ¿adnych do¶wiadczeñ- w naszym domu alkohol by³ prawie nieobecny. W dodatku to w³a¶nie ¿ona brata mia³a ojca alkoholika, wiêc my¶la³am, ¿e pewnie jest przewra¿liwona.
Wiele lat pó¼niej, kiedy sta³o siê dla mnie oczywiste, ¿e brat jest alkoholikiem, pocz±tkowo zdarza³o mi siê my¶leæ, ¿e gdyby nie mia³ problemów ma³¿eñskich to mo¿e by nie pi³. jeszcze trudniej by³o w to wszystko uwierzyæ mojej mamie. I mimo, ¿e wtedy ju¿ nie lekcewa¿y³y¶my sygna³ów, ¿e on pije, by³y¶my bezradne. Wtedy juz wiedzia³am o tym wszystkim, co tutaj stale sie powtarza: ¿e alkoholika trzeba pozbawiæ komfortu picia a jego bliscy powinni zadbaæ o siebie. ¯onie mojego brata to sie uda³o: od kilku lat nie s± juz ma³¿eñstwem, ona nie utrzymuje kontaktu ani z nim ani z nami (to by³a jej decyzja). Mam wra¿enie, ¿e do dzisiaj ma nam za z³e, ze my wci±¿ "przejmujemy siê tym alkoholikiem" (zdarzy³y nam siê przypadkowe spotkania).

Jestesmy nadal wspó³uzale¿nione. Czy potrafimy kiedy¶ to odczarowaæ? Czasem my¶lê, ze ³atwiej uniezale¿niæ siê (emocjonalnie)od pij±cego mê¿a ni¿ od brata, czy syna. W ka¿dym razie ja nie potrafiê przestaæ siê przejmowaæ tym, do czego on zmierza. Staram siê stosowaæ do rad i wskazówek dla wspó³uzale¿nionych ale nie potrafiê byæ w tym konsekwentna. I zastanawiam siê, czy nie potrafiê, czy nie chcê? Czy je¿eli bedê biernie obserwowaæ jego problemy bêdê siê czu³a lepiej ni¿ teraz, gdy pomagam mu "utrzymac siê na powierzchni" (a wiêc w gruncie rzeczy pomagam mu w piciu). Mo¿e zamiast walczyæ ze swoim wspó³uzale¿nieniem, powinnam wzi±æ przyk³ad z mojej ciotki, która postanowi³a, ¿e nie zostawi swojego alko (mojego wujka), bo jest mu to winna w zamian za wszystko co dla niej zrobi³ zanim zacz±³ piæ?

Margo75 - Pon 31 Sie, 2009 14:06

mme napisa/a:
Mo¿e zamiast walczyæ ze swoim wspó³uzale¿nieniem, powinnam wzi±æ przyk³ad z mojej ciotki, która postanowi³a, ¿e nie zostawi swojego alko (mojego wujka), bo jest mu to winna w zamian za wszystko co dla niej zrobi³ zanim zacz±³ piæ?


Dlaczego walczyæ? nauczyc siê po prostu nowych, zdrowych technik radzenia sobie w ¿yciu.
Dlaczego powinna? NIkt nie namawia do odej¶cia, rozwodu. chodzi o to aby wzi±æ zycie w swoje rêce. Przestac narzekac "o ja nieszczesliwa , mam tak ¼le bo moj maz pije". Trzeba nauczyc sie odpowiedzialnosci za wlasne decyzje.

kahape - Pon 31 Sie, 2009 14:50

mme napisa/a:
gdy pomagam mu "utrzymac siê na powierzchni" (a wiêc w gruncie rzeczy pomagam mu w piciu).
u nas na grupie nie szczypi± siê z nami. Wal± prosto z mostu, nie ma g³askania po g³ówce...dlatego powiem ci tak samo: pomagam nie pomagam-pitolenie.
Popostu - nie dajesz mu szansy na trze¼we ¿ycie
¯eby nie by³o tylko na ciebie. Inni te¿ nie daj± mu szansy. Ale ty nie masz patrzeæ na innych, masz patrzeæ na siebie.
Po³ó¿ rêkê na sercu i powiedz: ja, jako siostra- nie dajê szansy bratu ¿eby wytrze¼wia³ i .......... prze¿y³.

Daæ szansê.. czy z niej skorzysta to ju¿ inna para kaloszy. Ale ty masz przede wszystkim DAÆ SZANSÊ.

pozdr
bu¼ka

milena - Pon 31 Sie, 2009 21:12

mme napisa/a:
gdy pomagam mu "utrzymac siê na powierzchni" (a wiêc w gruncie rzeczy pomagam mu w piciu).

kahape napisa/a:
nie dajesz mu szansy na trze¼we ¿ycie
NAJPRAWDZIWSZA PRAWDA!!!!

**********poprawi³am cytowanie
"jobael"

milena - Pon 31 Sie, 2009 21:17

Przepraszam,ale pierwszy cytat w moim po¶cie nale¿y do mme.¬le zacytowa³am.A co do czarowania? Szkoda ¿e alkoholików nie da siê odczarowaæ :-D
¯aneta - Wto 01 Wrz, 2009 06:45

kahape napisa/a:
W domu tob± sie nie zajmowali. Nikt sie nie pyta³ czy ci smutno i dlaczego. Mia³a¶ sie uczyæ, byæ grzeczna i nie zawracaæ g³owy.
Nie ma znaczenia czy dlatego, ¿e brat by³ chorowity i wymaga³ opieki, czy rodzice wiecznie w pracy albo ch³odni w uczuciach, oschli.
Jako dziecko czekasz na te chwile przytulenia, rzadkie i niezaspokajaj±ce twoje potrzeby....
Potem tworzysz swój zwi±zek. Podobny do tego jaki mia³a¶ w domu. Bez wyra¿ania uczuæ, emocji, ch³odny (idealnie nadaje sie alkoholik). I trwasz w tym zwi±zku. Cieszysz sie z krótkich chwil kiedy jest trze¼wy. Wtedy jest kochaj±cy, czu³y.... Pielêgnujesz te chwile, wspominasz. My¶lisz, ¿e tylko na tyle zas³ugujesz...
¯e lepsze portki takie ni¿ ¿adne. Albo.. kto by ciê chcia³??? Ciesz siê, ¿e sie z tob± o¿eni³em.
Starasz sie jako¶ prze¿yæ dzieñ.. (przecie¿ w domu tez tak by³o i jako¶ prze¿y³a¶)


Dok³adnie tak,trafi³a¶ Kahape w sedno,wiêkszo¶c z nas wspó³uzale¿nionych ci±gn± swój baga¿ od dziecinstwa i to nie jest przypadek ¿e pakuj± siê potem w takie zwi±zki,u mnie by³o tak samo,potrafi³am sobie stworzyc swój w³asny jak¿e dziwny ¶wiat i nigdy siê nad sob±nie u¿ala³am-zawsze znalaz³am kogo¶ kto mia³ gorzej ni¿ ja,to jest taki system iluzji i zaprzeczen jak u alko,tylko ja przyp³aci³am to stanami depresyjnymi,a najgorsze jest to ¿e i tak nie wiedzia³am z czego siê to bierze :-/ I my¶la³am-co jest grane-przecie¿ mam dom,samochód,dzieci,nie pracujê-¿yc nie umierac-dlaczego nic mnie nie cieszy!!Owszem zdarza³y siê zrywy-szczê¶cia,i to bywa³o kiedy m±¿ obiecywa³ poprawê i jaki¶ czas nie pi³-jak¿e wszystko mia³o byc inaczej-lepiej,fajniej-nie by³o-nawet jak raz nie pi³ chyba z pó³ roku-te¿ nie by³o :-/ Terapia otworzy³a mi oczy -i zobaczy³am w czym tkwi³am,nigdy nie by³abym szczê¶liwa-wprost przeciwnie-mój ¶wiat iluzji i zaprzeczen zaprowadzi³ by mnie prosto do wariatkowa,Rozpisa³am siê,ale potrzebowa³am chyba tego,I tu jeszcze Dromaxie do Ciebie-w zwi±zku z tematem w±tku-wspó³uzale¿nienia nie da siê odczarowac-to ciê¿ka praca nad sob±,nad zmian± swojego my¶lenia i zachowania ,tylko trzeba zaufac terapeutom,grupie,dziewczynom na al-anon i powoli ma³ymi kroczkami zmieniac siebie,przedewszystkim SIEBIE :-)
kahape napisa/a:
U mnie nie by³o alkoholu. Ale mamy mojej nigdy nie by³o w domu. Siedzia³am i czeka³am na ni±. By³o mi smutno i nieraz p³aka³am.
Wziê³am sobie za mê¿a alkoholika i pracoholika, którego tak¿e nie by³o w domu. Jak matki. Znów siedzia³am i czeka³am na niego wspominaj±c piêkne chwile. Tez by³o mi smutno i te¿ p³aka³am
Nie skar¿y³am siê. My¶la³am ,¿e tak ma byæ. ¯e wszyscy tak maj±. A nawet maj± gorzej. (Czego ty kobieto chcesz- pracuje, daje kasê, a ¿e popija... no có¿)
Szacunek, mi³o¶æ, wolno¶æ, zaufanie, dobre s³owo, uznanie to by³y dla mnie odleg³e galaktyki.
Troche lat zabra³o mi stwierdzenie, ¿e ja tak juz d³u¿ej nie chcê. ¯e ... MAM PRAWO BYÆ SZCZʦLIWA!
Ale tak naprawdê, to oczy otwar³y mi siê dopiero na terapii!!!!!

Jak¿e podobne s± nasze historie :-?

Anja - ro 02 Wrz, 2009 08:19

No to i ja sie przy³±cze...

U mnie w domu, nie by³ problemem alkohol,ja by³am najstarsza z rodzeñstwa( jest Nas troje) i to ja by³am za wszystko odpowiedzialna, mia³am na glowie opiekê nad rodzeñstwem, sprz±tanie a nawet i czasami gotowanie, jak juz by³am starsza.....plus wszystko co siê nawine³o po drodze. Rodzice pracowali i to na mnie skupia³o sie wiekszo¶æ obowi±zków, ojciec chcia³ doprowadziæ mnie do perfekcji ...ci±g³ym krzykiem, powtarzaniem to zrobi³as ¿le , a dlaczego tego nie zrobi³as, jak nie zrobi³am pasek by³ odpowiednim narzêdziem kary, obrywa³o mi sie za wszystko a przy okazji wpaja³ mi, ¿e ja to ci±gle co¶ robie nie tak i do niczego siê nie nadaje...w szkole oczywi¶cie by³am wzorow± uczennic± pod kazdym wzgledem ,dyplomy, konkursy , zawody i moje pierwsze miejsca a w domu wszystkie obowiazki na mojej g³owie( ³agodnie powiedziawszy) ...jak sobie teraz o tym pomy¶le to jeszcze ciarki przechodz±,pomimo tego, ¿e szanuje mojego ojca mam do niego straszny ¿al i czasami mam ochotê mu wykrzyczeæ ze zrujnowa³ mi ¿ycie!! Z domu wyprowadzi³am siê zaraz po ukoñczeniu liceum...ukoñczy³am uniwerek , po¼niej ¶lub , dziecko , wszystko tak jak powinno byæ i tak jakby chcia³ mój ojciec... po drodze mia³am kilka zwi±zków, teraz wiem ¿e maj±c zwi±zek, który by³ normalny ucieka³am w zwi±zek , który by³ bagnem i tak w kó³ko..a na koniec wybra³am mêza, który traktuje mnie tak samo jak mój ojciec ...zero szacunku ci±g³e poni¿anie i który ca³± odpowiedzialnosc spycha na mnie!!! i do tego jest ALKOHOLIKIEM!!!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group