Forum Portalu Uzależnienia
Kochaj, a bedziesz kochany

Uzależnienie od alkoholu- alkoholizm - ....czuje sie bardzo samotna...:(

Angelika - Wto 29 Cze, 2010 18:33
Temat postu: Witam..
mam nadzieje ze jeszcze tu ktos bywa.Ja swojego dna siegnalam 5 dni temu..gdy wyprowadzil sie moj maz...Alkohol zniszczyl cale moje zycie...pilam nie zwazajac na nic i nikogo...dzis czuje zal,zlosc.rozgoryczenie,pustke i straszna samotnosc z ktora nie umiem sobie poradzic....bylam juz u psychologa,wybieram sie na grupe aa nie ukrywajac ze sie boje.Ale wiem jedno ze juz nigdy nie chce by to niszczylo mi zycie.Tylko tak trudno pogodzic mi sie z Tym co sie stalo....czuje sie bardzo samotna...:(
Suchy - Wto 29 Cze, 2010 20:16

Witaj Angeliko ....
Nie wybieraj się sie na AA, po prostu tam idź....AA to jest ostanie miejsce którego powinnaś sie bać. Od tego mozna zacząć wychodzenie z samotności.
pozdrówka
Mirek alkoholik

Sebanitka - Wto 29 Cze, 2010 20:28

Angelika napisał/a:
mam nadzieje ze jeszcze tu ktos bywa

bywa :)

Angelika, witaj :)

Angelika napisał/a:
czuje sie bardzo samotna...:(


jeśli konsekwentnie zaczniesz pracować nad sobą jest szansa, że naprawisz część z tego co zniszczyłaś....ale pijąc raczej się pogrążysz

Angelika napisał/a:
wybieram sie na grupe aa nie ukrywajac ze sie boje
Suchy napisał/a:
AA to jest ostanie miejsce którego powinnaś sie bać




zostań z nami :)

jerry - Wto 29 Cze, 2010 21:12

Hej Angelika :)

Załóż swój własny temat, będziesz miała swój własny kąt na forum, będzie cię łatwiej znaleźć.

Pozdrawiam - Jerry

jobael - Wto 29 Cze, 2010 21:32

Angelika napisał/a:
już nigdy nie chce by to niszczyło mi życie

'To', to znaczy alkohol. Tak?
Więc zacznij działać, bo samo się nie zrobi.

Witaj na forum. :-)

Kakao - Wto 29 Cze, 2010 22:29

Cześć. Dobrze trafiłaś, tu znajdziesz ludzi z takim samym problemem jak twój. Pierwszy krok za Tobą. :-)
whiteeagle66 - Wto 29 Cze, 2010 22:38

Angelika , trzymaj sie i napisz cos , nie zamykaj sie w sobie
podpartyo - Wto 29 Cze, 2010 22:45

Angeliko, wielu tu z nas narozrabiało w swym życiu.
Życie toczy się dalej, a tu można dowiedzieć się jak zacząć od nowa , gdzie iść, co zrobić...
Miotnęło Cię tu do tego "portu" więc zakotwicz tu i remontuj swój okręt. :-)

jerry - Sro 30 Cze, 2010 07:27

No to Jobael założyła temat w twoim zastępstwie, Twój ruch Angeliko ....??
aneczka - Sro 30 Cze, 2010 08:00

Hej Angelika
cieszę się, że jesteś, zauwayłaś problem i komuś powiedziałaś. Tu i w AA otrzymuję wiele wsparcia. Jest tu także dla Ciebie miejsce. Bądź, pisz i chciej zacząć nowe życie.
Pozdrawiam

Jagna - Sro 30 Cze, 2010 08:22

Witaj Angeliko, rozgość się na forum. Ja także tutaj zaczynałam i dzisiaj nie piję i żyję szczęśliwie. Jak się dzisiaj czujesz?
Angelika - Sro 30 Cze, 2010 10:19

Witajcie.Bardzo sie ciesze Ze tyle osob mi odpisalo,gdyz ciezko Jest zaczynac trzezwiec nie majac nikoko przy Sobie.Dostalam Wykaz grup na ktore moge isc zaproponowano mi grupe "mlodzi"Oraz Eureka takze jutro o 18 pojde tam.Boje sie to oczywiste ale nie powstrzyma mnie nic by tam nie isc.Ciezko mi jest gdy budze sie rano i uswiadamiam sobie ile zlego zrobilam i ilu ludzi skrzywdzilam.Bardzo brakuje mi mojego meza,za miesiac mamy 1 rocznice slubu,ale wyprowadzil sie ,twierdzac ze dopoki nie zobaczy zmian w moim zyciu nie chce wracac.Rozumiem go,ale Teraz bylby mi naprawde potrzebny.A moze powinnam przejsc przez to sama,moze tak ma byc.Moja pierwsza mysla gdy sie pakowal bylo ,upije sie i nie chce sie budzic i cierpiec chce pic ,pic..By nie czuc ze go Nie ma.Potem zaraz gdy wyszedl ocknelam sie ze To wlasnie przez alkohol polowe swego 30-letniego zycia zmarnowalam,przeplakalam cala noc,placze do teraz,ale poszlam od razu do pradni uzaleznien ,gdzie przeprowadzon ze mna rozmowe uswiadamiajac mi kim Jestem.To zalosne ze dopiero teraz gdy czuje ze wszystko sie zawalilo mam na tyle sily determinacji,by zaczac zyc na nowo.Dlaczego nie wczesniej?Tyle sytuacji w moim zyciu bym uratowala! Czasami nachodzi mnie Jeszcze glupia mysl gdzie zastanawiam sie czy Jest jeszcze co ratowac procz mnie samej?Zreszta Tych mysli mam mase,nie spie.od kilku dni nic jem, nie moge,Jedyne co moge to myslec...i wlasnie to myslenie uswiadomienie sobie dlaczego tak pozno,dlaczego nie wczesniej nie daje mi spokoju.przeciez moglam tak wiele uratowac.
jerry - Sro 30 Cze, 2010 10:50

Hej Angelika :)

Oprócz myslenia o tym co się stało i o tym co będzie zadbaj o teraźniejszość. Właściwie tylko to się liczy w początkach trzeźwienia, każda godzina. Zapoznaj się z Zaleceniami dla zdrowiejących alkoholików. Co jeść, co pić, o co zadbać, czego nie robić, jak unikać niebezpiecznych sytuacji itd. Jest b. ciepło więc stale miej przy sobie mineralną do picia, coś słodkiego do przegryzienia. Nie bierz się za rzeczy, których wykonanie przekracza Twoje siły. No i pisz tutaj, nie uciekaj w samotność, bo samemu ciężko. Trzymaj się.

jobael - Sro 30 Cze, 2010 11:40

Angelika napisał/a:
To właśnie przez alkohol polowe swego 30-letniego zycia zmarnowałam,p

Nie przez alkohol Angeliko, ale sama przez siebie. Alkohol Ci nie wskakiwał do gardła.
To Ty, swoja rączką go sobie lałaś.
Otrzyj nos i idź po pomoc do specjalistów /przychodni/ i szukaj mityngu AA, żeby
zacząć porządkować swoje pijane życie.
Płaczem męża nie zawrócisz, skoro postawił warunek, że nie wróci, jeśli nie zobaczy zmian.
Brawo dla Twojego męża, może właśnie w taki sposób pomógł Ci najbardziej.

marcinlodz - Sro 30 Cze, 2010 11:50

Jesteś farciara.Weź się za Siebie i dla Siebie a facet powinien wrócić.Co było to było trzeba wyciągnąć wnioski żeby nie wrócić do chlania .Zaczęłaś działać i o to chodzi.Na rozliczenia z przeszłością też przyjdzie czas.Póki co myśl tylko żeby zacząć terapię i AA i bądź systematyczna.

Reszta tak czy tak się ułoży.

Powodzenia :-)

Jagna - Sro 30 Cze, 2010 11:51

Angelika napisał/a:
To zalosne ze dopiero teraz gdy czuje ze wszystko sie zawalilo mam na tyle sily determinacji,by zaczac zyc na nowo.Dlaczego nie wczesniej?Tyle sytuacji w moim zyciu bym uratowala! Czasami nachodzi mnie Jeszcze glupia mysl gdzie zastanawiam sie czy Jest jeszcze co ratowac procz mnie samej?Zreszta Tych mysli mam mase,nie spie.od kilku dni nic jem, nie moge,Jedyne co moge to myslec...i wlasnie to myslenie uswiadomienie sobie dlaczego tak pozno,dlaczego nie wczesniej nie daje mi spokoju.przeciez moglam tak wiele uratowac.


Bo to właśnie ten moment. Nazywany jest dnem alkoholika. Trzeba na nie spaść by móc się odbić w górę, bez tego dna ani motywacji nie ma, ani odnośnika do tego właśnie dnia, momentu kiedy było nam tak bardzo źle, fatalnie, rozpaczliwie że postanowiliśmy coś robić ze sobą.
Poszłaś za ciosem, bardzo dobrze, że nie planujesz trzeźwieć sama sobie, bo to nie wychodzi nikomu. Do tego potrzebni są ludzie, którzy znają się na tym oraz inni trzeźwiejący alkoholicy. I wiesz, to działa :-) Obsesja picia mija, jesli zastosujesz sie do zaleceń. Życie staje się znowu normalne i piękne, trochę pracy to wymaga, ale jeśli bardzo, bardzo tego chcesz - to się uda.
Warto zmienić myślenie z "nie mogę pić " na " mogę nie pić " :-) I żyj tylko dzisiaj, ani wstecz ani jutrem. Tu i teraz - bo tylko to istnieje :-) Życzę Ci wytrwałości i dużo siły, bo słyszę...że chcesz żyć i trzeźwieć. Cieszę się 8-)
Jagna -niepijąca alkoholiczka

Rufio - Sro 30 Cze, 2010 14:42

Twój maż powinien byc wzorem i natchnieniem dla zon ktore się cackają z swoimi współ .Mądry facet - a teraz Ty jak nie chcesz stracić tego faceta to ... w troki i do boju - bo nasmarkałas się i nałzawiłaś dość teraz - smerfy do boju graja .prsk :arrow: :502: :510:
Sebanitka - Sro 30 Cze, 2010 19:08

I ja przyklasnę mężowi :)

możliwe, że gdyby nie odszedł piłabyś dalej.... więc jak napisałam wcześniej: jest szansa na uratowanie i Ciebie i małżeństwa

Angelika napisał/a:
A moze powinnam przejsc przez to sama,moze tak ma byc

nikt za Ciebie nie zachce chcieć żyć

sporo pracy przed sobą, ale myślę sobie, że skoro podjęłaś już takie kroki, to jeszcze masz głowę na karku :)

postaraj się przeczytać "zalecenia dla zdrowiejących alkoholików", może Ci się to wydać śmieszne i momentami banalne, ale te zalecenia działają

Angelika - Czw 01 Lip, 2010 04:00

ZADZWONIL..jest prawie 4 nad ranem...zadzwonil ze prawie mnie zdradzil dzis i wczoraj...ze ma na to ochote i ze juz nie jest pewien czy to Ja mam problem czy On nim jest.Powiedzialam zebysmy poszli na terapie...ze Przecgodzimy Ciezki kryzys...A on ze nie wie czy tego chce...bo byc moze Jest dawnym Mateuszem...Ktory Jeszcze Przed Slubem mnie zdradzal...Boze Jak To bolalo...10 min temu skonczylismy rozmowe bo padla mu bateria....Mam ochote napic sie,upic do nieprzytomnosci....tak mnie boli......nikogo przy mnie nie ma....nie spie juz ktoras noc....Nie zrobie Tego nie upije sie....bo kolo znoow By sie zamknelo....Ale Nie umiem radzic sobie z moim problemem oraz z Tym ze moj maz nie czeka...ze Byc moze byla To wymowka....ze chce dalej byc gowniarzem....ze nadal chce chodzic po pubach ,pic ,i spac co noc z kims innym......tak bardzo chce ratowac to malzenstwo....[przeciez ono nie ma nawet roku......siedze tu teraz i zastanawiam sie co robic.....nie mam do kogo zadzwonic z kim porozmawiac....czuje sie oszukana i ponizona...bo nawet po tym co mi powiedzial blagalam by przyjechal i spedzil ta noc ze mna....prsze....niech ktokolwiek z Was tu Bedzie...prosze///
Angelika - Czw 01 Lip, 2010 05:09

NAPRAWDE nie potrafie poradzic sobie z tym wszystkim na raz.....myslalam ze gdy mi sie uda....ze to ego bodziec bym cos zrozumiala....a on dzwoni nie po to jak mi idzie tylko... chyba sie nie zmenilem.... prawie cie zdradzilem.... jedyna osoba w moim zyciu.. ktorej nie potrafie znienawidziec dzis wmawialam mu ze chcia to zrobic przezemnie bo bylam nie dobra i pilam... ja pic nie bede xgoc mam ochote wziac swoje antydepresanty i popijac je alkoholem....i nie budzic sie.... nie zrobie tego...dla siebie ale tak bardzo nie mam sily... byc w tym sama dlaczego wiedzac co przechodze jak bardzo sie staram robi mi to .. dajac do zrozumienia ze coz poprstu jest mezczyzna...nie spytal nigdy od czasu odejscia co robie jak mi idzie... to ja opisywalam gdzie bylam z kim rozmawialam na jakie terapie bede chodzila.... jak mozna tak latwo niszyc malzenstwo... bardzo chce o nie walczyc ale jak? dzis mi powiedzial ze zawsze przyciagaly go kobiety z problemami...czy dlatego ze cos z soba robie czy to dlatego juz mnie nie chce... siedze i placze...bije sie z myslami...mam ich pelno w glowie... jakby dwie soby siedzialy we mnie.. jedna chce byc inna,dumna z siebie zadowolona druga chce wyjsc i isc przed siebie byle gdzie... bo i tak nie ma do kogo i czego wracac... przepraszam ze sie tak uzalam ale pisze to co doslownie teraz czuje..przepraszam
Suchy - Czw 01 Lip, 2010 05:38

Nie przepraszaj ....to nic , ze boli , w końcu to on odszedł i dobrze dla Ciebie teraz.
Wiem , ze łatwo sie mądrzyć , gdy wali sie małżeństwo , ale potraktuj to jako szansę , bo skoro nie masz oparcia w mężu to jest okazja aby wyjść z problemem do ludzi , nie małżeńskim , bo ten jeśli dwoje tego będzie chciało z czasem się rozwiąże ale swojego uzależnienia . Zajmij się swoim uzależnieniem bo to teraz najważniejsze , to szansa bo może w ten sposób teraz jest Ci darowane kilkanaście lat życia więcej. ......a facetem co dzwoni o czwartej rano do zony by mówić jej o zdradach na razie przynajmniej staraj się zapomnieć.
w tych godzinach się śpi a nie dręczy żonę opowieściami o zdradach.
A puki co rozejrzyj sie za jakimś mityngiem , moze znasz kogoś kto mógłby Cie tam zaprowadzić ten pierwszyraz. .....nie musi to być przecież w twoim mieście .

jerry - Czw 01 Lip, 2010 07:06

Angelika ratunkiem na samotność jest kontakt z innymi alkoholikami w realnym świecie. Oczywiście mówię o tych alkoholikach, którzy próbują coś robić ze swoim uzależnieniem. Ode mnie żona nie odeszła, ani nie wyrzuciła z domu ale przez długi czas czułem się w nim obco. Najlepiej mi było w pracy (gdzie jednak nie za bardzo można było rozmawiać) no i na zajęciach grupy terapeutycznej. Dopiero tam mogłem powiedzieć co czuję i usłyszeć od innych, że ... czują się bardzo podobnie.
Tak więc zbierz się do kupy, znajdź adres ośrodka/mityngu AA i po prostu tam idź. Wyjdź do ludzi.

marcinlodz - Czw 01 Lip, 2010 07:19

Co za pierdoły że wybiera sobie kobiety z problemami.Ja też tak pieprzyłem a w zasadzie chodziło o to żeby nie być z kimś z kim można budować życie a mogłem chlać.Zawsze mogłem sobie powiedzieć że ja jestem ekstra a one miały problem.Może ten facet też potrzebuje "wypić" z kogoś energię.Żeby siebie "wybielić".Żeby robić swoje ale inaczej,w rękawiczkach i zadowolony jaki jestem cacy :evil:

Facet Cię szantażuję że zdradzi.Ok.Ale potem nawet nie przyjeżdża jak jęczysz żeby wrócił ?!!! To po kiego grzyba dzwoni jak nie chce przyjechać i Cię dmuchnąć.Tylko gada pierdoły.Leczy swoje kompleksy.Niech idzie na drzewo.

Pewno że boli.Ja znam co to opuszczenie,samotność i zdrada.Ale siedzenie w tym /****/ nic nie da.Samemu ciężko z tego wyjść.Rusz się do alkoholików trzeźwiejących.
Tam chociażby gadając o swoim piciu nie będziesz SAMA w realu.

A on.
Dzwoni po to żeby się lepiej poczuć.Zrzucić na Ciebie całe swoje emocjonalne /****/.Posłuchać jak się wijesz pijąc zimne piwko.I dmuchnąć sobie kogoś na boku.
Zwłaszcza że walił Cię w rogi przed ślubem !
Zmieniam o nim zdanie jeśli to co piszesz jest prawdą.Jak ktoś kogoś NAPRAWDĘ kocha to nie odpier..la takich numerów.

Weź się za Siebie.Za Swoje trzeźwienie.Potem na trzeźwo życie się poukłada.Rusz tyłek.

NIE LICZ NA LITOŚĆ.Bo jej nie dostaniesz.Trzeba zapracować na szczęście żeby mieć szansę je mieć.

Suchy - Czw 01 Lip, 2010 08:10

Marcin , co to za język : pieprzyć , walić , dmuchać, jęczeć ..... :-/ , i to wszysko z rana :?: , wstałeś śrdkowa noga czy co ? :562:
K.R - Czw 01 Lip, 2010 08:22

Angelika skąd jesteś ?
marcinlodz - Czw 01 Lip, 2010 08:25

Jak za mocne niech Jerry wykropkuje albo wykasuje. Niech Marcin sam się kropkuje - Jerry

Przekaz ma trafić do Angeliki.Ja to odebrałem tak że gość chce żeby dziewczyna piła.
Wtedy jest słaba i można z nią robić co się chce.Jak to z czynnym alkoholikiem.Znam to.

To co napisałem ma ją potrząsnąć i dać kopa na miting i terapię.
Słodyczy dość tu się najadła.Jeżeli dobrze odczytałem to już jest po kielichu.
I do tego przyczyniła się ta ostatnia rozmowa telefoniczna.
Musi zrozumieć że nie może trzeźwieć DLA niego a bo chce dla siebie.

Prawda czasem boli i bywa chamska.Jak życie.

Buziaki Suchy.

jerry - Czw 01 Lip, 2010 09:06

Szukając powodów do picia utwierdzasz się w przekonaniu, że jakaś tam przyczyna istnieje. Ale to nie powody są problemem a lęk. Lęk przed tym, by nie przyznać do tego, że alkohol pomaga Ci przejść przez życie, że pomaga przetrwać trudne sytuacje. Nie wyobrażasz sobie bez niego życia i wymyślasz różne powody, nawet niestworzone, żeby to picie uwiarygodnić.
Z chorobą alkoholową trudno sobie poradzić w samotności, trudno też tylko z książek i internetu posiąść wiedzę na temat swojej choroby i wyćwiczyć umiejętności pozwalające na radzenie sobie w życiu bez alkoholu. Mnie pomogła terapia leczenia uzależnień i takie rozwiązanie proponuję Tobie Angeliko. Może są inne sposoby ale ja skorzystałem z tego i od prawie 4 lat nie piję. Rusz się i zacznij działać.

Pozdrawiam - Jerry

podpartyo - Czw 01 Lip, 2010 09:37

Z tych informacji które tu Wpisałaś o swym małżeństwie nie podlega dyskusji że oboję nieźle sobie namieszaliście.
Nie możesz siedzieć , patrzeć na telefon, chlać , brać .. leki? i czekać.
Marcin ma rację.
Więc po prostu miej świadomość że jak nie ruszysz się, to nic się nie zmieni i utoniesz w bagnie które razem zgotowaliście, z tym że Ty już w tym ledwo się ruszasz, a on sam stojąc na brzegu jeszcze swymi telefonami leje Cię po łbie.
On szybko się pocieszy ... a Ty?
Nic tak na facetów nie działa jak zaskoczenie , tajemniczość i szpile zazdrości.
Wy kobiety macie swoje sposoby, więc.... tylko nie proś, nie dzwoń, tylko zaskocz...
zmianą!!!

eliania - Czw 01 Lip, 2010 11:22

Angelika napisał/a:
zebysmy poszli na terapie...
Terapia jest Wam obojgu niezwykle potrzebna... Być może Twój mąż miał w bliskiej rodzinie osobę uzależnioną, stąd takie niedojrzałe, raniące zachowania, i skłonność do związków z "problematycznymi" osobami... Zresztą Ty sama nie jesteś tylko ofiarą, zdecydowałaś się wyjść za kogoś kto zdradzał, później na pewno niejednokrotnie byłaś powodem i jego cierpienia pijąc. Nie zrozum mnie źle Angeliko, bo bardzo Ci współczuje; coś bardzo złego musiało się podziać i w Twoim życiu, że jesteś w takim miejscu. :-( Ale to naprawdę teraz wszystko nie jest ważne, na takie analizowanie a także działania co do Twojego związku i męża przyjdzie czas później... Teraz ważne to nie pić i podjąć leczenie! Tylko na tym się skup, dla swojego dobra...
Bo trzeźwa będziesz w stanie przejąć stery i walczyć o małżeństwo albo z niego zrezygnować, a pijąca nie zdziałasz NIC.
Dlatego na razie mniej przed oczami ten jeden cel, bo tylko za nim mogą pójść później inne...

Angelika - Czw 01 Lip, 2010 12:45

pOJECHALAM DO NIEGO OK 7 RANO..nie wiem jak dalam rade w ogole od 4 przetrzymac to.....mieszka u siostry...poczekalam az sie obudzi....nie chcial rozmawiac...ja bylam spokojna i przede wszystkim trzezwa....chcialam porozmawiac spokojnie tak jak nigdy dotad....zawsze gdy pilam byly awantury....tym razem sama soba bylam zdziwiona....powiedzial ze nie cieszy sie na moj widok...ze nie moze sam na siebie patrzec!A gdy spytalam dlaczego nie nosi obraczki....odparl ze to zrozumiale...nie chcial b na imprezie ktos wiedzial ze jest zonaty.Nie umial spojrzec mi w oczy..... sytalam czy zadzwonil o 4 rano tylko po to by mnie zranic?odparl: ze nie!Ze chcial byc szczery!Fakt byl nawet do przesady.bylo mi ciezko widzac go..powiedzialam ze juz nie bede niczego robila dla nas,zrobie to dla siebie...skoro rodzina nic dla niego nie znaczy i to ze sie staram...nie odpowiedzial...... spokojnie wyszlam.....potem.....znow plakalam,,az do teraz...bo nie rozumiem
Angelika - Czw 01 Lip, 2010 12:59

K.R z Poznania.Przepraszam za literówki,ale juz nie pamietam kiedy spalam jadlam,nie plakalam.Wybrałam sobie Grupe w sobote,pojde na nia.Dla Siebie.Szczerze..chyba juz wszystko wole niz wracac do pustego domu.Z Jednego Jestem dumna...ze Pojechalam tam Trzezwa.Co nigdy dotad nie mialo miejsca.I bylam opanowana. Ale To Ja z Siebie moge Byc dumna.Na nim nie zrobilo to bynajmniej wrazenia.wrecz chcial bym szybko odeszla
marcinlodz - Czw 01 Lip, 2010 13:36

Tak trzymaj.Chciałaś,przekonałaś się jak sprawy TERAZ stoją.Grunt że nie piłaś.Teraz zrób to co napisałaś.Zaczęłaś ( bo nie upiłaś się jak zwykle ) mozolnie wychodzić z własnego dołka.

Miting BARDZO Ci pomoże na samotność i w trzeźwieniu.

Ciężko pisać Tobie jak zostałaś krótko mówiąc na lodzie.Może tylko to ze ja też coś takiego przeżyłem w byłym małżeństwie.I nie ja jeden.Ale można z tego wyjść i zacząć układać sobie życie na nowo.

Będzie jeszcze dobrze.Spróbuj coś zjeść i choć trochę się przespać choć w środku wariujesz z bólu.

Dasz radę.

Trzymaj się.

Jagna - Czw 01 Lip, 2010 13:52

Angelika, bardzo Ci współczuję. Bardzo trafnie napisała Eliana, że Twój mąż najpewniej sam jest współuzalezniony, pochodzi z rodziny problemowej i teraz nie potrafi nawiązywać i utrzymać normalnego związku. Oboje siebie szukaliście na tym padole, dwoje poranionych w duszy ludzi. Ty potrzebujesz być ofiarą ( to mozna zmienic!) a On błyszczeć będąc z problemowymi partnerkami. Teraz , na dzisiaj to nieistotne. Tu i teraz ważne jest byś była trzeźwa dla siebie. To jest możliwe, uwierz mi....choć tak bardzo boli, przestanie...poczujesz prawdziwą ulgę i jeszcze będziesz wdzięczna mężowi, że doprowadził do tego, źe poszłaś na leczenie. Po nowe życie :-)
Ja wiele lat tkwiłam na własne zyczenie o chyba potzreby w chorym związku, bardzo pasowała mi rola ofiary, tkwiłam w tym, chorując na depresję, pijąc i płacząc, myśląc tylko o śmierci.
Nie uwierzyłabym wtedy, ze może być inaczej. A jest, to odkrycie mojego życia, nie tylko nie piję, ale żyję świadomie, całą sobą odbieram świat, cieszę się nim, pomimo problemów, bo one są, każdy jakieś ma. Ale teraz załatwiam sprawy, rozwiązuję problemy. Rozwiodłam się z mężem, bez którego kiedyś życia sobie nie wyobrażałam( uczuciowo, mentalnie, materialnie...w ogóle)Dzisiaj nie potrzebuję Go by byc szczęśliwą, jestem nią sama w sobie.
Uwierz, pojdz na miting, poproś o telefony , kontakt i w razie czego dzwon do ludzi, na pewno nie odmówią, jesli będziesz trzeźwa. Jeśli nie będziesz, tez możesz pójść na miting, tylko wtedy nie zabierasz głosu, ale nikt Ciebie nie wyrzuci. Walcz o siebie, ale nie walcz z alkoholem- to zawsze przegrana walka.
Pozdrawiam z upalnego Śląska :-)

Angelika - Czw 01 Lip, 2010 14:55

Dziekuje ze Jestescie.Nadal siedze sama tu..caly czas bije sie z myslami....a Do soboty Jeszcze tak daleko..!Co do Mojego meza nigdy nie byl uzalezniony..ale gdy sam znalazl sie na imprezie i przesadzil z alkoholem,nawet nie wiedzial z kim spi.Po slubie zmienil sie...kontrolowal Siebie,Ja nie! Do dzis...Do tego telefonu..jest mi tak zle i przykro ze Nie Jestem w stanie nawet uwierzyc ze to zrobil.Poprostu nie wiem..moj mozg to wypiera....zaluje ze nie ma go przy mnie,jako meza,ktory mnie wspiera... Ale Nie zadzwonie,nie napisze.Bede robila swoje ,Dla siebie juz! mimo iz to glupie,z nadzieja ze za jakis czas (tak jak bylo napisane) zaskocze go Tym kim Jestem.
jerry - Czw 01 Lip, 2010 15:17

Nie wiadomo czy Twój mąż jest taki nieuzależniony skoro na imprezach nie wiedział z kim śpi. A że teraz jest jak jest to może być spowodowane tym, że kobiety uzależniają się szybciej od mężczyzn. Mój ojciec przez całe lata pił ponad miarę ale trzymał fason, gdy już wyprowadziłem się z domu i widywałem ich rzadziej zacząłem zauważać, że matka też ma problemy z alkoholem ... a później to już się wszystko posypało. No ale to inny temat, teraz musisz zająć się sobą i przetrzymać pierwsze dni bez alkoholu. Będzie ciężko, ale z niektórych rad możesz już zacząć korzystać, nie czekając na sobotę. Szczególnie chodzi o te rady dotyczące głodu alkoholu.
Jagna - Czw 01 Lip, 2010 15:25

Angelika napisał/a:
Co do Mojego meza nigdy nie byl uzalezniony..ale gdy sam znalazl sie na imprezie i przesadzil z alkoholem,nawet nie wiedzial z kim spi


Ja pisałam,że najpewniej jest współuzalezniony....bądź z powodu zycia w rodzinym domu( jesli rodzice, ojciec lub matka pili), bądź życia z partnerakami uzleznionymi.. Tego nie wiemy. ale z Twojego postu wynika, że nie kontroluje jednak swojego picia. Telefon o 4 nad ranem, po imprezie...Czy zdrowi ludzie piją do białego rana albo nie widza z kim zasypiaja w łóżku ?
To prawda , co napisał Jerry. My kobiety szybciej wpadamy w nałóg, pijemy krótszy okres ale etapy choroby często przebiegają szybciej. Mężczyźni mogą być uzależnieni i kilkadziesiąt lat zanim podejmą leczenie lub...umrą.
Jesteś dzielna, daz radę! Może jednak pójdziesz szybciej na jakiś miting, wygadać się, posłuchać, poznać ludzi. Pewnie się zaskoczysz, jak wiele młodych osób ma już problem, ale trzeźwieją . Polecam, ja sama dzisiaj jadę na miting.
3maj się :-)

marcinlodz - Czw 01 Lip, 2010 15:29

Jak przejdziesz to co wielu z nas ( terapia i AA ) zaskoczysz najbardziej samą siebie :-)
Zmianami.I będziesz się dziwić jak można było pic i żyć.Tylko trzeba trochę nad sobą popracować i samemu i z pomocą innych.

Jak nie chcesz iść wcześniej wytrzymaj tylko do soboty.Miting nie zmieni Ci życia i tej całej sytuacji ale poczujesz się w grupie.I nawet jak będziesz sama pośrodku czterech ścian będziesz miała o czym myśleć.I gdzie WRÓCIĆ za tydzień.

A mąż ? Ma problem z sobą.Nie pomożesz teraz a sama możesz Sobie zaszkodzić.
Zostaw.Zajmij się Sobą.Reszta sama się wyklaruje.Tak czy tak.

bezio67 - Czw 01 Lip, 2010 17:39

Angelika napisał/a:
powiedzialam ze juz nie bede niczego robila dla nas,zrobie to dla siebie.

I tak trzeba.
Angelika napisał/a:
.skoro rodzina nic dla niego nie znaczy i to ze sie staram

:-/

Angelika - Czw 01 Lip, 2010 18:05

siedze...glaska psa,,,nie mam co zrobic juz,,,,Dzieki Wam Nie placze gdy czytam ze nie jestem sama,zadzwonil...dawno temu zamowilismu domek nad jeziorem,zalezalo nam na tym by nasz pies labrador..byl z nami.Juz dawno oplacony w mierzynie....powiedzialam ze nie ma problemu..ze przyszykuje naszego Kaja...uslyszalam agresje; Co tak ci zalezy na tym bym jechal z psem sam?chcesz sie zabic?znow bolalo,,,tlumaczylam ze chodzi tylko o to o ktorej wyjsc z psem..by nie chcialo mu sie siusiu...nadal agresja typu:Nie moge rozmawiac narazie" "nie bede kontynuowl tego tematu" "draznisz mnie" "a Ty jechac nie mozesz?moze masz pociag na stacji by wpasc" nie rozumiem nic mu nie zrobilam.....nic....wrecz przeciwnie jestem mila i trzezwa....co lubil....czy znow mnie prowokuje bu zadzwonic nad ranem ze nic z tego....juz nie moge
Angelika - Czw 01 Lip, 2010 18:20

marcinlodz napisał/a:
Jak przejdziesz to co wielu z nas ( terapia i AA ) zaskoczysz najbardziej samą siebie
To prawda.....zawszew wiazal sie z kobietami ktore maja problem!Takie mu odpowiadaja!Sam codziennie wypija kilka piw..Ale zawsze mial ten"stop" ja nie! Dlatego czuje sie winna......teraz gdy tak mysle zastanawiam sie czy za 5,6 lat nie popadnie w to co ja!xhociaz on uwaza ze nie..wrecz przeciwnie zalecil mi kiedys samodyscypline sugerujac ze na mitingu AA mnie jeszcze bardziej rozpija!...bo mial takie doswiadzenia z kolegami_zankami. Kiedy powiedzialam ze podjelam decyzje ze juz nigdy...powiedzial ze nie przeszkadza mu to ze wypije 1,2 piwa....powiedzialam NIe!zadnego alkoholu.....nie odpowiedzial... W zasadzie to Ja sama nie rozumiem swojego meza:( i tego ze nie ma go przy mnie..choc go potrzebuje....bo tylko jego mam:(Nie rozumiem
Sebanitka - Czw 01 Lip, 2010 19:09

eliania napisał/a:
Teraz ważne to nie pić i podjąć leczenie! Tylko na tym się skup, dla swojego dobra...


amen

Angelika napisał/a:
W zasadzie to Ja sama nie rozumiem swojego meza:( i tego ze nie ma go przy mnie..choc go potrzebuje....bo tylko jego mam:(Nie rozumiem


nie zawracaj sobie tym głowy, on chyba sam nie wie o co mu chodzi...
skup się teraz na sobie!! telefon na noc wyłącz, spróbuj jednak zasnąć...potrzebujesz odpoczynku....te kilka dni bez snu i jedzenia na pewno nie pomagają myśleć racjonalnie...
Teraz jesteś słabsza, łatwiej Ciebie zranić....a jeszcze łatwiej się napić. Więc może postaraj się trochę odsunąć od siebie sytuacje, które Ci teraz zagrażają...zagrażają emocjom...daj sobie kilka dni i wyjdź do ludzi...On nie jest jedynym człowiekiem na ziemi.
Po Twoich dwóch postach pomyślałam, że facet ma jaja...bo może coś przeczytał (tematycznego) i podjął taką decyzję, żeby dać Ci okazję się otrząsnąć...
Ale on teraz korzysta z "wolności" którą sobie dał.
To niech korzysta...
Ty zajmij się sobą. Bez takich bodźców zewnętrznych będzie Ci jednak łatwiej....choć pierwsze dni bez alko po długim piciu są bardzo trudne...
eliania napisał/a:
Ale to naprawdę teraz wszystko nie jest ważne, na takie analizowanie a także działania co do Twojego związku i męża przyjdzie czas później...


jeśli dasz sobie trochę czasu zobaczysz pewne sprawy zupełnie inaczej...oczy się otwierają tak -> :552: :553: :550: :549:

jerry - Czw 01 Lip, 2010 20:32

Dziwne te Twoje ostatnie posty Angelika ... bełkotliwe jakieś. Brałaś coś?
Angelika - Pią 02 Lip, 2010 05:39

Nic nie bralam...czuje sie strasznie zmeczona..wczoraj zasnelam,a w zasadzie moj organizm sam zasnal,obudzilam sie o 3 rano,,juz nie moglam spac,Jednak nadal czuje sie tak jakos bardzo zmeczona,choc nic nie robie a do konca tygodnia mam wolne-urlop.Nawet kawe pije choc nigdy tego nie robilam,nie lubilam nigdy kawy.Moze Faktycznie Moje posty sa bez sesu..Sama juz nie wiem czy pisze z Wlaczonym mozgiem,czy tym ktory spi.
Angelika - Pią 02 Lip, 2010 06:30

Zmuszam sie wlasnie do zjedzenia kanapki,nie smakuje mi,nie moge jej przelknac,ale czuje ze z moim organizmem cos jest nie tak,wiec postanowilam to zjesc.Kurcze chyba rozumiem ludzi z anoreksja,jak im wmuszaja jedzenie na sile,czuje sie jaknym jadla ta kanapke za kare.
marcinlodz - Pią 02 Lip, 2010 06:49

Jesteś na zakręcie więc stres nie pozwala Ci jeść i spać.Ja to nazywam że zapalają mi się kontrolki i sięgam do rezerw energii.
Swoje musisz przejść i przepalić się w sobie.Wyłap tylko moment kiedy zaczniesz pękać żebyś zwyczajnie się nie rozchorowała.

Zastanów się czy nie trzeba na miting już iść dzisiaj.Może dostaniesz znowu telefon.Idzie piątek.Imprezy.Facet będzie na bani.Wtedy "fajnie " się dzwoni bo znikają jakieś opory.

Wszystko da się przejść.Nawet taki dół.Nie pij.

Jagna - Pią 02 Lip, 2010 07:28

Angelika, możesz cierpiec teraz na zespół odstawienny ( abstynencyjny) .To reakcja organizmu na nagłe odstawienie substancji uzależniającej- to min jeden z objawów uzależnienia. Najdotkliwiej odczuwa się go 24-36 godzin po odstawieniu alkoholu, ale ostry może trwac do 2 tygodni. Później poczujesz się lepiej.
A tu link
http://www.psychologia.net.pl/slownik.php?level=45

Angelika - Pią 02 Lip, 2010 08:11

nie najlepiej mi...chyba sie poloze jeszcze.Dziekuje Jagna.Marcinlodz
K.R - Pią 02 Lip, 2010 16:43

Angelika tylko nie znikaj, pisz, cokolwiek, bo teraz juz jest kilka osób które się Tobą martwią.
Ja na przykład.
Wywietrz dobrze mieszkanie, otówrz okno na noc, nie przykrywaj sie ciężka kołdrą, może nakryj sie prześcieradłem, będzie Ci może lżej spać.
Wiesz co, ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji jak Ty, ale miewałam jakies takie zapadnie, wtedy BARDZO pomagało mi rysowanie, malowanie, czytanie jakiejś takiej ulubionej ksiazki.
A zamiast kanapki, może zrób sobie cos eksluziwe co ? cos co uwielbiasz :)
Trzymaj sie.

jerry - Pią 02 Lip, 2010 20:29

Są sytuacje, że nie ma siły na exclusiv i pozostaje duzy jogurt owocowy - syci, chłodzi i słodzi. Mnie w czasie AZA dopilnowała rodzina, bo miotałem się straszliwie.
Jagna - Pią 02 Lip, 2010 20:36

We mnie przez pierwsze dni wchodził tylko sok pomidorowy, ale jak już wrócił apetyt...smakowało wszystko, a najbardziej słodycze 8-)
Sebanitka - Pią 02 Lip, 2010 21:29

a mi lody cassate :) mają kilka smaków i są pycha :))

teraz jest tak ciepło, że lody są wręcz wskazane :)

Angelika - Wto 06 Lip, 2010 16:49

[quote="K.R"]Angelika tylko nie znikaj, pisz, cokolwiek, bo teraz juz jest kilka osób które się Tobą martwią.
Ja na przykład.
Bardzo Ci dziekuje.Choc Jedna osoba gdziekolwiek Jest Martwi sie mna .Tak Wogole witajcie.Nie wszystko Bylo tak Jak sobie to ulozylam.Nie ,nie pilam i nie pije.Wczoraj I dzis poszlam na miting ,mam taki ich wykaz wiec w zasadzie moge chodzic codziennie gdzie indziej.Niestety procz prosby czy moge zostac i posluchac bo mam prblem z alkoholem nie potrafilam sie odezwac.Bylo mi troche nie swojo,ale z drugiej strony nie chcialam stamtad wychodzic.Wiem ze powinnam Wybrac jedna grupe ale nie chce siedziec w domu sama.Wrocilam do pracy.Ale pracuje tylko 3 dni w tygodniu do 13-14.Potem znow sama.Jutro mam wizyte z psychologiem.Wiec Jakos to bedzie.Nie pisalam wczesniej bo jak napisalam nie wszystko bylo tak jak powinno.Napisalam wczesniej ze Mielismy juz dawno temu zamowiony domek...nie moglam zrobic inaczej,pojechalam z nim.Nie rozmawialismy ani o mnie a ni o nim.Bylo tak jakby nigdy nic sie nie wydarzylo.Spedzilam cudowne 2 dni.Piekne slonce ,domek,On pil piwko przy meczu Ja mu pokazalam ze nie potrzebuje go by sie dobrze bawic.Bylam szczesliwa ze To widzi.Znow moglam przytulac,byc z nim.Gdy wrocilismy uslyszalam"zadzwonie dzis"Nie zadzwonil Twierdzac ze "boi sie trudnych pytan".Wczoraj musial mi doniesc ubezpieczenie ,ktore jest potrzebne mojej pani psycholog,wiec musial przyjsc.Spytalam tylko Czy chce ulozyc sobie zycie beze mnie,czy chce rozwodu?1o nic wiecej nie pytalam.Powiedzial ze nie.Ze chce je ukladac ze mna ale potrzebuje czasu,boi sie ze znow bedzie jak bylo.szybko wyszedl.A ja zastanawiam sie czy on wie czego chce.Wybaczcie ze nie pisalam.Wlasciwie to bylo mi glupio ze pojechalam z nim,ale to bylo silniejsze.Bycie z nim i mozliwosc udowodnienia mu czegos.Prosze Nie zostawiajcie mnie.:( ,

arnie - Wto 06 Lip, 2010 17:01

Ty masz mu niczego nie udowadniać,Ty masz nie pić dla siebie.
Musi minąć trochę,na razie skup się na niepiciu i na pracy nad sobą nie na udowadnianiu przy nim,że Cię piwo nie rusza bo Cię rusza i tyle.
Jest to dla Ciebie niebezpieczne.Nie oceniam twojego "pójścia za nim".Mówię tylko o przebywaniu w obecności na samym początku i robieniu czegoś dla kogoś lub pod kogoś.
Gdzie idziesz do psychologa do jakiego ośrodka?
Pozdr.

K.R - Wto 06 Lip, 2010 17:01

Cytat:
.Prosze Nie zostawiajcie mnie.:( ,
_________________

Ja będę z Tobą tak długo jak Ty będziesz ze mną, z nami.

Nie będę oceniac, czy dobrze zrobiłaś, czy źle, jadąc z Nim, powiem Ci tylko jedno, rozumiem.
Jestem w stanie zrozumieć co czujesz, dlaczego pojechałaś, bo ja przeżywałam również taki "kryzys" w związku.
Ja jestem z Tobą myślami, inaczej nie umiem pomóc.
Pisz Angelika, pisz, pisz, pisz, to przynosi ulgę.
Dobrze, że masz spotkania, w takim stanie nie możesz być sama.

Angelika - Wto 06 Lip, 2010 17:12

Arnie Chodze w poznaniu U Siebie na Pl.Kolegiackim do Pani dr.Lehman. K.R.Dziekuje ze Jestes. Zaluje Tylko ze nie mam nikogo tu w Poznaniu z kim moglabym porozmawiac,spotkac sie,nie byc sama.Na grupach na razie nie potrafie sie odnalezc,znaczy odezwac do kogos,poprostu siedze i slucham.Ale czuje sie tam narazie poprostu obco. Boje sie weekendu..Do tego czasu bede chodzila choc na kilka godzin do pracy,pewnie znow pojde na jakas nie znana mi grupe.Zaluje ze z psychologiem widuje sie tylko raz na tydzien,nie bardzo mi to wystarcza.strasznie dobija mnie ta samotnosc.
Jagna - Wto 06 Lip, 2010 17:41

Angelika, ja również myślałam o Tobie. Dobrze, że jesteś. Teraz jest smutno, czujesz się samotna, ale to się zmieni, jak i Ty bedziesz sie zmieniać.
Powiem za Arnim- nie pij dla siebie, nie dla kogoś bo to kruche, nie wyjdzie. Dla siebie, jestes tego WARTA! Trzymaj sie cieplutko, głowa do góry, już chwyciłas byka za rogi.

Angelika - Wto 06 Lip, 2010 18:15

dziekuje Jagna.Milo wiedzec,miec swiadomosc ze ktos jest z toba,nawet Jezeli Jest daleko... posiedze tutaj...bo i tak nie mam co ze soba zrobic...Na razie mam Was,choc na odleglosc.Ale mam.to forum to w zasadzie moj azyl.dzieki Wam choc przez chwile wiem ze nie Jestem sama
bezio67 - Wto 06 Lip, 2010 19:15

Angelika nie ważne gdzie i na jaką grupę chodzisz. Chodź jak najczęściej a odczujesz pozytywne aspekty.
Angelika napisał/a:
poprostu siedze i slucham.

I ja tak miałem. Z czasem się zacząłem odzywać, a słuchając wyjaśniało mi się wiele rzeczy, które mnie nurtowały. I powtórzę jak wyżej, zacznij robić to dla siebie. I jeszcze jedno czasu, czasu, czasu to wymaga. A będzie inaczej. Pogody Duszka.

Angelika - Wto 06 Lip, 2010 19:20

I pewnie tak bedzie,puki nie odnajde siebie gdzies tam na jakiejs grupie.Do momentu az sie nie przelamie i odezwe.Przed chwila znow byl,zabrac cos co jeszcze zostawil,usiadl ,zapalil papierosa.Niewiem czy mnie sprawdza,czy poprostu zabiera resztki.Spytalam jak w pracy co u niego.Nawet nie spytal co u mnie.Wszystjo to takie przykre.
bezio67 - Wto 06 Lip, 2010 19:29

Właśnie przeczytaj swój post :?: Zauważ, że jesteś skoncentrowana na nim. A gdzie Ty jesteś w tym wszystkim :!: Dziewczyno wykończysz się jak będziesz tak intensywnie myśleć o nim. Wiem, wiem. Ale właśnie o to chodzi, by skoncentrować się na sobie. Zmień fryzurę, kup jakiś drobiazg dla siebie. Zrób aromatyczną kąpiel. Jednym słowem bądź dobra dla siebie. Angelika poszukaj sobie coś co Cię interesuje, lub pozwoli przyjemnie spędzić czas. Jakieś pokazy, wystawy, spotkania z ciekawymi ludźmi. Ja wyszukiwałem takie gdzie mogłem wejść za darmo.
tom72 - Wto 06 Lip, 2010 19:55

Hej , Angeliko . Posłuchaj rady i pomyśl trochę o sobie ! Daj spokój mężowi (choć to trudne , wiem ), teraz najważniejsza jesteś Ty. Na załatwianie prywatnych spraw przyjdzie jeszcze czas. TWOJE ZADANIE TO TRWAĆ ! Wdepnelas na forum , więc nie jesteś już sama. Pamiętaj o tym. Pozdrawiam .
arnie - Wto 06 Lip, 2010 19:57

Angeliko,
nawet jak nie potrafisz się odezwać,nie dzieje się nic złego.na odzywanie się przyjedzie czas,na razie sobie słuchaj.W Poznaniu chodziłem na terapię na Litewską-bardzo sobie chwalę ale na Kolegiackim też pewnie jest dobrze:)
Cierpliwości-wiem,że to trudne dla alkoholika bo w większości chcemy by już od razu się zadziało lepiej-tak jak z alkoholem choćby na chwilę-nieważne co potem itd.
Cierpliwość dalej jest dla mnie trudna ale uczę się jej jak tylko moge:)a właściwie życie mnie uczy.
Pozdr

Angelika - Wto 06 Lip, 2010 20:18

wiem ze powinnam zająć się soba ale to trudne gdy nie ma sie zupelnie na nic ochoty.Zupelnie.Byc moze chcialabym gdzies wyjsc,pogadac z kims.Ale nie mam dokad pojsc z kim porozmawiac.Nie umiem wyjsc na ulice i isc gdzies tam do jakiegos celu,wystawy czy kina..sama.Nie mam brata,siostry,ojca,matki...cholera nie mam nikogo.Nie mam co ze soba zrobic.zwlaszcza poznymi popoludniami,w weekendy,gdy czuje juz zupelna pustke.Wiem uzalam sie nad soba.Ale tak sie czuje.Wpuszczona zupelnie na gleboka wode...sama sobie
Jagna - Wto 06 Lip, 2010 20:46

Angeliko, jedną z przyczyn , która pognała mnie na terapię, po pomoc- był bezsens życia, który odczuwałam, do tego stopnia było beznadziejnie, że nie chciałam zyć i wciąż myślałam o śmierci, miałam próbę samobójczą. Wtedy nie wierzyłam, że moze być kiedykolwiek lepiej, a najbardziej nie wierzyłam, że to moje picie, choroba jest przyczyna tego samopoczucia, tego marazmu. Nawet dostałam leki antydepresyjne, ale jakoś nie przyszło i do głowy że leczona 4 lata, nie mija....Depresja, w to chciałam wierzyć, a nie w to że piję, piję nałogowo i to jest przyczyną tego co się ze mną działo.
Po terapii depresja minęła, ale to trwało około 4 miesięcy...4 lata do 4 miesięcy, a wystarczyło zechciec przestac pić. Na moje wielkie szczęście dotarłam do ludzi, terapie, mitingi. Żyję i cieszę się tym życiem, szczerze jak dziecko :-)
Daj temu czas, a teraz może przypomnij sobie kontakty do starych przyjaciół, z którymi zerwałas kontakty...bo nie piłas z nimi, ja takich miałam, oddaliłam ich od siebie, ale sa przy mnie nadal. Za to tych, z którymi imprezowałam...nie mam już, mam nowych znajomych, wielu poznałam w AA, na terapii, na forum również :-D Całe mnóstwo wspaniałych ludzi. Jeszcze chwilka i tak będzie u Ciebie. Bądź dobra dla siebie, porozpieszczaj się troszkę. Fryzjer obowiązkowy ! :-)

jobael - Wto 06 Lip, 2010 21:36

Dobrze, że jesteś.
Nie pij, a powoli zacznie się układać. Nie wszystko da się skleić, ale z pewnością na trzeźwo życie wygląda inaczej i być może za jakiś czas już sama kleić nie zechcesz.
Napisałaś, że powinnaś wybrać jedną grupę. Otóż nie. Myślę, że dobrze jest chodzić na różne grupy. Mieć porównania i poznawać nowe osoby.
:-)

Angelika - Wto 06 Lip, 2010 21:43

[quote="Jagna"]Angeliko, bardzo chxialam,nawet probowalam,ale Oni sa zajeci wlasnym zyciem i wlasnymi problemami.Odkad Bylam z Mateuszem,poswiecilam sie jemu,teraz wiem ze to zle,bo przez to nie mam znajmych,On Tego nie zrobil ma rodzine i przyjaciol.Co do Antydepresantow wrocilam do nich bowiem od 4 lat lecze sie na lek napadowy...przestalam brac"seroxat"poniewaz pragnelam miec dzieck z nim,a przy tym leku nie moglam,choc bardzo mi pomagal na stany lekowe i ataki paniki.Teraz znow go biore.Zawsze sie go balam mje proby podchodzenia do niego odbywaly sie 3 razy bowiem mialam straszne skutki uboczne na poczatku..przerazalmnie ten lek.Nawet Moja pani Psychiatra mowila bym zawsze byla pod kontrola kogos gdy biore ten lek.zawsze byl on.Teraz nie ma nikogo i szczerze tak jakos malo mnie to interesuje..poprostu,robie to co chce dla siebie!nie pije!Ale jakos malo obchodzi mnie to co ze mna bedzie/tez mialam takie mysli..ny skonczyc to zycie..nie pozwala mi na to moja wiara...wole poprostu isc przez miasto i niech cos tak poprostu sie stanie.Wiem ze Pic juz nie chce!Wiem ze chce to leczyc...ale \\zastanawiam sie co dalej z moim zyciem.Nie chodzi i o to ze chodzi mi o to ze chce pic,napic sie szukajac pretekstu,Bo tego nie chce!!!tylko o to co dalej,przeciez procz tego reszta moich problemow nie zniknie,a Ja czuje sie zbyt slaba by z nimi walczyc...choc to paradoks.Zbyt slaba by stawiac czolo moim osobistym problemom,jednak absolutnie przekonana ze pic nie chce!!wkurza mnie to...bo nie wiem jak sie odnalezc...Wybaczcie bredze dzis,Nadal nie moge spac i jesc....Kawa i papierosy...I bycie tutaj....gdy nie ma mnie gdzie indziej...sprawia ze wogole chce byc
Angelika - Wto 06 Lip, 2010 22:52

Nie moge spac...Nie wiem co ze Soba zrobic.Zazdroszcze Wam ze Mozecie Polozyc Sie spokojnie Do snu.Ja znow nie moge.Znow milion mysli mna potrzasa....
jerry - Wto 06 Lip, 2010 23:24

Tak działa głód alkoholu. Przechodziłem przez to w bardzo przykry sposób :-\ ale z czasem zaczęło słabnąć a ja zacząłem wyczuwać kiedy znów nadchodzą "robaczywe myśli" i próbowałem je tłumić - piciem mineralnej lub coli, jedzeniem, czytaniem dowcipów w necie, oglądaniem filmików na YT i słuchaniem muzyki itd. Organizm musi najpierw wrócić do formy i trzeba to przetrwać ... wytrzymać.
Angelika - Wto 06 Lip, 2010 23:33

staram sie Jerry...s;e czasami juz nie moge
jerry - Wto 06 Lip, 2010 23:47

Trzeba to przetrzymać, a w ostateczności wesprzeć się detoksem, bo alkoholowe zespoły abstynencyjne bywają groźne dla życia. Mnie na pogotowiu dali dwie kroplówki na wzmocnienie, ale później gdy i tak miałem "jazdy" zgłosiłem się do lekarza POZ, żeby dał mi jakieś środki na spokojność. Nawet nie pamiętam co to było, bo żona mi dawkowała ale pomagało ... niewiele bo swoje i tak musiałem po ścianach pochodzić. Jedynym skutecznym środkiem na to wydaje się alkohol ale zbyt krótko działa i z czasem nawet on (zdrajca) przestaje pomagać. Mimo wszystko dobrej nocy :)
Angelika - Sro 07 Lip, 2010 07:21

Witam..znow mam dola,zreszta czy przestalam wogole go miec.Zasnelam i obudzilam sie sama.Znow ogarnela mnie zlosc i takie przerazenie.Wkurza mnie to.Znow rycze,znow pojade autobusem do pracy i ludzie w autobusie bede patrzec na mnie jak na idiotke.w Wczoraj mialam chyba lepszy dzien.Dzis wogole nie chce mi sie jechac do pracy,nic mi sie nie chce.najchetniej zamknelabym sie w domu i z niego nigdzie nie wychodzila :-(
Jagna - Sro 07 Lip, 2010 10:20

Angelika napisał/a:
Dzis wogole nie chce mi sie jechac do pracy,nic mi sie nie chce.najchetniej zamknelabym sie w domu i z niego nigdzie nie wychodzila

Angeliko, to minie , wytrwaj. Przeczytaj tutaj :

"Częstym objawem towarzyszącym zespołowi abstynencyjnemu jest depresja, która wynika z jednej strony z oddziaływania alkoholu na układ nerwowy, z drugiej natomiast jest potęgowana świadomością problemów – zdrowotnych i społecznych – wynikających z picia. Osoby doświadczają tzw. „kaca moralnego”, czyli ogromnych wyrzutów sumienia, pretensji do siebie przeradzających się w złość lub przygnębienie."
źródło : http://olu.lublin.pl/ostry-zespol-abstencyjny
I wychodz z domu, chociazby na spacer do lasu, nad wodę. Pozwól sobie na płacz, ale nie taplaj się w tym smutku zbyt długo- samodyscyplina, może ktoś obok także potrzebuje pomocy, rozejrzyj się, działaj. I idz na jakieś zakupy, jakiś ciuszek, kosmetyk, bucik, kosmetyczka, fryzjer? Zrób to teraz, bądź naprawdę dobra dla Siebie, tak trzeb, zasłuzyłaś.
Trzymaj się mocno, i pisz kiedy potrzebujesz ! :-)

jobael - Sro 07 Lip, 2010 11:27

Jagna napisał/a:
I wychodź z domu,

Nie ma nic gorszego, niż siedzieć w domu i użalać się nad swoim losem, który przecież sami kujemy.
Teraz czas wziąć się w garść i nie zjeżdżać jeszcze niżej.
Szukaj mityngów, klubów abstynenta. Szukaj ludzi niepijących.
Czasu już nie cofniesz, ale możesz wszystko zacząć od początku.
Zacznij też od siebie. Zadbaj o swój wygląd. To działa. Sprawdzony sposób.

Angelika - Sro 07 Lip, 2010 14:31

bylam w tej pracy,miotalam sie nie moglam sie doczekac konca by pojsc dp psychologa.Coz ,mam z nia spotkania raz w tygodniu wiec nie wiedziala wszystkiego Co Wy o Mateuszu.Krotko piszac,stwierdzila ze On tez ma problem.Ale co z Tego? na 19 znow wybralam sobie terapie,poprostu nie mam co ze Soba zrobic.wiec znow pojde.Zastanawiam sie czy Zamiast "seroxatu"nie powinnam poprosic predzej o prozac...cholernie bym chciala Zrobic Cos Dla siebie,ale nawet takiej potrzeby nie odczuwam.Zaczyna ogarniac mnie zlosc a to chyba nie najlepiej..poprostu jestem wsciekla.Dziekuje Wam ze Jestescie i piszecie.

Na forum nie należy zamieszczać nazw leków które zmieniają nastrój - Regulamin forum do wglądu

fafirafi - Sro 07 Lip, 2010 14:50

W Poznaniu codziennie jest kilka mitingow w roznych miejscach i godzinach:

mitingi region Warta

Jagna - Sro 07 Lip, 2010 15:03

Angelika napisał/a:
Zaczyna ogarniac mnie zlosc a to chyba nie najlepiej..poprostu jestem wsciekla.Dziekuje Wam ze Jestescie i piszecie.


Złość to nie jest niedobre uczucie, czasami motywuje do działania i to jak ! :-) Byle zrobić z tego stanu pozyteczny uczynek.
Ty działasz, będzie lepiej i lepiej, ale daj temu czas, uwierz mi, cierpliwość to niesamowita zaleta. Ja jako alkoholiczka musiałam się uczyć cierpliwości, kurcze...no nadal się uczę :-)
Jeszcze będziesz nosiła głowę wysoko, jeszcze mocno siebie polubisz, to proces który nastąpi w miarę leczenia duszy, ciała i umysłu. Tak to działa i uwierz Kochana !
Pozdrawiam cieplutko ! :-)

Angelika - Sro 07 Lip, 2010 15:09

[quote="fafirafi"]W Poznaniu codziennie jest kilka mitingow w roznych miejscach i godzinach:

Ja wybralam ten na Marcinkowskiego tam mam najblizej.szkoda Ze Nikt stad z poznania tam nie chodzi:(

arnie - Sro 07 Lip, 2010 17:03

Prozac jest podobnym lekiem do serotaxu(tzn działaniem), jest lekiem antydepresyjnym-nie jest złotym środkiem tylko ma taką famę,czytałem trochę o tym serotaxie i na razie trzymaj się wskazań lekarza.Nie szukaj złotego środka-bo skądś to znasz.
Pozdr.

uwaga jak wyżej

Angelika - Sro 07 Lip, 2010 17:25

To prawda,nie ma złotego srodka...A Ja mimo to glupia probuje go znalezc.
jerry - Sro 07 Lip, 2010 20:01

Złotego może nie ma, ale w środku jest bezpieczniej niż na skraju :)
Sebanitka - Sro 07 Lip, 2010 20:15

Angelika napisał/a:
A Ja mimo to glupia probuje go znalezc.

nie jesteś głupia, nie myśl tak o sobie

jesteś sobą ze swoimi słabościami i uczuciami, jesteś sobą

nabierzesz sił, tylko trzeba na to trochę czasu!

przesyłam Ci ciepłe myśli

arnie - Sro 07 Lip, 2010 20:29

Przeczytaj sobie desideratę-nawet dla mnie osoby właściwie niewierzącej;)ma ona głębokie znaczenie i wiesz co,jest prawdziwia.
Jak chcesz pogadać jak będzie żle wrzuć mi gg na priva ja ci podrzucę swoje.
Osadż się na teraz-teraz nie pijesz,teraz nie napiłaś się-kurdę czy to nie jest super?
Czy to,że podjęłaś decyzję o zmianie swojego życia nie jest super?
A że nie ma od razu super no nie ma bo to nie chemiczny odurzacz ale nawet ten smutek jest twój własny,To jesteś Ty,nie Twój umysł na kacu,po chemii itd.
Pozdr.

Angelika - Sro 07 Lip, 2010 21:07

Sebanitka napisał/a:

jesteś sobą ze swoimi słabościami i uczuciami, jesteś sobą

arnie napisał/a:
Przeczytaj sobie desideratę-

Tak sebanitko,Jestem Tylko bardziej Od picia przerazaja mnie wlasnie one:( dziekuje Za mile slowa kochana:*

Angelika - Sro 07 Lip, 2010 21:10

arnie napisał/a:
Przeczytaj sobie desideratę-na

Wiesz Arnie.Wiem ze To jest super,Cieszy Mnie To dla samej siebie. Poprostu Przykro mi ,tak Jakos ze musze byc w tym sama.Ale Cieszy. Co do gg mam je w profilu jezeli chodzi o privy jesze nie nauczylam sie tu zbyt dobrze poruszac,Nikt mi jeszcze nie wyjasnil.Dziekuje Ci:Przeczytam Ja.

Angelika - Sro 07 Lip, 2010 21:13

[quote="jerry"]Złote

Jerry zlotego nie ma.Pewnie ze W srodku Jest bezpieczniej.Ale Ja tego Jeszcze nie czuje.:(

Angelika - Sro 07 Lip, 2010 21:17

A tak ogolnie To dzis Bylo inaczej znow nie znana mi grupa znow poprostu sluchalam,nikt do niczego mnie nie zmuszal,Tylko Ja,Jakos Tak dzisiaj nie potrafilam sie skupic na tym o czym mowa,zypelnie bladzilam gdzie indziej.Dumna Jestem bo Nie pije,Powinnam Sie cieszyc,ale dlaczeg sie nie ciesze?Nie chodzi o to ze mam zamiar sie napic.Bo nie mam.Poprostu czegos mi brak.Chyba mam dzis paskudny nastroj.
arnie - Sro 07 Lip, 2010 21:55

Angelika napisał/a:
ale dlaczeg sie nie ciesze

Bo to też jest jeszcze normalne Angeliko,piłaś tak długo,że od razu Ci się nie zmieni.
Bo może jeszcze trawi Cię tzw.żal po stracie(wrzuć w googla),mnie trawił ostro przez ok 8 mscy od momentu zaprzestania picia.
Pamiętaj!To nie jest hop bęc ale będzie dobrze.

Angelika - Sro 07 Lip, 2010 22:05

arnie napisał/a:
Bo to też jest jeszcze normalne Angeliko,

Tylko Kurcze ,czemu to takie trudne d cholery, i w zasadzie procz was nie mam z kim prozmawiac...tak sama sobie rzucona na gleboka wode.ogarnia mnie zlosc. czytalam desiderate...ale chyba musze przeczytac jeszcze z 10 razy by pojac to. Zal po stracie" Wogole mozna poradzic sobie z czyms takim?chce wierzyc po Tym Co piszesz ,piszecie ze Bedzie dobrze Ale nie jestem w stanie sobie tego wyobrazic

Sebanitka - Sro 07 Lip, 2010 22:20

Angelika napisał/a:
Bedzie dobrze Ale nie jestem w stanie sobie tego wyobrazic


tylko daj sobie szansę :-)

dobry kierunek obrałaś i trzymaj się go

trzymam mocno kciuki i przesyłam ciepłe myśli

K.R - Czw 08 Lip, 2010 07:50

Angelika trudny to czas, kiedy na efekty jakiekolwiek trzeba czekać, bo chciałoby sie juz, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, nie da sie tak niestety.
Ja kiedy przestałam pić, miałam przez kilka miesięcy "miesiąc miodowy", latałam na wysokości lamperii, myslałam, że góry przeniosę i swiat uzdrowię :)
Taka szybka byłam :)
Dotarło do mnie w porę dzięki Bogu, że wszystko ma swój czas, że trzeba dać sobie cierpliwość i iść, ciągle iść w dobrym dla siebie kierunku.
Angelika, jestem z Tobą myślami.

Angelika - Czw 08 Lip, 2010 14:54

Sebanitka napisał/a:
tylko daj sobie szansę :-)


daje Ja Sobie!Daje! I wiem ze to dobry kierunek.Tylko Tak Jakos ..sama juz nie wiem co.Dziekuje Ci:*

Angelika - Czw 08 Lip, 2010 15:06

K.R napisał/a:
Angelika trudny to czas, kie


Wiem Kasiu Ze Trzeba Cierpliwosci I wytrwania.Tylko z Ta moja Cierpliwoscia Zawsze bylo krucho...Robie cos Dla siebie.Ale Nikt Tego nie docenia.Dziekuje ze Jestes:*

Angelika - Czw 08 Lip, 2010 15:17

dzis mialam koszmar ,a w zasadzie Koszmarem bylo sie obudzic bo sen byl piekny. wyszlam z psem na dlugi spacer,ale idac wsrod tych ludzi w parku zazdroscilam im,sama nie wiem czego,usmiech,rozmow,checi zycia,chyba wszystkiego po trochu,pies biegal,wydawal sie zadowolony..tylko nawet on juz nie sypia ze mna w pokoju ale przy drzwiach wejsciowych,a to taki kochany pies taki pieszczoch.nie wiem jak dlugo tak chodzilismy.Nie dawno Wrocilismy do domu.Nawet nie rozpakowalam Walizki..Nie mam ochoty..nie zrobilam prania,nic nie robie w domu.No Karmie "Kaja":) Bo on wrecz kocha Jesc.Dzis Czwartek,mam wolne,zaczyna do mnie docierac jak wyglada teraz moja sytuacja finansowa.Wyglada katastrofalnie.Ale Jeszcze staram sie o Tym nie myslec.We wteorek znow spotkanie z psychologiem,w srode z Psychiatra..W koncu porozmawiam z kims na "zywo"Troche dlugo czekamna nie,ale czekam z niecierpliwoscia.Jutro do pracy...piatek...Juz denerwuje sie na mysl o wekendzie.Na dworze jest upal..Az nie chce sie wychodzic.Nawet pies nie chce isc na drugi spacer,Pewnie go wymeczylam.
Angelika - Czw 08 Lip, 2010 15:18

Oczywiscie Wyjscie Z psem na spacer nie bylo snem:) Powinnam wczesniej zaznaczyc.Z psem bylismy na "zywo"w koncu ma swoje potrzeby:)
izunia - Czw 08 Lip, 2010 15:24

Angelika napisał/a:
.Robie cos Dla siebie.Ale Nikt Tego nie docenia

A Ty to doceniasz Angelika? Sama się pochwal i doceń, zasłużenie!!!, a za tym pójdą inni. Tak to działa. Wiem, wiem, łatwo się mówi, ale jak się nie chce nic kompletnie, to co? To się czeka, że ktoś przyjdzie i nas uratuje. A jak nie przychodzi? To trzeba przestać użalać się nad sobą, stanąć na nogi i żyć, pomalutku...oddychać, jeść, spać, oglądać. Papierosy i kawa nie pomagają. Leki? Nie jestem lekarzem. Czasem trzeba, przez jakiś czas. Sama potrzebowałam.
Prysznic i ciepła zupka...po tym zawsze jest lepiej.
Angelika, wszystko się poukłada. Nie wiadomo, czy tak jak chcesz, ale wiadomo, że dobrze. Jak nie będziesz pić, zadręczać się, truć, jak odżyjesz. Jakkolwiek durnie by to nie brzmiało - weź się za Siebie! Odetchnij i przestań walić głową w mur. Jak się zrównoważysz, to się zastanowisz co możesz zrobić, a z czym trzeba poczekać. I nie pij, bo to podstawa.

Angelika - Czw 08 Lip, 2010 15:44

izunia napisał/a:
A Ty to doceniasz Angelika?


Czy doceniam Izunio?!Coz,bardziej chyba Jestem zadowolona z Siebie ze Kazdego dnia budze i zaspypiam Trzezwa.To nie duzo dni,ale One mnie Ciesza.Zastanawiam sie Tylko kiedy przyjdzie to moje zrownowazenie.Wiem ze Jestem teraz jak w "goracej wodzie kapana"I ze potrzeba czasu.Tylko ten czas cholernie dlugo mi sie ciagnie..Staram Sie skupic na Tym co robie.Ale Moje mysli czasami bladza zupelnie gdzie indziej.Dziekuje*

jerry - Czw 08 Lip, 2010 17:12

Angelika trzeźwienie to jeden najpiękniejszych prezentów jakim możesz się obdarować. Nie chodzi o poklask i docenienie, tylko żeby znów zacząć dbać o siebie. Nie wymaga to jakichś kolosalnych nakładów ... wystarczy nie pić i pomagać trzeźwieniu poprzez wszelakie możliwe działania. Zacznij kochać siebie (bez popadania w narcyzm ;) wtedy dasz sobie radę bez poklepywania po plecach przez inne osoby. Złą wiadomością dla narwańców jest to, że potrzeba sporo czasu aby dojść do równowagi, jak mawiają - Ile picia, tyle trzeźwienia
Angelika - Czw 08 Lip, 2010 17:28

Ciekawie Powiedziane"ile picia tyle Trzezwienia"To cos dluga droga przede mna. Chyba najtrudniej Bedzie z ta moja Cierpliwoscia.Nigdy Jej nie mialam.A nauczyc sie Jej to chyba sztuka.Zyc codziennie Dla Siebie I robic wszystko Dla siebie.Trudna sztuka.:)
Angelika - Czw 08 Lip, 2010 21:50

Jak mija dzien?wieczor? nijak...siedze sobie sama,popijam kawe,Kutro do pracy A on"buja sie po miescie"To okrutnie smutne..kurde nawet nie spyta "jak Ci idzie"cholera...wciaz Jest W mojej glowie,,,skupiam sie na Sobie,ale nie otrafie zrobic tego calkowicie.Wkurza mnie ze "swiadomie"czy "nie swiadomie" Wciaz wystawia mnie na próby.Brak stabilizacji,poczucia bezpieczenstwa,samotnosc...zaczynam myslec o wyjezdzie gdzies daleko na misje do afryki gdzie kolwiek...tam gdzie bylabym komus potrzebna,bo narzaie nie jestem nikomu.Kolejny,maly ale jednak trzezwy dzien.Ciekawe,zaskakujace ale mile przezycie tak sie obudzic.Tylko gdzie to szczescie....Moze zostawic to w cholere i wyjechac byle gdzie.
jerry - Czw 08 Lip, 2010 22:00

Noo!! jak ty kawkę popijasz wieczorem to nic dziwnego, że nie możesz sobie później miejsca znaleźć. Nie pij kawy przed snem, wtedy normalnie się wyspisz i rano będziesz patrzyła łaskawszym okiem na świat i pracę. Praca - odpoczynek/relaks - sen, tak mają wyglądać Twoje 24 godziny, to bardzo pomaga ciału i duchu ;)

Dobrej nocy :)

Emma - Czw 08 Lip, 2010 22:11

Angelika napisał/a:
zaczynam myslec o wyjezdzie gdzies daleko na misje do afryki gdzie kolwiek...


Możesz tak sobie poprawiać nastrój, ale to tylko myślenie życzeniowe. Nierealne.

Bliżej jest na mityng, do swoich.
Myślę, że ważną rzeczą było u mnie od samego początku, aby nie roztkliwiać się nad sobą.
Mimo, że mam wsparcie męża, nie oczekiwałam od Niego, aby mnie specjalnie pocieszał, wspierał. To był dobry krok. Zaczęłam brać odpowiedzialność za siebie, za moje życie.

Pozdrawiam

Angelika - Czw 08 Lip, 2010 22:31

Emma napisał/a:
Możesz tak sobie poprawiać nastrój, ale to tylko myślenie życzeniowe. Nierealne.


pewnie nierealne.Jak piszesz.owszem na mitting blizej i uczeszczam tylko jeszcze dnalazc sie nie moge.Stad pomysly na ucieczke?sama nie wiem na co.Cieszcze sie ze masz poparcie w mezu mimo iz do wszystkiego dochodzisz sama.Ja chcialabym miec oparcie w kimkolwiek..Nawet Jezeli doszlabym do wniosku zr sama chce to zrobic.Poprostu swiadomosc posiadania kogos obok siebie Jest dla mnie wazny. Ale to malo realne wiec radze sobie jak moge:) dziekuje za mile slowa;*


Jerry owszem nigdy nie pilam kay teraz popijam ja...sama nie wiem dlaczego?!mam Takie uczucie by "czuwac"nie wiem za bardzo nad czym i Dla czego....Ale czuje ze w nocy cos mnie moze ominac....A moze poprostu nie chce spac....Chyba nie zbyt dobrze przechodze te dni

Angelika - Czw 08 Lip, 2010 22:34

kawy*oczywiscie...literowki wybaczcie
Emma - Czw 08 Lip, 2010 22:49

Też obco czułam się na początku. To normalne, rozumiem Cię. Ale póżniej, kiedy zaczęłam słuchać, co mówią, usłyszałam swoje historie. Nieważny były różnice wiekowe, wykształcenie itd.
A myślałam wcześniej, że jestem sama z tym problemem. Zaczęłam słyszeć jak inni sobie radzą. I też tak robiłam. Pomogła mi również literatura. "Życie w trzeżwości", niewielka książka, ale prosto napisana, gdzie odnalazłam wiele wskazówek. Po co błądzić po omacku..
Chodzę na różne grupy, chociaż najbardziej lubię na macierzystą, tzn tą na której pierwszy raz powiedziałam, że mam problem z alkoholem. Mam teraz wiele bliskich osób ze Wspólnoty. Narodziły się nawet przyjażnie, zaufanie. Łączy przeciez nas to samo.

Spokojnej nocki :-)

Jagna - Czw 08 Lip, 2010 22:53

Angeliko, pisałaś o piciu kawy. Zarówno ja , jak i wielu moich znajomych alkoholików pije sporo kawy. Mówi się nawet,że to teraz takie kolejne uzależnienie ;-) Ja kawę polubiłam, i właściwie zawsze lubiłam, ale w czasach ostrego picia, hmmm piłam inne trunki, na kawę jakoś miejsca i ochoty rano nie było, a popołudniu to było piwo, piwo i tak do wieczora, nocy.
Odnośnie Twojego męża. Wiem, że jakkolwiek brzmi to niedorzecznie- to powiem Ci, że jeszcze może być tak , że szczerze mu w duszy podziękujesz, ze zachował się tak nie inaczej, chociaż wygląda to w tej chwili na zachowanie nie fair delikatnie mówiąc. Ale to raczej chodzi o aspekt jego imprezowania i kobieciarstwa, nie zaś tego że odszedł z domu- bo to bywa zalecane małżonkom pijących partnerów, jako wręcz pomoc dla pijącego destrukcyjnie.
I jestem przekonana, że jeśli będziesz bardzo chciała i pracowała nad swoją trzeźwością ułożysz sobie satysfakcjonujące życie z kimś ukochanym u boku, czy to będzie mąż? Niekoniecznie, jeśli i On nie będzie chciał swojej zmiany.
Daj temu czas, a dzisiaj jest teraz i dzisiaj nie pijesz. I to jest najważniejsze, bo z tych małych dni urosną długie miesiące, potem lata. I życie zacznie Cię bardzo cieszyć i nie zechcesz wracać do tego, co było.
Tak było u mnie :-) Z mężem już nie jestem, tak naprawdę nie chciał bym trzeźwiała, bo stracił komfort picia, imprezowania, wydawania pieniędzy, zdrad....Przestałam to akceptować, i zaczęłam robić swoje- na pierwszym miejscu - trzeźwieć, rozwijać się,naprawiać, i wymagać od innych szacunku do siebie, bo sama siebie już szanuję. I lubię :-) Odkrycie życia- umiem siebie lubić :-)
Angeliko, połóż się wcześniej, po fajnej kąpieli, z książką w ręku czy oglądając TV- i delektuj się świadomym odpoczynkiem, zasypianiem i budzeniem się we własnym łóżku, bez bólu głowy.
Trzymaj się dzielna dziewczyno, dobrej, wyspanej nocki ! :-)
P.S Byłam dzisiaj na fantastycznym mitingu- były dwie rocznice przyjaciół- 2 latka i 6 lat no i pyszny tort z bita śmietaną i owocami, ech... Lubię :mrgreen:

Angelika - Pią 09 Lip, 2010 07:26

Emma napisał/a:
Też obco czułam się


Ja równiez na razie sie miotam,znaczy szukam swojego miejsca.Mam nadzieje ze Niedlugo Je

znajde:(



Jagna napisał/a:
pisałaś o piciu kawy


Tak Jagnus polubilam Jakos kawe.Nigdy wczesniej nie pilam bo zazwyczaj po 1 poprostu mna trzesło.Nie potrafie Jeszcze Pomyslec o sobie.Moze za wczesnie.Mysle tylko o Tym By nie pic,codziennie budzac sie trzezwa.Niestety co do meza Jest gorzej,moze I podziekuje,z pewnoscia bo mna Potrzasnął,ale co do reszty..niestety na tym etapie nie potrafie wyobrazic sobie zycia bez Niego.Wlasnie szykuje Sie do pracy,Wyszlam juz z Psem,bo nie moglam spac.Zastanawiam sie co zrobic Ze soba gdy z niej Wroce.Pozdrawiam serdecznie:)

jerry - Pią 09 Lip, 2010 08:34

Masz psa, to fajnie, bo można zająć czas wychodzeniem na spacer. Mój kundel miał dość schodzenia kilka razy dziennie z IV piętra ale gdy zaczynało mnie nosić i nie miałem co robić to wychodziłem na spacer. Trochę teraz za gorąco na dalekie eskapady w ciągu dnia, szkoda psiaka męczyć ale wieczorem to co innego. A popołudnie? Zaplanuj! zaplanuj! zaplanuj! bo gorący piątek wzmaga pragnienie. Trzymaj się ... chłodno ;)
Angelika - Pią 09 Lip, 2010 12:22

tak wlasnie..juz po pracy po zapomnialam do nich kluczy wiec wrocilam szybciej do domu.Panuje upal jest ponad 30 stopni.A Ja dalej nie wiem co robic...a Tu caly weekend.Tylko czy wlasciwie mi sie chce cokolwiek robic. :-| Nie mam jak zaplanowac popoludnia bo nawet pomyslu mi brak,procz tego by wieczorem wyjsc z psem,bo teraz futro by mu sie pozadnie nagrzalo.Pozdrawiam Jerry
Angelika - Pią 09 Lip, 2010 13:30

z totalnych nodow probuje wleic zdjecie jako awatara,ale wciaz pojawia mi sie ze za duzy rozmiar a ja go zmienic nie umiem.kurcze nawet tego nie moge zrobic
jobael - Pią 09 Lip, 2010 14:36

Angelika napisał/a:
z totalnych nudów próbuje wkleić zdjęcie jako awatara,ale wciąż pojawia mi się ze za duży rozmiar, a ja go zmienić nie umiem. Kurcze nawet tego nie mogę zrobić

Ja też nie mogę, bo nie umiem , a jeśli mam taka potrzebę, to przesyłam do córki do Paryża, a ona odsyła 'obrobione'. :mrgreen:

Jakoś mi trudno uwierzyć, że nie masz wokół siebie niepijących, do których mogłabyś pójść na herbatę i ciut ponarzekać.
Jeśli istotnie tak jest, to wyjdź na mityng, a potem na drugi, a potem na lody. Posiedź na ławce w parku, czytając jakąś książkę.
Znajdź w necie jakieś propozycje miasta ze wstępem wolnym na wystawy lub muzeum.
Rób coś nowego, czego nie robiłaś do tej pory.
Zmień coś w mieszkaniu. Mnie bardzo pomogło przestawienie mebli.
Wyczyść szafki wewnątrz i wymyj skorupy, które z niej wyjmiesz.
Popatrz ile rzeczy możesz zrobić, by nie myśleć o 'króliczkach'.
Oczywiście nie wszystko naraz, ale wybór zawsze jest duży. Trzeba jedynie chcieć.
Chciej........... :-)

Angelika - Pią 09 Lip, 2010 15:21

chce i nie moge.Mam mase rzeczy do zrobienia w domu i zero chceci by je robic.Nie poyrafie sie przelamac.Wiem ze to trudne ale nie mam nie pijacych znajmych,zreszta jak pisalam wszesniej caly swoj czas Poswiecalam Mateuszowi,Wiec w zasdzie nie ma nikogo.Nie potrafie przestac Myslec.Siedze i rycze choc w cale tego nie chce!Chce byc silna a nie Jestem!Boli mnie moja psychika.Mam hustawki nastroju,raz wydaje mi sie ze wszystko bedzie dobrze,Tylko sie Trzymaj Angelika!Innym razem jak dzis ze wszystko Jest do Niczego i wtedy rozspypuje sie na kawaleczki..Co z tego ze nie pije?!skoro nie cieszy mnie slonce,piekna pogoda,kazdy nowy dzien,poprostu mnie nie cieszy. :-(
Jagna - Pią 09 Lip, 2010 15:54

Angelika, zacznie cieszyć, bądź cierpliwa, tego tez się trzeba nauczyć. Będzie dobrze, ale dzisiaj znajdz sobie zajecie. Ja z wielką ochotą pojechałabym dzisiaj na miting rocznicowy do mojej sponsorki, ma 6 latek :-) Jednak mieszkanie poremontowo rozgrzebane, mój partner cały czas tam maluje, szpachluje itd, ja wróciłam do domu coś dla nas ugotowac, a potem idę pomagac sprzatac, na tyle na ile mogę.
Może razem będziemy sprzątać, Ty u siebie ja u siebie :mrgreen: Tez nigdzie nie plazuję, robota wre, na odpoczynek bedzie czas może w przyszłym roku- mówię o urlopie. A tez mi się marzy, plaża , woda...jakaś wycieczka. Trudno- sa priorytety i to mnie cieszy, że chce i umiem już to poukładać.
Leć na ten miting, moze potem skoczycie razem na jakies lody ? My tak robimy często po mitingu. Wyjdz do ludzi, cokolwiek tylko nie siedz patrząc w sufit, bo myśli krążą ponure, i człowiek się nakręca.
Życzę Ci fajnego dzisiejszego wieczorku! :-)

eliania - Pią 09 Lip, 2010 16:11

Angeliko, nie trać nadziei! Żeby zaczęło cieszyć to trzeba czasu, te spadki nastroju są bardzo trudne do zniesienia, ja Cię rozumiem... Ale one miną! Będziesz czuć się lepiej! Pamiętam jak bardziej doświadczeni i mnie tak pisali i nie wierzyłam, wydawało mi się to całkiem niemożliwe! Ale mieli racje. :) I przyjdzie też dla Ciebie taki moment. Jest Ci o tyle ciężej, że zatraciłaś siebie nie tylko w piciu ale i związku... Ale ja wierze, że staniesz na nogi!! Da się wyczytać, jak jesteś zdeterminowana. Ciesze się, że tu jesteś i piszesz. Jestem z Tobą !! Pozdrawiam ciepło. :-)
Angelika - Pią 09 Lip, 2010 16:26

Nie wiem co bym zrobila bez Was.Bo tylko Was mam.Sama Nie wiem czy w takim stanie w jakim Jestem teraz powinnam wogole pojsc na mitting.Przykro mi to pisac ale znow dzwonilam,Ale On wciaz zajety swoimi sprawami,nie rozumie co przechodze.Wstyd mi nawet wyjsc z psem,zaplakana,z podkrazonymi oczami,nie potrafiaca nawet na chwile sie uspokoic.Tak bardzo to boli,ze nie potrafie poradzic sobie z tym bolem.Mysle Tylko o tym Jaka bylam glupia,jak bardzo zawinilam,jak mi wstyd i jak bardzo chcialabym wszystko naprawic,a byc moze nie bedzie mi to dane.To nie z Alkoholem mam teraz na ta chwile problem,bo w tym wlasnie momencie piszac to szczerze go i Siebie nienawidze!Siebie chyba bardziej!Probuje sie uspokoic ale nie potrafie,Z minuty na minute coraz bardziej sie nienawidze...
ela_102 - Pią 09 Lip, 2010 16:30

Angelika :-)
Cytat:
Co z tego ze nie pije?!skoro nie cieszy mnie slonce,piekna pogoda,kazdy nowy dzien,poprostu mnie nie cieszy. :-(


a musi cieszyć? Daj sobie prawo do własnych uczuć, bo tylko w ten sposób możesz poznać siebie. To jak reagujesz, to jak odbierasz świat jest Twoje przecież.
Nie sadzę aby ludzie nie pijący alkoholu przeżywali tylko same radości.
Bądź autentyczna, masz taką okazję.
Musisz zrozumieć, że alkohol był Ci potrzebny przede wszystkim do sztucznego regulowania uczuć. Teraz wszystko odbywa się bez tego regulatora stąd te rozbicie.

Warto jednak do alkoholu nie wracać.
Tylko wtedy możliwe są większe zmiany.
Nie szukaj sobie powodów dla których warto pić, ale poszukaj takich dla których pić się nie opłaca. Przebijaj się przez "stare" ścieżki myślenia "nowymi" treściami.
Może warto nie pić aby w ogóle odczuwać ?
Aby czynić swoje życie rzeczywistym?

Jak znam ludzi to mało kto tylko cierpi. Zawsze po smutkach przychodzą radości, a po nich znowu smutki. Nie trzeba się tego bać. To życie po prostu :-)

Trzymaj się i nie daj się :lol:

ela_102 - Pią 09 Lip, 2010 16:57

jeszcze na słówko do tego:
Cytat:
Sama Nie wiem czy w takim stanie w jakim Jestem teraz powinnam wogole pojsc na mitting


a w jakim stanie powinno chodzić się na mityng?
Ja tam na początku chodziłam przede wszystkim dlatego, że czułam się makabrycznie.
Chodziłam bo nie potrafiłam odnaleźć się w świecie bez alkoholu.
Bo już będąc tam za pierwszym razem poczułam że odzyskuje jakimś cudem w tym miejscu równowagę psychiczną. Uspokajałam się. Odczuwałam wspólnotę problemów z tymi ludźmi.
Czułam, że nie jestem ani sama, ani samotna.

Daj im szansę, aby mogli Ci pomóc.
Realny kontakt z niepijącymi alkoholikami to jest to (!)

jerry - Pią 09 Lip, 2010 17:11

Poczytaj sobie artykulik - Miesiąc bez picia i co dalej
Angelika - Pią 09 Lip, 2010 17:12

Nie twierdze ze bedac tam z nimi nie Jest mi lzej nawet jezeli Tylko slucham.Poprostu dzis mi wstyd..nie potrafie uspokoic swoich emocji...pewnie gdybym wypila,nie czulabym tak bardzo tego bolu,nie pije i czuje ze "czuje"to bardziej.Zdaje Sobie sprawe ze Czy pijacy czy nie pijacyNie zawsze,przezywaja same dobre dni.Bo z pewnoscia tak nie Jest.Tak Jak napisalam na poczatku gdy tu weszlam "ta samotnosc mnie dobija"Chodze na te spotkania,slucham,ale nadal czuje sie bardzo samotna w tym swoim porypanym swiecie.Siedze I sie tak bardzo nienawidze...Bardzo ...
Angelika - Pią 09 Lip, 2010 17:31

Jerry przeczytalam.I nie wiem czy mi lzej,czy gorzej.Dziekuje
Emma - Pią 09 Lip, 2010 17:44

To może jeszcze to:

http://www.wysokieobcasy....64,2580619.html

Przez pierwsze miesiące dużo czytałam na temat choroby.
Nawet po kilka razy te same artykuły.
Mój plan dnia, do dziś jest minimalny. Tak jak pisała Jobael jest wiele możliwości,
aby pomalutku wracać do życia. Czasem musiałam przełamywać się na siłę, ale to działa.
Najgorzej wstać, ruszyć się. Póżniej jest satysfakcja ze zrobienia czegokolwiek.
Warto Angeliko. Dbaj o siebie. Pozdrawiam.

Angelika - Pią 09 Lip, 2010 18:22

Dziekuje Elu za artukul.Czytam czytam...O Sobie,O uzaleznieniu,o chorobie,o fazach tej choroby.o tym ze to trudna droga,o rodzinie.Bardzo Chce Sobie poradzic .Tak Jak piszesz,najgorzej jest wstac i ruszyc sie.
Angelika - Pią 09 Lip, 2010 18:25

Emmo*przepraszam. Dzis Ciezko mi skoncentrowac sie na czymkolwiek
Angelika - Pią 09 Lip, 2010 21:02

:-( nic sie nie zmienilo,Zero ochoty na cokolwiek,siedze i czekam.Tylko na co?Chcialabym Tryskac optymizmem,Nie potrafie.
arnie - Pią 09 Lip, 2010 21:11

Angelika napisał/a:
Chcialabym Tryskac optymizmem

Ale Ty nie jesteś pacjentką w manii,która ma tryskac optymizmem wtedy kiedy sytuacja wydaje się dramatyczna-podkreślam wydaje się.
Pomyśl:
Niedawno skończyłaś picie,podjęłaś decyzję-super ale...piłaś czas jakiś,mózg nie funkcjonuje jak trzeba-musi się zregenerować,nie radzisz sobie z emocjami-jak masz sobie radzić teraz-skoro jeszcze niedawno radziłaś regulowałaś swoje życie,emocje-chemią-alkoholem-nauczysz się tego ale powtarzam-to się samo nie stanie,nie stanie się to teraz-przy Twojej pomocy odzyskasz spokój i radość życia ale trzeba czasu.
Zamiast chcenia bycia fajną,lubianą,tryskającą optymizmem-zaakceptuj ten stan teraz i mów sobie-że teraz jest tak ale ten stan nie trwać będzie wiecznie-to się zmieni-Ty to zmienisz ale trzeba czasu!!!i pracy :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Wiem jak to trudne ale konsekwentnie do przodu.
Spróbuj znależć sobie zdania proasertywne(google)i powtarzaj je sobie-one są prawdziwe,zajrzyj na afirmacje-4 dziennie codziennie ze zrozumieniem poczytaj.
Pozdr.

arnie - Pią 09 Lip, 2010 21:22

Specjalnie dla Ciebie,pewna przypowieść,którą kiedyś dawno temu;)przeczytałem.Pomyśl nad tym.

Pewien ubogi, starszy człowiek miał jedynego syna i jednego konia, który był nieocenioną pomocy w gospodarstwie. Zdarzyło się jednego dnia, że koń uciekł. Sąsiedzi mawiali: "o jakie nieszczęście, nieszczęście - to wielka strata". Starszy człowiek tylko wzruszał ramionami i odpowiadał: "szczęście, nieszczęście - kto wie? Może". Jakiś czas później koń wrócił na czele tabunu dzikich koni, które wzbogaciły gospodarstwo. Sąsiedzi mówili: "o jakie szczęście was spotkało!", na co stary odpowiadał: "szczęście, nieszczęście - któż wie? Może". Podczas ujeżdżania jednego z dzikich koni, syn gospodarza spadł z niego i złamał nogę. Sąsiedzi współczuli: "o jakie nieszczęście! Kto pomoże ojcu przy gospodarce?!". A człowiek odpowiadał niewzruszenie: "szczęście, nieszczęście - kto wie? Może". W owym czasie wybuchła wojna i zarządzono pobór młodych mężczyzn do wojska. A ponieważ syn wspomnianego gospodarza miał złamaną nogę, mógł zostać w domu. Sąsiedzi, których synowie zostali wysłani na front, znowu mówili: "o, jakie ten ma szczęście!". Na co stary wzruszał ramionami i odpowiadał: "szczęście, nieszczęście - któż wie? Może"...

Angelika - Pią 09 Lip, 2010 21:28

arnie napisał/a:
Pomyśl:


Mysle:Tylko ten czas,On tak mnie dobija.Wiem Cierpliwosc,czas,i sie "pewnie ulozy".Dla mnie kazda minuta wydaje sie tygodniem.Chcialabym zmienic ten stan,Ale nie wiem czy potrafie.Wciaz Tylko mysli.mysli i nienawisc do Siebie.

Angelika - Pią 09 Lip, 2010 21:31

arnie napisał/a:
Specjalnie dla Ciebie


Piekna przypowiesc,w zasdazie taka jak Ja.A Wlasciwie tak Jak chcialabym myslec.Dziekuje

Sebanitka - Pią 09 Lip, 2010 21:58

arnie, jesteś fantastyczny :)
kiedy czytam co i jak piszesz to jakiś taki spokój mnie nachodzi...aczkolwiek nie czuję niepokoju. Nie przypominam sobie wcześniej takich wrażeń :))

Myślę,( mam nadzieję, że się nie mylę) że Angelika ma podobne odczucie :)

Pozdrawiam Was goooooooorrąco :)

Angelika - Sob 10 Lip, 2010 10:02

Tak ta przypowiesc o pewnym starym czlowieku,dlugo ja czytalam,chyba nawet nauczylam sie jej na pamiec,Tylko Wprowadzic Ja w Swoje Zycie.Ja rowniez Lubie Jak Arnie lub Jerry pisza. :-) Jest Mi lepiej. A dzis ,wstalam ,Pies mruczy nie wiem czemu.Pije kawe,Jest Upalna dworze,A Ja znow zostaje ze swoimi myslami.Pozdrawiam
Cytat:

jerry - Sob 10 Lip, 2010 10:11

Jak nie ma potrzeby to lepiej się z domu nie ruszać. Ja wybywam na działkę, tam jest trochę chłodniej, bo drzewa zasłaniają. Zajmij się jakimiś prostymi rzeczami, których zrobienie da ci satysfakcję ... i nie odganiaj snu kawą tylko jak zachce ci się spać to śpij, bo sen jest najlepszym lekarstwem. Bierz przykład ze zwierzaków, które w takie upalne dni szukają tylko okazji aby legnąć w cieniu. Trzymaj się.

Pozdrawiam - Jerry

Angelika - Sob 10 Lip, 2010 10:16

Tak To prawda Jerry,Moj Pies,szuka nawet w mieszkaniu cienia,by bylo mu chlodniej.Nie mam zamiaru nigdzie wychodzic bo nie mam nawet po co.Gorzej z tymi rzeczami,bo nic nie daje mi satysfakcji.Mam chyba poprostu mega duzego dola,Bo Jakos od Wczoraj nie moge sie pozbierac.Poprostu Posiedze Tu z Wami,by nie zwariowac zupelnie
K.R - Sob 10 Lip, 2010 10:38

Ja mam strasznie po drodze z Arnim.
Moje myślenie jest takie jak w tej opowiastce. Długa nad tym pracowałam, da sie odsiągnąć taki stan duszy i umysłu, tylko trzeba dla siebie miec dużo cierpliwości.

Angelika - Sob 10 Lip, 2010 10:55

K.R napisał/a:
Ja mam strasznie po drodze z Arnim.


Ciesze Sie Kasiu Ze potrafilas To Osiagnac.Ciesze Sie równiez ze Jestes.Brakowalo Mi Ciebie tu.Tak sadze ze Sie da,tylko Tak ciezko kiedy Wali Ci sie wszystko na raz.A cierpliwosci Jeszcze Sie nie nauczylam,niestety.

Angelika - Sob 10 Lip, 2010 11:52

Co zrobilam od rana?hm..nastepna kawe,wyprowadzilam psa,ktory nie ma ochoty na spacery w ten upal,dzwonilam,Nauczyłam sie dodawac zdjecia do galerii,przegladalam fora,czytalam no i jestem tu.Bo tu czuje sie bezpiecznie.I mysle co Robicie w tej chwili,pewnie Jakies mile rzeczy :-) A i jak codzien wzielam swoja magiczna pigulke,ktora chyba cos wolno sie uwalnia od tych kilku tygodni,bo cos nie czuje jej dzialania"szczescia".Albo moj mozg wogole nie produkuje Serotoniny.Tak Jakos tez sobie Mysle o ludziach nad morzem,nie wiem dlaczego,ale pewnie musi byc im teraz bardzo przyjemnie :-)
Angelika - Sob 10 Lip, 2010 12:48

Juz mi nie smakuje kawa,za duzo jej dzis od rana chyba.Zastapilam Woda mineralna:)I rozmyslam o "rodzinie"...Ktora Dla mnie znaczy Wszystko.Ale chyba Tylko dla mnie.Juz zaczynam pisac bzdury,i znow sie nakrecac.Ale to z tej totalnej bezczynnosci...Nawet Gdybym chcial sie do czegos zmusic ,nie potrafie.
Angelika - Sob 10 Lip, 2010 14:24

Nikogo nie ma:(
Angelika - Sob 10 Lip, 2010 17:18

Chyba zasnełam,to dobrze ,szkoda ze tak krutko.I ze To juz nie niedziela.
Sebanitka - Sob 10 Lip, 2010 23:10

jak ja kiedyś nie lubiłam weekendów....wolałam żeby ich wcale nie było...

A teraz już od poniedziałku tęsknię za piątkiem ;-)

jobael - Nie 11 Lip, 2010 00:24

Angelika napisał/a:
Ale to z tej totalnej bezczynności...Nawet Gdybym chciała się do czegoś zmusić ,nie potrafię.

Jakbyś chciała, to byś się zmusiła.
Dzisiaj postanowiłam zostać w domu, bo upał mnie zniechęcił do wyjścia.
Jednak nie snułam się po mieszkaniu i nie roztkliwiałam się nad sobą, chociaż mam ostatnio 'podłe' dni.
Wysprzątałam calutką kuchnie, wszystkie w niej kąty z odsuwaniem szafek. Szafki oczywiście też wyczyściłam. Zrobiłam przepierkę rzeczy, których nie piorę w pralce. Zadbałam o swoje ciało, w sensie dobrego balsamu po kąpieli, o swoje łapki zniszczone 'cifem'.
Jeszcze raz namawiam, żebyś nie siedziała i nie użalała się nad sobą, bo to Cie zaprowadzi po flaszkę.
Zaplanuj sobie minimum na każdy dzień i wykonaj. To sprawdzone sposoby.

jerry - Nie 11 Lip, 2010 06:44

Dzisiaj będzie jeszcze goręcej, więc nie proponuję ci jeżdżenia rowerem czy dalekich spacerów w promieniach słońca. Trzeba trzymać się zaleceń i przetrzymać.
Angelika - Nie 11 Lip, 2010 10:20

Przetrzymuje...
Jagna - Nie 11 Lip, 2010 10:37

Hej Angeliko :-)
Ja nadal w remontowo- porządkowym trybie. Ręce zajęte, umysł odpoczywa.
Wiesz, tak jak napisała Jobael, może zrob mały plan dnia - nawet z godzinami na tym planie. Co planujesz na dzisiaj zrobić- takie minimum, bo nicnierobienie jest dobre na jeden dzien , ale już kilka dni to nuda i nakręcanie myśli. Sama wiesz, do czego te myśli wciąż niezdrowego umysłu moga poprowadzić- do sklepu po butelkę.Najłatwiejsze, co alkoholik potrafi zrobić.
Gdy zrobisz sobie plan dnia- to nawet jak czegoś z tego planu nie wykonasz, świat się nie zawali, zrobisz innym razem, ale ważne by w ogóle coś robić .
Mnie takie planowanie bardzo pomagało, bo borykałam się z depresją i jeszcze ze 4 miesiące trwało zanim zniknął ślad depresji.
Ja dzisiaj w ramach odpoczynku niedzielnego jadę odwiedzić kolegę , który po 1 roku abstynencji zapił i wylądował tydzień temu na detoksie. Jadę do Tokio, tak nazywamy ten ośrodek, jest tam piękny park, może uda nam się wziąć go na spacer.
Jest młodziutki ma 28 lat, jakiś czas przychodził na mitingi, ale...uznał że to nie dla niego. Czul się coraz gorzej psychicznie i po roku zaczął wpadać do knajpki na jedno "tylko" piwo, opowiadał że trwało to około 3 miesięcy, ale jak już minął ten czas....to pewnego dnia nie wstał do pracy, a rano zastał kilka butelek pustych po wódce obok siebie, starcił pracę, narzeczoną...która już zaczęła mu ufać i bęc!
Zaczyna od nowa, a ponoć to boli jeszcze bardziej. Nie wiem i nie chce sprawdzać, chyba wiem jak wiele mogłabym stracić, a ja lubię moje obecne życie, prawdziwe i szczęśliwe.
Zamierzam pięknie spędzić dzisiejszy dzień, czego i Tobie życze z całego serducha Angeliko ! :-) Trzymaj się cieplutko i nie zawracaj, idziesz dobrą drogą.

jobael - Nie 11 Lip, 2010 10:49

Jagna napisał/a:
Zaczyna od nowa, a ponoć to boli jeszcze bardziej. Nie wiem i nie chce sprawdzać, chyba wiem jak wiele mogłabym stracić, a ja lubię moje obecne życie, prawdziwe i szczęśliwe.

Ja już wszystko straciłam, bo stracić rodzinę, to ..........właśnie wszystko........ w moim pojęciu. Nie zamierzam jednak wracać do alkoholowego życia, chociaż w przeciwieństwie do Jagny - swojego szczęśliwym nie nazwę.
Jesteś młoda, więc przed Tobą jest jeszcze wiele. Przestaniesz pić, więc nauczysz się żyć po nowemu. Przecież na jednym facecie /mężu/, życie nie kończy się. Miał już dość Ciebie pijanej, więc miał prawo odejść i żyć normalnie. Wróci czy nie, to dla Ciebie jest prawdziwa szkoła życia i przestroga na przyszłość. Pomyśl, że im dalej, tym byłoby gorzej. Co za życie ze śmierdząca alkoholem kobietą.
Szkoda, że ja zrozumiałam to po stratach.

Bierz się do roboty, bo samo nie zrobi się........... niestety.
:-)

Angelika - Nie 11 Lip, 2010 12:03

Jagna napisał/a:

Hej Angeliko :-)
Ja nadal w remontowo- porządkowym trybie


Witaj Jagus.Ciesze Sie ze napisalas:) Widze ze remont Idzie pelna para.Juz widze Jak pieknie bedzie po tym remoncie:) Przykro mi z powodu Twojego kolegi.Mimo iz Wiem ze Takie Sytuacje Sie zdarzaja.Twoj Przyjazd I rozmowa zapewne "mam nadzieje"pomoga mu,chocby tyko wsparciu psychicznym.Pieknie nazwalas to Miejsce:)"Tokio". Wiem ze powinnam zrobic cokolwiek..cos najmniejszego chocby.Moze zaczne od rozpakowania Walizki:)Ktorej do dzis nie rozpakowalam a to juz tydzien.Napisz Prosze Jak poszla rozmowa i oczywiscie zycze Tobie milej podrozy i goraco Pozdrawiam:)

Angelika - Nie 11 Lip, 2010 12:09

jobael napisał/a:
a już wszystko straciłam, bo stracić rodzinę, to .....


Jobael...Dla mnie To tez Wszystko.Nie zamierzam pic.Nie dla niego.Ale dla Siebie.Wiem Nie zajmujac sie niczym moje mysli kraza po wszystkim co mozliwe.Ja nie chce nawet pamietac tego jego telefonu o 4 nad ranem...wymazalam to z pamieci.To oczywiste ze mial mnie dosc,Teraz sie Bawi.Jednak nadal dajac mi nadzieje,na wspolne zycie.i nie wiem co gorsze. Tak Jak Napisalam Jagnie,,zaczne od czegos malego,rozpakuje ta walizke,a potem moze przyjdzie chcec by zrobic cos Wiecej:) Dziekuje:)

Jagna - Nie 11 Lip, 2010 12:18

Dobry pomysł :-) Swoje walizka odleżała ;-) Coś sobie popierzesz, coś poprasujesz i dzionek zleci, a może odkopiesz jakies fajne ciuszki z zeszłego lata? Wiesz, jakie to bywa odkrycie cudowne :-D
Z tymi ciuszkami i powrotem dbania o siebie...ja opadłam w skrajność, jakies 3 miesiące po terapii- dostałam hopla zakupowego i nie miałam umiaru w tym kupowaniu, co prawda mówili mi- rozpieszczaj się, bądź dobra dla siebie, ale ja przesadziłam. Dowiedziałam się od terapeuty, że to kolejna kompulsja, tak jak np picie kawy. Zakupoholizm :-/ Postawiłam sobie granicę i pomogło. Teraz robię to mam nadzieję z umiarem.
Trzymaj sie cieplutko :->

jobael - Nie 11 Lip, 2010 13:56

arnie napisał/a:
Angeliko!!!!
Masz pełne prawo,jesteś pełnoprawnym człowiekiem,na dodatek mocno starasz się wyjść z nałogu,robisz dużo dobrych rzeczy dla siebie i dla innych jednocześnie też.
tak sobie wczoraj myślałem o twojej złości na siebie(sorry ze w tym wątku)i pomyślałem sobie,że ja też byłem zły na siebie i sobie dowalałem,uzmysławiając sobie,że za pomocą alkoholu ja sam wyprawiłem mnóstwo niedobrych rzeczy z moim życiem-taka świadomość pomogła mi również wyjść z tego syfu.Więc może i Tobie ta samotność w tej chwili i ta pustka spowodowana przez lata picia jest właśnie potrzebna do tego by zacząć żyć na nowo.
Głowa do góry!!!!

:-)

Angelika - Nie 11 Lip, 2010 14:32

Arnie :-) Byc moze
Angelika - Nie 11 Lip, 2010 16:39

No i...Walizka rozpakowana.
izunia - Nie 11 Lip, 2010 16:50

Angelika napisał/a:
No i...Walizka rozpakowana.

No i pięknie. Zdaję sobie sprawę jakie to może być trudne.
Angelika napisał/a:
.Nie zamierzam pic.Nie dla niego.Ale dla Siebie.

I tego się trzymaj. To jest bardzo ważna rzecz, warunek żebyś stanęła na nogi.
Angelika napisał/a:
Teraz sie Bawi.Jednak nadal dajac mi nadzieje,na wspolne zycie.

Czy się bawi? Raczej plącze, szarpie, zatraca, sam nie wiedząc czego chce. Pije być może piciem sprawiedliwego, bo Tobie było wolno, to teraz jemu. Albo zapija ten wasz wspólny problem, albo swoje sumienie, a może sam jest już poza kontrolą. Nie wiem, nie znam sytuacji, chcę Ci tylko przekazać, że według mnie, trudno to uznać za zabawę.
Co do wspólnego życia, to Ty już wiesz, że teraz musisz powalczyć o swoje życie, a potem...zobaczysz.

Angelika - Nie 11 Lip, 2010 17:37

[quote="izunia"]Czy się bawi?[/quote

Tak Izunio,Wiem ze teraz musze powalczyc o swoje zycie!Wiem,A czy sie bawi?Coz,Co dzwonie,to imprezy,zabawy i takie tam,jednoczesnie mowiac "potrzebuje czasu" "Chce to zycie spedzic z Toba" "nie chce Rozwodu" Ale czasu.tylko gdzie W tym Jest miejsce dla mnie?skoro Nawet na wspolny spacer z psem"Boi?"sie wyjsc.ehh..Inaczej sie nie Da Izunio..potem....zobacze.

Sebanitka - Nie 11 Lip, 2010 17:44

jobael napisał/a:
Co za życie ze śmierdząca alkoholem kobietą.

błeeeeeeeeee....

a i z chlejącym facetem żadna frajda

Angelika - Nie 11 Lip, 2010 18:45

Sebanitka napisał/a:
a i z chlejącym facetem żadna frajda



zgadzam sie !!!Zadna :-)

Angelika - Nie 11 Lip, 2010 20:30

Sebanitka-Dominiczko dziekuje zawspaniala rozmowe,dzieki ktorej potrafilam sie usmiechnac z nadzieja.Mam nadzieje ze I Ty usmiechniesz sie czytajac to. Poniewaz Nie usmiechalam sie od prawie 3 tygodni.moze jutro znow bede miala kiepski dzien,moze znow zaczne za duzo myslec,moze..Ale dzis przez te chwile potrafi;lam sie usmiechnac Dzieki Tobie:)
Sebanitka - Nie 11 Lip, 2010 22:45

nie ma za co :))

było mi baaaaaardzo miło :)

śpij spokojnie :) i dbaj o siebie :)

Angelika - Pon 12 Lip, 2010 07:53

Oj Jest :-) Ja lece do pracy,Ciesze sie ze Tydzien sie zaczal,a Weekend skonczyl.Ciekawe Co przyniesie mi dzien....
jerry - Pon 12 Lip, 2010 08:26

Hej Angelika :)

Ja też na początku, z wielką ulgą wybywałem z domu do pracy, tam było zajęcie i masa ludzi, którzy nie mieli pojęcia o moim problemie. A w domu - gęsta atmosfera, problemy i wolny czas, z którym wtedy jeszcze nie wiedziałem co zrobić. Nie jest łatwo ale z czasem się prostuje. Trzymaj się.

Angelika - Pon 12 Lip, 2010 13:42

jerry napisał/a:
. Nie jest łatwo


Hej Jerry :-) To prawda,Nie lubie na razie weekendow,zle mi sie kojarza.Tak i za duzo wolnego czasu.Mam nadzieje ze i to minie.Goraco pozdrawiam.Pewnie wypoczety po dzialce wrociles? :-)

Angelika - Pon 12 Lip, 2010 13:49

A Tak ogolnie to dzien zaczal sie wczesnie,obudzilmnie moj maz,z racj tego ze mieszkajac u Siostry ma teraz 30 km do pracy rowerem,a musi przejezdzac przez nasz dom,spytal czy moze"skorzystac z Wc"zgodzilam sie,zrobilam mu kawe.Po raz pierwszy spytal "Co u Was?"Ale bardziej mial na mysli moja prace i naszego psiaka.Spytalam czy mozemy przyszla sobote sprdzic razem _powiedzia"niewiem" nie naciskalam.rozmawialismy o bzdurach.dpil kawe i pojechal.ja szykwalam sie tez juz do pracy,dzis mialam duzo lepszy humor,zreszta nadal go mam.dzis o 18 ide na mitting,jutro psycholog,w srode psychiatra.Wiec Sie Troche Wykrzycze. :-) Nawet Wziela mnie ochota na sprzatanie.oby nie przelotna..Bo z moimi wachaniami nastroju roznie to bywa.Ale Na obecna chwile Jest mi dobrze :-)
jobael - Pon 12 Lip, 2010 14:49

Angelika napisał/a:
dziś o 18 idę na miting, jutro psycholog, w środę psychiatra. Wiec Się Trochę Wykrzyczę.

Obyś się nie zawiodła z tym 'wykrzyczeniem'
Ja jedynie chcę Ciebie uprzedzić, że pierwsze wizyty nie były dla mnie zadowalające.
Ja właśnie chciałam 'krzyczeć', chciałam być wysłuchana 'po mojemu'...............
a tu nic.
Przerywają, zadają pytania, które mi nie odpowiadały. Zapytana o straty, jakie poniosłam, byłam oburzona, bo moim zdaniem - nie poniosłam żadnych.
Nie pożyczałam na alkohol, nie miałam w ogóle długów i byłam względnie zadbana, a ona
/psycholog/ wymyśla takie pytania.
Z czasem zrozumiałam, o co tak naprawdę chodziło. Dziś na tak samo postawione pytania, udzielam zupełnie innej odpowiedzi.
Dlatego nie zrażaj się, jeśli coś pójdzie nie po Twojej myśli. Na to także potrzeba czasu, żeby zrozumieć, o co chodzi w tym wszystkim.
Bądź szczera, nie wybielaj się, bo i tak wszystko z czasem powyłazi.
Szczerość wobec siebie i innych, to droga do trzeźwości.
Angelika napisał/a:
dziś miałam dużo lepszy humor, zresztą nadal go mam

Hm....... a czy ten humor nie polepszył się, bo mąż zajrzał?
Przyglądaj się wnikliwie swoim reakcjom i emocjom. To ważne, żeby nauczyć się poznawać przyczyny.
Angelika napisał/a:
Nawet wzięła mnie ochota na sprzątani, oby nie przelotna..Bo z moimi wahaniami nastroju różnie to bywa.

Nie tylko Ty masz wahania nastroju. Ja także je miewam. Zależy to w dużej mierze od
zaplanowania dnia, pogody, samotności.
Ważne, żeby nie popadać w dołki, a robić coś, czego efekty widać, bo to cieszy.
Mnie sprzątanie cieszy. Dobrze czuję się w czystym mieszkaniu.

Trzymaj się dzielnie i napisz jak było na pierwszym spotkaniu.
Pozdrawiam.

Angelika - Pon 12 Lip, 2010 16:27

Witaj jobeal. :-) To nie piersze spotkanie z psychologiem(to jutrzejsze) nie wybielilam sie,wrecz przeciwnie,nienawidzilam sie o czym i jej powiedzialam.Co do meza,byc moze masz racje.Nawet nie myslalam o tym. Co do dzisiejszego mitingu,to znow nowy miting...bylam juz na paru i poprostu slucham,Nie wiem gdzie mam zagrzac swojego miejsca ,ani kiedy w koncu powiem cokolwiek,zanim poprostu wyslucham i sobie wyjde.Moze gdybym zaczela chodzic Tylko na jeden...Bylo by juz latwiej a tak wciaz nowi ludzie sie przewijaja.Ale Wierze Ze niedlugo I ja Sie otworze :-) Dziekuje
Angelika - Pon 12 Lip, 2010 16:32

Jobael*Wybacz przekrecilam nick..chyba nie pierwszy raz :-(
jerry - Pon 12 Lip, 2010 18:37

Możesz edytować napisany post godzinę po jego napisaniu. Po zalogowaniu się klikasz w zmienianym poście ikonkę i możesz dokonać zmiany już napisanego tekstu. W dziale Testowe Podforum możesz doskonalić umiejętności ... gdy będzie ci się nudziło jak znalazł :)

Pozdrawiam - Jerry

Angelika - Wto 13 Lip, 2010 09:56

Dzieki Jerry.Przyda mi sie :-)
jobael - Wto 13 Lip, 2010 10:17

jerry napisał/a:
Możesz edytować napisany post godzinę po jego napisaniu.

Małe sprostowanie;
możesz edytować post do godziny po wysłaniu..........
lub:
możesz edytować post jeszcze w godzinę po wysłaniu.
:-P

Angelika - Wto 13 Lip, 2010 10:39

jobael napisał/a:
możesz edytować post jeszcze w godzinę po wysłaniu.
:-P



Pewnie W koncu Sie naucze :-) Dziekuje

Angelika - Wto 13 Lip, 2010 10:42

Mialo Byc dzis Jak wczoraj,tak poprostu milo.A od Rana czuje sie rozdrazniona,sama niewiem czego chce.miotam sie w ta i spowrotem.Gdy szlam do kuchni to mi sie ciemno zrobilo przed oczami,tak ze chwile zupelnie nic nie widzialam.Jakos mi dziwnie.Mam nadzieje ze przejdzie.Byle do 14.
bezio67 - Wto 13 Lip, 2010 11:00

Angelika chcąc, nie chcąc trzeba jeść. I w tej materii także zadbaj o siebie.
Angelika - Wto 13 Lip, 2010 11:23

bezio67 napisał/a:
Angelika


Jem jem :-) Co prawda nie tak jak powinnam,bo to pol jajka dziennie,albo maly jogurt,ale jem.Niestety nawet gdybym chciala wiecej to mi poprostu nie chce przejsc przez gardlo.ale Jem.

eliania - Wto 13 Lip, 2010 11:57

Pół jajka dziennie albo mały jogurt nazywasz jedzeniem ??!! :-P Niedojadanie bywa przyczyną głodu alkoholowego. Aby temu zapobiegać nie można ciągle mieć pustego brzucha! Nie dbasz o siebie... A może chcesz, żeby to ktoś z zewnątrz się o Ciebie zatroszczył... Ale uwierz, że to dopiero przynosi satysfakcje, kiedy umiesz dbać o siebie najpierw sama. Staraj się jeść, powoli coraz więcej. Na początku bywa, że różne rzeczy trzeba robić "na siłę". Więc jedz! Inaczej w końcu organizm odmówi Ci posłuszeństwa. Po co robić sobie dodatkową krzywdę....
Dobrego dnia Angeliko!

Angelika - Wto 13 Lip, 2010 12:09

Staram sie Aniu :-) czasem jem wiecej ,czasem mniej.Ale Jem.Staram sie robic Tak jak piszesz,czasem na sile,wlasnie po to By organizm dobrze funkcjonowal :-) Pije tez strasznie duzo wody mineralnej,co mi niesamowicie pomaga.

Pozdrawiam Cie Goraco :-)

Angelika - Wto 13 Lip, 2010 15:39

Namieszala mi w glowie dzis moja pani psycholog :cry:
Angelika - Wto 13 Lip, 2010 15:40

...
arnie - Wto 13 Lip, 2010 17:10

Co takiego namieszała?
K.R - Wto 13 Lip, 2010 17:20

Angelika weź tak mnie nie zostawiaj co ?
Pisz szybko co to znaczy namieszała ?

Angelika - Wto 13 Lip, 2010 17:36

arnie, K.R,


Nie zostawiam Kasiu nie zostawiam :-) Coz podpisalam kontrakt,porozmawialysmy szczerze o tym ze chodze wciaz na rozna grupy aa zawsze na aleje Marcinkowskiego,i jeszcze ani razu sie nie odezwalam.Pytala Jak Sobie radze Bez Alkocholu,i jak sobie radze sama.I tak zaczelysmy temat tej mojej samotnosci,a mianowicie(nie wiem czy Ona powinna byc taka bezposrednia)Ale stwierdzila ze Jednak nie moge liczyc na mojego meza tak jak zawsze mi sie wydawalo.Pytala o rozne sprawy z naszego malzenstwa i picia_stwierdzajac iz on tez prawdopodobnie jest uzalezniony.A to juz bardzo komplikuje sprawe.Nie napisze nawet jak sie wypowiedziala na temat"telefonu o 4 nad ranem" Potem utwierdzila mnie Tylko ze cale moje zycie jest pogmatwane od poczatku.Spytala oczywiscie ponownie o znajomych,Bo przeciez Ciezko mi bedzie samej przez to przejsc(TU SIE ZDENERWOWALAM) i kazala zmienic lek,bo ten chyba dziala na obnizenie nastroju,a nie odwrotnie.Szczerze,nie Tego sie spodziewalam po dzisiejszej wizycieBylam szczera jak zawsze ze wszystkim,ale Teraz mysle ze moze nie koniecznie powinnam wyjawiac jej calego "ostatniego "zycia :-(

K.R - Wto 13 Lip, 2010 17:57

Angelika a z drugiej strony, może własnie bardzo dobrze, że o wszystkim Jej powiedzialas ?
Może to pozbawi Cię złudzeń ?
Może zroumisz cos czego nie chcesz do siebie dopuścić ?
Czasami taka wstrząsowa terapia jest bardzo dobra, bo stawia na nogi, jest jak kubeł zimnej wody, po którym otwieraja się oczy i widzisz wyraźniej.
Moze własnie trzeba poddać się zmianom, nawet jesli w tej chwili te zmiany wydają się straszne i nie realne ?
Trzymaj się, jestemz Tobą sercem.

Angelika - Wto 13 Lip, 2010 18:03

K.R,

Nie wiem tylko czy nie za wczesnie na taka terapie wstrzasowa.Kiedy staram sie poukladac.

arnie - Wto 13 Lip, 2010 18:16

Zaufaj jej,myślę,że wie co robi.
jak będziesz jednak czuła po kilku spotkaniach,że Pani psycholog nie chce Ci pomóc,zawsze możesz ją zmienić.
Myślę,że szczerość w takiej relacji jest naprawde bardzo ważna.Myślę Angeliko,że oczekiwałaś "dobrych"dla Ciebie na tą chwilę informacji,że sie ułoży z nim,że wróci itd,natomiast usłyszałaś...prawdę.To jest mały krok do prawdy i do nowego życia.

jerry - Wto 13 Lip, 2010 18:16

Poukładać jeszcze zdążysz, jak będziesz miała na to siły. A wstrząs jest potrzebny, żeby cię wyrwać z tego w czym tkwisz, więc wcale nie jest za wcześnie.

Pozdrawiam - Jerry

gradius - Wto 13 Lip, 2010 18:24

Angelika napisał/a:
Jem jem :-) Co prawda nie tak jak powinnam


Czy ktoś wcześniej wspominał o programie HALT?

We wczesnym etapie po odstawieniu alkoholu nie należy być (a przynajmniej jak najmniej):
Hungry (głodny)
Angry (zły)
Lonely (samotny)
Tired (zmęczony)
Jeśli się tego nie przestrzega, głód alkoholowy będzie doskwierał znacznie częściej. Stąd dobrze poszukiwać wsparcia wśród innych niepijących (nawet na grupach AA), dużo jeść i pic, wysypiać się itd.

Angelika - Wto 13 Lip, 2010 18:27

tylko ze Ja nie chcialam uslyszec ze z nim tez jest cos nie tak.Lepiej mi bylo wiedzac ze To Ja mam problem,z którym sie teraz zmagam,Ze Kiedys zdobede To zaufanie,bo to dno bylo mi potrzebne by to zrozumiec.A teraz wszystko sie tak skomplikowalo.
Angelika - Wto 13 Lip, 2010 18:30

gradius,

Jak Na razie,staram sie z H :-) reszta jakos jeszcze nie przychodzi:) Dziekuje :-)

ela_102 - Wto 13 Lip, 2010 18:36

Angelika :-)
Opowiem Ci swoją historię w skrócie.
W wieku 27 lat zostałam drugi raz Mamą i w tym właśnie czasie miałam pewność, że nie chcę żyć ze swoim mężem. Zupełnie jakby mnie ta ciąża zmotywowała do większych zmian. Do obrony siebie i dzieci. Wcześniej nie potrafiłam uwolnić się z fatalnego związku, nie z powodu miłości, pieniędzy, czy braku siły (bo ja atletka życiowa jestem i byłam) ale z powodów PSYCHICZNYCH. Dziś nazwałabym to "utratą rozumu", brakiem rozsądku i potrzebą tkwienia w chorym, ale wtedy NIGDY w życiu ;-)
Drugiego dziecka nie chciał więc w KOŃCU znalazł się POWÓD, aby z tego wyjść.
Aborcji nie dopuszczałam, więc występowałam tu jako "adwokat" córki, bo bronić, chronić innych nie siebie było w mojej naturze.
Rozejście , moje szczęście, spokój, wolność bo bez niego(!)
Codziennie cieszyłam się, że nie muszę go znosić.
Przy rozwodzie adwokat jako pierwszy zasugerował mi konieczność terapii po takich "przejściach". Powiedział, że jego zdaniem nieadekwatnie reaguję na to co dzieje się i działo w moim życiu i że kiedyś mnie to DOGONI I ROZWALI.
Pośmiałam się w duchu i tyle.
Miałam blisko 30 lat, bo rozwód przeprowadzałam dwa lata po odejściu.

Adwokat miał rację.
Dogoniło i powaliło.

Agnelika NIGDY nie jest za wcześnie aby dać sobie pomóc.
Nie czekaj tak jak ja 10 kolejnych lat, bo to tylko czas na przybywanie coraz większych kłopotów, gdy się nie jest uporządkowaną, zdrową i dojrzałą istotą.

izunia - Wto 13 Lip, 2010 18:46

Terapeutka powiedziała Ci jak ona to widzi, po tym co usłyszała od Ciebie. A jak jest? będzie? Ona tego nie wie. Ty też jeszcze nie. Potrzebujesz czasu, uspokojenia emocji, dalszej terapii, przemyśleń ...odżywiania. Angelika musisz normalnie jeść. Nastrój zależy także od tego co jesz i jak. Od tego zależy Twoje myślenie, Twoja podatność na zranienia, Twój opór przed piciem. Dbanie o siebie jest bardzo trudne, gdy dusza wyje, ale trzeba na siłę, potem jest łatwiej i łatwiej. Spróbuj sobie wyobrazić, że jesteś dzieckiem, którym się opiekujesz. Nakarm, utul...
Terapeuci nie zawsze mówią to, co chcielibyśmy usłyszeć. Taka ich rola. Ale z drugiej strony, to też są ludzie na etacie, jak pisał Marcinlodz ;-) i nie są nieomylni. Pokazują nad czym trzeba się zastanowić, co przemyśleć. Na ewentualne zmiany jeszcze za wcześnie. Jak już pisałam, musisz się zrównoważyć. Psychicznie i fizycznie. Dużo wody, super, ale jeszcze jedzenie i to wartościowe, nie jakieś byle co.
Dbaj o siebie! To Ci się opłaci, zobaczysz.

Angelika - Wto 13 Lip, 2010 19:00

ela_102,



Tylko Ja nadal nie rozumiem,dlaczego ten zwiazek Jest chory?No Jest po pije,ale robie wszystko by tego nie robic,by trzezwiec,byc trzezwa.Robie to dla Siebie.Wiec Czy nigdy nie bede godna zaufania?A co do niego,Nie bardzo widze lub moze nie chce jeszcze zobaczyc w czym tkwi jego problem.Zawiodl mnie.bolalo i boli.Ale To Ja dalam ku temu powod. Co To Twojej Historii Jestes Bardzo odwazna i silna kobieta.I tak sobie mysle,ze naprawde postapilas slusznie :!:

Angelika - Wto 13 Lip, 2010 19:05

izunia,

Zrobie wszystko by o siebie zadbac,malymi kroczkami,ale zadbam :-) masz racje na jakiekolwiek zmiany jest za wczesnie.Nie Jestem Ani wyciszona,ani spokojna,wciaz wachania nastrojow.To prawda ze musze sie zrownowazyc I Poczekac,wierzac jak piszesz ze potem bedzie juz tylko lepiej,lepiej i lepiej :-) dziekuje

ela_102 - Wto 13 Lip, 2010 19:27

Angelika ja nie oceniam twojego związku.
Wcale nie musi być "chory" w takim sensie w jakim był mój z mężem.
Napisałam to jako "przestrogę", że nie warto wycofywać się z terapii już po pierwszym spotkaniu uważając ją z zbyt wczesną. Ja jej w ogóle nie podjęłam, choć nie miała wówczas dotyczyć mojego alkoholizmu (nie byłam osobą uzależniona) lecz spraw "przemocy".

Po latach 10 z powodu nie załatwionych spraw z tamtych lat leczyłam już swój alkoholizm.
Rozumiesz?
I przypomniałam sobie słowa Adwokata o potrzebie terapii.
Nigdy już nie dowiem się jak wyglądałoby moje życie po niej.
Narobiłam potem masę głupich rzeczy.
Wiem, że po tej terapii z tytułu uzależnienia żyje mi się cudownie.
I naprawdę gdzieś dźwięczy mi w duszy, że mogło tak być 10 lat wcześniej.

Sebanitka - Wto 13 Lip, 2010 19:29

od początku....
Jak napisała ELiania, musisz dbać o siebie...bo jak będziesz się źle czuła (głodna będziesz)...to i zły nastrój się pojawia, pogłębia.....itd
jest nawet takie powiedzenie: jak człowiek głodny to zły... Może nie odczuwasz głodu ze zdenerwowania....mąż raczej Ci nie pomaga...a tymi telefonami nocnymi dodatkowo przerywa Ci sen, który jest Tobie potrzebny....
Dbaj o siebie....bo nikt tego nie zrobi za Ciebie....przynajmniej teraz nie... A może i mąż dorośnie do sytuacji....
Piszę może....bo coś mi się wydaje, że pytanie pani psycholog wcale nie padło tak bez powodu.... Jeżeli spędzaliście wieczory razem we trójkę...tzn Ty, mąż i alkohol....to istnieje jednak prawdopodobieństwo, że on może mieć podobny problem....

nie chcę Ci swoim pisaniem mieszać w głowie...ale co zrobisz jak on przyjdzie wieczorem cudownie odmieniony, stęskniony z butelką w ręce?...

to może być bardzo niebezpieczna sytuacja dla Ciebie....

to bardzo trudne....kochasz go, tęsknisz...łatwo jest zarzucić wcześniej podjęte postanowienia....

trzymaj się mocno swoich postanowień i spróbuj jednak skupić na sobie

pozdrawiam serdecznie

arnie - Wto 13 Lip, 2010 20:21

Przede wszystkim na sobie,
za dużo rzeczywiście dla niego,pod niego-to niebezpieczne.
Nie musisz wszystkiego rozumieć-to zupełnie nowe rzeczy dla Ciebie.
Ja wielu rzeczy nie rozumiałem,nie chodzi tu wcale o to,że terapeuci mają monopol na całe Twoje życie ale dobry terapeuta powinien tak poprowadzić Tobą byś mogła sama decydować o S O B I E.
Pozdr.

Angelika - Wto 13 Lip, 2010 23:20

Po cholere jasna wysyla mi link
http://www.youtube.com/wa...feature=channel

o 21* po co to robi?co ja mam z tego zrozumiec? Dominiczko dziekuje ze bylas I jestes zawsze gdy tego potrzebuje :-) :!:

jobael - Sro 14 Lip, 2010 11:27

Angelika napisał/a:
Po cholerę jasna wysyła mi link

Po cholerę jasną odbierasz sms-y.
:-?

Jagna - Sro 14 Lip, 2010 11:29

Nie wiem Angeliko, jak Twój mąż, ale mój nawet juz po rozwodzie całkiem niedawno - jak sobie samotnie mocno popił to wysyłał mi takie rzewne kawałki na GG...po czym gdy nie ragowałam, sypały się juz mniej miłe posty,chociaż godzinę wczesniej mnie kochał" i chciał bym wróciła do niego. Jednak twarz tego drugiego człowieka, którą okazywał po kilku następnych drinkach nie była już nawet letnia, to był rynsztok.
Już nie łapię się na te głodne kawałki.
Życzę Ci pięknego dnia i chłodnego spojrzenia na rzeczywistość. Jesteś tego warta, szczęscia i miłości, ale nie zależności i uzależnienia- nie tylko od alkoholu.
Trzymaj się cieplutko, Jagna :-)

jerry - Sro 14 Lip, 2010 12:19

Angelika napisał/a:
Po cholere jasna wysyla mi link ....
I jeszcze Rubik do tego :-\
Angelika - Sro 14 Lip, 2010 12:19

jobael,

to bylo na gg :(

Jagna,

Dziekuje Ci*

Angelika - Sro 14 Lip, 2010 12:20

jerry,

:cry: no

eliania - Sro 14 Lip, 2010 12:33

Angelika napisał/a:
reszta jakos jeszcze nie przychodzi:)
No i sama nie przyjdzie. ;-) Coś o tym wiem.
Angelika napisał/a:
Po cholere jasna wysyla mi link
Domyślam się, że chciałabyś usłyszeć, że pewnie to z troski, uczucia... Tak jak coś innego chcialaś usłyszeć od terapeutki... Dla mnie to wygląda na dość okrutną i egoistyczną zabawę w kotka i myszkę. :-/
Angelika moim zdaniem dla Ciebie mąż jest jeszcze większym problemem niż alkohol. Nie istniejesz bez niego... Aby to podtrzymać tą zależność potrafiłaś nawet przestać pić, co akurat wyszło na dobre, ale pisze o tym, bo podobnie jak Sebanitka uważam, że mąż może być zagrożeniem dla Twojej abstynencji. Nawet jeśli nie stanie w drzwiach z butelką wina, to Twoje tkwienie w tej relacji w pewnym momencie może już być dla Ciebie nie do zniesienia. No i pytanie co zrobisz w momencie kryzysowym, czy spróbujesz się wyrwać, czy sięgniesz po alkohol...
Nie pisz o sobie, że jesteś winna jego zachowaniu, bo zdrady i nieliczenia się z uczuciami nic nie usprawiedliwia. Pytanie, dlaczego się na to godzisz, ale nad tym pewnie będziesz pracować na terapii...
Bardzo dobrze, że mówisz terapeutce o takich rzeczach, jak ten nocny telefon. Ja tez się wstydzę mówić o wielu rzeczach. Bo to co można usłyszeć w odpowiedzi jest niewygodne. Burzy jakiś stary, nawet niedobry, ale jednak znany i "bezpieczny" schemat. Tracisz grunt pod nogami... Ale możesz go potem odzyskać na twardej, równej i pewnej nawierzchni. ;-) Czego Ci życzę.

Angelika - Sro 14 Lip, 2010 12:50

eliania,

To prawda,drazni mnie Jego zachowanie,nieprzewidywalnosc,brak zdecydowania.Prawda Jest rowniez to iz,juz jakis czas temu zaczelam sie zastanawiac nad tym czy przypadkiem nie jestem uzalezniona od niego.I pewnie Jestem.Tak Jak Pisala Dominika i Ty,nie wiem Co Sie stanie gdy on stanie w drzwiach,i czy w ogole stanie?Mam nadzieje ze bede na tyle silna by cokolwiek mialo sie stac,Bede trzymac sie swojego.Dziekuje :-)

Angelika - Czw 15 Lip, 2010 07:25

Kolejny dzien...Pozdrawia Wszystkich :-)
bezio67 - Czw 15 Lip, 2010 08:59

Angelika napisał/a:
Bede trzymac sie swojego.

Raczej, nie :-? Potrzeba zmian, co wyjdzie Ci na lepsze.

Angelika - Czw 15 Lip, 2010 09:46

[b]bezio67[/

czuje taki metlik w glowie.Bardzo Sie Ciesze ze do mnie zajrzales :-) :-)

Angelika - Czw 15 Lip, 2010 10:57

Zatanawialam się dzisiaj,nad tym na co mam wpływ?!oczywiscie mam na to by nie pic!To wiem.Ale czy procz tego ,mam jeszcze na cokolwiek?Kłopoty tak jak pisalam gdzies w innym watku,nie znikna.Zastanawiam sie czy stad moja trzezwoscia,bede w stanie je porozwiazywac.Dom,praca,długi,,Czy poradze sobie z Tym?Na razie o Tym staram sie nie myslec,bo moj"trzezwiejacy"mózg juz jest tym zdenerwowany od samego myslenia.Wczoraj bardzo pomglo mi sprzatanie,pranie i inne rzeczy,tak mnie zmeczyły ze nie wiem kiedy zasnelam,tak poprostu,sama,a nie jak zwykle zmuszajac sie,bo organizm potrzebuje snu.Ale Co mam dzis posprzatac?od rana glupie mysli,nawet te o alko,ale moje postanowienie jest silniejsze.Mimo tego wolałabym nie miewac takich oraz innych glupich mysli.Jutro piatek znow pojde na miting,Moze w koncu jakos sie otworze,bo nawet mnie juz meczy to ze siedze i w zasadzie procz sluchania nie robie nic,potem uciekam do "domu".Moze Jutro bedzie inaczej?!Nie wiem.Bo nawet nie wiem co bedzie dzisiaj.Pozdrawiam
jobael - Czw 15 Lip, 2010 11:49

Czwartek

10:00 Dziesiątka Poznań ul. Pszczelna 20 /Salka parafialna/ [ Ostatni otwarty][mapka]

16:00 U Nas Poznań Al. Marcinkowskiego 24 - Stare Miasto /Klub Abstynenta/ [ Pierwszy otwarty][mapka]

17:00 Credo Poznań ul. Stolarska 7 - Grunwald /Salka Parafialna/ [ Pierwszy otwarty][mapka]

18:00 Krokus Poznań Rynek Wildecki 4 - Wilda /Salka Parafialna/ [ Pierwszy otwarty][mapka]

18:00 Łazarz Poznań ul. Małeckiego 11 - Grunwald /Klub Abstynenta/ [ Pierwszy otwarty][mapka]

18:00 Małgosia Poznań ul. 28 Czerwca 1956r. nr 295 - Wilda /Salka Parafialna/ [ Pierwszy otwarty][mapka]

18:00 Maria Poznań ul. Litewska 8 - Jeżyce /Klub "Zwycięstwo"/ [ Pierwszy otwarty][mapka]

18:00 Nadzieja Poznań Os. Piastowskie 63 - Nowe Miasto /Administracja Osiedla/ [ Pierwszy otwarty][mapka]

18:00 Orbita Poznań Os. Kosmonautów 120 - Stare Miasto /Salka Parafialna/ [ Wszystkie zamknięte][mapka]

18:00 Światło Poznań ul. Swoboda 43 A - Grunwald /Salka Parafialna/ [ Pierwszy otwarty][mapka]

18:00 Feniks Poznań os. J. III Sobieskiego 116 /Salka parafialna/ [ Pierwszy otwarty][mapka]

18:15 Ster Poznań Al. Marcinkowskiego 24 - Stare Miasto /Klub Abstynenta/ [ Pierwszy otwarty][mapka]

19:00 Albert Poznań Koziegłowy Os. Leśne 5 - Nowe Miasto /Salka Parafialna/ [ Pierwszy otwarty][mapka]

20:00 Detoks Poznań ul. Podolańska 45 - Jeżyce /Oddział detoksykacji/ [ Wszystkie zamknięte][mapka]


Ja nie nudziłabym się . Wolała bym iść na dwa mityngi po kolei, żeby nie siedzieć , nie nudzić się i nie rozmyślać, że chce mi się pić, ale jestem silniejsza od chęci napicia się.
Nie siłuj się z takimi myślami, tylko wyjdź do ludzi.

Angelika - Czw 15 Lip, 2010 11:52

jobael napisał/a:
16:00 U Nas Poznań Al. Marcinkowskiego 24 -



Racja.lepiej wyjsc z domu.A tam mam akurat zawsze po drodze.Faktycznie lepiej zeby mnie dzis w domu nie było.

jobael - Czw 15 Lip, 2010 11:56

Angelika napisał/a:
jobael napisał/a:
16:00 U Nas Poznań Al. Marcinkowskiego 24 -



Racja.lepiej wyjsc z domu.A tam mam akurat zawsze po drodze.Faktycznie lepiej zeby mnie dzis w domu nie było.

Mityng, który wybrałaś jest w klubie abstynenta, zatem możesz posiedzieć tam ile chcesz w godzinach otwarcia klubu i porozmawiać z ludźmi nie tylko 'mityngowo'.
Jest to antidotum na samotność i bezpieczne miejsce, bo bez alkoholu.

analiza75 - Czw 15 Lip, 2010 14:04

Witaj Angelika.
Pozwoliłam sobie trochę pośledzić Twój wątek.Jak pisałaś do mnie zadałaś pytanie o co mi tak w ogóle chodzi.I wiesz co?Łączy nas nie tylko problem alkoholu ale też problem z facetami.Niestety.Gdy czytałam o tym jak Twój mąż dzwonił do Ciebie o 4 rano i jeszcze wysyła Ci takie linki na GG to nóż w kieszeni mi się otwiera na tego gościa.Przepraszam ale mimo to,że obwiniasz się,że to być może przez Ciebie odszedł wcale nie usprawiedliwia jego zachowania.Nie wiem,pewnie go kochasz ja też bardzo kochałam swojego męża i również pozwalałam mu na różne zagrywki ale do czasu.Przecież on się nad Tobą teraz znęca psychicznie,wyczuł,że jesteś słaba bez niego,że sobie nie radzisz a też,że bardzo Ci na nim zależy bo wydaje mi się że tak.Wykorzystuje to najnormalniej na świecie.
Jesteście o ile się nie mylę młodym stażem małżeństwem,ja byłam ze swoim 15lat i całe 15 lat straciłam,mimo,że mam super syna to jedyne co mi dobrego dał a poza tym ciągle było szarpanie się mimo miłości przecież.Mój mąż pił,bił,zdradzał,wyzywał ale go kochałam dopóki mój syn nie powiedział,że to jakieś chore mamo bo ON szlaja się z jakimiś panienkami albo przesiaduje w piwoszu a koledzy już gadają i się śmieją.Było mi bardzo ciężko podjąć decyzję o rozwodzie ale ją podjęłam i tylko tego żałuję,że nie zrobiłam tego dużo wcześniej.
Jeśli u Ciebie Angeliko w pierwszym roku małżeństwa tak się dzieje to przykro ale dobrze nie zwiastuje,bo na kryzysy jeszcze za wcześnie.
Myślę a może się mylę,że najbardziej to potrzebujesz teraz ciepła drugiej osoby,miłości,zainteresowania,bycia z Tobą,zostałaś sama fizycznie ale jedno Ci pragnę poradzić...IGNOR dla swojego męża.Tak, to straszne być może ale często skutkuje.
Choćbyś miała nawet udawać udawaj,że się nie przejmujesz,że jego telefony i pisanie nie wywiera na Tobie żadnego wrażenia,pokaż,że zaczynasz żyć swoim życiem,robisz porządek a on nie jest Ci do tego potrzebny.
Zakrzyczą mnie pewnie,że pisze nie na temat bo ja nie chodzę na żadną terapię (na razie) ale biorąc pod uwagę problem z facetem to jest przecież tyle portali randkowych,może się uśmiejecie ze mnie ale zaloguj się gdzieś i popisz z jakimś facetem,chociażby dlatego żeby myśli na temat męża Cię nie nękały,żebyś się mogła oderwać.Gdy zorientujesz się,że ktoś się Tobą interesuje,że chce z Tobą być, wszystko inne razem z piciem alkoholu może pójść na drugi plan.A czytałam w jakiejś wypowiedzi na temat alkoholizmu,że dobrą receptą na to jest miłość.
Trzymaj się kobietko,pozdrawiam :)

tom72 - Czw 15 Lip, 2010 14:22

Osobiście raczej odradzałbym korzystanie z portali randkowych , zwłaszcza gdy wszystko jest takie świeże. Łatwo wdepnąć w jeszcze gorsze bagno . Po sobie wiem jak łatwo się wciągnąć w takie pisanie ...i dziękować gdy tylko na takim pisaniu się skończy. Czas leczy rany ... jeśli tego chcemy .
Angelika - Czw 15 Lip, 2010 14:35

analiza75 napisał/a:
Witaj Angelika.



WITAJ Analizo

Ja rowniez sledzilam Twoj Watek,i odnioslam podobne wrazenie.W zasadzie Wyszytko To co napisalas o mnie i o nim jest prawda.Co do moich potrzeb i pragnien,bardzo celnie to ujelas,poniewaz wlasnie takie mam.I nic na To nie poradze.Walcze z alkocholem,staram sie jak moge.Ale Tych potrzeb nikt mi nie zaspokoi.Dziekuje ze Sie odezwalas.

Pozdrawiam Goraco i rowniez Trzymaj sie :-) :-)

Angelika - Czw 15 Lip, 2010 14:37

tom72 napisał/a:
jeśli tego chcemy .


Nawet Gdybym Chciala-to nie potrafie :-) Jak napisałes za 'swierze"To :-)

tom72 - Czw 15 Lip, 2010 14:57

Napisałem "CZAS" leczy rany ...
analiza75 - Czw 15 Lip, 2010 15:06

tom72 napisał/a:
Czas leczy rany ... jeśli tego chcemy .


...tak a na nieszczęśliwą miłość najlepsza jest następna oby tylko nie dać się zwariować oczywiście.
Nie piszę Ci Angeliko żeby się zaraz umawiać i pochopnie układać sobie życie na siłę bo można z deszczu pod rynnę tylko rozważnie,na spokojnie ale zacząć patrzeć w kierunku nowego życia z facetem włącznie.

ela_102 - Czw 15 Lip, 2010 15:19

No to i ja muszę tutaj wtrącić słówko.
Cytat:
na nieszczęśliwą miłość najlepsza jest następna


a na kaca klin :-P
Nie należy mylić Miłości, z namiętnościami i popędami, jak się chce iść za ich głosem.
Wtedy ze słownika zniknie termin "nieszczęśliwa miłość", bo to coś co istnieje.

Ja od zawsze dobierałam sobie taki sam typ mężczyzny, choć wizualnie byli różni.
Można powiedzieć "kalki", ale dlatego, że takie były potrzeby mojego chorego "ja".
Raniłam tylko nieustanie siebie i ich.
Dziś nawet nie zwróciłabym na nich uwagi.
Jak to możliwe?
W dodatku jestem szczęśliwie miłująca ;-)

Jagna - Czw 15 Lip, 2010 15:24

hej Angeliko :-)
To nie jest dobry pomysł ładowac się w wirtualne randki- nie teraz! Uwierz, przyjdzie na to czas. Na dzisiaj ukłądasz siebie, poznajesz, leczysz duszę, ciało i umysł. Popadanie w romanse na początku drogi trzeźwienia to niemal murowana porażka dla Twojego zdrowienia. Teraz liczysz się Ty, a później...życie Ci pokaże, nie szukaj niczego na siłę, wyjdż do ludzi, idz na miting( ja dzisiaj tez jadę na 18 :-) )
Co do zachowań Twojego mężą, wiele napisała Ci Analiza- ignoruj jego nocne zaczepki, telefony, obiecanki...Jeśli będzie sam gotowy, to wróci i zechce ratować wasz związek,jeśli nie- nic na siłe. Ale nie pozwalaj mu na manipulowanie Tobą, granie na uczuciach , które teraz silnie sie odmrażają a alkoholowych oparów, dlatego także nowy związek na dzisiaj jest niebezpieczny dl Ciebie. Nikt nie zabrania kochać,ale myślę że na dzisiaj nie jesteś gotowa, daj czas czasowi, a wszystko się ułoży jak ma być ,pozdrawiam i życzę fajnego popołudnia :-)

Angelika - Czw 15 Lip, 2010 18:07

Nie Jestem gotowa :-) Z roznych przyczyn :-) Ale nie mam zamiaru nikogo szukac.Owszem brakuje mi...ale Mojego meza.Tylko tyle.
bezio67 - Czw 15 Lip, 2010 20:31

Angelika napisał/a:
brakuje mi...ale Mojego meza.Tylko tyle.

Aż za nad to. Angelika potrzebujesz wolnej przestrzeni w głowie by spokojnie rozważać co się z Tobą dzieje. A tak się nie da, ciągle myśląc o nim. Daj sobie wolne od niego na jakiś czas. Musisz być tu i teraz. Tylko dzisiaj. Twórz plan dnia. I realizuj. Coś wyjdzie coś nie, ale masz zarys dnia. I już nie rozmyślaj jak to będzie, gdyż tego nikt nie wie. Masz wpływ zawsze do jakiegoś momentu a reszta jest już po za Tobą. I należy zawsze zrobić wszystko do tego momentu, by nie wysuwał się cień wątpliwości. Gdyż potem to się robi niebezpiecznie. A tak Wiesz, że zrobiłaś co mogłaś. I nie miej wątpliwości, że mogłaś zrobić coś więcej. Bo więcej to już nie od Ciebie zależy.

Angelika - Czw 15 Lip, 2010 21:03

bezio67,

:-)

Sebanitka - Czw 15 Lip, 2010 22:39

Angelika, to ważne żeby się nie nudzić...w domu zawsze znajdzie się coś do zrobienia, czas szybciej mija, głowa jest zajęta czymś innym.. a i lepiej się zasypia :-)

Bezio dobrze radzi:
bezio67 napisał/a:
Twórz plan dnia. I realizuj. Coś wyjdzie coś nie, ale masz zarys dnia.


zresztą to mądry facet :) jak znajdziesz czas to przeczytaj Jego wątek...kawał życia i naprawdę można się sporo dowiedzieć i coś dla siebie 'urwać'

dobrej nocy Angeliko :)

Angelika - Czw 15 Lip, 2010 23:19

Sebanitka napisał/a:
Bezio dobrze radzi:


Wiem ze dobrze :-) i jestem mu wdzieczna.

Oj czytalam Jego watek,czytalam...Do teraz nie potrafie wyrazic co czulam i czuje.

Milo ze Jestes :-)

Angelika - Pią 16 Lip, 2010 00:01

Niewiem Czy to normalne,ale gdy właczam telewizor,i leci jakikolwiek serial,widze w nim problem alkoholowy.Alkoholikow.Moze Jestem przewrazliwiona
jerry - Pią 16 Lip, 2010 07:14

No jesteś, jak Cruella de Mon, która wszędzie widziała plamki dalmatyńczyków ;) Wrażliwość na alkohol nie znika tak od razu, lepiej unikać kontaktu z nim ale nie ma sensu uciekać, bo i tak dopadnie w najmniej spodziewanym momencie. Ja uważałem, że butelki na sklepowych regałach to ołowiane żołnierzyki, niby niegroźne ale nigdy nie wiadomo kiedy ożyją a wyobraźnia stanie się rzeczywistością.

Pozdrawiam - Jerry

ps. coś na przed weekendową poprawę humoru

"Kiedy spotkasz uratowanego alkoholika, masz przed sobą bohatera. Czyha w nim bowiem uśpiony wróg śmiertelny. On zaś trwa obciążony swą słabością i kontynuuje mozolną swą drogę poprzez ten świat, w którym panuje kult picia. Wśród otoczenia, które go nie rozumie. W społeczeństwie, które sądzi, że ma prawo z żałosną nienawiścią spoglądać na niego z góry, jako na człowieka pośledniejszego gatunku, ponieważ ośmiela się płynąć pod prąd alkoholowej rzeki. Kiedy spotkasz takiego człowieka - wiedz że jest to człowiek w bardzo dobrym gatunku". (Friedrich von Badelschwingh)

Angelika - Pią 16 Lip, 2010 07:34

jerry napisał/a:
coś na przed weekendową poprawę humoru



Dziekuje Jerry :-)

tom72 - Pią 16 Lip, 2010 09:18

Jerry ja również dziękuję . Przeczytać taki cytat z rana , to lepsze od porannej kawy ;) .
Emma - Pią 16 Lip, 2010 09:36

Znam też ten tekst, ale z tym bohaterstwem przesadzone maksymalnie ;-)


Spokojnego dnia Angeliko. U mnie w domu remont. Ale ja z planem dnia.
Nie obciążam się zadaniami, którymi nie jestem w stanie podołać.

Tak samo było na początku terapii. To ja decydowałam, kiedy otworzę się.
Było to stopniowo, pomalutku. Ale było. I tego Ci też życzę, aby nie zakłamywać, być uczciwą wobec siebie. Cokolwiek miałabyś w sobie zobaczyć i poczuć. Mnie bolało,
i wydaje mi się, że to normalne. Zapijałam tyle rzeczy. Warto jest nad sobą pracować,
ale nic nie mogę przyśpieszyć. I przyjęcie tego do siebie, daje też spokój.
Moja droga to małe kroczki i niska poprzeczka, danie czasowi czas, ale też
i konsekwencja, choć z nią czasem różnie bywa, i wyciskam ile mogę, ale najważniejsze, że nie dowalam sobie i nazywam tak jak jest, to co widzę u siebie.


Pozdrawiam

jerry - Pią 16 Lip, 2010 12:36

Emma napisał/a:
Znam też ten tekst, ale z tym bohaterstwem przesadzone maksymalnie ;-)
Tak właśnie ma być kiedy się pisze ku pokrzepieniu serc :)
Angelika - Pią 16 Lip, 2010 14:42

DZiękuje Wam za Tyle ciepłuch słow :-) Własnie wrocilam z pracy,dzis totalnie zmeczona,i praca i upalem.Wszystko Jest dobrze,tylko znow ten głupi weekend ;-) Pozdrawiam Was
jobael - Pią 16 Lip, 2010 15:48

Angelika napisał/a:
Jest dobrze,tylko znów ten głupi weekend ;-)

To od Ciebie zależy, czy weekendy będą głupie. Moje były głupie, bo w nie piłam. Zagospodarowałam więc sobie czas tak, żeby nie nudzić się jak mops. :-P

Angelika - Pią 16 Lip, 2010 15:53

jobael,

To nie dlatego sa glupie ze nie pije :-) Zawsze moge isc na grupe :-) Ale Nie moge tam Siedziec 24 h,No jest Jeszcze piesek,wiec mam spacer,choc biedak nie ogarnia juz tego upalu :-) :-)

arnie - Pią 16 Lip, 2010 17:09

Kurczę jak tan czas leci...bez alkoholu:)
A spróbuj może coś fajnego zrobić dla siebie?Może kupisz sobie jakieś fajne rzeczy do zrobienia w kuchni,jakieś dobre lody i je fajnie udekorujesz na jakimś fajnym talerzu?
Dla mnie w tej chwili jedzenie jest baaaardzo ważne-lubię sobie dogadzać w tym zakresie i jeśli mogę,nie szczędzę na tym a jak jeszcze sobie fajnie udekoruję np.talerz-aż się chce:)
Gorąco jak cholera-fakt :571: ale jakoś trzeba przeżyć:)
Pozdr.
Może jakąś książkę?Może być na temat alkoholizmu ale niekoniecznie,przecież świat nie samym alkoholizmem żyje:)
Papap

Sebanitka - Pią 16 Lip, 2010 17:19

Angelika, a może przejrzysz szafę z ubraniami...czasem można znaleźć fajne rzeczy, o których się zapomniało...albo takie, które już się do niczego nie nadają? wtedy nagle robi się tyle miejsca :)

chociaż w taki upał się nie bardzo chce...no ale lepsze to niż np czekanie na sms czy maila który zetnie z nóg :))

miłego popołudnia :) ja wracam do pracy....ciężki weekend przede mną :(

K.R - Pią 16 Lip, 2010 17:23

Angelika fajnie, że sie odzywasz :)
Angelika - Pią 16 Lip, 2010 17:49

arnie napisał/a:
A spróbuj może coś fajnego zrobić dla siebie?


Bylam u kosmetyczki :-)
\Fajne pol godzinki.Co do kuchni i lodow...Jeszcze ciut mam z tym problem :-) Ale Dziekuje

Angelika - Pią 16 Lip, 2010 17:52

Sebanitka napisał/a:
a może przejrzysz szafę z ubraniami...cz



Dominiczko szafe to ja juz w maju przejrzałam :-) Wszystkie stare rzeczy wyrzucilam,uporzadkowalam wtedy inne,nowe :-) Mam nadzieje Ze az taki Ciezki weekend Dla Ciebie nie bedzie :-(

Angelika - Pią 16 Lip, 2010 17:53

K.R napisał/a:
fajnie, że sie odzywasz :)


Kasiu Ciesze Sie ze W koncu do mnie zajrzalas :-) Brakowalo mi Ciebie

Angelika - Pią 16 Lip, 2010 18:15

;-) ;-) zimowo
Angelika - Pią 16 Lip, 2010 18:17

Sloneczko strasznie swiecilo,wiec oczka mamy jakie mamy ;-)
Jagna - Pią 16 Lip, 2010 19:12

Piękna z Ciebie dziewczyna ! I nawet awatarek bardzo pasuje :-)
A zobaczysz siebie za rok....To będzie zjawisko! 8-)
To labradorek ? Czarny czy czekoladka ? Uwielbiam psy, posiadam cavalierkę.

Angelika - Pią 16 Lip, 2010 20:23

Jagna napisał/a:
To labradorek ?


TAK JAGUS to labradorek :-) Moj"nasz" towarzysz zycia,teraz wyprowadza mnie na spacerki :-)

Angelika - Pią 16 Lip, 2010 20:24

Jagna napisał/a:
To będzie zjawisko! 8-)


Ja juz za stara jestem:)

bezio67 - Pią 16 Lip, 2010 20:56

Ha,ha,ha :shock:
arnie - Pią 16 Lip, 2010 22:26

I ja mam labradora :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Straszny z niego rozrabiaka. :mrgreen:
Biednego oddałem na 2 dni do hotelu bo wyjeżdżam ale ten hotel jest sprawdzony już nie raz przez niego:).

Jagna - Pią 16 Lip, 2010 22:57

Angelika napisał/a:
Jagna napisał/a:
To będzie zjawisko! 8-)


Ja juz za stara jestem:)



hihihi, ja tam dalej młoda jestem :mrgreen:

jobael - Pią 16 Lip, 2010 23:04

Jak można mając lat trzydzieści mówić o sobie 'za stara'. To o pomstę do nieba woła.
Jak o sobie myślisz tak się czujesz. Mam drugie tyle lat, ale przez myśl mi nie przechodzi mówić o sobie 'stara'.
Zacznij sama się cenić, to szybciej nabierzesz werwy do życia.
Idąc z psem na spacer poprzyglądaj się kobietom. Założę się, że spotkasz prawdziwie
'stare'.

eliania - Pią 16 Lip, 2010 23:38

Angeliko, bardzo mnie poruszyło to co napisałaś w wątku andrawes... Chciałam Ci podziękować, za taką szczerą wypowiedź... Pewne doświadczenia mamy podobne, myślę, że teraz tym bardziej rozumiem, jak się czujesz. Ale i jeszcze bardziej podziwiam Cię, za to co robisz! Jest mi tez strasznie smutno, że musiałaś tyle przejść... :571: Nie schodź już z tej drogi na której jesteś, to w końcu poznasz coś zupełnie innego. W końcu musi przyjść i miłość, i spokój, i troska, i poczucie bezpieczeństwa... Musi! Już zrobiłaś pierwszy krok, a dalej... wierze, że pójdziesz i dalej, a ja też się będę gorąco modlić. :-) Nawet z takim bagażem można sobie poradzić, wierze w to, bo zresztą i ja sama powoli się tego uczę. Dobrej nocy. :)
Sebanitka - Sob 17 Lip, 2010 09:40

Angelika za stara..........nie zamierzam komentować :-)

fajowy psiurek :) kocham pieski, ale mieszkam w samym śródmieściu i nie ma tu miejsca żeby z takim pieskiem pójść na spacer....

zazdroszczę Ci takich spacerków :)

Angelika - Sob 17 Lip, 2010 12:50

eliania,

dziekuje...poprostu musialam gdzies to z siebie z rzucic..choc to i taknie wszyskto ;-)

Ale musialam czytajac ja:)Milo ze Jestes :-)

Angelika - Sob 17 Lip, 2010 12:52

Sebanitka,

dziekuje :-) Dzieki Temu ze Jestes nie wsiadlam dzis w pociag do Krakowa.....Choc caly czas jest to we mnie.Ale Jak napisalas"zrobie sobie Tym krzywde"I tak wlasnie by bylo!!

Angelika - Sob 17 Lip, 2010 12:54

bezio67 napisał/a:
Ha,ha,ha :shock:


ha :-)

Angelika - Sob 17 Lip, 2010 12:55

jobael napisał/a:
'stare'.


Zniszczone Soba i zyciem!!Kochana Elu :-)

Angelika - Sob 17 Lip, 2010 12:58

arnie napisał/a:
I ja mam labradora :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Straszny z niego rozrabiaka. :mrgreen:
Biednego oddałem na 2 dni do hotelu bo wyjeżdżam ale ten hotel jest sprawdzony już nie raz przez niego:).



To sa cudowne psy :-) poprosyu cudowne :-)

Angelika - Sob 17 Lip, 2010 13:01

a Ogolnie.....Wybaczcie"do Du**:caly dzien.....i Gdyby nie Dominika.....pewnie zrobilabym cos jeszcze glupszego!
jobael - Sob 17 Lip, 2010 13:12

Angelika napisał/a:
andrawes,

duzo Cie czytalam zanim odwazylam sie odpisac.Bardzo Sie Ciesze ze Odcinasz sie od matki i probujesz zajac sie swoim zyciem,Choc To nie proste.Ja pilnowalam mojej Matki od 8 roku zycia..tak jak i ty uciekalam ze szkoly,by jej pilnowac.Nie raz budzilam sie w nocy zastajac ja w poscieli pelnej krwi ,bo probowala sie zabic,zreszta tych prob miala bardzo duzo,a Ja hako dziecko juz nie moglam wytrzymac tego.nie mialam sie do kogo wtedy zwrocic,wiec w szkole opowiedzialam o wszyskim,zabrali mnie do pogotowia opiekunczego a matke na przymusowe leczenie do gniezna.po pol roku odzyskala mnie"teoretycznie "trzezwa.Zaufalam,wrocilam do szkoly,zer szkoly zabrala mnie policja bo matka podpalila mieszkanie.Sasiad Ja uratowal. Nadal Stalam przy niej.Nie potrafilam jej zostawic.Balam sie ze w koncu sie zabije.ze szkoly poprostu uciekalam,pisalam sobie usprawiedliwienia,chodzilam z nia nawet do toalety.bylam w dzien i w nocy.potem chodzila na mitingi ale i tak pila.tak mijaly Nam lata.majac 15 lat i psychike juz zupelnie na skraju wytrzymania sama zaczelam pic.Juz nie mialam sily by codzien byc przy niej,a Tak upilam sie i zapomnialam co sie dzieje.Tak zaczelam swoje Picie.Miedzy czasie dotarlo do mnie ze Jezeli alkocholik nie chce przestac sam z siebie-to nic i nikt nie jest wstanie przekonac go do tego by zaczal sie leczyc.Nie wiem moze moja Matka nie osiagnela swojego dna..moze nie zdazyla,bo w maju 1997 roku pijana,wpadla do rzeki Warty ,gdzie wylowiono Ja po Tygodniu 30 km dalej od Poznania.Nie wiem jak opisac to co Wtedy czulam,zal ze mnie zostawila sama,ogromny smutek,ale i ulge,ze pierwszy raz w zyciu spedze Jeden dzien spokojnie.Niestety juz wtedy coraz wiecej pilam,i zaczelam staczac sie tak jak ona. Chcialam Tobie Napisac ze Jestes Bardzo madra Kobieta,Nie popelniasz mioch bledow,starasz sie,Ja nie umialam.Ciesze Sie ze chodzisz na terapie,Moze mi wtedy tez ktos powinien to pokazac,ale czy ja zostawila bym ja sama?pewnie nie!A to duzy blad.Postepujesz Bardzo Rozsadnie i madrze.Wierze z calego Serca ze Uda sie I Tobie I Twojej Mamie.Badz silna :-) Pozdrawiam z calego serca.I bede tu zagladac jesli pozwolisz :-)

Wkleiłam tutaj Twój post skierowany do 'andrawes', żebyśmy lepiej Ciebie mogli poznać.
Smutne jest to, co opisałaś o swoim życiu, a zwłaszcza dzieciństwie.
Myślę, ze to właśnie spowodowało, że masz w sobie ogromne pokłady opiekuńczości, co innym w życiu z Tobą może przeszkadzać.
Bardzo wychodzi tu współuzależnienie i DDA i myślę, że dobrze będzie jeśli z indywidualnym terapeutą omówisz to i wybierzecie, co jest priorytetem w Twoim leczeniu, bo być może powinnaś zacząć od innej terapii, niż alkoholowa.
Alkoholizm to skutek, a trzeba rozpoznać przyczyny.

Mam w realu podopieczną, która nie pije już długi czas, a pogubiła się i była tak zakręcona jak serpentyna. Po bliższym poznaniu zasugerowałam terapię współuzależnienia. No i to jest właśnie to. Powoli będzie się odkręcała.

jobael - Sob 17 Lip, 2010 13:16

Angelika napisał/a:
.i Gdyby nie Dominika.....pewnie zrobiłabym coś jeszcze głupszego!

Chyba jednak przesadzasz. Sama podejmujesz decyzje i ponosisz jej konsekwencje.
I tu właśnie wychodzi Twoje współuzależnienie. Nie jesteś przecież zależna od Dominiki i od tego, co Ona Tobie powie, chociaż wsparcie i zrozumienie, jest ogromnie ważne.
Dobrze, że macie dobry kontakt, ale tu tyle osób stara się Ciebie wesprzeć, że trochę dziwne, iż tego nie zauważasz.

Sebanitka - Sob 17 Lip, 2010 14:09

Angelika, chyba jednak przesadzasz, ale to miłe co piszesz...


jobael napisał/a:
ale tu tyle osób stara się Ciebie wesprzeć, że trochę dziwne, iż tego nie zauważasz.


...myślę, że nie jest tak jak piszesz....

analiza75 - Sob 17 Lip, 2010 16:39

Witaj Angeliko.

Zajrzałam na chwilkę do Ciebie,jestem chora i niezbyt mi się udaje siedzenie przed komputerem ale miłą niespodzianką było Cię zobaczyć na zdjęciu :) ,fajna z Ciebie dziewczyna,jesteś młoda i atrakcyjna,piesa tez masz fajnego lubię tą rasę choć sama mam bokserkę,która ewidentnie dorównuje charakterem swojej pani,jak coś nie tak to od razu szczerzy kły.
Wzruszył mnie fragment Twojej historii wręcz żeby nie powiedzieć aż wstrząsnął.Jest mi bardzo przykro,że musiałaś przechodzić takie piekło.
Jakoś tak dziwnie ale cofnęłam się na chwilę do swojego dzieciństwa i mimo,że miałam do pewnego momentu pełną rodzinę choć jestem jedynaczką a rodzice się rozwiedli gdy miałam 14 lat to myślę sobie ranyyy czego ja jeszcze chcę od swojego życia?
Moi rodzice byli,są zwykłymi ludźmi z klasy raczej robotniczej,mieli wszystko,chatę,pracę,samochód,znajomych i wbrew pozorom nie było alkoholu w moim domu.Teraz jak patrzę na swojego syna to bardziej zwracam uwagę na niego czy nie zaczyna gdzieś sobie z kolegami popijać a mnie mama nie pilnowała bo jak mówi nie miała ze mną problemów większych.Wiem natomiast chociaż to nic w porównaniu do Twojej sytuacji z dzieciństwa jak się bałam o mamę.Mój ojciec raz na jakiś czas potrafił zrobić awanturę pod wpływem alko.Napił się czasem w pracy ale zaznaczam było to bardzo rzadko i wtedy wylewał swoje żale a gdy ona się postawiła to dochodziło do rękoczynów.Nie było to często ale jeden mi utkwił w pamięci chyba na całe życie,jak zdemolował z pianą na ustach całe mieszkanie,drzwi były powyłamywane z zawiasów,szkło,krew,połamane kości,masakra...Bałam się wtedy o swoją mamę ale tylko raz się bałam nie tak jak Ty bo nie musiałam jej pilnować ale wtedy powiedziałam,że jeśli się z nim natychmiast nie rozwiedzie ja zabiję go siekierą,którą miałam pod ręką.Nazajutrz policja,obdukcja i sprawa do sądu,poszło.Powiedziała mi wtedy,że też się przestraszyła i zdecydowała.
Mimo tego po latach mam tych rodziców,szczególnie mamę,nie wiem co bym zrobiła gdyby mi ich zabrakło.Podziwiam ludzi po takich przejściach,że potrafią stanąć na nogi po tak traumatycznych przeżyciach.
Ja Angeliko z całych sił trzymam za Ciebie kciuki,Ty z tego musisz wyjść,po tym wszystkim co przeszłaś los się musi do Ciebie uśmiechnąć,brakuje Ci teraz oparcia,bratniej duszy bo czujesz się opuszczona i samotna i to na pewno potrwa jakiś czas ale mam nadzieję,że już nie długi i Twoje życie wróci do równowagi.Tak jak pisałam u siebie,że jak jest dobrze,to ten czas tak szybko leci a jak źle to cholera ciągnie się w nieskończoność ale to złe się skończy,coś się musi stać dobrego dla Ciebie,nie ma bata!!!

Idę się położyć bo chyba gorączka wraca wredna.
Pozdrawiam.

Laponka - Sob 17 Lip, 2010 17:42

Angelika, ja też cały czas myślałam o sobie "stara". Teraz próbuję zaakceptować siebie i mijajacy czas.
Pozdrawiam

izunia - Sob 17 Lip, 2010 20:53

Angelika,
jak taka piękna dziewczyna może czuć się samotna?
Jesteś najlepszym przykładem na to, że wszystko jest w naszej głowie. Trzeba pomalutku i cierpliwie zmieniać myślenie. Trudne to bardzo, wiem coś o tym, ale jeśli się cokolwiek uda, to zawsze z dobrym rezultatem.
Po tym, co napisałaś u Andrawes, pomyślałam, że to zbyt straszne, aby było prawdziwe.
:-|

eliania - Nie 18 Lip, 2010 10:19

Angeliko, nie przejmuj się, jeśli jakaś wypowiedź wydaje Ci się sucha i niemiła.
Rozumiem, że potrzebujesz bardzo, żeby się ktoś o Ciebie zatroszczył, pokierował, był z Tobą - nigdy tego nie miałaś. Ja też nie. I tez miałam takie potrzeby, czasem dalej mam. Rozumiem, ze w trudnych chwilach Dominika świetnie się sprawdza jako opoka i pewnie jeszcze nie raz się do niej zwrócisz, aż staniesz sama na własnych nogach.
To co się się dzieje z Tobą teraz JEST wynikiem tych nie smutnych, ale przerażających wydarzeń z Twojego dzieciństwa. :567: Teraz to już Ty masz szanse z tego wyjść ale nie daj się wbić w poczucie winy, bo moim zdaniem za wielkiego wyboru jako nastolatka nie miałaś, to było dla Ciebie za ciężkie. Ze mną było podobnie...
To prawda, że innym może być z Tobą trudno, ale jak już pisałam - nie daj się wbić w poczucie winy. Bo wynika to niestety z tego co było. A na co wpływu nie miałaś. Przyjdzie czas na rozpracowywanie tego na terapii...
I to prawda, że sama podejmujesz ostateczne decyzję, więc doceń siebie troszkę. :)
Jak się dziś czujesz :?:

Emma - Nie 18 Lip, 2010 10:26

jobael napisał/a:
Nie jesteś przecież zależna od Dominiki i od tego, co Ona Tobie powie, chociaż wsparcie i zrozumienie, jest ogromnie ważne.


Warto, to właśnie rozróżnić, choć wierzę, że to trudne.


Pozdrawiam Angeliko :-)

Sebanitka - Nie 18 Lip, 2010 10:30

:-|
Laponka - Nie 18 Lip, 2010 11:03

A gdzie się podziała Angelika? :roll:
Jagna - Nie 18 Lip, 2010 11:48

Angeliko, puk-puk ? Może jednak wyjechałaś ?
Angelika - Nie 18 Lip, 2010 14:02

Jestem.Nie Wierzyliscie we mnie??spedzilam wczorajszy dzien na Rozmowach z Dominika ktore sa mi potrzebne!Nie nie Wyjechalam! Dzis spedzilam czas Piszac rowniez z Ania.

Elu,owszem odpowiadam za Siebie! Ale Takie rozmowy mi pomagaja.Gdy ktos Jest dla Ciebie wczesnie rano..I pozwala Ci zastanowic sie nad decyzja,ochlonac.

.....

marcinlodz - Nie 18 Lip, 2010 15:58

Angelika ... poproś Sebanitkę o aniołka :-) Mnie jeszcze nie pomógł ale siedzi i się wlepia jak śpię.Ostatnio jakiś o coś obrażony ;-)

Co do rozmów dobrze mieć te telefony i to w pierwszym , najtrudniejszym momencie odstawienia eksa ( że tak powiem ) i alkoholu ale czasem dziewczyny będę poza zasięgiem...

Ja zacząłem w pierwszym okresie dbać o cielsko - dieta plus basen i trochę ciężarków.Teraz znów wracam do korzeni.Pomyśl może też się poruszasz.

Angelika - Nie 18 Lip, 2010 16:34

[quote="marcinlodz"]poproś Sebanitkę o aniołka :-) [/quotd

dziekuje Marcin.Wiem Juz ze takiego "aniolka "dostane :-) Co do poruszania sie :-) Coz Robie co moge.Dziekuje Ze zajrzales

marcinlodz - Nie 18 Lip, 2010 16:37

Weź na wszelki wypadek ze dwa :-D :-D :-D
Samotny się to się leni ze załatwianiem zmian na Górze.
Tylko by spał i spał.Przynajmniej u mnie :-)

Angelika - Nie 18 Lip, 2010 16:43

marcinlodz napisał/a:
Weź na wszelki wypadek ze dwa :-D :-D :-D



Wystarczy choc Jeden:) Bede Patrzec i wierzyc Ze On we mnie nie watpi:) Oraz Iz nie uwaza mnie za osobe niewdzieczna,bo tak nie jest.Tylko Slaba,poprostu ze swoimi wszystkimi ulomnosciami :-)

marcinlodz - Nie 18 Lip, 2010 16:57

To musisz poprosić aniołka z takimi muskułami i klatą jak strongmeni.Uwierzysz że duchowo masz takie same tylko nieco "zapuszczone".Nie zaniżaj Swoje wartości.Jak będziesz myśleć że jesteś słaba utwierdzisz się.Ja wolę myśleć że mnie jeszcze sporo pracy czeka żeby odrobić zaległości w rozwoju.Byle się nie pogubić za daleko i wracać na tory.ZI nie pić. jak wiesz. :-) Miłego wieczoru.Ja zmykam.
bezio67 - Nie 18 Lip, 2010 19:25

Angelika napisał/a:
Nie Wierzyliscie we mnie

To nie jest istotne czy ja w Ciebie wierzę, czy nie. Najważniejsze to jest to, byś Ty Angeliko uwierzyła, że można zmienić swoje życie na inne. Tu chodzi o Twoje życie i to jest w tej chwili najważniejsza rzecz na świecie. I nie ma miejsca na takie chwile zwątpienia. To Ty jesteś teraz najważniejsza i reszta się nie liczy. Na wszystko inne przyjdzie czas.
Angelika napisał/a:
Ale Takie rozmowy mi pomagaja.

Bardzo rozsądne :-) Myślę, że już nie długo otworzysz się w realu i poczujesz ten spływ emocji i ulgę. :-) Pogody Duszka :-)

arnie - Nie 18 Lip, 2010 20:48

Co tam słychać Angeliko?
Ja właśnie odebrałem swojego labradora,który oczywiście ze szczęścia szalał(daję go do hotelu jak wyjeżdżamy takiego sprawdzonego)
A teraz padł,leż,nie rusza się...i pierdzi :567: :567: :567:
Nie chce mi się iść do pracy jutro:(.
Dobrej nocy.

Angelika - Pon 19 Lip, 2010 18:02

marcinlodz napisał/a:
:-)


;) :-)

Angelika - Pon 19 Lip, 2010 18:03

bezio67 napisał/a:
. To Ty jesteś teraz najważniejsza i reszta się nie liczy.



Milo ze Jestes,czasami trudno mi pojac Te slowa. :-)

Angelika - Pon 19 Lip, 2010 18:06

arnie napisał/a:
A teraz padł,leż,nie rusza się...i pierdzi :567: :567: :567:


Psy tak Jak ludzie odczuwaja rozne emocje :-) Ucieszyl Sie na Twoj widok a potem poprostu ..chyba rozmyslal ;-) Moj Jest ostatnio taki sam,Nic nie chce robic,bawic sie,patrzy w okno,i tylko lezy :-)

Angelika - Pon 19 Lip, 2010 18:13

Jak minal dzien?Coz Rano znow nerwowo,dzwonil szef Mojego"niewiem kogo"dlaczego nie pojawia sie w pracy?!A skad Ja mam to wiedziec?!Ale wiem poprostu od piatku do dzis wlacznie balowal sobie :-) Nie dociekalam,mam to juz gdzies.Pojechalam do pracy,zrobilam co swoje,i Pojechalam na mitting.Troche mi ulzylo :-) Wyszlam z Psem,Dzis rozleniwionym na spacer.Chcialam cos obejrzec W telewizji ale jakos brak mi na to ochoty.Wstawilam pranie,w tej mojej zepsutej pralce :evil: i czekam az sie skonczy prac.No i Teraz Jestem tu:)A Jutro wizyty psycholog,psychiatra :-) Moze znow Mi cos madrego powiedza :-)
arnie - Pon 19 Lip, 2010 18:30

Ooo czuję nutkę optymizmu i zdecydowania.
Bardzo fajnie :mrgreen:
Pozdrawiam.

Angelika - Pon 19 Lip, 2010 18:53

arnie napisał/a:
zdecydowania


No Bo Co Ja Wiecej moge?zmuszac.prosic.plakac?Na to juz sil nie mam.Choc pewnie nie raz zarycze Jeszcze.Na dzien dzisiejszy nie ma na To sil ;-)

arnie - Pon 19 Lip, 2010 19:19

Ryczeć ma prawo,tylko nie za dużo,masz rację-ogłosić bezsilność jest najlepszym rozwiązaniem dla sytuacji,która jest ponad nami.
Z psem niech polata-pies labrador musi conajmniej godzinę latać dziennie :mrgreen:
Trzymaj się!!!!

Sebanitka - Pon 19 Lip, 2010 20:35

Angelika napisał/a:
Coz Rano znow nerwowo,dzwonil szef Mojego"niewiem kogo"dlaczego nie pojawia sie w pracy?!A skad Ja mam to wiedziec?!


i jeśli znowu zadzwoni wystarczy jak tak odpowiesz, Twój mąż jest dorosły i chyba zdaje sobie sprawę z konsekwencji jakie niesie za sobą nieusprawiedliwiona obecność w pracy

tłumaczyć się możesz za siebie, nie za niego

Angelika napisał/a:
No Bo Co Ja Wiecej moge?zmuszac.prosic.plakac

nie nie MUSISZ!

arnie napisał/a:
ogłosić bezsilność jest najlepszym rozwiązaniem dla sytuacji,która jest ponad nami.
dokładnie tak! nic na siłę :)
a jakie to dyplomatyczne ;-)

Angelika napisał/a:
Moze znow Mi cos madrego powiedza :-)

samej też wychodzi Ci to całkiem dobrze :)

arnie napisał/a:
Z psem niech polata-pies labrador musi conajmniej godzinę latać dziennie :mrgreen:
no właśnie- niech polata :)

ciepło pozdrawiam :)

K.R - Wto 20 Lip, 2010 09:14

Angelika Marcin z tym Aniołkiem ma rację :) Siedzi sobie mój Angel Anatol na oparciu kanapy i macha nogami :) czeka na współtowarzyszy :) sama swiadomość tego, że jest od Kogoś przychylnego działa terapeutycznie :)

Angela fajnie się czyta słowa coraz bardziej pewnej siebie Dziewczyny :)
Zaglądam do Ciebie regularnie, fajnie, że masz wsparcie w Dominice, to niesamowita Osoba.
Trzymaj sie ciepło.

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 11:02

No to nie pozostaje mi nic Innego Jak Tu Poprosic oficjalnie Sebanitke o Aniolka :-)

dzis 6.30 rano znow sms-co Robic pomoz?Gdzie mam isc do Psychiatry?(liczy na l4)Boi sie utraty pracy. A rodzinny raczej nie da mu az o tyle "wstecz" potem od 8 telefony z pracy.Juz nawet nie odbieram. Niech Juz Bedzie 14 chce isc do mojego psychologa i psychiatry.

Arnie dzis latal tylko pol :-/ potem polegl;

Dominiczko
,Kasiu milo ze uwazacie ze czasem potrafie cos madrego napisac :-) Szkoda ze Ja Jeszcze mie widze...Ale Wierze ze kiedys zobacze :-)

Jagna - Wto 20 Lip, 2010 11:06

Jak mija piękny poranek Angeliko ? :-)
U mnie znowu słoneczko, remontu ciąg dalszy , ale to po południu kiedy TŻ wróci z pracy. Mam nadzieję, że z początkiem sierpnia będzie już finał i przeprowadzka. Jednak nie nastawiam się na sztywno, jak się przedłuży- trudno ;)
Życzę Ci dużo radości na dzisiaj, uśmiechu i samych sympatycznych ludzi wokół ! :)

marcinlodz - Wto 20 Lip, 2010 11:48

Niech sobie sam radzi.Jak się łamiesz przypomnij Sobie jak Cię potraktował gdy poszłaś do niego.

Nie pokazuj mu też tego forum bo stracisz komfort pisania.

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 11:54

marcinlodz napisał/a:
Niech sobie sam radz

Witaj Marcinie..Teraz To juz przeszlo od "mam wszystkiego dosc,zycia,jestem nikim" Po za chwile Agresje "Dlaczego K**** nie roznioslas wszystkich ulotek,przeciez mowilem ze masz to zrobic w weekend.Tak W weekend. Moze On ma jakies zaburzenia osobowosci :!: Nie pokaze mu forum za zadne skarby swiata. :-)

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 11:58

[quote="Jagna"]Jak mija piękny poranek Angeliko ? :-)
U mnie znowu słoneczko, remontu ciąg dalszy

No I ja mam nadzieje Ze skonczycie Ten remont juz w Sierpniu Bo Nam Sie Tu zameczysz :-)
U nas sloneczko za chmurkami. ;-) .Ale Moze Jeszcze wyjsdzie.

Ja rowniez Zycze Tobie milego i radosnego dnia:)

marcinlodz - Wto 20 Lip, 2010 12:15

Nie wiem.Nie znam człowieka.Nie jestem psychiatrą.

p.s. Pomyśl czy nie zmienić numeru telefonu i po balu.

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 12:21

marcinlodz napisał/a:
Pomyśl czy nie zmienić numeru telefonu i po balu.


z ta zmiana to niestety nie takie proste :-/ "zaleznosc"Wciaz Jestem od wielu rzeczy zalezna niestety.Ale Dziekuje :-)

jobael - Wto 20 Lip, 2010 12:26

Angelika napisał/a:
To już przeszło od "mam wszystkiego dość, życia, jestem nikim" Po za chwile Agresje "Dlaczego K**** nie rozniosłaś wszystkich ulotek,przecież mówiłem że masz to zrobić w weekend.Tak W weekend. Może On ma jakieś zaburzenia osobowości

Może i ma zaburzenia, ale ja wyłowiłam tutaj coś innego.
Poszedł sobie od Ciebie, a wydaje Tobie polecenia ?
Nie możesz się od tych z nim zależności uwolnić? Spróbuj rozwiązać ten problem.

marcinlodz - Wto 20 Lip, 2010 12:33

To weź drugi za złotówkę czy na kartę z nowym numerem.A stary rzuć na półkę i już.
Jeżeli pracujesz dla męża nie jest dobrze ale też nie tragicznie.Zadzwoń do firmy i powiedz sama że to zrobisz bo obecnie musisz radzić sobie sama.Tak bez szczegółów.
Jeżeli zawalił robotę Ty przejmiesz jego miejsce...
Tylko chciej i zacznij działać.Życie to nie bajka.

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 12:42

Nie,nie...nie pracuje dla niego pracuje sama.Choci mi bardziej o kwestie finansowe ,Ale Nie jestesmy w stanie sie niestety dogadac.Bo On miedzy innymi o takich rzeczech nie ma ochoty rozmawiac.Ale To juz inna Bajka: ;-)
Angelika - Wto 20 Lip, 2010 12:46

jobael napisał/a:
Spróbuj rozwiązać ten problem.


Probuje Elu.Prosze o rozmowe,spokojna ,na temat finansow bo zostawil mnie w zlej sytuacji.

Niestety to nie przynosi skutkow.A ja zyc jakos musze.On poprostu o "niczym"nie chce rozmawiam.Powaznym! no chyba ze "jaki on biedny .glupi i jakie ma problemy ze soba"Jak dzisiaj"prosze pomoz"ehh...Trzeba dac rade :-)

jobael - Wto 20 Lip, 2010 12:56

Angelika napisał/a:

Probuje Elu.Prosze o rozmowe,spokojna ,na temat finansow bo zostawil mnie w zlej sytuacji.

Niestety to nie przynosi skutkow.A ja zyc jakos musze.On poprostu o "niczym"nie chce rozmawiam.Powaznym! no chyba ze "jaki on biedny .glupi i jakie ma problemy ze soba"Jak dzisiaj"prosze pomoz"ehh...Trzeba dac rade :-)

Jesteś dorosłą kobietą. Zostawił Ciebie, bo piłaś lub, bo tak chciał.
I kij mu na drogę.
Nie pijesz. Zbierz się na odwagę i idź po pomoc do OPS-u. Mają obowiązek pomóc.
Czasem pomagają znaleźć pracę. Nie siedź i nie czekaj, bo czas działa na Twoją niekorzyść.
Pokaż, że sobie radzisz, a nie jesteś bezwolną kukiełką, pociąganą za sznureczki, które są w ręku męża.
Schowaj wstyd do kieszeni i naucz się prosić, a nie czekać na jego łaskę.

marcinlodz - Wto 20 Lip, 2010 12:56

Myślisz że kiedykolwiek będzie chciał ??? Pije se i cześć."Jakoś żyć" można ale długo się na tym nie pociągnie.Jak nie możesz zrobić rewolucji zacznij działać krokami i podstępem aby się wyzwolić.
Na co liczysz ? Że powie ok. " Masz tu ( kwota ) a ja spadam.".Spokojną rozmowę jak pije i k.... rzuca.

Nie masz na szans.

Z każdej sytuacji finansowej można wyjść : ukrycie majątku, wyprzedzenie ( rozmowa z wierzycielem i próba dogadania się ), pożyczka ( DROBNA ) żeby przetrwać i złapać spokój do myślenia.Dodatkowa kasa ze sprzedaży jakiegoś sprzętu AGD nawet ze stratą ale patrz.wyżej.

A Ty piszesz cały czas o mężu który traktuje Cię jak darmowego pracownika i nawet się nie prześpi z żoną bo po co ? Są panienki na imprezach.

Pogadaj może o tym z terapeutą.Czas powiedzieć STOP i przestać dawać się wykorzystywać.Jak będziesz czekać na łaskę nigdy jej nie dostaniesz.

bezio67 - Wto 20 Lip, 2010 12:57

Angelika napisał/a:
Wciaz Jestem od wielu rzeczy zalezna niestety.

Angeliko to pomyśl co możesz zrobić by tą zależność zmniejszać. Powoli, jakieś drobne sprawy, jedna, druga... Co możesz zmienić i nie bój się nawet najśmielszych wysuwać pomysłów, gdyż akurat może da się zmienić, a jeszcze nie Wiesz o tym.
Przypomniała mi się mała historyjka o L-4. Jako podopieczny MOPS-u musiałem się meldować w Urzędzie Pracy co jakiś czas. Pilnowałem tych terminów, ponieważ pomoc była zależna jedna od drugiego. No i zawaliłem. Niby pamiętałem, coś tam miałem zrobić, ale alkohol był ważniejszy. Przypomniałem sobie po dwóch dniach. I panika! Lekarz rodzinny odpada. Ale słyszałem, że psychiatra lub " ten od alkoholu" mogą dawać L-4 wsteczne. I poszedłem do szpitala, gdzie była poradnia do spraw uzależnień. Z zamiarem dostania się do psychiatry? Wszedłem do pokoju rejestracji i zapytałem o wizytę u psychiatry. Terminy były dalekie, ale zaproponowano mi lekarza do spraw uzależnień. Podziękowałem. Ja nie byłem odpowiednim materiałem do takiego lekarza!!!!!! :-D Gdy zamykałem drzwi przeszło mi przez myśl " a co mi właściwie szkodzi, przecież tu chodzi tylko o L-4". I wszedłem z powrotem i się zarejestrowałem. Rozmowa z lekarzem była, lakoniczna. Powiedziałem o co chodzi i czułem się nadzwyczajnie pewnie. Przecież ten lekarz interesuje mnie tylko z powodu L-4 i to chciałem osiągnąć. Hm, dostałem tylko wypis na recepcie, że w tym dniu byłem po poradę. W Urzędzie Pracy to kupili. Więc uznałem sprawę za zamkniętą.
Do dzisiaj tą historyjkę uznaję za najlepszy dowód, na to jaki byłem zakłamany w sobie, jak zniekształcałem rzeczywistość. Ale to odkryłem dopiero na terapii. Pogody Duszka.

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 13:09

jobael napisał/a:
Mają obowiązek pomóc.


Tyle ze Ja pracuje Elu,ale brakuje mi na oplaty.ktorych wczesniej nie brakowalo bo On zarabia dosc duzo.Obiecywal pomoc ale cos mu to nie idzie.Co do OPS-To nie pomoga musialabym zarabiac 500 pare zlotych :-) Wiem to bo z zawodu Jestem pracownikiem socjalnym

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 13:11

marcinlodz napisał/a:
Pogadaj może o tym z terapeutą.C


Pogadam.Wlasnie Sie do Niej Wybieram i wroce jak skonczymy terapie

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 13:13

bezio67 napisał/a:
Do dzisiaj tą historyjkę uznaję za najlepszy dowód, na to jaki byłem zakłamany w sobie, jak zniekształcałem rzeczywistość


Wlasnie po to poszedl.Dziekuje za ta Historie :-)

Jagna - Wto 20 Lip, 2010 13:33

Angelika napisał/a:
jobael napisał/a:
Spróbuj rozwiązać ten problem.


Probuje Elu.Prosze o rozmowe,spokojna ,na temat finansow bo zostawil mnie w zlej sytuacji.

Niestety to nie przynosi skutkow.A ja zyc jakos musze.On poprostu o "niczym"nie chce rozmawiam.Powaznym! no chyba ze "jaki on biedny .glupi i jakie ma problemy ze soba"Jak dzisiaj"prosze pomoz"ehh...Trzeba dac rade :-)

Widze Angeliko, że wczesniej pisałyśmy równocześnie, bo nie widziałam Twojego dzisiejszego posta :-)
Czytam Twoje posty i przypominam sobie moje życie z eks mężem. Byłam na każde zawołanie, a to załatwiałam mu L4 ( pracuje m.in w służbie zdrowia) a to pisałam u zaległe prace na studia, obdzwaniałam kontrahentów i usprawiedliwiałam, latałam po urzędach załatwiać sprawy jego firmy itd.... Wymagał lojalności- tak to nazywał- zona powinna wspierać męża i takie tam bajki na jego własny użytek. Tyle, że jak chciałam rozmawiać o finansach, budżecie domowym- lakonicznie pytał " a co juz Ci nie starcza? naucz się gospodarować" Tyle, że On zarabiał dobrze i zwyczajnie chciał nadal prowadzić kawalerski tryb zycia, nie umiał żyć w rodzinie, dzielić się, współpracować. Od wielu lat tak naprawdę nie wiedziałam ile On zarabia, na co wydaje...Jedynie kiedy widziałam kolejny sportowy samochód, sprzęt sportowy, jego wojaże zagraniczne - mogła się domyślać. Miałam tego dosyć , ale On nie chciał rozmawiać, uważał że jak czasem zapłaci za zakupy i prąd to wszystko gra.
Mnie przestało grać, szkoda że tak późno to rozwiązałam, Ty Angeliko masz wspaniałe, wciąż młode lata przed sobą i staraj się ich nie zmarnować , jak ja. Uciekaj od niego gdzie pieprz rośnie. Moze taki odizolowaniem go, ignorowaniem tez ułatwisz mu ewentualne leczenie, zmiane jego zachowań. Ale On musi sam chcieć, ale Ty trzymaj dystans, nie daj mu się wciągać w te manipulacje.
Teraz gdy nie pijesz- dasz radę, jestem o tym przekonana ! :-)

bezio67 - Wto 20 Lip, 2010 13:55

Angelika napisał/a:
Jestem pracownikiem socjalnym

Hm, jak by mi się udało ze studiami to prawie bym zaczynał w tym zawodzie pracę :-P

Sebanitka - Wto 20 Lip, 2010 17:48

Angelika napisał/a:
Dlaczego K**** nie roznioslas wszystkich ulotek,przeciez mowilem ze masz to zrobic w weekend.

hihihi i przyszła "koza do woza" :) coś czułam że tak się stanie.

Mam tylko nadzieję, że nic poza tym słowem na K przykrego Ciebie nie spotkało. Jeśli ma problem i nie wie co zrobić może zapyta o radę swoich znajomych, z którymi woli spędzać czas?? zapytaj go przy następnej okazji (jeśli się trafi)? przecież nie musisz wszystkiego wiedzieć ;-)

swoją drogą to ma tupecik...wziął zlecenie, poprosił Ciebie o pomoc w ich rozniesieniu i sam pojechał sobie imprezować....no nieźle!
marcinlodz napisał/a:
A Ty piszesz cały czas o mężu który traktuje Cię jak darmowego pracownika i nawet się nie prześpi z żoną bo po co ? Są panienki na imprezach.

o widzisz....je mógłby zapytać co robić jak się zawali ;-)

no ale :
jobael napisał/a:
I kij mu na drogę.


ja bym dodała w oko :-)

Ma facet problem to niech sobie radzi. Chyba nie bardzo mu się podobają zmiany, za które się wzięłaś.
Myślę, że to dobry pomysł aby w pomyśleć o jakimś dodatkowym źródle dochodów...jeśli nie uda Ci się wyegzekwować pomocy od męża... Wiem jak brak pieniędzy utrudnia życie...
jobael napisał/a:
Nie pijesz. Zbierz się na odwagę i idź po pomoc do OPS-u. Mają obowiązek pomóc.

jeśli jesteś pracownikiem socjalnym to wykorzystaj wiedzę, którą masz :)


miłego dnia Angie :)

PS "angelik" ;-) będzie gotowy po niedzieli...proszę o cierpliwość bo nie ogarniam się już w tym co muszę, co chcę i co powinnam:)

ciepło pozdrawiam :)

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 19:39

Jagna napisał/a:
życie z eks mężem.



No Wlasnie,Dokladnie tak Jest ! Farciarz załatwil Sobie L4 do piatku,Pewnie Przestal sie bac,i znow zacznie nocne zycie :-)

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 19:41

bezio67 napisał/a:
w tym zawodzie pracę :-P


No Niestety Ja nie pracuje W swoim zawodzie nigdy od skonczenia szkoly nie dostalam mozliwosci by spelnic sie w tym co kocham :-)

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 19:44

Sebanitka napisał/a:
"koza do woza" :)


No tak dokladnie przeczuwalas ze Bedzie cos Nie tak z Tymi Ulotkami :-) :-) Niestety musze wyegzekwowac od niego pieniadze bo inaczej byc nie moze :-)

Piekne Imie mu nadalas"Angelik" :-) Dziekuje

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 19:59

Wiec..Tak Rozmowa z Pania psycholog byla dzis bardzo mila i pouczajaca,Kazala nie pomagac mu,odciac sie,bo on mi przeszkadza ale jednoczesnie nadal jestesmy malzenstwem wiec musi w koncu miec odwage by porozmawiac o takich rzeczach jak pieniadze i inne sprawy!Nie pytac go o przyszlosc bo to tchorz. Powiedziala Mi cos Co kiedys napisal mi Marcin Lodz "ze moje picie bylo mu na reke bo mogl robic co chce pod pretekstem tego ze pije" oraz przykra prawde..Ze uwaza iz nie wyprowadzil sie dla tego ze pije tylko picie bylo Dla Niego pretekstem.Smutne to :cry: Powiedziala rowniez ze Jest niedojrzaly emocjonalnie do malzenstwa,i takie tam....A ze Ja kiedys przejrze na Oczy I zobacze Jak moglam z kimstakim byc.Ze Wie iz to Do mnie Teraz nie dociera ale dotrze :-) sugerowala znow Jak zreszta "Jasnowidzka" ;-) ze On tez Jest uzalezniony tylko nie widzi tego.Potem
marcinlodz - Wto 20 Lip, 2010 20:01

Z egzekwowaniem kasy nigdy nie wiadomo.

Rozejrzyj się już jak zarobić nowe.
Może na przykład roznosić ulotki. ;-)

Ale bez menadżera produktu a na Własne konto ;-) :-D

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 20:04

cos mnie rozdzielilo na pol :-/

Potem doslownie wepchnela mnie na grupe Juz zamknieta ktora prowadzi Psycholog :-| Inne niz miting,no i musialam cos tam o sobie powiedziec.....ciarki mnie przechodzily a rece pocily....ale Przeszlo mi :-) i bylo sympatycznie Jeden pan nawet "zasnal" :-) Potem umowilam sie z nia"Taka prywatna to umowa" Bo ponoc nie mozna terapi indywidualnej miec w tym samym dniu co "grupowa"ze przepisze mnie na poniedzialek ale przychodzic bede we wtorki :-) Acha..Pochwalilam Was Przed Nia :-) Ucieszyla sie ze mam z kim porozmawiac.Teraz niestety nie bedzie jej do 10 sierpnia :cry: Urlop no ale chyba Jakos przetrwam...i tak o 18.30 skonczyla sie grupa i wrocilam tu:)

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 20:06

marcinlodz napisał/a:
Z egzekwowaniem kasy nigdy nie wiadomo.


sprobuje chociaz,przeciez nie moze wciaz byc glowniarzem :-) :-)

arnie - Wto 20 Lip, 2010 20:32

Fajnie to czytać Angeliko,
fajnie jest też to,że mam wrażenie,że trafiłaś do dobrej Pani psycholog:).
Kiedy pijemy,osoby z nami przebywające mogą nas kontrolować,mogą od nas wymagać,mogą nami pomiatać,mogą nami manipulować itd itd.My zgadzamy się na to,bo czujemy się i tak nic nie warci,z wyrzutami sumienia więc kiwamy pokornie głową.
I co się staje wtedy kiedy przestajemy pić?
Ano zaczynamy się zmieniać,zaczynamy żyć,czuć,wymagać,nie ulegamy manipulacji.
Baaardzo często to są właśnie najtrudniejsze chwile dla osób,które są-były z nami.Bo wbrew temu co mówiły-czyli-przestań pić itd-dopiero teraz zaczynają czuć,że bardzo im to nie po drodze to nasze niepicie.
Sam tak miałem i nie raz usłyszałem-że lepiej było jak piłeś.Mój związek rozpadł się po 5 letnim(czy tam trochę dłużej) niepiciu.
Pozdrawiam :mrgreen:

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 21:12

[quote="arnie"]I co się staje wtedy kiedy przestajemy pić? [/quote

Dokladnie.manipulacja i inne rzeczy,wymuszanie...Tylko Dlaczego nie widzialam ze mu zle w tym zwiazku ze nadal chce szalec?

Teraz w Ogole nie pyta jak mi idzie terapia,chyba nie chce wiedziec ze nie pije.Pamietam ze Gdy Bylismy w tym domku nad Jeziorem zapytalam go potem czy milo spedzil czas"Odpowiedzial tak! Tylko Ty bylas taka jak zwiazana,nie swoja,nie bylas soba!Porazilo mnie :shock: Bo nie pilam z nim??to pierwsze co mi przyszo do glowy/

5 lat...To pewnie Trudna decyzja byla

Równiez Pozdrawiam :mrgreen:

marcinlodz - Wto 20 Lip, 2010 21:48

Czy w początkowym okresie znajomości ten facet już dużo pił ?
Czy potem miał cały czas alkohol przy sobie ?
Czy zaczął Cię częstować a Ty piłaś żeby być "razem" ?
Czy najlepiej w łóżku było po "driniu" ?
Czy potem zaczął wykorzystywać że musisz już pić żeby wpędzić Cię w przygnębienie aby samemu się napić i poczuć się silny/silniejszy niż Ty bo uważał że się "kontroluje" a Ty "pękłaś" ?

Przemyśl.

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 22:02

marcinlodz napisał/a:
Czy w początkowym okresie znaj


tak pil...zawsze myslalam ze kontroluje ale pil.

Raz Ja Jego czestowalam raz on mnie i juz tak zawsze bylo.

reszta sie zgadza.

arnie - Wto 20 Lip, 2010 22:08

W sumie nawet nie moja decyzja,druga osoba nie wytrzymała mnie normalnego,była też zdrada ale o tym się dowiedziałem kilka miesięcy póżniej,była próba ratowania związku-nie wyszło.Nie wspominam tego związku żle ale...teraz jest znacznie lepiej,normalniej w innym.
Wtedy była kotłowanina mojego picia,potem zmiana na niepicie-cięzka sprawa z perspektywy czasu.
Spokojnie-powoli i Ty wyzwolisz się z tego zaklętego kręgu-a w każdym razie będziesz czuła,że masz wybór,że masz prawo wyboru,że masz prawo do podejmowania dezycji,masz prawo do zmiany-masz prawo być człowiekiem takim jakim chcesz być.
Niełatwe to wiem-ale pociesz się,że każdy tu niepijący miał podobnie trudno :mrgreen:
Pozdr.

arnie - Wto 20 Lip, 2010 22:14

Angeliko,znów dla pocieszenia a raczej że i u Ciebie też tak będzie:)Moje poczucie wlasnej wartości do ok 1 roku wynosiło -5 na takiej skali od -5 do +5.Teraz jest +5 choć podświadomość czasem płata figle :-P
marcinlodz - Wto 20 Lip, 2010 22:20

To nie jest "gówniarz" że nie płaci.Kasa służy mu do kontrolowania Ciebie/kontaktu.
Facet tęskni za swoim schematem "bezpiecznego" picia.Współpijąca, zależna żona.Wszystko niby pod kontrolą typu mój świat.

Wydaje mi się że traktuje Cię jak "narzędzie" do komfortowego chlania.Taki "emocjonalny śmietnik" gdzie może wyładować swoje, niechciane emocje.Wybacz co pisze i wracam ale nawet nie chce pójść z Tobą do łóżka bo tam mu po prostu jesteś niepotrzebna.
Potrzebna jesteś jako towarzysz picia.

To moje zdanie "na czuja".Nie posiadam wiedzy a piszę to co widzę.

POSTARAJ SIĘ URWAĆ TOKSYCZNY KONTAKT bo Cię gościu wysysa.Musisz poradzić sobie finansowo sama.

Ja uciekam spać bo jutro 5 wstaję jak zwykle.Trzymaj się i nie pękaj.Skoro zaczynasz już ruszać nogami żeby wyjść z tego g.... to jesteś silna bo wielu po prostu zdycha.Dasz ra

Jagna - Wto 20 Lip, 2010 22:26

arnie napisał/a:
Spokojnie-powoli i Ty wyzwolisz się z tego zaklętego kręgu-a w każdym razie będziesz czuła,że masz wybór,że masz prawo wyboru,że masz prawo do podejmowania dezycji,masz prawo do zmiany-masz prawo być człowiekiem takim jakim chcesz być.
Niełatwe to wiem-ale pociesz się,że każdy tu niepijący miał podobnie trudno :mrgreen:

Potwierdzam, początki są trudne, ale pamietam że z każdym nowym, trzeźwym dniem nabierałam szacunku do siebie i byłam nawet dumna, że umiałam to przerwać, najpierw chorobliwe picie, a potem toksyczny związek, kiedyś...myślałam, że to niemożliwe. :-)
Najlepsza decyzja jaką mogła podjąć- pójść na leczenie odwykowe i zakończyć to chore małżeństwo. Czuję, że oddycham i lubię to swoje życie z radościami i problemami, ale chce się żyć :-)
Masz mądrą psycholog, Ty jesteś mądra i odważna, że podjęłaś decyzję o ratowaniu siebie, teraz jeszcze poboli ale przestanie , niepicie stanie się normą, minie obsesja picia, i to jest piękny moment. Życzę Ci wyspanej, ukojnej nocki Angeliko ! :-)

Jagna - Wto 20 Lip, 2010 22:30

marcinlodz napisał/a:
Facet tęskni za swoim schematem "bezpiecznego" picia.Współpijąca, zależna żona.Wszystko niby pod kontrolą typu mój świat.

Okrutne, to co napisałeś...ale przyznam, że prawdziwe. U mnie był bardzo podobny schemat. Uwierzyłam w to, przejrzałam na oczy, chociaż inni już mówili wiele wczesniej, dlaczego na to pozwalam.
Myślałam, że tak bardzo kocham, a ja byłam od niego uzależniona, niesamodzielna, pijana, zaryczana. I taka mu byłam na rękę, bezwłasnowolna, łatwa w sterowaniu.
Ale basta ! ;-)

Angelika - Wto 20 Lip, 2010 22:43

To wszystko prawda co piszecie.A najprawdziwsze jest to Faktycznie Teraz ma :swoj"swiat"zabawki" "czas" nie musi juz zyc w malzenstwie...gdzie zawsze sa jakies sprawy do rozwiazania! Cytuje Jego "chce żyć nie mieć zmartwień, tetnić życiem i cieszyc się gdy wstaje dzień. "Mama być dosłowny .. Prosze .. z Tobą czy bez Ciebie .. tego chcę .. !

22:25:47
Pisze o pragnieniach a nie sposobie realizacji ..

Coz nie wiem Jak o to rozumie,ale w zycui zawsze sa problemy,i nalezy sie wspierac!A On pisze jakby chcial miec swiat idealny!Moze sie Myle niewiem.


I moze Marcin ma racje...ze pieniadze i reszta to pewien sposob kontroli....Tylko po cholere?

jobael - Wto 20 Lip, 2010 23:08

A nie za bardzo rozważasz wszystko, co jego dotyczy? Do czego jest to Tobie teraz potrzebne.
Niech on sobie żyje jak chce. Ty teraz zajmij się swoim życiem i swoim bezpieczeństwem.
Wasz związek nie raz będziesz 'rozpracowywała' na terapii.
Teraz daj sobie spokój, bo jedynie głowa będzie nabita niepotrzebnymi myślami.
Jest późno. Sen jest bardzo potrzebny na regenerowanie organizmu.
Trzymaj się dzielnie.

Sebanitka - Wto 20 Lip, 2010 23:18

Angelika napisał/a:
Coz nie wiem Jak o to rozumie,ale w zycui zawsze sa problemy,i nalezy sie wspierac!A On pisze jakby chcial miec swiat idealny!Moze sie Myle niewiem.
z alkoholem w tle to nie jest możliwe (to moje zdanie)

Marcin napisał dość brutalnie to co i mnie przeszło przez głowę...
marcinlodz napisał/a:
Kasa służy mu do kontrolowania Ciebie/kontaktu


myślę, że powinnaś pomyśleć o samodzielnej kasie....bo jeśli on pije to za chwilę zacznie mu brakować forsy na to picie...i nie będziesz miała z czego egzekwować....
rozmowa jest pewnie do podjęcia, ale pomyśl o czymś dodatkowym... bo czekając na łaskę męża możesz popaść w jakieś długi

samodzielność daje sporo mocy :)

no ale nie wszystko na raz, teraz ważna jest terapia i Ty :) powoli poukładasz i inne rzeczy :) cieszę się, że pani psycholog przypadła Ci do gustu...widać Ty jej też :) zresztą trudno się dziwić :)

trzymaj się mocno :)

marcinlodz - Sro 21 Lip, 2010 06:27

Alkoholik wymyśli wszystko aby pić.Nawet "tętnienie życia" ... ja miałem " mocne przeżywanie ".

Byleby tylko w piątek mieć na popołudnie te swoje osiem-dziesięć piw żeby zobaczył "jasność" :mrgreen:

Na dzień dzisiejszy odskocz i zajmij się Sobą.

Angelika - Sro 21 Lip, 2010 07:28

Odskakuje do Pracy :-) Co po pracy sie zobaczy :-)

Pozdrawiam Goraco :-)

Jagna - Sro 21 Lip, 2010 07:48

Dobrego dnia Angeliko :-)
Przeżyj go najpiękniej , jak potrafisz 8-)

P.S Bardzo lubię to zdanie, wiele razy stawiało mnie do pionu idawało napęd do życia, bo to ja sama decyduję, jak przeżyję ten dzień i ak powiedział Budda :" jesteś tym czym mysli twe"Tulam!

Angelika - Sro 21 Lip, 2010 08:01

Jagna napisał/a:
Przeżyj go najpiękniej , jak potrafisz 8-)


Dziękuje I Tobie Równiez Takiego życze :-)

Angelika - Sro 21 Lip, 2010 08:13

arnie napisał/a:
Teraz jest +5


No taka mam nadzieje :-)

Angelika - Sro 21 Lip, 2010 14:30

Wrocilam z pracy ,wyszlam z psem,dzien chyba nie zbyt udany.W pracy nic mi sie nie chcialo,wiec Nawet wczesniej wyszlam,Jadac Autobusem,dostałam mandat za brak biletu :cry: przesiadlam sie na 1 tramwaj Gdzie Trafilismy Na jakiegos maniaka Ktory agresywnie zatrzymal linie 17,rozwalil dzwi,My bez pradu,a On uciekl :-| Przesiadlam sie Na drugi tramwaj 11 patrze a Ktos Krzyczy i wyzywa kierowce i pasazerow...kto?!znow On..Tym razem Wysiadlam,podeszlam do kierowcy zapukalam i opowiedzialam co zrobil z poprzednim tramwajem..no to trzeba bylo czekac na Policje...Razem z tym wariatem,ktory patrzyl jakby chcialmnie posiekac.Potem juz Nas wypuszczono.I tak Wrocilam do domu i tu :-)
eliania - Sro 21 Lip, 2010 15:15

Gratuluje odwagi, bo jednak trzeba ją mieć, żeby pójść do kierowcy. :-)
Ja też dziś miałam zakręcony dzień... Idąc do lekarza pomyliłam przychodnie. :-P A czekałam parę miesięcy na termin więc bałam się, że przepadnie. Na szczęście tak ja u Ciebie skończyło się dobrze. :)
Jeśli chodzi o uzależnienie męża, to może poczytaj sobie wątek Jutty z podforum koalkoholizm. Też jest z Poznania i pięknie zdrowieje. :) Jeśli sama na razie nie bardzo potrafisz przestać o nim myśleć, to może pójdziesz wygadać się do kobiet, które tez ten problem mają ? Myślę o jakimś mityngu Al-Anon, choć nie wiem czy SLAA Cię nie dotyczy raczej, tak bardzo się na tym nie znam.
Wypocznij sobie po południu! :)

Angelika - Sro 21 Lip, 2010 15:43

eliania napisał/a:
eśli sama na razie nie bardzo potrafisz przestać o nim myśleć,


Bo to Ciezkie.Mimo i nawet Ela zauwazyla ze za bardzo skupiam Sie Na nim i na Tym co Robi!Mimo iz wiem ze Robie zle!Wystarczy olac,Jak On olewa,Nie myslec!Ale Tego Widocznie Musze sie Jeszcze Nauczyc Aniu :-) Moze im wiecej w przyszlosci zawiaze znajomosci tym rzadziej az w koncu wcale przestne myslec,Ale To jeszcze druga droga,Bo Ja raczej Nie smiala Jestem.A co Do kierowcy,zawsze tak mialam,nie wiem czy to odwaga?Raczej Agresja,z Mojej stronyBo to az glupie nie bac sie takich ludzi,a Ja tak zawsze mialam.Dziekuje :-) Wypoczywam Sobie tu :-) ,siedzac na Tym Forum,Lubie to :-) Gdy nic innego juz do zrobienia nie mam :-) Trzymaj sie cieplutko :-)

Sebanitka - Sro 21 Lip, 2010 17:28

Angelika, masz potencjał i odwagę :)
coś mi się zdaje, że jeszcze nas zadziwisz :)

Angie, ciepło pozdrawiam

Angelika - Sro 21 Lip, 2010 17:57

Sebanitka napisał/a:
Angie


ja Ciebie równiez :-)

arnie - Sro 21 Lip, 2010 19:58

Ja też myślę,że potencjał jest a i chęć szczera też,więc kibicuję i trzymam kciuki mocno!!!!
marcinlodz - Czw 22 Lip, 2010 06:38

No to jeszcze popracuj nad sposobem pisania.Bez tych dużych liter bo się ciężko przynajmniej mnie czyta.

Jak Cię widzą tak Cię piszą.

Nie olewaj.Nie pij.Dasz Sobie radę.

Angelika - Czw 22 Lip, 2010 08:10

marcinlodz,

No czasami Właczaa sie duze literki.Także Nie Lubie Funkcji Caps lock(krzyczec) ;-)

Ale potem wysle,zapomne zedytowac i juz niestety tak zostaje.

Ale Dziekuje za uwagę :-)

jerry - Czw 22 Lip, 2010 13:19

Angelika napisał/a:
Ale potem wysle,zapomne zedytowac i juz niestety tak zostaje.
A mozna to robić, przez całą godzinę od wysłania postu. Uporządkowane pisanie to też kroczek w pracy nad sobą ... niewielki ale jest :)

Pozdrawiam - Jerry

Angelika - Czw 22 Lip, 2010 13:44

Już o 17.45 terapia.Nie Mogę się doczekać. :-) No i jeszcze na jutro udało mi się (jak mówila pani psycholog) Poprosić o spotkanie w sprawie pieniędzy,psa,i reszty Nie załatwionych spraw bieżących.Oczywiście bez poruszania tematu "My".
ela_102 - Czw 22 Lip, 2010 15:24

Angela :-)
Cytat:
Już o 17.45 terapia.Nie Mogę się doczekać. :-)


super :lol:
Przecież robisz to dla swojego dobra więc tylko się cieszyć.
Jak przyjmujesz to z radością, to i na efekty nie będzie trzeba długo czekać ;-)

Powodzenia :-)

Angelika - Czw 22 Lip, 2010 16:14

ela_102 napisał/a:
Jak przyjmujesz to z radością, to i na efekty nie będzie trzeba długo czekać


Tak Elu,przyjmuje :-) Ciesze Się ze tam idę.Z Wielu powodów :-)

Pozdrawiam Serdecznie :-)

Sebanitka - Czw 22 Lip, 2010 18:57

Angelika napisał/a:
Już o 17.45 terapia.Nie Mogę się doczekać. :-) No i jeszcze na jutro udało mi się (jak mówila pani psycholog) Poprosić o spotkanie w sprawie pieniędzy,psa,i reszty Nie załatwionych spraw bieżących.Oczywiście bez poruszania tematu "My".


no proszę :))

jak czytam jak się cieszysz na terapię to uśmiech mam na całej buzi :)

Angelika - Czw 22 Lip, 2010 19:36

Sebanitka napisał/a:
no proszę :))


Ja Tez :-D moglabym tam Siedziec godzinami

Angelika - Czw 22 Lip, 2010 19:46

Ale Dziś było inaczej.Pana Prowadzącego nie :cry: było,więc Było zastępstwo które zaproponowało byśmy sami sobie przez Ta godzinkę pogadali :-/ A Ja Sama z Siebie rozmowna nie Jestem.No ale Jak Tylko Pani wyszła Wysłuchalam opowieśći o ludziach którzy Tu przychodzili i Wciąż zapijali,Jak Przychodzili Na terapie zupełnie pijani,i musieli dmuchać w alkomat bo trzeba było ich wyrzucić i inne takie.O załozeniu dzienniczka uczuc,gdzie pewnie ze czuje sie dobrze,pisac będe Tylko we wtorki i czwartki(wtedy terapia) :-/ A potem ze do D***.O przerabianych tematach itd.Ale nie było żle,pośmiałam się bo niektóre historie były śmieszne :-) No i dowiedzialam sie ze po pół roku przechodzi sie do wyzszej klasy-jak w szkole :-) W kazdym Razie Nie chciało mi się wracac do domu.Wole byc wśród ludzi,nawet z Ta moja niesmiałoscia . A Jutro piątek...
Angelika - Czw 22 Lip, 2010 19:49

jobael napisał/a:
Tak się zadziało, że to Betti dała szansę swojemu mężowi



No i to miałam na Myśli ze Ja pijaca,on hmm(?)ale powiedzmy nie...poprostu uwierzyl we mnie,jak Betti w Swojego męza

arnie - Czw 22 Lip, 2010 20:49

Mocno Ci kibicuję!!!
Pamiętam taką sytuację z mojej terapii,kiedy pewna pani co to cyt"mieszkałam w najlepszych hotelach i ona będzie mi mówiła co ja mam robić???"podwoziła mnie gdzieś tam,stanęła na parkingu i odkręciła flaszkę i podając mi ją,żebym pił.Pamiętam jak strasznie się poczułem wtedy-bardzo chciało mi się pić,bardzo chciałem byc wobec niej "w porządku" więc myślałem,że muszę się napić dla niej(bzdura!!!) i z drugiej strony nie chciałem pić.
Cały się trzęsłem wychodząc z samochodu-nie napiłem się.
Musisz unikać takich sytuacji i znajomości z terapii :mrgreen: .
Pozd

Angelika - Czw 22 Lip, 2010 20:59

arnie napisał/a:
Mocno Ci kibicuję!!!

Dziękuję :-)

Ja zdaje sobie sprawe że na jakiejkolwiek terapi bym nie była znajdą się tacy ludzie.I że Bede świadkiem ich zapijania i czegokolwiek tam :-) Ale Poradze sobie z tym-taką mam nadzieję.Dziękuje ze do mnie zaglądasz :-)

marcinlodz - Czw 22 Lip, 2010 21:49

Angelika Twój mąż z tego co piszesz to pijący alkoholik a nie niepijąca żona alkoholika.Obudź się wreszcie a nie szukaj na siłę podobieństw.Facet chce abyś piła.Betti walczy o rodzinę , której Ty teraz nie masz bo facet jako czynny alko poszedł w długą...

Sorry za oftopa Betti.

seba - Czw 22 Lip, 2010 22:13

Angelika napisał/a:
... Wysłuchalam opowieśći o ludziach którzy Tu przychodzili i Wciąż zapijali,Jak Przychodzili Na terapie zupełnie pijani,i musieli dmuchać w alkomat bo trzeba było ich wyrzucić i inne takie.O załozeniu dzienniczka uczuc,gdzie pewnie ze czuje sie dobrze,pisac będe Tylko we wtorki i czwartki(wtedy terapia) :-/ A potem ze do D***.O przerabianych tematach itd.Ale nie było żle,pośmiałam się bo niektóre historie były śmieszne :-) No i dowiedzialam sie ze po pół roku przechodzi sie do wyzszej klasy-jak w szkole :-) W kazdym Razie Nie chciało mi się wracac do domu.Wole byc wśród ludzi,nawet z Ta moja niesmiałoscia . A Jutro piątek...


też tak miałem ! głowa do góry :) terapia podstawowa taka już jest. ja swoją "odwaliłem" w niecałe 3 miesiące, końcówkę na szpilkach bo już chciałem z niej uciec. wymusiłem na terapeutce żeby mnie przeniosła na pogłębioną. zresztą jak chcesz to poczytaj moje stare wpisy a pewnie znajdziesz podobieństwa :lol: podstawowa to takie sito. selekcja naturalna. szczególnie na grupie "dochodzonej" ci mniej zaangażowani i/lub przymuszani szybko rezygnują. oni też najwięcej robią "pijanych" wycieczek w głąb mózgu. na pogłębionej jest już zupełnie inaczej. świetne tematy, większe zaangażowanie i w ogóle wspaniale :570: bardzo mi się podoba więc proponuję Ci to samo, zaliczaj prace hurtem i uciekaj do wyższej grupy a nie po żałujesz :) oczywiście prace trzeba serio traktować bo bez tego ani rusz !!!powodzenia !

Angelika - Pią 23 Lip, 2010 07:04

sebagw napisał/a:
!!!powodzenia !


A dziękuje :-) No Postaram się oczywiście :-) I poczyta Sobie Oczywiście Toje Wpisy :-)

Serdecznie pozdrawiam :-)

Angelika - Pią 23 Lip, 2010 07:08

marcinlodz napisał/a:
czynny alko


O Sobie wiem na pewno! Jego Mi Wciąż trudno zrozumieć!
chyba Tylko psycholog Może to zrobić :cry:

Pozdrawiam Serdecznie :-)


Nie Chce mi się iść dziś do pracy :-( :?:

marcinlodz - Pią 23 Lip, 2010 07:10

Sama siebie nie potrafisz do końca zrozumieć...zostaw to i zajmij się sobą.Na porządki na zewnątrz przyjdzie czas.

Już piątek więc weekend za pasem.Do roboty. :-)

Angelika - Pią 23 Lip, 2010 07:17

marcinlodz napisał/a:
Już piątek więc weekend za pasem.Do roboty. :-)


No właśnie,ach te piątki i weekendy :-) Ale dziś wyjątkowo,naprawdę :-) nic mi się nie chce. Może to lenistwo?

[quote="marcinlodz"].Do roboty. :-)


No idę,idę do tej "roboty" ;-)

Jagna - Pią 23 Lip, 2010 10:38

I mnie dzisiaj nic się nie chce, upał żyć nie daje. Ale powolutku po dobrej kawie energia wraca, czego i Tobie Angeliko życzę. Miłego dnia , początku weekendu, ale fajnie ... :mrgreen:
Angelika - Pią 23 Lip, 2010 12:42

Jagna napisał/a:
Miłego dnia


I Tobie Rowniez Jaguś :-)

Angelika - Pią 23 Lip, 2010 12:49

wróciłam z pracy :-) Troszke wczesniej niz zwykle,ale mialam kupić Kajowi Jeszcze Karme :-) :-) Jak Wiecie mialam Tez miec dzis spotkanie z "nim"Dotyczące pieniedzy,psa,i waznych bieżących spraw na te chwile,Wracam do domu.....zastaje karme kupioną i zostawione mi 100 zl :-/ załamka Jak Bardzo boi się konfrontacji...zadzwonilam...stwierdzil ze Jednak nie ma dzis czasu.Pytam dlaczego nie uprzedziles? Wlasnie mialem to zrobic.I zarzuty że Jak mi się z czyms śpieszy to moge o tym mowic telefonicznie. :-/ Telefonicznie?Bo jemu sie nigdzie nie śpieszy.....Obawiam sie tez ze przeglądal komputer i znalazł forum....ale To generalnie mam gdzieś. W Zasadzie to chyba mogłam się tego spodziewać :-/
Jagna - Pią 23 Lip, 2010 13:20

Angelika napisał/a:
Obawiam sie tez ze przeglądal komputer i znalazł forum....ale To generalnie mam gdzieś. W Zasadzie to chyba mogłam się tego spodziewać

A jesli nawet, to co , przeciez to nie forum randkowe ;-) Mój eks skrzętnie przeglądał moją historię w necie, włamywał się na konta pocztowe, GG , ale do banku mu się nie udało :-D
Aż dostałam służbowy laptop, wejście na hasło i odpuścił. Ale forum wczesniej już odkrył i nawet się zalogował, ale nic nie pisał. Cyba mu sie znudziło czytanie, bo zaniechał, a nawet jakby... Nic nieprawdziwego by nie odkrył 8-) Tajemnicy z mojej choroby też nie robiła, wręcz przeciwnie namawiałam do wspólnego leczenia, poradni rodzinnej, terapii. Był dwa razy na mitingu rocznicowym, otwartym- przedstawial się jako mąż alkoholiczki, sam zaś do dzisiaj nie uznał się za chorego, pije dalej, coraz niebezpieczniej. To już nie moja broszka, spasowałam.
Zachowanie Twojego męża, brak odwagi do szczerej i dojrzałej odwagi o zobowiązaniach dnia codziennego- świadczą o braku gotowości do wspólnego życia, może i jest alkoholikiem, ale tego mozna się domyślać, diagnozę może postawić lekarz, psycholog, terapeuta z ośrodka. Jeśli On zdecyduje się na taki ruch kiedykolwiek.
Tymczasem radzisz sobie coraz dzielniej i widzę zaczynasz dostrzegać toksyczne zachowania Twojego męza wobec Ciebie, klapki opadają. Na swój własny i świata ogląd.
To dobrze :-)
Zmykam gotowac obiadek, chociaż wizja ukropu w kuchni przeraża, ale wytrzymam ;-)
Fajnego popołudnia i dziękuję !

Angelika - Pią 23 Lip, 2010 13:33

Jagna napisał/a:
Zachowanie Twojego męża, brak odwagi do szczerej i dojrzałej odwagi o zobowiązaniach dnia codziennego-


JA to wiem Jaguś ale Gdy staram sie spokojnie powiedziec mu o tym ,ze do bardzo niedojrzale zachowanie....zaraz slysze"dopowiadasz sobie to co chcesz,Ja moge nie miec czasu,ochoty itp" :-/ Jemu Się chyba wydaje ze taki stan rzeczy bedzie trwal w nieskonczonosc,ciekawe czy O Rozwodzie Tez porozmawiamy :telefonicznie" :-/ Bo Jak spytaam uslyszalam "A co juz Ci sie tak spieszy z rozwodem" "ja mam czas" i słowa "Ty byłas taka i owaka przez rok to moze teraz Ja taki będe :-/ Jak Go słuchałam to tak jakbym rozmawiała z jakimś obcym człowiekiem,który nadal mnie obwinia a Ja czuje sie winna :-/ Co do forum masz racje...mam gdzieś czy czyta czy nie....Ja tez nigdy niczego nie ukrywalam. Samcznego obiadku :-D

Angelika - Pią 23 Lip, 2010 13:37

ehh..Nie wiem czy przemawia przeze mnie teraz złośc,żal,czy rozczarowanie. :566:
Jagna - Pią 23 Lip, 2010 13:49

I pewnie bedzie obwinial, nie bierz wszystkiego do siebie. Na rachunek sumienia przyjdzie czas, co nie znaczy ze jestes jedynym powodem rozpadajacego sie obecnie związku! Może niekoniecznie? Nie czas dzisiaj na to, Ty sie zmieniasz, to najważniejsze i chcesz byc zdrowa.

Postawa niedojrzała- to obwinianie wszystkiego i wszystkich za swoje niepowodzenia, smutek...I nie dopatrywanie sie krztyny winy w sobie samym. I ja przez to przechodziłam gdy piłam. Taka biedna , pokrzywdzona i tylko narzekałam i ryczałam. Ofiara losu i ludzi.
I powiedziałam basta, oczywiscie przy pomocy innych ludzi do tego doszłam- terapeuci, inni alkoholicy z grupy AA.
Teraz wiem, jak wiele zalezy ode mnie samej, a jesli nie mam na cos wpływu to staram się godzić z tym a nie tupać nogami i beczeć. To trudne, ale jakze ułatwia szczęśliwe życie :-)
To z modlitwy o pogode ducha, pewnie już znasz a mitingu.
""Boże użycz mi pogody ducha,
abym godziła się z tym , czego nie moge zmienić, Zmieniała to, co moge zmienić
I mądrości abym odróżniała jedno od drugiego"

Pogody ducha Angeliko!

Angelika - Pią 23 Lip, 2010 13:52

Jagna napisał/a:
"Boże użycz mi pogody ducha,
abym godziła się z tym , czego nie moge zmienić, Zmieniała to, co moge zmienić
I mądrości abym odróżniała jedno od drugiego"


Znam Jaguś,znam :-)

Jestem Winna Wielu złym rzeczą,ale Wydaje mi się(a moze "Tylko wydaje") że na pewne sprawy nie powinnam się godzic

tom72 - Pią 23 Lip, 2010 15:03

Angelika napisał/a:
Wydaje mi się(a moze "Tylko wydaje") że na pewne sprawy nie powinnam się godzic

Z każdym dniem będziesz inaczej spoglądać na Swoje życie i sprawy z nim związane. To co do tej pory było takie oczywiste(np. Twoja wina)okaże się tylko Twoim błędnym (czyt. pijanym) obrazem rzeczywistości i nie mówię tu o wypieraniu się tylko o spokojnej ,TRZEŹWEJ ocenie sytuacji. Na to potrzeba czasu i pracy nad sobą, ale dziś wiem ,że takie chwile przychodzą.

tom72 - Pią 23 Lip, 2010 15:09

No i zapomniałem z tego wszystkiego napisać co chciałem :) . "Na pewne sprawy nie powinnam sie godzić" . Popieram , wyznaczaj Swoje granice , dbaj o Swój spokój i poczucie bezpieczeństwa. Rozumiem ,że sytuacja w której się znajdujesz (pies, finanse...)nie jest najlepsza , ale zaufaj mi wszystko można jakoś pogodzić - ułożyć(kiedyś Ci o tym opowiem ;) ).
Angelika - Pią 23 Lip, 2010 17:17

[quote="tom72"]Popieram , wyznaczaj Swoje granice , [/quote

Tylko Tomku Jak To zrobić z takim człowiekiem?

tom72 - Pią 23 Lip, 2010 17:32

Angelika napisał/a:
Jak To zrobić z takim człowiekiem?

Ze swojego doświadczenia wiem , że można znaleźć rozwiązanie w każdej sytuacji ,wcześniej lub później ,jest tylko jedno ale trzeba wyzbyć się oczekiwań...

Angelika - Pią 23 Lip, 2010 18:10

Chcialam tylko spokojnie ustalic jak teraz maja wygladac sytuacje bierzące(Jak podpowiadala mi Pani Psycholog)Nie mialam zamiaru(Takze za jej inicjatywa) Rozmawiac na dzień dzisiejszy o niczym innym.Jak weszłam do domu to po prostu mnie szlak trafil.
marcinlodz - Pią 23 Lip, 2010 19:12

Zrób bilans.Na papierze.
Po jednej stronie wydatki.Po drugiej stronie ile zarabiasz.Różnicę musi dać on.
Lista obowiązki - co Ty.Co on.
Przyjemności swoje - kiedy ? Kiedy on ?

Co do dalszych kroków-wspólne jedzenie czy spanie jak uważasz.

Oczywiście to teoria ale uświadomi Ci że nie ma Cię trafiać szlag tylko że wybrałaś nie tego gościa co trzeba.Gościu Cię oleje.Wtedy zobaczysz że nie ma tam Twojej stuprocentowej winy.Nabierzesz poczucia wartości które zwiększysz sama pracą i terapią.A za jakiś czas zaczniesz układać sobie życie.Z kim innym.

Moje zdanie.

Angelika - Pią 23 Lip, 2010 19:24

marcinlodz napisał/a:
Zrób bilans


Marcin ja od ostatniej wizyty u psychologa to zrobilam.i o tym tez wlasnie chcialam porozmawiac.spokojnie,i logicznie,by to rozwiazac.Ale Jak Widzisz się nie da!!

On poprostu jest wiecznie zajety,nie ma ochoty a rozmawiac o wszystkim mozemy telefonicznie :-/

marcinlodz - Pią 23 Lip, 2010 19:28

No to wyślij mu maila zamiast się nakręcać.Wiem że ciężko się przyznać przed samym sobą że byłaś...no czym ??? Sam to miałem.

On ma Cie w d....e a nie jest ciągle zajęty.Taka prawda.Tak to widzę.

Sebanitka - Pią 23 Lip, 2010 19:37

Angelika napisał/a:
załamka Jak Bardzo boi się konfrontacji

no pewnie boi... konfrontacje bywają "dotkliwe"
Angelika napisał/a:
ak weszłam do domu to po prostu mnie szlak trafil.


nie dziwię Ci się...ale jednak przygotowałabym się na więcej podobnych rozczarowań


Angelika napisał/a:
Nie wiem czy przemawia przeze mnie teraz złośc,żal,czy rozczarowanie


pewnie z każdego po trochu....ale to właściwie naturalne, kiedy nie pijesz to i wzrok się wyostrza....widzimy pewne sprawy inaczej.... mądrzej

Angelika napisał/a:
Jestem Winna Wielu złym rzeczą,ale Wydaje mi się(a moze "Tylko wydaje") że na pewne sprawy nie powinnam się godzic



Nie jesteś odpowiedzialna czy winna za wszystkie nieszczęścia jakie się wydarzyły... a na rachunek sumienia przyjdzie czas. Zresztą z każdym trzeźwym miesiącem będziesz przypominała sobie różne rzeczy...i te miłe też.

A nie gódź się na to co może Ciebie skrzywdzić!

a jakie plany masz na weekend? wymyśliłaś sobie co zrobisz z wolnym czasem?

tom72 - Pon 26 Lip, 2010 00:03

Angeliko, weekend minął .....cisza w wątku.....radzisz Sobie jakoś?
Angelika - Pon 26 Lip, 2010 06:13

Nie!Nie radze!
Angelika - Pon 26 Lip, 2010 06:36

25.07 1 Rocznica mojego slubu! Nie dalam rady! Bardzo mi przykro i wstyd! Z wielu powodów. Zaproponowal w Sobote bysmy umówili się na seks-ponizajace...zgodzilam sie.Bo pragnelam go zobaczyc..ale wczesniej ne wazne w jakich okolicznosciach ,wypilam łyk drinka...po czym poszlam do domu.Wczoraj Gdy przyjechal...Bylo wspaniale,ale znalam powód tego Dlaczego przyjechal-Pilismy Cole,On piwo,sama mu je kupilam..Ggy Wyszedl do lazienki..dolalam Sobie tego piwa do coli.Oczywiscie domyslil sie,z Tym ze Mysli ze pilam cos innego,a nic innego nie mialam.Nie uwierzyl,zreszta Nie zalezy mni na tym czy wierzy czy nie..uwaza ze Bylo to cos mocniejszego. Wiedzialam ze niedziela bedzie dla mnie trudna. Jeszcze Trudniej Bylo mi dzis Tu Wam przyznac Sie Do tego.Bo To Wy mnie Wspieraliscie przez Ten miesiac. Nikogo innego nie bylo przy mnie!!.. I co teraz?
Angelika - Pon 26 Lip, 2010 06:39

Nie zostawiajcie mnie samej
bezio67 - Pon 26 Lip, 2010 07:04

Angelika napisał/a:
I co teraz?

Ano nic :-/ Idź do ośrodka.

marcinlodz - Pon 26 Lip, 2010 07:08

Rocznice bywają bardzo niebezpieczne.

Pisałem na forum o mojej przyjaciółce z którą razem się bawiliśmy przy piwie.To mój najsilniejszy wyzwalacz.Coś co mnie może złamać.Za długo ( kilka lat ) tak się bawiłem i przyzwyczaiłem swoją głowę - ona i piwo.Dlatego odpuściłem sobie.Może bym wytrzymał i się nie napił ale co się bym się napatrzył i nawdychał to moje.Nacisnąłbym spust.Wystrzeli czy nie ?

Taki jest Twój facet ( mąż to za dużo powiedziane moim zdaniem ). Używa kasy,seksu,emocji by mieć Cię pod kontrolą i jeszcze się napić na Twój koszt.
Ekstra układ dla alkoholika.

Posmarowałaś się najpierw drinkiem i poszło.Zdarza się.Nie pij teraz przynajmniej ze wstydu.Nie jesteś kamieniem ale rozum masz.Nie doprowadź już się pod ścianę/mąż bo znów polegniesz.A szkoda.Masz terapię.Terapeutę.Pogadaj.

Tnij kontakty z facetem bo będziesz się tak bujać....trochę przerwy i bęc.Trafiony zatopiony.Flaszka.Łóżko.Poszło.Schemat.

Angelika - Pon 26 Lip, 2010 07:34

marcinlodz napisał/a:
i jeszcze się napić na Twój koszt.


Na moj,ale to Ja to kupilam,mimo iz on nie chcial,nie wiem dlaczego,chcialamu mu w tym dniu sprawic przyjemnosc,wiec kupilam to sama z siebie,jak i grzeska -batona ktorego lubi.Wiec to tylko Moja wina Marcinie.
marcinlodz napisał/a:
Masz terapię.Terapeutę.Pogadaj.
Oczywiscie ze to zrobie. znów Sie zmarnowalam. Czy komus innemu zdazylo By sie zapicie w takim dniu? zmarnowalam swoj miesiąc.
marcinlodz - Pon 26 Lip, 2010 07:49

Nie jęcz i nie oskarżaj się.Stało się i nie ma co umierać.Chciałaś się "ogrzać" i wspomnieniami i fizycznym ciepłem.Jesteśmy ludźmi.Ty zapłaciłaś sobą, ja płacę kasę.Bywa.

Teraz wiesz że w Twoim przypadku to nie smakuje jak dawniej a i cena za wysoka.
Wiesz już to.Doświadczyłaś.Zapamiętaj.I ruszaj znowu do zmian a nie dokładaj Sobie jeszcze ciężarów na garb.Masz tego świadomość.

Stało co się stało.Przepracuj.Wypluj.Zapamiętaj co chcesz.

jerry - Pon 26 Lip, 2010 08:06

Angeliko, samo forum to za mało, trzeba szukać realnej pomocy, w realnym świecie.

Pozdrawiam - Jerry

Angelika - Pon 26 Lip, 2010 08:14

jerry napisał/a:
w realnym świecie.


CHodze na terapie,chodze,na mitingi,mam terapie indywidualna....teraz rozwazam terapie zamkniętą.Boję sie Tylko o prace,bo ja strace na pewno. Ale moze to najlepsze rozwiązanie.

jerry - Pon 26 Lip, 2010 08:19

No i fajnie, że chodzisz ... tylko, że potrzeba czasu, żeby pewne rzeczy zaczęły się prostować. Przegadaj sprawę z terapeutą i nie podejmuj na razie pochopnych kroków.
Bezio pisał o pójściu do ośrodka, po to abyś mogła się opanować, choćby przez pobycie jakiś czas w bezpiecznej atmosferze. To lepsze niż pogaduchy prze internet. Tylko nie jutro czy za tydzień ale dzisiaj. Trzymaj się :)

marcinlodz - Pon 26 Lip, 2010 08:31

Nie pikuj dziewczyno.Daj Sobie trochę czasu.Pogadaj w realu z terapeutą.
Popiłaś.Nie rób tego więcej.Naucz się jak nie wpaść.To nie koniec świata.

Idź dzisiaj na miting jak nie masz grupy.Ale przełam się i WYGADAJ.

eliania - Pon 26 Lip, 2010 08:49

Angelika, może zamknięta to nienajgorsza opcja, kilka tygodni w bezpiecznym miejscu, bez "męża" i tych wszystkich huśtawek, trochę staniesz na nogi, nabierzesz siły, spojrzysz z dystansem...
Jagna - Pon 26 Lip, 2010 09:51

Angelika napisał/a:
jerry napisał/a:
w realnym świecie.


CHodze na terapie,chodze,na mitingi,mam terapie indywidualna....teraz rozwazam terapie zamkniętą.Boję sie Tylko o prace,bo ja strace na pewno. Ale moze to najlepsze rozwiązanie.

Angeliko, stało się. To Twoje początki, na własne życzenie poszłaś w stary schemat, chciałas jeszcze tego i OK.
Pamiętaj,że nikt , doprawdy nikt z zewnątrz nie może zabronić Ci pić i żyć jak sama chcesz. Wiesz, mnie to nawet pocieszyło na początku- że to nie jest tak , że ja " nie mogę PIĆ" ale... że ja" mam wybór" i albo chce albo nie chcę pić i regułka brzmi tak " mogę nie pić " .
Do mojej świadomości dotarło, że ja sobie ścielę to życie i że dorosłej osobie nic nie są w stanie zabronić, ale i nie mają po co.
To moje życie , moja broszka co z nim zrobię, będę piła, staczała się na dno ? Ok- mogłam. Leczyć się ? Tak, też mój wybór.
Po długich dylematach zrobiłam to- terapia zamknięta. Najlepsza decyzja jaką w życiu podjęłam, następna- to rozstanie z mężem, ale to już po 2 latach trzeźwości.
Czas.
Poszłam na terapię zamkniętą, wiedziałam, że mając w domu pijącego , pijanego męża terapia dochodząca może nie być dla mnie skuteczna.
Potrzebowałam izolacji, dystansu od tego co miałam na co dzień, by odkręcić własne chore myślenie, by poznać w ogóle inne życie bez alkoholu.
Poznałam- trwało 5 tygodni, po powrocie regularne mitingi i dalszy ciąg terapii- pogłębiona i nawroty, liczne warsztaty rozwoju. \
Postawiłam na rozwój i chwyciłam się wszystkich możliwych sposobów , by nie wrócić do dawnego, by utrzymać trzeźwość.
Na mitingi chodzę do dzisiaj, już nie 3 x w tygodniu, ale raz, czasami 2....Teraz już czasem oddaję , co dostałam od ludzi, to także mój rozwój.

Angelika, nikt Ciebie tu nie potępi, nie zbeszta. Przyznałaś się przed sobą, na forum co się wydarzyło. Uczciwość jest ważna w procesie zdrowienia, teraz ruch należy do Ciebie- co dalej?
Ja pobiegłabym do poradni, ktos Cię przyjmie, na pewno!
I miting, chce się czy nie, tym bardziej chodzić! Ja nie lubiłam mitingów, nie czułam tam siebie, chodziłam bo takie miałam wskazania po wyjściu z terapii, a teraz chodzę bo chcę i lubię. Bo to działa :-)
Bo mam tam przyjaciół, bo znowu pójdziemy wielką paczką po mitingu na lody i kawę, bo mogę na nich liczyć, bo rozumiemy się bez słów.
Ja często chodzisz na mitingi ?Sama sobie odpowiedz, dla siebie....

Angeliko, najważniejszy byś teraz tak tego nie zostawiła, samo nie przejdzie to nie katar, niestety :-?
Trzymaj się i leć po pomoc, tutaj tylko kilka słów, to nie jest real, tak się nie wyleczysz, możemy jedynie wskazać, dopomóc, ale nie pomóc.
Odezwij się, cokolwiek będzie się działo.

jobael - Pon 26 Lip, 2010 10:04

Angelika napisał/a:
jerry napisał/a:
w realnym świecie.


Chodzę na terapie, chodzę,na mitingi,mam terapie indywidualna....teraz rozważam terapie zamkniętą. Boję się Tylko o prace,bo ją stracę na pewno. Ale może to najlepsze rozwiązanie.


Może...........a kto to wie. :-?
Decyzja. Podejmij decyzję zamiast mazać się. No i może posłuchaj jednak tych, co to g.....
maja za sobą.

tom72 - Pon 26 Lip, 2010 11:43

Dobrze że Jesteś.
Angelika - Pon 26 Lip, 2010 12:29

Rozmawiałam z terapeutka przez telefon,przerywajac Jej urlop,Tylko Ona zna mnie od początku gdy przyszłam,Chwile milczała,gdy opowiedzialam co się stało.Wolałabym by na mnie nakrzyczała,ale nie zrobiła tego.Stało sie. Po jej powrocie porozmawiamy czy terapia zamknieta to dobry pomysl i konieczny.Telefonicznie nie da sie o tym decydowac.Wraca 10 sierpnia z urlopu.Po poludniu Jest miting,Jutro Terapia,Kazala isc koniecznie,Ale najpierw przyznac Sie przed prowadzaco psycholog co zaszlo.Oczywiscie ze sie przyznam,bo Czuje Sie jak ostatnia swinia.Ja Wiem ze nie Tylko mi sie do zdazyło po miesiacu.Ale mam wrazenie Ze Tylko Ja sie Tak Upodliłam,ze Jestem slaba,bo nie dalam rady.Nie wypilam duzo,ale w polaczeniu z tabletkami dalo piorunujacy efekt.Zreszta nie wazne ile.Wazne Ze to zrobilam i czuje Sie jak ostatnie scierwo! A tak pracowalam nad tym miesiącem....i spieprzyłam go sama. Mój Mąż był taki czczesliwy ,a moze mi sie Tylko zdawalo,do momentu gdy zobaczyl ze Cos pilam.Znów go Zranilam. Leżelismy W tym łożku od Soboty po Niedziele,Ja wychodzilam Tylko po To by sprawiac mu jakies Przyjemnosci,Tak cholernie dobrze sie czulam moc zrobic znow mu sniadanie,Za pewnie sie poczulam,za duzo euforii. Teraz Czas spojrzec prawdzie w oczy,tak wstydliwej...zakodowac sobie w glowie Krok 1....I chyba życ dalej,choć już inaczej....
eliania - Pon 26 Lip, 2010 12:44

Czemu miała na Ciebie nakrzyczeć. To Twoje życie i robisz z nim co chcesz. Już nie jesteś małym dzieckiem, które rodzic poprowadzi za rękę, na które się pogniewa kiedy robi coś źle...
Robisz krzywdę jedynie sobie...
Jak pracowałaś ten miesiąc aby nie zapić to zastanów się, bo byłaś ostrzegana, że te kontakty z "mężem" moga być dla Ciebie niebezpieczne, mimo to cały czas w tym tkwiłaś.
Moim zdaniem uciekasz w poczucie winy z powodu zapicia przed tym co znacznie gorsze i trudniejsze do przezywania czyli:
Angelika napisał/a:
Zaproponowal w Sobote bysmy umówili się na seks-ponizajace...zgodzilam sie.
:-/
Czemu pozwalasz się tak traktować?
Póki nie przestaniesz to i z niepicia może za wiele nie wyjść, moim zdaniem te dwie rzeczy należy podjąć równolegle...
Trzymaj się Angeliko.

marcinlodz - Pon 26 Lip, 2010 12:49

Dziewczyno co Ty piszesz.Czuł się szczęśliwy? Jak chlał a Ty mu loda robiłaś to każdy facet by czuł się zaspokojony.I batonik.Jak leżał dwa dni to może jeszcze do kibla nie musiał chodzić bo mu nocnik do łóżka zaniosłaś ?!


A potem majtki na dupę w długą do siebie bez obowiązków.

Czas spojrzeć prawdzie w oczy.

Pisze jak cham bo może TO wreszcie do Ciebie dotrze.

- pierwsze ( pić nie możesz )
- drugie ( jesteś w układzie który poza bólem NIC Ci nie daje ).

Ja wiem że ciężko dochodzi do człowieka że jest wykorzystywany ale tak jest.Sam tak miałem.

[color=red]Ostrzeżenie 1 pkt
'jobael' [/color]

Angelika - Pon 26 Lip, 2010 13:02

Ale to był mój świadomy wybór,sama tego chciałam.Bardzo mi go brakowało.I starałam się by czuł sie dobrze.On nie robil mi krzywdy. To Ja poczułam się zbyt silna,Poprostu chciałam by te chwile Trwaly wiecznie. ............ Znów poczułam się jak kiedys....Zbyt pewnie.
marcinlodz - Pon 26 Lip, 2010 13:07

Jaki świadomy wybór ?
Cała jęczałaś w środku do wspomnień.Emocje Cię popchnęły.
Nie robił krzywdy ?
Dziewczyno TO NIE WYSTARCZY.
Trzeba dbać o partnera a nie leżeć ch....m do góry.
Ja to rozumiem bo też zadowalałem się przez długi czas RESZTKAMI.
I w jedną i w drugą stronę.

KONIECZNIE IDŹ NA MITING DZIŚ I WYGADAJ SIĘ.W takim stanie dostaniesz jeden telefon z wyrzutami że "to wszystko przez ciebie a ja przecież chciałem" i pijesz.

TYLE PISZĘ BO JA TEŻ BYŁEM W TAKIM ZWIĄZKU.

Czas zerwać się ze smyczy !

Suchy - Pon 26 Lip, 2010 14:20

Marcin co ty wypisujesz .... :shock: ...
Angeliko , to przecież twój mąż i oboje potrzebujecie bliskości.
Nie nam oceniać po co i jak , bliskośc jest normalna i pożądana i nie powinna stanowić karty przetargowej.
Skąd u Ciebie Angeliko , to pogarda względem siebie .....dowiesz się z terapii , teraz przyjmij , ze to w naszym czynnym uzależnieniu jest normalne , ale w żaden sposób nie stanowi o wartości człowieka . Spójrz chłodno na to co się stało ; wypiłaś parę łyków alkoholu , jesteś uzależniona od regulowania tym sposobem uczuć , robiłaś to do tej pory przecież... to nie tragedia , za złamanie abstynencji nikt nie potępia , chyba , ze sam umysł uzależnionego , aby tym bardziej potem móc się napić ponownie , , głębiej i więcej wejś w poczucie winy ....tak działa Zły i jeśli nawet tego tak się nie nazywa to i tak i każdy alkoholik czynny przez to przechodzi . Naprawdę poczucie winy jest tu wyolbrzymione nieadekwatnie do tego co się stało, bo niby względem kogo masz być winna męża , którego kochasz , siebie , za to , ze postapiłaś jak zawsze dotąd , gdy nie potrafiłaś inaczej ....czy wobec Boga , który przecież wie , że jeteśteśmy słabi i czeka aby przez naszą słabosc zaczęli szukać mocy u Niego . Dobrze Ci radzą - idź na mityng pogadaj o tym z innymi ....
I jeszcze jedno .....samą siłą ( czytaj abstynencją ) wcale nie musisz wzrosnąć w oczach męża, to tylko twoje wyobrażenia słabej kochającej kobiety wobec mężczyzny , który przecież też pewnie jest uzależniony.
Najlepszym wyjściem jet jednak terapia zamknięta , tam na parę spraw może otworzą Ci się oczy a przede wszystkim tam poczujesz się bezpiecznie , wśród życzliwych ludzi

jobael - Pon 26 Lip, 2010 14:32

Angelika napisał/a:
Ale to był mój świadomy wybór,sama tego chciałam.Bardzo mi go brakowało.I starałam się by czuł się dobrze.On nie robił mi krzywdy. To Ja poczułam się zbyt silna .Po prostu chciałam by te chwile trwały wiecznie. ............ Znów poczułam się jak kiedyś....Zbyt pewnie.

I miałaś do tego prawo. Nie poszłaś przecież z facetem z agencji towarzyskiej.
Nie napiszę więcej, bo Suchy napisał już za mnie.
Angeliko, głowa do góry. To żaden wstyd przespać się z własnym mężem.

Tylko alkohol bym tam niepotrzebny. I z tym się rozprawiaj.

bezio67 - Pon 26 Lip, 2010 14:44

Angeliko, spróbuj teraz odpocząć. Trochę się pomęczysz, ale może uda Ci się trochę drzemnąć. A wieczorkiem mityng. Głowa do góry. Pogody Duszka :-)
arnie - Pon 26 Lip, 2010 16:56

Dobre jest w tym wszystkim to,że zauważasz,że to co zrobiłaś jest do d..py.
Kwestie Twojego męża,całej tej zależności itd-nie są rzeczą łatwą dla Ciebie - długo jeszcze upłynie zanim sobie to poukładasz.
Teraz idziesz dalej myślę,że jedyną z możliwych dróg.Nie nażeraj się prochów,nie rekompensuj sobie "tego"prochami bo to jest jeszcze gorsze niż chlanie.
Podnoś się!

Jagna - Pon 26 Lip, 2010 18:16

Poradziłaś sobie, poszłaś na miting ? Odezwij się, jak odpoczniesz. Nie zostawiaj tak tego, teraz najłatwiej znowu odejść daleko, cofnąć się do tego co było- bo to takie znane i najprostsze, ale ból będzie coraz większy, nie warto, uwierz...potem jest degrengolada.
Myślę o Tobie, wspieram i nie oceniam, to choroba to z nami wyprawia, ale można ją leczyć, nie zniknie jak katar, ale można ją zatrzymać. MOŻNA :-)

eliania - Wto 27 Lip, 2010 11:01

Suchy napisał/a:
Angeliko , to przecież twój mąż i oboje potrzebujecie bliskości.
jobael napisał/a:

I miałaś do tego prawo. Nie poszłaś przecież z facetem z agencji towarzyskiej.
Ja się z tym nie do końca zgodzę, nie można powiedzieć, że wszystko jest ok. Własne prawo owszem, tak samo jak każdy ma prawo pić i robisz wiele innych rzeczy ze szkodą dla siebie...
Doskonale rozumiem Angelike, że czuje się po tym wszystkim podle, maż ją fatalnie traktuje, poniża, psychicznie męczy, nie chce poukładać wspólnych spraw, więc jaka to do cholery bliskość ? Zawsze mi się wydawało, że bliskość to przede wszystkim uczucie, troska, szacunek... Na końcu miłość fizyczna. Jeśli tego nie ma to jak ma się czuć kobieta, która godzi się po prostu na seks? Raz że karmi współuzależnienie, dwa się poniża i to do tego stopnia, że jak można w końcu nie zagłuszyć tego alkoholem...
Nie, nie można powiedzieć, że jest ok, to Twój mąż... Nie.

Jak się dziś czujesz Angeliko ?

jobael - Wto 27 Lip, 2010 11:39

eliania napisał/a:
Raz że karmi współuzależnienie, dwa się poniża i to do tego stopnia, że jak można w końcu nie zagłuszyć tego alkoholem...

Angelika stawia pierwsze kroki z radzeniem sobie w nowej sytuacji. Nie pojmuje jeszcze , co to jest współuzależnienie.
Nie posiada jeszcze wiedzy potrzebnej do radzenia sobie po nowemu.
Ona dopiero raczkuje, a raczkujące dziecko rozbija się o wszystko co napotka po drodze, bo nie wie, że to przeszkoda, którą należy ominąć.
Angelika jest takim właśnie dzieckiem. Maca poszukuje i nie wierzy, w to, co my mówimy.
I ma prawo popełniać błędy. Wszak na błędach uczymy się najbardziej.

Sama teraz wie, że to nie wyszło tak jak powinno.
Zadziałała.
Napisała do nas. Zadzwoniła do swojej terapeutki.
Przepracuje to na grupie, bo po to poszła na terapie.

Angeliko mam nadzieję, że nie szukasz pociechy w alkoholu.
To, co się stało, już przecież nie odstanie się. Staraj się znów poukładać wszystko tak, żebyś nie cierpiała i nie pozwalała sobą manipulować.
Pozdrawiam.

Suchy - Wto 27 Lip, 2010 12:01

W wątku Marcina
eliania napisał/a:
. A pomoc chyba nie polega na tym, żebyśmy mówili innym to co my uważamy za dobre, ani to, co oni chcą usłyszeć, ale tego, co będzie DLA NICH DOBRE. Dlatego to takie trudne....
Mądre słowa .
Ja tam się nie znam na współuzależnieniu ale jeśli mamy do wyboru kilka dóbr , to zaczynamy nie od przyjmowania ich ale od przygotowania się do ich przyjęcia.... bo inaczej wylejemy dziecko z kąpielą .
Życie to nie matematyka , ze dobro dodane do dobra ma oznaczać 2 dobra a może jedno.....zło ....na teraz .

eliania - Wto 27 Lip, 2010 12:22

Tak jak pisałam u Marcina staram się postępować ale nie jest to proste i chyba tylko jeden Pan na niebiesiech wie co dla każdego z nas jest najlepsze.
Pisze tu z perspektywy osoby, która rok temu zrywając z alkoholem musiała zerwać niezbyt dobrą znajomość, nie udałoby się jedno gdyby nie zostało przecięte i drugie.
Czytając, rozmawiając z Angeliką obawiam się, ze może być u niej podobnie, dlatego tak piszę. Nieomylna nie jestem, nie chcę być, ale niestety ostatnie wydarzenie pokazuje, że w tym przypadku może dobrze i taką ewentualność o jakiej piszę brać pod uwagę.
Nie od razu jak u mnie drastyczne "zrywanie" ale postawienie muru przed niszczącym wpływem, dopóki nie można sobie poradzić, dopóki powoduje chęć picia.
Bo i tak jestem zwolenniczką ratowania tego co się da, jeśli obie strony chcą, ale właśnie - wszystko po kolei.

Suchy - Wto 27 Lip, 2010 12:46

eliania napisał/a:
Pisze tu z perspektywy osoby, która rok temu zrywając z alkoholem musiała zerwać niezbyt dobrą znajomość, nie udałoby się jedno gdyby nie zostało przecięte i drugie..
....a ja z perspektywy osoby żyjacej w sakramentalnym związku , cierpiącej i raniacej z powodu nierozumienia czym jest ten zwiazek ....
Angelika - Wto 27 Lip, 2010 13:29

Witajcie.Musialam troszke przemyśleć pewne sprawy:

Przede wszystkim to Dlaczego W gole wypilam?
Jakie Do Tego miałam prawo?Żadnego!
Mimo to coś siedziało we mnie,za pewnie się poczułam.
eliania napisał/a:
Zawsze mi się wydawało, że bliskość to przede wszystkim uczucie, troska, szacunek
To prawda,Tez tak myślałam Aniu,Ale poczucie pobycia z nim bez wzgledu na cene Jest silniejsze.
jobael napisał/a:
Ona dopiero raczkuje, a raczkujące dziecko rozbija się o wszystko co napotka po drodze, bo nie wie, że to przeszkoda, którą należy ominąć.
Zgadzam Się z tym Elu.
jobael napisał/a:
Sama teraz wie, że to nie wyszło tak jak powinno.
Zadziałała.
Napisała do nas. Zadzwoniła do swojej terapeutki.
Przepracuje to na grupie, bo po to poszła na terapie.
Bo to było Pierwsze Co przyszło mi do glowy zaraz po tym ,Jak doszlo do mnie ze zapilam,ten miesiąc.
Cytat:
Bo i tak jestem zwolenniczką ratowania tego co się da, jeśli obie strony chcą, ale właśnie - wszystko po kolei.
tak,po kolei Aniu,Jesli się da.[quote="Suchy"]czym jest ten zwiazek ....
Nie wiem. Nie wiem w tej chwili,poprostu nie wiem,kocham ale nie wiem.
Co do reszty u mnie chyba dobrze,praca.dzis terapia.uzgdnilam w koncu warunki finansowe,i wiem ze w miare swoich mozliwosci ,bedzie mi pomagal.A To duzo dla Mnie znaczy.Nadalczuje Wielki żal do siebie,ze zdazyło mi sie zapic.
Cytat:
Myślę o Tobie, wspieram i nie oceniam, to choroba to z nami wyprawia, ale można ją leczyć, nie zniknie jak katar, ale można ją zatrzymać. MOŻNA :-)
Wierze ze mozna,i zaczynam od Nowa.Dziekuje Wam Wszystkim Za to ze Jestescie.I byliscie Przy mnie w tym Trudnym dniu,gdy sie przyznalam i bylo mi wstyd.Dziękuje
Sebanitka - Wto 27 Lip, 2010 16:06

Angelika, witaj.

przepraszam, nie było mnie kilka dni....


Przeczytałam co się stało.
Nic nie dodam więcej- Suchy napisał wszystko co mi się nasunęło....


To zaczynamy od nowa?

bezio67 - Wto 27 Lip, 2010 16:09

Angelika napisał/a:
Wierze ze mozna,i zaczynam od Nowa.
:-)
Sebanitka - Wto 27 Lip, 2010 16:13

bezio67, dzięki :)
bezio67 - Wto 27 Lip, 2010 16:50

Szczegół ;-)
Angelika - Wto 27 Lip, 2010 19:26

Sebanitka napisał/a:
To zaczynamy od nowa?
Tak Dominiczko.
Sebanitka napisał/a:
bezio67
zaczynam.


Wróciłam własnie z terapi.Czy ciezko było przyznac się przed Psychologiem zanim zaczeła sie terapia?Zapewne.Ale Dopiero Gdy ona się zaczeła...I poszły pytania...Jak minął Tydzien? I usłyszałam" Abstynencja zachowana,Tydzien w porzatku" i Przyszłam Moja kolej...zamarłam.."Abstynencja nie zachowana(Nie pije 2 dni)Tydzien do du*p.
Popłakalam Sobie,może dla tego ze musiałam ,moze dlatego ze jakoś sie juz z nimi zrzyłam. Pozwolili popłakac,Nie osadzali,Moglam Sie wygadać.
Nie wiem moze zachowali się tak ponieważ sami są chorzy A slyszałam juz Ze alkoholizm to przeciez nie choroba. A może dlatego ze sa jacy sa,I swo je przezyli.

Ja Niestety nadal żyje z poczuciem winy.Poniewaz nie rozumiem "dlaczego",Dlaczego tak postąpilam.

Zastanawialam się równiez dlaczego nie rozwiązano ze mna kontraktu.Może głupie szczescie,moze Pani ktora była przede mna i nie pokazywala sie 4 miesiace,taki miała ciąg...Własnie podpisywala nowy kontrakt.

Było Nas Dziś mało,wiec Bardziej Swobodnie i luzniej Trwała terapia.

Tydzień temu przerabialismy "miesiąc miodowy" a dzis "zyski I staty"

Hmm...cóz Więcej napisać.....Ciesze Się ze Jestescie! I żadne z Was nie osadzało mnie,Choć może powinno! Było tak juz "dobrze" i co mi sie stalo?!Nie wiem.

aneczka - Wto 27 Lip, 2010 19:32

Mam w sobie nadzieję, że poczucie winy pozwala nie pić. Ja je w sobie noszę. Mam poczucie winy spowodu swojego picia i to daje mi siłę by szukać rozwiązań tak dalekich jak się da od alkoholu. Ja w pewnym sensie zapijałam dzień w dzień przez dwa lata, aż nie dałam rady i musiałam pogodzić się, że muszę się zmienić i poprosić drugiego człowieka o pomoc. Już nie było mowy o szacunku, wartościach ale ratowałam zwyczajnie swoje życie.

Stało się. Na tu i teraz ważne jest to co z tym dalej zrobisz.
ściskam

Angelika - Wto 27 Lip, 2010 19:39

aneczka napisał/a:
Na tu i teraz ważne jest to co z tym dalej zrobisz.


Tak Aneczko to Wazne.
aneczka napisał/a:
Mam w sobie nadzieję, że poczucie winy pozwala nie pić.



aneczka napisał/a:
Mam poczucie winy spowodu swojego picia i to daje mi siłę by szukać rozwiązań tak dalekich jak się da od alkoholu


Tylko Ze Ja juz Takie miałam,ogromne na samym poczatku mojego postu.Potem zaczynało byc juz nawet lepiej.A teraz,Teraz nie wiem Co sie stalo,Nawet Ja tego nie rozumiem.A Przeciez Juz mnie mocno bolało(poczatek mojego Wątku) Moze Ja Jestem Jakas glupia,czy uposledzona.Nie wiem.

Rówiez sciskam i pozdrawiam Gorąco

aneczka - Wto 27 Lip, 2010 19:43

aneczka napisał/a:
Ja w pewnym sensie zapijałam dzień w dzień przez dwa lata, aż nie dałam rady i musiałam pogodzić się, że muszę się zmienić


Tak było u mnie, to jest dla mnie odpowiedzią.

Ps. Najważniejsze chyba z tego wszystkiego jest to, że mówisz. Podobno kto szuka ten znajduje.

jerry - Wto 27 Lip, 2010 19:47

Angelika napisał/a:
Ciesze Się ze Jestescie! I żadne z Was nie osadzało mnie,Choć może powinno! Było tak juz "dobrze" i co mi sie stalo?!Nie wiem.
A za cóż mam cię osądzać :) Było dobrze nie znaczy, że będzie tak na zawsze. Będą Ci się nieraz jeszcze zdarzać chwile słabości i będziesz wtedy szukała najprostszego ze sposobów na poprawę samopoczucia. NA poradzenie sobie z emocjami. Niestety potrzeba czasu na to aby wyprostować to co zostało pogięte przez lata picia. Nikt nie mówił, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie ale na pewno ta trudna praca przyniesie ci więcej korzyści niż zalewanie robaka. Trzymaj się i głowa do góry.

Pozdrawiam - Jerry

Angelika - Wto 27 Lip, 2010 19:50

jerry napisał/a:
Trzymaj się i głowa do góry.


Dziękuje Jerry :-)

arnie - Wto 27 Lip, 2010 20:46

Angeliko:)
Nie osądzał Cię nikt surowo bo większość poddała osąd twojej sytuacji i tego co piszesz a piszesz tak,że można myśleć,że nadal masz szansę na wyjście z tego przy takim nastawieniu.Poza tym rzecz najwazniejsza nie spoczywasz na laurach tylko walczysz dalej(na razie walczysz:)).Potykanie jest rzeczą ludzką:)ale nie zmienia to faktu,że zapiłaś i że musisz teraz zawalczyć jeszcze mocniej.Mówię zawalczyć bo na razie masz walczyć :mrgreen: ,przyjdzie czas i na poddanie ale nie uleganie.
Jesli pytasz dlaczego tak się stało,to odpowiedz powinnaś znależć własnie wśród innych alkoholików,na terapi,i na kozetce.Alkoholizm to choroba to fakt ale można ją powstrzymać i od nas zależy jak nam zalezy na tym by nie sięgac więcej po alkohol.
Jeśli Twoje wyrzuty sumienia są konstruktywne i zbudują niechęć do kolejnego zapicia-niech sobie nadal będą.
Dlaczego nie zerwano z Tobą kontraktu?
Bo może dobrze rokujesz.
Pamiętaj jednak by nie próbować raz jeszcze.
Trochę moralizatorski ton mi się włączył ale zależy mi na Tobie.
Pamiętaj!!!

Angelika - Wto 27 Lip, 2010 21:14

arnie napisał/a:
Trochę moralizatorski ton mi się włączył ale


Nawet nie wiesz ile Ten twój "moralizatorski Ton"Dla mnie znaczy!

Czy spróbuje Tego raz jeszcze? Tego pewnie nikt nie wie!wiem Tylko Ze juz nigdy nie chce!Myślalam ze moj cały ból,był juz wszystkim co mogl mnie powstrzymac,A jednak,z Niewiadomych mi powodów stalo się inaczej.Nigdy Nie bede miala zamiaru się usprawiedliwiac.Wiem Tylko Jedno...Czułam"ze czuje se pewniej" "za pewnie"Czuje ża;,skruche,i nie chcęc do tego co zrobłam,Ale tego Nikt Juz Nie Cofnie..
[quote="arnie"]Alkoholizm to choroba to fakt ale można ją powstrzymać i[/quote
Mam nadzieje ze mi sie uda.Musi.Niezaleznie juz od tego co ma mnie spotkac.

Dziekuje ze Jestes!

Jagna - Wto 27 Lip, 2010 21:39

Angeliko, jestem przekonana, że jeśli w głębi duszy chcesz bardzo wyrwać się z tego marazmu, to tak będzie.
Możesz i potrafisz przestać pić, to udało się wielu, wielu.
Tylko sama sobie powiedz " Mam wybór , wybrałam trzeźwość, nowe życie, wierzę w siebie, mogę nie pić" . Cieszę się, że wróciłaś na terapię, że jesteś tu z nami :-)
Śpij smacznie Angeliko :-)Dobranoc.

tom72 - Wto 27 Lip, 2010 23:48

Jagna napisał/a:
" Mam wybór , wybrałam trzeźwość, nowe życie, wierzę w siebie, mogę nie pić"

Proponuję wydrukować i umieścić w widocznym( tak byś codziennie widziała)miejscu :!: :!: :!:

Angelika - Sro 28 Lip, 2010 07:12

tom72 napisał/a:
Archaniołowe cuda...
:-) Tak zrobie Tomku
Angelika - Sro 28 Lip, 2010 07:14

Jagna napisał/a:
że jesteś tu z nami :-)


Takze się Ciesze.Dziekuje Ci .

marcinlodz - Sro 28 Lip, 2010 07:23

Ja tam swoje już napisałem.Wytrzymaj jeszcze trochę na terapii to więcej zrozumiesz.Nauczą "jak działasz" w środku.Nie będziesz pisała wtedy takich tekstów : upośledzona,moja wina itd....Gdyby tak było to wszyscy ludzie byli by "upośledzeni".
Angelika - Sro 28 Lip, 2010 08:00

marcinlodz napisał/a:
Nauczą "jak działasz" w środku.Nie będziesz pisała wtedy takich tekstów : upośledzona,moja wina itd....Gdyby tak było to wszyscy ludzie byli by "upośledzeni".

No niech "nauczą" Marcinie.Koniecznie ;-)

Jagna - Sro 28 Lip, 2010 08:53

Angelika napisał/a:
No niech "nauczą" Marcinie.Koniecznie ;-)

Wiesz Angeliko, ja do mojej terapii postanowiłam podejść poważnie,tak wiele rzeczy wtedy traktowałam byle jak, po łebkach...nieodpowiedzialnie.
I podeszłam do terapii jak do nauki w I klasie :-)
Zeszyt, notatki, zadania domowe, chciałam zrobic to solidnie, jak najwięcej z tego wziąć dla siebie i jak napisał Arnie o pokorze- robiłam, co mi kazali, czasem bezwolnie, często wbrew sobie- kazali, pokazywali, to ja się stosowałam.
I wiesz, pomogło.
Coś mi tam przeskoczyło, jak trybik w moim umyśle i zaczęłam inaczej myśleć. To nieuchwytna chwila kiedy się to stało. Najważniejsze, że działa :-)

Dobrego dnia :-)

Angelika - Sro 28 Lip, 2010 14:49

Jagna napisał/a:
To nieuchwytna chwila kiedy się to stało. Najważniejsze, że działa :-)

I Oby u mnie zadziałalo.

Wróciłam dzis z pracy...strasznie zmęczona...a Jeszcze musze pojechac do Jednej.zastąpic kogoś z pracy.Już mi się nie chce,bo dzis naprawde Jestem zmęczona.

Stwierdziłam dzisiaj ze "Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

To Tyle na godzine 14.50

Conradus78 - Sro 28 Lip, 2010 15:35

Kiedyś zadziała. Pamiętam, że przez pół roku terapii nie piłem bo tak kazali. W głębi duszy myślałem, że wszyscy wokół mnie to kretyni, którzy czepiają się nie wiadomo czego. Pisałem zadania pod grupę, tak jak wydawało mi się, że chcieliby to usłyszeć. Taka gra udawała się nawet z całkiem sporym powodzeniem. Do czasu.
Pewnego 6 listopada przyjechałem na grupę po dwóch piwach w pociągu, które wydawało mi się, że wywietrzeją do czasu nim dojadę. Terapeutka nie dała się nabrać. Skończyło się alkomatem i wylotem z grupy. Na drugi dzień, kiedy przyszedłem na rozmowę usłyszałem: "Panie Konradzie, po co pan przyszedł?" Pozornie niewiele mówiące pytanie retoryczne, ale to pytanie było moim dnem. Poczułem się kompletnie niepotrzebny i bezużyteczny. Nikomu, nawet terapeutom do zarabiania pieniędzy - bo tak to postrzegałem. Zostałem wyrzucony z terapii i terapeutka zasugerowała mi, żeby spróbował chodzić na mityngi. Wiedziała, ze nie miałem za bardzo wyboru, a to ze względu na ciążące na mnie ultimatum.
Z pierwszego mityngu niewiele pamiętam. Jedyne to to, że zapytano mnie między innymi, czy mam chęć zaprzestania picia. To pytanie bardzo mocno zapadło mi w pamięć i - obecnie nie waham się tego twierdzić - w serce. Wreszcie ktoś zapytał mnie, czy ja czegoś chcę. To niejako jest pierwsza odpowiedź na pytanie, po co pan przyszedł. Na kolejnych mityngach okazano mi wiele ciepła i serdeczności, a w końcu okazano zaufanie - mnie, komuś kompletnie wyzutemu z zaufania i umiejętności ufania - i pozwolono poprowadzić mityng. Te drobne rzeczy zatrzymały mnie we wspólnocie.
Z czasem dotarło do mnie, ze wspólnota to nie instytucja. To nie terapia, choć po trzech miesiącach na terapię wróciłem. We wspólnocie jednak dostrzegłem wartość drugiego człowieka. Zacząłem uczyć się ufać i zacząłem mieć nadzieję.
Angeliko, nadzieja to wielka rzecz, ale na docenienie jej wielkości też potrzebowałem czasu. Ktoś powiedział mi kiedyś, że "nadzieja umiera ostania". To prawda, a ja dzięki właśnie nadziei wracam do normalności, o której kiedyś nawet nie śmiałbym pomarzyć.

Angelika - Sro 28 Lip, 2010 15:36

A na godzine 15.35 słucham piosenki która jerry wstawil w Wątku "wszystko o muzyce" Bardzo przypadła mi do gustu :-)
Angelika - Sro 28 Lip, 2010 15:59

Conradus78 napisał/a:
"nadzieja umiera ostania". To prawda, a ja dzięki właśnie nadziei wracam do normalności, o której kiedyś nawet nie śmiałbym pomarzyć.

Ja również tak To odbieram...że umiera ostatnia,choc statnio wydawało mi się ze To Ja umarłam.Znów zaczynam od początku...wiec i Ja może wróce do normalności :-)

Conradus78 - Sro 28 Lip, 2010 16:06

Na tym właśnie według mnie zdrowienie polega. Na powrocie do normalności. Czyli zarówno codziennych radości, ale także smutków. Do przeżyć, to odczuwania, do rozumienia. I nie chodzi tutaj o epokowe kroki, czy olśnienia. Dla mnie zdrowienie to drobne kroczki, które składają się na tę wielką całość i na tę wielką normalność. Nie wątpię w to, że każdego alkoholika na to stać. Skoro bowiem zdołałem się podnieść, już samo to wymagało ode mnie wzrostu, niewielkiego, ale jednak. Skoro stać mnie na wzrastanie, to mogę i je utrzymywać a nie jedynie cieszyć się równią. Oczywiście czasem angażuję się bardziej, czasem mniej, ale to też normalność. Właśnie normalność drobnych rzeczy. Nadzieję natomiast dają mi mityngi, rozmowy, czy chociażby tutejsze forum. I to też są drobne rzeczy.
Angelika - Sro 28 Lip, 2010 16:20

Conradus78 napisał/a:
Nadzieję natomiast dają mi mityngi, rozmowy, czy chociażby tutejsze forum. I to też są drobne rzeczy.


Mi takze to własnie daje nadzieję.
Conradus78 napisał/a:
Na tym właśnie według mnie zdrowienie polega. Na powrocie do normalności. Czyli zarówno codziennych radości, ale także smutków.


Tylko Ja Jeszcze Nie wiem Czy żyje w ogóle w tej normalnosci :-)

Jak Napisala Jobeal 'Jestem Jak dziecko we mgle"chyba Nic nie przekreciłam :-|

I żyje" Nadzieja" że ta normalność nadejdzie.

aneczka - Sro 28 Lip, 2010 17:19

Angelika...

czytam Cię z troską, współczuciem i smutkiem.

Komentować nie będę.

Powiem Ci tylko, że jak piłam miałam wiele nadzieji, gdy przestałam pić to niepicie było dla mnie najważniejsze,
gdy zauważyłam, że niepicie jest czymś najprostszym co mogę robić to wzięłam się do roboty.

Szczęście samo nie przyjdzie.

Angelika - Sro 28 Lip, 2010 17:30

aneczka napisał/a:
]Szczęście samo nie przyjdzie.


Nie licze na to ze przyjdzie samo Aneczko.
Wiem ze To ode mnie zalezy co zrobie dalej z tym co sie stalo.
Tylko że 'szczęscie"To dla kazdego pojęcie względne-Dla nas samo zaprzestanie picia juz nim jest.

Ale zawsze czegos nam brakuje...(nie pisze tu o alkoholu) Widocznie tak ma juz poprostu byc :-) I chyba nalezy to przyjąc,z "pokorą"jak pisał arnie
Ale czy nadzieja jest czymś złym?...Ja znów z nadzieja próbuje od nowa.

aneczka - Sro 28 Lip, 2010 17:33

Angelika napisał/a:
Wiem


:-) ;-)

powodzenia :-)

Sebanitka - Sro 28 Lip, 2010 18:12

aneczka napisał/a:
Szczęście samo nie przyjdzie.
bo właściwie chyba nic samo się nie dzieje....


Angie...nie ma co sypać głowy popiołem. Stało się. Napiłaś się. Żadnego problemu to nie rozwiązało, samopoczucia nie poprawiło, związku nie uzdrowiło....kac moralny się pojawił...
Wyciągnij wnioski i ucz się, czytaj....nabieraj sił, bierz to co jest dla Ciebie dobre. Masz terapeutę, mityngi...korzystaj. Bierz ile się da wziąć i nie rób sobie już krzywdy.

Angelika - Sro 28 Lip, 2010 21:00

Sebanitka napisał/a:
Bierz ile się da wziąć i nie rób sobie już krzywdy.


Bede brała to garściami,terapie,mitingi,moją grupe..Nie chce Robic sobie więcej krzywdy(jezeli piszemy o tym samym) Jeszcze Tylko nadal brakuje Tej siły w Sobie.Co do zapicia....Kac moralny olbrzymi,bo nadal nie poznałam tego chorego powodu,i samego faktu.będe starała się dojrzewać z dnia na dzien....Tylko potrzebna mi ta siła,która jest moją słabościa.Sama Wiesz Czym Jest(nie Alko)...Może w koncu oczy otworza sie tak,jak to kiedys bardzo fajnie przedstawiłas mi w wątku :-) Dominiczko

marcinlodz - Czw 29 Lip, 2010 07:24

Na początek naucz się pisać na forum.Żeby złapać że to co robisz jest ważne.I ważne JAK to robisz.
Twój wstyd jest również związany z tym jak zostałaś potraktowana.Nie tylkoz paroma piwami.Zasłaniasz nimi prawdziwe emocje.

Nie musisz jednak być idealna.Wszystko łapać z terapii i forum .Rób Swoje.Gadaj z terapeutką.I nie szukaj więcej takich okazji by się "osłabiać".Nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody.Nawet jak Ci się ułoży Ty będziesz inna.I nad tym trzeba popracować.Na początek nad piciem.

Jak nie masz siły to idź za grupą.Szybciej Ci pójdzie niż tym wszystkim co sami chcą ;-) :-D

Ale więcej wiary w siebie dziewczyno.Za kilka miesięcy będzie inaczej jak będziesz trzymała się tego co zaczynasz robić.A już ZACZĘŁAŚ/

Więc nie ma co się dobijać.Życie i tak Ci zafunduje nie jedną jazdę :-)

Angelika - Czw 29 Lip, 2010 10:01

A więc mamy nowy dzień. Dziś terapia,znów z zastępstwem,może film nam puszczą.
Albo znów na godzinę zostawią samych.
Marcinie wole żeby życie nie fundowało mi już żadnych jazd ;-)

marcinlodz - Czw 29 Lip, 2010 10:04

Tak naprawdę gro tego sami sobie fundujemy.Ale można wytrzymać.Trzymaj się i działaj.
Angelika - Czw 29 Lip, 2010 11:22

Zacząl sie miło...dzień.Znów przerwało go coś na co nie mogę niestety nie zareagować.Bo dotyczy mnie. Męczy mnie już to że co wstaję,to muszę znów upaść. Wciąż coś nowego.z czym nie mam sily juz walczyć choć chodzi o moją osobę i muszę na to odpowiadać. Jak skupiać się na sobie, gdy wciąż zmuszana Jestem do Przewartościowywania Swojego życia.I gdy wydaje Ci sie że nareszcie cos ustalilas, masz jakąś stabilizacje,wydarza się coś nowego,co znów zmusza Cie do myślenia co dalej?Mam Dość!Naprawde Dość!
Ale Może to ma mnie czegos nauczyc.A może doświadczyc.

Conradus78 - Czw 29 Lip, 2010 11:22

Angeliko w Twoim ostatnim poście pobrzmiewa taka jakby trochę rezygnacja. Ale nadrzędną cechą jest to, ze mamy nowy dzień. U mnie na Śląsku bardzo ładny i słoneczny. A co do terapii, to może puszczą wam film - istotnie. A może właśnie z tego filmu coś wyciągniesz dla siebie. Może akurat coś do Ciebie przemówi. A jeżeli istotnie zostawią Was samych. Może akurat zamienisz z kimś słowo lub dwa, które w jakiś sposób zapadną w Twoją pamięć. Mi się tak czasem zdarza, że dobre słowo przychodzi z kierunku, z którego nawet bym się nie spodziewał. A poza tym jest jeszcze jeden pozytyw. Przez te kilka godzin terapii na pewno nie będziesz miała możliwości się napić, bez względu na to, co by się działo. Kilka godzin niepicia więcej. Dla mnie każda godzina, w której nie piję, to skarb. Angeliko życzę Ci optymizmu... Nie, nie optymizmu, bo to jest tani zamiennik nadziei. Życzę Ci nadziei na dobry dzisiejszy dzień. Życzę Ci wiary w to, że jest on Tobie dany po to, być dziś starała się być szczęśliwa.
Angelika - Czw 29 Lip, 2010 11:24

Conradus78 napisał/a:
Życzę Ci nadziei na dobry dzisiejszy dzień. Życzę Ci wiary w to, że jest on Tobie dany po to, być dziś starała się być szczęśliwa.

I byłam. Nie Martw się ,nie napije się.

analiza75 - Czw 29 Lip, 2010 11:27

Witaj Angeliko.
Dzięki,że się do mnie odezwałaś.Ja ostatnio zaganiana,dziś już się pakuję na jutrzejszy wyjazd i nawet jeśli nie będzie pogody to mam to gdzieś.Cieszę się,bo przez chociaż tylko 3 dni będę ze swoimi najbliższymi ale w zupełnie innym środowisku i nie będę widzieć ludzi,którzy mi nie sprzyjają w życiu i niepiciu.
Szkoda,że nie możesz się też wyrwać na jakiś czas ze swojego miejsca zamieszkania od szarej codzienności bo wiem,że pewnie by Ci posłużyło to pozytywnie.Ale może,może w przyszłości...
Poza tym chcę Ci poradzić od siebie,żebyś się nie zamartwiała,że wypiłaś.Jesteśmy chyba książkowymi przykładami,że po jakimś miesiącu niestety ale wypijemy.Ja też tak zrobiłam,czułam się źle...sama nie wiem ale postanowiłam,że będę próbować dalej normalnego życia,wyciągnę wnioski a dołować się nie będę choćby nie wiem co bo co mi to da?Przecież czasu nie cofniemy.
Po powrocie od razu do Ciebie napiszę.Tym czasem trzymaj się kobietko,trzymaj, jestem z Tobą.Pozdrawiam Ciebie i wszystkich tu obecnych.

PS.
Nie piję i cieszę się z każdego trzeźwego dnia i udanego dnia bez nerwów,napięcia i wszystkich złych rzeczy,które czasem mnie atakują.Na razie mam dobry humor i passę ale zdaję sobie sprawę,że diabeł nie śpi :/

Conradus78 - Czw 29 Lip, 2010 11:28

W chwili kiedy pisałem poprzedni post, pojawił się i Twój. Czasem tak jest, że nie wszystkie nasze plany się udają. Ale to jest właśnie powierzenie się Sile Wyższej. Bez względu na to, co się dzieje, ja mam starać się być sobą i robić to, co do mnie należy. Ale to też jest istotą zdrowienia, że dane jest nam zobaczyć to co nas smuci czy niepokoi. Kiedy piłem chciałem, by wszystko było w różowych barwach. Dziś nawet jak pojawiają się szarości, mam potężny atut, by odszarzać rzeczywistość i robić to w sposób trzeźwy. Nawet jak zdawałoby się, że wszystko sypie się równo, dostrzegam to, co przez moje zdrowienie osiągnąłem. Nie znam Cię i nie wiem, co Ty takiego masz, ale na pewno coś masz. Wystarczy tylko tego poszukać. Wystarczy to docenić i zdrowieć dalej, by primo tego nie utracić, a secundo, by dalej to rozwijać. To i kolejne dary, które tylko czekają byśmy wystarczająco przetrzeźwieli, by je dostrzec i stać się gotowymi na ich otrzymanie.
Angelika - Czw 29 Lip, 2010 11:49

analiza75 napisał/a:
Ale może,może w przyszłości...


Byc może analizo kiedyś nadejdzie taka okazja. Ciesze się ze do mnie zajrzałaś. Mam nadzieje Ze Wyjazd Wam sie Uda I wrocisz cała rozpromieniona. Napisz jak Było koniecznie,gdy Tylko Bedziesz Tu spowrotem.

Angelika - Czw 29 Lip, 2010 11:56

Conradus78 napisał/a:
Ale to jest właśnie powierzenie się Sile Wyższej.


I chyba Tylko to mi zostało.Bo nie mam już siły walczyć z dwoma rzeczami równocześnie.
Staram się być dla siebie najważniejsza,i myślec o Tym co Robie dla Siebie. Ale te "inne" sprawy strasznie mi to utrudniają, ponieważ nawet gdybym chciała nie mogę się od tego odciąć( poniewąż to ingeruje w moje życie) i zmusza to tego ,bym to co już sobie poukładala,znów zmieniła.

Sebanitka - Czw 29 Lip, 2010 17:18

Angelika napisał/a:
Znów przerwało go coś na co nie mogę niestety nie zareagować

nooooooooo jeżeli to nie ściana wody to jakiś wpływ masz na to co się dzieje :)

zawsze można powiedzieć: w tej chwili nie mogę, nie chcę, nie lubię, nie odpowiada mi....

bezio67 - Czw 29 Lip, 2010 17:19

Angelika napisał/a:
I gdy wydaje Ci sie że nareszcie cos ustalilas, masz jakąś stabilizacje,wydarza się coś nowego,co znów zmusza Cie do myślenia co dalej?Mam Dość!Naprawde Dość!


Ale tylko wydaje Ci się. Tak już jest, gdy zaczynamy stąpać po nowej drodze do innego życia, przewartościujemy wiele spraw, nagle okazuje się, że to jest nic nie warte na bieżącą sytuację. Teraz tak wiele się dzieje, że nie nadążamy z teorią i praktyką. Dlatego najważniejsze są 24h tyle i aż tyle ma starczyć do zaplanowania i wykonania. Nic więcej. Staraj się by interesował Cię tylko dzisiejszy dzień. Inaczej można dostać "hopla" To się zmienia z czasem tylko daj czasowi szansę. Wiem co piszę ;-)
Angelika napisał/a:
Ale Może to ma mnie czegos nauczyc.A może doświadczyc.

Właśnie tak, ale w pozytywnym znaczeniu. Pogody Duszka :-)

Angelika - Czw 29 Lip, 2010 21:45

To Jak ściana wody :-) :-)

Właśnie wócilam,w zasadzie dopiero.Najpierw byłam na grupie,potem musiałam coś załatwic. Na grupie zastępstwo,do nastepnego czwartku.Tak Jak Myślałam puścili nam film"Mata Teresa z Kalkuty"Jako Temat "Alkoholizm a duchowieństwo"-i spytali czy moglibyśmy być takimi wolontariuszami?!Gdy padło na mnie odpowiedziałam to o czym juz kiedyś myślalam i pisałam...troche egoistyczne,ale"tak" By uciec od tej samotności dnia codziennego,być zupełnie gdzie indziej,i byc komuś potrzebna 24/h. W Przerwie na "papierosa" Rozmawialam z pewnym panem..Był tak wygadany ze az mi ulżyło Bo moglam sie komus"realnemu"wygadac i płyneło to jakby samo...!
Natomiast wracajac ,dzis wyjątko szlam inna drogą wracałam z panem który jest tam bo musi,nakaz sądowy i musiałam sluchac ze gdyby nie to, to w ogole by to olał..Bo przeciez On nie Jest jakims alkoholikiem,wypija piwko czy dwa w piatek wieczór,nie wiedzialam jak rozmawiać. Troszke Tez Nastraszyli mnie Tym Panem Piotrem Który zazwyczaj prowadzi czwartkowe zajecia,pracuje tez w Charcicach,że jest bardzo wymagający,ale jakoś tym się nie przejęlam,sprawdze w nastepny czwartek ;-)

A co z nowości...Moj"mąż" oświadczyl dzis że Wynajmuje mieszkanie i w związku z tym.......No własnie,w związku z tym niestety dużo zmian chce wprowadzić,bo musi ;-) Więc pewne ustalenia poszły do kosza.Ale to tam....
No to na tyle jeżeli chodzi o dzisiejszy dzień

Conradus78 - Czw 29 Lip, 2010 21:54

Tak sobie czytam tego Twojego posta i zastanawiam się, gdzie Ty w tym wszystkim jesteś. Napisałaś o tym co cię spotkało, z kim rozmawiałaś... A gdzie Ty w tym wszystkim jesteś. Oczywiście, nie odpowiadaj, bo to jest pytanie retoryczne, ale warto je sobie samemu czasem postawić. A jeśli na terapii zdarzy się dzień nudny, czy zwyczajnie do bani, to trudno. Jest on taki a nie inny. Nie każdy musi być udany. Jutro też jest dzień. No i jeszcze masz to szczęście, że Twoje miasto jest kolebką AA w Polsce. Mityngów jest od groma. Na pewno można coś dla siebie wybrać.

Obym zawsze dostrzegał to co dobre. Obym nawet w tym co mi nie pasuje znajdował drogę ku dobru, ku któremu chcę zmierzać. Obym chciał.

bezio67 - Czw 29 Lip, 2010 21:58

Angelika napisał/a:
No to na tyle jeżeli chodzi o dzisiejszy dzień

Nastrój dopisuje :-) to supcio :lol: Jutro jest nowy dzień, nowe możliwości. Tylko go sobie dzisiaj zaplanuj. Pogody Duszka.

bezio67 - Czw 29 Lip, 2010 21:59

Angelika napisał/a:
No to na tyle jeżeli chodzi o dzisiejszy dzień

Nastrój dopisuje :-) to supcio :lol: Jutro jest nowy dzień, nowe możliwości. Tylko go sobie dzisiaj zaplanuj. Pogody Duszka.

Angelika - Czw 29 Lip, 2010 22:01

Conradus78 napisał/a:
A jeśli na terapii zdarzy się dzień nudny,


To nic :-) Mi nawet to odpowiada.Odpowiada Mi bycie z ludżmi.A nie siedzenie samej w domu,jak teraz.Także nawet Ten film,i te rozmowy,lub nawet milczenie i tak są dla mnie wazne,bo wtedy nie czuje że Jestem sama w tym wszystkim.

Angelika - Czw 29 Lip, 2010 22:05

bezio67 napisał/a:
. Tylko go sobie dzisiaj zaplanuj.


Z tym To akurat Wiesz ze mam problem :-) Bo co próbuje zaplanować....To "trach"jak pisalam,wszystko musze zmieniac."Niestety muszę" Bo od tego zalezy moja egzystencja,niestety to posuwa się już tak daleko. Miło że Jestes

Conradus78 - Czw 29 Lip, 2010 22:09

Angelika napisał/a:
bo wtedy nie czuje że Jestem sama w tym wszystkim.


Może warto słowo "nie" przenieść przed słowo "jestem".

Bo nie jesteś sama. Masz ludzi na terapii, którzy na pewno są Ci życzliwi. Zakładam, że masz kilka zaufanych osób, których możesz nazwać przyjaciółmi. Być może chodzisz na mityngi, gdzie dla dojrzałych aowców życzliwość jest cechą niezmiernie ważną. Masz wreszcie to forum, a że Twój temat ma kilkadziesiąt stron - cóż, czy potrzeba Ci więcej dowodów życzliwości? Warto dostrzegać życzliwość. Ona jest - zawsze.

Angelika - Czw 29 Lip, 2010 22:16

Conradus78 napisał/a:
Zakładam, że masz kilka zaufanych osób


Tych niestety nie posiadam ;-) ale o Tym pisałam juz w moim wątku,miałam Jednego,Nie został by mnie wesprzeć ;-) Teraz mam grupe,terapie,mitingi,i powoli otwieram się na nich. No i to Forum,od którego zaczełam działac,i znalazłam w odpowiednim momencie tych ludzi tutaj :-) Za co Jestem im wdzięczna. A no i mam psa ;-)

bezio67 - Czw 29 Lip, 2010 22:19

To inaczej. Nie pozwól, by w ciągu dnia zapanował chaos. I zrobiła się biała plama na cyferblacie w postaci wolnego czasu, z którym nie Wiesz co możesz zrobić. Miej zawsze coś w zapasie. Jedno nie wypali to załatwiam drugie lub sięgam do rezerwy. Nie na mus, ale tak by i znaleźć czas na odpoczynek, który jest ważny. Teraz jest wzmożone zmęczenie umysłu niż ciała. A to jest groźniejsze. :-)
Conradus78 - Czw 29 Lip, 2010 22:22

Angelika napisał/a:
Teraz mam grupe,terapie,mitingi,i powoli otwieram się na nich. No i to Forum,od którego zaczełam działac,i znalazłam w odpowiednim momencie tych ludzi tutaj :-) Za co Jestem im wdzięczna. A no i mam psa ;-)


Angeliko, to masz mnóstwo rzeczy. To są skarby, które stają się Twoim udziałem. Tylko spokojnie i powoli, nie wszystko naraz. A bardzo wiele przyjdzie. Wystarczy tylko robić swoje.

jerry - Czw 29 Lip, 2010 22:35

Angelika napisał/a:
Conradus78 napisał/a:
Zakładam, że masz kilka zaufanych osób

Tych niestety nie posiadam
Ja mimo, że nie rozpadła mi się rodzina to długo byłem taki wciąż bardziej obcy. W pracy dwie koleżanki się ucieszyły na wieść, że się leczę i to było jedyne namacalne wsparcie. Na terapii miałem "ogólny" kontakt ze wszystkimi ale z nikim takiego bliższego. Miałem sporo czasu dla siebie i wykorzystywałem go na poznawanie najbliższego otoczenia od nowa. Załatwiałem zaległe sprawy, szwendałem się z psem gdy miotały mną emocje i ... pilnowałem tej małej iskierki nadziei, która zaczęła tlić się głęboko pod serduchem. Na ludzi zacząłem się otwierać dopiero wtedy gdy zacząłem uśmiechać się do tego faceta w lustrze. Najpierw musiałem znów polubić siebie, żeby zaufać innym. Fajna sprawa to lubienie siebie i nie ma nic wspólnego z narcyzmem ;)

Trzymaj się :)

Angelika - Czw 29 Lip, 2010 23:30

jerry napisał/a:
Fajna sprawa to lubienie siebie i nie ma nic wspólnego z narcyzmem


Mam nadzieje ze i Ja w koncu polubie Siebie,zaakceptuje,znów poczuje się wartosciowa i pewna Siebie :-)

Jagna - Pią 30 Lip, 2010 00:13

Angelika napisał/a:
jerry napisał/a:
Fajna sprawa to lubienie siebie i nie ma nic wspólnego z narcyzmem


Mam nadzieje ze i Ja w koncu polubie Siebie,zaakceptuje,znów poczuje się wartosciowa i pewna Siebie :-)

Chciej polubić, tak jak lubia Ciebie inni :-) Tak jak matka kocha swoje nawet nie raz niesforne, dokuczliwe dziecko, kocha, lubi...bezwarunkowo, niezależnie co nabroiło. Nie ma ludzi bez wad, kochajmy siebie takze z tymi niedoskonalosciami, a z czasem i te wady mozna samemu zmieniac, ale daj temu czas.
Usmiechaj sie do siebie w lustrze, badz wyrozumiala, nie mow o sobie " jestem głupia, nienormalna itd." Zacznij od malutkich kroczków- zobacz fajną dziewczynę w lustrze, która jest warta miłości i sympatii. Jestem o tym głęboko przekonana! :-)
Ja się tak uczyłam i polubiłam siebie, nawet z tymi wadami ;-
Dobranoc dobra duszyczko Angeliko :-)

Conradus78 - Pią 30 Lip, 2010 00:17

Angelika napisał/a:
Mam nadzieje ze i Ja


O! Widzisz? To już jakiś pozytyw. Nadzieja, to ogromna siła.

Jagna natomiast też ma rację z tymi małymi kroczkami. Dla mnie zdrowienie to nie są epokowe kamienie milowe. To są właśnie drobne radości, drobne osiągnięcia, drobne chwile dnia dzisiejszego. Dnia, który kilkanaście minut temu się rozpoczął.

Angelika - Pią 30 Lip, 2010 08:09

Jagna napisał/a:
Dobranoc dobra duszyczko Angeliko :-)


Dzień Dobry Dobra Duszyczko Jagnuś :-)
Conradus78 napisał/a:
Nadzieja, to ogromna siła.


Oby :-)

I Dzień się rozpoczął..........
Ehh......

Angelika - Pią 30 Lip, 2010 12:48

...prace przerywa telefon:Nie odbieraj z mojej firmy telefonu,znów zaspalem!Gdzie spales?
Poprostu spalem!Nie odbieraj telefonu!-To Twoje życie Mateusz,i zastanów sie co z nim robisz?: A Co Ja robie?Żyje pełnią życia! Nie moge Rozmawiac,Do Soboty!Na razie!

W Sobotę mnie nie bedzie..wiec obowiązek spraw zwiazanych z psem przejmnie On! Poczeka Az wróce,Trzeba Bylo moim zdaniem omówic sprawy zwiazane z jego wyprowadzką od siostry,Gdzie Jednak była jakaś kontrola do nieznanego mi miejsca.Z tego Tez powodu nasze Wcześniejsze ustalenia co do pomocy się zmienily,bowiem jak napisał teraz gdy bedzie musiał placic najemcy nie bedzie mógl mi tak pomagac.To miał być Temat rozmowy.Jednak dziś jego wzburzenie "Bo boli Cie to ze teraz się usamodzielnię,będę mieszkał gdzieś i żyl jak mi się podoba!! -Może boli Mateusz-Ale życze Ci szczęcia,nie mam na Ciebie wpływu! OkTo do soboty mamy o czy porozmawiać!_pytam:O czymś jeszcze chcesz rozmawiać prócz finansów? -tak!o wszystkim!Koniec rozmowy

mimo iż w głebi gdzieś tam pragnełam tej rozmowy by cos zakonczyc....(Mimo zakazu psychologa ze względu na jego niedojrzałość) Teraz już wiem o czym chce rozmawiać (rozwód) Coś co stoi mi w gardle.Teraz Gdy On chce rozmawiać Ja nie chce.Tylko Ze Ja nie moge uciekać tak jak on.

Znów powrócilam do tego tematu...Ale to wciąż się dzieje "Na żywo"...Jak Pisałam,codziennie coś nowego. "Żyje pełnia życia,ale nie podoba mi się to bo się nie kontroluje" Nic dodać nic ująć. Ja już nawet łez nie mam...może za mało wody pije......Pozdrawiam Kochani

Jagna - Pią 30 Lip, 2010 13:01

Angelika napisał/a:
Nie odbieraj z mojej firmy telefonu,znów zaspalem


To rozkaz? :shock:
Zignorowałabym , to jego problem, że zaspał. To nie był pierwszy raz, z tego co czytałam u Ciebie. Jesli masz ochotę odbieraj telefony, Ty nie masz się czego obawiać, ani tłumaczyc dorosłej osoby.
Angelika napisał/a:
Teraz już wiem o czym chce rozmawiać (rozwód) Coś co stoi mi w gardle.Teraz Gdy On chce rozmawiać Ja nie chce.Tylko Ze Ja nie moge uciekać tak jak on.


Teraz najważniejsze, żebyś była trzeźwa. Jeśli chce złożyć pozew o rozwód, niech to zrobi...Siłą nie naprawisz małżeństwa. Jednak, jeśli złoży pozew, Ty nie musisz się w sądzie zgadzać nań. Możesz także oczekiwać i żądać alimentów na Twoje utrzymanie, jako pogorszenie Twojej sytuacji bytowej, łatwiej to osiągnąć mając orzekanie o winie( jego- zdrady, opuszczenie rodziny...itp) ale także gdy jest bez orzekania o winie.
Nie musisz się godzić także na podział kosztów rozwodu- jesli chce rozwodu- niech pokrywa koszty.
Ale to gdybanie i pisanie filmów, tego nie wiemy - może wcale nie o to chodzi, dopiero co spedził z Tobą małżeński weekend, zapisuj te daty...i najlepiej mieć świadków, na wasze spotkania, może się przydać w sądzie.
Słyszę, że już umiesz zadbać o siebie, coraz lepiej to wychodzi, to dobrze Angeliko.
Powiem Ci, że rok temu przechodziłam podobne stany- w sierpniu składałam pozew o rozwód, ale szantaże, straszenie to był chleb powszedni. Nie poddałam się temu strachowi, wytrwałam i nie żałuję :-)
Gdy nie pijesz odzyskujesz siłę, odzyskujesz samą siebie i szacunek, dasz radę, zasługujesz na szczęście! :-)

Angelika - Pią 30 Lip, 2010 13:09

Jagna napisał/a:
Teraz najważniejsze, żebyś była trzeźwa


Będe,choc zapewne usłysze wiele Przykrych słow,które zabolą,ale juz uciec przed nimi nie moge.Próbowalam zrobić wszystko-by wszystko uratowac.Chyba nic się nie udało...może poprostu on Jest za młody,może potrzebuje przestrzeni którą mu zabierałam,a może komfortu...(róznych rzeczy)...czuje Się zupełnie ogłupiona,wszystko tak szybko się dzieje...

Angelika - Pią 30 Lip, 2010 14:11

Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
8 Miłość nigdy nie ustaje,


Już w to nie wierze!Przepraszam Wszystkich którzy wierzą nadal bardzo głębko!!

Conradus78 - Pią 30 Lip, 2010 15:20

Angeliko w pewne rzeczy nie musimy wierzyć, a one mimo to są. Na pewne sprawy nie musimy mieć nadziei, ale one i tak się wydarzą. Pewnych ludzi nie musimy kochać, by cieszyć się ich miłością. Tyle, że chodzi tutaj o dobrze pojętą wiarę, dobrze pojętą nadzieję, i dobrze pojętą miłość. Bo może się zdarzyć, że to w co wierzyliśmy, okaże się kłamstwem, to na co mieliśmy nadzieję, okaże się manipulacją, a to co nazywaliśmy miłością okaże się mirażem. Nie zmienia jednak to faktu, że dobro i tak czeka, by dać mu szansę się doświadczyć. I nie ma znaczenia, czy Ty w to wierzysz, czy nie. Bądź dobra, a dobro Cię odnajdzie. Przynajmniej staraj się być - mimo wszystko, a to już wystarczy.
Angelika - Pią 30 Lip, 2010 15:43

Conradus78 napisał/a:
Bo może się zdarzyć, że to w co wierzyliśmy, okaże się kłamstwem, to na co mieliśmy nadzieję, okaże się manipulacją, a to co nazywaliśmy miłością okaże się mirażem.


Tak własnie to odbieram.

Cholera Piep****e to wszystko!

eliania - Pią 30 Lip, 2010 15:48

Jeśli schowasz się w piwnicy i nie widzisz promieni słońca to nie znaczy, ze ono nie świeci.

Ja głęboko wierze, że każdy ma potencjał i kochać w ten sposób, i czuć się tak kochanym. Ale to nie znaczy, że jedno czy drugie przychodzi automatycznie. Że każdy jest do tego od razu zdolny. Przyjmujemy od innych tez tyle, ile jesteśmy w stanie wziąć na dany moment.

Kochana Angeliko, po co Ci to teraz wiedzieć, czy kłamstwo to czy nie, po co teraz wykonywać kroki ostateczne? Ty zajmij się sobą i zobaczysz, co dalej będzie... Gwarantuje Ci, że jak tak zrobisz, to przynajmniej spojrzysz na wszystko inaczej a i sytuacja Twoja nie pozostanie cały czas taka sama.

Conradus78 - Pią 30 Lip, 2010 15:57

Angelika napisał/a:
Cholera Piep****e to wszystko!


Można i tak. Nie zmienisz faktu jednak, że dobro cały czas depcze Ci po piętach. Nie zmienisz faktu, że są ludzie, którzy bez wątpienia są Ci życzliwi. Nie zmienisz faktu, że ostatnie posty w Twoim temacie są przejawem współczucia. Nie litości, ale dobrze pojętego współczucia. I dobrze pojętej życzliwości. Tego nie zmienisz i nie musisz w to wierzyć. Ta prawda jednak Cię dotyka, bez względu na to, czy tego chcesz czy nie. Dobro jest na wyciągnięcie ręki i czeka na Ciebie. Cierpliwie, łaskawie i bez unoszenia się pychą.

Angelika - Pią 30 Lip, 2010 16:00

eliania napisał/a:
. Gwarantuje Ci, że jak tak zrobisz, to przynajmniej spojrzysz na wszystko inaczej a i sytuacja Twoja nie pozostanie cały czas taka sama.

Na pewno Aniu Kochana nie pozostanie.Wszystko sie Piep**y...A Ja niestety nie bede dlugonoga brunetka nigdy,Wierzylam zawsze w slowa ktore napisalam.Mimo iz sama nie zawsze ich przestrzegałam,ale wierzyłam.Nie moge nie poznac prawdy...Gdyz toJa jej dociekałam,A teraz Gdy On chce Tego nie moge poprostu uciec przed nią.
Wszystko się zmieni,ale powinnam wiedziec to juz od momentu wejscia tu na forum...Wiem że to głupie i naiwne bo i tak jestem sama....Ale usłyszec to definitywnie,rozedrze mi serce!

Chce to usłyszec by zakonczyc rozdział i chce nie slyszec by móc dalej cos ratowac!

Ratuje Siebie!wiem to dużo! Ale Dlaczego nie mozna byc przy mnie?wspierac mnie? Byc mi oparciem?

Będe starała si byc twarda,,,popłacze potem....pewnie tu z Wami

marcinlodz - Pią 30 Lip, 2010 16:06

Skończy się na piwie i łóżku.Moje zdanie.
Angelika - Pią 30 Lip, 2010 16:20

marcinlodz napisał/a:
.Moje zdanie.


Nie Marcinie!!We mnie nie ma juz miejsca na to piwo!W nim Miejsca dla mnie! Mysle ze pod wpływe emocji ktorych teraz ma dużo,imprezy,przeprowadzka,doradzono mu by zakonczył pewnien rozdzial w życiu.Inaczej unikal by mnie,A Teraz sam(swiadomie) chce rozmowy,nie tylko o finansach.Myśle ze mimo iz nie dojrzal,a działa pod wplywem ewmocji,wie co chce mi powiedziec.

eliania - Pią 30 Lip, 2010 16:21

Angelika napisał/a:
A Ja niestety nie bede dlugonoga brunetka nigdy
:evil: A jakie to ma znaczenie ?? Chcesz "walczyć" o kogoś kto mówi Ci takie rzeczy ?? :evil: Po za tym naprawdę wierzysz, że gdybyś była taka jak piszesz, to ty boś zmieniło? Chcesz aby ktoś "kochał" Cię za wygląd? Ja doskonale rozumiem co czujesz ale wiem tez, jak bardzo takie rozumowanie jest błędne, chociaż pozwala mieć złudne uczucie, ze coś kontrolujesz, bo do rzekomo od Ciebie zależy ,czy coś się ułoży, i nawet kompleksy i poczucie winy mogą tu "służyć". Bo jak się nie układa to zawsze możesz być przekonana, ze to Ty, ze to TWOJA WINA. Byle nie przezywać odrzucenia...
Angelika - Pią 30 Lip, 2010 16:39

eliania napisał/a:
, ze to TWOJA WINA. Byle nie przezywać odrzucenia...


Ale Aniu Kochana,Czy wiekszosc to nie jednak moja wina?Moze gdybym w prore Się zastanowila...Może gdybym spojrzala na Siebie surowiej....Moze gdybym okazala wiecej pokory......moze Nie musiało by teraz tak byc

marcinlodz - Pią 30 Lip, 2010 16:43

Nie nakręcaj się.Już gotujesz się do tego co napisałem.Widać to.

Znam bo też tak robię jak stracę kontrolę.

Angelika - Pią 30 Lip, 2010 16:47

Conradus78 napisał/a:
Angelika napisał/a:
Cholera Piep****e to wszystko!


Dobro jest na wyciągnięcie ręki i czeka na Ciebie. Cierpliwie, łaskawie i bez unoszenia się pychą.


Mam w Sobie resztki Wiary że byc moze tak bedzie.Że poradze Sobie....Ze swoja chorobą oraz tym ze w miedzy czasie musze walczyć z czyms innym.Juz raz okazałam słabośc.Teraz tego nie chce!I raczej nie bede miec powodu.....no może do przykrej prawdy I placzu

Angelika - Pią 30 Lip, 2010 16:50

marcinlodz napisał/a:
Nie nakręcaj się.Już gotujesz się do tego co napisałem.Widać to.



Nie nakręcam,To poprostu strach!Zwyczajny strach! Przed Tym co bedzie mi dane usłyszec!strach przed tym ze bede musiala jakos to znieść,Strach przed "dawną' prawdą.....Myslalam ze jestem gotowa,ale nie jestem

marcinlodz - Pią 30 Lip, 2010 16:56

Ty już dawno "rozegrałaś" spotkanie w swojej głowie.Z podziałem na warianty.Znam to.
Co mogę radzić to wyłącz komputer i wracaj do realu.Nawet na miting.A nie kręć młynkiem w głowie bo "zeżrą" Cię emocje.
Tyle moich przemyśleń.Ja wyłączam.I nie podawaj tej strony na Youtube.Co by nie pomyśleć jest równie "dziecinne" co moje niektóre wypowiedzi...Jak wysyłasz to temu chłopakowi to ...
Ale to moje zdanie.
Trzymaj się.

jerry - Pią 30 Lip, 2010 16:57

To daj sobie luzu, odpocznij, zrelaksuj się, żebyś była mniej spięta podczas spotkania...wszystkie chwyty dozwolone poza zażywaniem alkoholu (lub podobnie działającej substancji). A to co masz do powiedzenia napisz sobie na kartce, żeby z głowy nie wyleciało. Powodzenia.
Angelika - Pią 30 Lip, 2010 17:14

Dziękuje jerry.
Sebanitka - Pią 30 Lip, 2010 20:37

Angelika napisał/a:
Ale usłyszec to definitywnie,rozedrze mi serce!

dlatego jednak odradzałam abyś aranżowała "definitywne" rozmowy...bo moim zdaniem nie jesteś na nie na tyle silna....

No ale jeśli szanowny pan ma ochotę poinformować Ciebie o "ważnych" SWOICH decyzjach...
można i temu stawić czoło

po pierwsze to on chce mówić...niech mów co ma do powiedzenia... na nic nie musisz się godzić od razu w rozmowie, zawsze możesz odpowiedzieć: "muszę sobie to przemyśleć", "na ten moment nie wiem co odpowiedzieć", a jeśli sprawy będą dotyczyły spraw finansowo-prawnych możesz powiedzieć: "skonsultuję to z prawnikiem i poinformuję cię o swoim stanowisku". Krótko i rzeczowo. Jeśli się zaśmieje bądź zacznie kpić z tego.
Powtórz to jeszcze raz i powiedz: do widzenia. Jak podejmiesz decyzje t go poinformujesz.

Ja bym tak zrobiła. Szanowny małżonek wyjdzie ze swoim pomysłem i dalej nie będzie niczego pewien, a Ty będziesz miała czas na przemyślenie sobie tego co usłyszysz i na poukładanie sobie tego wszystkiego.

Żadnych decyzji nie musisz podejmować. Na razie to on je podejmuje nie bardzo licząc się z Tobą. Więc i Ty nie musisz!!!!

Nie martw się na zapas.
jerry napisał/a:
wszystkie chwyty dozwolone poza zażywaniem alkoholu

nic dodać nic ująć

arnie - Pią 30 Lip, 2010 21:50

A ja sobie pomyślałem,że twój małżonek zachowuje się jak gówniarz a nie dorosły facet.
Wiem,że nie jest to pocieszające ale tak uważam.
Wiem też,że:
Najważniejszym indywidualnym prawem człowieka jest jego prawo do bycia sobą
Bądź więc sobą a nie taką jaką on chce żebyś była.
Pamiętaj o swoich prawach i o tym,że to Ty jesteś najważniejsza!
Pozd.

Jagna - Pią 30 Lip, 2010 23:50

Cytat:
Nie nakręcam,To poprostu strach!Zwyczajny strach! Przed Tym co bedzie mi dane usłyszec!strach przed tym ze bede musiala jakos to znieść,Strach przed "dawną' prawdą.....Myslalam ze jestem gotowa,ale nie jestem
_________________


"Strach zapukał do drzwi.Odwaga poszła otworzyć i nie zastała nikogo! "
I tak będzie u Ciebie, nie kręć filmów, one i tak zawsze inaczej się kończą.
I najważniejsze0 nie siedź w weekend w domu, to najtrudniejsze dni. Koniecznie idź do ludzi, ja polecam miting, nie znam nic lepszego na głoda, Danio nie podskoczy.
Na miting idz, nawet wbrew sobie, w tych poczatkach trzeźwienia to jeden z najlepszych sposobów żeby przetrwać.
I nie pozwól sobą manipulować, drugi raz mogą juz na terapię Cię nie przyjąć Angeliko, zerwany kontrakt i co dalej ?
Trzymaj się swoich decyzji, bądź dzielna i wyśpij się ! :-)

jobael - Sob 31 Lip, 2010 00:22

Conradus78 napisał/a:
Żeby zawsze w razie czego można było powiedzieć, że diagnoza była błędna. Tak sobie myślę, że forum jest tylko forum i mimo całej życzliwości uczestników, nikt nie jest w stanie w sposób na prawdę istotny zbyt wiele napisać. Znów, chcąc uniknąć radzenia, powiem o sobie. Jeżeli nurtuje mnie jakiś problem, idę z tym do sponsora. Od tego on jest, bo sponsorowanie, to jest ciężka harówka.

A zatem zamykamy forum i idziemy szukać sponsorów. :-D

Angeliko. I tak musisz przez to przejść, więc przejdziesz. Jedno jest pewne, że jeśli zechcesz przebrnąć przez to przy pomocy alkoholu - możesz przegrać.
Pozdrawiam. :-)

Angelika - Sob 31 Lip, 2010 06:04

Witam.Na razie nic nie napisze.znaczy tylko ze Jednak na ten temat nie chce rozmawiac,dziwi Was Godzina?

Napisze Jak wróce Kochani.

Angelika - Sob 31 Lip, 2010 08:56

Narazie Jeszcze nie pojechałam,przesuneło mi się do 11 :-) Mogłabym Już teraz napisać co i jak...ale Wieczorem jak wóce będzie chyba łatwiej. Co do pomocy...pomoze na tyle ile moze to,wazne i doceniam :-) co do rozwodu cytuje: To dla mnie tylko papierek nic nie znaczący,Czy Ja bede miał na piśmie ze nie jestesmy juz małżeństwem czy nie" Cóz.....czas.
Sebanitka - Sob 31 Lip, 2010 09:43

jobael napisał/a:
Jedno jest pewne, że jeśli zechcesz przebrnąć przez to przy pomocy alkoholu - możesz przegrać.


!

Angelika - Sob 31 Lip, 2010 10:35

[quote="Sebanitka"]Jedno jest pewne,[/quote

NIE!! Na pewno nie!!! teraz czuje się szczesliwa.Zaraz wyjezdzam :mrgreen: Wróce ok 20!

Życie,Życie źycie.......kocham Je dziś :mrgreen:

co za wahania mam Nastrojów :shock:

Dominiczko....Odwiedziłaś mnie :-D

Jagna - Sob 31 Lip, 2010 11:02

hej Angeliko, podziel się tą radością .
jerry - Sob 31 Lip, 2010 12:01

Huśtawka nastrojów, też to miałem :-\ Ech! Angelika, jak źle to na forum się wychlipiesz a później nagła euforia, cyk-myk, znikasz i pojawiasz się za czas jakiś, znów przybita jak nie przymierzając ... AUTOCENZURA ;)
Sebanitka - Sob 31 Lip, 2010 12:02

Angelika napisał/a:
teraz czuje się szczesliwa

a co się takiego stało?

Rufio - Sob 31 Lip, 2010 15:34

Maż - nie mąż zabrał Ją na lody :shock: :arrow:
Angelika - Sob 31 Lip, 2010 18:07

Rufio napisał/a:
Maż - nie mąż

ha ha ha....Szcześliwa,poniewaz pojechałam sobie gdzieś,Wyszłam z domu,zobaczyłam promienie słoneczne,wrócilam wcześniej,ale niestety musiałam. Poprostu Milo dzis gdzies tam Spędziłam dzień :-D Na kawce,na łace....bez męza ;-) Rufio
jerry napisał/a:
cyk-myk, znikasz


Przeciez nie znikam,pisałam ze wieczorem, napisze wam Jak spedziłam dzień.Przeciez Jestem tu nie malże codziennie.Czy To żle ze Tu się wyplakuje?A czasami przejawiam radość gdy dzien Jest dobry?Tak już mam!Ale skoro to żle,,,, ;-)

Angelika - Sob 31 Lip, 2010 18:09

Sebanitka napisał/a:
a co się takiego stało?


poprostu wyszłam z domu,było milo,była kawka,łąka.Miły dzień Dominiczko :-) .Dziś był miły.

Jagna - Sob 31 Lip, 2010 18:35

O 6 rano juz poszłas na trawkę?
Angelika - Sob 31 Lip, 2010 18:56

Jagna napisał/a:
O 6 rano juz poszłas na trawkę?


nie Pojechałam o 11 :-D Z reszta dałam rade

pisałam juz o 6 ,bo o 5 rano miałam nieoczekiwana pobudkę ;-)

Jagna - Sob 31 Lip, 2010 19:11

Czyli dzien minął Ci fajnie, a jak się czujesz ? :-)
Ja miałam fajny dzien, przyjechała odwiedzić mnie przyjaciółka i przy zielonej herbacie przesiedziałyśmy kilka godzin, aż żal było się rozstawać. Dobrze, że wczoraj posprzątałam, bo dzisiaj kompletnie się obijam :-)

Angelika - Sob 31 Lip, 2010 19:18

Na Dziś czuje Się świetnie :-D Pierwszy raz coś dla Siębie....Był naprawde miło :-) Wiem ze takie dni się będa przewijały raz gorsze gdzie bede tu ryczec,raz te gdzie będe miała wspanialy dzien.....poczekam na czas...Gdy Przyjdzie mi pisać tylko o tych dobrych.

Ciesze Się że miałaś udany dzień :-) No Ja nie posprzatałam dzis.Dziś poprostu "wszystko"Olałam :-)

Sebanitka - Sob 31 Lip, 2010 19:31

Angelika napisał/a:
No Ja nie posprzatałam dzis.Dziś poprostu "wszystko"Olałam


i tak można :) i świat się nie zawalił :)

bezio67 - Sob 31 Lip, 2010 19:55

Angelika napisał/a:
Ja nie posprzatałam dzis.Dziś poprostu "wszystko"Olałam :-)
:mrgreen: :-)
Angelika - Sob 31 Lip, 2010 20:16

Az szkoda ze dzien Sie Konczy :-) Dziś był naprawde dobry
Sebanitka napisał/a:
i świat się nie zawalił :)

Nie zawalil :-) Sliczny nowy awatarek
bezio67 :-)
dziś było ok :-)

bezio67 - Sob 31 Lip, 2010 20:55

Angelika napisał/a:
Wiem ze takie dni się będa przewijały raz gorsze gdzie bede tu ryczec,raz te gdzie będe miała wspanialy dzien...

Ot życie :-) Angeliko choroba alkoholowa, to choroba Ciała, Umysłu, Duszy. CUD. I jest tak przewrotna, że gdy jest nam źle to szukamy ulgi, a jak jest dobrze to z radości chcemy to uczcić by było jeszcze lepiej. Niby wydaje się, że tak nie dobrze i tak źle. Z czasem uczymy się tak wyważyć emocje, że reagujemy zdrowo na spotykane nas zdarzenia i sytuację.

Angelika - Sob 31 Lip, 2010 20:57

[quote="bezio67"]Z czasem uczymy się tak wyważyć emocje, że reagujemy zdrowo na spotykane nas zdarzenia i sytuację.[/quote

Może Jeszcze Jest dla mnie nadzieja i się naucze ;-)

bezio67 - Sob 31 Lip, 2010 21:00

Ciężko na to pracujesz :-)
Angelika - Sob 31 Lip, 2010 21:23

bezio67 napisał/a:
Ciężko na to pracujesz :-)


dziekuje za te słowa :-)

arnie - Sob 31 Lip, 2010 22:22

No dobra...ale tak naprawdę co się wydarzyło?
Spotkałaś się z nim?Ustaliliście coś?
Co jest powodem tej radości?
Jakoś enigmatycznie u Ciebie.
Pozdr :mrgreen: mam nadzieję,że wszystko ok.

Jagna - Sob 31 Lip, 2010 23:05

Ja też Angeliko mam nadzieję, że wsio OK :-) Wiesz, myśle sobie, może niesłusznie , że po naszych postach dotyczących Twoich układów z mężem, niekoniecznie miałabyś ochotę teraz napisać , że jednak się spotykacie i podobnie jak w zeszły weekend - możesz znowu cierpieć po tym spotkaniu.
Masz prawo mówić , ile Ty sama zechcesz powiedzieć. To jest forum, mówisz o sobie tyle ile chcesz. Ja właśnie tak robię, mówię ,ile chcę powiedzieć.
Natomiast jeśli już mówię, robię to uczciwie. Wiem juz , że jedynie uczciwość pozwala mi się przestać bać, rozwijać, cieszyć bez lęku, co będzie dalej.
Jak często chodzisz na mitingi Angeliko? Pytam, bo pamiętam że w tym pierwszym okresie po terapii zalecano , a ja się tego chwyciłam przynajmniej 3 x w tygodniu, teraz nie trzymam się kurczowo grafiku, idę 1 x na oja grupę i jeśli mam potrzebę drugi, trzeci raz na inną grupę. Jednak nie jest to już wymuszone chodzenie, a zwyczaj jaki wszedł w oje codzienne życie, i lubię ten zwyczaj, lubię tych ludzi.

marcinlodz - Nie 01 Sie, 2010 10:50

Angelika nie weź moich słów za ostro.To tylko monitor.

Jeżeli stawiasz na pracę na sobą to CZAS zacząć.A nie wklejać buźki.

Oczywiście mogę pisać głupoty ale cały czas nic się nie zmieniło.Może za krótki czas minął.
Oczywiście życzę ci jako ja wszystkie najlepszego.Nie może być inaczej.

Angelika - Nie 01 Sie, 2010 19:23

marcinlodz napisał/a:
To tylko monitor.

Marcin,To tylko buzki?kiedy pisze ze Miło spędzilam dzien to Tak było ;-) Bużka Była Dla Bezia.

jak dzis :!: Dzięń minął ?Bardzo dobrze,Przecież to weekendy są najwazniejsze prawda?
Więc wszystko Jest dobrze.
Tylko znaleziona za szafą stara puszka po piwie.przypomniałam że kiedyś pilam,i pewnie gdybym Przeszukała całe mieszkanie znalazłabym ich bardzo duzo
marcinlodz napisał/a:
CZAS zacząć.

Marcinie a czego Ja nie zaczełam? Raczej pewnych spraw zakonczyć nie można jeszcze..Więc pisząc "czas zacząc"nie bardzo rozumiem co masz na myśli?!

Nie biorę nic na ''ostro" :-)
Przecież to "tylko monitor"Serdecznie Cię pozdrawiam,Jak i Również Wasz Wszystkich.
Dominice Dziękuje za sms-ka :-D

bezio67 - Nie 01 Sie, 2010 19:47

Angelika napisał/a:
i pewnie gdybym Przeszukała całe mieszkanie znalazłabym ich bardzo duzo

To najwyższy czas na wielkie sprzątanie :-D
Pogody Duszka.

Angelika - Nie 01 Sie, 2010 20:05

bezio67 napisał/a:
To najwyższy czas na wielkie sprzątanie


Tak czas najwyższy :-) Pozbyć się każdej puszki,która przypomni mi kim byłam.
Bezio dziękuje.

Conradus78 - Nie 01 Sie, 2010 20:09

Wszystko zależy, jak rozumiem to, kim byłem. O tym, że jestem alkoholikiem nie zapominam i nie chcę zapominać. O tym, że piłem też nie chcę zapominać. Tak w zasadzie, to nie jestem pewien, czy tak na prawdę chcę zapomnieć o czymkolwiek ze zła, które było moim udziałem i działaniem. Chcę jednak by moje picie, moje puszki i wszystko to, co związane z moim czynnym uzależnieniem nie powtórzyło się już. O to się staram i tego chcę.
Angelika - Nie 01 Sie, 2010 20:12

[quote="Jagna"]
Masz prawo mówić , ile Ty sama zechcesz powiedzieć.

I Tak właśnie Robie :-) Co do mitingów Teraz nie byłam,dlatego ze zastępowałam Kolegę z pracy.Byłam na mitingu "Młodzi" Gdzie podobalo mi się najbardziej,wcześniej chodziłam częściej,i na różne. teraz pochłoneła mnie grupa,terapia.Ale na mitingi piątkowe zamierzam chodzić nadal.Pozdrawiam Gorąco :-)

Angelika - Nie 01 Sie, 2010 20:14

Conradus78 napisał/a:
O to się staram i tego chcę.


toteż czas Najwyższy posprzatac, i poszukac poukrywane "gdzieś" puszki :-) :-)
Ps.Przesłuchałam i podoba mi się.

Angelika - Pon 02 Sie, 2010 07:36

[quote="arnie"]
Spotkałaś się z nim?Ustaliliście coś?

Witaj :-) tak widzieliśmy.Co ustaliliśmy?! W zasadzie to co pisałam,że po przeliczeniu ile by mi zostało na życie, :-| Stwierdził ze pomoże mi na tyle na ile może.A To już dużo dla mnie.I to chyba tyle.

A Szczęście tamtego dnia...Ponieważ bardzo miło go spędziłam popołudniem.I wcześniej zaplanowałam :-)

Jagna - Pon 02 Sie, 2010 09:25

Angelika napisał/a:
Co do mitingów Teraz nie byłam,dlatego ze zastępowałam Kolegę z pracy.Byłam na mitingu "Młodzi" Gdzie podobalo mi się najbardziej,wcześniej chodziłam częściej,i na różne. teraz pochłoneła mnie grupa,terapia.Ale na mitingi piątkowe zamierzam chodzić nadal

Słyszałam, że niezła ta grupa Młodzi, moja koleżanka z Poznania tam chadza, już kilka lat, także młodziutka jak Ty :-) Nie pije i ma się fajnie.
Ja równolegle z terapią chodziłam na mitingi, w I okresie miałam zajęty, zaplanowany czas dosyć hermetycznie, co by....nie skręcić znowu na stare , znane i łatwe tory. Udało się, nie zboczyłam :-)
Piątek był dla mnie najtrudniejszy, bo własnie w piątek po tygodniu pracy zasiadałam w domu na "relaks" i drinkowałam, piwkowałam do niedzieli. Może dobrze,że postanowiłaś chodzić na grupę w piątki.
Życzę Ci pięknego dnia! 8-)

Angelika - Pon 02 Sie, 2010 13:11

Jagna napisał/a:
Życzę Ci pięknego dnia!


Ja Tobie również..... :-)
Ja Tez myśle ze piątek to dobry czas,a weekendy,cóż będe próbowac jak teraz ;-) Bo odpoczać tez bym kiedyś chciała.A Może nie powinnam?! :-)

Angelika - Pon 02 Sie, 2010 14:39

A dziś dzień jak dzień,trochę męczący,zaraz znów musze iść na zastepstwo...a Wolałabym zostac.Co do Reszty....To dzień się jeszcze nie skonczył.Juz nie moge doczekać się jutra i grupy.

Tak miałam dziś doła i mam prawo o tym napisać....Najpierw Duma i radość potem...zjazd na ziemie...Pomoglo,Napisałam o Tym ,wysłałam sms-a i zrobiło się lżej.Miło mieć takie osoby nawet gdy mieszkają tak daleko. Reszte Napisze Gdy dobiegnie Wieczór :-) :-)

MałaMi - Pon 02 Sie, 2010 15:51

Śledzę Twój wątek od jakiegoś czasu i mocno Ci kibicuję. Jesteś niesamowitą osóbką rówieśniczko.
Dużo wiary w siebie i więcej uśmiechu dla Ciebie.

Angelika - Pon 02 Sie, 2010 16:16

MałaMi napisał/a:
uśmiechu dla Ciebie.


Dziekuje Tobie Bardzo :-) Miło Wiedzieć Ze sa osoby Które mnie czytaja,i miomo Tego co pisze,Tych Wszystkich Wzlotów i upadków Wierzą we Mnie :-)
Pozdrawiam Cię gorąco

Conradus78 - Pon 02 Sie, 2010 16:22

Wzloty i upadki są niejako wpisane w zdrowienie. Kiedy piłem chciałem, żeby zawsze było git, a jak zbierało się na niebycie git, to piłem i było, do czasu aż piwo nie wywietrzało. No to piłem dalej. Teraz chcę przeżywać zarówno sytuacje przyjemne dla mnie, jak i te przykre, bo dopiero to, co przeżyte, przykre przestaje doskwierać, a przyjemne zapada w serce. Natomiast, jeżeli masz wątpliwości, co do tego czy ktoś czyta, czy nie, to co piszesz, to zastanawia mnie, dlaczego Twój wątek jest cały czas na górze strony. :-) Dziwne, ja jakoś nie mam takich wątpliwości, co do zainteresowania Twoim tematem.
Angelika - Pon 02 Sie, 2010 16:37

Conradus78 napisał/a:
Wzloty i upadki


Mi wciąż są pisane ;-) Może masz racje i dlatego teraz przezywam to jakby"inaczej".
Niby Wszystko Jest dobrze,niby daje rade(alko) Ale ten pie***ny mur...Ktorego Rozbic nie moge Przeszkadza mi.

Pojechałam do pracy i było fajnie,wracałam juz z dołem,teraz mialam jechac na zastepstwo za kolege,a co zrobilam...nie pojechalam,,,zadzwonilam ze nie moge,i nie chce dzis! lDlaczego...?Nie wiem.Od Momentu powrotu z Pracy mam po prostu na wszystko(napisze ładnie)Olew!!Totalny!!

Sebanitka - Pon 02 Sie, 2010 18:05

Conradus78 napisał/a:
Wzloty i upadki są niejako wpisane w zdrowienie

ale są też normalną składową życia....

arnie - Pon 02 Sie, 2010 18:30

Rozbijesz go!
Obiecuję :mrgreen:

jobael - Pon 02 Sie, 2010 18:45

Angelika napisał/a:
Ale ten pie***ny mur...którego rozbić nie mogę Przeszkadza mi.

A po co go rozbijać? Szkoda zachodu.
Odwróć się do muru plecami i znajdź inne wyjście, inną drogę, inny sposób.

Angelika - Pon 02 Sie, 2010 21:18

Jaki???...Jobael?
arnie napisał/a:
Obiecuję

Trzymac za słowo?

Angelika - Pon 02 Sie, 2010 21:20

Sebanitka napisał/a:
ale są też normalną składową życia....


Niestety Niteczko chyba tak

Conradus78 - Pon 02 Sie, 2010 21:25

Tak sobie myślę, że mur, z którym musimy się zmierzyć, to mur naszych własnych wyobrażeń, lęków, obaw i niepokojów. Rzecz jednak w tym, że ten mur sami wokół siebie budujemy odgradzając się od tego, co piękne i wartościowe wokół nas.

Zdrowiejąc budujemy, mosty, ogrody, sady, domy. Jedną rzecz musimy tylko burzyć. Mury.

Otwierając się na ludzi buduję to co piękne i burzę to, co przesłania mi słońce. Otwieram się na ludzi powoli, nie od razu, nie natychmiast. Otwieram się w rozmowie z drugim człowiekiem. Otwieram się idąc na terapię wierząc, że może ona mi pomóc. Otwieram się na mityngu, wierząc, że ludzi są mi tam życzliwi. Otwieram się na tu na forum, wierząc, że jestem rozumiany. Otwieram się przed samym sobą, mając nadzieję, że dzisiejszy dzień jest darem, który został mi ofiarowany, a jutrzejszy tajemnicą, którą przyjedzie mi odkryć na trzeźwo po wschodzie słońca, które dojrzę w szczelinie mojego muru, którą udało mi się wykuć.

Sebanitka - Pon 02 Sie, 2010 21:52

Angelika napisał/a:
Niestety Niteczko chyba tak

gdyby zawsze było tak pięknie nie potrafilibyśmy doceniać tych fajnych chwil

w przyrodzie równowaga musi być :)

Angelika - Pon 02 Sie, 2010 22:14

[quote="Conradus78"]Jedną rzecz musimy tylko burzyć. Mury.

Niestety ten mur jest tak silny,tak manipulujacy.tak nieprzewidywalny,ze nie potrafie nawet napisac co bedzie za godzinę.
Conradus78 napisał/a:
Zdrowiejąc budujemy, mosty


Bardzo Chciałam Taki Wybudować.
Conradus78 napisał/a:
dojrzę w szczelinie mojego muru, którą udało mi się wykuć.


a Ja bardzo Chcialabym wykuć Ta szczeline.I wierze ze mi sie uda

Angelika - Pon 02 Sie, 2010 22:21

[quote="Sebanitka"]
gdyby zawsze było tak pięknie nie potrafilibyśmy doceniać tych fajnych chwil

Przed Chwilą była u mnie pewna kobieta,czasem przychodzi...Powiedziała mi że nikt (Oni)nie jest wart żadnych naszych łez.Nie Jest Wart niczego.A pozwalajac się poniżać,same pozwalamy na to by sie krzywdzic.Mimo iż rozumie Jakie to Trudne.Trzeba podjąc decyzje! Zburzyć mur! Tylko Jak?!Miłej nocy niteczko.

Angelika - Wto 03 Sie, 2010 11:04

Pada Deszcz,i ogólnie tak Jakoś do ... Niczego! Wstałam,wyszłam z psem,do sklepu po papierosy,pije kawę,i czekam...by po południu iść na grupę.Ale dzień po prostu monotonny.
Angelika - Wto 03 Sie, 2010 11:58

[quote]Drugi człowiek, który mnie przytuli albo da w ryja jak trzeba - o to chodzi. Takiego kogoś nie mam

Ja też bym chciała dostać w "ryja" :mrgreen: poważnie

Conradus78 - Wto 03 Sie, 2010 13:57

Angelika napisał/a:
Ja też bym chciała dostać w "ryja" :mrgreen: poważnie


Angeliko, uwierz, nie chciałabyś. Z tego co piszesz, rzeczywistość nie oszczędza Cię ostatnio za bardzo, ale czasem tak jest, że dostajemy sporo po tyłku. Do tego jeszcze dostawać po twarzy, to może być za dużo. Jakkolwiek jednak, dla mnie lekcje dostawania, gdziekolwiek są o tyle pożyteczne, że pozwalają mi krzepnąć, oswajać się z codziennością. Innymi słowy powolutku zdrowieć. Ważne jednak też, bym dostrzegał to, co dobrego spotyka mnie na co dzień. Bo plaster miodu na pokiereszowaną duszę jest tak samo potrzebny jak kop w tyłek. Jest jednak tak, że codzienność obdarza nas jednym i drugim. I to jest dobre, bo pozwala nam wzrastać, ale też doznawać spokoju.

Angelika - Wto 03 Sie, 2010 13:58

nie no Ja Jestem po prostu Głupia(Wale głową w mur) Nie ma tu takiej emotki. Tak Sobie po prostu pisze Do Siebie.Dobrze że zaraz wychodzę choć leje na dworze,A o 17 mam grupę,bo bym dziś znów wyszła z siebie. Czy To normalne że pisze Sama Do Siebie? Cholera niech już przestanie lać ,bo nie mam parasola.
Conradus78 - Wto 03 Sie, 2010 14:03

Taaaa. Pisanie do siebie to rzeczywiście oznaka głupoty. Oczywiście to, co przed chwilą napisałem to jest szczyt sarkazmu i to najgorzej pojętego.

Ciekawe, że ja też tak mam, że piszę do siebie. Pracując nad sobą piszę sobie różne moje przemyślenia. Starając się przeżywać program też go piszę. Pisząc na forum też w zasadzie i przede wszystkim piszę dla siebie. I mimo to wszystko nie uważam się za głupiego. Cóż, według mnie pisanie, a przez to dzielenie się sobą, nawet z samym sobą jest oznaką zdrowienia. Zdrowienia bardzo dobrze pojętego. To przyglądanie się sobie, o które w trzeźwieniu tak na prawdę chodzi.

A co do parasola, to może po prostu warto kupić. Ot taki prosty, powiedzmy za dychę.
Pogody duszka. Hejka.

Angelika - Wto 03 Sie, 2010 20:17
Temat postu: :(
TYLE SIE napisalam jak to odzyskac?????
Jagna - Wto 03 Sie, 2010 20:21

Sprobuj cofnąc edycje, nastepnym razem kopiuj tekst przed wyslaniem, tak sie niestety zdarza czasami, wyloguje i tekst znika.
Ale rób cofnij w edycji w pasku narzedzi.

Angelika - Wto 03 Sie, 2010 20:24

No to Jeszcze raz Niestety Nie scalone bedzie:(

A Wiec Chce Wam cos Opowiedziec :-D Zaczne od Tej mniej przyjemnej rzeczy by przejsc do Tej super :mrgreen:
Od wczoraj potrzebuje na dzis papiery na moj telewizor Sa mi Bardzo potrzebne.Od wczoraj Byly juz o to Krzyki.Dzis napisałam rano ze sa mi one Bardzo potrzebne na popoludnie.Mija 13 Dzwonie i słysze że nie ma go W Poznaniu i mi ich nie wyczaruje Ale ok przywiezie dzis. Potem sms ze W Zwiazku Z Jego Zyciem postara mi się Je dostarczyć do piatku,ale Pewnien nie Jest czy W ogole to zrobi.Odpisałam równie sarkastycznie dajac się wciagnac w głupia gre sms-owa.Sru....Poszłam na Grupe....i tu Ta lepsza czesc :-D

Angelika - Wto 03 Sie, 2010 20:29

Jak Zwykle Jak minał Tydzien!Moja kolej-Uzyłam chyba wszystkich wyrazów ze słownika dotyczacych złego samopoczucia....az nastala cisza na sali.Potem Przerabialismy nawroty a zapicia,MNRU(Zapomnialam pelnej nazwy)-ty pomyslalam i o sobie i o kims innym ,oraz 3 rzeczy w roku po ktorych mozna poznac ze jestesmy chorzy-tu nie mialam do Siebie zadnych zastrzezen-ale pomyslalam równiez o kims.
W Koncu przeszlismy do HALT-u Gdy terapeutka skonczyla wyjasniac,spytalam jak mam do cholery go przestrzegac skoro nie robie tego wcale,czasami nie z mojej winy.I tu ku mojemu zdziwieniu,rozwineła się Dyskusja ale nie Pomiedzy mna a terapeutka Tylko Mna a Grupa.Terapia sie konczyla...

Angelika - Wto 03 Sie, 2010 20:36

Musielismy Wyjsc,bo czekala kolejna grupa,wyszlam i zapalilam papierosa,a tu nagle otacza mnie kilka osób Ktore Pytaja Jak Sie czuje,opowiadaja o HALT,opowiadaja o Sobie,Pytaja mnie,zadaja Pytania,nareszcie mam okazje powiedziec wszystko!!Sluchaja..Potem Rozmawiaja ze mna,Próbuja doradzic, poprostu Staja,pala ze mna,I rozmawiamy!!!W pewnej chwili podchodzi do mnie ( fajny ;-) ) Chłopak z mojej grupy i wreczając mi przesliczny"Optymistyczny kalendarz2010" mowi zapomnialbym,to dla Ciebie,dla tej smutnej,Zrobilo mi się strasznie miło :-) Inna Osoba Ktora zajmuje sobie czas siłownią,tenisem ,wyjazdami,Takie Ma hobby facet az za duzo chyba,zaproponowala(wiedzac ze mnie na to nie stac) ze po powrocie,bo teraz wyjezdza na tydzien w gory,wezmie mnie ze soba bym sie odstresowała,i moze poprostu spodoba mi sie to i tam...znow było mi milo..Kolejna osoba..
Angelika - Wto 03 Sie, 2010 20:44

Wzieła mnie pod reke i zaprowadziła pokazała Gdzie mam bezplatne porady prawne,Jemu pomogly gdy Sie rozwodzil,wiec moze i mi cos doradza. Wracajac do Domu bylam usmiechnieta,i zadowolona i zaskoczona Tymi Zyczliwymi ludzmi. Nawet Na czerwonym swietle gdy czekalam na zielone pan motorniczy sie zatrzymal i dal znac iz mam przejsc :-) Nabrałam pewnosci Siebie...Zadzwonilam Do Mateusza i powiedzialam stanowczym tonem:Jezeli bedziesz chcial dowiesc mi te Papiery prosze Bys Uprzedzil mnie o dniu i godzinie Twojej wizyty!:Uslyszalam,mam je przywioze Ci dzis.Czuje Sie Jakby przez cale moje cialo przeplywala serotonina.. :-) Cudownie :-) Byc moze To chwilowe zauroczenie innym Swiatem,zachlysniecie sie nim,ale takiego nie mialam od nie miesiaca,od ponad roku....I Dziekuje Bogu za dzisiejszy dzien,Bo mimo iz zaczoł sie zle....zakonczyl wspaniale.Za co naprawde Jestem Bogu wdzieczna.Nawet Jezeli Było to tylko chwilowe i znow przyjda "Czarne dni"Dzis Jesteem Szczesliwa :-) I czekam juz na :-) czawartek i Piatkowy miting :-) To Koniec opowiesci :-)

Mi się nie udało ale moze jobeal scali ten wpis :-)

bezio67 - Wto 03 Sie, 2010 20:45

Bardzo dobrze. Poznajesz urok grupy. Pogody Duszka.
Są i niebezpieczeństwa. Nie ma co krakać :-)

Jagna - Wto 03 Sie, 2010 20:55

Nawet nie wiesz, jak miło mi było to przeczytać :-)

Szczęście to własnie to , cos teraz- nie cos do czego się dąży, nie tylko cel. A własnie odczucie tu i teraz, i chociaż wiele chwil bywa dla nas mniej przyjemnych, tych szczęśliwych może byc wciąż więcej i więcej, tak je przyjęłas, jako Twoje, jako miłe, Twoje nastawienie było pozytywne i dostałas dobro z powrotem .
Trzymam kciuki za ewentualne dzisiejsze wręczanie papierów ...bądź dzielna, masz nas, masz grupe, masz innych ludzi...i wiem że masz Boga :-)

Conradus78 - Wto 03 Sie, 2010 21:02

Angeliko bardzo do mnie przemawia to, co piszesz. Drobne przykłady zrozumienia, które są Ci okazywane, to bardzo ważne w zdrowieniu. To pokazuje, że nie jesteś sama ze swoimi problemami. Są ludzie, którzy myślą i czują podobnie.

Oczywiście pewną dozę ostrożności należy również zachować - zwłaszcza wobec tych nadmiernie chcących pomóc, w sposób do którego sama nie do końca jesteś przekonana, czy nie do końca rozumiesz intencje. Pamiętaj, wszyscy jesteśmy tak samo chorzy i czasem szukamy rozwiązań nie tam gdzie nie powinniśmy. Jesteśmy tak samo chorzy i każdy z nas kiedyś był gadziną, co wcale nie znaczy, że gadzinostwo w nas nie pozostało.

Jakkolwiek jednak większość ludzi potrafi okazać prawdziwą życzliwość i prawdziwą serdeczność. Warto się tych ludzi trzymać i im ufać. W tym, co piszesz, widzę dużą dozę szczerości i otwartości. Nawet jeżeli masz swoje smutki i problemy, właśnie szczerością, życzliwością, otwartością, ufnością, wiarą i nadzieją, ale także ostrożnością jesteś w stanie je przezwyciężać.

"Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach, świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty. Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć." [Desiderata]

Miej pogodę ducha.

Angelika - Wto 03 Sie, 2010 21:04

Jagna napisał/a:
Trzymam kciuki za ewentualne dzisiejsze wręczanie papierów ...bądź dzielna, masz nas, masz grupe, masz innych ludzi...i wiem że masz Boga :-)

Tak mam!!Mam!!!I Jestem za To cholernie wdziedzna Bo wiem ze czy bedzie mi zle,czy znow przezyje wspanialy dzien,Bedziecie Wy,grupa i Bóg :-)

Angelika - Wto 03 Sie, 2010 21:11

bezio67 napisał/a:
Poznajesz urok grupy.


chyba tak :-)
Conradus78 napisał/a:
Nawet jeżeli masz swoje smutki i problemy, właśnie szczerością, życzliwością, otwartością, ufnością, wiarą i nadzieją, ale także ostrożnością jesteś w stanie je przezwyciężać.

będe próbowala,próbowala Otwierać sie na nich coraz bardziej :-) By miec wiecej takich dni jak dziś :-)

Angelika - Wto 03 Sie, 2010 22:46

Juz po Papierach i spotkaniu.....(...)Tak bywa Gdy Sie kogos kocha,ze ta osoba gdy Sie pojawia...zaczyna Ci Sie krecic w glowie.Jedyne Co napisze To obym miała wiecej takich dni jak dzisiaj.I moze poprostu.....Sama nie Wiem.Ale Jak Pisała Jagna....Mam Teraz Was,Grupe,i Boga!! Nawet W tej chwili!
Conradus78 - Wto 03 Sie, 2010 23:03

Czasem jest taki dzień, że splot wydarzeń zdaje się unosić nas na skrzydłach. Podobno cuda to nie zdarzenia same w sobie, ale okoliczności w jakich zwykłe prozaiczne wydarzenia mają miejsce. Właśnie zaistnienie takich okoliczności, by te proste wydarzenia mogły się wydarzyć, są cudem. Wszakże jednak na okoliczności zdarzeń zależą w bardzo dużej mierze od nas samych, stąd bardzo często sami dla siebie jesteśmy cudotwórcami. Takimi małymi, ale jednak. Na tym polega piękno zdrowienia. Pogody duszka.
Angelika - Wto 03 Sie, 2010 23:06

Wiem ze moze nie potrzebnie Wracam do tego ale mam pytanie w zasadzie sama Do Siebie.Choc przerabiałam to juz na grupie.On mi nie ufa!Ma prawo! Ale Czy Ja za kazdym razem mam pozwalac przeszukiwac pokoj,czy torebke,czy cokolwiek,tylko Dlatego ze w tamtym dniu popelnilam błąd?! Czy mam prawo powiedziec NIE!!! Albo mi zaufasz,bez przeszukiwania wszystkiego i domysłow(mimo mej Trzezwosci) albo nie! Czy mam takie prawo?
Conradus78 - Wto 03 Sie, 2010 23:11

Ja, subiektywnie i indywidualnie uważam, że nie. Kwestia tego, czy ktoś mi ufa, czy nie, to już nie mój frasunek. Z drugiej jednak strony do pewnego stopnia. Kiedy zaczynałem zdrowieć mi też nie ufano. Nawet, a może przede wszystkim nie ufali mi rodzice. Na zaufanie musiałem sobie zapracować. Rzecz jednak w tym, że mi na tym zaufaniu najbliższych zależało. A skoro tak, to starałem się je odbudować. Jakkolwiek jednak patrząc uważam, że nikt nie ma prawa uzurpować sobie wglądu w moje trzeźwienie. To ja chcę się dzielić sobą, albo nie. Koniec końców, to ja chcę zdrowieć, albo nie i nikomu nic do tego. Ze wszystkimi konsekwencjami.
Jagna - Wto 03 Sie, 2010 23:17

I można spokojnie pójść spać, świadomie , w czystej pościeli, z ulubioną książką...dla tych chwil warto było przestać pić :-)
Dobrej, wsypanej nocki Angeliko! :-)

agata1968 - Wto 03 Sie, 2010 23:21

Angeliko,jeżeli masz czyste sumienie,to nie wnikaj.Ja powiedziałabym do bliskiej osoby,że nie ma prawa grzebać w mych osobistych rzeczach.Nie Ty masz problem w tym przypadku,lecz on.
Pozdrawiam nocnie.

Angelika - Wto 03 Sie, 2010 23:25

Dziekuje Wam :-) Teraz Juz wiem Iż postąpiłam słusznie.Było mi Przykro,ale Bardziej Z Tego powodu ze on Chciał poprostu"cos znalezc" niz w tym ze mi nie "Ufa" bo To juz swoja Drogą.Powiedziałam NIE!! W koncu musisz mi zaufac ,jezeli chcesz,jak Twierdzisz cos odbudowac bo masz nadzieje ze bedzie dobrze. Pracuje na to!!Ale Nie pozwole na manipulowanie sobą,na ciągle kontrole pod Przykrywka "zaufania"-choc nie zaprzeczam że tak też Jest.
W Kazdym Razie Tobie również ślicznej nocy Jagno :-)

A Sobie Życze Takiego dnia jutro jak dziś :-) po południu:-) Choć nie mam grupy,Tylko prace.

Angelika - Wto 03 Sie, 2010 23:44

Rufio Ty jednak mądry facet Jestes ;-)
Angelika - Wto 03 Sie, 2010 23:50

agata1968 napisał/a:
Angeliko,jeżeli masz czyste sumienie,to nie wnikaj.Ja powiedziałabym do bliskiej osoby,że nie ma prawa grzebać w mych osobistych rzeczach.Nie Ty masz problem w tym przypadku,lecz on.


Kurcze Agato,nawet nie wiesz ile znaczą Dla mnie te słowa :-) Bo Juz po Jego wyjsciu zwatpilam,I Byłam gotowa Dawac sie Przeszukiwac dosłownie Policyjnie.I juz bez znaczenia w Jakim Celu by To Robił. Dziękuje :-)

Rufio - Sro 04 Sie, 2010 00:00

Jestem po dobrej szkole zycia która zasponsorowała mi rodzina z kolezanka malzonka na czele i dobrze - zyje i nie pije i moge troche tego sprzedac innym - a co do mądrości to juz innsza innszość -Angieliko Ty za dużo myslisz o obcym jak i równiez o nie piciu - zacznij myslec nie mysląc o dniu dzisiejszym - i do przestań pisac tyle z duzych liter bo dostaje oczpląsu .
Angelika - Sro 04 Sie, 2010 00:03

[quote="Conradus78"]

Oczywiście pewną dozę ostrożności należy również zachować - zwłaszcza wobec tych nadmiernie chcących pomóc, w sposób do którego sama nie do końca jesteś przekonana, czy nie do końca rozumiesz intencje. Pamiętaj, wszyscy jesteśmy tak samo chorzy i czasem szukamy rozwiązań nie tam gdzie nie powinniśmy. Jesteśmy tak samo chorzy i każdy z nas kiedyś był gadziną, co wcale nie znaczy, że gadzinostwo w nas nie pozostało.

"Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach, świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty. Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć." [Desiderata]

Myślałam o Tym i muszę spytać...W czym mam zachować ostrożnosc?Nie mówic o wszystkim?Nie otwierac Sie Tak bardzo?

Angelika - Sro 04 Sie, 2010 00:11

A gdzie Ty widzisz te duze litery?bo caps locka właczonego nie mam :-/
Rufio napisał/a:
Jestem po dobrej szkole zycia


Ponieważ to zawsze najlepsza szkoła.
Rufio napisał/a:
zacznij myslec nie mysląc o dniu dzisiejszym


"24h" Kazda minuta,godzina Jest Wazna bo nie pije,i myśle o Tym że następna godzine równiez nie chce pic.Tak mnie uczą :-)
Ale Nie Tu o tym pisać bo to wątek malej mi ;-)

Angelika - Sro 04 Sie, 2010 03:36

Poczekam Az się obudzicie ;-) A na razie Pięknych snów :-)
Conradus78 - Sro 04 Sie, 2010 09:27

Angelika napisał/a:
Inna Osoba Ktora zajmuje sobie czas siłownią,tenisem ,wyjazdami,Takie Ma hobby facet az za duzo chyba,zaproponowala(wiedzac ze mnie na to nie stac) ze po powrocie,bo teraz wyjezdza na tydzien w gory,wezmie mnie ze soba bym sie odstresowała,i moze poprostu spodoba mi sie to i tam...znow było mi milo


To miałem na myśli pisząc o ostrożności.

Oczywiście nie znam ani Ciebie, ani osób, które otaczają Cię na terapii, czy we wspólnocie. Zakładam też, że większość osób potrafi i chce być bezinteresownie życzliwa. Jednak nie wszyscy i o tym warto pamiętać. Jeżeli chodzi o otwieranie się, to terapia i grupy od tego są. Ostatecznie zdrowiejesz dla siebie i od Twojej uczciwości wobec siebie zależy Twoje zdrowienie. Rzecz jednak w tym, że nie wszyscy chcą lub potrafią zdrowieć; czasem też jest tak, że opacznie pojmujemy zdrowienie. To miałem na myśli pisząc o ostrożności. Tak jak wspomniałem nie znam kontekstu całej sytuacji i być może istotnie była ona szczera i spontaniczna. Jeżeli tak, to bardzo dobrze. Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że będąc na początku zdrowienia, bardzo potrzebujemy wsparcia i docenienia, stąd jesteśmy na to bardzo podatni. Nie wyzbyliśmy się jednak zdolności manipulowania oraz podatności na manipulację. Wszystko zależy od intencji. Naszych własnych i tych, których spotykamy. Angeliko, nie piszę, żeby Cię przestraszyć, czy w jakikolwiek sposób zniechęcić do ufania ludziom, bo właśnie zaufanie jest jedną z istot naszego zdrowienia. Zachęcam jednak do ostrożności i uważnego przyglądania się samemu sobie. Pogody duszka.

Jagna - Sro 04 Sie, 2010 09:43

Angeliko, biedulko spać nie mogłaś ? Czyzby Twoja połówka robiła Ci kontrolę o tak późnej porze, w środku nocy?
Wysypiaj się teraz, nie dopuszczaj do takiego zmęczenia, to nie są czcze wskazówki, ten HALT o którym mówililście na terapii, służy nam samym, to nie rozkaz, ale dobra wytyczna jak czuć się dobrze, jak nie łapać głodów , jak nie fundować sobie dołów.
Pewnie, że nie zawsze da się sztywno trzymać HALT . To czasem niemożliwe, jednak pamiętać o tym i starać się, by chociaż kilka z nich było zachowane.
Śpij dużo, nie bądź głodna, ani samotna, nię dopuszczaj do nadmiernych emocji w złości.
Tylko tyle, a każdy dzień można nie tylko przetrwać, ale przeżyć szczęśliwie.
Dobrego dnia ! 8-)

Rufio - Sro 04 Sie, 2010 09:47

"Zanim cokolwiek zaczniesz robic z innymi - w pierwszej kolejności zacznij to robić z Sobą"
To w kwestii zaufania .

Angelika - Sro 04 Sie, 2010 11:51

Conradus78 napisał/a:
To miałem na myśli pisząc o ostrożności.

Dziękuje że mi to wytłumaczyłam,chyba rozumiem o Co chodzi :-)

Jagna napisał/a:
spać nie mogłaś ?
No nie mogłam...sms-typu hmm..nie wiem jakiego typu,ale w kazdym bądz razie chodziło o To ze przejezdzał z kolegą pod moimi oknami i trabil,A to zatrabienie miało znaczyć ze Jest Obecny Przy mnie.I trwa,czy coś. a potem ze moge sobie to interpretować jak chce.I ze On to Sobie Bedzie interpretował równiez jak chce. Szczerze To mało z Tego zrozumiałam.W zasadzie nic.I Tylko zła Jestem na Siebie że dałam się znów ponieść emocją.Ale To juz tylko moja Wina.


A tak w ogóle mam nadzieje Ze dobrze sie Wyspałas i miło spedziłas początek dnia :-)

[quote="Rufio"]zacznij to robić z Sobą" [/quote>

Jakie To dwuznaczne :x żartuje ;-) i rozumiem

Angelika - Sro 04 Sie, 2010 12:50

"Wczorajszy dzień jest historią. Jutrzejszy dzień jest tajemnicą. Dzisiejszy dzień jest darem."


Pozwoliłam sobie wkleić tu cytat który Conradus zamieścił w wątku WMB ale tak mi się spodobał,że nie mogłam się oprzeć. Mam Nadzieję że Conradus się nie pogniewa :-|

Angelika - Sro 04 Sie, 2010 13:12

Po rozmowie czy mogę :-) Doszłam do wniosku że dziś też coś zrobię,małego,ale zawsze.Zmieniłam swoje motto,dochodząc do wniosku,że tamto było,po przypominało,A ja mam już dość,Do cholery z tym bólem,czekaniem,i najdotkliwszym cierpieniem.Mimo całego Mojego szacunku do Książek Pana Paula Coelho.
Angelika - Sro 04 Sie, 2010 14:01

Za chwile,lub za dłuższa chwile pewnie polegnę bo Jestem śpiaca. Byłam z psem i w sklepie...Te papierosy mnie wykonczą :-) Ale to kiedys...zajrzałam do skrzynki,A tam Awizo Dla Niego...no i musiałam powiadomic. Te kontakty miedzyludzkie o których pisał Marcin,naprawdę są wkurzające.Te zależności,to wszystko....Moją nadzieją jest tylko to...że im częstsze spotkania z grupą,na mitingach,i z terapeutka ktora wraca juz 10 z urlopu :-D Będę się powoli odsuwać,izolować,zwiększać dystans.....Bo tak może byc prawda?To jest Przecież możliwe?Teraz Juz nie wiem czy pytam Was czy samą siebie.Wybaczcie to oznaka ospałego mózgu :-)

Przed Chwilą podałam mu to awizo,przez okno...szybko dojechał swoją drogą.No Ale Teraz ma kolegę z którym jeżdzi autem.Cholera tak trudno Jest Patrzeć,spoglądać,Wręczać coś....Gdzie ten mój dystans??

Jagna - Sro 04 Sie, 2010 14:33

Angelika napisał/a:
Przed Chwilą podałam mu to awizo,przez okno...szybko dojechał swoją drogą.No Ale Teraz ma kolegę z którym jeżdzi autem.Cholera tak trudno Jest Patrzeć,spoglądać,Wręczać coś....Gdzie ten mój dystans??


Awizo ? A niech sam dzwoni i sie dowiaduje czy ma pocztę. jest dorosły, nie musisz mu niańczyć Angeliko, kładź jego korespondencje całą i wszystko dla niego w jednym miejscu, np w kuchni, wówczas nikt Ci nie zarzuci że czegoś nie przekazałaś. Sam ma obowiązek tego pilnować, jesli sie wyprowadzil niech przekieruje pocztę.
Musze Ci powiedziec, ze mam podbna sprawę z poczta i moim byłym mężem, tyle ze On mi ja przechwytywał, bo nie dostalam od niego kluczy do skrzynki pocztowej - to juz bedzie 2 lata, i w koncu musiałam zawiadomic pocztę i policje, ze nie zostawia(kradnie moja korespondencję) mojej poczty w spokoju, nie oddaje, chociaz ja osobiscie na poczte jezdzę i syn mi z domu eksa przekazywał. Ale to ja pytałam, jezdziłam dbałam o własną pocztę.Nigdy, ani razu- nie zawiadomił mnie o tym,ze cos dla mnie jest. Takze i tak mozna Angeliko :-)
Teraz pomimo zmiany adresu , nadal jeszcze cos tam przychodzi, ale juz eks po tym zgłoszeniu na policje, zostawia na poczcie, nie rusza...mam nadzieję ;-)

Daj mu dorosnąć, nie załatwiaj nic dla niego i za niego, zwłaszcza teraz gdy sie wyprowadził. Jego decyzja- jego konsekwencje. Dasz radę 8-)

Angelika - Sro 04 Sie, 2010 14:33

Przyszłam ci podziękować

za samotności różne

za taką gdy nie ma nikogo

lub gdy się razem płacze

i taką że niby dobrze

ale zupełnie inaczej

za najbliższą kiedy nic nie wiadomo

i taką że wiem po cichu ale nie powiem nikomu

za taką kiedy się kocha i taką kiedy się wierzy

że szczęście się połamało bo mnie się nie należy

jest samotnością wiadomość

list dworzec pusty milczenie

pieniądz genialnie chory

minuty jak ciężkie kamienie

czas zawsze szczery bo każe iść dalej i prędzej

mogą być nawet nią włosy

których dotknęły ręce

są samotności różne

na ziemi w piekle w niebie

tak rozmaite że jedna

ta co prowadzi do Ciebie

Jan Twardowski


Mam doła?Czy przechodzę jakąś nie znaną mi fazę?Nie! Ja poprostu chyba Jestem pokręcona :-|

Conradus78 - Sro 04 Sie, 2010 14:42

Jeżeli pokręcenie ma się przejawiać tym co prawdziwe, dobre i piękne, to niech wszystko będzie pokręcone. Ba, inaczej. Dostrzegam prawdę, dobro i piękno wokół mnie. A zatem moja rzeczywistość jest pokręcona. Chcę utożsamiać się z prawdą, dobrem i pięknem. Tak więc jestem tak samo pokręcony.

Doskonała logika.

Tyle tylko, że pokręcony byłem kiedy nie radziłem sobie z rzeczywistością. Kiedy nie wiedziałem kim jestem i po co jestem. Pokręcone było wszystko, kiedy obracałem się w kłamstwie, złu i brzydocie. Co zatem jest pokręcone?

Ja wyboru już dokonałem.

Jagna - Sro 04 Sie, 2010 14:48

Cytat:
Mam doła?Czy przechodzę jakąś nie znaną mi fazę?Nie! Ja poprostu chyba Jestem pokręcona :-|
_________________

A może ...zamiast zakręcenia jak słoiczek, poszłabyś na miting? Tak , właśnie dzisiaj. Po co czekać do piątku. Z braku pomysłu na wypełnienie czasu wolnego przychodzą czasem niezupełnie dobre pomysły, to nasze myśli se motorem naszego działania i tego jak postrzegamy rzeczywistość. Możesz zmienić ich kierunek, myśli....

Sebanitka - Sro 04 Sie, 2010 17:03

Angelika, może jednak wyłączaj telefon na noc...
Taką wiadomość, że Twój małżonek się bawi równie dobrze możesz przeczytać rano...

Angelika - Sro 04 Sie, 2010 17:29

[quote="Jagna"]Daj mu dorosnąć, nie załatwiaj nic dla niego i za niego, zwłaszcza teraz gdy sie wyprowadził. Jego decyzja- jego konsekwencje. Dasz radę

Zdecydowanie powinnien!I to juz dawno!!

Conradus78 napisał/a:
Ja wyboru już dokonałem


Moze nadal nie wiem kim Jestem? :-(

Jagna napisał/a:
A może


bardzo bym chciała,ale jestem tak zmeczona,nie wyspana choc spac nie moge,zasnełam na chwilke,ze nie dam dzis rady.No jutro juz grupa.

Sebanitka napisał/a:
równie dobrze możesz przeczytać rano...



I chyba zaczne stosowac tą metode Niteczko.

Angelika - Sro 04 Sie, 2010 17:33

No ale dzień się jeszcze nie skończył :-) Wiec może zdarzy się jeszcze dziś coś milego :-)
Sebanitka - Sro 04 Sie, 2010 17:55

Angelika napisał/a:
Wiec może zdarzy się jeszcze dziś coś milego :-)

może :) a nawet jeśli się nic specjalnego nie wydarzy to dzień i tak można zaliczyć do udanych bo DZIŚ JESTEŚ TRZEŹWA :))

Angelika - Sro 04 Sie, 2010 19:19

Do Jobeal! Przepraszam! Widocznie jestem jeszcze zbyt mało obyta.Jednakże postaram się więcej tak nie robić i zwracać uwagę na to co i do kogo piszę.
Angelika - Sro 04 Sie, 2010 19:22

To prawda,Mój wątek Jest Tutaj.Więc teraz "tutaj"będę pisała w nim co mi się podoba lub nie.oraz jak mi się to podoba
Poza tym nie będę używała bez potrzeby funkcji "Caps lock".
Oraz może mam dysgrafie,dysortografie,dysleksje,a może mi się nie chce,a może nie ma na klawiaturze odpowiedniego przycisku?Mam to gdzieś. w "zasadach na forum"Przeczytałam o pisaniu dużymi literami.Ale Nie znalazłam tam zasady...Masz problem z ..."czytaj wyżej".
I proszę by prócz Jobael inne osoby nie zwracały mi uwagi,ponieważ Ja również mogę zacząć się doczepiać,(A mogłabym już w kilku wypowiedziach czego Jednak nie chce robić,bo agresja w moim przypadku raczej nie jest wskazana.
Przepraszam chyba Jestem lekko zła...na Siebie.Więc po prostu na razie zamilknę.

bezio67 - Sro 04 Sie, 2010 20:08

Angelika napisał/a:
Po rozmowie czy mogę :-) Mimo całego Mojego szacunku do Książek Pana Paula Coelho.

Bardzo wiele mi pokazał i uczył jak patrzeć na życie i przez nie iść. Dużo dobrego wyciągnąłem z Jego pisania. A swoją drogą to widziałem go osobiście na spotkaniu autorskim :-P Spoko i Pogody Duszka.

agata1968 - Sro 04 Sie, 2010 20:24

Angelika-pogody ducha!
jobael - Sro 04 Sie, 2010 20:38

Angelika napisał/a:
Do Jobeal! Przepraszam!

Ja nie pogniewałam się.
Pozdrawiam.

Conradus78 - Sro 04 Sie, 2010 21:14

Kurcze dziewczyny, weźcie się uściskajcie, bo przecież chyba nic się nie stało. Jobael zrobiła nowy temat, że niby z offtopicu, Angelika przeprasza chociaż nie ma za co i ma dziwne wyrzuty sumienia, a przecież forum suma sumarum tylko skorzystało. Angeliko więcej wiary i pogody duszka.
Jagna - Sro 04 Sie, 2010 21:41

Angelika, i dobrze, że zdrowo mówisz o uczuciach, także o złości.Masz tak samo prawo do złości , jak i radości. Reprymendy i mnie dotykają, taka trochę przewrażliwiona jestem, ale muszę powiedzieć, że co raz mniej, bo sama się wkurzałam, jak dąsałam się jak dzidzia.
Wyraziłaś niezadowolenie i Ok. Teraz czasem spojrzysz na tekst zanim wyślesz, przydaje się ;-)
Ja też często pomijam polskie literki, moja zmora niestety.O literówkach nie wspomnę, myślę że to moje bardzo szybkie pisanie z brakiem staranności o dokładną korektę.
Już dobrze, nie dąsaj się , pisz dalej , jesteśmy tutaj.

tom72 - Sro 04 Sie, 2010 21:51

Jagna napisał/a:
nie dąsaj się , pisz dalej , jesteśmy tutaj.

Jesteśmy :) .

Sebanitka - Czw 05 Sie, 2010 00:02

Angie, nie mam pojęcia o co chodzi...

:roll:

ale mam nadzieję, że sobie smacznie śpisz :) jutro (a właściwie już dzisiaj) będzie nowy dzień :)

ja też już zmykam

śpij spokojnie

marcinlodz - Czw 05 Sie, 2010 06:39

Wreszcie "stawiasz grzywę". To dobrze.Czasem trzeba wyszczerzyć kły.
Trzeba wyznaczać granicę i nie dawać aby inni po Tobie jeździli jak po burej ...
Czas dorosnąć i wyrosnąć ze słodkiej dziewczynki.Wystarczy czasem słodka kobieta.Czasem.Wtedy lepiej smakuje.

Co do pisania.Ja do tej pory nie nauczyłem się cytować.Daję "....".Ale BARDZO rzadko bo to zaśmieca post.Dostosowałem się.

Jak piszesz tak Cię widzą.

p.s. jeżeli milczenie ma "karać" innych userów może też ukarać/zaszkodzić Tobie.

p.s.2 powiem tak : chrzanić pogodę ducha.Wyżyj się z emocji.Wypluj to z siebie co łyknęłaś po ostatnich spotkaniach z facetem.Oczywiście bez robienia sobie krzywdy i w środku i na zewnątrz.Człowiek to nie cukierek.Nie ma w nim SAMEJ słodyczy i pokory.Można się tym samemu zadusić.To moje zdanie.

Angelika - Czw 05 Sie, 2010 11:26

Witajcie!
To Prawda,nastroszyłam się troszkę,wiec postanowiłam się wyciszyć.Zanim Jednak To zrobiłam,tak jak pisał Marcin musiałam wypluć z siebie pewne rzeczy,te z wiązane z nim,oraz te z forum.miotała mną złość,i inne uczucia,dlatego zamilkłam,próbując wyciszyć te emocje.Niestety nie wyspałam się.Poszłam spać coś ok 4 nad ranem,nie czułam jakoś potrzeby tej snu. Wczoraj troszkę spadłam z ''deszczu,pod rynnę"ponieważ opuszczając forum,wdałam się w rozmowę na gg ,próbując usilnie przekazać komuś Czym Jest Alkoholizm,a raczej że jest on chorobą.To nie było dobre,mimo iż rozmowa potem prowadzona była już miło,dla mnie co czuje dziś nie była to dobra decyzja,ponieważ sama sobie znów robię krzywdę.Nadal nie docierają do mnie pewne rzeczy,mimo iż wiem jak powinnam postępować. Co do dnia dzisiejszego...

Angelika - Czw 05 Sie, 2010 11:32

Mam mieszane uczucia.Ciesze się ogromnie na nadchodzącą dziś terapie,z drugiej strony boje się powrotu z urlopu tego "złego "Pana prowadzącego który zobaczy mnie na niej dziś pierwszy raz.Ale Pewnie,to troszkę przesadzone,i nawet jeżeli zostanę wezwana do "tablicy"to i tak dam rade!Troszkę mnie dziwi tylko że nie czuje tej "euforii" że za kilka godzin,znajdę się wsród życzliwych i wspaniałych osób.Ale Pewnie (taką mam nadzieje)ta euforia przyjdzie,po terapii kiedy wrócę do Wasi opisze jak było.Miałam dziś sen...
Angelika - Czw 05 Sie, 2010 11:39

Śniło mi się że "Odnawiam" swój ślub.Wszystko przygotowywałam,czułam się szczęśliwa,jednak przed samą ceremonią zemdlałam i byłam całkowicie nie przytomna,Gdy się ocknełam,Jedyną moją myślą było czy mimo iż byłam nieprzytomna,ślub został udzielony.Okazało się ze tak(realnie tak się nie zdarza)Czułam się szczęśliwa. W śnie pojawiła się również dwójka małych dzieciaczków,Chłopczyk i dziewczynka,okazało się że są one Moje! Sen skończył się gdy Jakaś nie znana mi na tym przyjęciu(Właściwie już po nim było) kobieta powiedziała "pokaż mamusi ile Jeszcze baloników pod sufitem zostało.Taki tam sen.Wracając do Was...
Angelika - Czw 05 Sie, 2010 11:50

bezio67 napisał/a:
swoją drogą to widziałem go osobiście na spotkaniu autorskim :-P


Beziu,Ja uwielbiam Jego książki żałuję że nie posiadam wszystkich jego ksiażek,teraz staram się czytać "Na brzegu rzeki piedry..." I ogromnie zazdroszczę że mogłeś spotkać go osobiście :-)

agata1968 napisał/a:
Angelika-pogody ducha!


Agatko Tobie również,na resztę dzisiejszego dnia :-)

jobael napisał/a:
Ja nie pogniewałam się.


Wiem że się nie gniewasz,nauczyłaś się już dystansu ;-)

Conradus78 napisał/a:
Kurcze dziewczyny


Miło że się odezwałeś.Ale dziś wszystko jest dobrze.

Jagna napisał/a:
jesteśmy tutaj
tom72 napisał/a:
Jesteśmy :)


Wiem o Tym :-) Nie zapominam.

Sebanitka napisał/a:
że sobie smacznie śpisz


No niestety Niteczko dziś się nie wyspałam :-) ale nadrobię to T z HALT-u

marcinlodz napisał/a:
Trzeba wyznaczać granicę


Ano czasami trzeba.A i nie znikam.Przecież Was potrzebuje.

Pozdrawiam Serdecznie.

Conradus78 - Czw 05 Sie, 2010 12:04

Angelika napisał/a:
Miło że się odezwałeś.Ale dziś wszystko jest dobrze.


:mrgreen: Innymi słowy: "Wypchaj się trocinami i nie wtrącaj, gdzie cię nie proszą." :mrgreen:

Och, jak ja lubię interpretować, a czasem nadinterpretować.

A tak na poważnie, przemawiają do mnie Twoje poprzednie 3 posty. To takie naturalne i całkiem ludzkie pragnienie prawdy, dobra i piękna. Tak sobie myślę, że zostałem stworzony jak obraz Boga, tak wynika z moich przekonań, i do tego obrazu dążę. Czyli dążę właśnie do prawdy, dobra i piękna. Czasem wizualizacja tych dążeń ukazuje się w snach. Nie znaczy to, że jest to nierealne, czy nieprawdziwe. Na prawdę piękne posty. Pozdrawiam i życzę pogody duszka.

MałaMi - Czw 05 Sie, 2010 12:05

Angelika napisał/a:
Ja uwielbiam Jego książki żałuję że nie posiadam wszystkich jego ksiażek,teraz staram się czytać "Na brzegu rzeki piedry..." I ogromnie zazdroszczę że mogłeś spotkać go osobiście :-)


Też lubię książki Cohelo. Nie wszystkie wprawdzie lubię (np.Pielgrzyma męczyłam dłuugooo i jakoś mnie nie urzekł) ale jednak moja ulubiona książka to właśnie książka Cohelo "Weronika postanawia umrzeć". Czytałaś?

Pozdrawiam ciepło.

jobael - Czw 05 Sie, 2010 12:05

Angelika napisał/a:
Ano czasami trzeba. A i nie znikam.Przecież Was potrzebuje.

To działa w dwie strony. Też jesteś tu potrzebna.
Twoja postawa pokazuje innym, co można zrobić gdy się zadzieje nie tak jakbyś chciała. Można się obrazić i 'trzasnąć drzwiami', można sobie ulżyć i posłać przysłowiową wiąchę,
a można temu się przyjrzeć i zobaczyć , co należy zmienić.
Przyjrzałaś się i jesteś bez pretensji, bo przecież nie ma o co.
I o to chodzi, bo nie pijąc zmieniasz swoje dotychczasowe zachowania i to cieszy.
Takie drobiazgi, a zebrane w całość dają świadectwo zmian.
Więc małymi kroczkami, ale do przodu.
Pozdrawiam.

Conradus78 napisał/a:
Kurcze dziewczyny,..........

Dziewczyną to ja przestałam być kilkadziesiąt lat wstecz.

Angelika - Czw 05 Sie, 2010 12:18

Conradus78 napisał/a:
:mrgreen: Innymi słowy: "Wypchaj się trocinami i nie wtrącaj, gdzie cię nie proszą." :mrgreen:

Absolutnie nie miałam tego na myśli.Chodziło mi o to że miło iż zajrzałeś,zainteresowałeś się,i pragnełam powiadomić że dziś już jest wszystko dobrze,byś o tym wiedział :-)

MałaMi napisał/a:
Czytałaś?

oglądałam film.Ale to nie to samo.I tu ten ból,ponieważ tej książki nie posiadam niestety.

jobael napisał/a:
Więc małymi kroczkami, ale do przodu.


Staram się właśnie tak jak piszesz,tymi małymi kroczkami,nie zawsze się udaję,bo swoje błędy popełniam,ale czuje że jakieś tam małe'raczkujące" kroczki staram się robić.

MałaMi - Czw 05 Sie, 2010 12:27

Angelika napisał/a:

oglądałam film.Ale to nie to samo.I tu ten ból,ponieważ tej książki nie posiadam niestety.


Ja nie oglądałam filmu, nie chciałam. Dlatego, że dużo pozmieniali, podobno fabuła osadzona jest w Nowym Jorku a nie w Słoweni, w Lubljanie. Jak usłyszałam, że koleżanka oglądała i co chwilę pokrzykiwała "to nie tak było" to wolałam sobie darować. ;-)

Angelika - Czw 05 Sie, 2010 12:32

I słusznie,Ja wole najpierw coś przeczytać a potem ewentualnie obejrzeć film. No ale z braku możliwości przeczytania.Postanowiłam choć obejrzeć.A "Weronika postanawia umrzeć" to książka która szczególnie chciałabym przeczytać.No na razie Pozostaje mi "Na brzegu rzeki..." A potem się pomyśli co dalej.
Angelika - Czw 05 Sie, 2010 13:40

Przeglądałam wątek "Bezradnego"- szkoda ze już nic nie piszę.A swoją drogą co za facet-W pozytywnym znaczeniu.No ale Ja mam teraz taki "dar" :-/ By takich mężczyzn podziwiać. Ciekawi Mnie jak sobie poradzili i jak radzą teraz.

A swoją drogą nie czuje się dziś najlepiej,jest mi zimno,ręce drżą,i nie mogę przestać ryczeć. Może to przez nie wyspanie,a może przez to że od tygodnia,nie biorę leku który powinnam,i może czeka mnie przez to kolejny"napad lękowy"A tego nie chce..pocieszam się że jeszcze 2,5h i pójdę do ludzi.bym Tylko Przy nich owego ataku nie dostała,No ale nakręcać się nie można,bo to tylko wzmaga to uczucie.I to jest własnie najgorsze..Nigdy przy takich Napadach,nie pozostawałam sama-zawsze był On,a teraz cholera muszę przetrzymać jakoś do terapii..

Męczy mnie to wszystko strasznie...Utrzymanie abstynencji,kontakt który powoduje ból nawet poprze podanie awiza,czy przekazania karmy dla psa, napady których nie było,a teraz mam jakby ich "nawrót"...mogłabym teraz wrócić do tytułu mojego wątku...ze czuje się bardzo samotna,mimo tych ludzi na grupie,mitingu,terapeutki,forum.A może wszystko mi się pokręciło,i pisze by zająć sobie czas i nie myśleć o tym ze się boje.

jobael - Czw 05 Sie, 2010 15:00

Angelika napisał/a:
A swoją drogą nie czuje się dziś najlepiej,jest mi zimno,ręce drżą,i nie mogę przestać ryczeć. Może to przez nie wyspanie,a może przez to że od tygodnia,nie biorę leku który powinnam,i może czeka mnie przez to kolejny"napad lękowy"A tego nie chce..pocieszam się że jeszcze 2,5h i pójdę do ludzi.bym Tylko Przy nich owego ataku nie dostała,No ale nakręcać się nie można,bo to tylko wzmaga to uczucie.I to jest właśnie najgorsze..Nigdy przy takich napadach,nie pozostawałam sama-zawsze był On,a teraz cholera muszę przetrzymać jakoś do terapii..

A dlaczego nie wzięłaś leku? Skoro masz takie stany i odstawiłaś alkohol, to moim zdaniem nie powinnaś sama odstawiać leków.
Powiedz proszę, czy lekarz przepisując Tobie leki wiedział o tym, że masz problem z alkoholem?
Myślę też, że na terapii także powinnaś o lekach powiedzieć.
Czasami odstawienie leków jest po prostu niebezpieczne.

Angelika - Czw 05 Sie, 2010 15:07

Odstawiłam ponieważ mi się skończyły ,a czekam na wypłatę by je kupić to jednak 120 zł miesięcznie.
Tak moja psychiatra wie że leczę się w w poradni uzależnień od alkoholu.
Na terapii także powiedziałam ze cierpię na zespól "lęku napadowego".
Nigdy nie odstawiłabym tak silnego leku sama-znam już bardzo dobrze skutki tego,bo leżałam już przez to w szpitalu nie raz,ale na razie nie mam wyjścia i muszę i poczekać do 10 i starać się jakoś przetrzymać.

jobael - Czw 05 Sie, 2010 15:10

Angelika napisał/a:
,ale na razie nie mam wyjścia i muszę i poczekać do 10 i starać się jakoś przetrzymać.

Angeliko, czy tam gdzie mieszkasz /żyjesz/ nie ma kogoś, kto mógłby Ci w chwilach trudnych towarzyszyć? A co z rodziną?

Angelika - Czw 05 Sie, 2010 15:17

Jak już pisałam kiedyś nie mam rodziny.Znajomych ,przyjaciół,moja Rodziną był On. Gdybym miała kogokolwiek pewnie już piłabym z tą osoba kawę.
Ale dam sobie rade!Przecież muszę! nie mam innego wyjścia.To czasami własnie takie sprawy,gdzie rozwiązania nie ma.Ale do 10 już nie daleko..Więc postaram się przetrzymać.
Dam rade! Bo muszę jakoś dać!

Conradus78 - Czw 05 Sie, 2010 15:39

Angeliko, dlatego kiedyś pisałem o kontakcie z drugim człowiekiem z podobnym problemem. Warto sobie wymienić telefon chociażby z kimś, kto podobnie ja Ty uczęszcza w mityngach. Nie musi to być od razu praca nad programem, ale jakaś serdeczna dusza, do której w razie czego możesz zadzwonić i poprosić o spotkanie. O chwilę rozmowy. Wiem, co piszę, twierdząc, że taki ktoś zaufany nie odmówi Ci.

Z drugiej strony Poznań do duże miasto no więc chyba jakiś klub abstynenta tam macie. Jeżeli nie ma akurat żadnego mityngu, chociaż w kolebce AA w Polsce mityngów jest od groma, to zawsze możesz zajrzeć do klubu i chociażby tam przysiąść na kawie. Nie musisz być członkiem klubu, żeby wejść na kawę, a jak ktoś się będzie stawiał, bo będzie w błędzie.

Jeżeli jesteś sama w domu i bardzo czekasz już na grupę, to możesz też pojechać do ośrodka wcześniej i poprosić o rozmowę z terapeutką, zaznaczając jak się czujesz. Nie sądzę, by odmówili. Możesz też zwyczajnie tam przeczekać. Wiesz, nie jestem psychologiem ani psychiatrą, ale wiem, że stany lękowe mijają i nie jest to żadne odkrycie. Możesz więc zwyczajnie przeczekać.

Angeliko, po raz kolejny piszę, że możesz bardzo wiele, ale dla mnie jest to ważna prawda. Mogę bardzo wiele, ale jak z tego bardzo wiele wszystko zaniedbam, to na końcu może czekać na mnie butelka. Dlatego staram się zrobić co mogę, a na ogół pierwsze z tego co mogę okazuje się najbardziej skuteczne.

Angelika - Czw 05 Sie, 2010 15:46

Juz nie dlugo mam grupe,zawsze jestem tam wczesniej,mimo iz wszyscy przychodzą na samo rozpoczęcie równiez terapeuta.Na mitingach Jeszcze taka otwarta nie Jestem by podejsc i tak poprostu powiedzciec,prosze daj mi swój numer,Bo moge potrzebowac pomocy. Tak napady lękowe mijaja wiem to u mnie trwa to z regoly od godziny do dwóch,po podaniu leku ustępuje.
Wiec Wszystko będzie dobrze.Dziękuje.

marcinlodz - Czw 05 Sie, 2010 15:51

Po prostu znajdź dojrzałą,zadbaną kobietę i powiedz :

Czy możesz dać mi swój numer żebym mogła zadzwonić jak będzie ciężko.

Ona będzie zachwycona.Widziałem takie rzeczy na mitingu.
Ma się kim zająć.Jak się boisz gadać to napisz na kartce i daj do przeczytania.


ZRÓB TO I CZEŚĆ.

p.s ja tam zawsze wchodzę "w ogień" ale gdybym się bał to był dał do przeczytania i czekał.
Po prostu.

Angelika - Czw 05 Sie, 2010 21:00

Ktoś niespodziewanie mi dziś pomógł.....Jestem także już po terapii..Udanej :-) Ale co się wydarzyło opowiem jutro...Dobranoc :-)
agata1968 - Czw 05 Sie, 2010 21:35

Śpij spokojnie.
Conradus78 - Czw 05 Sie, 2010 21:48

Angelika napisał/a:
Ktoś niespodziewanie mi dziś pomógł


To się zdarza. Na tym polega między innymi piękno zdrowienia.
Pogody duszka. Trzymaj się mocno.

Jagna - Czw 05 Sie, 2010 21:50

Dobranoc Angeliko , postaraj się dzisiaj wcześniej zasnąć, kolorowych snów ! :-)
analiza75 - Pią 06 Sie, 2010 12:03

Witaj Angela

Choć bywam na forum rzadziej to chciałam Ci napisać,że cały czas jakoś Twoja historia wpada mi do głowy regularnie.Widzę,że walczysz,jesteś i borykasz się z problemem czasem lepiej czasem gorzej.No życie ale generalnie widzę,że dążysz do lepszego.
Nie daje mi spokoju jedna sprawa być może jakieś szczegóły mi umknęły ale ja podobnie jak jobael chciałabym zadać Ci jeszcze raz to samo pytanie:


jobael napisał/a:
Angeliko, czy tam gdzie mieszkasz /żyjesz/ nie ma kogoś, kto mógłby Ci w chwilach trudnych towarzyszyć? A co z rodziną?


Angelika napisał/a:
Jak już pisałam kiedyś nie mam rodziny.Znajomych ,przyjaciół,moja Rodziną był On. Gdybym miała kogokolwiek pewnie już piłabym z tą osoba kawę.


Nie chciałabym być wścibska i natrętna ale jak osoba w podobnym wieku jak ja może być tak totalnie samotna???Rozumiem,rodzice bywają też różni Ty straciłaś mamę za wcześnie a Twój ojciec?Rodzice nie mieli żadnego rodzeństwa?Nie masz rodziny ale przecież musiałaś się z kimś spotykać i mieć taką osobę z którą możesz pogadać.Wiem oczywiście z własnego doświadczenia,że nie zawsze na kolegów koleżanki można liczyć ale musi być jakaś osoba w Twoim życiu!Piszesz,że jedyną rodziną był dla Ciebie ON ale o ile dobrze zrozumiałam nie jesteście długo małżeństwem?
Jak osoba tak w sumie komunikatywna,otwarta tu na forum może być tak samotna?
Nie potrafię tego zrozumieć :/ i współczuję Ci.
Wiem,że żyjemy w czasach gdzie jeden drugiego mało obchodzi,egoizm bierze górę,ja też nie mam rzeszy przyjaciół i 15 lat poświęciłam mężowi ale teraz tak się zastanowiłam gdybym nie miała nawet rodziców to na pewno znalazł by się ktoś do kogo mogę się zwrócić chociaż z pomocą o pożyczkę na leki.

Mamy podobne doświadczenia w sensie,że za bardzo uzależniłyśmy się od swoich mężów.Takie zupełne poświęcenie się tylko jednej osobie jest niedobre,później jak zabraknie tej osoby zostajemy na lodzie,psychicznym,fizycznym,materialnym itd.

Angelika napisał/a:
Ktoś niespodziewanie mi dziś pomógł.....Jestem także już po terapii..Udanej :-) Ale co się wydarzyło opowiem jutro...Dobranoc :-)


I tu się cieszę bardzo,że znalazła się taka osoba i ciekawa jestem co się takiego wydarzyło :)

Trzymaj się i pozdrawiam wszystkich serdecznie. :)

Conradus78 - Sob 07 Sie, 2010 00:36

Angeliko, a czemu nie napisałaś nam dzisiaj nic fajnego, takiego od Ciebie. To znaczy nie napisałaś w ogóle nic. Jakkolwiek jednak tuszę, że u Ciebie wszystko w porządku. Pogody duszka.
Jagna - Sob 07 Sie, 2010 10:49

Puk, puk Angeliko , jak u Ciebie ? Napisz kilka słów ... :-)
Fajnego weekendu dla Ciebie!

Angelika - Sob 07 Sie, 2010 15:33

Witajcie.
Kto mi pomógł?!
Nie nalezy tego analizować,ponieważ nawet Jęzeli tak Było"to krzywdze sama siebie"ale tak nie było!
W dniu TerapiI jak pisalam byłam roztrześiona,rozbeczana,ale musiałam na nią iść.Szykowałam się by być wcześniej a nóż.... Telefon...Rozmowa O bzdurach z Mateuszem,bo o prądzie..ale znajac mnie już Tyle czasu,Od razu wiedział że pewnie nadzchodzi napad lękowy.Rozmowy telefonicznej koniec.Tak jest ok.Narazie.15 minut zajelo mu by przyjechac...odprowadził na grupe by po drodze nic się nie stało,przyszedł po grupie,by odprowadzić do domu bezpiecznie.

Na grupie....znow zastepstwo moj"guru"przedłuza urlop w nieskonczoność...więc tematem było uzupełnienie zdań...

"cziś czuję się....
" uczę się"...
"jest mi smutno kiedy"....
ćwiczenie otwartośći"

Pomogło!

Moje odpowiedzi znów ,spowodowały mase pytań na które :nie musialam"Ale "chcialam"Odpowiedzieć.
czuje się tam bezpiecznie.


Marcinie...Nie umiem tak poprostu podejść,poprosić...Mitingi to nadal dla mnie "słuchanie" tam nikt nie zmusza.Terapia tez nie..ale"są ode mnie pewne rzeczy wymagane.

Analizo...Spytałas o ojca...On zmarł na raka...przez picie.O nim nawet niechce mi sie wspominac. Co do Przyjaciól...cóz,czasami tak bywa że ich nie ma..i należy się z tym pogodzić.Mam Was i psa!Narazie tyle musi mi wystarczyć!

z powodu leku,odstawienia..mam teraz stany depresyjne,cięko mi z nimi.Ale sobie radze! do 10 juz nie wiele dni.
nie moge prosić mateusza o pomoc w tym przypadku,poniewaz On ich sam nie ma.

Jagno dziękuje za zainteresowanie,Równiez Tobie conradusie Agatko pogody duszka.Na dzis to chyba Tyle.A może nie....Wróce byż moze wieczorem...acha z Haltu przestrzegam H i staram się T Myśle że to już coś prawda?

Dziękuje ze jesteście.Sciskm mocno.

Jagna - Sob 07 Sie, 2010 15:53

Jak dobrze,że jesteś cała i odezwałaś się. Martwi mnie to, że nie masz niezbędnego leku, który chyba powinnaś stale używać zgodnie z zaleceniem Twojego lekarza.
Nie oceniam, jednak słyszę jak usprawiedliwiasz męża,że nie ma pieniędzy by wykupić Twój lek, wiesz...wybielasz go okropnie. Przecież wynajmuje mieszkanie, chociaż ma własne, bawi się do rana, a Twój lek ? Może udaj się do lekarza i powiedz o obecnej sytuacji, czasem lekarze mają darmowe próbki leków, mogą też wypisać tanszy zamiennik. Nie zostawaj tak tego. Odstawienie dwóch rzeczy na raz- leku i alkoholu to nie jest bezpieczne wyjscie dla Ciebie, moze powinnaś być teraz w szpitalu? No martwię się :-|

Napisałaś :
Angelika napisał/a:
Nie umiem tak poprostu podejść,poprosić...Mitingi to nadal dla mnie "słuchanie" tam nikt nie zmusza.

Chodzisz ?? :roll: Nic nie pisałaś ostatnio, z konteksty Twoich postów myślałam, że byłaś raz.

Życzę Ci spokojnego dnia i pogody w sercu i za oknem :-)

bezio67 - Sob 07 Sie, 2010 17:12

Trzymaj się Angelika. Pogody Duszka.
arnie - Sob 07 Sie, 2010 20:07

Angeliko a czy nie możesz uruchomić sobie debetu do konta lub ew.karty kredytowej?
Miałabyś właśnie tylko na takie chwile jak ta.Koszt utrzymania tego jest żaden-szczególnie debetu a miałabyś spokój w takich chwilach.Niewyobrażalne dla mnie i bardzo przykre jest to,że nie masz na lek. :-(
Jeśli potrzebujesz takiego info o takich instrumentach finansowych znasz moje gg(nie pracuje w banku ale sam mam takie rzeczy).

izunia - Sob 07 Sie, 2010 21:16

arnie napisał/a:
Niewyobrażalne dla mnie i bardzo przykre jest to,że nie masz na lek. :-(

Dla mnie jest wyobrażalne, ale i przykre. Angelika, od takich sytuacji są ośrodki pomocy społecznej. Może to?
Ja z lekiem antydepresyjnym miałam taką sytuację, że nie mogłam nigdzie kupić nowej, mniejszej dawki, żeby stopniowo wyjść, a nie przestawać od razu. W trzech miastach, w kilkunastu aptekach nie było. I faktycznie bałam się, że mi się coś stanie. W końcu powiedziałam sobie - dość! Widocznie już nie powinnam tego leku brać, no bo bez przesady. Taki znak.
Wiem, to jest inna sytuacja. Chodzi mi też o to, że na naszą psychikę przede wszystkim wpływamy my sami, chociaż zdaję sobie sprawę, że niekiedy leki mogą być koniecznością.
Dużo spokoju Angelika.

MałaMi - Nie 08 Sie, 2010 11:52

Trzymaj się cieplutko Angeliko.
Angelika - Nie 08 Sie, 2010 12:41

[quote="Jagna"]Jak dobrze,że jesteś cała i odezwałaś się. Martwi mnie to, że nie masz niezbędnego leku, który chyba powinnaś stale używać zgodnie z zaleceniem Twojego lekarza. [/quote

No tak Jagousio,ale nie Jest żle i się trzymam.Naprawde.
Co do Mata-Tym razem nie wybielam ,naprawde,sam zresztą zaproponował ze da mi na ten lek,bylebym poszła jutro do lekarza,ale po 1. Naprawde Wiem ze On teraz nie ma(Urlop bezplatny)nie wiem czy Wam pisałam? po 2. we wtorek juz będe miala pieniązki a co za tym idzie lek.Dziękuje że tak sie Martwisz.Pozdrawiam Bardzo,bardzo Cieplutko.:*

[quote="bezio67"]Trzymaj się Angelika. Pogody Duszka.
arnie napisał/a:

[quote="arnie"]Angeliko a czy nie możesz uruchomić sobie debetu do konta lub ew.karty kredytowej?

Dziękuje Arnie:) wiem że to by mi pomogło,Jednak m=nie mam konta i z pewnych osobistych względów ,bunajmniej na razie nie chce i nie mogę go mieć ,jednak ogromnie dziękuje Ci za rade:*

izunia napisał/a:
ośrodki pomocy społecznej.


Sama z zawodu jestem Pracownikiem socjalnym i niestety zadna pomoc mi nie przysluguje,musiałabym zarbiać w granicach 500 paru złotych.Tak Jak wcześniej pisałam to w gre nie wchodzi niestety.

Dla mnie niestety sa koniecznościa.Może gdybym cierpiała na depresję....Ale Nadadów lękowych nie Jestem w stanie powstrzymać...Zreszta taki To Mechanizm Już choroby.

Izunia Trzymaj się również cieplutko.i ściskam:*.
MałaMi napisał/a:
Trzymaj się cieplutko Angeliko.





MalaMI Ty takze ,cały czas Myślami Jestem przy Tobie.:*


W Ogóle Jestem cały czas z Wami Myślami i duchowo.Ciesze się że Jesteście.Bardzo się cieszę :-) No a w końcu jutro Już mamy Poniedziałek...:*

Angelika - Nie 08 Sie, 2010 20:11

Zrobiłam sobie dziś z masy solnej takie różne głupie rzeczy (po raz pierwszy w życiu) ale za to Jakie one Fajne :-) Gdy już wyschły i można je malować..teraz będę kupowała masę soli i mąki,chyba że mnie euforia opuści.
W każdym razie..nawet "śmieszny "ślimak czy"miś" który misia nie przypomina...i tak mi się podoba :-) Nie pisałam wam Ale...Wczoraj byłam na kawie ale nie towarzysko,tylko By porozmawiać o Matim z jego siostrą.
Rozmowa była chyba dość długa,nie skarżyłam się,ani nic z tych rzeczy.Ale wiem coś czego nie wiedziałam wcześniej.
W jego rodzinie występował ten problem,nawet bardzo....Teraz tego już nie ma aż tak,ale był.Nigdy wcześniej nie opowiadał mi o tym.o Tym jak to było.Za to naświetliła mi to dokładnie jego siostra.Mimo iż sama o to nie pytałam.Jechałam tam z myślą by ktoś mu pomógł...Bo to co robi z pracą....Nie wiem może wie co robi,ale Mnie martwi że może ją stracić.Oczywiście to o czy rozmawiałyśmy pozostanie tylko miedzy nami.
W każdym razie Myślę że warto było pojechać tam i porozmawiać z nią.
A dziś? teraz sobie siedzę,i myślę :-) Tak chyba o "niczym"

Angelika - Nie 08 Sie, 2010 20:45

Zastanawiałam się jeszcze nad tym,dlaczego tak mi dobrze na tych wtorkowych i czwartkowych grupach,skad ta tęsknota za nimi,złośc gdy sie konczą.Nawet Jeżeli muszę tam "aktywnie"uczestniczyc to ku czasami mojemu zdziwieniu robię to bardzo chętnie.Lubie tam być,sluchać,rozmawiać...A co Jak się "uzależnie :od Terapi??:)

a i jeszcze coś....wtedy gdy tak zle sie czułam i Matt odprowadził i przyprowadził mnie na grupe...zobaczyła,.właściwie On...że To się dzieje naprawde,że Ja Jestem chora,że te grupy to nie tylko z filmów,takie miałam odczucie patrząc na niego..
Jakby widział coś i kogoś co dotąd oglądał tylko na filmach...
Aż sama się dziwnie poczułam.

Angelika - Pon 09 Sie, 2010 08:15

Czas do pracy.Tak jak cieszyło mnie zawsze to(bo zajęcie) tak jakoś dziś nie cieszy,Aniółek z masy solnej nie chce od spodu wyschnąć,pies marudzi,Tramwaj jeżdzi jak mu sie podoba,A w wiadomościach (mimo iż to B.ważne)wciąz to samo.
drażliwa cos jestem.
Pozdrawiam Was gorąco.życzac miłego dnia.

bezio67 - Pon 09 Sie, 2010 08:42

:-) Pogody duszka :-)
izunia - Pon 09 Sie, 2010 09:50

Angelika napisał/a:
Wczoraj byłam na kawie ale nie towarzysko,tylko By porozmawiać o Matim z jego siostrą.

To było dobre. I to też:
Angelika napisał/a:
wtedy gdy tak zle sie czułam i Matt odprowadził i przyprowadził mnie na grupe...zobaczyła,.właściwie On...że To się dzieje naprawde,że Ja Jestem chora,że te grupy to nie tylko z filmów,takie miałam odczucie patrząc na niego..
Jakby widział coś i kogoś co dotąd oglądał tylko na filmach...

Potrzebne.
Dobrego dnia :-)

Angelika - Pon 09 Sie, 2010 15:01

[quote="bezio67"]:-) Pogody duszka :-) Tobie także:) :-)

izunia napisał/a:
To było dobre. I to też:


Witaj Izunio :-) Z [pewnością spotkanie z siostrą owszem,bo mam większą wiedzę. :-)

Co do reszty,to fakt ,tez dobrze ze widział,ale dla niego ,tak mi się wydaje,nadal pozostanie to w sferze "fikcji"Której on się chyba po prostu obawia. :-) Pozdrawiam Izunia.


W Pracy miałam dziś dzień do ...niczego.!Każdy drobiazg mnie denerwował,nawet ludzie na ulicy mnie denerwują.Od rana tak miałam...Walczę dziś z Sobą by nie zadzwonić z pytaniem"Co słychać"? "jak się czujesz"?......czuję się jak na jakimś odwyku...aż mnie ściska.
Czasami czuję się jak zabaweczka,taka kukiełka.
Tak czuję się dziś.
Absolutnie na nic nie mam ochoty.

Jagna - Pon 09 Sie, 2010 17:00

Może wpadniesz na miting? Ja właśnie się szykuję , wracam koło 21 :-) Już się stęskniłam za nimi wszystkimi, remont wymusił małą absencję, ale jadę bo juz czas.
Nie smutaj, i do wieczorka Angeliko ! 8-)

Conradus78 - Pon 09 Sie, 2010 20:28

Tak sobie myślę, że opisanie, jak się czuję w danej chwili, to jest niezmiernie ważna dla mnie sprawa. Bez względu na to jak się czuję, dobrze bym umiał to naważ, odczuć, przeżyć i powiedzieć drugiemu. Tak sobie Angeliko myślę, że to, co piszesz jest bardzo ważne. Pamiętam ze swej strony, że miałem tak, że ja zawsze "czułem się bardzo dobrze." Być może to też tak troszkę z poczucia winy, wstydu, nieuzasadnionej pseudotwardości itd. Rzecz jednak w tym, że w początkowym okresie zdrowienia, ilekroć ktoś mnie zapytał, jak się czuję, moja odpowiedź zawsze była, że super, fajnie, świetnie itp. Oczywiście nie zawsze tak się czułem, ale właśnie rzadko kiedy zdobywałem się na powiedzenie o tym. Ty potrafisz opisać, co aktualnie przeżywasz. Twoje emocji i przeżycia nie pozostają jedynie Twoją skrywaną tajemnicą, ale właśnie wyrzucone stają się Twoim zdrowieniem. To i dla mnie jest bardzo ważne. Życzę Ci pogody ducha.
Angelika - Pon 09 Sie, 2010 21:53

[quote="Conradus78"]To i dla mnie jest bardzo ważne.

czasami,po prostu,w danej chwili minucie,pisze to co w danej chwili czuje.Nawet jeżeli o godzinie 15 czuje sie znakomicie,a o 15.15 juz jest mi żle ,poprostu pisze,byc może wiele osób to drażni,ale Ja musze,chce i lubie dzielić się tym co w danym momencie odczuwam.Nawet Dla samej Siebie.I nie wazne czy to złośc,radosc,czy zniechęcenie.Tak poprostu Już mam.
Ja również życze Tobie pogody duszka :-)

Jagna napisał/a:
Może wpadniesz na miting?



Chyba troszke za pożno,ale fakt faktem,ze właśnie dlatego iż dzis wszystko było takie wkurzające iść powinnam.
No mam nadzieję ze z tym remontem to juz koncówka Jagienko :-)

No i nadal "walczę"....Jakie to chore,głupie uczucie,Przecież to tylko głupi telefon....

Nie dobrze mi..na samą myśl o tym że myślę o takich głupich rzeczach. Choć mam milion ważniejszych.

tom72 - Pon 09 Sie, 2010 22:07

Angelika napisał/a:
Chyba troszke za pożno,ale fakt faktem,ze właśnie dlatego iż dzis wszystko było takie wkurzające iść powinnam.

Nigdy nie jest za późno , czasem warto wejść choć na chwilę . Samo miejsce , atmosfera pozwala wyciszyć emocje, uspokoić duszę, a i można powiedzieć co leży na sercu.

Angelika - Pon 09 Sie, 2010 22:11

tom72 napisał/a:
Nigdy nie jest za późno


Ano nigdy :-) ale na 22 chyba tak. A swoją drogą miło że zajrzałeś bo już myślalam ze normalnie o mnie zapomiałes :-> ;-) :-)

tom72 - Pon 09 Sie, 2010 22:16

Angelika napisał/a:
już myślalam ze normalnie o mnie zapomiałes :-> ;-) :-)

Amnezje i urwane filmy już dawno po za mną :-P . Nie zapomniałem , śledzę na bieżąco to co piszesz, czasem wypatruje Cię gdzie indziej, ale milczysz....

Angelika - Pon 09 Sie, 2010 22:21

Nie milczę...Ja zawsze Jestem.... :-)
agata1968 - Pon 09 Sie, 2010 23:22

Angeliko-dziękuję za to miłe zdanie tam w okienku.
Mam nadzieję,że u Ciebie ok.Pozdrawiam.

Angelika - Wto 10 Sie, 2010 08:10

Witaj Agatko :-) Tak Jest ok,w czwartek pojdę po receptę więc już Będe miała leki,a co za tym idzie bedę spokojniejsza :-)

A Dziś...Dzi się obudziłam i mi sie przypomniało że wraca z urlopu moja terapeutka i o 14 ide na terapie indywidualna a o 17.15 mam grupową.Dobrze że mi się przypomniało,bo wczoraj już sobie dzięń układałam. W Poznaniu brzydko,bo szaro...pewnie znów padać będzie.

No a Tak poza tym to wczoraj wytrwałam z telefonem.Angelika vs komórka-1:0 :-)
No i dszykuję się by jechac do firmy.No na tyle jeżeli chodzi o 8 rano :-)
do wieczora pewnie mi się dużoooo wydarzy....przemyśleń bynajmniej.

Angelika - Wto 10 Sie, 2010 09:11

Wiecie co mi się przed chwilą przydażyło?!Od rana myślę ,nawet założylam temat"rozwód"bo sa sprawy o których nie wiem.A Dzięki temu może się dowiem. :-)
W kazdym razie siedziałam teraz,przebierałam się bo musze wyjsc no i tak sobie myśle o tym rozwodzie.a tu "bum"spadło mi zdjęcie ślubne na ziemie.

I teraz Myślę co myśleć :-) A może nic nie myśleć,bo przecież przypadki się zdażaja :-) No ale w każdym razie ciekawe to było.

To na tyle.Zaraz będe lecieć ale wróce :-) Pozdrawiam serdecznie

Jagna - Wto 10 Sie, 2010 10:36

Dzień dobry Angeliko :-) A u mnie dzisiaj słoneczko, po tych kilku ulewnych dniach nareszcie zaświeciło w całej swojej krasie, jest ślicznie.

Życzę Ci dużo siły i radości na dzisiaj, trzymaj się cieplutko! :!:

MałaMi - Wto 10 Sie, 2010 11:01

Podoba mi się, że tyle uśmiechów ostatnio w Twoich postach. Tak trzymać.
eliania - Wto 10 Sie, 2010 11:26

Zgadzam się z przedmówczynią, nawet Twoje pisanie jest teraz trochę inne...
Czuć, że idzie ku dobremu. :)
Przesyłam ciepłe pozdrowienia Angeliko.

Angelika - Wto 10 Sie, 2010 21:18

Zanim opisze dzisiejszy dzien bardzo prosze o rade.Po terapii chlopak z mojej grupy,u ktorego dzis stwierdzono nawrót...od kiklu godzin namawia mnie na kawe i deser...pisze ze nie moge,ze zajęta,a On swoje.Pisze ze zaraz wychodzi na stary rynek i mam sie ubrac i przyjsc.I teraz tak.....Wiem ,czuje ze isc nie powinnam...zreszta porozmawiałam o tym z moja ulubienica i tez odradzala....ale co jesli nie wstane teraz i nie pojde a on sie napije???Co zrobie z wyrzutami sumienia?????Co robic? napiszcie prosze!!!
aneczka - Wto 10 Sie, 2010 21:31

Zasada grup podstawowa to taka aby nie nawiązywać bliskich relacji z członkami grupy. Takie wyjście na kawę, zwłaszcza, że robi to w dziwnych jak mi się wydaje okolicznościach, jest krokiem do złamania zasad w moim odczuciu. Ja bym nie szła.
bezio67 - Wto 10 Sie, 2010 21:53

Angelika napisał/a:
czuje ze isc nie powinnam

Zaufaj swoim uczuciom. A jak ma się napić to napije i na pewno nie Ty będziesz winna.
aneczka napisał/a:
robi to w dziwnych jak mi się wydaje okolicznościach

I ja tak sądzę. Angelika nie możesz pozwolić sobie na wyrzuty sumienia w stosunku do jego osoby.

jobael - Wto 10 Sie, 2010 21:55

Angelika napisał/a:
ale co jeśli nie wstanę teraz i nie pójdę a on się napije???

Zastanawia mnie to, dlaczego on szuka Twojego towarzystwa, a nie mężczyzny...... :-?
Chyba nie pobiegłaś już ???

Angelika - Wto 10 Sie, 2010 22:00

Nigdzie nie idę .Wyłączam telefon.Prosi,blaga,nie rozumie ze Ja nie chce...ze Jestem od 6 nogach,ze chce teraz posiedziec tu potem isc spac.Dzwoni...mowi ze bede miala go na sumieniu bo bedzie czekał i marzł..A ja nie mam byc nygusem tylko sie ubrac ,wstac i isc do Niego na kawe i deser do kawiarni.....Taki fajny kolega.....A dzis mu odwala....To tak robią nawroty z człowiekiem?.....nigdzie nie ide....ale boje sie czwartku.....ze bedzie patrzec z nienawiścia....A ja tam nie mam wrogów,mi tam dobrze.W kazdym razie nie ide!dziwnie sie czuje....bo cos takiego mi sie zdaza po raz pierwszy...stad nie wiem co robic. A teraz pisze"Prosze-licze na Ciebie!"Na mnie? Przeciez to Ja powinnam liczyc na nich !Ich staze sa takie o jakich ja nie snilam,znow dzwoni.koniec telefon wyłaczony.
jobael - Wto 10 Sie, 2010 22:02

Angelika napisał/a:
Taki fajny kolega.....A dziś mu odwala...

Może jednak nie jest taki fajny.
Angelika napisał/a:
.Wyłączam telefon.

Dobra decyzja.

Angelika - Wto 10 Sie, 2010 22:04

jobael napisał/a:
Chyba nie pobiegłaś już ???


Nie i nie zamierzam.Mimo iz czuje ze potraktuje mnie z nienawiscia w czwartek.Polaczen nie odebranych mialam 53.
Nie lubie "Nienawisci".....i nie rozumiem zupelnie co sie dzieje.....wszystko bylo dobrze....caly czas...do dzis.A dzis,poczuje do mnie nienawisc.Choc nic nie zrobilam

bezio67 - Wto 10 Sie, 2010 22:05

Angelika napisał/a:
ale boje sie czwartku.....ze bedzie patrzec z nienawiścia.

To jemu powinno być głupio, a nie Tobie.

aneczka - Wto 10 Sie, 2010 22:05

Angelika napisał/a:
Prosze-licze na Ciebie!"Na mnie? Przeciez to Ja powinnam liczyc na nich

a mi się wydawało, że to czy piję czy nie zależy ode mnie a nie od innych...

a w czwartek poruszyłabym to na forum grupy. Dowiedziałabym się co inni o tym sądzą. Z doświadczenia wiem, że to bardzo jest przydatne i uczące.

Astra - Wto 10 Sie, 2010 22:10

Angelika
Ja, przed podjęciem terapi, podpisywałam kontrakt.
Jednym z punktów było, ze nie wolno spotykać się z osobami z grupy, nie wolno nawet podwozić się samochodami i jechać razem środkami lokomocji.
Terapeutka powiedziała, że to źle wpływa na grupę, jak osoby rozmawiają poza grupą.

Nie daj sobie mącić w głowie. :-)

Angelika - Wto 10 Sie, 2010 22:12

Aneczko..nie wiem czy az tak odwazna jestem by poruszyc na grupie ze polaczen miałam 53....rano pewnie bedzie wiecej,ze prosil,ze blagal ,ze kawa,ze deser,ze czuje sie samotny,ze nie chce siedziec sam....Nie chce robic nikomu przykrosci.Nie umiem.Ale Czuje sie tak...niestosownie,ze az mi Jest glupio.
aneczka - Wto 10 Sie, 2010 22:14

Angela, Ty tam jesteś by się leczyć, nauczyć się dbania o siebie i nabrania odwagi by takie czy inne sytuacje w przyszłości, gdy już nie będziesz pod opieką terapeutów, nie stanowiły dla Ciebie zagrożenia. Po to się mówi na grupie abyś czuła się bezpieczniej a i delikwent najprawdopodobniej zastanowi się 53 razy za nim do Ciebie zadzwoni
Angelika - Wto 10 Sie, 2010 22:14

Astra napisał/a:
Nie daj sobie mącić w głowie. :-)


Tez podpisywałam ten kontrakt,Tylko wiesz co mnie ostatnio zdziwilo,wymiana telefonów ok,ale potem ona mówi,przeciez macie telefony,jak czujecie sie zle zadzwoncie,spotkajcie sie,porozmawiajcie. To straszny mętlik w glowie.

Aneczko...Masz racje,i staram sie dbac o siebie.Nie wiedziałam tylko ze takie zeczy moga zdazyc sie w bezpiecznym miejscu.Dla mnie bezpiecznym

aneczka - Wto 10 Sie, 2010 22:17

Angelika napisał/a:
Tez podpisywałam ten kontrakt

za nieprzestrzeganie kontraktu można być odsuniętym z grupy. Dotyczy to każdego uczestnika

Angelika - Wto 10 Sie, 2010 22:32

Dlatego nigdzie się nie wybieram.Martwi mnie tylko to co Robi ten człowiek.Znaczy rozumiem ze Jest samotny ,zly,ma w sobie duzo agresji,ale nie rozumiem pobudek...właczylam tel..ustawilam budzik...do pracy.124 połaczenia i Wiadomosc która zapadla w pamieci"Tak liczylem na Ciebie!ze mi doradzisz pomozesz!!pa! zanim wyłaczylam teraz telefon znow dzwonil....Co ja mam zrobic w czwartek....?!
aneczka - Wto 10 Sie, 2010 22:36

Ja bym opowiedziała na grupie jak to widziałam od samego początku i jakie uczucia mi przy tym towarzyszyły oraz wątpliwości
Angelika napisał/a:
Martwi mnie tylko to co Robi ten człowiek

a mnie martwi, że zamiast zatroszczyć się w pełni o swój obecny stan, emocje myślisz nad nim. To jest alkoholizm.
Angelika napisał/a:
Wiadomosc ktra zapadla w pamieci

nie musisz chyba otwierać i czytać?
Angelika napisał/a:
ma w sobie duzo agresji

kropka nad i jak dla mnie (zważywszy na ilość telefonów co też jest agresją)

agata1968 - Wto 10 Sie, 2010 23:07

Angeliko,ja tak miałam z kumplem z grupy wsparcia,a gdy napił się,pisał,jak bardzo jestem winna jego stanu.To manipulacja,czyli zachowanie człowieka,który wpadł znów w obsesję alkoholową.Szuka powodu.Na grupie możesz o tym opowiedzieć,nie używając imienia gościa.Dbaj o swoje stany emocjonalne,o zdrowie psychiczne,o siebie-jesteś dla siebie najważniejsza.I żadnych wyrzutów sumienia!Poszłabyś,a on napiłby się potem ze szczęścia.Nawrót robi przewrót w głowie.
Pozdrawiam Cię ciepło z mojego zrujnowanego miasteczka.

arnie - Wto 10 Sie, 2010 23:11

Angeliko!
Te jego telefony itd świadczą o kompletnym niezrównoważeniu tego człowieka,jakiejś irracjonalności w jego zachowaniu.Masz prawo mu odmówić i tak zrobiłaś i zrobiłaś najlepiej jak mogłaś zrobić.
Nie masz żadnych powodów do tego by zajmować się tą sprawą dłużej ale i tak wiem,że będziesz to robić.Do Ciebie zalezy jak to rozegrasz-ja bym podszedł do niego i powiedział mu o tym,żeby spasował,że obowiązuję nas kontrakt i co jest dla Ciebie ważne.
Co do opowiedzenia tego na grupie...Hm-dobra sprawa ale trudna jak myślę dla Ciebie teraz.Przemyśl to sobie:)
W każdym razie bądż z siebie dumna:).
Pozd.

Jagna - Wto 10 Sie, 2010 23:11

Cytat:
kropka nad i jak dla mnie (zważywszy na ilość telefonów co też jest agresją)
_________________


Niestety Angeliko, Aneczka ma rację.
On nie uszanował Twojej odmowy i szantażuje Ciebie psychicznie. Czy wiesz,że mozesz mieć skłonności do przyciągania specyficznego rodzaju ludzi, już jednego niańczysz , drugi nie jest Ci teraz absolutnie potrzebny. Nie obwiniaj siebie. Jeśli nie chce pić, nie będzie i odwrotnie. Nie daj sobą manipulować więcej.
Ja wiem, że to pochlebia, jest miłe że ktoś nas zauważa, ale teraz Kochanie zadbaj o siebie, bo Ty jesteś najważniejsza. Dla mnie również :-)
Dobrej nocy promyczku :-)

jobael - Wto 10 Sie, 2010 23:18

Angelika napisał/a:
.124 połączenia

A może przy okazji zastanów się, czy mężczyznom na takim jak Twój etapie trzeźwienia, dawać numer swojego telefonu.

Conradus78 - Wto 10 Sie, 2010 23:24

Angeliko, już kiedyś pisałem Ci o bardziej lub mniej otwartych powodach zaproszeń osób z grupy terapeutycznej. Dla mnie sprawa jest oczywista, aż za bardzo. Ja nie wierzę w to, że ów człowiek tak nagle zapragnął zaprosić Cię na deser, czy kawę i do tego tak bardzo potrzebuje Twojego wsparcia. Są rzeczy w które wierzę i są takie w które nie wierzę ani na jotę. Co więcej, jeżeli ów człowiek nie zna Twojej sytuacji, choć trudno powiedzieć, czy my tutaj na forum na pewno znamy, jakkolwiek jeśli ktoś, kto Cię zaprasza w przedstawionym kontekście na kawę, to może być odebrany co najwyżej jako naiwny, albo o wybujałych marzeniach. Jeżeli natomiast postępuje w taki sposób ktoś, komu znana jest Twoja sytuacja, to takie zachowanie ociera się o manipulację a i do granicy sflądrysyństwa niewiele już brakuje. Angeliko uważaj na siebie i w ufności do ludzi nie zapomnij o ostrożności. Miej pogodę ducha. Trzymaj się.
Angelika - Sro 11 Sie, 2010 00:35

Dziękuje Wam za wszystkie odpowiedzi.Nigdzie nie poszłam,nie odbierałam juz tel,bo wyłaczyłam,nie odpisywałam wczesniej równiez.
Ciesze się ze nigdzie nie poszłam.Ja w swej swiadomosci wiedziałam ze nie powinnam nigdzie pójść.Tylko To zachowanie,kogoś to zachowuje abstynencje,kto palil ze mna papierosy,kto doradzał i rozmawiał...dzis poprostu zobaczyłam inną osobę.A nauczona przede wszystkim sobą sama....na dżwiek słow "samotny":prosze" "licze na Ciebie" "nie zostawiaj mnie" po prostu robi mi się przykro i żal....Ale potem stało sie to nie do zniesienia w ciagu kilku godzin...od błagania...po szantarze.I to był dla mnie szok!!
cudowna grupa,wspaniali ludzie tak jak Wy..cos na co czekam z utęsknieniem cały czas...bo lubie tam być z Nimi.Tak Jak tu codzień z Wami.A tu masz.....coś czego sie w ogole nie spodziewałas.W każdym razie...Na pewno komus o tym powiem.Nie grupie...tak mocna nie jestem ,ale terapeucie na pewno.No i w czwartek niech się dzieje co chce.Ważne że Jestem tu....I nigdzie nie poszłam.

Aneczko dziękuje :-)

Agatko Pozdrawiam gorąco i serdecznie.A miasto mam nadzieje szybko odzyska swa stabilnośc .Ważne że Tobie nic Nie Jest. :-)

Arnie Dziękuje.Rozumiesz mnie bardziej niż czasami Ja samą siebie :-)

Jagusiu Ty dla mnie takze :-) Dziękuje ze Jestes

Jobael....ehh...No I co Ja bym czasami bez Ciebie zrobila ;-) :-)


Conradus...ostrzegałes :-) Wiem.Dziękuje

Angelika - Sro 11 Sie, 2010 00:42

A nad Tym nie pomyślałam....że moge przyciagac dziwnych ludzi.To raczej mi żle rokuje
.
I Jeszcze coś :-) Wczorajszy dzień ,jest historią a dzisiejszy darem

aneczka - Sro 11 Sie, 2010 07:39

Angelika napisał/a:
No i w czwartek niech się dzieje co chce

w życiu dzieje się wiele niespodziewanych rzeczy. Tak jak to bezio pisze: ważne co z tym zrobimy.
Mi w tym pomaga modlitwa o pogodę ducha. I jakoś tak się często okazuje, że nawet jeśli czegoś nie mogę zmienić, mieć na coś wpływu to i tak mogę w jakiś sposób działać.
Brawo Angelika. Myślę, że masz w sobie więcej siły i odwagi niż sama przypuszczasz.
Czuję w związku z tym nadzieję. Ciepło pozdrawiam.

Angelika - Sro 11 Sie, 2010 07:54

aneczka napisał/a:
Czuję w związku z tym nadzieję.


Bardzo mi miło że tak myślisz :-) Ja też stosuję te modlitwę.

Wiem że Jeszcze nie jedno przede mną,nawet na pewno,ale mam nadzieję że sobie jakoś zawsze z tym poradzę.

To taka nadzieja na dziś :-)
Pozdrawiam Serdecznie

Jagna - Sro 11 Sie, 2010 08:12

dzień dobry :-)

Życzę Ci dobrego dnia dzielna Dziewczyno! :-)

Angelika napisał/a:
A nad Tym nie pomyślałam....że moge przyciagac dziwnych ludzi.To raczej mi żle rokuje


Nie , nie rokuje źle, jeśli poznasz ten mechanizm i dlaczego tak się dzieje. Chodzi o DDA, o tym możesz porozmawiać ze swoją terapeutką. Tu link, możesz poczytać o tym http://www.psychologia.ed...op=spis&id=3142
Pozdrawiam cieplutko 8-)

izunia - Sro 11 Sie, 2010 09:18

arnie napisał/a:
W każdym razie bądż z siebie dumna:).
Pozd.

Też tak uważam.
Angelika napisał/a:
Na pewno komus o tym powiem.Nie grupie...tak mocna nie jestem ,ale terapeucie na pewno

Też bym tak zrobiła.
Dzielna dziewczyna :-)

Angelika - Sro 11 Sie, 2010 14:59

Jagna napisał/a:
dzień dobry :-)


Dzień Dobry Jagienko :-) Już zaraz czytam artykuł :-) I dziękuje za link.

izunia napisał/a:
Też bym tak zrobiła


Izunia Kochana.I tak zrobie.Koniecznie.Bo to trwa az do dziś .do teraz.Ale sie nie przejmuje Juz:)

A tak po za ty w pracy niestety zły dzięn ,ludzie są bezczelni,i potrafią wkurzyć.Staram sie tym nie przejmować,trzymać dystans,wyciszyć....ale nie wiem czy czasami sobie na pewnego pana nie pokrzycze zbyt mocno w piątek,

Teraz Jestem w domku.O 16 wychodzę,Sprawic sobie małą przyjemność:)

Miło że Jestescie.Sciskam.Acha mam kontakt z niteczką i z powodu awarii,narazie jej nie ma :-) Ale będzie.

Sebanitka - Sro 11 Sie, 2010 15:40

helouuuuu :))

wpadłam na sekundkę

zacznę od fragnemntu, który mnie ucieszył :)) aniołki z masy solnej :)
jupi :)
swego czasu zrobiłam ich całą masę :) i wielką radość mi to sprawiło a i czasem pozwoliło na "odłączenie głowy od myślenia". Tego głupiego :) Powiem więcej....tak się czasem "zalepiałam", że zapominałam o telefonie i przestałam wyczekiwać na sms. A był czas, że bez telefonu się nie ruszałam nawet do wanny. I tak olałam telefon dzięki aniołkom :))
Aaaaaa, suszyć najlepiej w piekarniku przy maleńkim ogniu. Wtedy nawet od spodu ślicznie się wysuszą :)

i chętnie zobaczę jakiegoś. Służę radą jakby co :) ;)

Co do "miłego pana z grupy"...po ilości telefonów, które wykonał powinnaś już wiedzieć, że dobrze zrobiłaś, że nie poszłaś na to spotkanie.
Byłam w podobnej sytuacji. Czasem nawet zdecydowanie NIE nie działa.
Ale trzeba konsekwentnie odmawiać i w żadnym wypadku nie dać się wciągnąć w rozmowy w takim tonie.

ciepło pozdrawiam ;-)

Angelika - Sro 11 Sie, 2010 15:53

Sebanitka napisał/a:
Służę radą jakby co :) ;)


Każda przyjme,bo chyba odkrylam swoja pasje :-) Choc aniolki czy slimaki nawet ich nie przypominaja :-/ Ale wazne ze sa twarde :mrgreen:

maluje je ,i ciesze nimi :mrgreen: choc jeszcze "ani to ładne" ani "cokolwiek przypominające"...ale robie to pierwszy raz :-( ogladalam jak dzieci robily w przedszkolu swoje :shock: na necie.......szok.Duzo musze sie nauczyc by cos wyszło :-)

Niteczko on dzwoni i pisze calyyyyyy czasss....ale mnie juz to nie interesuje.

dzis napisal nawet(przerywajac mi pisanie do szefa) ze dzis tej kawy nie odpusci i sila wyciagnie :shock:

To mnie nawet rozbawilo bo nawet adresu nie zna.

Ale to nie wazne wazne ze Jestes :-D

agata1968 - Sro 11 Sie, 2010 22:42

No i jak minęło Twoje popołudnie Angeliko?
agata1968 - Czw 12 Sie, 2010 17:01

Odezwij się.
aneczka - Czw 12 Sie, 2010 17:07

Może jest na grupie?
agata1968 - Czw 12 Sie, 2010 17:19

Też tak pomyślałam,ale niechże potem coś skrobnie.
Angeliko!

Sebanitka - Czw 12 Sie, 2010 18:03

a może lepi aniołki? ;-) to wciągające :)


Angie, łodezwij się :)

Conradus78 - Czw 12 Sie, 2010 21:59

Angeliko, jak widać sporo ludzi się o Ciebie martwi. Jak tylko będziesz, to daj jakiś znak życia. Tymczasem miej pogodę ducha.
Angelika - Pią 13 Sie, 2010 07:06

Cześc słoneczka Moje :-) Agatko :-) Aneczka miała racje,wczoraj o tej godzinie już byłam na grupie,a od rana poszłm sobie na.......basen.Normalnie Jestem pod swoim wrazeniem..he he....! Na czwartkową grupe wrócił ten prowadzący którego się bałam tak :-| Ale nie było aż tak żle.... :-|tylko kazał mi się udzielać.A wczoraj to Ja próbowałam do niego przywyknąć.Omawialiśmy temat"Wpływ picia na problemy osobiste" i choć mogłam się poudzielać,to jakoś sobie pomilczałam,ale za tydzień się poprawie :-)
Co do Tego Pana co dzwonił,cóż poszłam wczesniej by znalezc terapeutke,On już czekal..Ale powiedziałam że ide poszukac terapeutki,i teraz nie mam czasu.Niestety prócz tego "pana prowadzącego"co to z urlopu Powrócil,nie było nikogo :-( Ale zostawiłam karteczkę że we wtorek przed grupą i moja terapia Indywidualną,chciałabym porozmawiać rowniez z Panią H*,tą która o tym powiadomić powinnam.Telefony ucichły wczoraj po grupie.Kiedy wyszłam ,juz czekal,ale Ja wyszłam z innymi,A Jak sie okazało przy innych nie Jest juz taki odważny,wiec wystarczyło powiedzieć wszystkim "cześc" i szybko sobie pójść :-)

Sebanitko za "aniołki"może dzis po pracy sie wezme :mrgreen: Tak to wciąga.Chociaż czy to wygląda jak "Aniołek? :-/ Więcej pracy musze w to włożyc chyba.Może w końcu coś wyjdzie :-)

Dziś do pracy zaraz,troche sie denerwuje bo statnio miałam nie miłą rozmowe z szefem,i dziś wszystko się wyjaśni,moze odejdę,Ale to dluga historia,i narazie o tym nie myślę.

Conradus No bardzo Sie ciesze że Jesteście,i piszę ,piszę.Wczoraj jak wróciłam z basenu,to doslownie godzinka mi została do terapii tylko.

Bardzo Się Cieszę że Jesteście.aneczko,Agatko,Sebanitko,conradus i reszta bardzo gorąco Was pozdrawiam i ściskam.Na pewno napisze po pracy.

a tak spojrzałam na zegarek,jeszcze mam az godzinke do wyjścia :-)

aneczka - Pią 13 Sie, 2010 08:36

Angeliko
super mi się czytało. Forum właściwie nie powinno stanowić wypełnienia czasu wolnego (tak mi się przynajmniej wydaje) więc Twój wypad na basen bardzo mi się spodobał, tym bardziej, że jest to i moja ulubiona forma wypoczynku.
Gratuluję.
Mam jedną wątpliwość...

i choć mogłam się poudzielać,to jakoś sobie pomilczałam, ale za tydzień się poprawie

to mi się bardzo kojarzy z moim okresem picia. Dziś nie...zrobię to jutro, mogę ale nie zrobię...jakoś to będzie... boli mnie ale nikomu nie powiem, zamknę się w sobie, przejdzie, minie, w końcu to nic takiego...I tak gniło to w moim sercu.
Dziś staram się być na bieżąco z wydarzeniami, bo czas szybko mija i szybko wydarzenia "dewaluują" się, nabieram wrażenia "a może nic się nie stało" a tak na prawdę uciekam przed uczuciem, które i tak zżera mnie od wewnątrz. Nie chcę też tak robić bo wiem, że akurat to zależy ode mnie czy dokończę sprawę i MOGĘ to zmienić jeśli na to się zdecyduję.
Pozdrawiam.

Conradus78 - Pią 13 Sie, 2010 10:46

Angelika napisał/a:
Telefony ucichły wczoraj po grupie.Kiedy wyszłam ,juz czekal,ale Ja wyszłam z innymi,A Jak sie okazało przy innych nie Jest juz taki odważny


Coś takiego! :-D Aż czasem ciśnie się na usta pytanie "Quo vadis, domine" W tym wypadku "domine" celowo z małej litery. Będąc alkoholikiem, nie jestem wolny od schematów postępowania, które towarzyszyły mi, kiedy piłem. Uwolnienie się od tych właśnie schematów wymaga czasu. Stąd z czasem bez wątpienia dostaniesz zaproszenie na niejedną kawę i autentycznie kawę. Na pewno. Tymczasem cieszę się Twoim pięknym dniem i życzę, by dzisiejszy był radosny i pełen trwającej pogody ducha.

Angelika - Pią 13 Sie, 2010 15:18

aneczka napisał/a:
Mam jedną wątpliwość...


No mogłam,mogłam...Ale nie odwazylam sie jakoś,może dlatego ze mnie nim wczesniej straszono,moze dlatego ze dla mnie był taki"nowy"Ale wierz mi,ze bardzo stałomi w gardle to co chce opowiedziec,i gdyby cisza trwała jeszcze z 10 sekund,pewnie bym to zrobiła,potem to juz ktos mnie wyprzedził,i tak do konca do 19.A Ze wczoraj przypadkiem mieliśmy ciekawą niespodzianke na grupie(marnując) tego nie wiem 25 minut na ta Pania,to 2 osoby zdazyły sie wygadać i był koniec.

A sytuacja była taka ze przyszla nowa pani...no i kóleczko...imie,abstynencja itd.

A Pani mówi"Ja tu przyszłam za Rycha".
-a kto to rychu?
No Mój mąż,pijak jeden
-No ale to chyba On tu powinien byc nie pani?
Ale on Tu za Chol**e nie przyjdzie,no to Ja posłucham,a potem przyjde do domu i mu wszystko powiem co i jak.

A na stole duza kartka jak byk"Że to co tu zostanie powiedziane,ma tu pozostać"

W kazdym razie Pani wyjśc nie chciała,no bo za Rycha robiła,A terapeuta tłmaczył ze zostać nie moze,ze dla Niej sa inne grupy.

w końcu po delikatnie ale konsekwentnie powiedzianemu słowu"nie" przez Terapeute,pani jednak nas opuścila.

A co do Baseniku,to jutro nie zamierzam równiez marnować dnia nad rozmyślaniem...Co ,gdzie,jak Robi....I W Ogole nad niczym,i takze wybieram się od rana na basenik.

Również pozdrawiam

Angelika - Pią 13 Sie, 2010 15:21

Conradus78 napisał/a:
Tymczasem cieszę się Twoim pięknym dniem


Także się nim ciesze :-D Choć był wczoraj,co już jest historią(Ale się trzymam tego cytatu) Ale dziś też nie najgorzej :-) Na chwile obecna wszystko jest dobrze.

bezio67 - Pią 13 Sie, 2010 17:36

Angelika napisał/a:
Na chwile obecna wszystko jest dobrze.

No i supcio ;-)

Sebanitka - Pią 13 Sie, 2010 19:15

Angelika napisał/a:
utro nie zamierzam równiez marnować dnia nad rozmyślaniem...Co ,gdzie,jak Robi

bardzo mądrze :)
Angelika napisał/a:
Na chwile obecna wszystko jest dobrze.

bezio67 napisał/a:
No i supcio ;-)



że tak (też) powiem :) ;)

agata1968 - Pią 13 Sie, 2010 21:00

Dzięki,że odezwałaś się.Całkiem fajnie sobie radzisz.Tak trzymaj dziewczyno.
Pozdrawiam.

jobael - Sob 14 Sie, 2010 00:38

Angelika napisał/a:
Na chwile obecna wszystko jest dobrze.

Jeśli wygrzebujesz się z bagna, to już może być tylko lepiej. Nie zmarnuj tego.

Angelika - Sob 14 Sie, 2010 06:17

No i Du*a z pięknego dnia. A miało byc tak pięknie!
6 rano a Ja nie śpie choc tak chciałam sie wyspać.
A On przychodzi o 5 nad ranem,po imprezie ,pijany i mówi"przepraszam ze Cie obudzilem"No myślalam że wyjde z Siebie!!Po chwili dodajac "ale myślałem ze sieucieszysz na mój widok"
No i o czywiscie bez "obraczki"-bo ja nosi tylko przy naszych ze tak napisze"oficjalnych spotkaniach gdy zauwazył ze Ja widze iz jej nie ma-wyciaga ja ze spodni z kieszeni i zaklada-Myslam ze mu nawale(przepraszam ale jestem zła jak nie wiem co)

Chciałam nakrzyczeć,nawrzeszczeć,wyrzucić to co mnie boli,ale zaraz potem przychodza mysli po co? przecież jest pijany,nie dość że nic nie zrozumie ,i zapomni,to jeszcze ja sobie pokrzycze tylko chyba dla Siebie.

Ale wierzcie mi,bywałam zła,smutna,rozżałona,Ale taka wściekla jak dzis jeszcze nie!

"myślalem ze sie ucieszysz"-no oczywiscie bo To przecież Ja ta zła alkocholiczka ktora wszystko rozwaliła,teraz musi okazywac pokore,i cieszyć bez wzgledu na to co i jak-przeciez wazne że w ogole Jest!

za 3.4 godziny mialam byc juz na basenie....A teraz nie moge spać,jestem rozbita,wyprowadzna z równowagi.

I myśle tylko o tym.....Nie będe nawet pisała bo to podchodzi pod drastyczny horror,co mi chodzi po głowie by z nim zrobić.

Naprawde miał byc piękny dzień....miał być "darem"Jak w motto-dziś chyba nie przejdze.
ze złości boli mnie kazdy mięsień,jestem śpiąca i spać juz nie mogę.

klasyczny "Piotrus Pan"-nigdy nie dorośnie.Ale po cholere jedną tak mnie wkurza!
moze to moja wina-zawsze bylam w siódmym niebie-byle by tylko byl,juz nie ważne jak i gdzie i po czym...Byle by był!!

głowa mnie boli...Nie wiem nawet czy podejmowac jakakolwiek rozmowe gdy będzie trzezwy...bo w zasadzie co mam powiedzieć?

Musiałam to wszystko napisać bo inaczej wyszłabym na ulice i głosno krzyczała...ale o tej godzinie to by mnie chyba ludzie(...)

ehh

tom72 - Sob 14 Sie, 2010 07:25

Właśnie teraz nie powinnas zamykac się w domu i spokojnie isć na basen , wysiłek dobrze Ci zrobi . na pewno nie zaszkodzi ,a i myśli złe odgoni . Szkoda tylko snu....Co do rozmowy uważam ,że powinnaś mu zwrócić uwagę na czas wizyty...w pamięci niech ma że coś zrobił żle.Na chwilę obecna gdy i tak nie śpisz polecam na rozładowanie emocji porządki , może pranie lub co moze jest najlepsze spacer z psem . Trzymaj się !
bezio67 - Sob 14 Sie, 2010 08:48

Dlatego tak ważne jest dzisiaj.
tom72 napisał/a:
spacer z psem

Świetny pomysł. Zastanów się i wycisz. I nie zostawiaj tej sytuacji samopas. Nie musisz dzisiaj o tym rozmawiać. Ale daj do zrozumienia, że postąpił źle.
tom72 napisał/a:
i spokojnie isć na basen

Koniecznie. Odzyskasz spokój i nabierzesz witalnych sił na resztę dnia. Inaczej zagłębisz się niepotrzebnie i cały dzień zleci na myśleniu katastroficznym i nie przynoszącym nic pozytywnego. Odwróć kierunek. Ten dzień może być jeszcze udany. Pogody Duszka.

arnie - Sob 14 Sie, 2010 09:29

Znam to zaplanowane i nagle ktoś ten plan burzy więc nie dziwi to,że jesteś wściekła.
Ale zaczynasz coraz bardziej dojrzale reagować na takie sytuacje,co prawda jeszcze wewnątrz jesteś w totalnej rozsypce(sam bym też był:)ale idzie ku dobremu.
Nie daj sobie zepsuć dnia przez takie wydarzenie!!!
Pozd.

Conradus78 - Sob 14 Sie, 2010 09:36

Angeliko, nie napiszę Ci, co masz zrobić, czy co powinnaś zrobić, bo szczerze powiedziawszy nie napiszę ani nic nowego, ani nic odkrywczego, ani też nic co już wiesz. Jakkolwiek jednak, dobrze, że dzielisz się tym co odczuwasz i jak tę sytuację przeżywasz. W ten sposób *już* nie jesteś z tym sama. Co dalej, to wierzę, że zrobisz, jak czujesz, że będzie właściwie. Czasami chłodna logika i kalkulacja zawodzą, a pomaga zrobienie tak, jak podpowiada serce. A co do daru dzisiejszego dnia, jest on darem bez wątpienia, niezaprzeczalnie i bezsprzecznie. Rzecz w tym, że nikt przecież nie powiedział, że zawsze dostajemy takie dary, jakbyśmy chcieli. Czasem dostajemy takie, z którymi nie za bardzo wiemy, co mamy zrobić. Tak się jednak składa, że na to jaki ten dar będzie w ostatecznym rozrachunku, sami mamy niemały wpływ. Bo ten dar w pewnej mierze składamy także sobie sami. Miej pogodę ducha. Trzymaj się.
Jagna - Sob 14 Sie, 2010 09:41

Hej Angeliko :-)

Ten dzień wciąż może być udany. Zmodyfikuj plany i nie pozwól sobie samej zepsuć tego dnia. On zrobił swoje, ale Ty myślisz już inaczej, nie godzisz się na takie traktowanie. To już bardzo wiele, powiedz mu o tym. Może niekoniecznie dzisiaj, ale tak tego nie zostawiaj.
Może On wcale nie odszedł z domu- "bo Ty piłaś" , ale odszedł bo chciał pić i się bawić. Teraz nieistotne. Nie rezygnuj z basenu, wyśpij się i spędź ten dzień najpiękniej , jak potrafisz.
Pozdrawiam cieplutko i mocno! 8-)

Angelika - Sob 14 Sie, 2010 10:57

Wiecie ze w chwili gdy wylewałam tu swa złość,popsuła sie pogoda W Poznaniu.Zaczął padać deszcz,nie ma słonca,i zanosi się na burze.Ciekawe czy Arnie też to widzi za oknem.

Z psem juz byłam,z planami nie wiem co dalej,bo teraz mi sie pogoda drastycznie zmieniła.
Z rozmową-pojęcia nie mam.
Ale wiem ze tak być nie może.
Jagienko -to bardzo prawdopodobne
Jagna napisał/a:
ale odszedł bo chciał pić i się bawić.


Ale Ja musze żyć z tym że wyprowadził sie bo piłam-i że wszystko ma teraz zalezeć ode mnie.

Gów** prawda(przepraszam za dzisiejszy słownik) Ja moge robić,ale Juz dla Siebie.
Bo nawet "gdyby"(...) to za cholere nigdy nie będzie dobrze. Zawsze Cos będzie ze mna "nie tak"Dla niego.
Nie wiem Co bym zrobiła gdybym Was tu nie miała.
I Sebanitki,która pomogła mi już od samego ranka.
A teraz "siedzę i myślę" Jak w tej piosence....moze coś wymyśle...np.Jak sprowadzic słońce.

arnie - Sob 14 Sie, 2010 11:03

Angelika napisał/a:
Ciekawe czy Arnie też to widzi za oknem.

Widzi widzi:)I właśnie z psem wychodzi:)
Muszę Ci powiedzieć Angeliko,że jestem pełen podziwu dla tak konstruktywnych wniosków do jakich dochodzisz w tak szybkim czasie.naprawdę jesteś na dobrej drodze.
Angelika napisał/a:
Gów** prawda

To też jest potrzebne-złość bywa konstruktywna!!!!!
Kurczę...no jesteś super po prostu!!!

Angelika - Sob 14 Sie, 2010 11:45

Jeżeli założymy że "nic nie dzieję się przypadkiem" To prawdopodobnie taka sytuacja,oraz popsucie pogody miało sie zdarzyć.
Bym mogła wyciagnąć jakieś wnioski.Tylko Jakie?Bo na razie to nic nowego nie odkryłam,a sytuacja,przecież juz się wcześniej powtórzyła.(Chyba nawet pisałam o tym).
Teraz mi się wzieło na filozofie.

ela_102 - Sob 14 Sie, 2010 12:16

Angelika wpadnę na słówko do Ciebie "dzwoneczku" ;-)
Cytat:
A teraz "siedzę i myślę" Jak w tej piosence....moze coś wymyśle


właśnie właśnie ;-)
Ja w sytuacjach dołów i kiepskiego o sobie myślenia regulowałam nastrój optymistycznymi piosenkami. Właśnie one bardzo skutecznie pomagały mi oderwać się od złych myśli i pogonić z nadzieją w lepszą dla mnie przyszłość :-)

Polecam :-)

arnie - Sob 14 Sie, 2010 12:24

Angeliko:)
Polecam Mamma Mię na wieczór albo z wypożyczalni albo skądś indziej.Kiedy byłem w dole(wszystko mi się waliło) poszedłem sam do kina na to-choć to zupełnie nie mój gatunek i wyszedłem taki mocniejszy.Film jest super własnie na takie dni.Kup sobie jakieś ciacho takie jakie lubisz najbardziej,zrób kawę idż po film:).

jobael - Sob 14 Sie, 2010 13:38

Jesteś super. Podoba mi się Twoje myślenie.
A może tak zamki w drzwiach blokować, żeby nie wszedł w nocy? A jak będzie się dobijał, to wezwanie policji.
Przecież wyprowadził się.

aneczka - Sob 14 Sie, 2010 13:49

Gdy są w Tobie trudne emocje zawsze możesz zastanowić się, czy uczucia są adekwatne, czy chcesz tych uczuć i co możesz zrobić by nie powtórzyły się sytuacje i emocje z tym związane... Taki plan co się działo przed, w trakcie i po, oraz plan awaryjny... co w podobnych sytuacjach możesz zrobić... a po co to wszystko? Chyba po to by się samemu zmienić i uczynić swoje życie szczęśliwszym.
Ściskam
Pogody ducha

Ps. życie nigdy nie jest usłane tylko różami, dzięki temu możemy się rozwijać i nabierać sił (a ja widzę, że zaczynasz działać), wydaje mi się, że jest to ważne aby w odróżnieniu od okresu gdy piłam nauczyć się nie tylko żyć z różnymi emocjami ale działać, bo gdy piłam stać mnie tylko było na użalanie się nad sobą. Każdą sytuację możesz obrócić na swoją korzyść (różnie tę korzyść oczywiście pojmując).

Angelika - Sob 14 Sie, 2010 14:12

Posłucham Elu Kochana :-)

jobael napisał/a:
Jesteś super


Nie no! to musze oprawic w ramke :-D Jobael; takie cos mi napisala...ehh..trzeba wydrukowac koniecznie :-D Dziękuje
aneczka napisał/a:
Chyba po to by się samemu zmienić i uczynić swoje życie szczęśliwszym.


Napewno mam cos z tego wynieść.Być moze to aneczko :-)



Jade na basen-zamkniety a co tam. :-)

Angelika - Sob 14 Sie, 2010 14:15

arnie napisał/a:
Polecam Mamma Mię

Ciekawe,to Jeden z moich ulubionych filmów.Mam go :-) Widziałam z 30 razy i nadalmi się nie nudzi :-)

aneczka - Sob 14 Sie, 2010 14:19

:) kiedyś usłyszałam fajny tekst:
nie ważne jakim stylem, ważne, że się utonęło
(to tak na temat alkoholizmu co byś nie miała wątpliwości).
Baw się dobrze byle zdrowo.

Angelika napisał/a:
jobael napisał/a:
Jesteś super


Nie no! to musze oprawic w ramke

ciesz się ciesz, takich sytuacji chyba nie jest wiele :-P
przemycam Ciumki dla Jobalel i serdeczne uściski dla Ciebie Angeliko

Sebanitka - Sob 14 Sie, 2010 15:07

dzień się może zaczął niefajnie, ale skończyć się może dobrze

za co trzymam kciuki :)

agata1968 - Nie 15 Sie, 2010 00:24

Słuchaj swego wnętrza.Jesteś ok.Pozdrawiam.
Sebanitka - Nie 15 Sie, 2010 20:09

Angelika, mam nadzieję, że weekend Ci się udał

przesyłam serdecznie pozdrowienia :)

Angelika - Pon 16 Sie, 2010 07:56

aneczka napisał/a:
kiedyś usłyszałam fajny tekst:


Ja już go zapamiętałam na pamięć aneczko :-)
agata1968 napisał/a:
Słuchaj swego wnętrza


Staram się Agatko :-)

Sebanitka napisał/a:
mam nadzieję, że weekend Ci się udał


Niteczko,hmm...Robilam porzadki,takie zwykle domowe,i takie w głowie.

To Ja Przesyłam Tobie gorące pozdrowienia :-)

dziś Jestem nie wyspana,ale to pewnie przez sen,który miałam.Penie nie pierwszy i nie ostatni :-)

a Tak ogólnie to chyba Jest dobrze...

Pozdrawiam Was Gorąco dziś :-)

MałaMi - Pon 16 Sie, 2010 13:45

Powtórzę się, ale miło się czyta jak tyle uśmiechu i optymizmu w Twoich postach. :-)

Jesteś mądrą, fajną dziewczyną. Tak sensownie podchodzisz do tego co Cię obecnie spotyka.

Twój mąż zachowuję się nieodpowiedzialnie i niedojrzale, ale jak zaczniesz traktować go twardo, może też się ocknie, otworzą mu się oczy. Jak się Ciebie czyta, to ma się wrażenie, że stajesz się coraz bardziej silniejsza, pewniejsza siebie.
Już nie jesteś w siódmym niebie jak się pojawia, tak jak kiedyś byłaś zawsze - tak pisałaś.

Myśl o sobie, dbaj o siebie i ciesz się każdą chwilą. Przesyłam Ci dużo pozytywnej energii.

Angelika - Pon 16 Sie, 2010 14:33

Dziękuje :-)

dziś jak wracałam z pracy autobusem(teraz dopiero sie doczłapalam) stanelam za blisko drzwi :-( I zmiazdzyly mi paluszek...nawet nie moglismy ich odblokowac

Jakoś dotarłam do domku,ale bóljest nie do opisania,mam nadzieje że niebawem przejdzie.

no i że to tylko jak mowil pan kierowca to "stłuczenie" i przejdzie.

jobael - Pon 16 Sie, 2010 18:53

Angelika napisał/a:
że to tylko jak mówił pan kierowca to "stłuczenie" i przejdzie.

Altacet i koniecznie okłady albo maść 'Arkalen'.
W ostateczności zimne okłady i masowanie.

Angelika - Pon 16 Sie, 2010 19:20

jobael napisał/a:
Altacet i koniecznie okłady


Właśnie mam altacet,nawet w domu miałam i nie wiedziałam.Tylko nie moge nigdzie doczytać czy Jak mam ranę ,to tez można użyć.
Ale co tam palec to tylko palec. :-)

Dziękuje Jobael :-D
acha, Niteczka narazie nie ma netu,ale gdy net wróci,wróci i ona :-)

jerry - Pon 16 Sie, 2010 22:37

Jak stłukłem sobie kolano (na rowerze) to w aptece odradzili mi Altacet na ranę, tylko do obrzęków. Trzymaj się :)
Conradus78 - Pon 16 Sie, 2010 22:41

Angeliko, to tylko paluszek. No przecież od tego się nie umiera. No dobra, wiem, że boli, ale przeżyjesz przecież. :-) No a poza tym, nie nabierz czasem awersji do autobusów. :-D Ech, co ja tu za bzdury wypisuję. Jakkolwiek, miej pogodę duszka. Trzymaj się.
Angelika - Wto 17 Sie, 2010 07:45

[quote="jerry"]) to w aptece odradzili mi Altacet na ranę,


własnie doczytałam sobie że jak jest rana to nie wolno.Trzymam Sobie na razie w zimnej wodzie,Bo mi spuchł.Ale Jest ok :-)

Conradus78 napisał/a:
Angeliko, to tylko paluszek.


To też napisałam że palec to tylko palec :-D

Co do autobusów-nie bedę stała po prostu za blisko drzwi wiecej :-/


A dziś spotkanie z Panią psycholog,drugie spotkanie z psychologiem(w sprawie pana dzwoniącego) no i grupa :-) Także dzień chyba Jakoś minie.

Wczoraj wieczorem,miałam małego"doła" ale Jakoś przeszło.
obejrzałam tym razem"horror" i poszłam spać.Koszmarów nie było. :-)

Angelika - Wto 17 Sie, 2010 12:21

Wydawało mi się,że po wczorajszym małym "dole" nie ma już śladu......
Tak myślałam,ale się myliłam,i nie mam zupełnie żadnego racjonalnego powodu,by go sobie wytłumaczyć.
Czuje po prostu przygnębienie.
za 2 godziny mam wizyte u psychoterapeuty,więc mam nadzieję ze mi przejdzie,zaraz po tym jak zamknę za Sobą drzwi.

aneczka - Wto 17 Sie, 2010 14:15

Może się mylę... masz może dziś imieniny?
Angelika - Wto 17 Sie, 2010 16:38

Cześc Aneczko :-) :-) nie! Ja mam w Styczniu,niestety zaledwie 5 dni po urodzinach :-)Ale miło że gdzies tam sie tego doszukalas.

Po wizytach u Pan terapeutek.Samopoczucie-bez zmian.

Wychodze na terapie i Pozdrawiam Was Gorąco.

Conradus78 - Wto 17 Sie, 2010 19:30

Angeliko zastanawia mnie taka jedna sprawa. To znaczy właściwie nie zastanawia. Jest to jednak coś, co wydaje się znamienne dla nas wszystkich. Otóż obserwuję, że tak za wszelką cenę i bez względu na cokolwiek, zdrowiejąc chcemy czuć się radośni, szczęśliwi i tryskający humorem. Rzecz jednak w tym, że przecież nie jesteśmy maszynkami do robienia euforii. Jesteśmy ludźmi i mamy święte, niezbywalne prawo czuć się zarówno dobrze i szczęśliwie, jak i źle i w ogóle do bani. Ba tak sobie myślę, że dobrze czasem poczuć się źle. Wtedy te piękne chwila bardziej smakują. Oczywiście nie mam tutaj na myśli ani uczucia stałej, bezdennej beznadziejności, ani też bezpodstawnej huśtawki nastrojów, ale mam na myśli normalną codzienną egzystencję, której przecież towarzyszą sytuacje zarówno radosne, jak i przykre. Właśnie to, że dostrzegamy to co nas raduje, jak i to co nas smuci, jak i to, co wydaje się bezbarwne i bez wyrazu, to właśnie jest według mnie oznaką tego, że zdrowiejemy. Piszesz "samopoczucie - bez zmian". No to dobrze. Teraz bez zmian, a jak pojawi się sytuacja, które je zmieni to i ono się zmieni. To jest zdrowienie. Tymczasem miej pogodę duszka.
Angelika - Wto 17 Sie, 2010 20:41

Cóż...Już wiem czym Jest to uczucie,Ten mały dołek.Napisze tak -Jest "tęsknotą" .W ostatnich dniach,mimo iż chciałam zatrzymać Je dla Siebie(Nie chciałam ich wypuszczać) przeżyłam kilka Wspaniałych "chwil ".Podzieliłam się z nimi z jedną osobą i to mi wystarczyło,by dalej niczego nie zapeszać.
stąd uczucie tęsknoty.I to Tyle!


Na terapii indywidualnej z moją terapeutka,było fajnie,mogłam sie wygadać.Ale zdenerwowała mnie czymś co zdarzyło się jej drugi raz...nie wiem może wyolbrzymiam...Ale zamiast o 14 przyjeła mnie o 14.15,zamiast Poświecic mi godzine na rozmowe jak to jest ustalone,poswięciła 25 min,bo już czekał pacjent.A gdzie reszta mojego czasu???

Potem rozmowa z Pania H* prowadzaca dzisiejsza grupe(w sprawie pana dzwoniacego) opowiedziałam jej wszystko,pokazałam sms-y...powiedziałam ze ze To Wy mi pomogliśćie od razu. Odpowiedziała ze bardzo słusznie mi doradziliście,i że bardzo dobrze iż nigdzie nie poszłam,ponieważ On w tym swoim nawrocie nie Jest teraz sobą,a Ona porozmawia z nim,i spróbuje wyciszyć ta jego agresję...spytała

Angelika - Wto 17 Sie, 2010 20:49

Czy może poruszyć to na grupie...nic nie odpowiedziałam,Powiedziała że zrobi to delikatnie,a Porozmawia z nim osobno.

Na grupe jakos sie doczłapałam(Dziś było sporo osób)nowych także. Przyniosła film "tylko zło" z Anną Dymną.Zapowiedziała że obejrzymy tylko "połowę "By jeszcze móc Sobie porozmawiać. Ogładaliśmy do pewnego momentu(reszta w nastepny wtorek) po czym odnosząc się do filmu gdzie głowna bohaterka po roku znow pila,majac pod soba podopieczną nie była w stanie jej pomoc,nawiązała do tego iz MY Jesteśmy jeszcze za słabi na to by pomagać komukolwiek..Ale mówiła to tak że Do mnie To dotarło w sposób oczywisty-do niego?hmm...nie wiem,ale uważnie jej słuchał,i zawieszał wzrok.
Po grupie pakowałam ksiażke,picie,i poszłam jeszcze do Wc,wiec gdy wyszłam nokogo juz nie było prawie,no w każdym razie nie Jego...


Z Wakacji w Górach wrócił pan T*..

Conradus78 - Wto 17 Sie, 2010 20:53

Angeliko, ale Ty mała zazdrośnica jesteś? :-) A jeżeli terapeutka nie spóźniła się na Twoją rozmowę celowo? A jeżeli akurat zdarzyła się sytuacja, że ktoś potrzebował pomocy natychmiast i bez zwłoki? A co jeżeli terapeutka nie znalazła w rozmowie z Tobą nic niepokojącego?

Wiesz, też byłem na terapii i niektóre rozmowy były dłuższe, inne krótsze. Nigdy nie spotkałem się ze strony terapeutki z odrzuceniem. Może okazało się, że nie zostałaś okradziona z tych 20 minut, tylko po prostu może na dziś tyle wystarczyło. Nie wiem, jak jest na pewno, ale przecież pokazałaś, że potrafisz wybrnąć z trudnej sytuacji. Pokazałaś otwarcie co Cię niepokoi. To są ważne elementy w zdrowieniu.

Angeliko, uważam, że nie zostałaś okradziona z czasu. Co więcej nadejdzie czas, być może jeszcze nie teraz, ale nadejdzie, kiedy to Ty będziesz nieść posłanie o zdrowieniu innym. Na razie może los wypróbował Cię właśnie w taki sposób. Czy potrafisz zrezygnować z przynależnego Ci czasu nie znając powodów, z których do takiej rezygnacji jesteś zmuszona.

Być może to po prostu była lekcja pokory, której każdy z nas prędzej, czy później musi zacząć się uczyć. :-)

Angelika - Wto 17 Sie, 2010 21:01

Pakował cos w plecaku,zaczeliśmy rozmawiać o Tym Jak było na wakacjach...a Potem z godzine o wszystkim.O Tym jak bardzo pomaga wysiłek fizyczny(Anna Dymna szoruje podłogę) o samym filmie,o pasjach,i bardzo dużo o teologi,gdyż uczęszcza na te zajęcia od 5 lat. POwiedział mi ze gdy przyszłam 1 raz na zajęcia,pomyśleli ze jestem "Podstawiona".Hmm..Miło że wyjawił tajemnice,ale Ja sobie pomyślałam co Oni Myśleli gdy przyszlam tam po raz 2.3...i opowiadałam o sobie.Pewnie" Nawet dobrze ściemnia"-Co za glupie pomysły maja ludzie!? Mi chyba takie coś nie przyszło By do głowy!(Chyba)bo po co?

Spaliłam pół paczki papierosów i rozeszliśmy się.Ja do :domu" On na siłownie.
Wracając spotkałam po chyba 20 latach kolege z "piaskownicy" pogadaliśmy,powspominaliśmy,i zaproponował Ze może skoczymy na "browarka"
A Ja!? Jak taka głupia...Nie dziękuje,nie pije Jestem akloholiczka! poczułam sie jak...sama nie wiem,a juz na pewno nie wiem skad mi to do glowy w ogole przyszło!

Na szczescie On jakos sie nie przejął i spytał gdzie chodzę na grupe,i czy przypadkiem nie z jego kolega.Jak się okazało on tez uczęszcza tam gdzie Ja ale na inna grupe.

W kazdym razie pogadalismy jeszcze chwile,pooglądałam zdjęcia jego dzieciaków i żony,i równie miło się pozegnaliśmy.
Teraz Jestem tu-wrócilam Do Was.

I tak mi minął ten dzień ;-)

Angelika - Wto 17 Sie, 2010 21:04

Conradus78 napisał/a:
Być może to po prostu była lekcja pokory, której każdy z nas prędzej, czy później musi zacząć się uczyć. :-)


Być może,Jeżeli tak to miło ze się ucze :-)

eliania - Wto 17 Sie, 2010 21:58

Angelika napisał/a:
Ale zdenerwowała mnie czymś co zdarzyło się jej drugi raz...nie wiem może wyolbrzymiam...
Najlepiej powiedz jej o swoich emocjach. Pogadacie, wyjaśnicie i ustalicie i nie będziesz gryzła się w środku... Sposób dobry i zdrowy.
Dobrej nocy Angeliko. :-)

Sebanitka - Wto 17 Sie, 2010 22:27

Angelika napisał/a:
I tak mi minął ten dzień ;-)

:)

Angelika - Wto 17 Sie, 2010 22:33

[quote="eliania"]Najlepiej powiedz jej o swoich emocjach.

A jezeli Ja ja nudze? lub juz nie ma nic we mnie ciekawego? Pomyśle o tym.

Dziękuje Aniu :-) Tobie również slicznej nocy

Angelika - Wto 17 Sie, 2010 22:36

Sebanitka napisał/a:
:)


Ty..Zawsze Przy mnie choc tak daleko.Nigdy nie zawiodłas.Zawsze Byłas.Nigdy sie nie pomyliłas.Już wiem dlaczego robisz tak piękne "aniołki"Ponieważ Ty sama nim Jesteś!
Dziękuje za wszystko.Za każdą rozmowe.Za Każda okazaną pomoc i wsparcie. Za to że Jesteś :-)

Angelika - Wto 17 Sie, 2010 23:00

"nie czas"Jezeli nie Jestes gotowa! Ale musisz wyznaczyc granice!-słowa terapeutki.

Nie wiem co znaczy być "gotową".......
Nie wiem Kiedy mam to zrobić.....
Nie wiem nawet dlaczego robie czasami wbrew rozsądkowi...
Wiem Tylko...ze nie potrafię odmówic"pomocy"
Chciałabym powiedzieć PIE**** TO!
Chciałabym....ale nie wiem gdzie,jak i kiedy mnie tego nauczą.
A może sama mam nauczyć się asertywnośći?!
Może....

czasami tak samo z siebie przychodzi mi to....np.powiedzieć :Jestem teraz zła i spadaj,
a potem nie potrafie zrobic tego samego.
A moze Jest pózno i bredzę ;-)

Dla śpiacych kolorowych snów

jobael - Wto 17 Sie, 2010 23:08

Angelika napisał/a:
A jeżeli ja ja nudzę? lub już nie ma nic we mnie ciekawego? Pomyśle o tym.

Ale sobie nowy problem znalazłaś. Ty nie masz się zastanawiać nad tym, tylko korzystać ze swoich praw.

Conradus78 - Wto 17 Sie, 2010 23:20

Angelika napisał/a:
Nie wiem co znaczy być "gotową".......


Angeliko, asertywności nie musisz się uczyć sama, bo tego między innymi uczą na terapii. Jednak co do bycia gotowym do podejmowania, lub nie podejmowania określonych działań, to gotowość taka z nauczeniem się czegokolwiek nie ma wiele wspólnego. Gotowość mamy albo nie. Czujemy, albo nie czujemy. Wiemy, albo nie wiemy. Co prawda, jakoś trudno było mi w powyższych postach znaleźć dokładnie czego ta gotowość miałaby dotyczyć, to wydaje mi się, że w każdym przypadku jest tak, że jeżeli czegoś nie czuję, nie rozumiem, czy nie przeżywam, to znaczy, że to coś jeszcze nie nastąpiło. Kiedy rozpoczyna się moje rozumienie, odczuwanie i przeżywanie, wtedy to, czego przedmiotem są te doświadczenia zaczyna mieć miejsce, innymi słowy następuje. Nie wszystko da się wziąć na chłodną kalkulację i wyliczenie. Czasem nagle zdajemy sobie sprwę, że "o! wiem". Tak znienacka. Znikąd. Rzecz jednak w tym, że nic nie bierze się ani znienacka, (bo znienacka, to czołg wyjeżdża), ani znikąd (bo znikąd to można strzał dostać), tylko to czego doświadczamy jest niejako efektem naszego zdrowienia. Zwyczajnie, na pewne rzeczy potrzeba czasu. Daj więc sobie ten czas. Pozwól mu działać, bo działa na Twoją korzyść.

Angelika - Wto 17 Sie, 2010 23:20

jobael napisał/a:
Ale sobie nowy problem znalazłaś


Przez Ciebie się uśmiechnełam :-) ehh..


No korzystam,korzystam....ale skoro ona uczy"pokory" no to cóz...pokornie poczekam.
Przynajmniej zawsze doczytuje sobie cos z ksiązki która czytam"Weronika postanawia umrzeć"- film w porównaniu z tym do niczego :-) A ksiązka wysłana i wypożyczona dzięki naszej forumowej koleżance.
kurcze ile to mozna zrobic na odległość :-)

Angelika - Wto 17 Sie, 2010 23:24

Conradus78 napisał/a:
Czasem nagle zdajemy sobie sprwę, że "o! wiem


Na to"o" właśnie czekam.

Conradus78 napisał/a:
Rzecz jednak w tym, że nic nie bierze się ani znienacka,


niestety przyznaję racje.

Conradus78 napisał/a:
Daj więc sobie ten czas. Pozwól mu działać, bo działa na Twoją korzyść.


Daję :-) Tylko nie koniecznie wiem czy na swoją korzyść :-) .Ale daję

Angelika - Wto 17 Sie, 2010 23:45

A co tam....Jeszcze Jest"dziś" to cos na poprawe humorku :-)

http://www.youtube.com/watch?v=R-fJ9ROrW08

Angelika - Sro 18 Sie, 2010 00:36

A że mamy już 18-ty to......

http://www.youtube.com/watch?v=mayQNWW7TvQ


Która bardziej trafia?!

Pozdrawiam I slicznych snow.Tez zaraz pojde spac.Jutro praca ;-)

Angelika - Sro 18 Sie, 2010 06:53

Nie długo do pracy wiec życze wszystkim milgo dnia :-)
w Poznaniu Pogoda-strasznaaa

marcinlodz - Sro 18 Sie, 2010 07:21

Zamiast pokory nabierz pewności siebie i poczuj swoją wartość.
Nie będziesz miała problemów z odmawianiem i nie będziesz się czuła wykorzystywana.
Nie będziesz miała problemów : czy warto mnie słuchać.

Jak ludzie słuchają i odpisują widać warto.Fakt a nie gdybanie co by było i czy jest.
Poczucie wartości przychodzi z doświadczaniem sytuacji i radzeniem sobie z nimi co robisz.
Potrzeba więcej takich sytuacji aby ten fakt przebił się do Twojej świadomości że tak jest.Że dajesz sobie radę.Że nie musisz tylko brać a również dajesz.Nawet nie biorąc.Ot tak.

Teraz chowasz się za myślą : JESTEM GORSZA.


Ja tak odbieram.

Conradus78 - Sro 18 Sie, 2010 09:53

Pokora i pewność siebie wzajemnie się nie wykluczają. Dobrze jednak nie pomylić pewności siebie z pychą. Przeciwieństwem pokory jest właśnie pycha. Przeciwieństwem pewności siebie - hipokryzja. Pokora wszakże ma bardzo wiele wspólnego do dobrze pojętą pewnością sobie. Otóż w związanym tutaj przypadku - jeżeli ktoś spóźni się na rozmowę ze mną, to prawdopodobnie nie zrobił tego kontra mnie. Ja nie jestem przecież na tyle bezwartościowy, żeby ktoś miał mnie lekce sobie ważyć. Staram się być jednak na tyle pokorny, by dostrzec, że coś na prawdę ważnego mogło owego kogoś zatrzymać. To się nazywa wypośrodkowanie, równowaga i branie doświadczanych zdarzeń na spokojnie i ze zrozumieniem. A z tego wypływa pogoda ducha.
Jagna - Sro 18 Sie, 2010 10:09

Angelika napisał/a:
Nie długo do pracy wiec życze wszystkim milgo dnia :-)
w Poznaniu Pogoda-strasznaaa


Miłego dnia Angeliko, i dziękuję :-)

Mnie pokora pozwoliła zachowac spokój wewnętrzny, jeszcze wciąż nie do końca jest moja...własna, uczę się jej.
Marcinlodz pokorę widzę odbiera jako...upokorzenie- to jednak dwa różne działania ( uczucia, zachowania).
Pokora nie kłóci się w żaden sposób z dobrze pojętym poczuciem własnej wartości, nie przeczy także zachowaniom asertywnym, wręcz przeciwnie. Pokora pozwala zobaczyć więcej, nie wojować kiedy nie trzeba, nie "peniać" , nie gryźć poduszki ze złości gdy coś nie wyjdzie zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

Angelika - Sro 18 Sie, 2010 13:43

Dziękuje Wam bardzo serdecznie za odpowiedzi :-)
No zezłościłam sie na nią,ale to było chwilowe,i juz nawet nie pamiętam o tym.
Ponieważ po co?Przecież to nie Jest Jakiś mega problem.
I Jobael miała rację :-)

Poza tym,zdecydowanie wolę jednak ten pierwszy utwór-jakoś mnie wycisza.Pozdrawiam Serdecznie :-)

marcinlodz - Sro 18 Sie, 2010 14:26

Słowa...słowa...słowa...

Jeżeli dobrze się czujesz to jest pokora ? Jeśli źle to upokorzenie ? Kiedy źle się czujesz ?
A może że dobrze znaczy że czegoś nie widzisz ? Na siłę wsadzacie ludzi na tą "pokorę".
W to co rozumiecie jako "pokora".


Jagna dla mnie ten Twój opis pokory to dystans.

A ja za przypisywanie komuś co miał na myśli dostałem opr.... ( Bezio ).
Ale Tobie niech będzie wybaczone... :-| Niedobla Jagna. :mrgreen:

jobael - Sro 18 Sie, 2010 15:51

marcinlodz napisał/a:
Na siłę wsadzacie ludzi na tą "pokorę".
Wy to co rozumiecie jako "pokora".

Kto wsadzacie i kto rozumiecie?
Ty jednak masz wielkie zdolności do grzebania w czymś, nie wiedzieć po co.

Angeliko jesteś na początku drogi, Ja proponuję żebyś nie łapała wszystkiego na raz.
z czasem zaczniesz rozumieć wiele, ale teraz napakujesz sobie głowę sloganami i powstanie w niej mętlik.
Jesteś na terapii, chodzisz na mityngi i tego się trzymaj.

marcinlodz - Sro 18 Sie, 2010 15:55

Że Ty nie wiesz po co grzebię to nie moja wina.
Znów dostanę bana bo nie spodobało się co napisałem ? :evil:

p.s. inni mogą a ja nie bo jestem w moderatoratorowej niełasce he ?

p.s 2 a zresztą co mi zależy...w końcu to nie koniec świata.

Angelika - Sro 18 Sie, 2010 19:08

Marcinku,każdy podchodzi to tego w swój własny sposób,Ty,Ja Jagna,Jabael Condradus..Poniewaz kazdy z nas Jest inny.(Ale z tą pewnościa siebie masz racje!) i ma inne poglądy na niektóre sprawy...i tak jest dobrze :-) Buzi*

Jagno Bardzo Ci dziękuje za miłe słowa :-D Zawsze Wiesz Co napisać

Condradus piszesz tak że zawsze mi Jakos cieplej ;-)


Jabael,Jobaelku....chodze na mitingi,terapie,tego się trzymam, nie pije,jestem na samym poczatku,I To Jest dobre!

Tylko....Wiecie dlaczego wskazówki zegara kręcą się w prawo?

zastanawiałam sie dziś ,czy aby na pewno to na nią byłam zła(za brak czasu) istnieje możliwość ze nie,że ona po prostu akurat stworzyła mi taka sytuacje,a ze od jakiegoś czasu nie czuje sie dobrze,być moze na niej się to niestety odbiło.

zaczynam czuć gorycz..

Angelika - Sro 18 Sie, 2010 20:32

http://www.youtube.com/wa...&feature=relate

Taka sobie Ja,posłucha,może wyciszy.

Conradus78 - Sro 18 Sie, 2010 21:07

Angeliko, jak to jest, że dziękujesz nam za to co piszemy, bo to przecież z grubsza napisałaś, a z drugiej piszesz, że zaczynasz czuć gorycz. Oczywiście nie jest to niemożliwe, bo przecież jedno nie wyklucza drugiego. Tak sobie myślę, że miło przeczytać, iż posty pisane są w jakiś sposób pożyteczne, bo piszącemu też taka otucha czasem jest potrzebna. Zastanawia mnie jednak to, co piszesz o goryczy. Pytanie wręcz które ciśnie się na klawiaturę, to "dlaczego?". Wydaje mi się, że gorycz pojawia się z powodu jakiegoś zawodu, czy niepowodzenia. Ty wszakże poważnych niepowodzeń nie doświadczasz. A już na pewno nie w kontekście zdrowienia, które udaje Ci się osiągać. Zobacz, jesteś dzisiaj trzeźwa, to chyba najważniejsze. Tutaj na forum Twój temat cały czas cieszy się powodzeniem, tak więc to co piszesz jest ważne nie tylko dla Ciebie, wydaje mi się, że terapeutka darzy Cię zaufaniem, to wyczytałem z Twojego postu. Czego więcej trzeba na? Już kiedyś napisałem, że nie wszystko na raz. Skąd zatem gorycz? Czy Ty czasem nie za dużo wymagasz od siebie? Wiesz, w książeczce "Życie w trzeźwości" jest taki temat "Bądźmy dobrzy dla siebie." Spróbuj być dla siebie dobra, bo właśnie nasz niespełniony perfekcjonizm nierzadko bywa nam powodem rozterek i wyrzutów względem samego siebie. Być może warto, byś spróbowała cieszyć się sobą taką jaką jesteś właśnie dzisiaj.
marcinlodz - Czw 19 Sie, 2010 07:50

Terapeutka to TYLKO terapeutka.Nie matka.
Dla Ciebie staje się ważna.Ty dla niej jesteś jedną z wielu.
To jest jej praca a i tak bidna kobitka bierze w siebie tyle emocji że musi szukać pomocy u terapeuty terapeutów...Było minęło.
Nie szukaj ciepła u terapeutki.
W grupie tak.( oczywiście bez przegięcia).
Potem uznasz że i grupa to "sztuczny" twór .

A gorycz ... bywa.

jobael - Czw 19 Sie, 2010 11:06

Angelika napisał/a:
a ze od jakiegoś czasu nie czuje się dobrze,być może na niej się to niestety odbiło.

zaczynam czuć gorycz..

Coś się zaczyna dziać, tylko co? Pewnie masz rację, że nierozpoznana przyczyna złego samopoczucia znalazła sobie ofiarę.
Angeliko, jesteś na forum niecałe dwa miesiące. Niedawno miałaś burzę w sobie i napiłaś się, Czy to nie wraca do Ciebie?
Jesteś samotna, a młodość ma swoje prawa. Telefony i sms-y rozbiły Ciebie, ale też i kusiły.
Przyjrzyj się sobie uważnie. Znajdź może kobietę z AA, która będzie Twoją przewodniczką - sponsorką.
Nie przyjaciółką, a przewodniczką, taką twardą opiekunką, której będziesz mogła
powiedzieć to, czego nie powiesz na mityngu. Która powie Tobie, co widzi nie tak.
Zwykle sponsorki szuka się do przerabiania programu, ale w Twoim przypadku jest to za wcześnie. Rozejrzyj się ale za starszą od siebie i niepijącą spory czas.
Znajdź w swoim mieście klub abstynenta. W takich klubach jest bezpiecznie i czasem wiele tam dzieje się. Nie można żyć jedynie grupą, mityngiem i forum.
Wyjdź do ludzi, bo moim zdaniem rozbija Ciebie samotność. Wypełnij tę lukę czynnie. Jest na to mnóstwo sposobów.

Angelika - Czw 19 Sie, 2010 12:00

Conradus78 napisał/a:
Skąd zatem gorycz?


Chyba dlatego,ze coś się ze mna dzieje.


marcinlodz napisał/a:
Nie szukaj ciepła u terapeutki.


Marcinku,Ona Zawsze Jest ciepła,ale nie szukam u niej tego,Na niej się to po prostu odbiło.



Wiedziałam ze po jednym zdaniu Jabael będzie juz wiedzieć wszystko.

jobael napisał/a:
Coś się zaczyna dziać, tylko co?


też bym chciała znać dokładną przyczynę.


jobael napisał/a:
Niedawno miałaś burzę w sobie i napiłaś się, Czy to nie wraca do Ciebie?


Myślałam o tym.Tym bardziej że te burze są i pewnie bedą.Zastanawiałam się tylko po co?Bo gdy chce zasnąć biorę przepisane mi mocne środki uspokajające i nasenne,i budząc sie na drugi dzięn Jestem tak samo rozbita jak kiedys po alkoholu.Tyle ze spie twardo.Ale biore Je żadko,własnie z powodu ich działania,na nastepny dzień.Biorę gdy Już muszę ,bo nie mogę spać,Lub gdy koniecznie chce spać by nie myśleć.


jobael napisał/a:
moim zdaniem rozbija Ciebie samotność.


Wczoraj siedząc tak ok 23 na łożku,myślałam o tym jak bardzo nienawidzę tego pustego mieszkania.Jak Staje Się moim więzieniem.Jak bardzo nie lubie do niego wracać.
Takze ta"samotność" mimo mitingów,grup, niestety mnie nie opuszcza.

Jest dobrze gdy Jestem tam wsród tych ludzi.Ale Gdy czas do domu,już dobrze nie jest.

Conradus78 - Czw 19 Sie, 2010 16:14

Angeliko, znam w mojej okolicy osobę (kobietę w podobnym do Ciebie wieku), która odczuwa bardzo podobnie do Ciebie. Co prawda, ta osoba nie pije nieco dłużej od Ciebie, ale dostrzegam bardzo wiele podobieństw w Twoim i jej sposobie postrzegania. Nie jesteś więc z tym poczuciem sama. Rzecz jednak w tym, że na wszystko trzeba czasu i jestem pewien, że to poczucie kiedyś minie. Ale minie na pewno.

Tak sobie myślę, że to poczucie osamotnienia, które Ci towarzyszy w chwili obecnej nie jest niczym nadzwyczajnym, czy szczególnym. Dopiero zaczęłaś się zmieniać i nie jest możliwe, żebyś wyzbyła się z dnia na dzień wszystkich mechanizmów, które kierowały Tobą, kiedy piłaś. Ważne jednak, że każdy trzeźwy dzień pozwala Ci - choć niezauważalnie - usuwać te mechanizmy. To jest oczywista, wręcz tautologiczna prawda.

Warto być może, byś dała sobie czas na przeżywanie tego, jak właśnie w tej chwili się czujesz. Pozwól sobie to przeżywać i nie kłopocz się zbytnio, że czujesz się tak, a nie inaczej. Poza tym nie zawsze jesteśmy radośni i tryskający humorem. Każdy z nas raz czuje się lepiej, raz gorzej, u jednego jest przewaga emocji przyjemnych, u innego przykrych. U Ciebie te emocje przybierają bardzo wyraźne obrazy, bo jesteś na początku i też nie masz się co tego wstydzić. Ważne tylko, by nie wrócić do jeszcze wcześniejszego początku. Poprzez swój okres niepicia zyskałaś już bardzo wiele i chyba czas, byś dała czasowi troszkę czasu. Pozwól, by czas również dokonywał w Tobie zmian. Nie wszystko zrobisz Ty sama. Jeśli robisz to, co możesz i potrafisz, resztę zostaw czasowi.

Sebanitka - Czw 19 Sie, 2010 17:54

Angelika napisał/a:
Bo gdy chce zasnąć biorę przepisane mi mocne środki uspokajające i nasenne,i budząc sie na drugi dzięn Jestem tak samo rozbita jak kiedys po alkoholu.Tyle ze spie twardo.Ale biore Je żadko,własnie z powodu ich działania,na nastepny dzień.Biorę gdy Już muszę ,bo nie mogę spać,Lub gdy koniecznie chce spać by nie myśleć.


myślę, że powinnaś powiedzieć o tym lekarzowi jak będziesz u niego... są słabsze leki (jeśli już muszą być) które tak nie działają.....są słabsze środki...inne, porozmawiaj koniecznie o tym przy najbliższej okazji

arnie - Czw 19 Sie, 2010 22:00

A po co Ty bierzesz te dragi na noc???One są na sen?Bierzesz je na niemyślenie?
Halooooo.Stare schematy rządzą!Uczymy się żyć bez dragów a te które bierzemy zapisane na depresję-bierzemy ale te na niemyślenie i na sen-absolutnie konsultujemy z terapeutą a przede wszystkim z samym sobą.
Pozdr.

jobael - Czw 19 Sie, 2010 22:19

Angelika napisał/a:
Bo gdy chce zasnąć biorę przepisane mi mocne środki uspokajające i nasenne,i budząc się na drugi dzień Jestem tak samo rozbita jak kiedyś po alkoholu.Tyle ze śpię twardo.Ale biorę Je rzadko,właśnie z powodu ich działania,na następny dzień.Biorę gdy Już muszę ,bo nie mogę spać,Lub gdy koniecznie chce spać by nie myśleć.
Sebanitka napisał/a:
myślę, że powinnaś powiedzieć o tym lekarzowi jak będziesz u niego... są słabsze leki (jeśli już muszą być) które tak nie działają.....są słabsze środki...inne, porozmawiaj koniecznie o tym przy najbliższej okazji
arnie napisał/a:
zapisane na depresję-bierzemy ale te na niemyślenie i na sen-absolutnie konsultujemy z terapeutą a przede wszystkim z samym sobą.

Hm........ no i co dodać?
Tylko to, że siedzisz na forum długo po północy, a wstajesz wcześnie rano.
Może lepiej kładź się spać wcześniej i czytaj coś nudnego, to same oczy zamykają się.
Ja na niemyślenie kładę się przy włączonym na czas telewizorze.
Mnie myśli nie kłębią się, a telewizor sam się wyłącza, bo ja śpię.
Herbatka z melisy mocno ciepła, podwójna. To lepsze, niż to co robisz. Rujnujesz sobie
organizm.

Sebanitka - Czw 19 Sie, 2010 22:23

jobael napisał/a:
Herbatka z melisy mocno ciepła, podwójna

albo ciepłe kakao! mi czasem pomaga jak nie mogę zasnąć

może spróbuj jednak wcześniej się kłaść....Jo ma rację

ciepłe myśli Ci przesyłam


mam nadzieję, że noc będziesz miała spokojną

dobrej nocy

Conradus78 - Czw 19 Sie, 2010 22:34

Tak sobie czytam te posty i w zasadzie miałem się nie wypowiadać, bo i ekspert w dziedzinie farmakologii ze mnie żaden. Jakkolwiek jednak, czytając to co, Angeliko, pisałaś, czuję takie jakby troszkę zmartwienie. To jest jakby faktycznie zastępowanie alkoholu lekami. Oczywiście nie twierdzę, że miałabyś zamieniać uzależnienia, bo do tego daleko, ale nie napawa to spokojem. Jeżeli lekarz przepisał Ci takie a nie inne środki, widocznie wie, co robi, tyle tylko, że pytanie pozostaje otwarte, czy Ty ich na pewno potrzebujesz. Ergo, czy są one Ci nieodzowne, czy też są one Ci tylko ułatwieniem. Ja bowiem nie wierzę w doskonałą celowość jakiegokolwiek specyfiku. Nie ma środka bez skutków ubocznych. A Ty przecież nie masz 60 lat, żebyś musiała je brać, bo inaczej ani rusz. Tak jak powiedziałem, nie jestem ekspertem i mogę się poważnie mylić w tym co do tej pory napisałem. Teraz natomiast napiszę coś w czym się nie mylę. Odczuwam, że nie jest to dobre. Odczuwam, że to nie jest to. Odczuwam, że to może nie służyć Ci tak, jak powinno. Odczucia mają natomiast tę zaletę, że z nimi się nie polemizuje. Są, albo ich nie ma. I są moje. Pogody duszka. Trzymaj się cieplutko.
Angelika - Pią 20 Sie, 2010 00:19

To prawda arnie,powinnam brac tylko antydepresanty..poniewaz moja serotonina zdecydowanie sie zatrzymala.

Powiedziec Lekarzowi o leku który zażywam 10lat?!,,,nawet on juz jest za słaby.Ale i za mało sił ,by powiedziec i zdecydowac ze czas go odstawic powoli

telewizor...cos co włączam od razu po przyjsciu do domu,wypełnia mi pustke,gdy bedac w łazience słysze jakikolwiek glos...Tyle ze on przestał wystarczać!
Nie do konca wiem co mi teraz jest.Nie wiem nawet czy chce wiedziec.

Jobael..........jest 17 minut po pólnocy.......masz racje! A Ja Jestem tu!

telewizor....juz zdał swoje zadanie,melisa...Przy clo******* .....Na mnie nawet RE******
nie działa.


Nie czuje sie od nich zalezna,sa mi potrzebne w chwili gdy sa!

Natomiast,co się dzieje..niewiem.


Slicznych snów Wam Zycze

marcinlodz - Pią 20 Sie, 2010 06:58

Kobieto...od paru dni jak Cię czytam czuję że się wpieprzasz w mrok.Sama.Acz pewnie nieświadomie.
Samotności nie ma kiedy nie czujesz się sama.Sama nie czujesz się jak Ci z sobą dobrze.
Ja też miałem takie jazdy jak Ty i zajęło mi trochę czasu żeby to się zmieniło.
Może jak napisałem to co napisałem Twój czas będzie krótszy.
Uzależniasz mózg od leków,od forum,nie wiem jeszcze od czego.

Dostałaś rady.Podejdź na mitingu i weź kontakt do żywych ludzi a nie do pikseli.
Jeżeli brakuję Ci kasy na siłownie chodź na spacery.Zmień nawyki jedzeniowe.Przestaw książki na półce.Zmień kubek z którego pijesz kawę.

Niech mózg dostanie coś nowego do obserwowania.

Ja z perspektywy widzę że np.zmieniłem pory snu ( wcześniej wstaje i kładę się spać ), jedzenie ( mniej mięsa ),miejsce zamieszkania,książki itd...

Czas na zmiany.Pisanie na forum "ogrzewa" ale bez realu to tylko parę postów.

Przemyśl.

jerry - Pią 20 Sie, 2010 07:10

Wieczorami, gdy zaczynało mnie "coś nakręcać" i nie pomagały nawet słodycze, bo ciągle mi czegoś brakowało, wtedy robiłem sobie 2-3 kanapki i popijałem herbatką. Co z tego, że niezdrowo skoro pomagało i spływało ukojenie. Choć bez przesady z tą niezdrowością - chlebek z masełkiem i żółtym serem jeszcze nikomu nie zaszkodził ;) I tylko mi nie mów, że musisz dbać o linię, bo od prochów też się tyje.


Pozdrawiam - Jerry

Sebanitka - Pią 20 Sie, 2010 07:26

marcinlodz napisał/a:
Ja z perspektywy widzę że np.zmieniłem pory snu ( wcześniej wstaje i kładę się spać ), jedzenie ( mniej mięsa ),miejsce zamieszkania,książki itd...

właśnie mi Marcinie przypomniałeś....
ja przemalowałam (sama!!-cóż to był za wysiłek fizyczny) cały mój pokój...i to nie z białego na biały...tylko z białego na bordowy :) wywaliłam zasłony, firanki...zawiesiłam delikatne drewniane żaluzje....i padłam szczęśliwa ze zmęczenia, kiedy wstałam na drugi dzień byłam z siebie bardzo zadowolona :) co z tego, że gdzieś tam znalazłam jakieś niedociągnięcia? ;-)

Angie! trzymaj się i udanego dnia Ci życzę

Angelika - Pią 20 Sie, 2010 07:58

[quote="marcinlodz"]czuję że się wpieprzasz w mrok.Sama. Nie wiem!Choć nie chce by tak było!

marcinlodz napisał/a:
Sama nie czujesz się jak Ci z sobą dobrze.



Nie czuję.I nigdy nie czułam sie dobrze sama z sobą.Taka juz jestem.

marcinlodz napisał/a:
Zmień nawyki jedzeniowe.Przestaw książki na półce.Zmień kubek z którego pijesz kawę.



Przestawiłam,posprzatałam,byłam nawet na basenie,czytam ksiązke,jedną druga ;-)


jerry napisał/a:
I tylko mi nie mów, że musisz dbać o linię, bo od prochów też się tyje.


nie,nie dbam o to :-) jem,w nocy takze,tak jakoś mam zwiększone łaknienie,wiec jem kiedy czuje się głodna.

dzięki Jerry.

[quote="Sebanitka"]kiedy wstałam na drugi dzień byłam z siebie bardzo zadowolona :) co z tego, że gdzieś tam znalazłam jakieś niedociągnięcia? ;-)

Bardzo Sie z tego Cieszę Niteczko :-)

Sebanitka napisał/a:
trzymaj się i udanego dnia Ci życzę




Tobie takze :-)

Jak i również wam wszystkim!

marcinlodz - Pią 20 Sie, 2010 08:18

Taka już jestem...tralalala...zmieniamy się w każdej chwili.
Poza tym to jest proces osiągania tego "dobrze".

Co do zmian...wymyśl następne ;-)
Byle bez przecięć.Świat może się zdziwić na widok seledynowych włosów. :mrgreen:

Angelika - Pią 20 Sie, 2010 08:24

marcinlodz napisał/a:
Świat może się zdziwić na widok seledynowych włosów. :mrgreen:



Myślę ze na pewno by sie zdziwil.dobrze czy żle ale by sie zdziwil :-)

Ale mi w tym kolorze nie dobrze :-P żart ;-)

marcinlodz - Pią 20 Sie, 2010 08:24

Spróbuj zmywalną w domu.
K.R - Pią 20 Sie, 2010 08:54

Angelika napisał/a:
Nie czuję.I nigdy nie czułam sie dobrze sama z sobą.Taka juz jestem.

Angelika, to przestań taka byc :)
zacznij patrzc na siebie innym oczami, zacznij doceniac drobne, codzienne sukcesy, zacznij zauważać swoja niezwykłość, siłę, hart ducha, uśmiech, radość :)
Popatrz jak wielu Ludzi w okół nie potrafi poradzić soebie z problemem, jak wielu Ludzi zyje oszukujac samych siebie, brną i brną, nic sobie z tego nie robiąc, a Ty Angie wstałas, otrzepałas kurz i idziesz :)
Niewielu tak potrafi :)
Jestes niezwykła, silna, mądra bo nauczalna, bo masz otwarty umysł i serce, bo lubisz Ludzi, bo jestes przyjazna i ciepła. Popatrz na siebie z boku :)

Conradus78 - Pią 20 Sie, 2010 11:19

marcinlodz napisał/a:
Podejdź na mitingu i weź kontakt do żywych ludzi a nie do pikseli

marcinlodz napisał/a:
Pisanie na forum "ogrzewa" ale bez realu to tylko parę postów

K.R napisał/a:
doceniac drobne, codzienne sukcesy, (...) zauważać swoja niezwykłość, siłę, hart ducha, uśmiech, radość


Ludzie Wy to na prawdę jesteście wielcy.

Jeżeli już nawet Marcin mówi Ci, żebyś pojechała na mityng, to już na prawdę może warto, żebyś jechała :-) Ale też zdaje mi się, że rozumiem o co chodzi i to też jest napisane. Kontakt z drugim człowiekiem, życzliwym, bezinteresownym i na żywo. W rozmowie, w której jest nie tylko tekst, ale także wszystkie elementy paralingwistyczne. Na tym polega różnica między czytaniem a rozmową. Rozmowa, to także mimika, barwa głosy, uścisk dłoni, nawet zapach, bo to także jest cecha rozmowy (wiem co piszę, to było na gramatyce kontrastywnej)

No i K.R napisała to, co dzieje się każdego dnia. Nie ma bowiem dnia, choćby był najgorszy, żeby żadna z tych rzeczy nam się nie przydarzyła. Kluczowe jest tutaj słowo "drobne". Właśnie cieszenie się tym co mamy, co jest przez dzień ofiarowane, to są te sukcesy, a także sukcesem jest umiejętność dostrzeżenia i przeżycia tego. Co więcej, każdy z nas jest na swój sposób niezwykły, hartem ducha jest to, że chcemy cokolwiek zrobić, uśmiechem mogę natomiast obdarzać każdego, może nie każdy odpowie, ale ktoś na pewno. No i została jeszcze radość - ona się pojawi. Na pewno.

arnie - Pią 20 Sie, 2010 16:15

Aaaaa kochanienka-sprawa jest poważna :shock: przy tym leku co go na niemyślenie 10 lat łykasz,domyśliłem się jaki bo wystarczyły mi pierwsze litery.
Jest to narkotyk z grupy benzodiazepin.
Więc masz uzależnienie krzyżowe-przede wszystkim Twoje doły i inne deprechy wynikają z brania tego specyfiku.
Sam z nim tańczyłem kilka lat-rewelacyjnie uspakajał kaca.Będę go pamiętał do końca życia.Też ze względu na odstawienie.
Trzeżwa całkowicie to Ty nie jesteś bo on działa 48 h.
Angeliko!
Zapoznaj się z tym:http://www.benzo.org.uk/polman/bzcha02.htm

Lekarze w Polsce mało co wiedzą na ten temat.Baardzo się cieszę,że zaczynamy temat-ten lek trzeba odstawić-najlepiej przy pomocy psychiatry-dobrego psychiatry.
Koniecznie!!!!!!
Służe radą na priwie i tutaj jeśli oczywiście mogę-bez wskazywania nazwy.
Bardzo dobrze znam ten "lek"choć nie mam pojęcia kto to coś lekiem nazwał.
Pozdr.

Sebanitka - Pią 20 Sie, 2010 18:03

marcinlodz napisał/a:
Spróbuj zmywalną w domu.
nie słuchaj Go :))
eliania - Pią 20 Sie, 2010 18:22

Angelika napisał/a:
Nie czuję.I nigdy nie czułam sie dobrze sama z sobą.Taka juz jestem.
Angeliko masz wiele wspanialszych cech, które zaczniesz powoli i po kolei dostrzegać... Nauczysz się tez troszczyć o siebie i będziesz lubiła, a pewnie nawet i potrzebowała spędzać czas sama ze sobą.
Wierze w to, ponieważ kilka lat temu mogłabym sama napisać takie słowa. Stale potrzebowałam czyjejś obecności, sama z sobą za bardzo nie mogłam wytrzymać. Tez zagłuszałam się na różne sposoby, też nie doceniałam siebie.
Nie mówię, że teraz doceniam, ale zaczynam, a dawno już polubiłam swoje własne towarzystwo. Nauczyłam się słuchać sama siebie, przestałam się tego bać. Bo chyba o to najbardziej chodziło, o lęk przed zobaczeniem tego co w środku, posłuchaniem siebie. Chociaż głód otrzymywania troski i opieki też nie był mi obcy.
To wszystko to nie są jakieś niezbywalne cechy charakteru. Raczej wynik zaniedbania przez osoby, które miały być najbliższe... Ale w miarę jaka sama będziesz stawać na nogi...to minie. :)

marcinlodz - Sob 21 Sie, 2010 10:10

JESTEŚ TEGO WARTA ABY ŻYĆ I BYĆ SZCZĘŚLIWA.

I cześć.Dlatego nie ma co się wstydzić swoich potrzeb czy siebie i podchodzić tam gdzie można i brać pomoc.I dawać.

Nawet dopominać się o uwagę innych jeśli jest to konieczne.A czasem odejść dwa kroki od grupy czy dalej.

I robić SWOJE to co uważasz za słuszne i POMAGA.

K.R - Sob 21 Sie, 2010 10:52

a tak po za tym wszystkim, to masz w sobie WSZYSTKO co potzrebne, zeby być szczesliwa, tylko musisz to odnaleźć :)
Angelika - Sob 21 Sie, 2010 13:17

K.R napisał/a:
ak wielu Ludzi zyje oszukujac samych siebie, brną i brną, nic sobie z tego nie robiąc,


No własnie widze. Cholera niestety widze!!

K.R napisał/a:
Popatrz na siebie z boku


Nie wiem Czy chciałabym zobaczyc Siebie z boku.Na dziś taka złą,zdezorientowana,z nastrojami,zmieniajacymi sie jak reklamy telewizyjne.

Conradus78 napisał/a:
No i została jeszcze radość - ona się pojawi. Na pewno.


Już sie pojawiła w srodku mnie.Bo nie pije!! Ale nie ma innych.

eliania napisał/a:
Chociaż głód otrzymywania troski i opieki też nie był mi obcy.


No chyba Na takim głodzie Jestem

marcinlodz napisał/a:
I robić SWOJE to co uważasz za słuszne i POMAGA.


Tylko nadal dochodzę do tego co Jest słuszne.Lub raczej,czy było by gdybym pokierowała sie teraz no wlasnie nie wiem czy"rozumem" czy raczej "emocjami"

Cytat:
tylko musisz to odnaleźć


i Obym kiedyś znalazła.


Chciałabym Teraz podziękować wam za To ze Jesteście,radzicie mi,i że "czuje" iz mam w Was oparcie!Bardzo Dziękuje K.R ,Marcin,Conradus,eliania :-) Nie wiem jak sie robi gif (calus) Ale W kazdym razie Jest dla Was :-)


A dzis czuje się rozdrażniona,troche zła,nieco senna,I takie tam.
Mam ochote zamknąc sie w domu i siedzieć tu,co Jest paradoksalne,bo ten "dom"mnie męczy! Ale To pewnie wynik mojego samopoczucia. Wierze Ze jutro bedzie lepiej. :-)

Angelika - Sob 21 Sie, 2010 13:40

Celowo na koniec zostawiłam arniego!

Arnie wiem czym Jest ten lek,bardzo dobrze niestety wiem,zaczal byc mi przepisywany,na silne napady lękowe,bo inne srodki juz nie działaly,zreszta ten też już przestaje,organizm sie przyzwyczaił,ale wiedze o nim miałam juz wczesniej niz 10 lat temu.

Gdy pisałam kiedys ze pić zaczełam majac 15 lat bo już nie mogłam wytrzymać, patrzyłam na ten lek 24 godziny. Poniewaz moja matka cierpiała na to samo co JA (Procz alkoholizmu) Miała dosłownie Torbe pełna leków...To tak dluga historia z tym wszystkim,ze "forumowych kartek by nie starczyło" wraz z alkoholem...widzac jak działaja na nia leki...gdy nie pila lub byla na kacu...sama postanowilam srobowac,jak to jest"nie myslec" i tak po kilku próbach z jej woreczkach trafilam na niego.Obudziłam sie po 3 dniach,a własciwie obudził mnie "kolega" mamy,Przyprowadzając ja skads tam.Tak spalam 3 dni,budzac sie z zupełna amnezja,co sie dzialo przez ten czas.

Potem gdy juz trafilam do lekarza jeszcze nie psychiatry,sama zasugerowalam co mi najbardziej pomaga przy wtedy jeszcze zwanej"nerwicy" przepisała bez oporów.

Nigdy nie brałam ich codziennie.Zawsze gdy zbliżał sie "atak" wtedy one bardzo sie nasilaly nawet do kilku w tygodniu.A Ja nadal nie byłam pewna co mi do konca Jest.

Nastepnie trafilam do psychiatry z diagnozą "zespolu lęku napadowego" opowiedzialam jej o nim.zreszta mam w papierkach "uzaleznienie od benzo" stwierdzilysmy ze zaczniemy od innych leków gdy przyjdzie"atak" dużo słabszych,ale Jedne w ogole nie działały wiec znow trafiałam na pogotowie,a inne (zle dobrane) zadzialaly tak ze trarfilam do szpitala Z Powodu Jego brania.Bylam tą jedna na 100 gdzie podziałaly wszystkie mozliwe na ulotce skutki uboczne.Nigdy nie zapomne tego dnia.

Opowiedziałam jej o tym,zreszta w szpitalu juz mi ten lek wyrzucono,bo zawsze leki miałam przy sobie.Przyznała ze to lek nie dla mnie.Potem leki na padaczke.Po ktorych wymiotowałam całymi dniami,a napady lękowe wrecz sie drastycznie nasiliły.

W koncu i ona się poddała przepisując "ten" lek. Oraz oczywiscie antydepresant,który bardzo mi pomagał tylko nie mogłam go odstawiać. Ale Napady nadal były choc żadsze,
i wtedy "On " mi pomagal.

Jednak zdaje sobie sprawe,bo wiem ile zmienil we mnie(Luki pamięciowe) że to straszne lekarstwo,i sama Bardzo bym chciała od niego odejść.Bo Już wystarczająco zniszczył mnie od środka. Mam teraz nową psychiatre...Moja odeszła,nie wiem nawet dlaczego. I Myślę że Przy następnej wizycie,poproszę byśmy zrobiły coś by po mału odejść od tego leku,zamieniająć na inny,słabszy( oby tylko dobrze dobrany)

Bardzo Tobie Dziękuje Arnie,za zainteresowanie Tym tematem.I Okazaną pomoc. Dziękuje że Jesteś.I czytałam oczywiście link za którego również dziękuje.

arnie - Sob 21 Sie, 2010 14:02

Kurdę grubsza sprawa z tym uzależnieniem Twoim widzę ale nie martw się-dasz radę,bardzo fajnie,że tu jesteś.
Ten lek to lek antypadaczkowy przepisywany właśnie w silnych padaczkach,jest najsilniejszą benzo jaka jest na rynku-dla porównania lek często używany znany w naszym kraju jako lek na uspokojenie,sen itd,również benzo w dawce 5 mg odpowiada ok 1/7 1 leku 2 mg Twojego leku.
Angeliko,kiedy wyszedłem sam już z tego chlrstwa poszedłem prywatnie do znanego profesora neurologii w Poznaniu ponieważ objawy odstawienia straszliwie się ciągnęły u mnie i wiesz co on zrobił....zapisał mi ten lek od nowa,żeby go brać-po co?nie wiem ale to był koszmar.Mojej siostrze po udarze mózgu również chciano dowalić ten lek-po co?nie wiem,mojemu ojcu zapisano ten lek(własnie od niego podkradłem go kiedyś pierwszy raz)na duszności.Piszę to bo to "lek"na wszystko.
Nie pomogę Ci tutaj co naprawdę zrobić ale uważam,że to nie jest lek dla Ciebie a właściwie już dla nikogo,więc naprawdę konsultuj się z terapeutą,lekarzami itd bo zniszczysz siebie całkowicie.
To trochę z tym antydepresantem co go bierzesz równorzędnie z tym lekiem jakbyś mocne expresso zapijała melisą na uspokojenie.
Pozdr i naprawdę trzymam kciuki za Ciebie!!!!!Gdybyś potrzebowała pomocy masz moje gg.

arnie - Nie 22 Sie, 2010 09:31

Co tak cichutko?
Jagna - Nie 22 Sie, 2010 11:33

Hejka Angeliko , jak się czujesz dzisiaj ? :-) U mnie piękna, słoneczna niedziela, tylko angina mnie dopadła, ale i tak wymknę się na mały spacerek , szkoda takiego dnia na leniuchowanie :-)
Angelika - Nie 22 Sie, 2010 11:50

arnie napisał/a:
lek często używany znany w naszym kraju jako lek na uspokojenie,sen


Dokładnie tak Jest.Właśnie na "uspokoojenie"został mi przepisany.

arnie napisał/a:
a właściwie już dla nikogo


Zgadzam się z tym.Mimo,iż naprawde pomaga szybko się uspokoić ,tak Jak w moim przypadku,gdy coś zaczyna się dziać-to jego skutki odczuwam silnie na drugi dzień.

arnie napisał/a:
To trochę z tym antydepresantem co go bierzesz równorzędnie z tym lekiem jakbyś mocne expresso zapijała melisą na uspokojenie.


Dokładnie tak Jest.Nawet Sama kiedyś o tym pomyślałam :-)

arnie napisał/a:
Co tak cichutko?


hmm...nie wiem.

Dziękuje Arnie :-)



Jagna napisał/a:
jak się czujesz dzisiaj ?



Czuję się bez zmian.Dlatego na 17 wybieram się na miting,tym razem znów nowy"centrum".Ale muszę bo zaczynam zamykać się w tym cholernym domu,zasłaniać zasłony,Niczego nie widzieć.
Robiłam aniołki i takie tam z masy solnej,teraz się suszą,ale dziś mi jakoś mało przyjemności to sprawiło,robiłam je dziś bardziej po to by"nie zwariować".

Przykro mi że zachorowałaś,mam nadzieję ze szybciutko Tobie to przejdzie :-)

No i korzystaj z Tej pogody póki Jest :-)

arnie - Nie 22 Sie, 2010 12:16

Angeliko co zamierzasz zrobić w związku z uzależnieniem od tego "leku".Co dalej?
Pamiętam,że rozstanie z nim było dla mnie o wiele bardziej niewyobrażalne niż rozstanie z alkoholem.Brałem go tylko raz na noc tak co dwa trzy dni,czasem codziennie.Pozwoliło to na wykształcenie pełnoobjawowego nałogu.
Myślę,że bardziej jestem uzależniony od niego nawet niż od alkoholu jeśli w ogóle można by zakładać jakąś tam skalę porównawczą.
Pozd.

Angelika - Nie 22 Sie, 2010 14:14

Zamierzam,powoli pod kontrolą psychiatry odstawić go!
Na pewno Jest inny lek,nie tak uzalezniający,i niszczacy Cie od środka.
I może również będzie mi pomagał..
Może lek nowej generacji?Nie wiem..ale musze zaczac go odstawiac,a w koncu przestać brać.

arnie - Nie 22 Sie, 2010 15:05

Mam do Ciebie prośbę:)
Nie idż do bylejakiego psychiatry,skonsultuj się z kimś dobrym,poszukaj może w necie,zapytaj terapeuty.Twoje lękowe problemy nasilają się w związku z braniem tego leku a nie zmniejszają.Ulgę powoduje chwilowe zażycie tego specyfiku,natomiast w konsekwencji dostajesz objawy jeszcze silniejsze-podobnie z alkoholem.To jest błędne koło i może właśnie jesteś blisko tego by sobie pomóc a nie kręcić się w coraz większym zamkniętym kole.ja nie twierdzę Angeliko,że Ty nie potrzebujesz leku antydepresyjnego ale ten lek nie działa kompletnie jak przyjmujesz to co przyjmujesz.
Mam kolejną prośbę-ten link co Ci przesłałem jest najlepszym opracowaniem jakie znalazłem kiedykolwiek na temat benzodiazepin i uzależnienia od nich.
Lekarze,których poznawałem nie wiedzą 3/4 z tego.Więc zanim będziesz się konsultować-przeczytaj to od deski do deski.
Pozdrawiam i wierzę w powodzenie!
Ps.No i zasada jest taka,że odstawiasz "lek"i nie zastępujesz go innym o składzie podobnym zmieniając tylko nazwę na inną.

bezio67 - Nie 22 Sie, 2010 16:04

Nie znam się na tym. Ale wiem coś o uzależnieniu krzyżowym. Paskudztwo. Kiedyś brałem leki przeciwbólowe i robiło mi się po nich nadzwyczajnie spokojnie. W szkole jak była klasówa to brałem działkę więcej. Zauważyłem, że do samego faktu zdarzenia działał doskonale, ale jak już było po dostawałem się w straszny dołek. Nie powiem, walczyłem ze sobą by je sobie zostawić na "czarną godzinę" Wiedziałem, że to taka lipa, znałem już siebie na tyle, że wiedziałem, że jak są pod ręką to wezmę z byle powodu. Więc wylądowały w koszu. Tak wyglądało moje doświadczenie. Angelika, czytam i trzymam kciuki. Pogody Duszka.
Conradus78 - Nie 22 Sie, 2010 21:08

Angeliko napisałaś, że zaczynasz zamykać się w domu, zasłaniać okna itd, by nic nie widzieć. Tak sobie myślę, że dla mnie w zdrowieniu bardzo istotne nie zamykanie się w domu, a wyjście do ludzi. Chcesz iść na mityng i to jest bardzo istotne. Może warto pamiętać, że sam mityng to jeszcze nie wszystko. Zawsze po mityngu możesz jeszcze z kimś porozmawiać, pójść na kawę, niejako wessać jeszcze atmosferę mityngu. Możesz też rozważyć co już kiedyś napisałem, a także Jobael o tym pisała, o znalezieniu sobie bliskiej duszy we wspólnocie, z którą będzie być może mogła omówić Twoja bardzo istotne dla Ciebie sprawy. Jakkolwiek, życzę Ci pięknego spokojnego wieczoru. Miej pogodę ducha, bo wierzę, że jesteś ją w stanie w sobie odnaleźć. Trzymaj się.
Angelika - Wto 24 Sie, 2010 08:50

Witam :-) A więc tak...
Jestem.Żyję ,Nie piję :-) Za 3 dni minie mi mój malutki,bardzo skromniutki miesiąc.A mogły Być dwa,gdyby nie wypity łyk drinka,i troche piwa dolane do coli.Żałuje.Żałuje jak cholera.Że 25 lipca zachowałam się jak glupia,i niepoczytalna.
Ale cóz było mineło.A dziś jest "dziś" ;-)
musiałam troszke przewartościować swoje życie przez te kilka dni.Zastanowić się nad sprawami ,Pewne sprawy postawić jasno. Na razie Nie będe o tym pisać ,ponieważ sama musze przyjżeć się skutkom,i wyciągnąć wnioski.No to narazie tyle A teraz... :-)

Angelika - Wto 24 Sie, 2010 08:57

arnie napisał/a:
Mam do Ciebie prośbę:)


Kochany Arnie :-)
A teraz odpowiedż ;-) ..Porozmawiam najpierw z moja nowa Pania psychiatra,( prywatny odpada) I porozwamiamy Czy Jest wstanie poprowadzić mnie poprzez proces odstawienia tego leku. Czy potrafi dobrac i zastapic go innym o zupelnie inny skladzie. Jezeli nie,pochodze Po innych psychiatrach w Poznaniu. Wydrukuje i pokaze jej równiez to co wysłales mi w linku. :-)
Dziękuje ze mnie rozumiesz,i działanie tego leku:)

Angelika - Wto 24 Sie, 2010 09:01

bezio67 napisał/a:
Kiedyś brałem leki przeciwbólowe


Bezio :-) A na przeciwbólowych to Ja się nie znam Wiec Jest po równo ;-)

Wiem o tym tylko tyle że gdy chodziłam do liceum,moja koleżanka przedawkowała Je.Pamietam jak mówiła ze bez tabletek z "krzyżykiem" nie daje rady. i zmarła.

Dlatego cholernie się ciesze,Bardzo że Twoje Wylądowały w koszu :-) Dzielny człowieku :-)

Pogody Duszka Bezio:*

Angelika - Wto 24 Sie, 2010 09:05

Conradus78 napisał/a:
Zawsze po mityngu możesz jeszcze z kimś porozmawiać, pójść na kawę

Wypiłam,a potem ...Myłam szklanki..To chyba było najbardziej przyjemne :-)

Conradus78 napisał/a:
znalezieniu sobie bliskiej duszy


zgodnie z zaleceniami Naszej Pani Moderator szukam,bardzo ostrożnie,przyglądajac sie.

Choć w Filmie "tylko strach" było pokazane to jakoś łatwiej ...przyszla i juz..ma :-)
no Ale to tylko film :-)

Conradus78 napisał/a:
Miej pogodę ducha,



Staram się i Tobie również jej życze.Jak i również Wam wszystkim :-)

Jagna - Wto 24 Sie, 2010 09:20

Jesteś , uff :-)

Gratuluję Angeliko Twojego 1 wolnego od alkoholu miesiąca! :-)
Pamiętam, jak będąc na terapii pojechaliśmy na miting ( woził nas taki śmieszny firmowy busik ) i tam obchodziłam swoją pierwsze miesięczne urodziny- 1 miesiąc abstynencji. Byłam bardzo z siebie dumna, wiedziałam jak trudno byłoby mi kiedyś to osiągnąć. I pomyślałam wtedy...a jednak się da, można. Chcę tak dalej :-) I tak mijały kolejne trzeźwe dni. To ważny dzień, więc ciesz się nim i podziel tym na mitingu, przeważnie pytają o to, kto obchodzi dzisiaj i bieżącym tygodniu poszczególne jubileusze- 1,3,6,9...miesięcy, później licza się już całe lata. To fajny moment i radosne wydarzenie dla całej grupy AA .
Życzę Ci radosnego dnia Angeliko, bądź dobra dla Siebie :-) :-) :-)

Sebanitka - Wto 24 Sie, 2010 09:52

Angelika napisał/a:
A na przeciwbólowych to Ja się nie znam Wiec Jest po równo


zachwiałabym tą równowagą, na samo wspomnienie mnie ciarki przechodzą.... brrr


Angelika napisał/a:
Jestem.Żyję ,Nie piję

jesteś, jesteś, jesteś :)

Angelika napisał/a:
Za 3 dni minie mi mój malutki,bardzo skromniutki miesiąc.

no i pięknie :) a za następny miesiąc (jeśli dasz sobie szansę) będziesz cieszyła już dwoma z rzędu :) i tak dalej i tak dalej :)
powodzenia Angie :))

Angelika - Wto 24 Sie, 2010 10:04

Jagna napisał/a:
Gratuluję Angeliko Twojego 1 wolnego od alkoholu miesiąca! :-)


Dziękuje Jagusiu :-) Ale do pełnego brakuje jeszcze 3 dni.ee nie pomylilam sie sama 2 :-D

Jagna napisał/a:
To ważny dzień


Ogromnie.Bo Jednak się da.A kiedyś nie dałabym rady 24 godzin.

Jagna napisał/a:
Życzę Ci radosnego dnia Angeliko,



Ja Tobie również.




Sebanitka napisał/a:
i tak dalej i tak dalej :)


Dziękuje. Bardzo chce by było dalej.....i dalej.....i jeszcze dalej....no ale teraz wrócmy do terazniejszosci,czyli 24 godzin :-)

Dziękuje Wam.

bezio67 - Wto 24 Sie, 2010 10:04

Angelika napisał/a:
a potem ...Myłam szklanki..To chyba było najbardziej przyjemne :-)

Kiedy chodziłem na początku codziennie na mityng, to zawsze zapisywałem się na dyżur. I myłem je codziennie. Co mi to dawało? Otwartość na ludzi, poznanie ludzi, wzmacniało poczucie wartości. Kiedy dostawałem klucze od sali, nie mogłem uwierzyć, że Ci obcy dla mnie ludzie ufają mi. Nooo tego to już nie mogłem schrzanić :-D Pogody Duszka.

Angelika - Wto 24 Sie, 2010 10:07

bezio67 napisał/a:
Nooo tego to już nie mogłem schrzanić :-D Pogody Duszka.


Moze mi też kiedys dadzą :-D Ale na razie wystarczy ze sobie pomyje.

Tobie Rówież :-)

Conradus78 - Wto 24 Sie, 2010 11:00

Angeliko, to co piszesz jest bardzo fajne, pełne nadziei i jasnego spojrzenia na rzeczywistość. Oby tak dalej. Trzymaj się w pogodzie duszka.
Angelika - Wto 24 Sie, 2010 11:55

Conradus78 napisał/a:
Trzymaj się w pogodzie duszka.


No staram się,Tak mi się wydaje ;-)

dzis terapia idnywidualna,....musze opowiedziec o moich postanowieniach przemysleniach.

oraz grupowa...czyli ciag dalszy filmu:)
Choc Ja juz caly obejrzalam. "postaralam sie "o niego Bo nie moglam doczekac sie konca.

ale z chcecia obejrze koncowke raz jeszcze :-)

Angelika - Wto 24 Sie, 2010 16:12

Już po rozmowie,a za 40 minut ide na terapie :-)

Taka kochana i śpiąca dziś była moja pani terapeutka,a Ja gadałam i gadałam :-) Ale ile mądrych rzeczy mi powiedziała.
Na moje postanowienia odpowiedziała iż postąpiłam słusznie.To mi dodało wiecej pewności w siebie,potrzebowałam tego.
A poza Tym było miło,Jak zawsze zresztą.
Powiedziała mi że zaczynam bardzo twardo stawiać warunki-A ja to gdzieś przeoczyłam?!
i że "inne"osoby moze to niepokoic. Celowo piszę "osoby.
I Powiedziała Jeszcze że w moim życiu tak szybko zachodzą zmiany,ze moze czesciej sie pospotykamy-smiejac się przy tym,wiec mam nadzieje ze to było pozytywne :-) oby


Dopiję kawkę ,wyjde z pieskiem i pójde do tych wspaniałych ludzi.

A tak w ogóle to coś ostatnio w ogole mnie Jobael nie odwiedza.Nawet żeby opieprzyc za cos czy w coś.

Teraz Wyszło ze sie steskniłam za pania moderator :-) Ale ciiii ;-)

Milego popoludnia Wam życze.

jobael - Wto 24 Sie, 2010 17:43

Angelika napisał/a:
A tak w ogóle to coś ostatnio w ogole mnie Jobael nie odwiedza.Nawet żeby opieprzyc za cos czy w coś.

Teraz Wyszło ze sie steskniłam za pania moderator Ale ciiii

Jestem tutaj codziennie, przynajmniej jeden raz. Ale jak za mną tęsknisz to wpadnij do mnie na kawę.
A jeśli brakuje Ci 'opieprzenia', to przyjrzyj się swoim postom.
Jedne są ładne, ścisłe inne rozjechane. Zwłaszcza te, gdzie cytujesz, bo po cytowaniu robisz odstęp. Czasem myślę, że piszesz tak w zależności od nastroju.
No i błędy, błędy, błędy................ :!:
Zadowolona? :-P

gradius - Wto 24 Sie, 2010 17:59

Angelika napisał/a:
Wypiłam,a potem ...Myłam szklanki..To chyba było najbardziej przyjemne :-)


"Kto szklanki myje, ten nie zapije", jak mi na AA mówiono. :-)

arnie - Wto 24 Sie, 2010 19:15

Angeliko z doświadczenia wiem,że lekarze nie lubią jak ktoś jest mądrzejszy od nich a wręcz nienawidzą internetu-więc nie wiem czy jest sens zanosić to psychiatrze/
Opieraj się na swoim rozumie,na tym co przeczytasz, na doświadczeniach innych i na tym co powie lekarz:)
Pozdr.

Pawelmac - Wto 24 Sie, 2010 19:16

Jak było u wspaniałych ludzi? Angelika, jeśli poszłaś ...wspaniale. m
Angelika - Wto 24 Sie, 2010 19:48

Jobael tak,zadowolana :mrgreen:
A teraz przydałyby się jakieś pozytywy :-| Ale za dużo wymagam chyba :roll:

Gradius,To może wezmę ;-) dyżury na stałe?

Arnie przemyśle to.Ale z Pewnością porozmawiam z nią o tym.

Pawelmac było super.Duża praca do napisania,a i tematy dla Mnie jakoś takie nie za wesołe.
Ale dam rade ;-)

Emma - Wto 24 Sie, 2010 21:01

Angelika napisał/a:
Conradus78 napisał/a:
Zawsze po mityngu możesz jeszcze z kimś porozmawiać, pójść na kawę

Wypiłam,a potem ...Myłam szklanki..To chyba było najbardziej przyjemne :-)


Wdzięczna służba, przynajmniej dla mnie, nawet zaszczyt, gratuluję miesiąca! :-)

Pozdrawiam cieplutko :-)

data_switch - Wto 24 Sie, 2010 21:03

Witaj :-)

Angelika napisał/a:
...a Ja gadałam i gadałam :-) ...


Moim zdaniem to bardzo dobrze :-) . Wywalanko to podstawa.

Trzymaj się, dziś nie piję :-)
D_S

Conradus78 - Wto 24 Sie, 2010 21:29

Angeliko widzę, że jakiś Wielki Duch Nadziei w Ciebie wstąpił. Pięknie mi czytać Twoje ostatnie posty i znów moja wiara w to, że nadzieja to wielka rzecz, potwierdza się. Podobno są tacy, co powiadają, że "nadzieja matką głupich", ale są też i tacy, co mówią, że "lepiej być głupcem, niż sierotą." Ja zdecydowanie utożsamiam się z tymi drugimi. Miej pogodę ducha, a i ja dziś mam jej bardzo wiele.
Angelika - Sro 25 Sie, 2010 07:59

Emma napisał/a:
Wdzięczna służba,

No Mi się podoba to mycie.Dopóki mi Ktoś Tych szklanek nie zabierze. :-)
Emma napisał/a:
gratuluję miesiąca! :-)

Dziękuje.Choć to dopiero jutro.Ale Bardzo się ciesze :-)
data_switch napisał/a:
Wywalanko to podstawa.

No mam nadzieję.Ale Miałam Naprawdę dużo do powiedzenia.Pozdrawiam
Conradus78 napisał/a:
"lepiej być głupcem, niż sierotą."

Teraz mnie zaskoczyłeś :shock: Takiej odpowiedzi jeszcze nie znałam :-)

Jobael na kawę za daleko mieszkasz,ale kto wie,kto wie czy Cie kiedyś nie zadziwię :roll:

Sebanitko[b]Tobie również :-) choć Ja dziś zaspałam troszkę.

Sebanitka - Sro 25 Sie, 2010 07:59

Angelika, dobrego dnia :)
Angelika - Sro 25 Sie, 2010 08:10

A tak poza tym,to wczoraj wieczorem usiadłam sobie i poczytałam te tematy do napisania na czwartek,i szczerze,to nawet nie wiem jak się za nie zabrać a co dopiero napisać prace na ich temat.Utrudnia też to,iż do przyjemnych nie należą ( dla mnie przynajmniej).
No ale jak trzeba to trzeba-byle szczerze.A jak się rozryczę?Zobaczymy.
Miłego dnia życzę Wam. :-)

jobael - Sro 25 Sie, 2010 08:29

Angelika napisał/a:
No ale jak trzeba to trzeba-byle szczerze.

Dokładnie tak.
No, no jakie śliczne posty piszesz i coraz mniej błędów w nich. ;-)

tom72 - Sro 25 Sie, 2010 09:19

Szczerze i z płaczem , tak to powinno wyglądać ! Choć przyznam że wczoraj widziałem pracę pisaną w tramwaju , na kolanie ... Zimna , wyrachowana , taka na zaliczenie ...
Conradus78 - Sro 25 Sie, 2010 10:36

Angeliko, tematy na terapii na ogół nie należą ani do łatwych ani do przyjemnych. Miło łatwo i przyjemnie to było jak piłem, tyle, że cała ta fraza jest jednym wielkim kłamstwem. Terapia właśnie to kłamstwo pomagała mi rozbroić. Teraz natomiast pomagają mi w tym mityngi. Nie musisz też puszczać sobie filmów, co będzie, jak będziesz Twoją pracę czytać. A jeżeli sobie popłaczesz, to co z tego. Płacz jest tylko jednym z naturalnych sposobów uwolnienia emocji i nie sądzę, żeby ktokolwiek chciał, czy śmiał się śmiać. Ważne, żebyś była sobą, bo to jedna z najbardziej pomocnych rzeczny, jakie samemu sobie można zafundować. Miej pogodę ducha.
Pawelmac - Sro 25 Sie, 2010 10:46

Zupełnie nie do przyjemnych, ale ma to sens, dla mnie niepojęty, ale ma.w drugą stronę też masz granicę? m
marcinlodz - Sro 25 Sie, 2010 14:37

Ja straciłem głos jak czytałem swoją.Emocje.
Na innych niejedna osoba płakała i inne wraz z nią oceniając pracę.Takie to jest.

Usiądź.Napisz szczerze.Popraw.Przepisz na czysto.

I weź wodę mineralną żeby przepijać czytanie.

Przyda się. :-)

Angelika - Sro 25 Sie, 2010 14:38

jobael napisał/a:
No, no
:-D
tom72 napisał/a:
taka na zaliczenie ...

Napiszę Tobie Tomeczku,że wczoraj po grupie na tradycyjnym papierosku,wszyscy stwierdzili(Co Jest przykre dla mnie) że mają tą prace W D*****,ponieważ nie mają czasu,mają dzieciak,dom,a oni nam tyłek zawracają. Więc istnieje możliwość ze tylko Ja coś napisze :-(
Conradus78 napisał/a:
Ważne, żebyś była sobą,

Jestem.Choć nie każdemu się to podoba.To da się wyczuć.Ale mam to gdzieś ;-)
Pawelmac napisał/a:
w drugą stronę też masz granicę?

Czy mógłbyś dokładniej napisać o jaką granice chodzi? Dziękuje.No ma sens,ma ;-)

marcinlodz - Sro 25 Sie, 2010 14:40

A i pracę piszesz dla SIEBIE.

Nie pod publiczkę albo że POWINNA tak wyglądać a nie inaczej.Powodzenia.

Angelika - Sro 25 Sie, 2010 14:49

Wróciłam z pracy,piję kawkę i przyglądam się mojemu paluszkowi.Nie boli,ale robi się siny.Może tak ma być.A swoją drogą ostatnio jechałam tym samym autobusem,z tym samym panem,tylko tym razem pól metra dalej się ustawiłam :-)
Byłam tez na poczcie,i gdy czekałam na swoją kolej(głupio mi to napisać,bo przecież tyle we mnie teraz optymizmu) wyobraziłam sobie ze rozwalam to zamknięte okienko,którego pani nie chce otworzyć,krzyczę na ludzi przede mną,za mną i tak naprawdę to robię ogólną demolkę,by rozładować napięcie.Ale W końcu przyszła moja kolej i szybko Sobie poszłam.
Dziś wieczorem spokojnie usiądę do napisania pracy.
Teraz przeszkadzają mi za oknem wiecznie jeżdżące tramwaje,samochody,i odgłosy zaludnionej ulicy.
A póki co dopiję tą kawkę. ;-)

Conradus78 - Sro 25 Sie, 2010 15:50

Ech Angeliko, tak a propos poczty to bez przesady i bez hipokryzji. Mnie też czasem szlag trafia, kiedy u mnie na poczcie standartowo są 3 okienka z których jedno wiecznie zamknięte, przy pozostałych dwóch rzekomo pracują urzędnicy w sposób, przy którym szkoła stoików się może schować. A do tego pani naczelnik urzędu przechadza się od jednego do drugiego robiąc kąśliwe uwagi i w zasadzie do tego ogranicza się jej praca. Tyle, że oczywiście zachowuję moje przemyślenia dla siebie i uczę się cierpliwości, albo wychodzę i wracam kiedy jest luźniej. Jakkolwiek jednak, jak mnie coś denerwuje, to mnie denerwuje. Nie ukrywam tego, nie wmawiam sobie, że jest inaczej. Przecież mam prawo do wszystkich emocji, tyle tylko żebym je przeżywał. W końcu jestem taki, a nie inny. Smacznej kawki, ja właśnie sobie robię, bo wróciłem z miasta i nabrałem ochoty na odrobinę czarnej rozkoszy.
Angelika - Sro 25 Sie, 2010 16:05

"Czarna rozkosz"-Jak ładnie zabrzmiało :-D
Zdaje sobie sprawę że mam prawo do przeżywania emocji,tylko mnie zastanawia czy Ja zła byłam ponieważ na poczcie tylko jedno okienko a ludzi tłum-Czy może Jestem lekko rozchwiana emocjonalnie,I tak jak zauważyła to sprytnie jobael(odnośnie postów i nastroju)jestem wciąż na jakiejś huśtawce emocjonalnej,a moje nastroje zmieniają się szybko i często(Nawet teraz czuje jednocześnie zadowolenie,jakiś stan euforii i złość).Ale nie wiem czy warto się nad tym zastanawiać.
Lepiej dopić-prawie"dopitą" kawkę i wziąć się za sprzątanie.

Sebanitka - Sro 25 Sie, 2010 17:13

Angelika napisał/a:
Conradus78 napisał/a:
Ważne, żebyś była sobą,

Jestem.Choć nie każdemu się to podoba.To da się wyczuć.Ale mam to gdzieś ;-)


no proszę :) jaka odmiana :) aż miło przeczytać :)

Angelika - Sro 25 Sie, 2010 17:54

Sebanitka napisał/a:
no proszę :) jaka odmiana :) aż miło przeczytać :)

No bo co Ja na to mogę Niteczko?Jestem Jaka Jestem. :-)

Sebanitka - Sro 25 Sie, 2010 19:28

Angelika napisał/a:
No bo co Ja na to mogę Niteczko?J

bądź sobą :)

Pawelmac - Sro 25 Sie, 2010 22:46

jak tam, wykaraskałaś się, dasz radę wierzę. maciek
Pawelmac - Sro 25 Sie, 2010 23:11

a bywa to trudne...bardzo trudne...m
Angelika - Czw 26 Sie, 2010 08:12

Pawelmac napisał/a:
jak tam, wykaraskałaś się,

ehh Maciek tak?! Cóż,usiadłam wczoraj i napisałam...1)(Czyli odpowiadam na temat pierwszy)I tak siedziałam,myślałam,wspominałam,robiło się smutno,i nie potrafiłam przelać tego na papier.Nadal leży na biurku kartka z napisaną 1.
Dziś śniła mi się rozmowa z terapeutką,pewnie to przejaw tego zastanawiania się póżno wieczorem jak to napisać.Dziś wstałam,wypiłam kawkę,jestem spokojniejsza,i myślę że nadszedł czas by napisać tą prace.Choć przekonana byłam,ze to wczorajszy póżny wieczór będzie do tego najlepszy.
No jest trudne,jest i napisanie i to iż dziś to przeczytam.Ale z drugiej strony się cieszę bo znów zrobię coś co sprawi że poczuje się lepiej,bo wyrzucę to z Siebie.
Dam radę :-)
Pozdrawiam

Pawelmac - Czw 26 Sie, 2010 08:24

Dasz, wierzę, bardzo.m
Pawelmac - Czw 26 Sie, 2010 08:28

Przejdziesz ten etap, nawet gdybyś nie chciała, to nie jest lekka droga, ale jest poprawna. maciek
Angelika - Czw 26 Sie, 2010 08:37

Przejdę :-) Dziękuję za Wiarę.
Jestem najedzona,wypoczęta,pies się łasi,zła nie Jestem,czyli HALT przerobiony dziś ;-)
Do tego dumna Jestem iż dziś osiągnełam swój maleńki miesiąc.
Wiec nie Pozostaje nic innego Jak teraz usiąść i napisać szczerze wszystko o swym życiu :-)
Więc Teraz Was gorąco pozdrawiam.
A Ja wrócę gdy skończę :-)
"Do dzieła Angela"-ale Sobie sama dodaje otuchy he he ;-)
Miłego początku dnia życzę.

Sebanitka - Czw 26 Sie, 2010 08:48

Angelika napisał/a:
Jestem najedzona,wypoczęta,pies się łasi,zła nie Jestem,czyli HALT przerobiony dziś ;-)

uśmiecham się do Ciebie i cieszę razem z Tobą :)

owocnego pisania i przyjemnego dnia Ci życzę :)

Pawelmac - Czw 26 Sie, 2010 08:54

Widzisz , jak ładnie, właśnie mój ojciec jedzie do Tunezji. wszystko jest fantastycznie, i nie pękniesz? to super :-)
Conradus78 - Czw 26 Sie, 2010 09:16

Angeliko, przede wszystkim, tak, to właśnie chcę napisać, przede wszystkim z całego serca gratuluję Ci Twojego miesiąca. To jest niezwykle ważne. To efekt Twoich działań i decyzji, które podejmujesz. Stąd też życzę Ci byś cieszyła się pogodą ducha, byś cieszyła się zrozumieniem osób Tobie bliskich, ale także tych dalszych. Życzę Ci byś miała wiarę w to, że warto oraz nadzieję na to, że każdy dzień jest pięknym darem ofiarowanym Tobie przez Ciebie samą. Wszystkiego dobrego Ci życzę.
jobael - Czw 26 Sie, 2010 09:43

Dzisiaj 8:37
Angelika napisał/a:
,czyli HALT przerobiony dziś

Już przerobiłaś? :roll: Dobra jesteś!

Miesięcznicy gratuluję. :-)
Trzymaj się dzielnie.

bezio67 - Czw 26 Sie, 2010 10:59

Super. Gratuluję. Pogody Duszka :-)
Angelika - Czw 26 Sie, 2010 15:13

Praca napisana potem,i łzami.Ale napisana!Pozostaje tylko powiedzieć o tym na głos.Grupę mam na 17.45 więc jeszcze troszkę czasu mi pozostało :-)
Dziękuje Wam za "Dziś" oraz za 2 miesiące które ze mną byliście.....i dalej będziecie?! ;-)

http://www.youtube.com/wa...feature=related
fajnie byłoby posłuchać tego na jakimś koncercie.

Jagna - Czw 26 Sie, 2010 15:47

Gratuluję Angeliko, drugi raz - wczesniej był mały falstart , ale niczego to nie zmieniło- Jesteś dzisiaj trzeźwa i masz piękny miesiąc abstynencji :-) Cieszę się razem z Tobą !
I trzymam mocno kciuki, by czytanie pracy nie sprawiało Ci problemu, a łzy...oczyszczają. Ja swoje też wypłakiwałam, a im głębiej w las tym więcej drzew. Jednak przyjdzie ten dzień, że poczujesz się lekko i będziesz kroczyć dalej z podniesioną głową :-)

Conradus78 - Czw 26 Sie, 2010 16:15

Angeliko, gratulować już Ci gratulowałem, więc teraz odniosę się na pracy napisanej "potem i łzami", jak to fajnie określiłaś. Widzisz, mnie na terapii, a już na pewno nie na początku, nie było stać ani na pot, ani na łzy. Oczywiście reaguję nieco inaczej, ale pewnego rodzaju emocjonalność pojawiła się u mnie dużo, ale to dużo później. Tak sobie myślę, że ważne jest, że potrafisz nie tylko przemyśleć, ale również odczuć swoją pracę. Jakiekolwiek natomiast zwrotki dostaniesz, zakładam, że okażą się one Tobie pomocne, bo i mnie takie się okazywały. No i powiedzieć, czy przeczytać pracę - z serca życzę powodzenia, bo również pamiętam, że to nie takie łatwe. A co do pytania, czy dalej będziemy, cóż, ja mogę mówić tylko za siebie. Zapić nie zamierzam. Pisać dalej chcę. Czytać również chcę. Zdrowieć chcę, a to otrzymuję między innymi tutaj. Rezultat natomiast już nie tylko ode mnie zależy. Działam, powierzając się Sile Wyższej i chcę być tutaj. I mam nadzieję - właśnie, to nie jest frazers - mam nadzieję (tę potężną siłę), że będę mógł tutaj pozostawać i zdrowieć nadal w tej naszej forumowej wspólnocie.
arnie - Czw 26 Sie, 2010 16:55

To jeden z najlepszych filmowych utworów jakie słyszałem i film też jest w mojej ścisłej czołówce-widziany z resztą chyba z 15 razy.Motyw matki zdecydowanie najlepszy.
Porażające.

Sebanitka - Czw 26 Sie, 2010 19:54

arnie napisał/a:
To jeden z najlepszych filmowych utworów jakie słyszałem i film też jest w mojej ścisłej czołówce-widziany z resztą chyba z 15 razy.


no to mamy podobnie!
uwielbiam

Angie, jak poszło?

Angelika - Czw 26 Sie, 2010 21:04

arnie napisał/a:
To jeden z najlepszych filmowych utworów jakie słyszałem i film też jest w mojej ścisłej czołówce-

Sebanitka napisał/a:
no to mamy podobnie!

No to Jest nas troje :-) Także go uwielbiam.
Sebanitka napisał/a:
Angie, jak poszło?

Dałam rade! Były płacz,łzy leciały ciurkiem,ale przeczytałam,i ulżyło mi.
Oczywiście usłyszałam swoje: za mało konkretów,dat,miejsc wydarzeń lub"nie nazwania pewnych rzeczy po imieniu" czyli wulgarnie. Pisząc np.że "powiedziałam do niego brzydko",miałam nazwać to dokładnie czyli "Spier*****" i tak koniec końców praca do napisania raz jeszcze na przyszły czwartek.
Więc znów usiądę i tym razem będę musiała zacytować wulgaryzmy! no i poprzypominać sobie więcej konkretów.Czyli znów stres :-| Ale jak to powiedział dziś pan Piotruś(terapeuta)"grypa czwartkowa destrukcyjna-już taka jest".
Więc cóż poradzić.
Po grupie,kilka osób wpadło na pomysł zrobienia w tą niedziele grilla nad nasza "maltą".
Średnio mi się ten pomysł podoba,chyba że ja jeszcze do końca ich żartów nie rozumiem.Gdy spytałam co przynieść,odpowiedż była nic.Kiełbaska i piwko już będą.Ale chyba wyolbrzymiam,może tak rozładowują stres.
No i to chyba tyle :-) Dzień się prawie kończy,a Ja z jednej strony jestem zmęczona a z drugiej coś bym porobiła :-)

Conradus78 - Czw 26 Sie, 2010 21:46

No i bardzo fajnie, że dałaś radę. Tak jak wspomniałem zwrotki nie bywają przyjemne i zawsze się znajdzie ktoś, kto nieco się przyczepi. Na tym to zresztą polega. Najważniejsze jednak, to to, czy Tobie ta praca i odczytanie jej coś dało. Jeżeli tak, to bardzo ważne. Co do rzeczonego, rzekomego grilla, cóż, w samym grillu jako takim nie ma nic złego. Aowcy też spotykają się na grillu, ja często latem przyjeżdżam do rodziców na grilla. Ważne jednak, żebym pamiętał, że grill, to grill, a nie piwo. To jest różnica. Natomiast co do dowcipów takich jak zacytowałaś, cóż, albo świadczy to o wątpliwym poczuciu humoru pomysłodawców, albo o niepoważnym podejścia do leczenia. Ja sam staram się unikać takich żartów, bo to jest zwyczajne zostawianie sobie furtek i karmienie się żalem po stracie. Jakkolwiek raz jeszcze gratuluję Ci dzisiejszego, jak najbardziej przecież udanego dnia. Miej pogodę ducha, bo warto. Dzisiaj zwłaszcza.
Sebanitka - Czw 26 Sie, 2010 21:52

Angelika napisał/a:
a z drugiej coś bym porobiła :-)


pięknie Ci to wychodzi więc do DZIEŁA :)

Angelika - Czw 26 Sie, 2010 23:11

Conradus78 napisał/a:
Jakkolwiek raz jeszcze gratuluję Ci dzisiejszego, jak najbardziej przecież udanego dnia. Miej pogodę ducha, bo warto. Dzisiaj zwłaszcza.

Dziękuje :-) To cholernie miłe uczucie.
Sebanitka napisał/a:
pięknie Ci to wychodzi więc do DZIEŁA :)

eee...piszemy o solinkach? Niteczko pięknie to mi się marzy by były.Ale tak mnie pochłonęło to że nie zrezygnuje! :-)
A co do żartów...cóż,czasem się boje że mi nerwy puszczą i coś odpowiem.
Na razie się przysłuchuję :-/

Angelika - Pią 27 Sie, 2010 15:02

"W związku z grillem." Pogoda w Poznaniu nie za ciekawa,wciąż pada,dlatego też postanowiłam napisać iż mnie raczej na nim nie będzie.Otrzymałam sms-a z wiadomością że szkoda ponieważ...." piwko bezalkoholowe już się chłodzi".I to nie był żart.
Odpisałam że Ja pijam soki i wodę.W odpowiedzi było "ok.Soczki też się załatwi".
Czasami zastanawiam się czy Ja na dobrą grupę trafiłam,czy Jestem tam przez pomyłkę.
Czy na Waszych grupach było podobnie?

A tak poza tym wróciłam dopiero z pracy,troszkę zmęczona i nie będę ukrywać z mętlikiem małym w głowie."piwo bezalkoholowe"-zaczełam zastanawiać się przez to nad tym kiedy to piją,co im to daje,jak terapeuta tego nie zauważa,czy smakuje podobnie,i dlaczego nie kryją się z tym poza "terapią"(oczywiście poszczególne osoby)
Staram się odpowiedzieć sobie na te pytania ale mi nie wychodzi chyba.
A co mam w planach? :roll: To co mi chodzi po główce-Masa solna i lepienie kotków i aniołków.Wciąga na wiele godzin :-)

Sebanitka - Pią 27 Sie, 2010 15:07

Angelika napisał/a:
Wciąga na wiele godzin :-)
i mniej się pali :)

Angelika napisał/a:
Czasami zastanawiam się czy Ja na dobrą grupę trafiłam,czy Jestem tam przez pomyłkę.

trafiłaś tam dla siebie!

a to jak spędzają czas wolny razem to ich wybór, wcale nie musisz iść...zresztą impreza z piwem "bezalkoholowym"....też nie bardzo mi się podoba...
No ale, każdy się bawi jak potrafi...albo jak chce.

Miłego lepienia :) jeśli już się za nie zabierzesz :)

Angelika - Pią 27 Sie, 2010 15:15

Sebanitka napisał/a:
i mniej się pali :)
zdecydowanie mniej :-)
Sebanitka napisał/a:
a to jak spędzają czas wolny razem to ich wybór

fakt to ich wybór.W każdym razie Ja nie chce patrzeć na popijanie kiełbasek nawet "bezalkoholowym"-który alkohol i tak posiada.
Sebanitka napisał/a:
Miłego lepienia :) jeśli już się za nie zabierzesz :)

No pewnie że zabiorę tylko natchnienia po necie szukam.hehe...Coś mi wyobrażnia nie dopisuje :-|

Fredi - Pią 27 Sie, 2010 15:29

Uważam, że grill z piwem bezalkoholowym byłby dla mnie zły.

Dla mnie w piciu alkohol to jeden niewielki element mojej choroby. Poza tym, pracuję nad zachowaniami, sposobem myślenia.

Rzucając palenie nie paliłbym w ogóle, a nie szukałbym papierosów, które nie zawierają nikotyny. Chciałbym rzucić palenie z całym syfem, a nie nikotynę.

Kiedy piłem, a było to całkiem niedawno, przerzuciłem się z wina na wódkę, z wódki na piwo. Wina nie piłem chyba kilka lat. I co z tego?

Pozdrawiam i życzę słusznych wyborów.

Angelika - Pią 27 Sie, 2010 15:34

Fredi napisał/a:
Pozdrawiam i życzę słusznych wyborów.

Mój wybór jest prosty.Żadnego grilla :-) Było by pewnie fajnie ale nie z tym czymś.
A poza tym na ten weekend mam dużo lepienia :-)
Również pozdrawiam

Conradus78 - Pią 27 Sie, 2010 16:57

Angeliko, wczoraj pisałem o wątpliwym poczuciu humoru albo o niepoważnym podejściu do leczenia. Przecież każdy, dosłownie każdy, na terapii dostaje na samym początku zalecenia, co robić, a czego nie robić. Taką fajną karteczkę z wytycznymi. Może zapraszający Cię współpacjenci Twojej terapii o tych zaleceniach zapomnieli. Chociaż nie sądzą. Z całą stanowczością twierdzę, że nie ma czegoś takiego jak piwo bezalkoholowe. To jest kompletna bzdura i nie będę się tutaj bawił w wywód chemiczny, bo nie jestem chemikiem. Ale wywód taki jest możliwy. Uważam natomiast zrobienie grilla z 'piwem bezalkoholowym' za świadome i zaplanowane złamanie abstynencji. Do tego Ty jesteś namawiana do wzięcia udziału w takiej imprezie. To już nie jest wątpliwe poczucie humoru. To nawet nie jest niepoważne podejście do terapii. To jest celowe, świadome i zaplanowane mienie całej terapii głęboko w dupie - i przepraszam za wulgaryzm, mogę przyjąć ostrzeżenie, ale tak uważam. Nie powinienem Ci tutaj radzić, ale nie mogę się powstrzymać. Uważam, że zdecydowanie nie powinnaś iść na tę imprezę. Uważam natomiast, że dobrze by było, gdybyś porozmawiała o tym z Twoją terapeutką, bo to jest sprawa bezpośrednio Ciebie dotycząca. I nie jest to kablowanie, tylko dbanie o własne bezpieczeństwo. Bo je sam nie jestem w stanie przewidzieć, jakbym zareagował, znalazłszy się na tak zakłamanej imprezie. Fakt jest bowiem faktem, że robienie grilla z piwem rzekomo bezalkoholowym, to jest egzemplifikacja SiZu w pełnej krasie.
Jagna - Pią 27 Sie, 2010 17:21

Angeliko, mądra decyzja :-) Te kilka osób, bo jestem przekonana, że to nie cała grupa. jak jeden mąż jeśli chcą niech piją i żyją po swojemu, skoro nie traktują poważnie terapii.
Ty sama podjęłaś decyzje o leczeniu i widze dzielnie się tej drogi trzymasz. Słusznie trzymaj się zwycięzców :mrgreen:
Pytałaś, czy w naszych grupach również działy się takie rzeczy. I owszem :-?
Mimo, że była to terapia odpłatna nie wszyscy traktowali ją poważnie. 2 osoby z grupy zaśmiewały problem i samo uczestnictwo w niej, kolega z grupy w nocy uciekał do sklepu po... piwo.
Nie skonczył tej terapii. Druga osoba nie złamała oficjalnie abstynencji, ale podejscie i właśnie żarty wokoło alkoholowe sugerowały, że nie chce zdrowieć. Dzisiaj już nie żyje- zapił się na śmierć w lipcu tego roku.
Ja chciałam bardzo, bardzo umieć przestać pić, i żyć bez alkoholu...dlatego chwyciłam się tych , którym się udało. \
I nadal się tego trzymam, bo mnie alkoholiczce łatwo zapomnieć kim jestem, zwłaszcza jak tak bardzo mi się poprawiło. Dlatego wciąż chodzę na mitingi- 1 raz w tygodniu- to taka moja przysłowiowa tabletka na moją dolegliwość :-)
Miłego wieczorku Angeliko, jestes bardzoooo dzielna, lubię do Ciebie zaglądać :-)

jobael - Pią 27 Sie, 2010 17:26

Angelika napisał/a:
Mój wybór jest prosty.Żadnego grilla

Słuszna decyzja.
Conradus78 napisał/a:
To jest celowe, świadome i zaplanowane mienie całej terapii głęboko w dupie - i przepraszam za wulgaryzm, mogę przyjąć ostrzeżenie, ale tak uważam.

Też tak uważam.
Ci, którzy organizują tę imprezę, po prostu cwaniakują.
Conradus78 napisał/a:
Uważam natomiast, że dobrze by było, gdybyś porozmawiała o tym z Twoją terapeutką, bo to jest sprawa bezpośrednio Ciebie dotycząca.

A ja tego nie popieram. Będzie miała przechlapane do końca terapii.
Oni wybrną, albo sobie pogwiżdżą, a Angelika być może będzie zmuszona zmienić grupę.

Angeliko,
Ja nie wchodziłabym już w to głębiej i trzymałabym się od tamtych z daleka.
Nie idziesz, więc już zadbałaś o siebie.
Może będzie sprzyjająca okazja, żebyś o tym w zwrotach powiedziała i nie będzie to 'kablowanie'.
Nie zajmowałabym się tym już.

jerry - Pią 27 Sie, 2010 18:52

Angelika napisał/a:
To co mi chodzi po główce-Masa solna i lepienie kotków i aniołków.Wciąga na wiele godzin :-)
Córka ostatnio ramki na zdjęcia z masy robiła i utwardzała (60°C) w piekarniku jakieś 12 h :shock:
agata1968 - Nie 29 Sie, 2010 02:13

Angeliko-pozdrawiam po powrocie z urlopu.
izunia - Nie 29 Sie, 2010 10:00

Conradus78 napisał/a:
Uważam natomiast, że dobrze by było, gdybyś porozmawiała o tym z Twoją terapeutką, bo to jest sprawa bezpośrednio Ciebie dotycząca. I nie jest to kablowanie, tylko dbanie o własne bezpieczeństwo.

Ja bym pewnie porozmawiała. Przecież tego typu zakulisowe sytuacje przeszkadzają działaniu grupy terapeutycznej. Tutaj sytuacja powinna być jasna. Kogo tu chronić i po co? Jak już to właśnie terapię, bo to jest dla nas ratunek po prostu. Zresztą u mnie na grupie była taka zasada, że trzeba informować o piciu któregoś z uczestników, gdyby się takie informacje posiadało. Wiadomo, że dla jego dobra. Nie było takiej sytuacji., na forum grupy. Ale rozmowa z samym terapeutą? Myślę, że nawet wskazana.

Angelika - Nie 29 Sie, 2010 11:39

Witajcie :-)
Jestem.Żyję.Nie piję.
Co do Imprezy,oczywiście nie ma mowy bym poszła.Condratusie zgadzam się z tym co napisałeś ale Jobael ma rację
jobael napisał/a:
A ja tego nie popieram. Będzie miała przechlapane do końca terapii.
Oni wybrną, albo sobie pogwiżdżą, a Angelika być może będzie zmuszona zmienić grupę.
Właśnie tego się obawiam.Już jest nie tak,ponieważ pamiętacie pana "Dzwoniącego"przestał chodzić na terapie. Gdybym poszła i powiedziała,nie wiem co by było.Wole po prostu nie uczestniczyć w tym,a To co Oni robią to ich sprawa,niech robią co chcą.Jednak Jest mi troszkę żlę z zaufaniem, gdy Ja otwieram się na tą grupę,otwieram się przed nimi,myśląc że oni też chcą zdrowieć,a tu masz,wiesz że część z nich ma to głęboko w *****. Ale jest jeszcze ta druga część, o której pamiętam.
I być może faktycznie okaże się że w "zwrotach"będę mogła coś powiedzieć.Zobaczymy.
Agatko równięż Cię pozdrawiam :-D Gorąco.
Izunia,u Nas biorą na alkomat, czasami wyrywkowo,czasami,gdy terapeuta coś podejrzewa. Być może na takim "wyrywkowym" coś wypadnie.Nie żebym im tego życzyła oczywiście.
Jagus a Ja się bardzo Cieszę że do mnie zaglądasz i ze Jesteś :mrgreen:
Jerry Ja ślęczałam nad zrobieniem kota,wczoraj aż się prawie popłakałam że mi nie wychodzi,Ale siedziałam i siedziałam i coś tam zrobiłam. :mrgreen: Czy to kot?! Nie teraz,to za setnym razem wyjdzie. Ale ćwiczy mi ta masa solna cierpliwość strasznie. A co do suszenia,to fakt :-/ suszy się długo.Jak mi kotki wyschną to prześle zdjęcie,surowych niestety ponieważ na razie jeszcze farbek odpowiednich nie posiadam,ale zawsze coś.
Pozdrawiam Was gorąco :mrgreen: Bardzoooo:*
I Dziękuje za to że napisaliście do mnie tu,i że dla Was temat"grilla" był równie ważny.

Emma - Nie 29 Sie, 2010 12:19

I ja często słyszę na przerwie, to co Ty Angeliko. A drugi rok terapii, w ogóle tego nie komentuję, tylko robię swoje. Nawet nie ma sensu o tym mówić terapeucie. Bo powie mi to samo.
Z tym zaufaniem. Też to analizowałam od samego początku. Zaufanie tak, ale na podstawie faktów. Nie w ciemno.
O niektórych sprawach nie mówię na grupie, bo są za bardzo osobiste, tylko na indywidualnej. U nas są też pytania na grupie i to szczegółowe. To nie jest kwestia zatajenia prawdy, ale własnej ochrony.

Nie obchodzą mnie inni, myślę, że to zdrowe, mam podać zwrot, podzielić się doświadczeniem również. Co, kto z tego weżmie to jego sprawa. Ja mam zmieniać siebie.
Tak sprawdza mi się to. I jak tak postępuję jestem wolna jak sikorka :-D

Ostatnio słyszałam dwie sprzeczne ze sobą inf. zwrotne. "I badż tu madry i pisz wiersze.." Ale jedna była dla mnie szokująca, bo pracowałam nad czymś i jedna osoba zauważyła.

A w ogóle to połowa już uzdrowiona z alkoholizmu, bez komentarza.......

Ten utworek wiele mówi:
http://www.youtube.com/watch?v=16KoUgNjJTw

agata1968 - Nie 29 Sie, 2010 15:32

Angeliko,Ty myśl o sobie,a nie o tym,czego chcą ludzie na grupie.W zaufaniu stosuj zasadę,że ma być ograniczone.Każdy człowiek ma prawo do tabu i nikomu nic do tego.Prawo do tabu,asertywność,odwaga,szacunek.Wiem,na początku drogi świadomość,co mogę,co muszę,a co mi wolno zatrzymać jest niska.Ja na swojej terapii chciałam być taka szczera i otwarta,że napisałam jedną pracę taką,iż po przeczytaniu jej zostałabym goła.Zrobiłam to tylko przy terapeutce,a ona kazała mi pracę zniszczyć i nie poruszać więcej tego tematu na terapii.W ten sposób skutecznie pozamykała we mnie myśli o ujawnianiu siebie.Na kolejnej terapii napisałam list do terapeuty,w którym wyjaśniłam mu siebie.I znów było cicho,a ja przynajmniej nie otrzymywałam durnych pytań typu ,,dlaczego nie mam faceta".
Dlatego dbaj o siebie dziewczyno,by terapia była terapią,a nie spowiedzią generalną.
Pozdrawiam.
Do Emmy-bez komentarza.... 8-)

Angelika - Pon 30 Sie, 2010 14:39

Emma napisał/a:
A w ogóle to połowa już uzdrowiona z alkoholizmu, bez komentarza.......
Zdecydowanie Emmo No Comment.Dziękuje ze wpadłaś :mrgreen: ,i widzę że nie tylko u mnie tak się dzieje na grupie.A piosenkę to fajnie sobie posłuchać na mp3 idąc na grupę w ramach relaksu.
agata1968 napisał/a:
Zrobiłam to tylko przy terapeutce,a ona kazała mi pracę zniszczyć
A mi każą nawet dokładne daty wydarzeń podawać :evil: :evil:
agata1968 napisał/a:
Ty myśl o sobie,a nie o tym,czego chcą ludzie na grupie.
postaram się myśleć Agatko choć czasami wierz mi że to trudne tam na terapii.Pozdrawiam gorąco :-D (choć tak tu zimno w Poznaniu)
Angelika - Pon 30 Sie, 2010 14:45

Wróciłam z Pracy.I rzuciłam się na jedzenie.Wczoraj zjadłam dużego loda z bitą śmietana,owocami,rurką....jak tak dalej pójdzie to Ja nie wiem...
jutro na terapie,nie pytałam nawet i nie spytam czy grill się odbył.Nie interesuje mnie to.
Na czwartek poprawie pracę,(tylko jeszcze nie wiem kiedy) a wieczorem spróbuje wkleić zdjęcia kotków.
Pozdrawiam Serdecznie :-)

Sebanitka - Pon 30 Sie, 2010 16:29

Angelika napisał/a:
Wróciłam z Pracy.I rzuciłam się na jedzenie.Wczoraj zjadłam dużego loda z bitą śmietana,owocami,rurką....jak tak dalej pójdzie to Ja nie wiem...
no nareszcie :))

martwiło mnie to Twoje "nicniejedzenie"


miłego popołudnia :)

Angelika - Pon 30 Sie, 2010 21:03

Sebanitka napisał/a:
no nareszcie :))
Dziś też zjadłam. :-| Co to będzie dalej?!
położyłam się na chwilkę o 16 i zasnełam na długo,w zasadzie nie dawno sie obudziłam.Miałam wiele snów ale jeden pamiętam. O mojej mamie,że byłam już dorosła jak teraz,a ona nadal piła,była u kogoś na jakiejś libacji alkoholowej,a Ja spakowałam jej rzeczy i na siłę zawiozłam na odwyk.Szarpałyśmy się,ale byłam tym razem silniejsza.
W śnie czułam złość,i jednocześnie siłę że teraz Jestem "Duża" tak to nazwijmy ,i dam sobie teraz z Tobą rade. Nie wiem co było dalej ,ponieważ się obudziłam.
Po co mi takie sny?!Nie lepiej śnić o zjedzonych lodach(z poczuciem winy że się tyle ich zjadło)

seba - Pon 30 Sie, 2010 21:52

Angelika napisał/a:
Wróciłam z Pracy.I rzuciłam się na jedzenie.Wczoraj zjadłam dużego loda z bitą śmietana,owocami,rurką....jak tak dalej pójdzie to Ja nie wiem...
jutro na terapie,nie pytałam nawet i nie spytam czy grill się odbył.Nie interesuje mnie to.
Na czwartek poprawie pracę,(tylko jeszcze nie wiem kiedy) a wieczorem spróbuje wkleić zdjęcia kotków.
Pozdrawiam Serdecznie :-)


mówię za siebie.
to nie jest kwestia tego czy się odbył czy nie. ja na Twoim miejscu, na grupie wstałbym i powiedział że w taki to dzień, przez taką to osobę zostałem zaproszony na grila gdzie będzie alkohol. na przyszłość nie życzę sobie takich zaproszeń.

miałem sytuację że jedna z osób na mojej grupie została zauważona w najbardziej pijackiej knajpie w mieście
gość mętnie się tłumaczył. wstałem i objechałem go jak "burą sukę" to jest moja grupa, moje miejsce, moje bezpieczne miejsce i nie życzę sobie że ktoś kto stroi sobie z niej żarty do niej należał. sprawy są za poważne. chodzi o MOJE życie. [/b]

Conradus78 - Pon 30 Sie, 2010 22:48

Angelika napisał/a:
Po co mi takie sny?


Angeliko, nie jestem ani psychiatrą ani wróżką. Myślę sobie jednak, że w moich snach odkrywam albo jakąś cząstkę mnie samego, albo to, co chce mi przekazać Bóg. Może to poetycko, albo filozoficznie brzmi, ale tak to odczuwam. Sen to przecież nawet jeżeli trudna, to i tak stosunkowo niegroźna lekcja. Wierzę, że sen który Ty miałaś w pewien sposób przysłużył się Tobie. Nie znam Cię, ale być może jest w tym jakieś Twoje ukryte doświadczenie, czy pragnienie. A może rodząca się chęć pomagania innym. Nie wiem. Ale sen sam w sobie nie jest zły. Ważne, co Ty z niego wyciągniesz i jak go przeczujesz. Życzę Ci pogody duszka. Trzymaj się. Pozdrawiam.

Angelika - Wto 31 Sie, 2010 07:57

sebagw napisał/a:
wstałem i objechałem go jak "burą sukę" to jest moja grupa, [/b]
:shock: Tak to jeszcze nie potrafię.Choć to dziwne nawet dla mnie samej,bo zawsze należałam raczej do osób mówiących wprost,wręcz się tak nazwę pyskatych,a bywało że no nie byłam grzeczna.Jednak to nie to samo,Ty po prostu zrobiłeś to co słuszne bo utrudniało Tobie to terapie. Ciekawa Jestem czy poskutkowało? Pewnie tak. :-)
Angelika - Wto 31 Sie, 2010 07:59

Conradus78 napisał/a:
Ważne, co Ty z niego wyciągniesz i jak go przeczujesz.
Jeszcze nie wiem co mam z niego wyciągnąć ,może z czasem się dowiem,Czy miało mnie to czegoś nauczyć,czy to był po prostu sen :-)
Conradus78 - Wto 31 Sie, 2010 08:27

Angeliko, nie wiem, czy miało Cię to czegoś nauczyć, czy to po prostu sen. Na to pytanie mało kto potrafi odpowiedzieć, a możliwe jest, że jedno i drugie. Pytanie to stąpa jakby na granicy rozumu i wiary. Tak na prawdę to Ty sama możesz zdecydować, czy czegoś się nauczyć czy potraktować to tylko jako sen. Tyle tylko, że sny tak całkiem same z siebie się nie biorą. Zatem skąd... napisałem już, że nie jestem ani psychiatrą ani wróżką; nie jestem też kaznodzieją - przynajmniej dla innych. Natomiast sam sobie nierzadko stawiam różne rozważania, a przemyśliwanie ich często dobrze mi służy. Pogody duszka na dziś Ci życzę.
seba - Wto 31 Sie, 2010 08:32

Angelika napisał/a:
sebagw napisał/a:
wstałem i objechałem go jak "burą sukę" to jest moja grupa, [/b]
...bo zawsze należałam raczej do osób mówiących wprost,wręcz się tak nazwę pyskatych,a bywało że no nie byłam grzeczna.... :-)


pyskowanie nie ma tu nic do rzeczy ! to są zasady obowiązujące na grupie. jak ktoś jest jak kamień u szyi to lepiej go w trakcie nauki pływania z siebie zrzucić zanim pociągnie mnie na dno ...

no a to wyboldowane stwierdzenie mnie osobiście bardzo, bardzo zainteresowało 8-) pozdrawiam ! [/b]

Angelika - Wto 31 Sie, 2010 11:02

sebagw napisał/a:
no a to wyboldowane stwierdzenie mnie osobiście bardzo, bardzo zainteresowało
:roll: no cóż,potrafiłam pokazać na co mnie stać!(Nie koniecznie pozytywnie zawsze niestety)
seba - Wto 31 Sie, 2010 12:04

znam kilka niegrzecznych dziewczynek i to że takie są osobiście uważam za ich zaletę ;-)
agata1968 - Wto 31 Sie, 2010 20:21

Angelika,jak Twoje samopoczucie?I apetyt?
Pozdrawiam.

Angelika - Sro 01 Wrz, 2010 07:56

Witaj Agatko :-) Z jedzeniem chyba problemu nie ma,wręcz przeciwnie,zaczełam nawet jeść słodycze których nie jadłam wcześniej :-) Z samopoczuciem gorzej,ale dam rade.
Również pozdrawiam :-)

izunia - Sro 01 Wrz, 2010 21:51

Angelika,
dajemy radę :-)

agata1968 - Sro 01 Wrz, 2010 21:58

Raz gorzej,raz lepiej-byleby do przodu.
Pozdrawiam i dajemy radę!

Conradus78 - Sro 01 Wrz, 2010 22:50

Hejka dające radę dziewczyny. Tak a propos słodyczy, to ja dzisiaj zeżarłem całą czekoladę :-) Mniam. Pogody duszka.
seba - Czw 02 Wrz, 2010 08:02

Angelika napisał/a:
Witaj Agatko :-) Z jedzeniem chyba problemu nie ma,wręcz przeciwnie,zaczełam nawet jeść słodycze których nie jadłam wcześniej :-) Z samopoczuciem gorzej,ale dam rade.
Również pozdrawiam :-)


ja też ostro zajadałem :) ale co ciekawe nie poszło mi to jakoś specjalnie w "boczki"
pisze tylko o faktach:
grudzień 2008 waże 108 kg.
od 01.01.2009 przechodzę na dietę.
około 20.01.2009 waże 106,4 kg trafiam przez przypadek do dietetyczki z sieci Naturhouse
maj 2009 kończę terapię 84,0 kg
grudzień 2009 odstawiam picie
zaczynam zajadać. w swoich oczach strasznie przytyłem, do tego stopnia że od wakacji nie stanąłem na wadze bo sie boję że pokaże minimum 95 kg a może i 100 ???
24.08.2010 wróciłem do dietetyczki, zważyła mnie i wyszło 86,4 :) tak czy siak postanowiłem że zbije jeszcze dla sportu tak z 5 kg choć ona jest temu przeciwna bo przy dzisiejszej wadze niewiele brakuje mi do wagi "zdrowej" blisko 80 będzie na pewno niedowaga ale co tam czego się nie zrobi żeby się sobie podobać :)
02.09.2010 waże 85,3

piszę o tym bo chciałem się podzielić z Tobą moim losem :) też przeszedłem przez etap gdy zauważyłem że za dużo jem słodyczy choć wcześniej ich wogóle nie tykałem ! tak jak napoi gazowanych (nawet piwa nie piłem! przerzuciłem sie na wódkę :roll: ) kurcze idzie to szybko w obsesje trzeba uważać jak z piciem i zresztą wszystkim co dozuje doznania :)

Angelika - Czw 02 Wrz, 2010 08:54

Witam serdecznie :-)
izunia napisał/a:
Angelika,
dajemy radę :-)
agata1968 napisał/a:
Raz gorzej,raz lepiej-byleby do przodu.
Pozdrawiam i dajemy radę!
No jasne że damy! musimy :-) Dziękuje dziewczyny.
Conradus78 napisał/a:
Tak a propos słodyczy, to ja dzisiaj zeżarłem całą czekoladę
A to smacznego,i nie żałuj sobie :-) tak rozsądnie :roll:
sebagw napisał/a:
idzie to szybko w obsesje trzeba uważać
Sebastianie,będę uważała,postaram się :-) po prostu odkryłam smak lodów,wcześniej nawet gdy zdażyło mi się zjeść ,smak był inny.Ale co za dużo to nie zdrowo ;-) więc się ograniczę :-D
seba - Czw 02 Wrz, 2010 09:15

dokładnie jak piszesz:) ja dziwnym trafem w pewnym okresie terapii zacząłem jeść lody codziennie i to o porze w której zwyczajowo rozpoczynałem picie ?!?! ciekawe czemu ? g:mrgreen: a poza tym mechanizmy podstycają wyobraźnie o sobie i otaczającej nas masie spraw w sposób czasem mnie totalnie zdumiewający :shock:
Angelika - Czw 02 Wrz, 2010 09:16

A co tam u mnie? We wtorek na terapii indywidualnej ,trochę odżyłam,terapeutka utwierdziła mnie w przekonaniu że podejmuje słuszne decyzję, nawet gdy są spontaniczne i gdy kieruje się w tym momencie intuicją.Podbudowała mnie.Co nie znaczy oczywiście ze każda moja taka będzie :-) Wciąż się "uczę". Na grupowej było...cicho! były 2 zapicia...jedno po 7 miesiącach,drugie(Nowa pani) miała 2 zapicia po 9 latach abstynencji.ostatnie po 3 latach. teraz nie piła 9 dzień.
Dużo o Sobie mówiła,o terapiach które przeszła i co skłoniło Ja do tego.Czuć było od niej pewne"doświadczenie".Zaskoczyło mnie tylko jedno,i nie wiem co o tym myśleć,powiedziała że "nie czuje ze zaczyna od początku, że tymi zapiciami 2 zaprzepaściła te 9 lat,ponieważ nie były to ciągi tylko zapicia"jednodniowe"-Terapeutka zaproponowała jej przejście do grypy "wyższej".Nie bardzo rozumiem.Czy Jej 9-letnia abstynencja i fakt zapicia jest "Lepsze" od np. miesiecznej abstynencji i zapicia? Może tak! i może moja wiedza jest jeszcze zbyt mała by to zrozumieć.W każdym razie terapia przebiegała głównie w okół tej pani,oraz tego jak rozpoznać "Nawrót".
U mnie w środku bez zmian,czuje się dziwnie,nieswojo,walczę ze sobą i z pokładami schowanej gdzieś tam we mnie złości.Tylko nie bardzo wiem skąd tak na prawdę ta złość,to takie poczucie bezsilności,chyba w ogóle nie bardzo wiem co mi jest.Staram się być silna,wyrażać swoje emocje,mówić wprost czego chce i oczekuje i tu jest także problem,ponieważ gdy zwracam się z prośbą,czy w ogóle jest prowadzona jakaś rozmowa rozmowa z osobą nie będącą "alko" to albo ja mówię coś nie tak(choć wydaje mi sie że wyrażam się jasno) albo juz nie wiem gdzie leży przyczyna,bo z "rozmowy" albo nic nie wychodzi albo jak mi ostatnio zarzucono,domagam się rzeczy których wcześniej ta,czy inne osoby nie robiły(choć ja nawet nie pamiętam czy faktycznie robiły) i ja juz nie wiem czy mam prawo o coś poprosić,powiedzieć czego oczekuje,czy moze faktycznie nie zastanawiam się nad tym co mówię,i robie mętlik w glowie innym. W każdym razie

Angelika - Czw 02 Wrz, 2010 09:22

na pewno mętlik mam Ja! I to sprawia że obniżyło mi się samopoczucie.Nie chce mieszać ludzią w głowie,ale z drugiej strony,inaczej rozmawiać nie potrafię. Może w takim razie w ogóle nie powinnam mówić nic. Czuję się strasznie pogubiona,bo sama nie wiem co sie dzieję i zaczynam zastanawiać się o co w ogóle chodzi.Co ze mną jest nie tak?! i szukam tego,i szukam.Bezsensu.
Poza tym dopadło mnie przeziębienie więc dziś idę do lekarza.Przemokłam i mam za swoje.
Was w każdy razie pozdrawiam bardzo"cieplutko" :-)

Angelika - Czw 02 Wrz, 2010 09:25

sebagw napisał/a:
jeść lody codziennie i to o porze w której zwyczajowo rozpoczynałem picie ?!?!
Wiesz ze nad tym nie pomyślałam ;-) nie wiem czy to była moja pora"picia" jakoś tak zjadłam bo poczułam ze mam ochotę na to.
seba - Czw 02 Wrz, 2010 09:36

ja też miałem ochotę na lody akurat wtedy i z czasem naprawdę mocno i natarczywie ... trochę sie wystrachałem nie powiem :)
jobael - Czw 02 Wrz, 2010 11:47

Angelika napisał/a:
na pewno mętlik mam Ja! I to sprawia że obniżyło mi się samopoczucie.Nie chce mieszać ludziom w głowie,ale z drugiej strony,inaczej rozmawiać nie potrafię. Może w takim razie w ogóle nie powinnam mówić nic. Czuję się strasznie pogubiona,bo sama nie wiem co sie dzieję i zaczynam zastanawiać się o co w ogóle chodzi.Co ze mną jest nie tak?! i szukam tego,i szukam.Bezsensu.

Może za bardzo chcesz się nachapać wiedzy i mieszasz /jak to określiłaś/ ludziom w głowie.
Miałam na grupie kogoś takiego, kto nie umiał milczeć przez dłuższą chwilę, więc mówił byle co i byle jak. Trudno było z nim wytrzymać i był często zbywany byle czym. Na dziś jest to inny człowiek i rozmawia się z nim zupełnie przyjemnie, bo wreszcie nauczył się słuchać innych i mówić konkretnie na temat, a także konkretnie odpowiadać na zadawane pytania. Wcześniej oscylował wokół tematu.
Zagadywaniem pokrywał swoje kompleksy.
Może przyjmij zasadę, że nie mówisz, jeśli nie masz nic do powiedzenia.
Takie bleblanie o wszystkim i niczym może być meczące dla Ciebie, a zwłaszcza innych.
Pozdrawiam.

izunia - Czw 02 Wrz, 2010 12:32

Angelika napisał/a:
Staram się być silna,wyrażać swoje emocje,mówić wprost czego chce i oczekuje i tu jest także problem,ponieważ gdy zwracam się z prośbą,czy w ogóle jest prowadzona jakaś rozmowa rozmowa z osobą nie będącą "alko" to albo ja mówię coś nie tak(choć wydaje mi sie że wyrażam się jasno) albo juz nie wiem gdzie leży przyczyna,bo z "rozmowy" albo nic nie wychodzi albo jak mi ostatnio zarzucono,domagam się rzeczy których wcześniej ta,czy inne osoby nie robiły(choć ja nawet nie pamiętam czy faktycznie robiły) i ja juz nie wiem czy mam prawo o coś poprosić,powiedzieć czego oczekuje,czy moze faktycznie nie zastanawiam się nad tym co mówię,i robie mętlik w glowie innym.

Wcześniej nie robiły, albo i robiły, wcześniej Ty się nie zwracałaś, wcześniej piłaś, wcześniej nie miałaś terapii, wcześniej byłaś inna.... Zmieniasz się. A mętlik nieszkodliwy w głowie dobrze robi na komórki mózgowe, budzi je :-) Masz prawo zapytać, powiedzieć co myślisz, do błędów i pomyłek też masz prawo! Spokojnie i pomalutku. I tak pędzisz :-)

Angelika - Czw 02 Wrz, 2010 13:13

jobael napisał/a:
.
Może przyjmij zasadę, że nie mówisz, jeśli nie masz nic do powiedzenia.
Tylko widzisz jobael,Ja nie mówię po to że mam "słowotok"czy coś podobnego.Mozę zlę to wyjasnilam,chodzi mi o to ze ktoś robi coś co mi osobiscie przeszkadza w tym by czuc się dobrze i komfortowo z samą soba,i chcąc być szczera wobec innych lub innego człowieka ,mówie mu spokojnie,że wolałabym by swoje myśli,lub to co ma do przekazania,spróbował wyrazić inaczej,lub gdy ktoś mnie jawnie ignoruje,proszę by tego nie robił,a na to słyszę,zawsze tak robiłem /robiłam a Teraz się czepiasz.Nie wiem..może problem faktycznie leży we mnie.Tylko że ja nie gadam o bzdurach,nie chce przekazywać zbędnych rzeczy,po prostu mówię to co czuję,na co nie wyrażam zgody,lub z czym się nie zgadzam.Nie rzucam tych słów od tak sobie,są one przemyślane,i zgodne z moimi terażniejszymi przekonaniami. A co to konkretności wyrażania tego co chce się powiedzieć a nie drążenia w kólko,to właśnie problemem zaczyna być to ze jestem właśnie konkretna,i Jak się okazuje to zaczyna przeszkadzać.Jednak może faktycznie należy zamilknąć,choc nie uważam bym nie miała nic do powiedzenia.
Angelika - Czw 02 Wrz, 2010 13:21

izunia napisał/a:
Spokojnie i pomalutku. I tak pędzisz :-)
Staram się Jak tylko mogę :-) Ale kazde z moich słów jest zupełnie niezrozumiane.Nie wiem jak mam własciwie to ująć.To trochę tak jakbym mówiła do Araba,w języku Japońskim.No chyba że jest tak że to Ja Jestem Arabem,i zamiast słyszeć ten język,słyszę zupełnie co innego.
Angelika - Czw 02 Wrz, 2010 13:26

A zresztą!Wybaczcie to pewnie przez grypę,nie warto już do tego wracać.
Do "zobaczenia"póżniej".Dziękuje za odpowiedzi :-)

agata1968 - Czw 02 Wrz, 2010 17:46

Angeliko,a może Twoje konkrety mówione ktoś odbiera jako czepianie się.Miałam tak w początkowej fazie trzeźwienia-nagle zaczęłam wyrażać głośno i zdecydowanie,co mnie wkurza,czego nie chcę itp.Potem mi to przeszło,bo pewne teksty lub uczynki innych ludzi wobec mnie przestały mnie ruszać.Mówiąc prosto-olewactwo.Dzięki temu miałam spokój w emocjach i zero rozdrażnienia.Zadbaj o siebie więc.
Zadałaś pytanie o lepszość zapicia po 9 latach.Nie ma takiego porównania lepszy-gorszy.Różnica polega na tym,że nie pijąc 9 lat ma się 9 lat doświadczeń z życia bez alkoholu-to sporo czasu.Zapicie krótkotrwałe nie jest tak destrukcyjne,aby prowadziło do początku.Dlatego osoby wracają na terapię,ale nie na pczątek.Tak przynajmniej robią u nas.Zapicie po tylu latach świadczy o jakimś zaniedbaniu lub o wyparciu z siebie bezsilności-tak ja myślę.
Pozdrawiam Cię lodowa dziewczyno.

bezio67 - Czw 02 Wrz, 2010 19:43

Coś mi się wydaje, że to pojawił się jeden z elementów choroby. Chcesz Angeliko dla wszystkich być dobra, nikogo nie urazić i ugodowa itd. Tak było kiedyś. Osoby z, którymi się spotykasz są przyzwyczajone do Ciebie takiej jaką byłaś. Teraz stawiasz jasno swoje granice, które się tworzą, ewoluują i przeszkadzają innym. Zaczynasz wyrażać siebie i dbać o siebie. Więc i otoczenie zaczyna się bronić. Trzeba to przejść na swojej skórze. I wtedy dokonasz swoich wyborów jak i kiedy i z kim postępować. O czym rozmawiać. Jedni zaakceptują Twoje Ja jakie się tworzy, a inni odejdą. Normalka. Proporcje się wyrównają. Ważne jest żebyś to Ty się dobrze czuła z tym co robisz. I na pewno z Tobą jest wszystko o.k :-) Pogody Duszka.
Conradus78 - Czw 02 Wrz, 2010 22:57

W pewnej mierze moją uwagę zwrócił Twój post dotyczący dzisiejszych Twoich zajęć na terapii. Pamiętam, że kiedy po pół roku terapii zapiłem, terapeutka powiedziała mi, że nie jest tak, że miałbym zacząć wszystko od początku. Jakkolwiek jednak, zostałem z terapii wyrzucony na okres trzech miesięcy, a potem potulnie musiałem zacząć grupę przewodnika, mimo tego, że pierwotnie byłem do tego bardzo sceptycznie nastawiony. Jak zatem było na prawdę. Otóż wiedza, którą zdobyłem - i w zasadzie tylko to - pozostała i w tym sensie terapeutka miała rację. W żadnym innym. Rzecz jednak w tym, że wiedza na temat uzależnienia to jedynie malutki kawałeczek począteczku. Nic więcej. W każdym innym aspekcie, a zwłaszcza emocjonalnym zaczynałem terapię od początku, bo tak na prawdę, to wcześniej nawet jej nie zacząłem. Co więcej, uważam, podobnie jak wielu, że zapicie nie bierze się znikąd i trzeba dużo zrobić, a raczej nie zrobić, żeby ono nastąpiło. Stąd moim zdaniem zapicie skutkuje rozpoczęciem zdrowienia od początku. Skutkuje koniecznością przyznania się do własnej bezsilności, bo od tego zdrowienie z alkoholizmu się zaczyna. Twierdzenie przed samym sobą, że nie zaczynam od początku, jest wyrazem pychy, chęcią odróżnienia się od innych, a także minimalizowaniem własnego błędu. Nie chcę rozpisywać się i objaśniać, dlaczego tak uważam, bo post mój zrobiłby się za długi, ale jeśli ktoś zapyta, to podzielę się tym być może w moim wątku. Oczywiście to co piszę, to mój własny, subiektywny punkt widzenia. Zastanowiło mnie jeszcze to, że napisałaś, że całe zajęcia obracały się wokół zapobiegania nawrotom. Cóż, wydaje mi się, że tak się dzieje i takie poprowadzenie zajęć, mając na sali żywy przykład, było bardzo korzystne. Zwróciło moją uwagę jednak coś na kształt wyrzutu, czy rozczarowania, które przebijało się w Twoim poście. Coś jakby 'dlaczego zajmujemy się tą osobą a nie nami?'. Coś jakby na kształt zazdrości. I tutaj w tym spostrzeżeniu mogę się mylić, ale takie miałem odczucie. Nie chcę być źle zrozumiany, bo to, co napisał bezio67, to i ja dostrzegam i to jest moim zdaniem dobre i piękne. Jakkolwiek jednak, Ty nie pijesz już jakiś czas. Osoba, która nie pije kilka dni, ma krótszy okres zdrowienia od Ciebie, bez względu na to ile wcześniej nie piła. Stąd to właśnie tej osobie warto okazać uwagę i wsparcie - oczywiście dobrze rozumiane. Ty potrafisz i chcesz to okazać, z drugiej jednak strony tak jakby tej uwagi ciągle jeszcze chcesz się domagać. Pamiętaj jednak, że z biegiem czasu i wydłużaniem się okresu Twojego zdrowienia coraz mniej uwagi będzie okazywane Tobie, a coraz więcej owego zainteresowania będzie od Ciebie oczekiwane. To jest bardzo naturalne i chyba dobre. Pogody duszka.
Angelika - Pią 03 Wrz, 2010 07:47

agata1968 napisał/a:
Pozdrawiam Cię lodowa dziewczyno.
Agatko dziękuje :-) I Ja Ciebie pozdrawiam Cieplutko :mrgreen:
bezio67 napisał/a:
Ważne jest żebyś to Ty się dobrze czuła z tym co robisz.
Ja już nie wiem z czym się dobrze czuje.Dobrze się czułam gdy mogłam powiedzieć tak a nie inaczej.Ale,skoro innym to przeszkadza,to sama już nie wiem.Dziękuje Ci za post :-) Tobie również życzę pogody duszka.

Conradus,nie chce się jakoś tłumaczyć,bo może inni widza więcej niż Ja ,ale to nie była zazdrość,celowo napisałam że na terapii była..cisza.Ponieważ wszyscy byli bardzo wsłuchani w to ,może i zdziwieni(jak Ja) zapiciem po 9 latach.Dla mnie to ogromny staż,a jednak dało do zrozumienia,że do końca życia należy być czujnym. Co do rozmowy o nawrocie,to także każdy słuchał wyrażnie.Jak pisałam mieliśmy 2 osoby które zapiły,więc zrozumiałam dlaczego tematem jest "nawrót"i rozpoznawanie go.A konkretnie dowiedziałam się że człowiek do zapicia przygotowuje się już dużo wcześniej.Jak powiedziała terapeutka,miała kiedyś pacjenta który z przyczyn sądowych musiał "być trzeżwy" ale po jakimś czasie powiedział jej" Pani H* Ja już w czerwcu planowałem,że napije się w marcu". Więc coś wyniosłam z tej lekcji.A że nie było czasu,i nie mogłam spytać o pytania które przyszły dopiero i tak w domu,to zaczełam się zastanawiać nad tymi zapiciami,po 9 latach,i tego który zapił po 7 miesiącach. Nie znałam odpowiedzi,ponieważ nikt mi tego nie wytłumaczył,wiec spytałam tu i dostałam odpowiedzi,za Co dziękuje Również Tobie :-)

jobael - Pią 03 Wrz, 2010 11:10

W wątku 'izuni'
Angelika napisał/a:
"Parkingowy" coś o tym wiem. Wczoraj miałam podobnie,tyle tylko że na przystanku tramwajowym...na szczęście podjechał mój tramwaj.Rozdrażnienie i niepokój także miną :-) Na pewno. W końcu damy radę. Bardzo cieplutko Cię pozdrawiam.Cieszę się że Jest już lepiej.Może dziś będzie jeszcze Fajniej. :-D


Angeliko
robisz offtopic
'jobael'


Angeliko, chcę tutaj podać Tobie przykład na niezrozumienie tego co mówisz albo co piszesz.
Odpowiedziałaś w wątku 'izuni' Agacie i tym sposobem zrobiłaś offtopic.
Po wczytaniu się jednak widać, że końcówka jest /chyba/ skierowana do 'izuni'.

A powinno być tak:

Angelika napisał/a:
"Parkingowy" coś o tym wiem. Wczoraj miałam podobnie,tyle tylko że na przystanku tramwajowym...na szczęście podjechał mój tramwaj.Rozdrażnienie i niepokój także miną :-) Na pewno. W końcu damy radę.

'izunia'
Bardzo cieplutko Cię pozdrawiam.Cieszę się że Jest już lepiej.Może dziś będzie jeszcze Fajniej. :-D



I wszystko wtedy jest jasne.
Tak bywa w rozmowach w realu. Niedopowiedziane, bywa źle zrozumiane.
Pozdrawiam.

izunia - Pią 03 Wrz, 2010 11:51

jobael napisał/a:
Odpowiedziałaś w wątku 'izuni' Agacie i tym sposobem zrobiłaś offtopic.

Sorry bardzo, ale 'parkingowy' był mój, niestety :evil: :mrgreen:

Angelika - Pią 03 Wrz, 2010 13:40

przepraszam bardzo jaki do cholery offtopick!!????
Elu czy Ty teraz za bardzo się nie czepiasz???
pisałam do Izy w Jej wątku!Do niej i o niej!! może przeczytaj prosze dokładnie!!

Angelika - Pią 03 Wrz, 2010 13:43

A co do rozmów w realu ,podałaś mi przykład Co było U ciebie Elu na terapii!A Ja jasno napisałam ze nie pisze o "alko" tylko o ludziach z poza terapii,grupy. Itp.
I Myślę ze pisałam do Izuni w jej Watku a nie do Agaty która pozdrawiam!!!!

Angelika - Pią 03 Wrz, 2010 13:44

Niezrozumienie tego co mówię lub piszę?! Bardzo Ciekawe!

Zresztą niech będzie!Zrobiłam cholernie dużego offtopa,parkingowy był Agaty,a pozdrawiałam nie wiem kogo.Faktycznie żle ze mna!
I Wszyscy zadowoleni!

jobael - Pią 03 Wrz, 2010 14:19

No cóż, wypada mi jedynie przeprosić, co czynię.
Pewnie dla mnie było za rano.

Angelika - Pią 03 Wrz, 2010 14:35

Ja się nie gniewam Elu.
Każdy człowiek może popełniać błędy i się mylić,takimi stworzył nas Bóg.

Pozdrawiam Ciebie i całą resztę. Muszę się oddalić.

arnie - Pią 03 Wrz, 2010 21:01

Co tam z wiadomym psychotropem,odstawiamy?zażywamy?jakie decyzje?
Pozdr.

agata1968 - Pią 03 Wrz, 2010 21:53

Hej dziewczynko!Nie złość się.Szkoda życia na to.Pozdrawiam.
Angelika - Sob 04 Wrz, 2010 10:56

arnie napisał/a:
Co tam z wiadomym psychotropem,odstawiamy?zażywamy?jakie decyzje?
Pozdr.
No wiadomo co robimy :-D
agata1968 napisał/a:
Nie złość się.Szkoda życia na to
Racja Agatko.Jakoś ostatnio mam"dziwne"dni.Pozdrawiam Ciebie równiez
jerry - Sob 04 Wrz, 2010 11:12

A co znaczą "dziwne dni"?

Sygnały ostrzegawcze nawrotu choroby alkoholowej ... poczytaj, pogłówkuj, popytaj w razie wątpliwości.

Pozdrawiam - Jerry

Angelika - Sob 04 Wrz, 2010 11:26

no to mi jerry dałeś teraz lekturę ;-) czytam,rozwążę i popytam w razie konieczności.Dzięki ;-)
agata1968 - Sob 04 Wrz, 2010 13:07

Angeliko,ja takich dziwnych dni miałam mnóstwo.Nie tylko alkohol wypity spowodował we mnie spustoszenie,ale wszystko,co robiłam,myślałam,czego doświadczyłam.Tyle,że o tym dowiedziałam się po trzech latach nieudolnego trzeźwienia.Na grupie wsparcia moi koledzy nie pijący dłużej niż ja,prorokowali moje szybkie i nieuniknione zapicie.A ja?Ja jeździłam na terapię pogłębioną,biegałam na grupę i na mityngi,czytałam sporo i leczyłam się z depresji-bo bardzo nie chciałam już wracać do czynnego nałogu.
Warto siebie obserwować z dystansu,przypomnieć sobie,kiedy i w jakich momentach pojawiał się alkohol,porównać z emocjami na teraz,by właśnie w dziwnych dniach poratować się inaczej,niż kiedyś-spacer,kino,kąpiel,sen,czekolada,telefon do bliskiej osoby,spotkanie,mityng.Poza tym tak najnormalniej w świecie można mieć gorsze dni z wielu powodów i nie musi to być wcale sygnał,że wraca choroba.
Pozdrawiam ciepło. 8-)

Angelika - Sob 04 Wrz, 2010 18:59

Przesyłam Wam mojego pierwszego aniołka i pierwszą próbę zrobienia na nim decopage(chyba tak to się zwie) Mam nadzieję ze po wielu następnych próbach będzie coraz lepiej.
Acha Teraz dopiero zobaczyłam ze należy kliknąć w zdjęcie by je zobaczyć :-| No i Aniołek nie jest "skończony" bo jeszcze nie mam odpowiednich farbek.

Angelika - Sob 04 Wrz, 2010 19:05

agata1968 napisał/a:
by właśnie w dziwnych dniach poratować się inaczej
Własnie poratowałam się "aniołkiem " :-D Mam nadzięję że Ci się podoba.
agata1968 napisał/a:
Poza tym tak najnormalniej w świecie można mieć gorsze dni z wielu powodów i nie musi to być wcale sygnał,że wraca choroba.
Może właśnie takie dni mam. :-) Dziękuję Ci Agatko.
Sebanitka - Sob 04 Wrz, 2010 19:25

woooooooooooooooooowwwwwwwwwww :))

Twoje decu rewelacja :)) i kto by pomyślał, że to debiucik :) masz talent :))

gratuluję :)

K.R - Sob 04 Wrz, 2010 19:56

Woooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooow powtórzę za Sebanitką Angela jestem pod wrażeniem ! Supoer te Twoje decuAnioły :)
Conradus78 - Sob 04 Wrz, 2010 20:14

Jejku, Angeliko, po prostu super. Cóż więcej można powiedzieć, kiedy cokolwiek by nie zostało powiedziane byłoby ujmą dla Twojego dzieła. Wspaniale. Pogody duszka.
arnie - Nie 05 Wrz, 2010 09:21

Bardzo fajne!
jerry - Nie 05 Wrz, 2010 10:51

A ja się pobawiłem i nie trzeba klikać w te ciemne klatki zdjęć ;)
agata1968 - Nie 05 Wrz, 2010 20:01

Moje dzieciaki,które poszły już w szkolny świat,też tak potrafiły wyczarować cudeńka.Brawo Lodowa Dziewczynko!Ja,będąc dzieckiem,całe dnie bawiłam się plasteliną,lepiąc wszystko,co mi do głowy przyszło.
To dobry ratunek.
Pozdrawiam.

Angelika - Pon 06 Wrz, 2010 07:59

Nika, K.R, Conradus, Arnie, Agatko dziękuje Wam za tak mile opinie dotyczące aniołka :-) Wiem ze widać masę niedoskonałośći ,ale to pierwszy raz :-( Będzie za pewne lepiej za setnym razem :-D
Jerry dziękuje Ci za to że się pobawiłeś.Teraz Jest o wiele lepiej :mrgreen: cudotwórca.
Agatko No to cos fajnego bo i czas zajmuje i pochłania Cię.No Ja Jak takie dziecko się uczę :mrgreen: Pozdrawiam Cię Cieplutko.

Was oczywiście również serdecznie Pozdrawiam.

Emma - Pon 06 Wrz, 2010 08:25

Śliczności aniołek Angeliko:-)
Kiedyś przyjaciel powiedział mi: ciesz się z najdrobniejszej rzeczy, nigdy nie będziesz doskonała w niczym. Bo doskonały jest tylko Bóg, bądż jak dziecko przy Nim, jakbyś zaczynała dopiero życie :-)

Rozpoczyna się piękny słoneczny dzień i takiego Ci życzę w serduszku :-)


E.

Angelika - Pon 06 Wrz, 2010 08:34

Emmo Bardzo Tobie dziękuje :-) Przyjaciel mądre słowa wypowiada.Bardzo mi Ta wypowiedz,cytat odpowiada :-)
Emma napisał/a:
Rozpoczyna się piękny słoneczny dzień i takiego Ci życzę w serduszku :-)

I ode mnie masz ta samą wzajemność :-)
izunia - Pon 06 Wrz, 2010 08:49

Angelika napisał/a:
Wiem ze widać masę niedoskonałośći

Jakich??? Nie wiem, nie widzę, ale czuję, że ten aniołek ma w sobie jakąś moc :mrgreen:
Decopage? 8-) ...muszę doczytać.
Dobrego dnia Angie :-D

MałaMi - Pon 06 Wrz, 2010 14:54

Przyłączam się do wowów, achów i ochów!!! Aniołek przepiękny. Pozdrawiam. :-)
Jagna - Pon 06 Wrz, 2010 18:02

I ja się przyłączam- aniołek wypasiony- bardzo mi sie podoba...no i powiem Ci, że ja bym takiego nie zrobiła , podziwiam talenty u innych, pewnie mam swoje jakies jeszcze ukryte ;-) Pozdrawiam cieplutko i zycze fajnego wieczorku ! :-)
agata1968 - Pon 06 Wrz, 2010 23:02

Angeliko-w niedoskonałościach jest najwięcej naturalności i zwyczajnego cudu.Dlatego Twój Aniołek jest Twój,a nie wg wzoru identyczny.... jak wzór.Bądź dzieckiem,ale nie zapominaj o rzeczywistości.
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.Fajnie radzisz sobie tak w ogóle.

Sebanitka - Sro 08 Wrz, 2010 17:59

Angie, co u Ciebie?

serdeczne i ciepłe myśli Ci przesyłam :)

agata1968 - Sro 08 Wrz, 2010 22:32

No właśnie-co u Ciebie dziewczyno???
izunia - Pią 10 Wrz, 2010 13:52

Angelika? Gdzie Ty się podziewasz? Zalepiłaś się w aniołkach?
agata1968 - Pią 10 Wrz, 2010 20:48

Martwię się trochę o Ciebie.
Sebanitka - Pią 10 Wrz, 2010 23:06

Angelika prosi aby napisać, że ma kłopoty z netem :) powiedziała, że jak jutr awaria będzie usunięta to na pewno się odezwie.

W każdym razie chyba jest ok :) lepi, maluje.... :-)

agata1968 - Pią 10 Wrz, 2010 23:08

Dzięki.Pozdrów ją ode mnie.
Emma - Pią 10 Wrz, 2010 23:14

i ode mnie :-)
Sebanitka - Sob 11 Wrz, 2010 00:10

tak zrobię :) dobrej nocy
agata1968 - Sob 11 Wrz, 2010 00:45

Dobrej dla Ciebie i dla Angeliki.
bezio67 - Sob 11 Wrz, 2010 08:03

Sebanitka napisał/a:
maluje.

:shock: :-)

Angelika - Sob 11 Wrz, 2010 12:33

Izunia, MałaMi, Jagna, Emmo,Sebanitko, Agatko,bardzo Wam dziękuje że mój Aniołek się podobał :-) Wczoraj miałam problemy z internetem,i Dziękuje Dominiczce za przekazanie wiadomości :-) A Emmie i Agatce za pozdrowienia(Buzi jak się robi?):* :roll:
U mnie Tydzień jakoś minął,nad rozważaniami o swoim życiu,nad pracami na terapii. Na ostatniej terapii wtorkowej troszkę sobie popłakałam,wyrzucając z siebie emocje"łzy oczyszczają"-powiedziałam prowadząca i miała racje.W czwartek znów nie było prowadzącego więc było zastępstwo.teraz mam do przerobienia litraż,(już się boje ;-) A poza tym chyba jakoś leci.Teraz mam tu troszkę do poczytania. :-) Wczoraj pracowałam nad kotem(tez pierwszym z masy solnej)znów cierpliwośći i nie tylko się przy nim uczyłam,bo aż mnie czasami przy nim nosiło.Ubzdurałam sobie ze wszystko musi być symetryczne,i tak wyszło nic nie symetryczne,no ale za to drugiego takiego kota nie ma :-) Przesyłam Wam jego zdjęcie.Kotki są dwa,czarnego zrobiłam Ja,a tego malucha ktoś inny,(też się uczy "masy solnej")Pozdrawiam Was gorąco.przesyłam uściski i zabieram się do czytania postów :-)
Ps.Mam nadzieję ze teraz zdjęcie będzie widać i nie będę musiała jerremu zawracać głowy :roll:
Bezio mam farbki :-D choć przy moich eksperymentach ,pewnie mi się nie długo skończą.

Angelika - Sob 11 Wrz, 2010 12:36

aaa kotki dwa :roll: ;-) Nie umiem dodawać zdjeć :evil: znów trzeba klikać w zdjęcie :-( I jeszcze zrobiły mi się 2 posty z tego.Przepraszam Was ogromnie za to
Emma - Sob 11 Wrz, 2010 12:40

Litraż to była moja pierwsza pisemna praca na terapii. Pisałam ponad tydzień.
To bardzo ważny temat, pierwszy etap odkłamania. Warto było skupić się na niej. :-)

Angelika - Sob 11 Wrz, 2010 12:52

Mam jeszcze 5 dni.Trzeba będzie faktycznie się skupić bo tyle pozapominałam przez te 15 lat.Ale dam rade.Tylko boje się szoku wyniku końcowego.
arnie - Sob 11 Wrz, 2010 14:20

Mnie swój litraż nie zaszokował jak pamiętam,bardziej cena za niego ale pamiętam,że pisząc ten litraż byłem jeszcze mocno osadzony w swojej wyjątkowości,więc pomyślałem sobie,że przecież taka artystyczna dusza kosztuje :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: .
Co do teraz widzę,że rzeczywiście wuchta czasu zmarnowana nad piciem w tej chwili jest odrabiana przeze mnie,czuję się trochę jakby cofnięty o 10 lat życia.
Ambicje pozostały więc nadrabiam nauką języka w tej chwili-a kiedyś to olałem lub innymi rzeczami.Na szczęście udało mi się skończyć studia jak piłem ale to zasługa moich rodziców,wyjatkowo leniwy byłem-choć w ich mniemaniu najbardziej zapracowanym studentem świata(ach ta ślepa matczyna miłość) i gdybym musiał pracować na te studia-nigdy w życiu bym ich nie skończył-bo kiedy miałbym pić???
Tragedia - ale tak naprawdę dopiero teraz to wszystko widzę inaczej jeszcze niż na terapii.
Pozdr.
Kotek fajny a najfajniesze jest to,że łapiesz hobby:).

jerry - Nie 12 Wrz, 2010 08:08

Angelika zdjęcia dobrze dodajesz tylko są za wielkie i system ich nie łyka. Potrenuj trochę, jest tu taki dział na próby - "Testowe podforum".
A swoje własne posty możesz kasować i edytować do godziny po ich wysłaniu. Zwracałem ci już na to uwagę a ty i tak swoje, zamiast po prostu skasować post, narzekasz i tłumaczysz się ... no i po co?

izunia - Nie 12 Wrz, 2010 10:24

Angelika napisał/a:
Kotki są dwa,czarnego zrobiłam Ja,a tego malucha ktoś inny,(też się uczy "masy solnej")

Ładne :-) Podoba mi się mina tego czarnego. I podoba mi się, że się u Ciebie dzieje coś dobrego.
Klikanie na zdjęcie też jest fajne, takie czary-mary ;-)

ela_102 - Nie 12 Wrz, 2010 10:48

Arnie :-)
Cytat:
pisząc ten litraż byłem jeszcze mocno osadzony w swojej wyjątkowości,więc pomyślałem sobie,że przecież taka artystyczna dusza kosztuje


Doskonale oddaje i moje odczucia w tym czasie :mrgreen:
Ja piłam z fajnymi ludźmi, grałam na gitarze, robiliśmy spontaniczne skecze, graliśmy w imprezowe rebusy, prowadziliśmy inteligentne dysputy - nie to co zwykłe pijaki (prostaki) :mrgreen:

Izunia :-)
Cytat:
I podoba mi się, że się u Ciebie dzieje coś dobrego.


Mi też się podoba Angeliko i Aniołek - mam mała kolekcję i kotek - mam takiego żywego tyle, że całego białego - trudny byłby do namalowania ;-)

Dobrej Niedzieli :-)

agata1968 - Nie 12 Wrz, 2010 22:53

Angeliko-pozdrawiam.
Angelika - Pon 13 Wrz, 2010 08:49

Za litraż się biorę,trochę tego jest :-|
arnie napisał/a:
Co do teraz widzę,że rzeczywiście wuchta czasu zmarnowana nad piciem
No właśnie o tym pisałam,zobaczyć prawdy się boje,ale przyłoze się do niego z całych sił.
jerry napisał/a:
Potrenuj trochę,
obiecuję to od dziś robić :-|
izunia napisał/a:
Podoba mi się mina tego czarnego.
dziękuje,taka minka -nie minka :-)
ela_102 napisał/a:
Ja piłam z fajnymi ludźmi, grałam na gitarze, robiliśmy spontaniczne skecze, graliśmy w imprezowe rebusy, prowadziliśmy inteligentne dysputy
I Ja w czasach "liceum" tak własnie miałam.To było moje "odstresowanie się".Elu pozdrawiam Cię serdecznie. :-) A cały biały kotek byłby śliczny.
agata1968 napisał/a:
Angeliko-pozdrawiam.
I Ja Ciebie równiez :mrgreen: Cieszę się że Jesteś.
Życzę Wam miłego poniedziałku i pozdrawiam serdecznie :-) Jobael także bo jej już długo nie "widziałam".

jobael - Pon 13 Wrz, 2010 13:12

Angelika napisał/a:
Jobael także bo jej już długo nie "widziałam".

Wzajemnie. Ja Ciebie widuję co najmniej raz dziennie. :D

Angelika - Pon 13 Wrz, 2010 14:52

SPRYCIARA :-D Prawie codziennie :-P Ale dobrze wiedzieć że Jesteś :-) jak "raz dziennie" to by się coś tu nie zgadzało :-| Znaczyło by że Ja to nie Ja tu.Zresztą ważne że Jest dobrze.Po pracy Jestem zmęczona,i ząb boli. Byłam tez u pewnej pani doktor,ale dziś mnie nie przyjeła,kazała przyjść w czwartek(nie dentystka,tam mnie zmusi już koniecznośc).Jutro grupa.nie ta gdzie pisze prace,więc mam jeszcze 2 dni nad litrażem.Wczoraj zrobiłam znów dwa kotki,Jeden z myszką, drugi to koty zakochane :oops: I aniołka..Tylko coś mi się długo suszą.Dziś jak czas pozwoli znów cos ulepie (za bardzo mnie wzieło)A tak poza tym to chyba na razie wszystko ok.Martwi mnie tylko że duzo jem i pije po kilka soków dziennie(w zasadzie róznych płynów)ale soki dominują.Nastrój na razie się ustabilizował,i oby tak zostało.OBY!A teraz poczytam troszkę forum :-)
tom72 - Pon 13 Wrz, 2010 16:06

Czytaj. Czytaj ..-tylko od tego zęby nie przestaną boleć .
Angelika - Pon 13 Wrz, 2010 16:29

Tomku Ja się dentysty nie boję(generalnie)ale to 8 z która walcze juz dwa lata.Tego zęba akurat się obawiam :-/ Jakoś mi nie pasuje
Angelika - Pon 13 Wrz, 2010 16:32

ela_102 napisał/a:
trudny byłby do namalowania ;-)
Ciekawe jak Twój kotek wyglada? :roll:
izunia - Pon 13 Wrz, 2010 17:07

Andżelika, zdrowe ząbki to jest konieczność!!! :-D A z tego co ja wiem, to ósemek się raczej nie leczy, tylko usuwa, jak już coś się z nimi złego dzieje.
ela_102 - Pon 13 Wrz, 2010 18:21

Cytat:
Ciekawe jak Twój kotek wyglada? :roll:


zaspokoję Twą ciekawość Andżela ;-) oto Malutka.
Przy okazji nauczyłam się dodawać fotki ze swojego komputera, bez wcześniejszego umieszczania ich na serwerze :mrgreen:

agata1968 - Pon 13 Wrz, 2010 22:59

Hej Angelika-usuń ósemkę.Ja leczyłam,bo moja pani doktor cierpiała psychicznie,gdy ząb chorował i stosowała czary/mary,ratując wielokrotnie moje uzębienie.No ale nadszedł czas wyczerpania się uleczonej ósemki i wtedy przeżyłam trudne 90 minut na fotelu w gabinecie(u innej pani doktor,w innym mieście,w innym świecie).
Radzisz sobie chyba dobrze,ale mam wrażenie,że smutna jesteś i samotna,choć-najważniejsze-dzielna!
Pozdrawiam.

Angelika - Wto 14 Wrz, 2010 07:36

Izunia,Agatko,no on już do leczenia się nie nadaje.Tylko do usunięcia.Już 2 lata temu było to pewne.Potem przestał boleć,a teraz znów się odezwał.Jak już zacznie boleć to noc z głowy więc pewnie trzeba będzie się przełamać i go usunąć.Chociaż boje się jak cho****.Elu kicia Jest piękna i wygląda na rasową prawda? :-)
ela_102 - Wto 14 Wrz, 2010 09:51

Cytat:
Elu kicia Jest piękna i wygląda na rasową prawda?


tylko wygląda :mrgreen:
To zwykły dachowiec uratowany przed śmiercią.
Ma moc terapeutyczną. Kilka lat temu była termometrem moich uczuć.
Uciekała przede mną gdy byłam zła, łasiła się gdy była smutna.
Dla niej potrafiłam nad tym zapanować.
Poza tym zawsze mnie rozbawiała, zwłaszcza gdy przeżywałam gorsze stany.

p.s Mi dwie ósemki wyrżnęły się na dwa lata po zaprzestaniu picia. 5 lat temu.
dla mnie to fizyczny objaw "zmądrzenia" ;-)

agata1968 - Sro 15 Wrz, 2010 22:16

Angeliko,czy Ty przepadłaś w tej modelinie????
Angelika - Czw 16 Wrz, 2010 07:44

ela_102 napisał/a:
tylko wygląda :mrgreen:
Jest piękna :-)
ela_102 napisał/a:
Ma moc terapeutyczną
To właśnie słyszałam o kotkach.
ela_102 napisał/a:
Poza tym zawsze mnie rozbawiała
Pewnie nadal tak Jest :-)
agata1968 napisał/a:
Angeliko,czy Ty przepadłaś w tej modelinie????

Nie Agatko :-) Co prawda zrobiłam Aniolka ale gdy go pomalowałam,(oczy) to wyszedł wstrętnie.Miałam chęć zupelnie rozwalić go,a sobie dac spokój z robieniem czegokolwiek.Kotkowi (temu czarnemu) potłukłam niechcący uszyi mu końcówki odleciały.Dziś mam terapie i litraż-nie zrobiłam dokładnie,potrzeba mi więcej czasu,więc poproszę dziś o przeczytanie go za tydzień.Wczoraj miałam dziwny dzień w pracy.Tam gdzie pracuję jest tylko jeden sklep spożywczy,do tej pory był bez alkoholu,bo mieszkańcy się nie zgadzali a w zasadzie ich część,do wczoraj.Wczoraj zobaczyłam jak dowożą tam piwo,wstyd mi o tym pisać ale miałam ochotę iść tam i kupić sobie je.Bardzo się ze sobą biłam w środku,w końcu postanowiłam że nie zostanę dłużej w pracy,i że chce jechać do domu jak najszybciej.Więc zostawiłam wszystko i pojechałam.Po drodze Wypiłam swoją wodę i zjadłam parówki które miałam do pracy.W domu wszystko niby przeszło ale smutek i żal pozostał że jestem tak słaba,głupia,i że to pojawiło się w mojej głowie.Nie wiem dlaczego tam..tu gdzie mieszam każdy sklep spożywczy ma alkohol,gdy robię zakupy codziennie mijam te półki,a tam poczułam się inaczej.Miałam już spieprzony humor. We wtorek na terapii miedzy innymi rozmawialiśmy o tym że jest różnica bycia "samotnym" i "osamotnionym"-cały czas myślę o tym.Rozmawialiśmy tez o przewlekłym zespole abstynencyjnym i dostaliśmy teścik do uzupełnienia.I tak to przeleciało.Pozdrawiam Was serdecznie :-)

jobael - Czw 16 Wrz, 2010 10:18

agata1968 napisał/a:
Angeliko,czy Ty przepadłaś w tej modelinie????

Angelika napisał/a:
Nie Agatko Co prawda zrobiłam Aniolka ale gdy go pomalowałam,(oczy) to wyszedł wstrętnie.Miałam chęć zupelnie rozwalić go,a sobie dac spokój z robieniem czegokolwiek.Kotkowi (temu czarnemu) potłukłam niechcący uszyi mu końcówki odleciały

Angelika napisał/a:
Dziś mam terapie i litraż-nie zrobiłam dokładnie,potrzeba mi więcej czasu,więc poproszę dziś o przeczytanie go za tydzień

Ale nie bierz się już za modelinę, bo się odwlecze.

izunia - Czw 16 Wrz, 2010 20:08

ela_102 napisał/a:
zaspokoję Twą ciekawość Andżela ;-) oto Malutka.

Malutka jest cudna!
I jak czyściutko ;-)
Angelika napisał/a:
Dziś mam terapie i litraż-nie zrobiłam dokładnie,potrzeba mi więcej czasu,więc poproszę dziś o przeczytanie go za tydzień

Myślę Angelika, że za bardzo się przejmujesz tym litrażem. Dokładnie to i tak nie jesteś w stanie tego zrobić. I po co odkładać coś, co Cię gnębi. A wydaje mi się , że gnębiło. Przecież masz już chyba świadomość, że wypiłaś o dużo za dużo i nawet jeśli się pomylisz o wannę, to co?
Uważaj, odnoszę wrażenie, że Cię nosi z lekka?
Pozdrawiam :-)

agata1968 - Czw 16 Wrz, 2010 21:09

Angeliko,ja litraż robiłam z bólem,bo nie rozumiałam,jak mam sobie przypomnieć,ile i czego wypiłam przez 20 lat.Napisałam,ale nie czytałam na zajęciach-odmówiłam,mając opory.Po tygodniu zrobiłam to spokojnie.Pojęłam,że nie o dokładność chodzi,ale o fakt,że picie alkoholu towarzyszyło mi najpierw sporadycznie,potem przy okzji,potem częściej,a potem bez okazji cały czas.Alkoholizm na dłoni.
Myśl,że kupisz piwo nie jest zbrodnią.To myśl osoby uzależnionej,która zaprzestała picia.Może to był chwilowy głód,a może jakiś żal po stracie.Ważne,że nie kupiłaś,poradziłaś sobie.Najważniejsze jednak,że o tym napisałaś.
Dbaj o siebie.Modelina po obowiązkach.Dbanie o siebie jest obowiązkiem naczelnym.
Pozdrawiam.

Angelika - Pią 17 Wrz, 2010 07:48

Cześć dziewczynki :-) To prawda co piszecie-skupie się na nim dołladnie,choć troszkę ciężko przypomnieć sobie te 15 lat. Część litraża miałam już zrobiony,nad reszta teraz czas pomyśleć.Wczoraj na grupie opowiedziałam o tym jaka reakcje zrobił na mnie sklep gdzie pojawiło się piwo-Piotr terapeuta powiedział żebyśmy zapamiętali ze już nigdy nie będziemy bezpieczni,ze możemy nie czuć głodu przez 6 lat a potem nagle może się pojawić.Litraża nikt nie czytał gdyż Anetka(ta co zapiła po 6 latach) czytała prace zaległą o rodzinie,a ze zajeło jej to już czas do końca spotkania to reszcie ulżyło chyba ;-) taki żarcik. Po grupie spytałam ja czy mogłybyśmy się umówić,i czy mogłabym pójść z nią na jej miting gdzie chodzi już kilka lat u nas na Litewska,zgodziła się oczywiście i tak to się umówiłyśmy :-) Potem podeszła do mnie Pani Jadwiga i spytała dlaczego chce iść na tą sektę gdzie palą świeczki :shock: mówiłam jej ze ja już byłam na mitingach,a ona ze była tez raz i jej się nie podobało,bo świeczka,trzymanie się za ręce,czuła się jak w sekcie.Powiedziałam Pani Jadzi ze przecież nie musi(chyba) jak nie chce.
A ja jestem jeszcze bardziej przeziębiona,za bardzo przemokłam,gardło strasznie boli i ta gorączka.No i jeszcze ząb-znów przestał mocno boleć więc znów sobie zrobiłam nadzieje ze może o mnie ten ząbek zapomni :roll: (choć pewnie wróci z większym bólem)
Dziękuje Wam za wpisy,za to ze zaglądacie i pozdrawiam serdecznie :-)
Jobael,Izunia,Agatka :588: nauczyłam się dawać buzi :-D

agata1968 - Sob 18 Wrz, 2010 03:10

:lol:
agata1968 - Pon 20 Wrz, 2010 23:35

???
Angelika - Wto 21 Wrz, 2010 12:09

agata1968 napisał/a:
???
:588: Jestem agatko. W weekend troszkę poleżałam chora,skończyłam litraż,a wczoraj wróciłam znów do pracy.Tym razem sklep nie wyglądał już jak "zamki w horrorach".Nadal boli mnie gardło,i mam katarek ale to już chyba przejdzie.Ząbek nadal się sie odzywa,więc siedzę "cichutko".O 14 mam terapię o 16 nastepną więc dzień mi szybko minie.Pozdrawiam Serdecznie :-)
ela_102 - Wto 21 Wrz, 2010 13:51

Angeliko :-)
Masz bardzo dobre i wrażliwe serce. Tym bardziej uważaj na siebie nie daj się wciągać w burze emocjonalne. One mogą Ci zaszkodzić :-)

Dobrego Dnia :-)

agata1968 - Wto 21 Wrz, 2010 20:45

Malutka...
Angelika - Sro 22 Wrz, 2010 07:31

Dziękuje Elu. Posłucham twojej rady oraz rady innej osoby tej samej tresci :-) Jakaś dziś nie wyspana jestem,choć spać nie poszłam aż tak pożno.Może kawka mnie teraz postawi na nogi :-)
agata1968 napisał/a:
Malutka...
Jak ładnie :roll:
Pozdrawiam was serdecznie jeszcze zaspana :588:

agata1968 - Sro 22 Wrz, 2010 23:48

A może napiszesz jak idzie Ci trzeźwienie...?
Pozdrawiam Malutka!

marcinlodz - Czw 23 Wrz, 2010 07:14

Co tam słychać w rękodziele figurkowym.
Dla mnie to co lepisz jest równie ważne jak grupa terapeutyczna bo pozwala nacieszyć się sobą i niepiciem.Może już powoli się budzi to co zapijałaś.
Od Sebanitki mam wyszywanego aniołka.

Zamawiam dla siebie u Ciebie lepionego.
Co do kosztów dogadamy się. :-D

Angelika - Czw 23 Wrz, 2010 07:42

agata1968 napisał/a:
A może napiszesz jak idzie Ci trzeźwienie...?
Narazie nie mam czasu o nim myslec nie wiem czy to dobrze? wciaz albo pisze prace(a dla mnie to kilka czasami dni by to napisać),po czym znów pisze,chodzę na grupy,wiecej mam teraz" pracy"w pracy co mi ostatnio nie pasuje bo nie mogę się wyleczyć co mi lepiej to znów jestem chora a na zwolnienie nie mogę iść-już mnie uprzedzono.No i mam się wybrać z koleżanką z grypy na Jej miting,tam nie byłam więc chętnie poznam.Trzezwienie czasami idzie lepiej czasem gorzej,brak czasu jest ułatwieniem by nie myśleć ale złość przypomina mi o tym,a czasem się złoszczę,ale na razie zaden sklep poza tamtym mnie nie wystraszył.Jedno mnie martwi ze chyba za dużo jem,słodycze niby ograniczyłam ale...ciągnie mnie.A nigdy słodyczy nie lubiłam.Widocznie cos za coś.Albo po prostu chce je zjeść i tyle.Sama już nie wiem.Ja Ciebie również pozdrawiam agatko :-)
Angelika - Czw 23 Wrz, 2010 07:52

Marcin bardzo chętnie Tobie wyśle cokolwiek :-) Z przyjemnością i bez ceny.Ostatnio nie lepiłam bo przez to litraz troszke utracił ale mam zrobionego aniołka i kotki i doszlam do wniosku ogladając zdjęcia innych że jestem do kitu. Porównalam je z moimi i nadają się tylko do włożenia ich do pojemnika i zapomnienia. Lubie to robić ,czasami tak mnie to absorbowało że robiąc to kilka godzin ,nawet zapalić nie miałam czasu,ale chyba talentu mi brak. Przykre to bo bardzo to lubię ,dlugo czekałam by kupic sobie farbki i pędzelki a tu nic nie wychodzi tak jak powinno. Dominiczka robi piękne Tildki,z takim darem trzeba się chyba urodzić :-) Ale jezeli chcesz mieć na półce jakieś "moje"paskudztwo to z przyjemnością Tobie wyśle :-)
marcinlodz - Czw 23 Wrz, 2010 13:28

A to dam Ci zadanie.Ulep mi Buddę.Takiego uśmiechniętego grubaska z workiem pieniędzy.

Jak brakuje na farbki to mi powiedz.

I nie pisz pierdół że nie masz talentu bo gdybyś nie miała to bym nie chciał.Nie jestem masochistą.

Albo pagodę.Tylko nie za dużo bo mam swój taki ołtarzyk gdzie stoją rzeczy ważne dla mnie i ładne i tam to postawię.

A litraż ? Był , minął , cześć. :-)

Angelika - Czw 23 Wrz, 2010 14:45

marcinlodz napisał/a:
Nie jestem masochistą.
:roll: No wiesz!
marcinlodz napisał/a:
.Ulep mi Buddę
Takiego czegoś jeszcze nie lepiłam :shock: W takim razie to będzie moje wyzwanie.Gdy skoncze wyśle Tobie zdjęcie,bo Ty mnie przeceniasz :-) Ale ciekawe zadanie mi dałeś ;-) O nudzie nie ma mowy.A litraż no skonczony już. Swoja drogą dużo wypiłam,przepiłam i ogólnie szok.
tom72 - Czw 23 Wrz, 2010 19:52

Cytat:
.A litraż no skonczony już. Swoja drogą dużo wypiłam,przepiłam i ogólnie szok.


Jak dobrze zobaczyć to na trzeźwo.[/quote]

Angelika - Czw 23 Wrz, 2010 19:55

Czytałam właśnie swój własny temat...od początku.Masę myśli mi się przewineło przez głowę.Wyciągnełam troszkę wniosków.Ale 2 z nich są najważniejsze-To ze tu trafiłam I to że tyle ludzi mi pomogło i pomaga do dziś.Ogromnie Wam za to dziękuje-Mam też nadzieję podziękować za ....miesięcy,lat.Teraz rozumiem Elu dlaczego nie usunełaś moich postów gdy o to się zwróciłam.Dziękuje Tobie za to.Chyba jestem dziś melancholijna troszkę......Ale warto było wrócić do momentu pierwszego postu.
Angelika - Czw 23 Wrz, 2010 19:57

tom72 napisał/a:
Jak dobrze zobaczyć to na trzeźwo.
nie wiem czy dobrze-znaczy dobrze Tomku ze na trzeżwo tylko nie wiem czy teraz nie zacząc jeszcze raz przeliczać co straciłam.Ale Jest dobrze :-)
Sebanitka - Czw 23 Wrz, 2010 20:04

Angelika napisał/a:
Ale warto było wrócić do momentu pierwszego postu.


kiedyś sama spróbowałam i wcale siebie z tych pierwszych dni nie lubiłam...
ale warto fakt....dało mi to sporo do myślenia

podoba mi się Angie to jak się odmieniłaś :)

mocno Cię przytulam i przepraszam zarazem za ciągły brak czasu...niebawem wyhamuję

Angelika - Czw 23 Wrz, 2010 20:08

Sebanitka napisał/a:
mocno Cię przytulam i przepraszam zarazem za ciągły brak czasu...niebawem wyhamuję
Dominiczko Ty nie masz za co przepraszać-to dobrze ze masz czas zajety,A Ja zawsze poczekam,przeciez Jesteś :-) Nie hamuj bo masz jeszcze sporo imion do nadania :-) Ja Ciebie takze mocnooo przytulam :588:
Sebanitka - Czw 23 Wrz, 2010 20:15

Angelika, bardzo Cię polubiłam wiesz?

:)

Angelika - Czw 23 Wrz, 2010 20:23

Sebanitka napisał/a:
bardzo Cię polubiłam wiesz?
A Ty wiesz? Bo Ja bardziej :-P :-) Zawsze byłas gdy tego potrzebowałam i pokazalas mi ze mozna z mąki wody i soli ulepic coś :-) A tak w ogóle to Ciesze się że Jestes!
jobael - Czw 23 Wrz, 2010 20:56

Angelika napisał/a:
Teraz rozumiem Elu dlaczego nie usunełaś moich postów gdy o to się zwróciłam

Sebanitka napisał/a:
kiedyś sama spróbowałam i wcale siebie z tych pierwszych dni nie lubiłam...
ale warto fakt....dało mi to sporo do myślenia

Właśnie dlatego nie usuwam a łączę, co się da :-)

agata1968 - Czw 23 Wrz, 2010 22:48

Angeliko,bądź uważna.Dbaj o siebie.Pamiętaj po to,by kiedyś w trudnych chwilach użyć tej pamięci,jak kubła zimnej wody.
Trzymaj się Mała.

Angelika - Pią 24 Wrz, 2010 08:41

agata1968 napisał/a:
Angeliko,bądź uważna.Dbaj o siebie
Ja będe :-) Ale Ty tez zadbaj o Agatkę jak to napisała Izunia :-) Też się trzymaj pingwinku ;-) :588:
Sebanitka - Sob 25 Wrz, 2010 22:55

Angeliko, mam nadzieję, że czujesz się już lepiej?
Angelika - Sob 25 Wrz, 2010 23:02

Sebanitka napisał/a:
czujesz się już lepiej?
Tak :-) gardło boli mniej,katarek też mija.Psychicznie mi troszkę gorzej ale i z tym sobie jakoś poradzę :-) Takie chyba dni. :588:
arnie - Nie 26 Wrz, 2010 08:12

A jak idzie odstawianie psychotropa?Byłaś u psychiatry,co powiedział?Jak się czujesz?
Pozdr.

Angelika - Nie 26 Wrz, 2010 12:38

arnie napisał/a:
A jak idzie odstawianie psychotropa
:-D :-D arnie a już się martwiłam o Ciebie ;-) :-) tak,odstawiamy-Ja i ona.Ciężko idzie,bo nie miałam pojęcia jak mój organizm dopomina się o niego.Odstawiam po malutku-napisałabym nawet że ćwiartkami,przepisałam mi "...."Coś innego,tylko że mam wrażenie że to w ogole na mnie nie działa.Za to lepiej się czuje od kiedy znów wróciłam do"..." Może teraz z czasem już nie będzie efektu jakbym Kawę popijała melisą.Widziała moją kartę i diagnozę postawioną przez pierwszą panią doktor,Ja tylko od siebie dodałam ze nie chce już tego brać nawet na napady lęku.Jeszcze żadnego nie miałam od wizyty ale cholernie się boje gdy nadejdzie(jesli)wiem ze to wszystko jest w mózgu ale Ja wtedy nie myśle racjonalnie,dochodzi o tego jeszcze atak paniki,zaczynam się nakręcać i jak nie mam tego "..." to zazwyczaj kończyło się szpitalem. mam teraz ten "na zastępstwo"ale wciaz się zastanawiam czy "zadziala" w razie czego. Ale na razie nic się nie dzieje,więc wole o tym nie myśleć by czasem sama czegoś nie wywolać. Jak narazie ogromną wiare pokładam w antydepresancie i mam nadzieję ze moj organizm nie zacznie swirować gdy zacznie mu coraz bardziej brakować tej trucizny.Teraz w czwartek też wybieram się do niej,zazwyczaj chodziłam raz w miesiącu,teraz troszke częściej.
arnie - Nie 26 Wrz, 2010 14:39

Ja się też o siebie martwię:)Robię prawo jazdy i jest to dla mnie jedno z największych wyzwań w moim życiu,mam tego tak dość,że prawie nie żyję. Egzamin niedługo.
Wracając do Ciebie-naprawdę bardzo się cieszę.Nigdy też nie pomyślałbym,że to świństwo tak mnie opanowało.Bardzo dobrze,że odstawiasz pomału.
Niestety może przez czas jakiś być trochę gorzej,pamiętaj jednak-żadnych wątpliwości!!!!
Też miałem ataki paniki-nigdy ich nie zapomnę-nie miałem pojęcia,że to może być aż tak przerażające.2 tygodnie po odstawieniu po raz drugi,dowiedziałem się o chorobie nerek i wpadłem w depresję,to z jaką falą wtedy uderzył brak tego psychotropa odczułem po stokroć.Ale się nie dałem :mrgreen: Byłem tak zawzięty,że nie spałem ni grama a nie brałem nic oprócz melisy.Dzisiaj myślę,że przesadzałem ale...kto wie.Na szczęscie wyzwoliłem się z niego.
Będzie lepiej jak go odstawisz a wtedy zaczną w końcu prawidłowo działać leki antydepresyjne.
Trzymaj się mocno!!!

agata1968 - Nie 26 Wrz, 2010 19:35

Angeliko!Ja przestałam brać antydepresanty z dnia na dzień,bo miałam dość efektów ubocznych.Byłam na szpitalnej dawce,więc wg lekarza odstawianie trwałoby ok.2 miesiące.Zrobiłam to na wariackich papierach i myślałam,że...umrę.Dwa tygodnie wyjęte z życiorysu.Ale przestałam brać.Lekarz był przerażony,gdy mu to powiedziałam.I trochę mi nagadał,lecz ja byłam już po ,,efektach specjalnych".Dobrze,że Ty jesteś taka mądrutka i postępujesz tak,jak ma być.
Pozdrawiam po powrocie ze wsi polskiej.

arnie - Nie 26 Wrz, 2010 20:10

No to pomnóż sobie efekty specjalne kilkadziesiąt razy po tym co odstawia Angelika(lek jest najsilniejszą benzodiazepiną na rynku).Sam odstawiłem z dnia na dzień i był to koszmar,potem ciągnął się miesiącami bo weszła jakaś nerwica po tym mięśni i poszedłem do neurologa-profesora neurologii,znanego w naszym mieście.
On z premedytacją jako terapię szokową zapisał...ten lek od którego jestem uzależniony :shock: ,wiec zacząłem go brać z powrotem i po mscu już byłem prawie w fazie agonalnej(cały czas chodziłem do pracy i funkcjonowałem na zewnątrz).Potem niestety musiałem odstawiać go od nowa już bez znanego profesora który by mnie niemal do grobu wpędził,tym razem było znaaacznie gorzej niż za pierwszym razem choć wychodziłem już ze scenariuszem psychiatry(nie znanego profesora:).
Pozdr.

agata1968 - Nie 26 Wrz, 2010 20:25

Nie wiem,co bierze Angelika.A Ty nie wiesz,co brałam ja.Ale nieważne.Łączą nas doświadczenia.Ja dzień po odstawieniu myslałam,by łyknąć pigułkę,bo nie wyrabiałam.Nie mogłam tego pojąć,że nie czuję efektów tego leku,zażywając go,a nie biorąc jednej dawki,od razu poczułam,co to jest.Mam to za sobą.Lekarza też zmieniłam na tego,co u góry.
Pozdr.

arnie - Nie 26 Wrz, 2010 22:35

agata1968 napisał/a:
A Ty nie wiesz,co brałam ja

Ależ wiem,brałaś antydepresanty(jak sama napisałaś),leki uzależniające w nieporównywalnie mniejszym stopniu niż to co odstawia Angelika.
Pozdr.

agata1968 - Nie 26 Wrz, 2010 22:56

Czyż jeden jest antydepresant na świecie?No i ten mój nie miał cech uzależniacza.
Angeliko-odezwałam się tu ze swoim doświadczeniem lekowym nie po to,by porównywać.Porównywanie kojarzę z zawodami-ja więcej!ja lepiej!ja szybciej!Opisałam fragmencik swego życia i tyle.
Dobrej nocki arnie.
Malutka-dbaj o siebie.

Angelika - Pon 27 Wrz, 2010 08:01

agatko ależ Ja o tym wiem :-) Antydepresantu nie odstawiam,przynajmniej nie czas teraz na niego.Odstawić teraz to trzeba to świństwo które tyle czasu brałam.
agata1968 napisał/a:
Nie mogłam tego pojąć,że nie czuję efektów tego leku,zażywając go,a nie biorąc jednej dawki,od razu poczułam,co to jest.
Ja po moim antydepresancie odczułam różnice tak po ok 3-4 tygodniach-ustały napady lęku a to najważniejsze.Przy drugim podejściu(Odstawiłam wtedy go sama)ggy znów zaczełam brac go nic nie czułam,ale też za szybko się poddałam,cyhyba potrzebowałam więcej czasu.Teraz,nie wiem-wiem tylko ze nie mam napadów lękowych a to o to chodzi.Za to odstawiając benzodiazepine nie jest mi czasami najlepiej,dlatego robie to ćwiarteczka po ćwiarteczce.Musi się udać :-)
arnie napisał/a:
On z premedytacją jako terapię szokową zapisał...ten lek od którego jestem uzależniony
Swoją drogą arnie to" niezły"ten profesor :evil:
arnie - Pon 27 Wrz, 2010 16:41

Nie jeden oczywiście ale antydepresenty wziąłem jako zespół leków o określonym składzie i podobnym działaniu.Oki.
Angeliko!!!
Uda się.
W czasach kryzysu myśl sobie,co to za cholerstwo skoro tak Cię teraz rzuca:).Oby tego rzucania było jak najmniej.Pamiętam jak myślałem,czy by się nie pożegnać ze wszystkimi bo pewnie tego nie przeżyję i jest to pewne.Zaraz do tego dodawałem-no i umrzesz a nie weżmiesz tego!!!
Albo leżałem w nocy i wydawało mi się,że leżę w trumnie,która się zapada i rzucają na mnie ziemię,dusiłem się w takim jakby półśnie,zlany potem,ledwo żywy dowlokłem się do kibla i puściłem pawia.Albo serce które biło w sposób niewyobrażalny i pieczenie,że myślałem,że to zawał.
Nie no miałem ostre historie ale myślę,że Ty przy tych ćwiartkach nie bedziesz miała tak żle.
Antydepresanta zostaw w spokoju,on Cię lekko stabilizuje.
A tak w ogóle ściśle pod kontrolą lekarza.
A profesor mój jest szefem kliniki neurologicznej w Posen,byłem u niego prywatnie by jeszcze bardziej zwiększyć swoje szanse na wyjście z tego zespołu abstynencyjnego.Powiedziałem mu wszystko o sobie tzn.o uzależnieniach o tym,że jestem alkoholikiem itd.A on właśnie tak ze mną wyczynił.Od razu nabrałem wątpliowści ale pamiętam,że tłumaczył mi że ma to być na zasadzie jakiegoś szoku itd,więc mu zaufałem.
Kto by nie zaufał "najlepszemu neurologowi w mieście"?.Poza tym bardzo negował ten środek-nieważne,nic z tego nie rozumiem na dzień dzisiejszy.
Angeliko trzymaj sie.

Angelika - Pon 27 Wrz, 2010 16:44

arnie napisał/a:
Uda się.
No innego wyjścia nie widzę :-) To jest straszne swiństwo którym trułam się tyle lat.Teraz czas go pożegnać :-)
bezio67 - Pon 27 Wrz, 2010 20:36

Tak, trzeba czasu, a wszystko będzie dobrze. Pogody Duszka.
Angelika - Wto 28 Wrz, 2010 07:30

bezio67 napisał/a:
trzeba czasu
Wiem że na wszystko Trzeba czasu.Szkoda tylko że troszkę póżno to odkryłam,no ale... ;-) Bezio Tobie również Pogody duszka i tej codziennej :-)
ela_102 - Wto 28 Wrz, 2010 09:37

Cytat:
Szkoda tylko że troszkę póżno to odkryłam


jakie późno Angela?
O całe 10 lat wcześniej ode mnie :lol:

Dobrego Dnia :-)

Sebanitka - Pią 01 Paź, 2010 19:07

Angelika, jak Ci dzisiaj? czujesz się choć trochę lepiej?
agata1968 - Pią 01 Paź, 2010 23:37

No właśnie!Malutka-skrobnij coś.
Angelika - Nie 03 Paź, 2010 14:09

ela_102 napisał/a:
O całe 10 lat wcześniej ode mnie
Zawsze lepiej"Póżno niż wcale"Tak sobie tłumacze czasami :588:
Sebanitka napisał/a:
jak Ci dzisiaj? czujesz się choć trochę lepiej?
agata1968 napisał/a:
!Malutka-skrobnij coś.

Już piszę.Czas zajmuje sobie jak mogę.Ostatnio nawet mi go zabrakło-ale to zasługa pracy,miałam jej więcej niż zazwyczaj.Teraz to nawet przydatne,gdyż od kilku dni mam codziennie epizody lękowe,wiedziałam że tak może być,ale to i tak utrudnia mi zycie-taka cena za odstawianie świństwa.Staram sie wtedy mówic sobie że to tylko w mojej głowie się dzieje,że przecież już nie raz przez to przechodziłam.Nie bardzo mam możliwość zrobienia czegoś innego,bo zamiennik nie działa na mnie.Ale to też było do przewidzenia,bo jak ma zadziałac cos "słabego" gdy organizm przyzwyczajony jest do "silnego" środku.Bardzo pomaga mi gdy jestem czymś zajęta,nawet kupnem chleba w sklepie,byle by nie byc wtedy,w tej danej chwili "samej"i tlumaczeniu sobie ze to co czuje np.ból głowy-to "tylko" ból głowy a nie udar mózgu i próbuje się sama nie nakręcać bardziej,bo wiem ze gdy ja zaczne sama sobie "dopowiadać" historie do moich dolegliwości to już koniec.Nigdy wcześniej nie zastanawiałam sie nad tym jaką głupote robie biorąc to świństwo,dopiero teraz gdy nie chce brac i odstawiam widze ile to kosztuje,i jaka cene trzeba zapłacić by się od tego uwolnić.Ale jak piłam tez nie myślałam o "skutkach".Wiec na wszystko chyba przychodzi czas i za wszystko trzeba zapłacić.Pewnie gdybym dalej piła,dalej brałabym ten lek i tak w kółko.W każdym razie pogotowia jeszcze nie wezwałam więc nie jest żle,zazwyczaj nie wytrzymywałam napiecia,nakręcałam się sama i gdy już przyjeżdzali zawsze by ł zastrzyk uspokajający,ta sama diagnoza i odjeżdzali.Prawie zawsze i tak chodziło o sama świadomość ich obecności(lekarzy) niż leku uspokajającego,bo gdy wiedziałam już że jadą zazwyczaj jakoś mi wtedy przechodziły objawy.Mam nadzieję ze z czasem w końcu odejdzie to co teraz od kilku dni próbuje mną zawładnąć.Dziękuje ze jesteście :-)

bezio67 - Nie 03 Paź, 2010 15:35

Będzie dobrze. Pogody Duszka.
Angelika - Nie 03 Paź, 2010 15:46

bezio67 napisał/a:
Będzie dobrze. Pogody Duszka.
Mam nadzieję i dziękuje :-) Tera siedzę i czuje że mi się wykrzywia prawa dłoń ,wstałam ,otworzyłam okno by nabrać powietrza,i nadal nie przechodzi,mam poczucie "nierealności" tego co w okolo.I już zaczynam "wariować"-bo wie że to pierwszy sygnał nadchodzącego "napadu lękowego' i mimo iż wiem ze od tego się nie umiera(jak to mówila zawsze moja była pani psychiatra)to ciężko mi nad tym zapanować.Dlaczego ta moja głupia głowa nie chce przyjąć do wiadomości że to tylko"psychika"że tak naprawdę mimo fizycznych objawów,nic mi nie jest.Jestem teraz strasznie zdenerwowana.Rozwazam pogotowie.Boję się.
Sebanitka - Nie 03 Paź, 2010 15:54

Angelika napisał/a:
Jestem teraz strasznie zdenerwowana.Rozwazam pogotowie.Boję się.


nie lekceważ objawów...kurcze, martwię się...lekarka mówiła Ci coś o tym jakie mogą być objawy odstawienia leków? stosujesz się do jej zaleceń?

Angelika - Nie 03 Paź, 2010 15:59

Sebanitka napisał/a:
nie lekceważ objawów
Nie lekceważe.Nie jestem na szczęście już sama w mieszkaniu.Tez się boje.Wiedziałam Dominiczko ze napady mogą się nasilić. Objaw jego odstawienia własnie przeżywam.Dam rade.W razie czego zawsze moge wezwać pogotowie-teraz spróbuję się czymś zająć.Może minie jak pozostałe.Nie martw się Nikuś :588:
arnie - Nie 03 Paź, 2010 16:03

Angeliko!!!!
Wiem jak się czujesz,naprawdę!!!
Wiem też,że takie chwile jak te są nieuniknione,wiem też,że żaden lek nie zastąpi tego świństwa a jedynie pozwala niewidocznie zmniejszyć objawy,których nie jesteś w stanie ocenić(jest lęk straszny ale nie taki że chodzisz po ścianach).
Musisz wytrzymać,nie ma wyjścia-niestety nie obiecam Ci,że to przejdzie dzisiaj ale do cholery przejdzie!!!!!!
Bądz tutaj i pisz i staraj się nie dać zawładnąć całkowicie temu.Ja po prostu siadałem i mówiłem sobie,że właśnie umieram i się jakby nie broniłem przed tym,strasznie się bałem ale stwierdziłem,że nie mam wyjścia-nic mi nie zostało-albo umrę albo przeżyję.
Wiem jakie to irracjonalne i wiem ile to kosztuje.
To tylko wyobrażnia Angeliko,tylko Twój strach urasta do granic obłędu.Nie daj mu się.Ten "lek"będzie uderzał w Ciebie w Twoje najczulsze punkty ale pamiętaj,że to tylko reakcja Twojego organizmu domaga się tego środka.Nic więcej!!!!
Trzymaj się!

arnie - Nie 03 Paź, 2010 16:04

Pamiętaj zawsze możesz wezwać pogotowie i oni przyjadą,pomogą...ale miej tą świadomość ale staraj się nie korzystać z tego:)
jobael - Nie 03 Paź, 2010 16:54

Sebanitka napisał/a:
nie lekceważ objawów...kurcze, martwię się...lekarka mówiła Ci coś o tym jakie mogą być objawy odstawienia leków?

Angeliko, nie na wszystkich jednakowo działają leki, jak i ich odstawienie. Stosuj się do rad lekarzy, bo u nas to jest jedynie forum, ale nie ma specjalistów.
Może trzeba zmniejszyć dawki, może zmienić lekarza, może odrzucić całkiem, może zmieniać lek na inny? Ale któż to wie? Jedynie lekarz.
Nie jestem zwolenniczka leków, ale doradzanie Tobie, żebyś odstawiła leki, wiąże się z odpowiedzialnością moralną, za ewentualne skutki odstawienia.

Dobrze, że nie jesteś sama.

arnie - Nie 03 Paź, 2010 19:08

Angelika odstawia je pod okiem i w/g scenariusza psychiatry.
agata1968 - Nie 03 Paź, 2010 19:41

Angeliko,a nie ma takiej opcji,by je odstawiać będąc w szpitalu przez tydzień lub dwa?Trzymaj się dzielnie.Masz mądrą główkę,poradzisz sobie.Wspieram Cię myślami.
ela_102 - Nie 03 Paź, 2010 20:18

Cytat:
.Prawie zawsze i tak chodziło o sama świadomość ich obecności(lekarzy) niż leku uspokajającego,bo gdy wiedziałam już że jadą zazwyczaj jakoś mi wtedy przechodziły objawy.Mam nadzieję ze z czasem w końcu odejdzie to co teraz od kilku dni próbuje mną zawładnąć.


A mi szczęka opadła gdy to przeczytałam. Tylko pogratulować świadomości.
Dzielna z Ciebie dziewczyna :-)

Angelika - Nie 03 Paź, 2010 22:11

Arnie dokładnie wiesz jak się czuje,to bardzo mi pomaga.Dziękuje.Sama lepiej nie umiałabym tego opisać.Umieranie przerabiałam za każdym razem,niestety Ja nie potrafie się temu poddać i zawsze z tym walczyłam.Jobael ja już biorę strasznie małe dawki,dlatego tak to wygłąda.Przez pierwsze dni był spokój,teraz się zaczeło.Bez lekarza nie podjełabym sie tego sama,ale jak jutro nadal to się znów powtórzy zawitam do niej jeszcze w tym tygodniu,nie będe czekała do przyszłego,tak jak mam wizytę.Agatko pewnie i taka opcja by sie znalazła,już się nie bronie,i gdyby miało to trwać dlużej,lub gdyby nic innego nie pomagało to niech mnie biorą do szpitala( swoja drogą tam pewnie nic by mi nie było)Elu na razie tylko ta świadomość mi pomaga,tylko to jak sobie wmawiam że to tylko moja psychika odbiera to tak a nie inaczej.A dziś posprzatałam,pozmywałam,robiłam wszystko by nie myśleć.Dobrze że nie byłam sama.Sama zaczełabym sie nakręcać. Do tego momentu jest dobrze.Czuję się dziwnie,ale czuje też zmęczenie więc mam nadzieję że zasnę szybko a gdy się obudze będzie pora na pracę.Dziękuje Wam za to że Jesteście!S :-| ama świadomość bycia tu i pisania ogromnie pomaga.Bardzo pomaga
jobael - Nie 03 Paź, 2010 22:14

Angelika napisał/a:
Jobael ja już biorę strasznie małe dawki,dlatego tak to wygłąda.Przez pierwsze dni był spokój,teraz się zaczeło.Bez lekarza nie podjełabym sie tego sama,a

No to mi lżej, bo już byłam bardzo zmartwiona.

Sebanitka - Nie 03 Paź, 2010 22:18

Angelika napisał/a:
świadomość bycia tu i pisania ogromnie pomaga.Bardzo pomaga

to pisz pisz :)

i dobrze, że nie jesteś sama! wierzę, że postępujesz zgodnie z zaleceniami!
3-maj się mocno i życzę dobrej nocy

Angelika - Nie 03 Paź, 2010 22:18

Az taka odważna nie Jestem :-) Przyszło mi zapłacić za "Lata" brania tego.Wierze że będzie dobrze.Musi być.Innym się udaje-mi też musi.
agata1968 - Nie 03 Paź, 2010 22:35

Uda się,bo tego chcesz.
Śpij spokojnie.

Emma - Nie 03 Paź, 2010 22:37

Wiem Angeliko, co to lęk, to wszystko o czym piszesz, więc doskonale rozumiem Twoje uczucia. Choć przeżywałam to jeszcze w czasie picia, w ostatnim roku.
Brałam dorażnie różne prochy, te co Ty. To były bardzo silne lęki, na granicy obłędu.
Dziś już nie ma po tym śladu. Zdarzają się lekkie niepokoje, ale bardzo rzadko. Pomaga mi modlitwa, wtedy też pomagała. Więc jeśli to pomoże pomodlę się za Ciebie, wierzę, że sobie poradzisz. Będzie dobrze :-) Przytulam Cię ciepło.

Angelika - Pon 04 Paź, 2010 08:24

Emmo bardzo dziękuje :588: Zapewne alkohol tez odgrywa tu jakąś role.Tyle tylko że gdy piłam,zazwyczaj się upijałam gdy np.musiałam poczekać z 3 dni by wykupić lek a wiedziałam że "napady lękowe" mogą przyjść.
Emma napisał/a:
na granicy obłędu.
Wiem jak to jest,nawet jezeli wszystko dzieje się w głowie-objawy fizyczne są odczuwalne.Jas już nawet nie pamiętam ile razy tak "umierałam".
Emma napisał/a:
Dziś już nie ma po tym śladu
Bardzo mnie to cieszy i dodaje otuchy.
Emma napisał/a:
Więc jeśli to pomoże pomodlę się za Ciebie
Jestem pewna ze pomoze i bardzo Tobie dziękuje.
Wczoraj zasnełam,z uczuciem"nierealności'ale się udało.Dziś już za 20 min musze wyjąć do pracy więc staram się o niczym innym nie myśleć.Bedzie dobrze.

izunia - Pon 04 Paź, 2010 08:30

Angelika napisał/a:
Wierze że będzie dobrze.Musi być.Innym się udaje-mi też musi.

Oczywiście, że się uda. Nie bój się Angelika i pomalutku rób swoje. Przejdziesz przez to i będziesz silniejsza.
:-)

Jagna - Pon 04 Paź, 2010 09:44

Angelika napisał/a:
Az taka odważna nie Jestem :-) Przyszło mi zapłacić za "Lata" brania tego.Wierze że będzie dobrze.Musi być.Innym się udaje-mi też musi.


Jesteś dzielna Angeliko, uda się, bo bardzo tego chcesz. Bądź w kontakcie z lekarzem, o ile ostawienie alkoholu może się odbyć w warunkach domowych( chociaz także nie zawsze) o tyle odstawienie silnych psychotropów jest zalecane na oddziale szpitalnym. Dobrze, że nie jestes sama w domu.
Gdyby było krytycznie , nie bój się dzwonić po pogotowie a nawet jechać do szpitala. Z każdym dniem jesteś bliżej wolności, jestem z Tobą i czytam Cię codziennie, pozdrawiam cieplutko ! Dobrego dnia 8-) :-) :-) :-) :-) :->

agata1968 - Pon 04 Paź, 2010 22:53

Pozdrawiam Cię Malutka.
Angelika - Wto 05 Paź, 2010 07:43

Dziękuje wam za tyle miłych słów :588: Wczoraj w pracy już nie dałam rady,pojechałam umówić się na czwartek do lekarza.Czułam wykręcanie dłoni,silny napierający ból na głowę i to uczucie dziwne jakby wszystko wokoło było inne.Dziś już jest dobrze i czuje się dużo lepiej.Nie wiem czy nie zaczełyśmy czasem od zbyt małej dawki,pewnie dowiem się w czwartek.Nie mogłam przenieść swojego zarejestrowania z przyszłego tygodnia na ten,ale ojde i poczekam aż skończy przyjmować pacjentów.wejde i powiem że potrzebuje TERAZ pomocy.Jestem pewna że mnie przyjmie,już 2 razy poszłam nie umówiona w tym dniu i bez żadnego problemu zostałam przyjęta. Wczoraj zastanawiałam się nad jednym z moich zachowań po tym leku.Jeszcze za mało czasu by wyciągać jakieś wnioski,ale mam wrazenie ze powodował u mnie nie wiem jakiego dokładnie słowa użyć ale wydaje mi się że "agresję".Może nie tylko u mnie.może ktoś też tak miał ze prócz uczucia "spokoju" i "senności" też był bardziej agresywny-a może wyciągam złe wnioski.To się pewnie okaże i spytam lekarke czy agresja moze być wynikiem brania tego leku.W kazdym razie dzis jest dobrze z czego ogromnie się ciesze.Po poludniu znów terapia indywidualna,potem grupowa więc czas zajęty,no i w gronie ludzi co daje ogromne poczucie bezpieczeństwa nawet gdyby coś było nie tak. Ja również pozdrawiam Was gorąco :-)
Emma - Wto 05 Paź, 2010 13:12

Uczucia złości, powiązanie są ze strachem. Mój organizm też tak broni się przed nim, używając złości. Jeśli wszystkiego we mnie jest w sam raz, jest spokój, a ze strachu zostaje naturalny instynkt ostrożności, przewidywalności. Jest też druga strona medalu:
Za duża odwaga, która przechodzi w pewność siebie, również powoduje u mnie
uczucia złości.
Wszystko zależy od tego jak wyrażam złość, ale tego uczyłam się na terapii. I to ciągła praca nad sobą.
To bardzo szerokie zagadnienie, ale tak w skrócie mogłabym powiedzieć.

Wtedy, kiedy tak bardzo bałam się, wyczytałam,że te uczucia lęku spowodowane
przez mieszanie alkoholu z prochami, to iluzja i tego lęku tak naprawdę nie ma. Choć mnie wydawało się, że ma nawet formę.
To też pomagało mi zmiejszyć go. Dopadał mnie w momencie, kiedy moje oczekiwania nie były spełnione, jakiekolwiek. Im bardziej byłam pogodzona z rzeczywistością, tym
było ich mniej. Alkoholem i tabletkami niwelowałam skutek, ale przyczyny we mnie zostawały, dlatego lęk wracał. Poza tym uczucie samotności, wyizolowania.
I choć do dziś czasem wolę być sama, lecę do ludzi. Poza tym lubię być wśród innych :-)

arnie - Wto 05 Paź, 2010 20:58

Wierzę Angeliko,że wytrwasz i widzę dzielną bardzo fajną osobę!!!
Ostatnio jestem zbyt padnięty by dużo pisać ale czytam i mocno kibicuję.
Stany wykręcania i nierealności również miałem :mrgreen: .

ela_102 - Wto 05 Paź, 2010 21:15

Może to tylko moje wrażenie lub nieznajomość Ciebie Angeliko, ale ja wyczytuję w Twoich postach większe opanowanie i przemyślność. Wyraźnie mniej chaosu i pewnej "dziecinności".
Może to właśnie ten pozytywny objaw ostawienia leku?

Ściskam :-)

Angelika - Sro 06 Paź, 2010 08:53

arnie napisał/a:
Stany wykręcania i nierealności również miałem :mrgreen: .
Może nie powinnam tak pisać,bo to strasznie głupio zabrzmi ale cieszy mnie fakt że nie tylko Ja miałam takie objawy.Sama swiadomośc że ktoś tez tak to odczuwał daje mi poczucie że "te objawy"-to nie powód do tego bym umierała.Co oczywiście nie znaczy arnie że cieszę się ze TY to przeżywałeś.Bo nie cieszy mnie to wcale u kogokolwiek.To są przykre objawy.
arnie napisał/a:
Ostatnio jestem zbyt padnięty by dużo pisać ale czytam i mocno kibicuję.
Bardzo mnie cieszy że jesteś :-)
ela_102 napisał/a:
Może to tylko moje wrażenie lub nieznajomość Ciebie Angeliko, ale ja wyczytuję w Twoich postach większe opanowanie i przemyślność. Wyraźnie mniej chaosu i pewnej "dziecinności".
Może to właśnie ten pozytywny objaw ostawienia leku?
Ciesze się jeżeli tak jest i że tak czujesz :-) Jeżeli natomiast to prawda,to zasługe przypisałabym braku alkoholu w organiżmie i moze zwiekszonego uczucia spokoju w życiu.A po odstawieniu zupełnie tego świństwa to już w ogóle powinno być super :mrgreen: Dziękuje Tobie :588: Również ściskam mocno.
A dziś czuje się w miare dobrze.dłonie nadal są jak sparaliżowane,ale staram się nie skupiac na tym,zrobiłam sobie melisy,zjadłam śniadanie,wyszłam z psem,jednak zdecydowanie pojde na czwartkową wizytę,uważam że powinnyśmy zrobic coś by zminimalizować te skutki.Moja terapeutka też zawsze się pyta o leki i wizyty u psychiatry więc czuje się lepiej ze swiadomością ze ona także pilnuje tego by było mi dobrze.Pozdrawiam Was gorąco. :-)

Angelika - Sro 06 Paź, 2010 09:41

Emma napisał/a:
to iluzja i tego lęku tak naprawdę nie ma. Choć mnie wydawało się, że ma nawet formę.
To też pomagało mi zmiejszyć go.
Ja wciąż codziennie sobie to powtarzam.To Iluzja!Jednak formę ma,w postaci fizycznych objawów.Ale i tak wszystko Jest w głowie!
Emma napisał/a:
Alkoholem i tabletkami niwelowałam skutek, ale przyczyny we mnie zostawały, dlatego lęk wracał.
Dokładnie Emmo jest tak jak piszesz.
arnie - Sro 06 Paź, 2010 17:20

Jeśli mogę poradzić jeszcze to w ciężkich chwilach weż to opracowanie co ci dałem i czytaj je o objawach odstawienia itd,czytając to uznasz,że tak ma być i że to normalne,że wariujesz:).Wydrukuj sobie to i trzymaj przy sobie.
Myślę,że jesteś w tej chwili na prawdziwej drodze,która Cię uwolni od wielu dolegliwości.
Pozdr.

Sebanitka - Sro 06 Paź, 2010 17:42

arnie napisał/a:
Myślę,że jesteś w tej chwili na prawdziwej drodze,która Cię uwolni od wielu dolegliwości.


myślę podobnie

Angie, nie piszę zbyt wiele u Ciebie, ale zaglądam i czytam.

Całym sercem jestem z Tobą

agata1968 - Sro 06 Paź, 2010 23:50

Angeliko,nie mam czasu ostatnio,ale czytam i jestem.Pozdrawiam.
Angelika - Czw 07 Paź, 2010 07:38

Dziękuje Ze Jesteście.Arnie nie pomyślałam o wydrukowaniu.Ale to dobry pomysł.mieć to przy sobie w torebce. :-) Sebanitko wiem że masz teraz w domku "urwanie głowy"oby wszystko poszło zgodnie z planem :588: Agatko,też Cie czytam i wiem ile masz teraz problemów,mam nadzieję że wszystko Ci sie dobrze ułoży :-) A dziś mam wizyte z panią doktor,może zmienimy coś w dawkowaniu albo,zmienimy zamiennik,bo ten działa tak jak kubek melisy,czyli w ogóle :-/ Nie dziwie się temu,ale moze jest coś nieuzalezającego a z drugiej strony minimalizującego objawy.Naprawdę nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo mój organizm uzależnił się od tego.Gdy odstawiałam alkohol też go jeszcze brałam,nie trzęsły mi sie wtedy ręce,nie czułam niepokoju.A teraz,koszmar.Nie wspominam juz o tym co zrobił z moją pamięcią przez te lata.Dzis wziełam zamiennik,zjadłam juz śniadanko,i po południu na wizytę(troszkę niezapowiedzianą)A piętro niżej na grupe.Wszystko mam w jednej kupie.Ale to chyba dobrze.Pozdrawiam Was z chyba jednak chłodnego Poznania :-)
ela_102 - Czw 07 Paź, 2010 10:03

Cytat:
po południu na wizytę(troszkę niezapowiedzianą)A piętro niżej na grupe.Wszystko mam w jednej kupie.Ale to chyba dobrze


Nie może być lepiej :lol:
Dobrego Dnia "dzwoneczku" i dziękuję za "głębsza" wizytę :-)

arnie - Czw 07 Paź, 2010 18:05

Napisz co tam lekarz Ci powiedział.Trzymaj się,wierzę,że dasz radę!!!!
Sebanitka - Czw 07 Paź, 2010 19:15

arnie napisał/a:
Napisz co tam lekarz Ci powiedział


no właśnie :)

hanys - Czw 07 Paź, 2010 19:34

arnie napisał/a:
Napisz co tam lekarz Ci powiedział
ciekawość to ...... jak będzie chciała to sama powie bez ponaglenia
arnie - Czw 07 Paź, 2010 19:36

A ja tam jestem ciekaw i tyle :mrgreen:
agata1968 - Pią 08 Paź, 2010 00:44

Ja też jestem ciekawa.
Angeliko-dzielna jesteś!

Angelika - Pią 08 Paź, 2010 08:35

Wcieło mi posta.Wróciłyśmy do "połówki"z dawki która biorę.Rano i przed snem.Zamiennika innego nie przepisała,mimo iż Ja nie czuję efektu tego leku.Zwiększyłyśmy za to dawkę antydepresantu i teraz jestem na maksymalnej dawce czyli dla mnie to 2 tabletki.Dużą nadzieję pokładam w tym leku gdyż kiedyś naprawdę mi pomógł gdy byłam już też na dawce maksymalnej.Choć powinnam również chodzic na psychoterapie bo napady lękowe są skutkiem,a przyczyna lezy pewnie gdzies głęboko.Boję się że zwiększenie dawki psychotropu nic mi nie da,przyzwyczaiłam organizm do dużo większych dawek czasami biorąc je jak cukierki np. na nastepny dzień gdy wcześniej wypiłam,bo wtedy nie trzęsłam się cała.Czasami boję się ze w ogóle nie uda mi sie tego rzucić.Jestem zła na to że sama sobie to zafundowałam.Będziemy sie również widywać raz w tygodniu.To smutne że musze brać tyle leków by rzucić jeden który i tak nadal biorę,a nawet jeżeli uda mi sie w końcu od niego uwolnić nadal zostane na antydepresancie który bardzo pomaga na napady lękowe ale tez jest lekiem.A jak w ogóle nic mi nie wyjdzie i wciąż będe musiała brać i brać? Na terapi mówiłam o tym że odstawiam ten lek-nie Ja jedna znam go tak "dobrze"inni też mieli z nim do czynienia,jeden ma nadal.Smutne to.
Emma - Pią 08 Paź, 2010 10:30

Nie złość się na siebie Angeliko. Przecież odstawiasz lek, który jest taki grożny.
A i tego drugiego też pozbędziesz się.
Wszystko wymaga czasu i cierpliwości.
Pomalutku dojdziesz do celu. Najważniejsze, aby nie rezygnować.

Pozdrawiam!
:575:

jobael - Pią 08 Paź, 2010 10:36

Emma napisał/a:
Nie złość się na siebie Angeliko. Przecież odstawiasz lek, który jest taki grożny.
A i tego drugiego też pozbędziesz się.
Wszystko wymaga czasu i cierpliwości.
Pomalutku dojdziesz do celu. Najważniejsze, aby nie rezygnować.

No i co tu mogę dodać? Chyba jedynie to, że czas działa na Twoją korzyść.
Powoli ale do przodu idziesz, a to już sukcesik niemały.

ela_102 - Pią 08 Paź, 2010 12:02

Cytat:
Na terapi mówiłam o tym że odstawiam ten lek-nie Ja jedna znam go tak "dobrze"inni też mieli z nim do czynienia,jeden ma nadal.Smutne to.


Angeliko, wiem z własnego doświadczenia, że nawet smutek może być bardzo konstruktywny.
Każde uczucie przeżyte na trzeźwo przemienia nas i ukonkretnia.
Nie to, że masz tyle swoich kłopotów, potrafisz zasmucić się nad innymi.
To świadczy tylko o jednym, o wielkiej wrażliwości, empatii czyli jest ok.

arnie - Pią 08 Paź, 2010 17:13

Powinnaś jak najbardziej chodzić na psychoterapię i to nie wiem czy taką tylko alkoholową ale nie za dużo od razu,myślę,że rzeczywiście żeby pokonać lęk musiałabyś sięgnąć głębiej.
Co do leków-rzeczywiście jest ich dużo w Tobie ale też jest nadal dużo Ciebie w lekach Angeliko.Nie jest to żaden wyrzut,po prostu musisz uzbroić się w cierpliwość.
Jeśli chodzi o branie tego specyfiku i podobnych jemu,bierze go naprawdę full ludzi np.mój ojciec,który jakby się go ktoś zapytał np.na temat psychotropów zacząłby wywód jak to ludzka głupota itd,myślę,ze nawet jakby go przypalali to nie przyznałby się do tego,że bierze od ponad 20 lat i jest niewolnikiem tego-jest zgorzkniałym hipohondrykiem fanatykiem.
Postaraj się uwalniać od leków a nie szukać leku na lek.
Pozdr.

Angelika - Sob 09 Paź, 2010 09:58

Emmo,Elu1,elu 2,arnie Dziękuje że Jesteście tu w ta trudnych chwilach.Dzisiaj wziełam swoją dawkę,dawke drugiego,a przed snem dodatkowo dołoze sobie jeszcze jedną.Czuje się troche jak "apteka"tam w srodku,choc takie coś powinnam czuć juz duzo wcześniej,gdy jadłam je jak cukierkii piłam. I na nie i brałam po piciu.Ale jakos wtedy w ogóle o tym nie myślałam.Dzis jest ok.Gorzej spałam,wciąż się budziłam z walącym sercem,co powodowało że strach przyjął forme"ataku serca"ale właczyłam TV,pochodziłam po mieszkaniu,znów się polożyłam ogladająć cokolwiek,i zasnełam,chyba juz ze zmeczenia.Arnie co do psychoterapii na pewno będe musała kiedys podjać decyzje by na nią iść(zwiazaną z lękiem) tylko teraz też nie wiem czy jest na to odpowiedni moment.
arnie napisał/a:
Postaraj się uwalniać od leków a nie szukać leku na lek
Bardzo bym chciała zyc bez nich.Sukcesem będzie życ bez tego "jednego konkretnego"mam nadzieję ze wtedy znajdzie sie tez jakiś sposób by pokonać lęk inaczej,a nie być ciągle na antydepresancie.Wtedy pewnie będe musiała pomyśleć o psychterapii.Pozdrawiam Was serdecznie.ze słonecznego ale cholernie zimnego Poznania.
Ps.Arnie mam pytanie które juz cho cho..chodzi mi po głowie-Czy Ty także miałes po nim uczucie ze jest Tobie zimno,?(pomijając już fak że w ogóle jest zimno) U reszty pewnie takze :-)

jobael - Sob 09 Paź, 2010 11:41

Cytat:
Pozdrawiam Was serdecznie, ze słonecznego ale cholernie zimnego Poznania.

Rano o 8ej na moim termometrze widziałam 0 stopni. Teraz widzę 9.
Pozdrawiam.

Angelika - Sob 09 Paź, 2010 12:21

jobael napisał/a:
Rano o 8ej na moim termometrze widziałam 0 stopni. Teraz widzę 9.
Czyli nie tylko tu tak zimno.A Ja tak lubię lato i to ciepło promieni słonecznych.Trzeba poczekać :-)
arnie - Sob 09 Paź, 2010 13:04

Było i zimno i przeraźliwie sucho,czułem się jakiś taki wysuszony ogólnie,kupiłem nawet jakiś balsam do ciała ale to nie o to chodziło,to w głowie siedziały jakieś irracjonalne odczucia.W ogóle uczucie takiego odrealnienia towarzyszyło mi dośc długo.
Jeśli chodzi o tą koncentrację na lekach,staraj się właśnie od tego uwalniać-od ciągłej koncentracji na nich,po prostu są,odzwyczajam się ale staraj się uwalniać jak najwięcej życia od nich.Wiem,że to trudne ale musisz powoli dążyć do wolności od nich także w głowie,życiu itd.
Co do psychoterapii(lęk i inne)jeszcze nie teraz,na razie niech bedzie ta alkoholowa,która powinna też trochę zachaczać o zachowania destruktywne.

Angelika - Sob 09 Paź, 2010 13:24

arnie napisał/a:
.Wiem,że to trudne ale musisz powoli dążyć do wolności od nich także w głowie,życiu itd.
faktycznie to trudne.Bo nie oszukujmy sie są ogromną częścią mojego życia.Od dawna już były.Tak jak uzależnienie od alkoholu było dla mnie zrozumiałe,tak od kiedy odstawiam (***)nie mogę nadal pojąć że można ąz tak się uzależnić,że nie mogę po prostu powiedzieć sobie "od dziś już nie biorę" i wyrzucić je.
arnie napisał/a:
,to w głowie siedziały jakieś irracjonalne odczucia
Ja juz powiesiłam sobie nad biurkiem kartke na której napisałam markerem"to tylko w twojej głowie"-szkoda tylko ze nie potrafie jeszcze oszukać ciała.Ale Ty dałeś rade(I to dość niebezpiecznie je odstawić)To i mi mam nadzieję się uda!
agata1968 - Sob 09 Paź, 2010 14:28

Hej Malutka,napisz sobie jeszcze ,,dam radę,bo chcę".I fakt,nie myśl o lekach.Traktuj to,jak mycie zębów,jedzenie obiadu itp.Oddal się od krążenia wokół tabletek.Może powymyślaj cudaki,które zrobisz z modeliny?Albo czytaj lekkie książki?Albo pisz do nas o wszystkim i o niczym.
Przytulam wirtualnie.

jobael - Sob 09 Paź, 2010 15:27

Angeliko, a kiedy ostatnio byłaś na mityngu? Bardzo dożo uwagi poświęcasz lekom.
Jest to niewątpliwie uzależnienie krzyżowe, z którego wychodzi się, jeśli tego chcieć.
Nie piszesz nic o mityngach. Czy może czegoś nie doczytałam?

Angelika - Sob 09 Paź, 2010 20:38

Elu tak jak wcześniej pisałam byłam z koleżanką z terapii na "jej miting" na litewskiej.Potem poszłyśmy jeszcze raz.Ale to prawda,dużo czasu poświęcam lekom i psychiatrze,a także swoim trzem terapią.Rzeczywiście od kiedy odstawiam psychotrop,cała moja uwaga skupiona jest na lękach.Postaram się już tak na tym nie skupiać i pisać więcej o tym co się dzieje poza tym.
Angelika - Sob 09 Paź, 2010 20:53

Agatko o pierdółkach też będe pisać.Od jakiegoś czasu nie mam chwili na lepienie z masy,praca,Terapie,psycholog,psychiatra. No i od tamtego momentu gdy się wkurzyłam że mi nie wychodzi,jakoś "obraziłam"się na mase solna".Ostatnio nawet się do niej zabierałam,ale boje sie porażki.Ostatnio myślalam nawet nad tym by ulepić mojego psa-ale ciezko ulepić tak grubego labradora.
arnie - Sob 09 Paź, 2010 22:34

Angeliko :mrgreen:
Pisz sobie pisz o wszystkim Angeliko,nie jest tutaj intencją jak myślę wszystkich moich poprzedników jak i mnie,wytykanie Ci wad,zwracam tylko uwagę i myślę sobie tak naprawdę co dla Ciebie najlepsze a że przeszedłem to,to staram się Cię trochę prostować wtedy kiedy łapiesz fixa na punkcie leków.Pomyśl sama sobie ile na to poświęcasz:tu rano ćwiarteczka,potem 2(może pomogą),potem ten co nie pomaga(do cholery czemu on nie działa)no jeszcze pół ****(niby dobrze,że więcej bo nie będzie tych cholernych lęków ale czy na pewno dobrze,że znów biorę pół,przecież i tak kiedyś muszę zejść z tego cholernego ***).
Te nawiasy to próbuję odgadnąć Twoje myśli :mrgreen: nie wiem czy mi się udaje ale nie chodzi o celowanki ale o pomoc Tobie.
Powiem tak,baaardzo jestem pełen podziwu dla tego co robisz i mam do Ciebie duży szacunek,powtarzam:jesteś na właściwej drodze...niestety w tej chwili bardzo trudnej,dla wielu niemożliwej.Rozumiem Twój stan,Twoje myśli i nakręcania,lęki,zimno itd.
Wielu tego nie rozumie ale nie dlatego są gorsi lub lepsi.Uczucie odstawiania tego świństwa jest tak niedoopowiedzenia że trudno to zrozumieć-chwala dla tych co nie musieli.
Podobnie jak Ty,alkohol ok,mogłem wypierać,że nie wiem ale wiedziałem o szkodliwości,miałem kaca itd.Natomiast za jasny gwint nie domyśliłbym się co ja biorę i jak się od tego uzależniam.Przecież to mała niewinna tableteczka-taka tycia i taka niewinna jak tabletka każda inna-jak rutinoscorbin czy tabletka od bólu głowy.
Nigdy bym nie przypuszczał co może wyczynić.Więc rozumiem Twoje zaskoczenie-pamiętam swoje.
Staraj się jak możesz w tej nienormalności zachować normalność i uwierz,że ten straszny czas minie.
Gwarantuję!!!!!!!!!!
Jesteś dzielna!!!

jobael - Sob 09 Paź, 2010 23:16

Angelika napisał/a:
mmm napisał/a:
Dziękuje za życzeniam jak narazie dzień jest dobry oby tak dalej :-)
Wybacz ze zapytam,ale co masz zamiar dalej zrobić?pisałaś o mitingach,dziś euforia już przeszła.Szczerze to Ja nie wiem czy ten Twój dzień jest taki dobry.Wybacz ale wciąz podejmujesz jakies decyzje,a potem piszesz "dobra już bez kręcenia""dobra żeby nie kłamać" i wycofujesz się z nich. Ja już zaczynam sie gubic w tym co piszesz. Napisałam Tobie o mitingach-których jest naprawde dużo.Dziś też jest.Piszesz że chcesz coś ze sobą zrobić,że widzisz iż picie Tobie nie wychodzi,że widzisz swój problem,ale TY nic nie robisz!!Zamówiłaś sobie książke-to dobrze,ale od przeczytania jej pić raczej nie przestaniesz.Ja Tobie proponuje zrobić coś ze sobą od DZIŚ. bo jak na razie odpisujesz tylko na słowa otuchy,ze dziękujesz itd a gdy ktoś pisze do Cierbie zadając konkretne pytania,albo je zbywasz,albo czujesz się urażona.Wiem że słowa otuchy są ważne,i bardzo cenne-tym bardziej moim zdaniem powinnaś wykazać że je doceniasz i zamierzasz coś zrobic ze swoim problemem. Bo jak narazie,to widze same chęci zrobienia czegoś,potem próby picia(kontrolowanego?)znów chęci,znów drineczek,znów chęci-z których nie ma żadnych konkretnych wyników działań.
Pisałam że tam gdzie mieszkasz mitingi są codziennie(czasami kilka nawet) Ale Jest tez dużo poradni uzależnień!Wybacz że pisze tak szczerze ale tak osobiście Ja to odczuwam.

Angelika napisał/a:
Elu tak jak wcześniej pisałam byłam z koleżanką z terapii na "jej miting" na litewskiej.Potem poszłyśmy jeszcze raz

Czyli byłaś na dwóch.
Czy teraz rozumiesz skąd moje pytanie, czy chodzisz na mityngi?

arnie - Sob 09 Paź, 2010 23:19

Aha na litewską chodziłem na terapię,bardzo sobie chwaliłem :mrgreen:
agata1968 - Nie 10 Paź, 2010 00:15

Malutka-masa solna jest po to,by ją zamieniać w cuda,które udane lub nie są i tak akuratne.Musisz wygospodarować chwilę oddechu dla siebie.A piesek może być chudy.
A gdyby tak jakieś kwiatki?Albo zwykła plastelina i malowanie nią po kartce???Lub rysunki pastelami...Tak kiedyś pomagałam sobie nie zwariować.
Pozdrawiam nocą.

Angelika - Nie 10 Paź, 2010 00:56

jobael napisał/a:
Czyli byłaś na dwóch.
wcześniej chodziłam na miting wybrany przeze mnie.Potem gdy lepiej poznałam koleżanke,spytałam po terapii czy mogłabym wybrać się z nią na jej miting.Oczywiście że mogłam się dołaczyć,i tak poszłyśmy razem.
jobael napisał/a:
Czy teraz rozumiesz skąd moje pytanie, czy chodzisz na mityngi?
Zrozumiałam skąd pytanie Elu,tylko nie widzę różnicy,bo nawet gdybym poszła tam tylko jeden raz w życiu,to jednak poszłam,by sobie pomóc by zobaczyć jak będe się tam czuła,by mając dyżur przy szklankach,czuć sie potrzebna w swej samotności.Rozumiem z Twojej wypowiedzi że powinnam regularnie na nie uczęszczać by proponować je mmm?Skoro tak to przepraszam mmm. Moja intencją było zachęcenie jej do pójścia tam-nawet jeden raz.Przecież gdy nie pójdzie to się nie przekona.Pamiętasz gdy Ja szłam pierwszy raz na miting,potem następny-słowa z Siebie nie mogłam wydusić,robiłam raczej za obserwatora.mmm nie uczęszcza na żadną terapie, na indywidualną także więc ma czas na to by pójść i może akurat stwierdziła by że to Jest to.Zamiast ubierać się z zamiarem wyjścia po alkohol.Napisałam że jest ich kilka bo tak jest.Chciałam jej dać możliwość wyboru i godziny by miała komfort tego iż nie musi iść blisko miejsca zamieszkania,że mogła by dostosować się godzinowo i by spróbowała oderwać swe myśli o alkoholu.Jeżeli jednak mam za małą ilość mitingów za sobą(nie jest ich dużo)i nie powinnam w takim razie udzielać jej rad jak można wyjść do ludzi i że to nie boli(wiem bo sama się bałam)to w takim razie przepraszam raz jeszcze mmm.Nie będe udzielała się więcej w jej wątku,i dzieliła moim bardzo skromnym doświadczeniem.
Angelika - Nie 10 Paź, 2010 01:01

arnie napisał/a:
.Pomyśl sama sobie ile na to poświęcasz:tu rano ćwiarteczka,potem 2(może pomogą),potem ten co nie pomaga(do cholery czemu on nie działa)no jeszcze pół ****(niby dobrze,że więcej bo nie będzie tych cholernych lęków ale czy na pewno dobrze,że znów biorę pół,przecież i tak kiedyś muszę zejść z tego cholernego ***).
To prawda,wszystko dzieje się od jakiegoś czasu tylko w koło nich.
arnie napisał/a:
Staraj się jak możesz w tej nienormalności zachować normalność i uwierz,że ten straszny czas minie.
Gwarantuję!!!!!!!!!!
Trzymam za słowo arnie :-)
arnie napisał/a:
Te nawiasy to próbuję odgadnąć Twoje myśli :mrgreen: nie wiem czy mi się udaje
Udaje,bardzo udaje-bo to przeżyłeś!!
Angelika - Nie 10 Paź, 2010 01:14

agata1968 napisał/a:
Musisz wygospodarować chwilę oddechu dla siebie.A piesek może być chudy.
Chyba faktycznie muszę.Pracy mam więcej niż wczesniej-choć nie narzekam,pisze prace,chodze na terapie,teraz doszła mi częściej psychiatra,pilnowanie dawek leków,próby kilkugodzinne by okiełznać lęki,czsami boję się wyjść nawet na ulice.Wszystko mi się tak jakby zawaliło odkąd odstawiam lek.To jak do tej pory funkcjonowałam w życiu-teraz ustalam z wyprzedzeniem "gdzie"i "o której" musze wyjść i być w danym miejscu.Męczy mnie to.
agata1968 napisał/a:
.A piesek może być chudy.
Jak zrobie go chudego to jeszcze się wystraszy swoją karykaturą.Ale myślę że można ulepić Grubiuuuktą kule-i tak o to stworzyć jego pupe i brzusio,a obok miske z jedzeniem :-) A kwiatków to już za choinke nie umiem zrobić.Ale czuję się przez Ciebie zachęcona i obiecuję zrobić coś w najbliższym czasie-gdy wpadłam w amok robienia wszystkiego z masy solnej nie miałam nawet czasu zapalić i litraż leżał nie dorobiony,więć moze teraz też tam się troszke temu porwać.
jobael - Nie 10 Paź, 2010 01:25

Widzę, że jeszcze nie śpisz. Ja także nie.
Angeliko nie przepraszaj, że żyjesz.
Ja rano przeczytałam Ten post i też jak 'mmm' odebrałam go jako lekkie zaatakowanie jej.
Napisałam wówczas pytanie do Ciebie o mityngi, bo jakoś nie pamiętałam czy Ty zalecając komuś, sama korzystasz.

Dlaczego jeszcze nie śpisz?

Angelika - Nie 10 Paź, 2010 09:46

jobael napisał/a:
Dlaczego jeszcze nie śpisz?
Elu pisałyśmy prawie w tym samym czasie,dlatego wczoraj gdy odpisałam Agatce ,już nie widziałam ze napisałaś i wyłączyłam komputer.A Dlaczego nie spałam?Próbowałam,czasami teraz tak robie zmęczyc organizm,by sam zasypiał,czasami chodze i sprzątam,czasami siedze tu i gram sobie w pasjansa.Kiedys brałam tabletke i samo się zasypiało,teraz tak ju nie umiem. Jezeli chodzi i mmm to proszę uwiez mi że nawet przez myśl mi nie przeszło by ja w jakikolwiek sposób atakować,wrecz przeciwnie,miałam nadzieję że pokaze jej mozliwości i może z któryś z nich wcieli w życie.Ale jęzeli Ty także tak to odebrałaś,to widocznie gdzieś Ja popełniłam błąd.Nie powtórzy sie to gdyż zostawia jej wątek,a ma tam sporo osób które będą dodawać jej otuchy i kibicować. Ja równiez jej kibicuje!

ps.Pozdrawiam Was cieplutko,bo dzis w końcu mam cieplutko w domu.A Właściwie piec jest cieplutki,jest strasznie milutko.Wczoraj zanim piec sie nagrzał,siedziałam w domu w kurtce tak było zimno.ale teraz az chce się budzić.A pogoda na dworze-dziś chyba nie jest aż tak żle.A Jak u Was?

duszek - Nie 10 Paź, 2010 10:43

Witaj Angeliko
U mnie (Bałtyk przez dużą lornetkę) słoneczko...jak to po burzy ;-)
Pozdrawiam! Milusiej niedzieli :-)

jobael - Nie 10 Paź, 2010 10:44

Angelika napisał/a:
Próbowałam,czasami teraz tak robie zmęczyc organizm,by sam zasypiał,czasami chodze i sprzątam,czasami siedze tu i gram sobie w pasjansa.

Co jakiś czas mam tak, że nie mogę zasnąć, albo wybudzę się po kilku minutach
i koniec snu i wtedy też nie wiem co z sobą zrobić, więc siadam przed monitorem.
Tak miałam i teraz. Ja kładę te bezsenności na karby zmian aury, pełnię księżyca lub jakieś przeżycia niekoniecznie złe.
Nie zażywam żadnych leków, a po prostu odsypiam. No, ale ja mogę sobie na to pozwolić, bo jestem wolna od obowiązków, wiec nie robię z tego tragedii.
Myślę, że powinnaś wieczorkiem pić melisę.
Może jak ja jesteś meteoropatką, to także powoduje białe noce.

No i myślałam, że skoro jesteś na forum, to sobie poklikamy. :)
Pozdrawiam.

agata1968 - Nie 10 Paź, 2010 12:33

Kwiatki nie są takie trudne.Próbuj.Ja poczekam.
Pozdrawiam.

bezio67 - Nie 10 Paź, 2010 13:43

Angelika napisał/a:
To jak do tej pory funkcjonowałam w życiu-teraz ustalam z wyprzedzeniem "gdzie"i "o której" musze wyjść i być w danym miejscu.Męczy mnie to.

Angeliko, mnie także męczyła ta naprawa siebie. Chaos w życiu, które prowadziłem był normalnością. Nie mogłem nic planować, gdyż nie wiedziałem co zrobię, gdzie będę i kiedy za parę minut. Byłem zależny od tylu osób i sytuacji, że to było niemożliwe. Moja choroba na to nie pozwalała. Lecz po zgłoszeniu się na terapie oczyściłem swoją tarczę zegarową do 16h, które musiałem zagospodarować. Musiałem uaktywnić komórki, które zostały uśpione na parę lat i które się jeszcze ostały :-P Męczyło mnie, że musiałem być rano na ósmą w ośrodku. Gdy już znalazłem coś bym mógł zagospodarować czas to musiałem, bo chciałem być tam o określonej godzinie. Następnie doszła szkoła. Następny punkt regularności. I tak powoli następowały zmiany w moim zachowaniu. Już nie wspomnę o mityngach, które nie dość, że bardzo wiele mi pomagały to pozwalały także ładny kawałek czasu zagospodarować. I moje życie powoli stawało się normalne. Umawiałem się o określonej godzinie to tak planowałem by być o tej. Dawałem słowo to je dotrzymywałem. Ileż musiałem się także nawnerwiać na siebie, gdyż miałem trudności z mówieniem "nie" i by być w zgodzie ze sobą dotrzymywałem wszystko z krzywdą dla siebie. Powtarzałem sobie, że kiedyś wyjdzie mi to na dobre. Byłem na wielkich obrotach i tak jak Ty teraz nie miałem gdzie szpilki wsadzić w czas. I to jest na ten czas bardzo dobre. Uspokoi się i unormuje. Słowo. Teraz jest ten czas by zmieniać swoje życie i postępowanie w nim. A to nie przychodzi łatwo i szybko. Mocujemy się z czymś z czym żyliśmy tyle czasu. Mi na teraz zostało tylko to pielęgnować i dbać o siebie, by elementy choroby się nie rozbrykały. Życie się moje ustabilizowało i jest takie o jakim marzyłem śpiąc gdzieś na klatce. Może nawet za nudne patrząc z boku. Ja już mam dość chaosu. Trzymaj się i Pogody Duszka.

Angelika - Pon 11 Paź, 2010 17:10

jobael napisał/a:

Myślę, że powinnaś wieczorkiem pić melisę.
Elu meliska to moja ulubiona herbatka.oj duzo jej pije,przede wszystkim ze względu na cudownyyy smak.Uwielbiam
Angelika - Pon 11 Paź, 2010 17:11

agata1968 napisał/a:
Kwiatki nie są takie trudne.Próbuj.Ja poczekam.
No zrobie jakiegoś specjalnie Dla Ciebie Agatko :mrgreen:
Angelika - Pon 11 Paź, 2010 17:21

bezio67 napisał/a:
. Teraz jest ten czas by zmieniać swoje życie i postępowanie w nim. A to nie przychodzi łatwo i szybko. Mocujemy się z czymś z czym żyliśmy tyle czasu. Mi na teraz zostało tylko to pielęgnować i dbać o siebie,
Oj racja.Nie przychodzi łatwo a dzieje sie sporo.Kiedys narzekałam Wam że nie wiem co ze soba zrobić -bo nie miałam co robić. A teraz terapie ,prace,praca codzienna,budowanie życia,sporo tego.Ale nie powinnam narzekac!mimo iż trudno czasem znależc czas dla siebie -tylko dla siebie,to zajmując wciąż czas mam zajętą głowe a i myśli krążą w kolo spraw codziennie-zwyczajnych(no prócz leków)ale i tego w końcu się wyzbęde.

Dzis postanowiłam zrobić Cos tylko dla Siebie! Umówi łam sie na jutro do fryzjera na rano-by zdążyc na terapie,troche się bałam bo "moze fryzjerka nie zdąży""bo sie spóżnie" ale poszłam i powiedziałam że będe punkt 10 i do 12 będzie po wszystkim.No i mam nadzieję że w końcu po wyjściu,odzyskam "troszke wiary i pewności w siebie" Pozdrawam Was serdecznie i ciepło.Choc u mnie zimno-trzeba rozpalic ten piec kaflowy

Sebanitka - Pon 11 Paź, 2010 21:18

Angelika napisał/a:
Dzis postanowiłam zrobić Cos tylko dla Siebie! Umówi łam sie na jutro do fryzjera

super pomysł :) mam nadzieję, że będziesz zadowolona
wizyta u fryzjera potrafi fantastycznie nastrój poprawić! czego życzę Ci z całego serca! i pięknej fryzurki :))

tom72 - Pon 11 Paź, 2010 22:37

No to pal w piecu dziś ,a jutro do fryzjera :) . Takie małe coś dla Siebie to duża rzecz.
agata1968 - Wto 12 Paź, 2010 01:06

Malutka,ale będziesz piękna!
Pozdrawiam.

arnie - Wto 12 Paź, 2010 09:47

Bardzo ważne są takie małe rzeczy jakie dla siebie robimy:).Pamiętam jak moja terapeutka mówiła o jedzeniu o tym jaką frajdą może przynosić.Oczywiście wywróciłem oczami ale kiedyś będąc w markecie kupiłem sobie talerz-taki naprawdę fajny,nie był z tych najtańszych ale cena była normalna więc nie zbiedniałem.Gdy zacząłem na nim jeść,jedzenie rzeczywiście wyglądało inaczej-było jakoś przyjemniej.Dziś żarcie ma dla mnie ogromne znaczenie,uwielbiam sobie coś tam zielonego rzucić na talerz,jakoś ładnie to udekorować.Jak jestem gdzieś tam daleko-lubię próbować,smakować-nie żałuję na to pieniędzy jak je mam.
Jedyny malutki żal jaki mogę mieć do tego że jestem alkoholikiem jest niemożliwośc spróbowania win gdzieś tam gdzie jadę np.do obiadu ale ten żal jest tak tyciutki,że nie ma dla mnie znaczenia.Przewrotnie kiedyś jak chlałem,nigdy nie piłem wina.
Pozdr :mrgreen:

ela_102 - Wto 12 Paź, 2010 10:55

Arni :-) Wyjąłeś mi to spod palców ;-)
Cytat:
Bardzo ważne są takie małe rzeczy jakie dla siebie robimy:).


Może to i głupie, ale mnie też namówił do takich zachowań terapeuta.
Jesteś z siebie zadowolona? to idź i się nagrodź (!)
Jak???
Kup sobie coś ładnego, idź do kina, kup książkę. Zrób coś co Ci sprawi radość.
To było niezwykłe, bo zdałam sobie sprawę, że w taki świadomy sposób nigdy siebie nie dopieszczałam. Jak coś sobie kupowałam to dlatego, że trzeba było już, np, zużyły mi się buty, lub kurta na zimę była do niczego. Do kina też chodziłam bo inni mówili, że warto.
Odkryłam dzięki tej zwykłej radzie to, co właśnie mi sprawia radość.

Sebanitka - Wto 12 Paź, 2010 20:50

Angie, i jak "randka" z fryzjerem? jak minął Ci dzień?
agata1968 - Wto 12 Paź, 2010 22:39

Taka piękna pewno,że nie może oderwać się od lustra...
Angeliko-pozdrawiam.

Angelika - Sro 13 Paź, 2010 08:04

Sebanitka napisał/a:
Angie, i jak "randka" z fryzjerem? jak minął Ci dzień?
agata1968 napisał/a:
Taka piękna pewno,że nie może oderwać się od lustra...

ha ha :-) szłam do fryzjera jeszcze zadowolona,pełna optymizmu.Zrobił mi włoski tak że bardzo mi się podoba.Ale już coś u niego było nie tak ze mną.Nie bardzo wiem jak to opisać,przez cały dzień czułam że już nic mnie nie interesuje,że straciłam chęć życia,że co Ja takiego mogę jeszcze w życiu zrobić,czułam się beznadziejnie,czułam że Ja jestem beznadziejnaU terapeuty starałam sie unikać rozmowy na mój wczorajszy stan,wolałam już porozmawiać o wszystkim innym,mimo iz ona domyślała się że czułam się żle Po wyjśćiu juz\ nawet nie szłam do domu,wyszłam na zewnatrz by zapalic i poczekałam 2 godziny na na trapie grupową.Prócz standardowego kółeczka-nie umiałam wydusić wczoraj z siebie słówa,że mi żle(nawet nie znająć tego powodu)Udzielać tez sie specjalnie nie musiałam bo oglądaliśmy film..W domu nic się nie zmieniło-jednynie to ze chciałam w nim być,zamknąć się i odciąć od wszystkiego.Nie miałam ochoty na kontakt z ludżmi. Dziś nic się nie zmieniło zaraz"muszę"jechać do pracy-a ja już myślę o powrocie do domu.Nie mam ochoty z nikim rozmawiać,na nic nie mam ochoty. Pozdrawiam cieplutko

tom72 - Sro 13 Paź, 2010 08:09

Trzym się Angi . Pamiętaj , że wszystko mija ,nawet najgorsza chwila. Myślami przy Tobie .
Angelika - Sro 13 Paź, 2010 08:10

tom72 napisał/a:
. Myślami przy Tobie .
Wzajemnie Tomku :-) Dziękuje
ela_102 - Sro 13 Paź, 2010 08:37

Cytat:
Dziś nic się nie zmieniło


Angela samo nic się nie zmieni. Uświadamiasz sobie ten stan, zamykania się w sobie, ucieczki w samotność i to jest bardzo dobre. Teraz trzeba z nim coś zrobić, aby nie popaść w depresję.
Przeciwdziałać. Wszystko bierze swój początek w naszej głowie. Źle się stało, że nie porozmawiałaś o tym z terapeutką, bo stłamszenie takiego stanu wcześniej czy później eksploduje najmniej oczekiwanym zachowaniem.
Pogadaj o tym z kimś komu ufasz.

też jestem z Tobą :-)

Angelika - Sro 13 Paź, 2010 15:07

Jest wiele rzeczy w moim życiu,które zasługuja na to by je doceniać,troszczyć sie o nie,dbać,żyć dla nich.Ale....nie Jestem szczęśliwa,i nie jest to niczyją winą.żyje z dnia na dzień i przestają cieszyc mnie najdrobniejsze rzeczy.Czasami gdy siedze w domu i oglądam zdjęcia z przed 15-20 lat,mam wrażenie że już wtedy całe moje życie było zaplanowane.Wierze w Boga i w to że mamy wolna wole i że od Nas zależy co z tym życiem zrobimy.Czasami tylko czuje się juz strasznie zmęczona Nie mam ochoty na kontakty z ludżmi.Czuje się nikomu nie potrzebna.Nie pamiętam nawet czy kiedykolwiek usłyszałam od kogoś"potrzebuje Cię"Czuje Jakbym wegetowała-Nie żyła.Przepraszam że tak marudze i wyżalam się.Taką mam teraz chwile.Pozdrawiam
ela_102 - Sro 13 Paź, 2010 15:16

Cytat:
.Czuje się nikomu nie potrzebna


To, że się tak czujesz wcale nie znaczy, że tak jest.
Nie odejmuj ludziom dla których z pewnością jesteś ważna i potrzebna, bo to, że tacy są nie mam żadnych wątpliwości :-P Ja mogę być nawet na samym końcu tej kolejki ;-)
Stań się ważna i potrzebna sama dla siebie, w końcu z sobą przebywasz 24 godziny na dobę.
Zakopuj ten dół, jak najszybciej.

Jagna - Sro 13 Paź, 2010 15:33

Angeliko, jak tak szybciutko miedzy karmieniem....chcialam Ci napisac, ze dla mnie JESTEŚ ważna! Tak :-)
Gdy wchodze na forum zawsze czytam Twoj wątek, nawet jak nic nie napisze jestem myslami z Toba. Dla mnie Jestes mega dzielna dziewczyną, naprawdę bardzo :-)

arnie - Sro 13 Paź, 2010 17:55

Dla mnie też :mrgreen:
Takie stany jakie masz teraz,są niby normalne należy jednak im przeciwdziałać...choć czy nie jest ludzkie poczuć się żle od czasu do czasu? :mrgreen:
Sam czasem tak mam co nie oznacza,że jest ten nasz stan tylko wytworem naszej wyobraźni.
Pozdr

Sebanitka - Sro 13 Paź, 2010 18:38

Witaj Słonko! cieszę się, że "randka" mimo nastroju się udała.

Każdy z nas miewa podobne "dołki". Może spróbuj odsuwać od siebie smutne wspomnienia i nie rozpamiętywać tego co było. To BYŁO.
Każdy nowy dzień daje nowe rozwiązania i nowe szanse.

Nigdzie nie jest napisane, że już zawsze będzie ciężko, źle i smutno.

Nie często zdarza mi się nawiązywać takie bliskie relacje jak z Tobą. Moim zdaniem jest w Tobie coś wyjątkowego. Nie wiem czy to Twoja wrażliwość mnie tak ujęła, czy dobroć, ale wracam tu na forum właśnie z Twojego powodu.


Mi dzisiaj głowa pęka...dzisiejszy dzień był wyjątkowo obfity w wydarzenia, które mają spory wpływ na moje życie. Ale cieszę się z tego mimo tego, że padam z bólu i ze zmęczenia.
Wybacz, że nieco bez sensu napisałam, ale chciałam Ci tylko w ten sposób dać znać, że nie jest wcale tak, że jesteś nikomu niepotrzebna.

MałaMi - Sro 13 Paź, 2010 19:10

Angeliko przesyłam Ci mnóstwo pozytywnych myśli. Nie często u Ciebie się odzywam ostatnio, ale czytam regularnie.
Są takie chwile w życiu, że czujemy się fatalnie, same czarne myśli przechodzą przez naszą głowę i niewiele można z tym zrobić, jak tylko przeczekać. Minie. Tylko nastaw się pozytywnie. Piszę to do Ciebie mimo, iż też czuję się podobnie. Staram się zrobić wiele, żeby wnieść radość w moją codzienność , ale niestety bez skutku. Więc czekam na te lepsze dni, sprawiając sobie różne przyjemności, nawet gdy teraz mnie nie cieszą. Będzie dobrze. Ja wierzę i Ty też uwierz. Jesteś fantastyczna i bardzo silna. Na pewno spotka Cię w życiu jeszcze mnóstwo wspaniałych rzeczy. Pogody duszka.

jobael - Sro 13 Paź, 2010 19:29

Jest jesień, dni krótsze, zimno w mieszkaniach i trzeba w piecu palić.
To za mało dla młodej kobiety. Nawet lepienie pięknych rzeczy nie zastąpi pogaduszek
z drugim człowiekiem.
Nie lubisz mityngów, może więc poszukaj klubu abstynenta, gdzie posiedzisz z ludźmi przy kawce lub herbatce, ale w bezpiecznym miejscu.
My tutaj chociaż bardzo się staramy, nie zapełnimy pustki, która w Tobie gości.

I nie pisałabym tego gdybyś i dla mnie ważna nie była.
Jednak to wirtualny świat. Wyjdź do ludzi Angeliko.

agata1968 - Czw 14 Paź, 2010 00:35

Malutka-ja Ciebie potrzebuję!Nie daj się więc mrokom.
Pozdrawiam.

jerry - Czw 14 Paź, 2010 07:10

Angelika napisał/a:
Czasami tylko czuje się juz strasznie zmęczona Nie mam ochoty na kontakty z ludżmi.Czuje się nikomu nie potrzebna.Nie pamiętam nawet czy kiedykolwiek usłyszałam od kogoś"potrzebuje Cię"
Był czas, że nie miałem ochoty na kontakty z ludźmi. Był czas, że czułem się nikomu niepotrzebny .... wróóóóóć!! ... jednak byłem komuś potrzebny ... mojemu psu ;) On zawsze cieszył się gdy wracałem do domu, zawsze można było liczyć na jego towarzystwo na spacerze, cierpliwie wysłuchał tego co miałem do powiedzenia. No i jeszcze dostawałem gratis jedyną rzecz na świecie, której nie można kupić za pieniądze... machnięcie psiego ogona.


Pozdrawiam - Jerry

bezio67 - Czw 14 Paź, 2010 15:10

Angelika, ja także mam teraz taką jazdę. Nic mi się nie chce, robię nie to co trzeba, a w dodatku coś udaje mi się popsuć, a potem się złoszczę. I najlepsze w tym wszystkim jest to, że zawracam sobie głowę myśleniem torowym na tą rzecz popsutą i niech się świat wali a ja konsekwentnie dążę do naprawy. Czy umiem, czy nie myśl jest tylko przy tym. Chciało by się powiedzieć do .... z tym wszystkim. Ale najważniejsze jest to, że ja o tym wiem. I mogę coś z tym zrobić. Powtarzam w myślach, że tak dalej być nie może i czy mi się chce czy nie to trzeba zmienić. Zrobiłem parę kroków i powoli mi się otwiera mózgownica. Ten stan u mnie nastąpił z przemęczenia i braku snu. Miałem fuchę i pracuję na 24h więc spałem wieczorem parę godzin. Z pracy uciekałem, by więcej zrobić i nagrabiłem sobie. Pieniądze miały pójść na naprawę auta i parę dodatków do niego przed zimą, a okazało się, że podgrzewacz wody przecieka trzeba kupić nowy. Auto coś także chyba wyczuło, że sobie może pozwolić i poszło do naprawy na bieżące naprawy. Jak by było mało, zachciało mi się bawić nowym telefonem i poszedł do serwisu. Może się uda naprawić gwarancją. Może. I tak sobie mogę wyliczać. najważniejsze jest to, że ja to widzę i mogę przeciwdziałać. A swoje i tak trzeba przeżyć. A-ha kiedy ja oglądam zdjęcia też mi się parę myśli ciśnie niesympatycznych. Więc, rzadko oglądam gdyż do niczego dobrego to nie prowadzi. Trzym się i Pogody Duszka. Będzie dobrze.
Sebanitka - Czw 14 Paź, 2010 18:29

puk puk

Angie...helouuuuuuu

izunia - Czw 14 Paź, 2010 19:06

Andżelika, ja mam podobnie, chociaż chyba nie powinnam się czuć niepotrzebna. Bo tych potrzebujących to chyba za dużo, łącznie z psem i kotem. ;-) Bardziej to jest chyba służenie potrzebom innych i niekoniecznie zaspokajanie przez to własnych. ;-)
Cóż, taki podły nastrój trzeba przeczekać, pomagając sobie jak się tylko da i na ile można się zdobyć. Bo tak naprawdę to wszystko co zrobimy, co uda nam się zrobić w takim stanie ducha, pomaga. Ostatnio odkryłam, że wykonanie jakiejś paskudnej pracy fizycznej, którą odwlekam ze względu na jej paskudność właśnie, bardzo poprawia nastrój, bo daje satysfakcję. Satysfakcja to duża rzecz :mrgreen: Np. pozamiatanie i umycie strasznie brudnych schodów do piwnicy. A potem pachnący prysznic i herbatka.
Poddanie się zupełne pogłębia dół. Ale i on minie, byle nie pić!
Czytam Cię, chociaż się nie odzywam i myślę o Tobie. Uważam, że warto Cię czytać, bo jesteś tutaj prawdziwa, bo jesteś taka dzielna i naprawdę walczysz o siebie. I jesteś życzliwa innym, a przy tym nie dasz sobie w kaszę dmuchać. I uczysz się i robisz postępy. Nie stoisz w miejscu!
Myślę, że powinna byłaś się przełamać i porozmawiać z terapeutką, jak już Cię "brało". Po to tam chodzisz!!! To nauka na zaś.
Nie przejmuj się za bardzo tymi czarnymi chmurami i nie bój się ich. Ona przychodzą i mijają. Słoneczko wyjdzie :-D

agata1968 - Czw 14 Paź, 2010 23:55

:588:
jerry - Pią 15 Paź, 2010 08:57

izunia napisał/a:
Andżelika, ja mam podobnie, chociaż chyba nie powinnam się czuć niepotrzebna. Bo tych potrzebujących to chyba za dużo, łącznie z psem i kotem. ;-) Bardziej to jest chyba służenie potrzebom innych i niekoniecznie zaspokajanie przez to własnych.
Chcesz powiedzieć, że jesteśmy zwyczajnie wykorzystywani przez pupilki, czworonogi i tak naprawdę to my jesteśmy dla nich a nie odwrotnie ;) Jak się zastanowić to ... masz rację :mrgreen:
ela_102 - Pią 15 Paź, 2010 10:39

Sebanitka:
Cytat:
Angie...helouuuuuuu

też pukam zmartwiona, czemu się nie odzywasz :-(
izunia:
Cytat:
Satysfakcja to duża rzecz
zgadzam się w zupełności :lol:
z tym też:
Cytat:
Poddanie się zupełne pogłębia dół. Ale i on minie, byle nie pić!


Przy okazji pisania mojej historii przeglądam materiały z terapii, jest tam dużo o zniewolonym myśleniu i o uzależnionych emocjach. Nie można zaprzeczyć, że na początku zdrowienia, właśnie te mechanizmy robią nam ku ku i dążą do starych zachowań. Ja często podkreślałam, że wcale nie muszę się napić, aby zachowywać się jak pijana na poziomie emocji i umysłu.

Odezwij się, bo się zamartwiam.... Nie myśl, że jak pokazujesz siebie nieszczęśliwą , słabą i smutną to stajesz się nieatrakcyjną osobą. Jesteś autentyczna, a oto w trzeźwieniu chodzi Angeliko. Nie czekaj więc na lepszy humor, aby coś napisać. Pisz jak jest. Plissssssss...

Angelika - Pią 15 Paź, 2010 15:31

Nie wiem jak mam Wam dziękowac za to Ze Jesteście.Za Wasze wpisy,troske,za pomoc,za dobre slowa,,za wszystko.Zaczelo sie od alkoholu z ktorym sobie nie radzilam,przepijalam,nigdy nie mialam dobrej pracy mimo staran.Mieszkanie w ktorym mieszkam ma prawie 100 mk2.Dostalam je po tym jak po smierci mamy tamten budynek byl do rozbiurki.Przyjełam,choc wiedzialam ze za duze.Nie liczylam sie z czynszem,raz placilam ,raz pilam,raz bralam leki i pilam .potem juz nawet pogubilam sie ile tego jest.Przy tym ile zarabialam nigdy nie moglam placic czynszu w wysokości 1000zl. Wtedy chyba nie bardzo mnie to obchodzilo ile place-zawsze bylo...potem!
Dziś ponosze tego konsekwencje.
nie daje rady. leki mnie wykanczaja,mam ochote sie upic,nie mam z ki9m porozmawiac,nie odczuwam potrzeby bycia z ludzmi,siedze zamknieta w domu.Dzis dostalam termin rozprawy.Nie o wypowiedzenie najmu-bo ten dostalam choc go nie pamietam,liczyly sie inne rzeczy.17 listopada musze opuscic lokal.Nie przysluguje mi mieszkanie socjalne.Na wszystko zapracowaam sobie sama.Od początku-do konca.Mam ochote wyjsc....i isc,jechac przed siebie uciec.nie potrafie i nie moge splacic zadluzenia-to kwota 30 tysięcy.Czuje sie ..Ja juz chyba w ogole sie nie czuje.W swoim 30-letnim zyciu spieprzylam wszystko.Nie potrafie życ,bo nie wiem czym jest zycie.Prawnicy mi nie pomoga.dzis desperaco prosilam o porady bezpatne.Nawet na wynajecie pokoju mnie nie stac,dlug bedzie ze mnie sciagany.Prepraszam.....musze zostac sama z soba by zrozumiec co ze nie zostalo

ela_102 - Pią 15 Paź, 2010 16:09

Cytat:
Nie o wypowiedzenie najmu-bo ten dostalam choc go nie pamietam,liczyly sie inne rzeczy.17 listopada musze opuscic lokal.Nie przysluguje mi mieszkanie socjalne


Angeliko wiem jak trudno złapać kontakt z rozsądkiem w takiej sytuacji.
Byłam w identycznej.
Jestem jednak przekonana, że nie musisz się wyprowadzać, zwłaszcza, że będą z Ciebie ściągać zadłużenie. Możesz jeszcze o to mieszkanie zawalczyć, a potem je zamienić.
Często znajdują się ludzie gotowi spłacić czyjeś zadłużenie, oddać swoje mniejsze mieszkanie, po to aby polepszyć sobie warunki. Na takiej zasadzie zamieszkali w mieszkaniu po mojej zmarłej sąsiadce nowi lokatorzy. Z kolei sąsiedzi nade mną pomimo wyroku Eksmisji cały czas mieszkają i szukają kogoś takiego. Mi też trudno było uwierzyć, że urzędnicy to nie same POTWORY. Jak zaczęłam się z nimi dogadywać, mówić prawdę i jak jest to i rozwiązania się pojawiły. Wiem, że lęk jest silnie paraliżujący, dlatego Idź do Ośrodka Odwykowego. W każdym Ośrodku bezpłatnie przyjmuje radca prawny, bo alkoholicy bardzo często mają kłopoty tego typu. Do 17 listopad jest trochę czasu.
Mnie kiedyś w podobnej sytuacji pokierował jakiś anonimowy prawnik alkoholik, gdy na czacie napisałam o swoim przerażeniu. Do dziś nie wiem kto to był, choć tak bardzo mi pomógł. Mówił gdzie mam iść, co zrobić i się nie bać. Udało się, ale bez jego rozsądku i dystansu pewnie nie potrafiłabym się z tym uporać.
Skoro ja dałam radę, czemu Ty masz nie dać?

Angelika - Pią 15 Paź, 2010 16:31

Elu-nawet gdy będa ściagac zadluzenie a będa-to ile ja mogę zarobić? ustawa przewiduje ze musi mi zostac na zycie 900 pare zlotych.nawet zarabiajac 1500 -400 to dla nich za malo.Ale to juz bez znaczenia.ich komproms sie skonczyly. Tego mieszkania nie mozna oddac za dlug-wiem bo kiedys byl ktos zainteresowany-gdy dowiedzial sie ze mieszkania nie mozna wykupic zrezygnowal. Zreszta to drogie mieszkanie ze wzgledu na metry. Rozmawialam zis z prawnikami(bezplatnie) przy moim osrodku na p.kolegiackim.Nie potrafia ju pomoc-bo przez swoja glupote,brak odpowiedzialnosci-wszystko zniszczylam. Od jakiegos czasu nie bylo dobrze,dzis juz nie mam sil,przeroslo mnie to co sama zrobilam.Nie czuje sie silna-czuje bezradnosc,zreszta zasluzoną.Uwazam ze dostalam i dostaje to na co zasluzylam.Nie wiem w jaki sposob to przyjme,nie wiem co zrobie.Ale Wiem ze zasłuzylam.Nie mam w sobie juz zadnej sily by walczyc z czymkolwiek.czuje sie pusta-bo pusta Jestem.Nienawidze sie.I to jedyne uczucie ktore do siebie czuje.Gdybym tylko nie wierzyla w Boga...wszystko bylo by prostsze.Elu dziekuje za rade i zainteresowanie.Myslalam ze swiat sie zawalil gdy odszedl Mateusz.Gdy uznano ze jestem uzalezniona od lekow i alkoholu.Teraz wem ze wszysto bylo razem z soba powiązane.Tylko Ja tego nie widzialam lub widziec nie chcialamtak bylo łatwiej.Zawze trzeba wypic to co sie nawarzylo.Ja nie czuje sie silna.
ela_102 - Pią 15 Paź, 2010 16:49

Cytat:
Zawze trzeba wypic to co sie nawarzylo.Ja nie czuje sie silna.


Zgadza się Angela, trzeba to wypić.
Co innego prawnicy, co innego zarządzający takim mieszkaniem.
Ja po otrzymaniu wypowiedzenia umowy najmu też miałam wskazany dzień opuszczenia mieszkania, które jednak nigdy nie nastąpiło. Mieszkałam sobie jeszcze dwa lata, zanim zaczęłam coś z tym robić. Nikt mnie nie wyganiał, ani nie poganiał.
To samo obserwuję teraz u znajomych, którym pomagam w uregulowaniu tej sprawy.
To taka procedura, ale nie muszą za nią iść konkretne działania.
To, że się wyprowadzisz nie zniesie z Ciebie obowiązku spłaty zadłużenia.
Mieć dług w dodatku nie mieć mieszkania to chyba gorzej niż spłacać w umówionych ratach i nadal w nim mieszkać. Możesz też wystąpić o umorzenie oraz nie naliczanie odsetek.
W moim przypadku była to znacząca kwota.
Nie poddawaj się. Teraz rzeczywiście masz bardzo trudno :-( ale jak sama piszesz, jest to skutek pewnych zaniedbań i braku wyobraźni. Jednak nie jest to powód, żeby zabierać sobie prawo do normalnego w przyszłości życia i katowania się nieustannego.
Dziewczyno jeszcze wszystko może się odmienić zwłaszcza, że wierzysz w Boga.
Wiesz, że On chce dla Ciebie dobrze, nawet gdy znajdujesz się w potwornym dołku.

arnie - Pią 15 Paź, 2010 17:06

Wesoło nie masz to fakt.Pozytywem tego fatalnego w tej chwili położenia jest to,że uświadamiasz sobie,że dzięki Tobie tak się stało,jest to na pewno duże doświadczenie na przyszłość.I zdaje sobie sprawę,że w tej chwili trudno Ci jest wykrzesać z siebie iskrę pozytywnego myślenia to musisz walczyć.Nie Ty pierwsza nie ostatnia Angeliko,tragedia jest wtedy kiedy zapadasz na śmiertelną chorobę na którą nie ma lekarstwa.
Na Twoją jest lekarstwo!Nie poddawaj się,czy nie możesz komuś wynająć pokoju w tym mieszkaniu?
Masz do wyboru albo totalny upadek albo powstanie z tego upadku.
Ludzie podnosili się z większych zgliszczy.Bezio na tym forum był bezdomny i dał radę!!!
Pisz o swoich problemach,stanach itd,będziemy starali się tutaj jak możemy dzielić się razem z Tobą.
Pozdr

Angelika - Pią 15 Paź, 2010 17:38

Nie umie.nie potrafie juz.Nawet nie wiem kim Jestem.
arnie - Pią 15 Paź, 2010 17:43

Jesteś człowiekiem,który nawywijał a teraz musi za to zapłacić,jak za to zapłaci co w tej chwili czyni to potem się podniesie.Podnieść się może tylko wtedy jeśli zawalczy mimo tego,że wydaje mu się,że to koniec.Napędzona jesteś Twoim strachem,Twoją wyobrażnią w tej chwili co podpowiada Ci najczarniejsze scenariusze.
Jeszcze będzie dobrze ale musisz zawalczyć!

ela_102 - Pią 15 Paź, 2010 18:00

Cytat:
Nie umie.nie potrafie juz.Nawet nie wiem kim Jestem.


Dlatego warto iść do AA, przynajmniej ja w obliczu takiego jak Twój stanu tam się udałam.
Czułam się jak mysz w pułapce, a oni dawali mi wiarę, że to przejściowe. Ze oni też tak mieli, a teraz są w innym miejscu. Dzięki byciu z nimi uwierzyłam, że i ja mogę znaleźć się w lepszej sytuacji. Znalazłam się. Do dziś "odszczekuję" to co o nich sądziłam, zanim się wśród nich znalazłam. Dostałam ogromne wsparcie i pomoc. Realnie Angela.

Angelika - Pią 15 Paź, 2010 18:08

Bezio.....od poczatku wzór .Moj wzor ze mozna wsztstko. Nie uiem byc tak silna jak Ty!Ty jestes wzorem-ja niczym.(tak mozesz1,brak karty)Elu......Ja ne umiem nic juz zrobic
ela_102 - Pią 15 Paź, 2010 18:14

Cytat:
.Ja ne umiem nic juz zrobic


Ale do łazienki chodzisz?
W piecu napaliłaś?
Słuchać też możesz

Sebanitka - Pią 15 Paź, 2010 18:29

Angelika napisał/a:
Dzis dostalam termin rozprawy.Nie o wypowiedzenie najmu-bo ten dostalam choc go nie pamietam,liczyly sie inne rzeczy


chyba nie do końca zrozumiałam.... o jaką rozprawę chodzi?


a co do mieszkania...przeczytaj jeszcze raz na spokojnie co napisała Ela, to jest logiczne i sytuacja wydaje się nie być tak beznadziejna jak czujesz
choć nie jest do pozazdroszczenia to nie jest bez wyjścia!

Myślę, że warto by było abyś poszła do zarządcy czy właściciela budynku, złożyła pismo (chętnie pomogę CI je zredagować) że chciałabyś uregulować zaległość, poprosić o pomoc w znalezieniu mniejszego lokum, o umorzenie odsetek...
Pismo trzeba złożyć, na "gębę" to takich spraw się nie załatwi.

Kaśka miała problem z ubezpieczalnią...i dałyśmy radę, choć też jej się wydawało, że sprawa jest beznadziejna...

A Twój mąż?...przecież mieszka z Tobą i mieszkał wcześniej...to nie jest problem, który spoczywa tylko na Twoich barkach...czy on widzi jakieś rozwiązanie problemu?

bezio67 - Pią 15 Paź, 2010 18:34

Odbierz.
arnie - Pią 15 Paź, 2010 19:58

Angeliko a co porabiasz w tej chwili?
Nie pijesz,nie bierzesz?To znaczy,że radzisz sobie doskonale a reszta jest zbiegiem złych zdarzeń,które po jakimś czasie powoli będą się wyjaśniać i nabierać innego wymiaru.
Dla mnie sprawdzianem,krótko po drugim odwyku po tym świństwie była choroba nerek i depresja z tym związana.Nie widziałem żadnego wyjścia wtedy-tylko śmierć i najgorsze rzeczy.Po jakimś czasie z wielkim trudem również tutaj siedziałem i żaliłem się na forum-bardzo mi wtedy tutaj ludki pomogły:).
Nie chciałbym mieć tego co mam-tej choroby ale wiesz co?dopiero ona pokazała mi,że nie ma na co czekać,przewrotnie dzięki niej znalazłem pasję i wiele innych rzeczy.
Trudno Ci to zrozumieć ale na razie zaciskać zęby i rób to co robiłaś do tej pory.
Idż na miting-to dla Ciebie w tej chwili najlepsze miejsce,opowiedz o tym!
Pozd

Marek125 - Pią 15 Paź, 2010 20:01

Angeliko jesteś młoda i dasz radę , jeżeli tylko uwierzysz , mimo że jak widzę masz tu wielu przyjaciół, to mityng jest o wiele lepszy bo wyrzucenie z siebie ciężaru, nie na kompie to różnica , i nie szalej wszystko się ułoży , ja w to wierzę mimo ze znów zaczynam dopiero toczyć mój wózek . Kiedyś wiele lat temu po terapii napisałem taki wiersz :

* mój garb *
wczoraj tyle radości
dziś strach i obawa
nieś swój garb
płacz nic nie pomoże

ciesz się życiem
pośród szarych dni korowodu
choć to nie spacer
przez dorodne złote zboże

płaczesz? śmiejesz się?
krwawisz? boli?
kochasz?
czujesz?
... więc żyjesz...
noc z 3/4.12.2005


Pozdrawiam trzymam kciuki i jestem trzeźwy.

agata1968 - Pią 15 Paź, 2010 20:16

Nie pisz,że zasłużyłaś.To są konsekwencje tamtego życia.Ja też je ponoszę wciąż.Ogarnij się,weź kąpiel,zrób sobie dobrą herbatę,w rękę długopis i kartkę.Usiądź wygodnie i na spokojnie napisz sobie,co możesz zmienić w tej trudnej sytuacji,a z czym musisz pogodzić się.Strach napędza,alkoholizm odzywa się,ale Ty już wiesz,że bez niego też można prosperować.Postaraj się o spokój,o wyciszenie.Wierzysz w Boga,więc w tym narzuconym sobie spokoju,poproś Go o wsparcie,o prowadzenie,o podpowiedż.Zaufaj.I skorzystaj z chęci pomocy Sebanitki,bo to już jest objaw działania Boga,który teraz właśnie jest najbliżej Ciebie.
Zbieraj się w garść i do działania.
Pozdrawiam.

MałaMi - Pią 15 Paź, 2010 20:35

Angeliko ja popieram moich poprzedników.
Podnieś głowę do góry i do przodu. Napisz pismo jak radzi Sebanitka i zapukaj do jednych drzwi, potem do drugich, trzecich, czwartych... Nie za szybko chcesz się poddać? Przeciez jesteś silną kobietą!
Pomysł z wynajęciem pokoju wydaje mi się całkiem fajny. Nie dość, że miałabyś kasę na spłatę, to jeszcze być może miłe towarzystwo. No i Twój mąż powinien poczuwać się też do tego długu. W końcu mieszkał w tym mieszkaniu razem z Tobą.
Popieram też agate1968 - zafunduj sobie relaks i przyjemność a potem na spokojnie przeanalizuj sytuację i nie zadręczaj się dziewczyno. Już wystarczy tego obwiniania się. Zostaw to za sobą.
Jestem z Tobą trzymaj się.

arnie - Pią 15 Paź, 2010 21:22

Już kiedyś to wklejałem komuś ale gdy będziesz tylko chciała-przyda się i Tobie.
Pewien ubogi, starszy człowiek miał jedynego syna i jednego konia, który był nieocenioną pomocy w gospodarstwie. Zdarzyło się jednego dnia, że koń uciekł. Sąsiedzi mawiali: "o jakie nieszczęście, nieszczęście - to wielka strata". Starszy człowiek tylko wzruszał ramionami i odpowiadał: "szczęście, nieszczęście - kto wie? Może". Jakiś czas później koń wrócił na czele tabunu dzikich koni, które wzbogaciły gospodarstwo. Sąsiedzi mówili: "o jakie szczęście was spotkało!", na co stary odpowiadał: "szczęście, nieszczęście - któż wie? Może". Podczas ujeżdżania jednego z dzikich koni, syn gospodarza spadł z niego i złamał nogę. Sąsiedzi współczuli: "o jakie nieszczęście! Kto pomoże ojcu przy gospodarce?!". A człowiek odpowiadał niewzruszenie: "szczęście, nieszczęście - kto wie? Może". W owym czasie wybuchła wojna i zarządzono pobór młodych mężczyzn do wojska. A ponieważ syn wspomnianego gospodarza miał złamaną nogę, mógł zostać w domu. Sąsiedzi, których synowie zostali wysłani na front, znowu mówili: "o, jakie ten ma szczęście!". Na co stary wzruszał ramionami i odpowiadał: "szczęście, nieszczęście - któż wie? Może"...

izunia - Pią 15 Paź, 2010 21:34

Problem zrobił się wielki, ale nie ogromny. Nie zniknął, picie go nie rozwiązało i musisz o tym pamiętać, że nie tędy droga, a jestem pewna, że sobie poradzisz i sposób się znajdzie.
Teraz jesteś przybita za bardzo, żeby racjonalnie myśleć. To myślenie, które Ci teraz towarzyszy to myślenie złe, to widzenie wszystkiego na nie i na czarno. A nigdy nie jest tak, że wszystko jest źle i czarno.
Musisz odpocząć, przespać się z tym, odżywić, zebrać myśli na spokojnie i działać, pytać, składać na piśmie. Każde złożone pismo przedłuża termin postępowania. Na decyzję możesz składać odwołanie, sprostowanie, prośbę, propozycję itd.
Wymyśl sobie, co byś chciała zrobić z tym mieszkaniem i działaj i przedstawiaj tam gdzie trzeba, że działasz.
Każda spłata jest dobra i respektowana, nawet najmniejsza. Każda dobra wola jest uwzględniana.
Potrzebujesz do tego siły i dasz radę! Tylko zadbaj o siebie, bo to Twoja walka i od Ciebie przede wszystkim zależy jej rezultat.
Uda się, ale już nie uciekaj. Zmierzysz się z tym i wygrasz.

jobael - Pią 15 Paź, 2010 21:35

O ile nie mylę się, to od 1go listopada rozpoczyna się okres ochronny i nie wolno do
kwietnia eksmitować.
To będzie czas na załatwianie sprawy.
Tymczasem spłacaj zadłużenie w kwotach jakie tylko możesz, bo w sądzie będzie to brane jako 'dobra wola'.
Czas ochronny działa na Twoją korzyść, więc weź się w garść i szukaj pomocy, a także przyjmuj tę pomoc, która już jest Ci oferowana.
Szukaj kontaktów na mityngu. Tam znajdziesz ludzi z podobnymi problemami.
Sprawdź jak pod względem prawnym wygląda żądanie by mąż partycypował w spłacie tego zadłużenia.

www.forum.prawnikow.pl

Astra - Sob 16 Paź, 2010 01:32

NO faktycznie, problem z zadłużeniem mieszkania nie zrobił się nagle, z dnia na dzień. :-/
Takie sprawy nie załatwią się same, potrzebne jest Twoje działanie.

Ja na Twoim miejscu wynajęłabym pokój dwom niepijącym studentkom.
Przy uczelniach powinny być jakieś darmowe agencje, ktore zajmują się wynajmem
dla studentów.
Część z dochodu wynajmu przeznaczyłabym na bieżący czynsz, część na spłatę zaległego czynszu.
Poza tym mozesz negocjować umorzenie odsetek, czy rozłożenie długu na raty. Tak jak napisali inni forumowicze.
Nie jesteś w całkowicie beznadziejnej sytuacji. Bierz się do roboty. Będzie dobrze :-)

Marek125 - Sob 16 Paź, 2010 09:29

Angelika napisz ze jesteś i wszystko ok i że zawalczysz .
Ja tez mam okropne dni ale się nie daje , dobrze ze jest to forum bo można posiedzieć i posłuchać , uciec od fatalnego samopoczucia .
Pozdrawiam Angeliko.

ela_102 - Sob 16 Paź, 2010 10:28

Angelisia napisz jak jest dziś, bo ja się niepokoję :-(
izunia - Sob 16 Paź, 2010 10:34

Angelika?
Dwa wolne dni na spokojne przemyślenia, doczytanie, i zadbanie o siebie. Od poniedziałku może już coś konkretnie podziałasz.
To jest problem do rozwiązania, a nie do dobicia. Duży problem, ale rozwiązywalny!!!
Tylko się nie poddaj.

Sebanitka - Sob 16 Paź, 2010 11:23

dzwonię od rana do Angie.....i nie odbiera......... będę jeszcze próbowała...
Laponka - Sob 16 Paź, 2010 11:39

Przestań sie użalać nad sobą, bo to tylko droga do picia. Rusz tyłek i weź sie za coś... za cokolwiek..sprzataj, pierz, idź na spacer, albo zrób listę co umiesz i gdzie byś mogła szukać pracy... albo, czego musisz sie nauczyć jeszcze by lepiej zarabiać.
Ronienie łez teraz nic nie pomoże. A mój nr kom masz.

arnie - Sob 16 Paź, 2010 14:25

Przewrotnie szanse na zwiększenie zarobków masz,możesz poszukać pracy w projektach EFS,których jest trochę na rynku-a w każdym razie pojawiają się cyklicznie,pełno bywa ogłoszeń.Wszystko jest jeszcze do zrobienia.Nie panikuj-chyba,że do cholery ta panika i beznadzieja była Ci potrzebna do sięgnięcia po "złote środki".
Nie tragizuj,ludzie mają o wiele gorsze problemy.Jeśli nie dajesz rady spójrz na wątek JaInki,od niej można się wiele nauczyć.

arnie - Sob 16 Paź, 2010 21:51

Odezwij się!
Angelika - Nie 17 Paź, 2010 15:01

Dziekuje Wam!!!Jestem-próbuje dojsc do tego co zrobic.Dlugo spalam.Nie,nie pilam.Ale dlugo spalam.....dlugo. Nie umiem sie obudzic i spojrzec prawdzie w oczy.Nie wiem co Wam napisac.Bo nie wiem co zrobic.Wiem tylko Ze BARDZO WAM DZIEKUJE!!!
bezio67 - Nie 17 Paź, 2010 15:37

Angelika napisał/a:
Bo nie wiem co zrobic

Nie strasz :-P Będzie dobrze.

jobael - Nie 17 Paź, 2010 17:15

Źle już było, więc żeby nie powróciło, bierz się w garść i szukaj wyjścia najlepszego dla siebie.
Czy mąż wie o tej sytuacji z mieszkaniem?
Pozdrawiam.

arnie - Nie 17 Paź, 2010 18:12

Mam nadzieję,że to spanie nie było spowodowane powrotem do "leku".
Masz tutaj mnóstwo ludzi chętnych do dzielenia się doświadczeniem i informacją.
Wykorzystaj to!

ela_102 - Nie 17 Paź, 2010 18:34

Cytat:
próbuje dojsc do tego co zrobic

Bogu Dzięki, że się pojawiłaś :-)))))) ))))
Skoro spałaś to rozumiem, ale wiedz, że się potwornie martwiłam :-(

Co zrobić?
Założyć, że z każdej nawet najgorszej sytuacji są co NAJMNIEJ dwa wyjścia :lol:
Nie pozwolić się problemom zagnieść, ale spojrzeć na nie jak na zadanie do wykonania.
Ujrzeć, że inni z podobnych problemów się wykaraskali.
Korzystać z proponowanej pomocy.
Zauważyć, że rozwiązania znajdują się dopiero wtedy gdy zaczynamy mówić o swoich zmartwieniach.

sporo tego, prawda? tego co można zrobić?

agata1968 - Nie 17 Paź, 2010 23:47

A zrobiłaś cokolwiek z tego,co tu zaproponowano Ci?
bezio67 - Pon 18 Paź, 2010 07:29

Pogody Duszka. Trzym się. Działaj.
Angelika - Pon 18 Paź, 2010 07:49

Dzien Dobry kochani. Napisze co postanowilam. Jutro ide porozmawiac z nimi,MPGM spojrzec w oczy problemowi i zobaczyc czy jest jeszcze cien nadzieii.Rozmawiałam z Mateuszem,ma mi przyniesc wyciag swoich zarobków,oraz to ze jest zameldowany.majac to zloze pismo do sadu ,proszac o przyznanie mieszkania socjalnego,wykazujac iz razem z zarobkami meza jestem w stanie oplacac tansze,mniejsze mieszkanie.Gdyby mi sie nie udalo w sadzie-majac nadzieje na to co napisala Ela(jobael) w okresie zimowym mam jeszcze czas(choc na moim pismie jest napisane-natychmiastowe opuszczenie lokalu) Rozmawialam z Mateuszem,wie ze jestem terasz od niego zalezna,mnie nie stac na poszukanie czegokolwiek,Zgodzil sie bysmy poszukali mieszkania,wynajeli inne,powiedzial_poradzimy sobie.Postanowilam zmienic prace by moc splacac dlug,ale nie wczesniej niz za miesiac,gdyz ta praca pozwalas mi na ruchomy czas pracy co jest teraz dla mnie na wage zlota,przy zalatwianiu spraw w urzedach czynnych do 15.30.Nie moglasm sie otrzasnac w w weekend,nie bylam soba,Dzis czuje sie silniejsza,spróbuje zrobic co bede tylko mogla do czasu rozprawy i sie nie poddawac do tego czasu.Napisze Gdy bede wiedziala cokolwiek.Jeszcze raz bardzo dziekuje za pomoc,i rady mi udzielony.Wybaczcie ze nie bylam soba,ale chyba nie chcialam byc,wolalam przeplakac,przespac.Najchetniej bym Was ucalowała realnie
:588: niestety odległosc pozwala tylko tak.Zaczynam cos robic!

rainbow kid - Pon 18 Paź, 2010 08:51

Angelika, gratuluje konstruktywnego i aktywnego podejscia! Tak trzymaj - na pewno dasz rade! Trzeba rozbic duzy problem na mniejsze zadania do wykonania i robic je jedno po drugim, ani sie nie obejrzysz i sytuacja bedzie pod kontrola.

I nie martw sie, pamietaj o modlitwie o pogode ducha a bedzie dobrze.

ela_102 - Pon 18 Paź, 2010 09:38

Cytat:
Dzis czuje sie silniejsza,

Cytat:
Zaczynam cos robic!


supcio :lol:
Przy okazji wypowiedzenia umowy najmu ZAWSZE jest wskazany termin opuszczenie lokum.
Moi znajomi właśnie po otrzymaniu takiego pisma zwrócili się z pismem o rozłożenie zadłużenia na raty i zaczęli wpłacać pieniążki (takie jakie mieli). Nikt wskazanego terminu wyprowadzki nie egzekwował. W moim przypadku też tak było, choć prawie 8 lat temu.
Izunia bardzo dobrze to ujęła w swoim poście.

Ja wiele spraw bardzo trudnych załatwiłam skutecznie właśnie po przeżyciu takiego "odjazdu" psychicznego. Jedną z nich jest odzyskanie umowy najmu i zdobycie środków na centralne ogrzewanie. Gdybym nie przepłakała trzech dni pod dwoma kołdrami w temperaturze 12 stopni w mieszkaniu pewnie nie szukałabym konkretniejszych rozwiązań.

Powodzenia w działaniu :588:
Nie jesteś sama :-)

jobael - Pon 18 Paź, 2010 11:58

Angelika napisał/a:
.Zaczynam cos robic!

:-)

Sebanitka - Pon 18 Paź, 2010 16:35

ela_102 napisał/a:
Nie jesteś sama :-)

pamiętaj o tym Angie :)

arnie - Pon 18 Paź, 2010 18:38

No!!!
Będzie jeszcze dobrze zobaczysz!
I idż wyznaczoną drogą również przez psychiatrę!
Powodzenia!
Trzymamy kciuki,o pracę zawsze możesz popytać mnie-znam rynek w Poznaniu,realia itd...nawet bardzo dobrze:) :-D

izunia - Pon 18 Paź, 2010 21:33

Angelika napisał/a:
Zaczynam cos robic!

Powiem Ci, że jesteś niesamowita :-D
Niejedna by się załamała. Pięknie Angelika. To jest do załatwienia. Pamiętaj o tym.

agata1968 - Pon 18 Paź, 2010 22:54

A wszystko to po to,byś nie koncentrowała myśli na lekach.
Trzymaj się dzielnie.

Jagna - Pon 18 Paź, 2010 22:57

Angeliko - super ! :-)
jobael - Wto 19 Paź, 2010 09:01

A dziś?
agata1968 - Wto 19 Paź, 2010 15:14

:?:
Sebanitka - Wto 19 Paź, 2010 17:52

Angie, witaj :)

jak minął Ci dzień? udało Ci się dzisiaj coś dowiedzieć? a może załatwić?

agata1968 - Wto 19 Paź, 2010 23:41

Angeliko-lubisz tak trzymać nas w niewiedzy?Aleś Ty Malutka jest!
Tak serio-skrobnij choć,że trzymasz się dzielnie.
Pozdrawiam.

Angelika - Czw 21 Paź, 2010 13:04

Witam.I dziekuje za pamięć.Nie bardzo daje rade sama.Potrzebny mi jest ktos z Poznania,kto się zna na tym.Bo z kazdej strony wyglada to żle.Po nocach rycze.Rano biore sie za siebie.Za dużo tego by pisać tłumaczyć,sama jestem pogubiona.Nie wiem co mam Wam napisac,bo nic nie załatwiłam.Na wszystko jest za pożno.A ja juz sama nie potrafie tego ogarnąć.Liczyłam na "pewną" pomoc-chyba sie przeliczyłam.Mam dość.Napisze gdy cokolwiek sie zmieni.Pozdrawiam gorąco.
arnie - Czw 21 Paź, 2010 17:13

Ale jaka pomoc ci jest potrzebna?
Sebanitka - Czw 21 Paź, 2010 17:38

arnie napisał/a:
Ale jaka pomoc ci jest potrzebna?

napisz Angie coś więcej

ciężko jest coś wymyślić jak nie wiadomo w czym problem

Laponka - Pią 22 Paź, 2010 09:15

:)
izunia - Pią 22 Paź, 2010 10:32

Angelika napisał/a:
Nie wiem co mam Wam napisac,bo nic nie załatwiłam.Na wszystko jest za pożno.A ja juz sama nie potrafie tego ogarnąć

Chyba nikt nie oczekuje, że pochwalisz się tutaj aktem własności mieszkania ;-)
Nie załatwisz tak od razu. Chodzi o to, co robisz w tej sprawie? i czy się nie poddajesz całkowicie, bo że chwilami to normalne.
Powodzenia i cierpliwości :-)

Sebanitka - Pią 22 Paź, 2010 20:44

....puk puk


Angie...nie wiem co się dzieje, próbuję...ale nie chcę być namolna.
Odezwij się. Daj jakiś znak co u Ciebie?

Angelika - Nie 24 Paź, 2010 18:59

Nikuś..wiem unikam ludzi.Nic mi nie wychodzi.Zamknełam sie sama w sobie.Już nie umiem prosic o rade,nie potrafie rozmawiać.Nie potrafie odpisać.Wczoraj byłam na 5 rocznicy sluby mojego meza siostry-wszyscy pili.Siedzialam i nie umialam sie odnalezc.W koncu powiedzial:Jedziemy do domu bo masz mine jakbys siedziala tu za kare.bolalo-bo tak nie bylo,po prostu nie bawilo mnie towarzystwo ludzi ktorzy pili,juz nie rozumialam ich zartow.na koniec uslyszalam ze tez piłam!!Bez komentarza. dzis bylam w kosciele-cudowne przezycie. Po kosciele po kilku ok(6-8)wypitych przez niego piwach uslyszalam"pilas" "klamiesz" brak słow.Nie am sily nic tlumaczyc.Z mieszkaniem...skonczylam rozmawiac....mam wrazenie ze nie chce podejmowac tematu,rozmawiac.Unika tego!Mialam kilka pomysłow na wynajecie-kazde obalil-zero zainteresowania.Mam złe przeczucia.Sptacie dlaczego pozwalam mu pic w mojej obecnosc i dlaczego poszlam na impreze gdzie byl akohol? Bo balabym sie uslyszec odpowiedzi-gdybym powiedziala.NIE.Jestem do niczego.Nic juz nie potrafie.Przepraszam
ela_102 - Nie 24 Paź, 2010 19:12

Cytat:
.Jestem do niczego.Nic juz nie potrafie.Przepraszam


Angelika ja też tak o sobie myślałam zwłaszcza w obliczu problemów jakie miałam z powodu picia przecież, nie losu. Nic się nie zmieni na lepsze, jeśli będziesz działać w "stary" sposób.
Wystarczy zmienić kilka rzeczy, aby życie zaczynało przebiegać inaczej, abyś to Ty była jego reżyserem. Przecież ja byłam dokładnie w tym samym miejscu co TY. Uwierz, że można to zmienić (!) ja zmieniłam.
Cytat:
dzis bylam w kosciele-cudowne przezycie


Szukaj takich przyjemności bez ograniczeń, skoro działają.
Są w tym Kościele ludzie gotowi pomagać.
Idź za ciosem i poszukaj ich.
Ja właśnie wróciłam ze spotkania z takimi ludźmi.
Dziś wiem, że o to trzeba dbać nieustannie, aby nie popadać w kłopoty.

Sebanitka - Nie 24 Paź, 2010 20:27

Angelika napisał/a:
NIE.Jestem do niczego.Nic juz nie potrafie.Przepraszam

nie jest tak!!!

i nie przepraszaj


Jak napisała Ela:
ela_102 napisał/a:
Uwierz, że można to zmienić (!)


można, tylko trochę odwagi i zdecydowania

moje zdanie znasz na temat picia Twojego męża w Twojej obecności...godzisz się na to, a on potem wyładowuje się na Tobie....sama widzisz, że nie bardzo możesz na niego liczyć...on nie liczy się z Tobą, nie robi nic dla Ciebie...za to Ty masz "obowiązek" się cieszyć że bywa w domu....

Taka sytuacja dodatkowo "wali" po głowie...

cieszę się, że się odezwałaś...martwiłam się, ale myślę, że unikanie ludzi, którzy chcą Ci pomóc w tej sytuacji nie jest dobrym pomysłem....

arnie - Nie 24 Paź, 2010 20:57

Matko święta a skąd nagle u Ciebie się mąż pojawił?
Nie rezygnuj!!!
Boję się,że nie do końca walczysz z psychotropem-że się poddałaś.
Pytam jakiej pomocy potrzebujesz?Może ktoś z nas Ci może jakoś pomóc?

agata1968 - Nie 24 Paź, 2010 21:38

Angeliko-czy nie jest Ci zbyt dobrze w tym użalaniu?Może już wystarczy?Podnieś głowę,a z pewnością zobaczysz jakąś jasność.Ludzie chcą Ci pomóc,ale bez Ciebie nikt niczego zrobić nie może.Masz doła-wygrzebuj się z niego zamiast tak leżeć.Chwytaj nasze ręce!
XY - Nie 24 Paź, 2010 21:45

Łojezu.
Nie wytrzymałem.

1) załóż firmę i załóż rachunek bankowy.Np. w mbanku dają 10000 debetu na wejściu.
Może trzeba założyć konto firmowe w trzech bankach i też dadzą kasę.
2) załóż firmę jako bezrobotna - sprawdź dofinansowanie z urzędu pracy.
3) wystaw rachunek na VAT i PIT ( wybierz RYCZAŁT a w zaświadczeniu sprzątanie ) ... podatkami będziesz się martwić później bo :
4) zapłać długi i sprzedaj mieszkanie z zamianą na mniejsze żeby kasa została na spłatę zobowiązań.
5) zacznij się bawić w te figurki bo może wypalić na alegro albo na e-bayu.Takie pierdołki jak aniołki ludzie kupują.
6) czas na rozwód.Dobry moment bo masz długi.Zaczniesz z nich wychodzić to nie chcesz chyba aby pół majątku wziął darmozjad w związku.Ewentualnie tylko rozdzielność majątkowa.
7) Nie ma co się bać.W życiu z reguły jest przechlapane.Ale w tyłek dostają ci co nie wierzą że się może udać.
8) Skorzystaj z pomocy arniego bo bawi się on w życie gospodarcze i ubierze w czyny moje słowa.
9) Zacznij działać a nie pitolić.Można to zatrzymać.Nie mieszkanie ale pieniądze.Wyjdziesz z tego z :
mniejszym mieszkaniem ale kasą
być może firmą
być może przyjacielem do kawy

albo nawet z wynajętym mieszkaniem , kasą i sposobem na życie - firma.

Pomyśl jak formalnie załatwić sprawę aby mąż nie wyciągnął łapy po pieniądze z mieszkania.Chlać może przecież nawet na śmietniku.Jak swoje dziabniesz nie ma znaczenie lokal.

Tyle mojego bo mnie nerwa ruszyła.

jobael - Nie 24 Paź, 2010 22:18

Angelika napisał/a:
Spytacie dlaczego pozwalam mu pić w mojej obecności i dlaczego poszłam na impreze gdzie byl akohol? Bo bałabym sie usłyszeć odpowiedzi-gdybym powiedziała. NIE. Jestem do niczego.Nic juz nie potrafię. Przepraszam

No tak. Czułam, że mąż jest z Tobą, bo od jakiegoś czasu inaczej z nami rozmawiasz.
To się określa, że chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko.
Ty nie przepraszaj, bo ja nie obraziłam się, ale bierz się do kupy i zawalcz o swoje życie i przyszłość. Czas szybko ucieka. Wiosna zaraz będzie, ani się obejrzysz.

Sebanitka - Nie 24 Paź, 2010 22:25

XY, wow!!

jestem pod wrażeniem

zostań z nami i oby częściej Ciebie nerwa ruszała :)

Angie...
agata1968 napisał/a:
Chwytaj nasze ręce!


czytaj co piszemy....

izunia - Nie 24 Paź, 2010 23:04

Sebanitka napisał/a:
XY

Marcin?

Angelika, wygląda na to, że wchodzisz na stare tory.
Warto?

agata1968 - Nie 24 Paź, 2010 23:11

Też pomyślałam,że Marcin.
Angelika idzie w nawrót,ale tylko od niej zależy,jak zakończy się ta droga.
Dziewczyno,cokolwiek dzieje się-nie warto upadać,taplać się i wyniszczać.Wracaj do nas.

Angelika - Pon 25 Paź, 2010 07:41

Marcin,firmy,debety i inne sprawy nie wchodza w gre.Z moim dlugiem,za nim ktokolwiek pozyczy mi pieniadze,mina wieki.Mieszkania nie sprzedam nie zamienie,juz nic z nim nie zrobie.Jestem tu bo jestem.Ale nic juz do niego nie mam.Praw juz nie odzyskam.Moglam rok temu-splacajac polowe dlugu-reszta na raty.Dowiedzialam sie teraz ze z odsetkami to....jest tego wiecej niz myslalam.Moim jedynym wyjsciem Jest teraz praca-zmiana jej.I choc szukalam ,szukanie dalej jakiegos mieszkania do wynajecia pustego w Poznaniu.(taniego).Marcin mi nikt zabrac nic nie moze bo wiekszosc rzeczyw mieszkaniu jest jego-przez niego zakupiona,raczej obawialabym sie ze to jemu z mojej winy moga cos zabrac.Nie uratuje juz mieszkania w zaden sposob-to juz wiem.Najlepiej by bylo znalezc mieszkanie za odstepe na wynajem chociaz kilkunastu lat by sie nie obawiac niczego.ale To tez odpada-bo odstepne mnie przerasta. Wynajecie czegokolwiek tez mnie przerasta-dlatego liczylam na pomoc Mateusza-ale on nawet nie pyta ,nie rozmawia,na ten temat.Zaczynam czuc sie gorsza ze mniej zarabiam(duzo mniej)delikatnie dano mi to do zrozumienia. Wem ze potrzebuje nowej pracy. Bo dzieki niej bede wiecej zarabiac,a jednoczesnie czego i tak nie unikne(chyba ze wygram w lotto)beda mogli ze mnie sciagac zadluzenie.Wiec praca! A mieszkanie?-nie wiem co bedzie dalej.
eliania - Pon 25 Paź, 2010 07:54

Angeliko, czytam regularnie co u Ciebie i myślę o Tobie często.
Wszystko teraz wydaje się takie trudne, ale może musisz po prostu sobie z tym poradzić, żeby budować nowe, zdrowsze?
Nie zamykaj się w sobie, wiesz dokąd to prowadzi... Nawet tutaj jest TYLE życzliwych Ci osób. To jest skarb. :-) Nie odrzucaj tego. Choć wierzę, że trudno Ci teraz zmienić ten schemat postępowania... Sama wiem, jak jest trudno.
Wydaje się jednak bardziej zrozumiałe szukanie kontaktu i pomocy u osób życzliwych, a nie lekceważących i mających destrukcyjny wpływ.
Po co Ci to, po co sobie dokładać?

XY - Pon 25 Paź, 2010 08:34

Ze ściąganiem zadłużenia bywa różnie.
Tego się kraje co się daje.
Ale to trzeba mieć pewne cechy charakteru żeby to wytrzymać.
Samemu.Chyba że znajdziesz na MIEJSCU kogoś kto Cię pokieruje.
W każdym razie nie ma co pękać.

Tak to ja.Czytam te teksty o pozytywnym nastawieniu czy byłam na twoim miejscu to i tobie się uda i wiem że to tylko pitolenie tych co chcą sobie podbić samopoczucie.Swoje.

Resztę na PW.W każdym razie masz przechlapane i długo się to nie zmieni.Trzeba się nauczyć z tym żyć.Picie to problem zastępczy dopóki się nie napijesz.Możesz sobie krążyć wokół terapii i AA.Ogrzać się innymi.Na początek wystarczy bo picie jest bez sensu.Ale potem trzeba stanąć na własnych nogach.Jest jak jest.

Prawdziwym problemem jest strach przed przyszłością.I samotność.
Ale to jest tylko w TWOJEJ głowie.I nie ma co pozwalać aby inni budowali sobie Twoim kosztem nawet "pomagając" swoje życie.

Sam straciłem wszystko i teraz nie wiem czy będę kupował cokolwiek bo po co ?
Za kilkadziesiąt lat mnie nie będzie tu.Wolę wynajmować i mieć pieniądze niż mieszkanie i kredyt na resztę życia.Życie "na golasa" nie jest złe.

DASZ RADĘ TYLKO NIE CHLAJ.

ela_102 - Pon 25 Paź, 2010 09:40

Cytat:
,firmy,debety i inne sprawy nie wchodza w gre.Z moim dlugiem,za nim ktokolwiek pozyczy mi pieniadze,mina wieki.Mieszkania nie sprzedam nie zamienie,juz nic z nim nie zrobie


A ja Ci Angeliko gratuluję rozsądku jakim się wykazałaś w ostatnim poście.
W panice życiowej łatwo można popaść w kolejne głupoty.
Widzę, że Ty pomimo trudów odzyskujesz trzeźwość spojrzenia.
I o to chodzi (!) jeśli cała ta degrengolada temu właśnie ma służyć to super.

Całuję Cię serdecznie i proszę uważaj na siebie.
Konsekwencji kolejnych decyzji NIKT nie poniesie za Ciebie.

Jagna - Pon 25 Paź, 2010 17:36

hej Angeliko,
No żesz :evil: Nie popadaj w dołkowanie, bo robisz to na własne życzenie, mowie o użalaniu się. Owszem , Twoja obecna sytuacja nie jest najlepsza, ale i to nie będzie trwało wiecznie, chyba że zaczniesz pić, znowu brac leki ...bo jako alkoholiczka wiem, że to najłatwiejsze co mogę zrobić,ale chyba nie w tym rzecz by wybrać łatwiznę i najbardziej głupią, niszczącą mnie rzecz jaką mogę zrobić....Jasne , że możesz pić, a kto Ci zabroni? Nikt, a Twój mąż jak opisujesz, najchętniej widziałby Cię znowu pijącą, płaczącą, bezradną jak kukiełka, miałby władzę i na jakiś czas święty spokój bo niczego byś nie chciała,tylko pić... i spać. Czy o to chodzi Angela?Tego chcesz?
Nie sądzę!
Spróbuj działac, jak napisał Ci XY , z mojej strony dodam że w te pędy powinnaś udac się do prawnika ,który udzieli Ci porady za darmo, a działają tacy przy MOPS, klubach abstynenta,czasem parafiach, urzędach pracy....Znajdziesz jak bardzo chcesz. Prawnik powinien udzielić Ci wskazówek jak rozwiązać sprawy związane z mieszkaniem...ale najważniejsze, jak obciązyć tym równiez męża, bo przecież jesteście małżeństwem i oboje równo odpowiadacie , jak i oboje dzielicie dobytek na pół ( przynajmniej to co zakupione po ślubie, jesli nie macie intercyzy)niewazne kto brał kredyt, za czyje pieniadze bo pieniądze są wasze wspólne do dnia rozwodu. Nie daj się zbyć, nie mogę czytac jak dajesz się manipulować, ale Ty chyba tego chcesz, bo wiedząc jak Ciebie poniża, pije przy Tobie , nadal dotrzymujesz mu świadomie towarzystwa. Obyś nie musiała ze swej dobroci serca, jak ja i naiwności tłumaczyć się przed policją, że niczego nie ukradłaś mężowi a jedynie jest to wasz wspólny dobytek. Teraz po roku dopiero założyłam sprawę o podział majątku, po dobroci sie nie dało, poznałam z kim miałam do czynienia, obyć Ty malutka nie musiała. Nie daj się,ale i sama się nie wpędzaj w samoużalanie. nie pękaj, jestśmy z Tobą, ale fizycznie musisz sama zacząć działać, przytulam i myślę o Tobie ! 8-)

arnie - Pon 25 Paź, 2010 19:09

Angeliko!
Zmiana pracy to kolejna Twoja ucieczka.Na tą chwilę zmiana w pracy nic nie rozwiąże.Zmiana pracy jest wielkim wyzwaniem,wieeelkim!!!Ty rozpoczęłaś kilka wyzwań i mam wrażenie,że niestety ich nie kontynuujesz.Dlatego też rozpoczynanie ucieczki w nowe wyzwanie jest do dupy na tą chwilę.Jak sobie wyobrażasz siebie w tej chwili kiedy musisz udowadniać innym,że jesteś doskonała,pełna energii,wyzwań?jak to w każdje nowej pracy.
Dla Ciebie nierealne na tą chwilę,Ty w tej chwili zamiast rozwiązywac problemy,zaczynasz wikłać się w zupełnie nowe,poddając się i nie walcząc!!!
Idziesz na dno od nowa Angeliko,masz szansę jeszcze się odbić.Od Ciebie to zależy!

Sebanitka - Pon 25 Paź, 2010 20:05

I tu zgadzam się z Arnim... podjęcie nowej pracy to spore wyzwanie...nie wiem czy uniesiesz takie wyzwanie.

Mam wrażenie, że prochy, mąż w tle z piwem w ręku, wiszący nad głową dług i kłopoty finansowe nie mobilizują Ciebie do niczego....poza chęcią spania....przespania wszystkiego.

Ale w ten sposób problemów nie rozwiążesz! nic prochami czy alkoholem nie załatwisz...tylko sobie krzywdę robisz

a może by tak od początku? może tak na logikę...jak w wielu wątkach innych zaczynających trzeźwienie?

może warto byłoby pomyśleć o podjęciu leczenia...ale takiego "uczciwego"... z podaniem lekarzowi lub terapeucie prawdziwej informacji o tym co bierzesz, w jakich ilosciach, po co i co masz w głowie....jakie myśli temu towarzyszą....tak kawa na ławę...
Kiedy mówimy co nam jest w "połowie" to w "połowie" się leczymy....a jakie są efekty wielu z nas odczuło na własnej skórze....

nie wiem...nie wiem co więcej napisać..

agata1968 - Pon 25 Paź, 2010 20:25

Popieram.Uczciwa terapia.
Jeszcze raz proponuję kartkę i długopis oraz spisanie tego,co możliwe do zrobienia i tego,co niemożliwe.Potrzebny Ci plan działania,tak myślę,by nie miotać się w strachu i bezradności.

Angelika - Wto 26 Paź, 2010 08:33

Pisałam juz wczesniej ze bylam u prawnika. Jezeli chodzi o mieszkanie-to juz koniec.
Nie pozostaje mi nic wiecej niz czekac na rozprawe za kilkanascie dni.
Dostawałam szanse-caly stos szans-Spieprzylam.
Co do lekarza,ona wie co biore,ale prawdziwych mysli w tej chwili wolalabym uniknac w rozmowie z nia.
plan dzialania.Tylko czego?Picia-nie pije.Lekow-nadal jestem na tej samej dawce.mieszkania??
Co jest mozliwe? Mozliwe jest nie picie,nie łykanie lekow.To jest mozliwe.A reszta?reszty nie ma!
Jakie problemy mam rozwiązywać-skoro One dzięki MNIE-same się rozwiązały!

długonosy - Wto 26 Paź, 2010 12:11

Angelika,
Twój wątek jest zatytułowany "czuję się bardzo samotna".

Na podstawie tego co napisałaś w swoich postach, myślę, że cierpienie spowodowane poczuciem samotności jest Twoim podstawowym problemem. Nie alkoholizm, ani inne sprawy, o których w Twoim wątku tak dużo pisano.

Samotność nie jest czymś co obiektywnie istnieje.
Bo jak można być samotnym w świecie, na którym żyją miliardy ludzi?
W mieście, które ma setki tysięcy mieszkańców?
A jednak ludzi cierpią z powody samotności.
Bo samotność to problem wadliwej komunikacji ze światem - z innymi ludźmi, a przede wszystkim z Bogiem.
Ktoś kto odczuwa silną więź z Bogiem, nie będzie cierpiał z powodu samotności, nawet w pustelni.

Gdzie jest problem tam i jest nadzieja na jego rozwiązanie.

Proponuję Angelika, abyś poczytała na temat problemu samotności i przemyślała, jak to się odnosi do Ciebie. Bo to czy się mam męża czy nie, czy się ma własne mieszkanie czy nie – nie zmienia faktu, że można cierpieć z powodu samotności lub też zupełnie nie mieć z tym problemu. To jest w nas samych.

Ciekawie i obszernie na ten temat napisała pani Pani Aldona Szarypo w artykule: "O samotności niewybieralnej"
http://www.mateusz.pl/wdrodze/nr412/04.htm

Znalazłem też ciekawą książkę, która jest zbiorem wypowiedzi róznych ludzi na temat samotności:
„Samotność chciana i niechciana”
http://wysylkowa.pl/ks991383.html

Fragment:
"Samotność jest w pewnym wymiarze nieunikniona, ale dzisiaj obserwujemy wręcz epidemię samotności. Wielu ludzi ucieka przed nią, nie zważając nawet na Boże przykazania. Samotność może być źródłem udręki, ale może też być twórcza. Autorzy poszczególnych rozdziałów przeanalizowali ten temat na podstawie Biblii i życiorysów świętych. Książka zawiera też świadectwa osób nam współczesnych. Dla jednych z nich samotność jest doświadczeniem pozytywnym, a dla innych - negatywnym. Jednych pogrążyła w złu, a u innych zaowocowała miłością. Piszą osoby bardzo młode, jak i będące w sile wieku czy czekające już tylko na śmierć. Jedni czują się samotni dlatego, że nie mają dzieci, a inni dlatego, że je mają. Są tu świadectwa osób, które nie mogą otrząsnąć się z przeżyć związanych z wojną, jak i świadectwa tych, którzy znaleźli się na marginesie życia społecznego. Swoją refleksją podzieliło się też kilku kapłanów. Lektura tej książki może pomóc zrozumieć, dlaczego ludzie czują się samotni i kiedy samotność może rodzić dobre owoce."

Proponuję abyś poczytała na te tematy.
To Ci może pomóc inaczej spojrzeć na swoje sprawy i znaleźć dobre dla siebie rozwiązania problemów, które Cię bolą.

Na pewno też warto chodzić tam gdzie spotykają się ludzie, którzy szukają wiary, nadziei, miłości.
Bo to są lekarstwa na samotność.
Może wspólnota Odnowy w Duchu Świętym, o której tyle razy pisał Mirek?
Poznań to duże miasto.
Tu jest na przykład taka wspólnota:
http://www.jerozolima.poznan.dominikanie.pl/

Ludzie od tysięcy lat znajdują nadzieję we wspólnotach.
Różnych wspólnotach. Bo wszystkie one są drogą do wyjścia z samotności.

Nasze najgorsze problemy istnieją tylko w naszych głowach.
Dlatego nie możemy się zamykać w świecie swoich myśli. W klatce czterech ścian.
Gdy wyjdziemy na zewnątrz i się rozejrzymy wokół siebie- znajdziemy rozwiązania. Albo one znajdą nas.
:-)


Powodzenia
:-)

izunia - Wto 26 Paź, 2010 13:44

Angelika napisał/a:
Pisałam juz wczesniej ze bylam u prawnika. Jezeli chodzi o mieszkanie-to juz koniec.
Nie pozostaje mi nic wiecej niz czekac na rozprawe za kilkanascie dni.

Pozostaje! Na rozprawę też można się przygotować, a nie iść na ścięcie. Przemyśl, idź do prawnika, innego? Faktycznie Poznań to duże miasto. Przygotuj się, przedstaw swoją sytuację: leczenie psychiatryczne, zaświadczenie. Zaproponuj coś, co jesteś w stanie robić ze spłatami.Konkretnie,pewnie. Nie poddaj się bez walki. Co masz do stracenia?
Rozumiem, że to sprawa o eksmisję? Sędzia wydaje wyrok z tego co ma w papierach, widzi i słyszy od Ciebie. I masz prawo do odwołania.
O co chodzi Angelika? Dlaczego nie walczysz?
Angelika napisał/a:
Co do lekarza,ona wie co biore,ale prawdziwych mysli w tej chwili wolalabym uniknac w rozmowie z nia.

A to chyba nijak się ma do leczenia. Ono ma trwać i trwać, czy doprowadzić do czegoś sensownego?
Nie pomagasz sobie w ten sposób. Sama występujesz przeciwko sobie, i zapewne liczysz, że pomoże Ci ktoś inny, np. mąż. Dlaczego miałby to robić, jeśli Ty sama dla siebie nie jesteś ważna?

Angelika - Wto 26 Paź, 2010 14:01

Tylko co Ja mam przygotowac Izunia? czy to ze lecze sie u psychiatry bedzie wzne dla sadu i adwokata,bedzie zwalnialo mnie od odpowiedzialnosci za to ze nie placilam?Co Jestem w stanie zrobic ze splatami?NIC!-zypelnie nic.do odwołania pozostalo mi kilka dni -do czego mam sie odwolac?do tego ze sedzia Jest litosciwy a moje nieplacenie uzna za nic. Juz nie licze na meza.Jego to juz nie interesuje.
W ZKZL spytalam czy gdybym "wyczarowala"sobie te pieniazki,to czy przywrocono by mi najem(moje mysli skierowane byly na to iz splacajac ten gigantyczny dlug,moge dalej mieszkac,zaczac od nowa placic czynsz,nie majac juz zadnego dlugu.Wyprowadzajac sie dlug nadal pozostanie i bede musiala go splacac) uslyszalam ze NIE!ze za pozno.
I slusznie.Bo za pozno Ja sie obudzilam.Teraz poniose tego konsekwencje.

izunia - Wto 26 Paź, 2010 14:23

Angelika napisał/a:
czy to ze lecze sie u psychiatry bedzie wzne dla sadu i adwokata,bedzie zwalnialo mnie od odpowiedzialnosci za to ze nie placilam?

Może być okolicznością łagodzącą. Lęki, niemożność ogarnięcia sytuacji, koszty...przecież to miało wpływ. A nie miało? sama pomyśl.
Ty nie decyduj za sędziego i adwokata. Ty się zastanów. co możesz przedstawić na swoją obronę, a oni zrobią to co uznają za słuszne. Co tracisz, próbując?
Angelika napisał/a:
do odwołania pozostalo mi kilka dni -do czego mam sie odwolac?

Odwołanie od czego? Jest już wyrok?
I znowu powtórzę: Co masz do stracenia?
Jeżeli sprawa sie toczy, to każdy nowy dowód jest rozpatrywany, ale trzeba go przedstawić.
Angelika napisał/a:
W ZKZL

Czyli gdzie?
Angelika napisał/a:
spytalam czy gdybym "wyczarowala"sobie te pieniazki,to czy przywrocono by mi najem(moje mysli skierowane byly na to iz splacajac ten gigantyczny dlug,moge dalej mieszkac,zaczac od nowa placic czynsz,nie majac juz zadnego dlugu.Wyprowadzajac sie dlug nadal pozostanie i bede musiala go splacac) uslyszalam ze NIE!

Dlaczego spytałam i usłyszałam? Dlaczego nie na piśmie?! Nie załatwia się słownie takich rzeczy.
Angelika napisał/a:
Teraz poniose tego konsekwencje.

Masz jakieś plany?
Mam wrażenie, że odpuściłaś.

Angelika - Wto 26 Paź, 2010 14:28

izunia napisał/a:
Czyli gdzie?
Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych.
izunia napisał/a:
Masz jakieś plany?
Mam wrażenie, że odpuściłaś.
Nie wiem Co Ci odpisac Izunio.Po prostu nie wiem.
długonosy - Wto 26 Paź, 2010 14:39

Angelika napisał/a:
izunia napisał/a:
Czyli gdzie?
Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych..

Proszę bardzo.
Strona internetowa ZKZL z ofertami zamiany mieszkań:
http://www.zkzl.cdweb.pl/...ona-glowna.html

A tu przykładowa oferta najemcy, który chciałby zamienić swoje male mieszkanie na większe, deklarując, że może spłacić do 30.000 zł zadłużenia tego większego mieszkania:
http://www.zkzl.cdweb.pl/...ml?title=Oferta 18/2009

Znalazłem to w 5 minut.
Być może trzeba sie było zająć już tą sprawą kilka miesięcy temu. No bo przeciez już od dawna problem narastającego długu jest Ci znany?

Ale, nie mam co dyskutować nad rozlanym mlekiem.
Może postępując tak jak radzi Izunia, można coś załatwić.
W każdym razie trzeba konsekwentnie powalczyć.
Samo się nie zrobi.

Angelika napisał/a:
izunia napisał/a:
Masz jakieś plany?
Mam wrażenie, że odpuściłaś.
Nie wiem Co Ci odpisac Izunio.Po prostu nie wiem.
Prawdę?
Angelika - Wto 26 Paź, 2010 14:50

długonosy napisał/a:
A tu przykładowa oferta najemcy, który chciałby zamienić swoje male mieszkanie na większe, deklarując, że może spłacić do 30.000 zł zadłużenia tego większego mieszkania:
dziekuje za oferte.Spradze ja.W czwartek bede ponownie z ZKZL.Tylko Ja mam troszke wieksze zadluzenie niz to i piece-ale dziekuje Tobie.
długonosy napisał/a:
Prawdę?
Ja sama jej nie znam.Teraz sie jej dowiaduje-gdy postanowilam otworzyc i uwaznie czytac to co do mnie napisane.
długonosy napisał/a:
Być może trzeba sie bylo zająć już kilka miesięcy temu.
Pewnie -a nawet na pewno trzeba było.
Angelika - Wto 26 Paź, 2010 14:54

Jest jeszcze cos o czym zapomnialam.Najwazniejsze chyba-to glupie-bo nawet sama nie pomyslalam ze juz nie moge tego zrobic.Przeciez Ja juz nie mam zadnych praw do lokalu-wiec jak cokolwiek moge zamieniac?Nie mam zadnego tytułu prawnego do tego lokalu.Jestem tu jeszcze bo sie nie wynioslam.Nie mam juz zadnych praw do tego lokalu./
długonosy - Wto 26 Paź, 2010 16:20

Angelika napisał/a:
JesPrzeciez Ja juz nie mam zadnych praw do lokalu-wiec jak cokolwiek moge zamieniac?Nie mam zadnego tytułu prawnego do tego lokalu.
A kiedyś miałeś czy nigdy nie miałaś? Jeśli miałaś, to dlaczego utraciłaś?

Angelika napisał/a:
Jestem tu jeszcze bo sie nie wynioslam.
Może to będzie dobry doping aby poukładać sobie życie jeszcze raz, tylko tym razem lepiej?
arnie - Wto 26 Paź, 2010 16:34

Jaki masz plan awaryjny?Do kiedy masz to mieszkanie(do kiedy fizycznie możesz tam zostać?) nawet jak"nic się nie da zrobić"?Choć mam wrażenie,że wciąż się da.
Sebanitka - Wto 26 Paź, 2010 17:43

Myślę, że trzeba by ruszyć w tango i poszukać czegoś dla SIEBIE.
Na początek poszukać jakiegoś pokoju do wynajęcia. Tylko dla Ciebie. Tak żeby nie generować kosztów. O ile dobrze pamiętam pracujesz w opiece społecznej (popraw mnie jeśli się mylę). Może Twoja szefowa lub szef będą mieli jakiś pomysł jak poradzić sobie z takim problemem.
Twój mąż jeśli dobrze wyczytałam między wierszami ma to gdzieś co się dzieje. Więc chyba nie ma innego wyjścia jak zająć się sobą. W całej rozciągłości!

arnie - Wto 26 Paź, 2010 22:32

Angeliko!
tak sobie myślę,co by się jednak stało gdybyś straciła to mieszkanie?
No mówi się trudno i żyje się dalej.
Wynajmujesz pokój.Żyjesz skromniutko ale żyjesz,kontynuujesz terapię,odstawiasz leki(tak naprawdę nie na niby)i powoli zaczynasz wychodzić na prostą,w tym czasie znajdujesz lepszą pracę bo jej intensywnie szukasz i chcesz ją znależć.Twoje życie się poprawia-jednocześnie odciągają Ci jakąś część pensji na rzecz mieszkania ale zarabiasz więcej,więc nawet tego nie czujesz.Może poznajesz kogoś interesującego-zaczynacie wspólne życie.Czujesz się coraz lepiej bo nie ma w Tobie chemii i zwalczyłaś te irracjonalne lęki.
Jedziesz nad morze,siedzisz i czujesz wiatr.
Czujesz że żyjesz,zaczynać być wolna.
Dlaczego nie bierzesz do cholery takiego scenariusza do głowy?
Czy on naprawdę jest taki nierealny?
Wracaj do roboty nad sobą!!!
Czy Ty naprawdę potrzebujesz spojrzeć komuś sparaliżowanemu w oczy i powiedzieć mu:patrz jaka jestem nieszczęśliwa?

agata1968 - Wto 26 Paź, 2010 23:44

Ale tak jest wygodniej-siedzieć,bać się,powtarzać to samo i wbijać sobie do głowy myśli o swoim nieudacznictwie.Znam to.No i nic więcej nie trzeba.Zero wysiłku i jeszcze ktoś współczuje.
Angelika-chcesz tak sama siebie wtopić?

Astra - Sro 27 Paź, 2010 03:11

Nie rozumię. ZKZL powiedziało, że NIE, bo jest za późno.
A jednocześnie będziesz mogła odwołać się do sądu. :?:

Moja siostra miala taką sytuację.
Jej mąż alkoholik zadłużył mieszkanie. Ona płaciła swoją część, on nie.
Wszelkie papiery on przejmował, bo działał we Wspólnocie Mieszkaniowej.
Ona naiwna, nie zainteresowała się tym i to byl jej błąd :-/
Dostała eksmisję i odwołala się w sądzie.
W Spoldzielni powiedzieli jej, że jest za późno i że nie ma co odwolywać się.
Nawet wywierali na siostrę, słowną presję, zeby nic nie robiła.
Mieli juz kogoś na to mieszkanie i chcieli się ich pozbyć.
Ale nie udalo się. Siostra wygrała. Wzięła pozyczkę z Zakladu Pracy i spłaciła dług.
Męża wyrzucila z domu.

Angelika
jeżeli możesz odwolac się do sądu, to zrób to.
Tej spółdzielni nie ufaj,bo przeważnie mają jakieś swoje interesy.
Może już ktoś czeka na to mieszkanie.
1.W sądzie trzeba przedstawić plan jak spłacisz mieszkanie.
2.Druga rzecz to trzeba usprawiedliwić się dlaczego nie płaciłaś czynszu

Astra - Sro 27 Paź, 2010 03:25

1.Plan -np. weźmiesz pożyczkę z zakładu pracy; wynajmiesz jeden lub dwa pokoje studentom ...........itd
2. Usprawiedliwienie,że nie płacilas.
Mialas trudne dzieciństwo /opisz trochę co przeżyłaś, śmierć mamy/.
Twoje dzieciństwo wpłynęło na to, że gorzej radzisz sobie z problemami życiowymi, dlatego brałaś lekarstwa, ktore uzależniają. Takze z powodu traumatycznych przeżyć z dziecinstwa zaczęłaś pić alkohol.
Ostatnio dobiło Cię odejscie męża.
Tu przedstaw, że chcesz wyjść na prostą i leczysz się.
Poproś sąd o litość i danie Ci szansy, ;-)

Jak będziesz opracowywala plan spłaty czynszu to postaraj się, zeby ten plan był realny dla Ciebie. Bo jeżeli sąd Twoją propozycję zaakceptuje, to już musisz się tego trzymać.
A jak spłacisz mieszkanie, to zastanowisz się co zrobić, jak zamienić ...itp.
To moja propozycja :-)

Angelika - Sro 27 Paź, 2010 07:52

Widac jeszcze raz musze wszystko napisac.
długonosy napisał/a:
kiedyś miałeś czy nigdy nie miałaś? Jeśli miałaś, to dlaczego utraciłaś?
Oczywiscie ze miałam.Utraciłam jakis rok temu-moze ponad(na tamten czas moglam jeszcze je ratowac,a moze ratowac trzeba bylo troszke wczesniej,zanim utracilam tylul najmu).Wtedy myslalam jakos to bedzie-i poszlam pic.
arnie napisał/a:
Jaki masz plan awaryjny?Do kiedy masz to mieszkanie(do kiedy fizycznie możesz tam zostać?)
Nie mam planu. zostac moge na razie zapewne do 17 listopada.Wtedy wydadza wyrok eksmisyjny.
Sebanitka napisał/a:
Na początek poszukać jakiegoś pokoju do wynajęcia
Znasz moja sytuacje Nikus,wiesz ze nie stac mnie nawet na pokoj w POZNANIU-Nie piszac juz o oplaceniu mebli,rzeczy,przechowywalni.
Sebanitka napisał/a:
O ile dobrze pamiętam pracujesz w opiece społecznej (popraw mnie jeśli się mylę). Może Twoja szefowa lub szef będą mieli jakiś pomysł jak poradzić sobie z takim problemem.
Nie Nikuś.Skończylam WSPS-z zawodu jestem pracownikiem socjalnym ale nigdy nie dano mi pracowac w tym zawodzie.Bylam za "stara" na staz,a stazyste lepiej jest przyjac(napewno wie cos o tym mmm) Pracuje na umowe zlecenie 3 razy w tygodniu-nie mam stalej pracy.
Sebanitka napisał/a:
Twój mąż jeśli dobrze wyczytałam między wierszami ma to gdzieś co się dzieje.
Od tamtej jedynej "rozmowy" nie zapytal ani razu co z mieszkaniem.
arnie napisał/a:
No mówi się trudno i żyje się dalej.
Tak sobie powiem.
agata1968 napisał/a:
Ale tak jest wygodniej-siedzieć,bać się,powtarzać to samo i wbijać sobie do głowy myśli o swoim nieudacznictwie.
Bylam w ZKZL, w MPGM rozmawialam z prawnikiem.
Astra napisał/a:
Nie rozumię. ZKZL powiedziało, że NIE, bo jest za późno.
A jednocześnie będziesz mogła odwołać się do sądu. :?:
odwołac moge sie tylko do decyzji jezeli to co jest w pismie,przedstawione przez adwokata ne zgadza sie z tym co mi przesłal-a zgadza sie wszystko.Sa tam moje nie odebrane pisma,te odebrane i td.
Astra napisał/a:
1.W sądzie trzeba przedstawić plan jak spłacisz mieszkanie.
Ja juz nie musze przedstawiac planu.Ja je po prostu musze splacic.Jak to ich nie interesuje. Juz nie!
Astra napisał/a:
.Druga rzecz to trzeba usprawiedliwić się dlaczego nie płaciłaś czynszu
To ze to drogie mieszkanie(czynsz)to swoja droga,ale sama je przyjelam!A reszta-to oczywiste ze to moja glupota.
Astra napisał/a:
.Plan -np. weźmiesz pożyczkę z zakładu pracy; wynajmiesz jeden lub dwa pokoje studentom ...........itd
Nie mam zakladu pracy.Nikt mi nie da pozyczki. Nie moge juz splcic mieszkania i komus cos wynajac bo ono juz do mnie nie nalezy.A dlug jest dlugiem i pozostanie tak czy inaczej
Astra napisał/a:
2. Usprawiedliwienie,że nie płacilas.
Prawdopodobnie powiem to w sadzie.Bo w zasadzie tyle mi zostalo.Tylko czy sad i Miast Poznan bedzie to obchodzilo?
mmm - Sro 27 Paź, 2010 08:31

Angelika napisał/a:
Nie Nikuś.Skończylam WSPS-z zawodu jestem pracownikiem socjalnym ale nigdy nie dano mi pracowac w tym zawodzie.Bylam za "stara" na staz,a stazyste lepiej jest przyjac(napewno wie cos o tym mmm) Pracuje na umowe zlecenie 3 razy w tygodniu-nie mam stalej pracy.


Kochana bo dostanę szału!!!! Obecałam, że nie będę się udzielać, ale dostałam szału. Masz uprawnienia do wykonywania zawodu? Chodzi mi dokładnie jaki skończyłaś kierunek? Czy czystą Prace Socjalną czy jakieś dziwadło typu Pedagogika Problemów Społecznych itp ( nie chcę urazić kogoś kto to naprawdę skończył, pewnie Ciekawe tylko mało przydatne ). Co do stażu to nie wiem, bo nigdzie nie szukałam. Jeśli chodzi o pracę znalazłam bardzo szybko i prosto ( za co dziękuje Bogu :-) :-) ). Jak na samotną osobę dochód ok :-) Jak Ci się uda trafić w jakiś projekt z EFS to superowo :-) Wiem, że moim znajomi po studiach też Ci co chcieli znaleźli pracę szybko co prawda na początek na umowę o zastępstwo, jednak lepsze to niż nic, zawsze zdobędziesz doświadczenie, a jest szansa, że przedłużą. Jak nie ma kasy można nawet iść na taśmę do pracy, uwierz tam też można wyciągnąć ładne pieniążki. Wiem nie jest to szczyt ambicji, ale zawsze na przetrwanie.
Co do pokoju do wynajęcia to właśnie teraz jest najlepszy czas, bo większość studentów już wynajęła albo rezygnuje, więc właściciele chcą wynająć jak najszybciej :-) Wiem z doświadczenia, jak się dobrze obejrzysz to może się uda jedynka za 400 zl ( wiem, że można tak tanio ). Rozejrzyj się też pod miastem, mpk oraz linie podmiejskie jeżdżą często ( już piszę zapobiegawczo, jakbyś marudziła, że daleko ). Można przeżyć skromnie bo skromnie, ale można.
Może ja też wczoraj biadoliłam jakbym miała sto lat, że jestem sama i sama i jak mi źle. Chcesz możemy się spotkać jak będą dwie samotne razem to już żadna nie będzie samotna :-P Idę do pracy, jak chcesz mogę zasięgnąć inf. gdzie szukają do naszego zawodu??

Angelika - Sro 27 Paź, 2010 08:48

mmm napisał/a:
Masz uprawnienia do wykonywania zawodu? Chodzi mi dokładnie jaki skończyłaś kierunek? Czy czystą Prace Socjalną czy jakieś dziwadło typu Pedagogika
Tak mam!Zawód-pracownik socjalny!specjaqlizacja-oranizator społecznosci lokalnej.
mmm napisał/a:
Jeśli chodzi o pracę znalazłam bardzo szybko i prosto
To Ci gratuluje.Bo W Poznaniu nie ma miejsca w Domu dziecka,swietlicach,terapeutycznych,poradniach uzaleznien,osrodkach pomocy spolecznej,pogotowia oipekunczego,domow spokojnej starosci-gdzie nie ma mojego C.V a i czasami dzwonilam by sie przypomniec.
mmm napisał/a:
Idę do pracy, jak chcesz mogę zasięgnąć inf. gdzie szukają do naszego zawodu??
Byłabym wdzięczna.
mmm napisał/a:
Wiem z doświadczenia, jak się dobrze obejrzysz to może się uda jedynka za 400 zl ( wiem, że można tak tanio ).
Jako pracownik socjalny wiesz ile wynosi minimum ktorego nie wolno mi zabrac prawda? reszte beda sciagac. Nie chce marudzic,Ale myslisz ze za te minimum znajde pokoj za 400 zl z oplatami za wode gaz ,prad+ gdzies musze schowac meble i zaplacic za to.
mmm napisał/a:
Chcesz możemy się spotkać jak będą dwie samotne razem to już żadna nie będzie samotna
Dziekuje za propozycje.To bardzo mile z Twojej strony.Pozwól ze to przemysle.
Sebanitka - Sro 27 Paź, 2010 18:01

...może rozejrzyj się za takim pokojem, a meble w cholerę sprzedaj....po kiego Ci one skoro i tak za moment nie będzie ich gdzie trzymać....lepiej żeby nie wynieśli CI tego na podwórko czy chodnik, bo rozkradną wszystko....

Nie czekaj na eksmisję tylko działaj, lepiej już nie wbijać się w kolejne zobowiązania i kłopoty, teraz trzeba to zatrzymać.

mmm napisał/a:
Jak nie ma kasy można nawet iść na taśmę do pracy, uwierz tam też można wyciągnąć ładne pieniążki. Wiem nie jest to szczyt ambicji, ale zawsze na przetrwanie.

też warto wziąć pod uwagę


Angelika napisał/a:
mmm napisał/a:
Chcesz możemy się spotkać jak będą dwie samotne razem to już żadna nie będzie samotna
Dziekuje za propozycje.To bardzo mile z Twojej strony.Pozwól ze to przemysle.


takie spotkanie może dodać Ci siły i może zdobędziesz fajną koleżankę?

pozdrawiam serdecznie

jerry - Sro 27 Paź, 2010 18:07

Napisałaś w wątku Benity -
Angelika napisał/a:
zmieniło się wczoraj gdy piłam od 13 i opuściłam zajęcia na studiach
... ?
MałaMi - Sro 27 Paź, 2010 18:48

jerry napisał/a:
Napisałaś w wątku Benity -
Angelika napisał/a:
zmieniło się wczoraj gdy piłam od 13 i opuściłam zajęcia na studiach
... ?


Jerry to cytat słów Benity zacytowany przez Angie.

izunia - Sro 27 Paź, 2010 18:54

Angelika, Ty wciąż jesteś młodą kobietą, która może sobie ułożyć życie od nowa.
Pamiętaj o tym, bo to jest strasznie dużo.
Poczytaj ile masz możliwości. Nie trzymaj się kurczowo tego co złe, ale znane.
Podejrzewam, że stać Cię na dużo więcej niż myślisz.

arnie - Sro 27 Paź, 2010 19:26

Matko kochana!
Znajdziesz pokój w Poznaniu u kogoś,popytaj w centrum interwencji krysowej, idż do nich,zapytaj!
Zostawianie Cv jest bez sensu,każde ląduje gdzieś na dnie,jest ogłoszenie-jest twoja odpowiedz.Angeliko Ty masz syndrom wypracowanej bezradności w sobie,świat nie wygląda aż tak żle ale o ten świat trzeba walczyć!!!
Nie jest łatwo ale nie należy na wszystko mówić nie.

arnie - Sro 27 Paź, 2010 20:47

Tak sobie myślę o Tobie Angeliko i:
nie myślałem,że masz pracęna umowe zlecenie 3 razy w tygodniu-zmieniam więc zdanie w takiej sytuacji,Ty rzeczywiście musisz znależć pracę ale moze to być praca nie wymagająca nadmiernego wysiłku psychiczne.Ubzdurałaś sobie,że musisz pracować w opiece społecznej-a powiedz gdzie to jest napisane,że Ty akurat tam musisz pracować?W poznaniu jest kilka znaczących i dobrych agencji pracy tymczasowej typu workservice i manpower itd(google),wystarczy do nich pójść.Pracę dostaniesz-może w markecie na poczatek,może w sklepie ale będzie praca!Jak można sobie pozwolić na pracę na umowę zlecenie 3 razy w tygodniu w takiej sytuacji???w mieście gdzie zaraz po Warszawie jest najniższe bezrobocie a nie pracują Ci co nie chcą pracować.W biedronce na kasie w Poznaniu dostajesz 1600 -1800 brutto na okresie próbnym(3 msce)potem więcej,w Piotrze i Pawle zarabia się ok 2300-2500 brutto na kasie po okresie próbnym.To są tylko przykłady-pracy takiej sobie w Poznaniu jest w bród i wiem co mówię.Ty musisz gdzieś nabrać choćby stabilnego doświadczenia zawodowego.A ruch i wysiłek fizyczny Ci się przyda,lęki się od razu rozwalą.
Angeliko!!!!
Stoję i wrzeszczę Ci do ucha!!!!
Weż swoje życie w swoje rece i weż się dziewczyno do roboty!!!!!!
Wszystkiego dobrego

mmm - Sro 27 Paź, 2010 21:25

arnie napisał/a:
W poznaniu jest kilka znaczących i dobrych agencji pracy tymczasowej typu workservice i manpower itd(google),wystarczy do nich pójść.Pracę dostaniesz-może w markecie na poczatek,może w sklepie ale będzie praca!Jak można sobie pozwolić na pracę na umowę zlecenie 3 razy w tygodniu w takiej sytuacji???w mieście gdzie zaraz po Warszawie jest najniższe bezrobocie a nie pracują Ci co nie chcą pracować.W biedronce na kasie w Poznaniu dostajesz 1600 -1800 brutto na okresie próbnym(3 msce)potem więcej,w Piotrze i Pawle zarabia się ok 2300-2500 begin_of_the_skype_highlighting 2300-2500 end_of_the_skype_highlighting brutto na kasie po okresie próbnym.To są tylko przykłady-pracy takiej sobie w Poznaniu jest w bród i wiem co mówię.Ty musisz gdzieś nabrać choćby stabilnego doświadczenia zawodowego.A ruch i wysiłek fizyczny Ci się przyda,lęki się od razu rozwalą.


Popieram też tak zaczynałam :-)

A meble rozprzedaj, sama wynajmuje pokuj i żyję na kartonach z ikea ( ładne i kolorowe ) mają swój urok :-)

arnie - Sro 27 Paź, 2010 21:34

U mnie było różnie,brałem co popadnie,raz był sklep raz co innego-nawet pijąc nie oszczędzałem się,teraz podobnie-choć ani nie jestem tyranem pracy ani specjalnie mi się nie chce pracować.
jobael - Sro 27 Paź, 2010 22:56

A teraz do dzieła!

1. Szukaj dobrze płatnej pracy /arnie/
2. Weź się za sprzedanie wszystkiego, co zbędne /Sebanitka, mmm/
3. Do kwietnia Cię nie mogą eksmitować, bo jest okres ochronny /ja/
4. Zacznij nowe życie /izunia/

Trzeba tylko chcieć.

agata1968 - Sro 27 Paź, 2010 23:28

I coś jeszcze!
Spotkaj się z mmm!Mam przeczucie,że wsparcie będzie wzajemne.
Pozdrawiam.

Angelika - Czw 28 Paź, 2010 08:09

Żeby cos wyjasnic.Prace oczywiście zmienie(pisałam ze to jeden z moich celi). zamist 700 będe zarabiac 900 to zawsze o 200 zl wiecej. Nawet zarabiając 2000 zl i tak zarobie 900. Juz to tlumaczyłam.Jest to minimum którego nie może mi zabrac komornik,całą resztę zajmie bez względu na to ile bedę zarabiac może to być nawet 10000zl.
Nie ubzdurałam sobie ze MUSZE pracować w zawodzie-Jest to po prostu moja wymarzona praca,po to własnie swiadomie sie uczyłam-ale jak juz tez pisałam nie dano mi takiej mozliwości,zbyt duze korzyści maja ze stazystów.
Mam sprzedac meble?pozbyć sie ich.To jedyne co mam.(licze to na co sama zapracowałam).Moze nie będzie innego wyjscia-wtedy je wyrzuce.Ale to Jedyne co mam.
Co do spotkania z mmm -myśle ze będzie możliwość spotkania sie.
Jeryy nie Ja piłam tylko zacytowałam.Chciałam wiedziec bo mi inaczej tłumaczono"miesiąc miodowy" ale to bez znaczenia.
Wczoraj przeprowadziłam ostatnia z rozmów na temat mieszkania z moim męzem.Powiedziałam ze boli mie iz nawet nie zapyta co robie? jak mi idzie? w Jakiej jestesmy sytuacji.Usłyszałam ze on codziennie pracuje i nie ma czasu na zajmowanie/szukanie czegokolwiek.A gdy poprosiłam by wziąl dzien wolnego-by pomóc mi pojeżdzic za miasto i poszukac-usłyszalam ze nie ma mozliwości wzięcia wolnego.Odpowiedzialam(coz prowokujaco) ze skoro latem mógł sobie tydzien balowac w Krakowie bez wiedzy szefa i jakiegokolwiek zwolnienia(potem dzwoniąc do mnie co on ma teraz zrobić)-uslyszalam ze przeginam i zaraz"nasz "problem moze stac sie tylko "moim" problemem.To chyba tyle.

Angelika - Czw 28 Paź, 2010 08:24

Izunia-masz wiele racji w tym co napisałas.Zawsze strałam sie miec przy sobie kogos bliskiego mi.-nawet gdy nim nie był. Boje sie samotności.W zasadzie sama nie wiem czasami dlaczego?! Potrafie wybaczac,i godzic sie na wiele rzeczy-by nie być sama.Ale odbiegam od tematu. Chciałam tylko bys wiedziała że masz racje.
Jobael
Cytat:
Trzeba tylko chcieć.

Ja to wiem Elu.Może za mało chce.Moze za mało sie staram.Nie wiem.

Dzis po raz ostatni wybieram sie do ZKZL-chce jeszcze raz sprawdzic i miec pewnosc ze zrobiłam wszystko.
spróbuje skontaktowac sie z adwokatem które wynajeło miasto-by wiedziec co mnie czeka w sadzie.
przejrze czy w internecie sa jakies mieszkania za poznaniem do wynajecia(tam zawsze jest taniej) jezeli takie znajde- zadzwonie ,umówie się ,pojade sama zobaczyć.
I to chyba koniec.

długonosy - Czw 28 Paź, 2010 08:37

Angelika napisał/a:
Żeby cos wyjasnic.Prace oczywiście zmienie(pisałam ze to jeden z moich celi). zamist 700 będe zarabiac 900 to zawsze o 200 zl wiecej. Nawet zarabiając 2000 zl i tak zarobie 900. Juz to tlumaczyłam.Jest to minimum którego nie może mi zabrac komornik,całą resztę zajmie bez względu na to ile bedę zarabiac może to być nawet 10000zl.
:shock:

A nie widzisz takiej "drobnej" różnicy, że zarabiając więcej i spłacająć dług, za jakiś czas go spłacisz i będziesz od niego wolna?
Tymczasem schlebiając swojemu lenistwu i pracując za te 900 zł - sprawisz, że ten dług jak garb będzie dalej rósł na twoich barkach.

Zastanów się jeszcze raz co będzie dla Ciebie lepsze tak w dłuższej perspetkywie?
Bo czas przecież zacząć planowac jak dorosły człowiek.

Meble - po co Ci meble, skoro zarabiając 900 zł jeszcze długo nie będzie Cie stać na wynajęcie jakiegoś większego mieszkania, żeby je wstawić? One będę przez te lata niszczały gdzieś w jakimś garażu?
Te meble - to kolejny garb. Radzą Ci, żebyś je sprzedała - to je sprzedaj.

Angelika - Czw 28 Paź, 2010 08:57

długonosy napisał/a:
A nie widzisz takiej "drobnej" różnicy, że zarabiając więcej i spłacająć dług, za jakiś czas go spłacisz i będziesz od niego wolna?
Własnie widzac TĄ RÓŻNICE-O KTÓREJ PISAŁAM DUŻO WCZESNIEJ! chce zmienic prace. By komornik miał co sciagać!!
długonosy napisał/a:
ymczasem schlebiając swojemu lenistwu i pracując za te 900 zł - sprawisz, że ten dług jak garb będzie dalej rósł na twoich barkach.
nie wiem juz czy ja pisze nieczytelnie czy nie rozumnie! Pracuje za 700 złotych! szukam pracy chociaz za 1100zl albo za 1000 albo za 200000 by miec o 200 zl wiecej dla siebie a reszte by MOC splacac dlug!!TEZ O TYM PISAŁAM!
długonosy napisał/a:
Meble - po co Ci meble,
A Tobie po co meble? Ja nie majac wyjscia-pozbede sie ich. Poki co sa tym na co zapracowalam cięzko,zbierajac kilka lat!
jerry - Czw 28 Paź, 2010 08:58

Angelika napisał/a:
Jeryy nie Ja piłam tylko zacytowałam.Chciałam wiedziec bo mi inaczej tłumaczono"miesiąc miodowy" ale to bez znaczenia.
Dzięki, już mi to wyjaśniono :)
Angelika - Czw 28 Paź, 2010 09:01

jerry napisał/a:
Dzięki, już mi to wyjaśniono
Wiem,ale chciałam Tobie sama to wyjasnic.No i dziekuje za cytat w tam tym watku :-)
długonosy - Czw 28 Paź, 2010 10:02

OK, dziekuję!
Teraz juz lepiej zrozumiałem o co Ci chodzi z tym zarabianiem 900 zł.

Dodam tylko, jako stary zgred, że szkoda energii na szukanie pracy za 200.000zł.
To mało realne, żeby taką znaleźć, nawet w Poznaniu ;-)

A jesli chodzi o meble.
Po co mi meble?
Dobre pytanie.
Trzeba by je raczej skierować do mojej żony.
Mieszkamy od 16 lat we własnym domu. Cały czas tym samym. No to i różnymi meblami obrośliśmy.
Ale teraz, po latach. nawet moja żona rozumie, że to jest głównie taka wielka kula u nogi.
Bo będąc tak przywiązanym do miejsca, rezygnujemy czasem z ciekawych szans aby na przykład gdzieś się przenieść ze względu na jakieś fajne propozycje pracy. Dodam jeszcze do tego, że z pewnych względów nasz dom jest trudno sprzedawalny.

Gdybym nie mial własnego domu, tylko coś wynajmował, to wolałbym wynająć umeblowane. Moja żona miała kiedyś inne podejście. Ale tegaz widzę, że jej się też zmienia i przestaje być tak przywiązana do gratów.
:-D

Angelika - Czw 28 Paź, 2010 11:09

długonosy napisał/a:
Dodam tylko, jako stary zgred, że szkoda energii na szukanie pracy za 200.000zł.
To mało realne, żeby taką znaleźć, nawet w Poznaniu ;-)
ŻARTOWAŁAM.
Pprzeglądam jeszcze ten cholerny internet i nie wiem czy Ja szukac nie umiem- nie moge znalezc nic na wynajem gdzies na jakimś (za przeproszeniem) "zadupiu" .Jedyne co znalazlam to mieszkanie w swadzimiu puste za 650 zl.-umówilam sie z pania na obejrzenie na przyszła środe.Wynajem na min 5 lat.Oczywiście zadzwonilam do M* czy mogłby jechac ze mna i obejrzeć bo to atrakcyjna oferta-pani zgodziła sie nawet na Mojego Duzego psa.Ale uslyszalam Krzyk_"Nie wezme wolnego"
Do dupy to wszystko.

mmm - Czw 28 Paź, 2010 11:13

Wsiadaj w bus!!! Mapa w rękę i jedziesz :)
A po za tym można wynająć pokuj POKUJ !!! Nie tylko studenci wynajmują pokoje!

MałaMi - Czw 28 Paź, 2010 11:25

Wiesz Angelika ten Twój M...
Szkoda słów.
Zorganizuj sobie jakoś sama dojazd, posprawdzaj. Przecież jeśli uda Ci się je wynająć, jakoś będziesz musiała tam dojeżdżać. Pokaż Mateuszowi, że nie jest Ci potrzebny i wydaję mi się, że niestety jest nieodpowiedzialnym dzieciakiem na którego nie można liczyć. Powinien Ci pomóc, jest tak samo odpowiedzialny za Twoją sytuację jak Ty sama. Tylko w przeciwieństwie do Ciebie nie ma ochoty tym się zajmować.
Myślałaś może o tym, by nie skupiać się na Poznaniu, ale rozglądać się za propozycjami pracy w całej Polsce i może przenieść się gdzieś? Zacząć wszystko w innym miejscu od nowa?
Trzymam kciuki. Jeszcze nie raz zaświeci u Ciebie słońce i będziesz kiedyś z lekkim uśmiechem wspominać to co się teraz dzieje.

Angelika - Czw 28 Paź, 2010 11:36

MałaMi napisał/a:
ylko w przeciwieństwie do Ciebie nie ma ochoty tym się zajmować.
Dokldnie tak jest.Wczoraj powiedzialam mu to.Trzasnął drzwiami i powiedzial ze nie wiadomo czego oczekuje.
MałaMi napisał/a:
Myślałaś może o tym, by nie skupiać się na Poznaniu, ale rozglądać się za propozycjami pracy w całej Polsce i może przenieść się gdzieś? Zacząć wszystko w innym miejscu od nowa?
pewnie ze myslalam ale nie wiem czy szukanie jednego i drugiego,nie wiem czy to udzwignę. Skupiam sie teraz na obrzezach Poznania ale nic nie moge znalezc.
MałaMi napisał/a:
Zorganizuj sobie jakoś sama dojazd
zorganizuje.Nie wiem po co go blagam tyle razy-gdy on m to gdzies.Jakos tam dojade. tylko musze byc miedzy 10 a 14-mam nadzieje ze mi sie uda.
zadzwonilam jeszcze teraz do dwoch osob-male pokoje z aneksem kuchennym,ale nie chca mojego psa.
bede jeszcze probowac. jeszcze.
mmm napisał/a:
Wsiadaj w bus!!! Mapa w rękę i jedziesz :)
postaram sie zrobic wszystko by tam dojechac.
jobael - Czw 28 Paź, 2010 11:52

Angelika napisał/a:

długonosy napisał/a:
Meble - po co Ci meble,
A Tobie po co meble? Ja nie majac wyjscia-pozbede sie ich. Poki co sa tym na co zapracowalam cięzko,zbierajac kilka lat!

Angelika napisał/a:
Mam sprzedac meble?pozbyć sie ich.To jedyne co mam.(licze to na co sama zapracowałam).Moze nie będzie innego wyjscia-wtedy je wyrzuce.Ale to Jedyne co mam.

:->

Angelika - Czw 28 Paź, 2010 12:02

jobael napisał/a:
:->
Ja nie chciałam urazic długonosego,jezeli o to chodzi.Przepraszam.
Nadal siedze w internecie. Znalazlam mieszkanie w Pniewach za 500 zł- Teraz sie okazało ze mnie poje**** bo przeciez ile on wyda na dojazd do pracy.i Mam mu D*** nie zawracac dzwoniąc z takimi bzdurami.
musze sie ubrac i jechac.Potem poszukam dalej.

jobael - Czw 28 Paź, 2010 12:09

Angelika napisał/a:

jobael napisał/a:
:->
Ja nie chciałam urazic długonosego,jezeli o to chodzi.Przepraszam.

Angeliko, ja nie wiem czy uraziłaś 'długonosego'.
Przecież to ja zacytowałam Wasze wypowiedzi.
Emotka zaś mówi..........tłumaczę :
"szkoda mojego czasu na takie argumenty".
Ja osobiście wolałabym odzyskać cześć pieniędzy, a nie wyrzucać meble na śmietnik.
Ale to ja.

długonosy - Czw 28 Paź, 2010 12:40

Angelika napisał/a:
Ja nie chciałam urazic długonosego,jezeli o to chodzi.Przepraszam.
Nadal siedze w internecie. Znalazlam mieszkanie w Pniewach za 500 zł- Teraz sie okazało ze mnie poje**** bo przeciez ile on wyda na dojazd do pracy.i Mam mu D*** nie zawracac dzwoniąc z takimi bzdurami.
Absolutnie nie jestem urażony, nie ma żadnego powodu.

Również nie chciałbym urazić Ciebie.
Jeśli mógłbym o coś jeszcze zapytać, to wyjaśnij jak to w końcu jest z tym M.?
Czy on się wyprowadził?
Czy on mieszka z Tobą?
Czy on sie wyprowadził, ale czasem wpada na noc do Ciebie?
Czy jeszcze inaczej?

Bo to jest jakaś zagadka w tej sprawie.
Sama wspominasz często, że M. to albo M. tamto i wygląda na to, ze jesteś bardzo mocno od niego uzależniona, nie tylko finansowo, ale przede wszystkim psychicznie. To czasem bywa mylone z miłością, ale w odróżnieniu od miłości jest to bardzo szkodliwe dla tego kogo to dotyczy.

mmm - Czw 28 Paź, 2010 14:28

Angelika napisał/a:
mmm napisał/a:
Wsiadaj w bus!!! Mapa w rękę i jedziesz
postaram sie zrobic wszystko by tam dojechac.


Uwierz to proste :)

mmm - Czw 28 Paź, 2010 14:31

[quote="jobael"]
Angelika napisał/a:

Ja osobiście wolałabym odzyskać cześć pieniędzy, a nie wyrzucać meble na śmietnik.
Ale to ja.


Popieram dodatkowa kasa się przyda :-)

eliania - Czw 28 Paź, 2010 14:38

Angelika wszystko jest na Twoich barkach, piszesz jakby wyłącznie Ciebie to dotyczyło i Twoich działań to były konsekwencje... "M." się widac całkowicie nie poczuwa do odpowiedzialności... A z drugiej strony bierzesz go pod uwagę np. przy wyborze lokalizacji... :shock: Hej, o co chodzi?
Gdzie on był kiedy zalegaliście z czynszem? Rozumiem, że mieszkaliście razem, głównie on zarabiał. Dlaczego teraz tylko Ty tłumaczysz się z tych kłopotów? Przecież jest coś takiego jak wspólnota majątkowa.
Zupełnie nie rozumiem dlaczego pozwalasz mu nie ponosić konsekwencji za sytuacje i jeszcze chcesz z nim mieszkać...
Czy nie jest to pora aby wybrać się do prawnika ale nie całkiem w sprawie mieszkania, a męża, który nie pomaga Ci finansowo i nie wywiązuje się z obowiązków?
Wydaje mi się ten związek strasznie szkodliwy dla Ciebie... Czy to nie on zabiera Ci energie i motywacje? I to, ze mąż nie chce...w sumie to nie chce normalnie być razem?
Angelika, trzymaj się dziewczyno.

mmm - Czw 28 Paź, 2010 14:46

chciałam napisać, że już tu nie zaglądam w pracy bo przez nieuwage zjadłam ciasto na spirytusie, oczywiście jak zjadłam to skojarzyłam znaczy poczułam alkohol. chyba nie zadobrze zrobiłam, nie wiem o czym myślałam.
jerry - Czw 28 Paź, 2010 15:40

Musisz to jakoś przetrawić.
arnie - Czw 28 Paź, 2010 17:05

I jakoś z tym żyć :mrgreen: Zjadłaś nieświadomie:)
Angeliko nie znajdziesz choćby na księżycu mieszkania czy kawalerki za taką kasę,musisz jedynie wynając pokój gdzieś u rodziny,czy w mieszkaniu jakimś,czy też wspólnie z kimś,czy w domku jednorodzinnym u kogoś-to jedyne wyjście cenowe na obecną chwilę.

Angelika - Czw 28 Paź, 2010 17:27

długonosy napisał/a:

Jeśli mógłbym o coś jeszcze zapytać, to wyjaśnij jak to w końcu jest z tym M.?
Czy on się wyprowadził?
Czy on mieszka z Tobą?
Czy on sie wyprowadził, ale czasem wpada na noc do Ciebie?
Czy jeszcze inaczej?
.

Jakiś czas temu gdy podjełam decyzje"wóz albo przewóz"-powiedziałam albo rozwód-albo wracasz.Tak męczyć sie nie mogłam.Wrócił.

Angelika - Czw 28 Paź, 2010 17:34

eliania napisał/a:
Gdzie on był kiedy zalegaliście z czynszem? Rozumiem, że mieszkaliście razem, głównie on zarabiał. Dlaczego teraz tylko Ty tłumaczysz się z tych kłopotów
On wprowadził sie gdy juz miałam zaleglości Aniu. Więc to moja wina-moje zadłuzenie zrobiłam je zanim bylismy małżeństwem.
eliania napisał/a:
.. Czy to nie on zabiera Ci energie i motywacje?
nie wiem.Wiem tylko ze wszystko zaczyna wracać na stare tory,Ja sie wycofuje,unikam ludzi,On-sama nie wiem.rzadko t
arnie napisał/a:
-to jedyne wyjście cenowe na obecną chwilę.
eraz rozmawiamy,chyba ze musimy.Nie wiem co zrobie. W zyciu nie wykonałam tylu telefonów co dzis. Wiem już co czeka mnie w sadzie. Znam sytuacje.

ehh żle posta napisałam.

arnie - Czw 28 Paź, 2010 17:37

To on wrócił/Jesteście razem?On pracuje?Pomaga Ci?Nie bardzo rozumiem.
Angelika - Czw 28 Paź, 2010 17:53

Tak wrócił gdy postawiłam wszystko na jedną karte. Nie potrafilam dłuzej sie męczyć.Tak pracuje,zarabia wiecej niz Ja.Ile- Do dzis nie wiem ile na prawdę. Oczywiscie ze pomaga jest przeciez prąd gaz i inne zobowiazania.Jednak coraz częściej słysze jak mało Ja zarabiam i ile długu narobiłam. Z początkiem jego powrotu wszystko było dobrze,teraz nie rozmawiamy,nie robimy nic wspólnie-nie wiem,po prostu wszystko Jest inaczej.Pomaga mi-bo gdy "miał wolne"Ja to tak nazywam miałam problemy by wyegzystowac od niego jakiekolwiek pieniadze. Jednak teraz jest cos za cos. Wie że bez niego nie poradze sobie- i czasami wykorzystuje to by mnie zranic.Wypomina mi rózne rzeczy dotyczace zakupów.Zresztą nie ma o czym pisac.Jest jak jest.
Sebanitka - Czw 28 Paź, 2010 19:17

Angelika napisał/a:
Pomaga mi-bo gdy "miał wolne"Ja to tak nazywam miałam problemy by wyegzystowac od niego jakiekolwiek pieniadze. Jednak teraz jest cos za cos. Wie że bez niego nie poradze sobie- i czasami wykorzystuje to by mnie zranic.Wypomina mi rózne rzeczy dotyczace zakupów.Zresztą nie ma o czym pisac.Jest jak jest.


jest tak jak pozwalamy aby było....a to co prezentuje swoim opisanym tu zachowaniem Twój....nie wiem jak go nazwać...mąż, partner to za dużo....może kolega? ale nawet koledzy tak nie robią....

mnie się tylko jedno (brzydkie) słowo nasuwa....więc sobie podaruję

wszystko można zmienić! możesz stanąć sama na nogi, bez balastu, który i tak pije, a do tego używa sobie na Tobie jak......nie napiszę co

mnie złości to co opisujesz, przepraszam za ostre słowa...

teraz i tak na rewolucje w życiu chyba nie masz siły....chociaż znam osobiście kobiety, które będąc w bardzo trudnych sytuacjach (z małymi dziećmi u boku) wychodziły z domu a po kilku miesiącach przestały się bać dźwięku przekręcanego klucza w zamku....

Angelika napisał/a:
W zyciu nie wykonałam tylu telefonów co dzis. Wiem już co czeka mnie w sadzie. Znam sytuacje.


a czego się dowiedziałaś?

arnie - Czw 28 Paź, 2010 19:37

Sebanitka napisał/a:
mnie złości to co opisujesz

Mnie też i też wiem,że też może trochę ostro piszę ale piszę jak czuję a pisze bo myślę,że może coś przemówię,chociaż nie spodziewam się fajerwerków.
Jakiś czas pracowałem z bezdomnymi,Angeliko masz niestety coś z tego syndromu i tylko zdecydowane niezwykle trudne dla Ciebie ruchy mogą Cię popchać do przodu.
Ty naprawdę masz duże szanse by fajnie funkcjonować,jesteś młoda,zdrowa choć cholernie zniszczona przez samą siebie-lecz te zniszczenia można odbudować.daj sobie szansę.
Chodzisz na terapię,aa do psychologa?

Angelika - Czw 28 Paź, 2010 21:58

arnie napisał/a:
akiś czas pracowałem z bezdomnymi,Angeliko masz niestety coś z tego syndromu
Tego nie wiem.Choc moja szkola sąsiaduje z "barką".
arnie napisał/a:
Chodzisz na terapię,aa do psychologa?
nie byłam na terapii juz z 2 razy,z terapeutka mam kontakt,z psychiatra takze.
Sebanitka napisał/a:
a czego się dowiedziałaś?
tego co za pierwszym razem. ZKZL nie moze mi juz pomóc. Adwokat ktorego wynajeło miast przedstawił mi to co mam juz w mega grubym piśmie. Mieszkania i pokoje po których dzwoniłam,zapełnilam całą kartke,ale znalazlam tylko jedno poza Poznaniem.i Jedno na ktore sie umówilam na obrzerzach Poznania.Dałam ogłoszenia w internecie.
Sebanitka napisał/a:
przepraszam za ostre słowa...
Nie masz za co!
Sebanitka napisał/a:
.nie wiem jak go nazwać
Ja takze juz nie wiem. Dzis urazony ambicja(powiedzialam mu ze jego kolega wynajmuje mieszkanie tanio w Poznaniu,2 tygodnie temu-proszac by sie z nim skontaktowal,wczoraj mu wypomnialam ze jednego telefonu zrobic nie moze) postanowil po 16 po pracy" pojechac "do niego w celu dowiedzenia sie co i jak.(Kolega pije tak ze nie jeden akoholik mu nie dorówna ale to nie wazne) jest juz 21.50 zadzwonilam by spytac czy czegos sie dowiedzial i czy w koncu wroci do domu bo jest mi dzis tu potrzebny w pewnej sprawie. Zadzwonilam i...."Dowiedziales sie czegos?-W sumie tak! czyli nic dobrego?_tego nie powiedzialem! no to czego sie dowiedziales? -Tak naprawde to w zasadzie niczego konkretnego.
Mógl zadzwonic-ale wolal jechac .bał sie wracac do domu gdzie problemem jest "mieszkanie"O ktorym trzeba myslec.A tak wroci,pojdzie spac i dzien z glowy.
W Du*** to mam.Robie sie zmeczona i nie zrobie tego co na dzis zapanowalam jeszcze.Do tego niestety on jest mi potrzebny.
Ja nawet sama sobie nie wroze dobrze.
To co?Chyba dobrej nocy powinnam Wam życzyc. Jeszcze chwilke posiedze i pojde spac.
Dziekuje Wam!!

mmm - Czw 28 Paź, 2010 22:10

Boże nic nie rozumiem, raz jest raz go nie ma.
Pogubilam sie.

MałaMi - Pią 29 Paź, 2010 10:29

Angelika przejrzyj swoje posty sprzed jakiegoś czasu. Jaka byłaś silna, uśmiechnięta. Jak racjonalnie, sensownie myślałaś, działałaś. Jak jest teraz? Mateusz powoduję, że jesteś całkiem inną osobą, zagubioną, smutną. I tak nie masz z jego strony żadnego wsparcia, pomocy. Czy wystarczy, że TYLKO jest ?
Angelika - Pią 29 Paź, 2010 13:56

MałaMi napisał/a:
adnego wsparcia, pomocy. Czy wystarczy, że TYLKO jest ?

Wsparcie jest finansowe.Tylko zastanawiam sie czy to wystarczy do bycia szczesliwym.juz zapomnialam czym jest zwiazek.Bardzo chetnie chcialabym przeczytac czym On jest od osob ktore sa w zwiazkach.(Wiem glupia prosba)Ale nie wiem czy To Ja czasem nie przesadzam oczekujac nie wiadomo czego.

arnie - Pią 29 Paź, 2010 15:56

Angeliko na pewno nie na tym polega związek dwóch ludzi,nie będę wchodził w szczegóły swojego życia ale mój związek jest całkiem inny.Jesli miałby przypominać Twój,ja nie godziłbym się na takie traktowanie,choćbym miał żyć za 200 zł netto-i wiem co mówię,bo to już przechodziłem.Oczywiście ktoś mi zaraz powie,że małżeństwo itd,nie będę na ten temat się rozpisywał-bo zwyczajnie nie rozumiem tych wszystkich zawiłości w stylu niech mnie bije,zabije alem związana z nim przysięgą.
Angeliko:
otwieram pierwszą lepszą stronę i co widzę,poszukują pracowników socjalnych i to w dwóch miejscach,:
http://bip.city.poznan.pl.../bip/praca.html

długonosy - Pią 29 Paź, 2010 16:15

Angelika napisał/a:
Bardzo chetnie chcialabym przeczytac czym On jest od osob ktore sa w zwiazkach.
Przeczytaj co pisze na ten temat na przykład Tadeusz Niwiński. Ujął ten temat lepszymi słowami, niż ja bym zdołał, więc zapraszam do poczytania i zastanowienia:
http://www.teta.ai/polska/kki/my/my201.html
:-)

eliania - Pią 29 Paź, 2010 16:16

Angeliko zasługujesz na troskę, czułość, wsparcie, szacunek, uwagę, czas, pozytywne słowa. Bliskość, nie tylko fizyczną ale dzielenie się sobą, przeżyciami, poglądami, możliwość bycia sobą bez obawy. Poczucie bezpieczeństwa, świadomość, że możesz ufać. Związek powinien budować; motywować i dodawać skrzydeł, a nie niszczyć poczucie wartości.

Długo, bardzo długo nie wiedziałam czym jest pozytywna relacja międzyludzka. Tego z domu nie wyniosłam. Był czas, że miałam podobny dylemat. Czy oczekuje zbyt wiele, "niewiadomoco" sobie wyobrażam? Fakt, że gdzieś w głębi czułam, że coś z moją potrzebą bliskości jest nie tak, powodował, że to siebie obwiniałam za nadmierne wymagania, a nie drugą stronę za postępowanie nie fair. No bo głód miłości, tak typowy przecież dla dda czy ddd, sprawiał, że niektóre moje wyobrażenia były nie tyle nierealne co niezdrowe. Tak jakbym chciała się stać znów dzieckiem, tylko niech tym razem ktoś poświęca mi całą uwagę, opiekuje się mną, prowadzi... Co za ironia, choć to pewnie też typowe :-P , otoczona uczuciem czy uwagą specjalnie nie zostałam. I w końcu zagubiona między tą, nie zawsze wesołą sytuacją, a własnymi oczekiwaniami, na dodatek powodowana deficytem miłości, bliskości i nie mająca jednak za bardzo pojęcia czym taki związek ma być, nie potrafiłam zrezygnować. Do czasu.

arnie napisał/a:
choć cholernie zniszczona przez samą siebie
To chyba nie do końca tak. Jeśli w dzieciństwie przeżyje się zbyt wiele to jest... Tak jakby Cię ktoś umieścił w głębokiej studni, a Ty teraz się boisz wyjść na zewnątrz, nawet jak Ci ktoś rzuci drabinę, bo ten świat już dobrze znasz...A co jest na górze... Tego nie wiesz. Albo bywałeś tam czasami na chwilę ale zaraz ktoś Cię wrzucał z powrotem i bolało jeszcze bardziej. Teraz nawet jak chcesz wyjść, już stajesz na stopień, to zaraz coś Cię powstrzymuje, boisz się chociaż nawet może o tym nie wiesz, a psychika na różne sposoby nie pozwala zrobić kolejnego kroku. Albo wyjdziesz szybko na chwilę, ale potem znowu wracasz, zanim się zdążyłeś oswoić.
Wierzę jednak, że jest to do przezwyciężenia.

Angeliko, "znam" Cię tylko wirtualnie ale jest w Tobie coś wyjątkowego, zwyczajnie lubię Cię, chciałabym Cię poznać i kto wie, może i Ty kiedyś będziesz chciała, i będzie okazja. Wszystko u Ciebie może jeszcze pookładać się, i mam nadzieję, że tak będzie.
Przepraszam, że się tak rozpisałam. :oops:

agata1968 - Sob 30 Paź, 2010 22:04

Angeliko-jak sobota?
Sebanitka - Sob 30 Paź, 2010 23:32

eliania napisał/a:
Angeliko zasługujesz na troskę, czułość, wsparcie, szacunek, uwagę, czas, pozytywne słowa. Bliskość, nie tylko fizyczną ale dzielenie się sobą, przeżyciami, poglądami, możliwość bycia sobą bez obawy. Poczucie bezpieczeństwa, świadomość, że możesz ufać. Związek powinien budować; motywować i dodawać skrzydeł, a nie niszczyć poczucie wartości.


!!!!!!

arnie - Nie 31 Paź, 2010 08:45

Co u Ciebie?
Sebanitka - Nie 31 Paź, 2010 09:38

Angie, puk puk
mmm - Nie 31 Paź, 2010 13:59

hallo, hallo mam nadzieje, że przygotowujesz sie na rozmowe kwalifikacyjna we wtorek i dlatego tu nie zagladasz :-)
arnie - Pon 01 Lis, 2010 15:23

Szczerze mówiąc nie wiem czy dobrze robię ale dostałem pw od jednej z forumowiczek, że Angelika najadła się leków i leży w szpitalu,z tego co zrozumiałem to próba samobójcza.
Czy możecie jej coś powiedzieć,bo ja niestety jestem tak wściekły,że niestety chyba nie będę obiektywny.

jobael - Pon 01 Lis, 2010 17:44

Nie wytrzymała bólu, napięcia, kłopotów, osamotnienia, wizji bezdomności.
Tak myślę.
Jednak wybrałaś Angeliko najgorszy z możliwych sposobów, by sobie ulżyć.
Mam nadzieję, że teraz na dobre zajmą się Tobą lekarze psychiatrzy.
Mam także wielką nadzieję, że wrócisz do życia i zdrowia i odezwiesz się do nas.
Przytulam Ciebie bardzo ciepło do swojego serca.
Wracaj!

jerry - Pon 01 Lis, 2010 18:01

arnie napisał/a:
Szczerze mówiąc nie wiem czy dobrze robię ale dostałem pw od jednej z forumowiczek ...
Dobrze zrobiłeś Arnie, że o tym napisałeś :)
Sebanitka - Pon 01 Lis, 2010 19:02

jobael napisał/a:
Mam nadzieję, że teraz na dobre zajmą się Tobą lekarze psychiatrzy.

też miałam taką nadzieję....ale niestety nie...wypisała się ze szpitala na własne życzenie....
nie dała sobie nic powiedzieć....
Teraz jest w domu i śpi.

Nie ma prądu więc nawet telefonu nie może sobie naładować.....

arnie - Pon 01 Lis, 2010 20:12

Angeliko nie uciekaj,wiem,że jest to stary i w/g Ciebie jedyny sposób na załatwienie problemów ale przestań uciekać.Tak dobrze zaczęłaś,szło powoli ku dobremu,wiem jak trudno było w to uwierzyć bo wydarzały Ci się różne konsekwencje swoich ucieczek ale za błędy trzeba zapłacić i iść dalej.Zaczęłaś stawiać czoła problemom..i uciekasz.
Paraliżuje Cię Twoja wyobrażnia, to tylko wyobrażnia.
Nie zabieraj sobie tego co najcenniejsze-szkoda że nie możesz oddać tego co masz tysiącom sparaliżowanym ludziom,wiesz jak oni by chcieli zabrać od Ciebie to co masz?
Masz w tej chwili problemy-zaręczam Cię-każdy je ma,miał lub będzie miał,to jest część życia.
Uwierz mi Twoja sytuacja nie jest tragiczna a paraliżuje Cię tylko Twoja wyobrażnia.
Trzymaj się i proszę zaufaj,że ucieczka jest najgorszym sposobem.

izunia - Pon 01 Lis, 2010 20:33

arnie napisał/a:
Angelika najadła się leków i leży w szpitalu

Też jestem zła i smutno mi, ale rozumiem. Nazbierało się za dużo i zabrakło nadziei na cud.
Rozumiem, bo też tak miałam. Nie widziałam wyjścia, nie miałam siły, nie miałam kogoś kto by pomógł...W szpitalu nabrałam sił i przekonania, że zacznę od nowa. Poszłam do psychiatry, opowiedziałam co mnie boli, a on, że 1. trzeba się zająć alkoholem, a potem reszta. 2. Leków mi nie da, bo nie ma gwarancji, że nie połknę. Ale byłam zła na niego, lata całe. A tak naprawdę to ja, i wtedy, i przez lata całe, byłam głupia i robiłam głupio...Nie potrafiłam inaczej, nie cofnę czasu, teraz staram się inaczej i jest lepiej lub gorzej, ale tak wolę, tak chcę. Angelika, sama sobie robisz największą krzywdę. Źle wybierasz.
I ten mój lekarz miał rację.
Przytulam

jobael - Pon 01 Lis, 2010 20:41

Angeliko, ja wiem, że siedzieć teraz przy komputerze w oświetlonym i ciepłym mieszkaniu, mogę Tobie radzić.
Jednak pragnę Ci powiedzieć, że mam kogoś, kto był w podobnej do Twojej sytuacji.
Ten ktoś tak jak Ty, stracił mieszkanie. zamieszkała u bezdomnych, bo nie miała rodziny.
Po pół roku otrzymała mieszkanko socjalne. Malutkie ale jednak.
Stawaj na nogi. Odstaw wszystkie uzależniacze i szukaj pomocy wśród ludzi. Nie jesteś chyba tak zupełnie sama. Dopiero co pisałaś o gościnie w rodzinie męża. Może oni mają jakąś rade?

Sebanitka - Pon 01 Lis, 2010 20:47

izunia napisał/a:
W szpitalu nabrałam sił i przekonania, że zacznę od nowa. Poszłam do psychiatry, opowiedziałam co mnie boli, a on, że 1. trzeba się zająć alkoholem, a potem reszta.

miałam podobnie....w szpitalu pierwszy raz od lat zasnęłam bez wspomagaczy...wzięłam oddech i popatrzyłam na wiele spraw z dystansu...pomogło

problemy czasem wydają nam się niemożliwe do pokonania...często trzeba zmienić parę rzeczy, iść myślami w inną stronę i przestać się kurczowo trzymać schematów, które niczego nie wnoszą do naszego życia...a często je jeszcze skracają...

daj sobie szansę

pingpong - Pon 01 Lis, 2010 22:01

ja się ocierałem o takie problemy, jakie ty masz (z resztą cały czas jestem na granicy) i jak piłem to na dnie miałem właśnie takie koszmary i takie lęki - o takich dniach, jakie przyszły na ciebie. I w tych lękach myślałem o ostateczności. Potem bogu dziękowałem, że się zbieram do kupy. Ale to wraca. Przecież wiadomo, że się ułoży. Jakoś musi. Tylko przeczekać najgorsze, a ludzi tu nie brakuje, którzy chcą pomóc. Będzie dobrze.
arnie - Pon 01 Lis, 2010 22:28

Angeliko,
po odstawieniu psychotropa,dowiedziałem się o chorobie nerek-nie wiedziano jeszcze jakiej,jedni dawali mi kilkanaście lat,inni mówili,że może rak.Kilka miesięcy miałem depresję,czułem się myślę,podobnie jak Ty,runęło wszystko.
Rzeczywiście miałem wsparcie rodziny ale nie interesowało mnie wtedy-kazano mi chodzić do pracy,zmuszałem się każdego ranka pokonując ból nie do zniesienia.Angeliko nawet jak Ci się wydaje w tej chwili,że ta sytuacja jest do zniesienia to oznacza tylko tyle,że teraz jest tak ale nie będzie tak zawsze.Tak bywa w życiu.
Myślę,że powinnaś koniecznie być w szpitalu teraz.

agata1968 - Pon 01 Lis, 2010 23:56

Angeliko-napisz może,jakiej pomocy oczekujesz od nas,ode mnie.Podam Ci nr telefonu,mojego,jeśli zechcesz.
Ja tak uciekałam od 16 roku życia.Wielokrotnie.Tylko tak umiałam.Myślę,że wiem,co czujesz,choć moja sytuacja była skrajnie inna.
Dziewczyno-to złe wyjście.
Przytulam Cię w myślach.

gradius - Wto 02 Lis, 2010 10:48

:cry: :cry: :cry:
arnie - Wto 02 Lis, 2010 16:46

I odezwij się do nas,czekamy tutaj wszyscy na Ciebie.
izunia - Sro 03 Lis, 2010 08:41

arnie napisał/a:
Myślę,że powinnaś koniecznie być w szpitalu teraz.

Ja też. Potrzebna Ci przerwa, nabranie sił i dystansu. Przemyślenie sensowne, a nie uwikłane. Zastanowienie się, co możesz zrobić sama, bez oglądania się na kogoś, kto jest nie wiadomo kim. A może by mu tak wreszcie pokazać na co Cię stać, w sensie pozytywnym. Słabość, smutek, bezradność, nie przyciągają, a wręcz przeciwnie.
Jak sobie radzisz? Jak się czujesz?
Przecież, jeżeli żyjesz, to musi być dobrze. Angelika?
Jestem przekonana, że Twoja sytuacja nie jest beznadziejna, chociaż tak może Ci się wydawać.

Jagna - Sro 03 Lis, 2010 09:50

:cry: Angeliko, zmartwiłam się...i przypomniałam ten stan u siebie, kiedy nie widziałam już żadnego wyjścia...tylko ucieczkę w niebyt. Dwukrotnie :-| Śmierć wydawała mi się jedynym rozwiązaniem, a okazało się że Bóg ma inne plany związane ze mną, nie miałam pojęcia jak piękne te plany były. I nie dowiedziałabym się gdyby moje próby były skuteczne. Na szczęscie nie .
Dzisiaj tulę moją córeczkę i każdego dnia dziękuję Bogu za nią, za cud życia. To nieprawdopodobne jak przewartościowało się moje życie, jak jetem wdzięczna za to, że żyję, że wtedy....mi się nie udało uciec na zawsze.
Angeliko, przytulam i jestem przekonana ża każde życie jest "po coś' nawet jeśli wydaje się, że już brak sił by żyć, dzisiaj jest ponura noc, a jutro będzie słoneczny dzień, z tego składa się nasze życie.
Angeliko przytulam najcieplej , jak potrafię.
Pamiętaj warto, po stokroć warto żyć, nawet jak dzisiaj wydaje się bezsensem.Zobaczysz i uwierz 8-)

MałaMi - Sro 03 Lis, 2010 14:05

Mocno przytulam Cię Angeliko.
Szkoda że jestem tak daleko, bo chciałabym przyjść i przemówić Ci głośno i prosto w oczy to, co każdy z nas próbuję Ci powiedzieć. Byś zrozumiała, że mimo iż wydaję Ci się że jesteś w tak beznadziejnej sytuacji, to wszystko możesz zmienić. Małymi kroczkami, powoli, ale każda część Twojego życia może się polepszyć. Rówieśniczko! Tyle jeszcze masz do zrobienia w życiu, nie poddawaj się, tylko walcz, powoli, ale walcz.

Sebanitka - Sro 03 Lis, 2010 18:23

Angeliko, wiem, że tu zajrzałaś. Przeczytałaś co zostało napisane do Ciebie i dla Ciebie.

Zacytuję wszystkim co napisałaś do mnie: "Nie potrafie Nawet Tobie odpowiedziec co dalej-Tym bardziej reszcie tych cudownych ludzi z forum. Gdzies sie zgubilam.Nie wiem gdzie. Czuje ze jestem Ja i cos co jest moim malym swiatem.Nie potrafie opisac co czuje..nawet mowa jest dla mnie problemem.Gdy bede wiedziala kim jestem-wroce by im to opowiedziec.Teraz nie wiem nawet czy jestem soba."

Wróć bez tej wiedzy, nikt z nas nie jest doskonały.... Nie ma na co czekać...

Napiszcie coś proszę do Angeliki....bo ja już chyba wszystko co myślałam, że jest dobre i mądre, powiedziałam, napisałam.... :(

Oktavarius II - Sro 03 Lis, 2010 18:38

dzisiaj zaczłem ostatnie strony tego watku śledzić i aż mnie zmroziło, nie umiem sie modlić ale kciuki za Twój powrót potrzymam.
Sebanitka zacytowała:
Cytat:
Gdy bede wiedziala kim jestem-wroce by im to opowiedziec

Angeliko przede wszystkim jesteś wartościowym człowiekiem,
na innym forum kolezanka ma w podpisie:
Zadania, które nas czekają, nigdy nie są większe od mocy wewnątrz nas samych
ta moc jest w Tobie, tylko nie mów że zgubiłaś klucze.

jobael - Sro 03 Lis, 2010 19:57

Angeliko, nie patrz w przeszłość, spójrz w przyszłość. :-)
izunia - Sro 03 Lis, 2010 20:07

Sebanitka napisał/a:
Zacytuję wszystkim co napisałaś do mnie: "Nie potrafie Nawet Tobie odpowiedziec co dalej-Tym bardziej reszcie tych cudownych ludzi z forum. Gdzies sie zgubilam.Nie wiem gdzie. Czuje ze jestem Ja i cos co jest moim malym swiatem.Nie potrafie opisac co czuje..nawet mowa jest dla mnie problemem.Gdy bede wiedziala kim jestem-wroce by im to opowiedziec.Teraz nie wiem nawet czy jestem soba."

No pewnie, że nie potrafisz. Dla mnie to jest zrozumiałe. Oczywiście, że się zgubiłaś. Zapewniam Cię, że wiem co czujesz. Nie musisz teraz odpowiadać co dalej, nikt tego nie oczekuje. Nie musisz niczego udowadniać ani zdawać żadnego egzaminu. Spokojnie Angelika. Na teraz trzeba Ci się pozbierać, nabrać sił i tyle, nic więcej. Jak będziesz w lepszej formie to możesz myśleć co dalej. Dlatego myślę, że najlepszy byłby szpital, albo lekarz domowy, kroplówki, nawet takie do picia, duuużo wody. Nie wiem w jakim jesteś stanie. Chodzi o to, żeby wrócić do sił fizycznie. A psychicznie? Potrzebujesz pomocy specjalistów. Jak najszybciej. To żadna ujma i żaden wstyd.
Pozbieraj się i ruszaj po pomoc, bo sporo jeszcze fajnych, a nawet cudnych chwil przed Tobą Angelika. Na pewno!!! Przecież Ty dopiero zaczynasz dorosłe życie.
I wciąż jesteś :-D

Conradus78 - Sro 03 Lis, 2010 21:31

Angeliko, na przełomie lipca i sierpnia spodobało Ci się, że "dzisiejszy dzień jest darem". Tak sobie myślę, że nie warto w to wątpić, ale warto czasem zadać sobie pytanie, kto jest tutaj ofiarodawcą. Jakkolwiek złożona może być odpowiedź, nie można wykluczyć, że dawcą owego daru jest się samemu. A skoro tak, to być może warto dostrzec, że sam dla siebie chcę dobra. Może warto dostrzec, że staram się 'wykorzystywać dany mi czas' w sposób mi dobrze służący. Może wreszcie warto lubić się na tyle, by dostrzec, że mogę sam dla siebie być kimś dobrym. Może wreszcie warto dostrzec, że bez względu na to, jak jest w chwili obecnej, zmierzam ku dobru i nadal chcę ku niemu zmierzać. Nie warto wątpić. Warto natomiast mieć nadzieję. A o tym dlaczego, to już kiedyś pisałem. Pogody ducha.
seba - Sro 03 Lis, 2010 22:10

powiem krótko Angeliko ...
agata1968 - Sro 03 Lis, 2010 22:33

Kimkolwiek jesteś teraz w swoim umyśle,cokolwiek czujesz-pisz do nas.Przecież ja czuję się,jak przyszywana Twoja starsza siostra.Martwię się i wiem,jak Ci trudno.Gdy napadały mnie moje świry,uciekałam nawet przed sobą.Z ostatnich napadów wyciągnęła mnie siłą z łóżka moja przyjaciółka,wsadziła do auta i zawiozła do mojego psychiatry.To było trzy lata temu.Teraz wiem,że świry są tylko w mojej głowie.Dlatego czekam tu na Ciebie,bo to ważne,gdy wiesz,że gdzieś ktoś myśli,jest,czuwa...
pingpong - Czw 04 Lis, 2010 07:38

po tych wszystkich postach to masz już tu ścieżkę nieźle utuptaną do powrotu. Łatwo pójdzie
ela_102 - Czw 04 Lis, 2010 08:29

Angela wracajjjjjjjjjjjjjjjjjj!!!!!!!!!!!!
Zacznij od myśli - tyle ludzi TUTAJ się o mnie martwi, nie mogę ich wpędzać w lęki i przygnębienie. Muszę im dać znak, żeby nie gubili się w domysłach.

Żyjesz!!!!! a dopóki żyjesz WSZYSTKO jest możliwe, nawet sukces.

eliania - Czw 04 Lis, 2010 10:21

Angelika... tak strasznie, strasznie mi przykro... Tak jak i wiele innych osób tutaj miałam podobny moment w swoim życiu. Rozumiem, że można już nie widzieć wyjścia, tak bardzo potrzebować ciepłych uczuć... Rozumiem to! Ja też nie wierzyłam ,że może mnie spotkać coś dobrego... a jednak spotkało! Musiałam na to poczekać, ale jednak spotkało. Dlaczego Ciebie nie miałoby? I wracaj do nas, ja Cię lubię jaką jesteś i to nic złego, że teraz jesteś zagubiona. Po prostu bądź! Ja Cię potrzebuję tutaj. :567:
rainbow kid - Czw 04 Lis, 2010 10:36

Angelika,

Wierze, ze sobie poradzisz! Czas zaleczy Twoje troski i przyniesie wiecej spokoju, dystansu i sil na rozwiazanie zadan ktore sa do wykonania. Odpocznij sobie teraz. Trzymam za Ciebie mocno kciuki i zycze Ci wszystkiego, co najlepsze.

Jagna - Czw 04 Lis, 2010 22:49

Angeliko, chociaż kilka słów, proszę...napisz do nas.
Buziam mocno :-*

agata1968 - Czw 04 Lis, 2010 23:46

Jakbyś chciała,to jestem i trzymam kciuki.
izunia - Pią 05 Lis, 2010 22:26

Troszkę lepiej?
Laponka - Sob 06 Lis, 2010 21:08

Angelika wpadłabyś do mnie na kawę, to i porozmawiać byśmy sobie mogły :)
mmm - Nie 07 Lis, 2010 08:54

Odezwij się :-)
arnie - Nie 07 Lis, 2010 10:33

Stawaj do walki kochana,nie jest tak żle do cholery!!!!!!I napisz coś tutaj bo się niecierpliwimy a zależy nam na Tobie!
aneczka - Nie 07 Lis, 2010 18:14

Żadna noc nie może być aż tak czarna,
żeby nigdzie nie można było odszukać choć jednej gwiazdy.
Pustynia też nie może być aż tak beznadziejna,
żeby nie można było odkryć oazy.
Pogódź się z życiem, takim jakie ono jest.
Zawsze gdzies czeka jakaś mała radość.
Istnieją kwiaty, które kwitną nawet w zimie.

Ciepło tulę

Angelika - Nie 07 Lis, 2010 19:59

Dziękuje.Popłakałam się ,gdy czytałam to co napisaliście do mnie. Wybaczcie że się nie odzywam,nie pisze.Nie wiem co. Nie potrafie sie pozbierac po tym co sie stało,czuje sie z Tym żle. Codziennie bije się z różnymi myślami. Musze mieć troche czasu...Nie wiem czy po to..w zasadzie sama nie wiem po co.Jestem i nic mi nie Jest.Staram sie ujrzeć to co dobre-Tym dobrem Jestescie Wy!
Nie odchodzę. Chce po prostu napisac Wam pewnego dnia że Wszystko jest dobrze a Ja Jestem szczęśliwa.
Jestescie strasznie kochani.Ogromnie to doceniam. Bardzo.

mmm - Nie 07 Lis, 2010 20:15

Cieszę się, że jesteś :-)
bezio67 - Nie 07 Lis, 2010 20:22

Pogody Duszka. Będzie dobrze. Angelika pomyśl o terapii zamkniętej. Nie będę tu uzasadniał i się rozpisywał. Widzę w tym rozwiązanie i czas na regenerację sił i podjęcie wyzwań. Na teraz jesteś słabiutka, by zmierzyć się z wytworami swojej wyobraźni i praktycznie działać. Jak w końcu odbierzesz to Ci to wszystko wyjaśnię :-)
arnie - Nie 07 Lis, 2010 20:27

Nie jest tak żle Angeliko!!!
Masz po prostu życiowego doła z którego da się wyjść!!!
To nie jest śmiertelna choroba a i to zobacz z jaką niesamowitą godnością można znieść-(Inka która odeszła),czasem jest mi wstyd jak się umartwiam jakimiś gównami,nakręcam się jak dziki.
To co przeżywasz nie jest przyjemne ale masz jesteś młoda,masz jeszcze kupę lat do przeżycia i mogą to być naprawdę fajne chwile.Znam ludzi Angeliko zadłużonych na niebotyczne kwoty,w ogóle nieporównywalne do Twojej,którą możesz spłacić.Tamci ludzie żyją i mają to w d..pie-nie popieram tego ale sytuację w jakiej jesteś najbardziej paraliżuje Twoje wyobrażenie o niej.
Uwierz małymi krokami i uda Ci się z niej wyjść,zobacz ilu ludzi trzyma za Ciebie kciuki.
Trzymaj się!

ela_102 - Nie 07 Lis, 2010 20:33

Cytat:
Popłakałam się ,gdy czytałam to co napisaliście do mnie


Jak dobrze, że się odezwałaś Angie.
Już ktoś tu pisał, że nie chodzi o to, żebyś pisała wtedy gdy jest ci dobrze.
Pisz gdy jest Ci fatalnie, bo właśnie wtedy potrzebujesz pomocy, wparcia.

Po to tu jesteśmy :-)

jobael - Nie 07 Lis, 2010 20:34

Angelika napisał/a:
...........Wybaczcie że się nie odzywam,nie pisze.Nie wiem co. Nie potrafie sie pozbierac po tym co sie stało,czuje sie z Tym żle. Codziennie bije się z różnymi myślami. Musze mieć troche czasu...Nie wiem czy po to..w zasadzie sama nie wiem po co. ...........................
Nie odchodzę. Chce po prostu napisac Wam pewnego dnia że Wszystko jest dobrze a Ja Jestem szczęśliwa...............

Pisz cokolwiek, co na ten moment w Tobie gra.
Nie uciekaj w samotność.
Napisz, co robisz? Pracujesz, załatwiasz coś, rozmawiasz z kimś?

Sebanitka - Nie 07 Lis, 2010 21:56

arnie napisał/a:
Uwierz małymi krokami i uda Ci się z niej wyjść
ela_102 napisał/a:
Jak dobrze, że się odezwałaś Angie.


wyjęliście mi to z klawiatury :)

Angie...kamień z serca..

pisz pisz...nie trzymaj niczego w sobie bo od tego można oszaleć...
a rozwiązania czasem są prostsze niż nam się wydaje

arnie - Nie 07 Lis, 2010 21:56

Angeliko gdzieś znalazłem na jakimś forum takie sformułowanie,uśmiechnąłem się do siebie pod nosem ale podoba mi się,może Ci się spodoba:
Nie znam osoby której zawsze świeciło słońce....
Pozdrawiam[/b]

Sebanitka - Nie 07 Lis, 2010 21:58

arnie napisał/a:
Nie znam osoby której zawsze świeciło słońce....

ja też nie

ale ono zaczyna świecić kiedy dajemy mu szansę i podnosimy głowę do góry, żeby je zobaczyć

ela_102 - Nie 07 Lis, 2010 22:25

Angelika kiedyś ten tekst bardzo mi pomógł. Dostałam go od osoby, która w mojej ocenie miała świetne życie, a ja jej nie wierzyłam, że miała kiedyś tak kiepsko jak ja....

Obiecaj mi że nie pozwolisz, by świat zabił w Tobie marzenia. Proszę obiecaj...

Spotkasz ludzi, którzy wyśmieją Cię, zadrwią z każdej Twej myśli, będą Ci mówić, że jesteś głupia, że dla takich jak Ty nie ma miejsca. Nie wierz im (!)
Oni w głębi duszy nadal marzą, tylko tak bardzo się boją. Ty trzymaj się swoich chmur, nie bój się. Marzenia spełnią się.
Obiecaj mi, że będziesz wytrwała. Wiem że będzie Ci ciężko, wiele razy upadniesz, niekiedy nawet bardzo boleśnie. Trzeba będzie czasu, by rany się zagoiły, ale zobaczysz - zagoją się. Pewnego dnia życie zburzy twe plany, zawali się coś, co tak długo budowałaś. Wydawać Ci się będzie, że to koniec, że nie dasz rady. Siądź wtedy i płacz, a potem podnieś głowę i wstań. Zobaczysz że to jeszcze nie koniec. Zaczniesz od nowa.
Obiecaj mi, że będziesz szukać. Bo przyjdzie taki dzień, kiedy będziesz
czuła się najsamotniejszym człowiekiem na ziemi, gdy nikt Cię nie zrozumie. I zgasną wszystkie światła, stanie się noc. Popatrz wtedy w niebo, przeczekaj tę noc, patrząc na gwiazdy. A potem wyjdź na ulice i poszukaj.Zawsze jest ktoś, komu trzeba pomóc, kogo tylko Ty możesz odszukać, bo wiesz, co to prawdziwa samotność.
Obiecaj że nigdy nie będziesz egoistką. I gdy pewnego ranka, obudzisz
się, a jedynym Twoim pragnieniem będzie, by nie wstać, już nigdy nie wstać, leż, ile chcesz, ale o dwunastej wstań, by podlać kwiaty, bez Ciebie zginą.
Obiecaj mi, że zawsze będziesz kochać. A gdy przyjdzie taki dzień, kiedy świat się zawali, bo ktoś odejdzie z Twojego życia, pozwól mu odejść. Bez płaczu, bez niepotrzebnych słów. Spokojnie. Dopij kawę i oddaj swój czas komuś dla kogo było Ci go do tej pory szkoda. Pozwól by inni ludzie zaznali Twej miłości.
Obiecaj mi, że zawsze będziesz sobą. A inni będą chcieli Cię zmienić w imię miłości, przyjaźni, rozsądku ... Nie pozwól. Wiesz przecież ... że Twoje serce wie, jak żyć.

ja kiedyś komuś to wszystko "obiecałam"
trzymam się tego do dziś...

Conradus78 - Nie 07 Lis, 2010 23:31

Angeliko, dobrze, że jesteś. W zasadzie cóż więcej można napisać, niż to, co już tutaj zostało dzisiaj napisane. Jakkolwiek, cieszę się, że postanowiłaś napisać cokolwiek, a wiem też, że to właśnie świadomość życzliwych ludzi wokół jest jednym z, niejako, motorów trzeźwienia. Mi dane było tego dzisiaj doświadczyć na mityngu, gdzie 50 ludzi cieszyło się razem ze mną. To dla mnie ważne, tym bardziej, że z każdym z tych ludzi zdarzyło mi się kiedyś rozmawiać. Podobnie i Ty, masz tutaj, na forum mnóstwo życzliwych Tobie osób, z którymi czy to piszesz w postach, czy wiadomościach, czy też inaczej. To nie jest przypadek, że tyle osób jest Ci życzliwych. Do jest ogromny pozytyw i skarb - Twojej własnej osobowości, Twojej własnej chęci zdrowienia, Twojej własnej drogi. Podobno zwycięża się, trzymając się zwycięzców. Pogody ducha.
aneczka - Pon 08 Lis, 2010 00:13

Angeliko jesteś dzielna!
To duża radość zobaczyć Cię na forum.
Jestem przekonana, że sobie poradzisz.
tulę ciepło do serca

agata1968 - Pon 08 Lis, 2010 00:41

Bądź z nami w każdy czas.
izunia - Pon 08 Lis, 2010 16:13

Angelika napisał/a:
Chce po prostu napisac Wam pewnego dnia że Wszystko jest dobrze a Ja Jestem szczęśliwa.

To zależy przede wszystkim od Ciebie. Grasz główną rolę. Samo się nie zrobi.
Bardzo się cieszę, że jesteś :-D

Conradus78 - Sro 10 Lis, 2010 22:38

Hello, Angeliko, gdzie jesteś. Od dwóch dni nic nam nie napisałaś, a byłaś dziś rano o 8. z minutkami. Daj znak życia, oczywiście, jeśli chcesz i możesz. Pogody ducha.
agata1968 - Sro 10 Lis, 2010 22:55

Skoro była,to znaczy,że żyje,czyli dała znak.
Malutka-czekam na Ciebie.

arnie - Sro 10 Lis, 2010 22:58

Angeliko nawet jak nie chcesz to pisz!
Musisz wbrew swojej "woli"w tej chwili pokonywać trudności,pisanie o problemach jest dzieleniem się z nimi,po prostu musisz walczyć.Musisz też być pod ścisłą opieką specjalistów-nawet jak tego nie chcesz.
Celowo używam słów "musisz'.W tym przypadku musisz i wiem co piszę.To musisz jest tylko na tą chwilę,to się zmieni.
Poza tym smutno tu bez Ciebie-zawsze cieszyły mnie Twoje posty.

Sebanitka - Sro 10 Lis, 2010 23:20

napiszę tak: Angie jest cała...i nic więcej dodać nie mogę

sama chciałabym żeby odezwała się tutaj....no ale... jest jak jest

Angie, życzę Ci spokojnej i przespanej nocy. Pamiętaj o mleku...ciepłe mleko rozgrzewa i (czasem) ułatwia zasypianie.

jobael - Czw 11 Lis, 2010 13:08

Sebanitka napisał/a:
Angie jest cała...i nic więcej dodać nie mogę

:-?

Emma - Czw 11 Lis, 2010 23:20

Angeliko, przykro mi bardzo, że tak czujesz się. Ile razy ja widziałam tylko szarość i ciemność, ale wyszłam z tego za pomocą Boga, i innych ludzi.
Mam nadzieję, że nie zrezygnowałaś z terapii, nie zamykaj się proszę w sobie.
Zacznij pisać tu, ja też czekam na Ciebie, i przytulam do swojego serduszka.

Sebanitka - Pią 12 Lis, 2010 19:15

Witajcie,
Angelika prosiła żeby Wam przekazać, że nie ma teraz dostępu do Internetu. Dzisiaj rozwiązała umowę z dostawcą bo podpisała dzisiaj umowę na mieszkanie. Znaleźli mniejsze mieszkanie do wynajęcia. I weeke