Co robić, gdy bliska chora psychicznie osoba nie chce się leczyć? cz.3

DrukujEmail

Choroba psychiczna jest nasilona, a bliski nie życzy sobie jakiegokolwiek kontaktu z lekarzem? Co robić?
Sytuacja bardzo nagląca

Istnieją rzadkie przypadki, gdy osoba chora psychicznie powinna znaleźć się w szpitalu bardzo szybko, w ciągu najbliższych godzin. Jest to sytuacja wyjątkowa, związana z poważnym niebezpieczeństwem, opisanym w artykule 23 Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. Oto najważniejsza część tego artykułu:

Art. 23. 1. Osoba chora psychicznie może być przyjęta do szpitala psychiatrycznego bez zgody wymaganej w art. 22 tylko wtedy, gdy jej dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób.


Do takich sytuacji należą te, w których dochodzi, w związku z chorobą psychiczną, do niebezpiecznego uderzenia innej osoby, zranienia ciała lub podobnego rodzaju fizycznej agresji. Aby mówić o tego rodzaju niebezpieczeństwie, nie zawsze musi jednak dojść do samego aktu agresji i nie jest prawdą, że „trzeba czekać, aż chory rzeczywiście kogoś pobije albo zrobi coś gorszego”, żeby mógł być leczony wbrew woli. W wielu przypadkach za sytuację opisaną w art. 23 powinno się uznać też taką, gdy chory wypowiada poważne groźby, a zwłaszcza w taki sposób i takich okolicznościach, które agresję czynią prawdopodobną. Chodzi tu zwłaszcza o groźby wypowiadane w wielkim rozdrażnieniu, gdy towarzyszy im agresja skierowana ku przedmiotom, gdy chory grożąc ma w ręku niebezpieczne narzędzia itp.

Choć niebezpieczeństwo zachowań ze strony chorego ocenia się zawsze myśląc o aktualnej sytuacji, to jednak występowanie poważnych agresji w przeszłości czyni bardziej prawdopodobnym aktualne niebezpieczeństwo. Tak jest zwłaszcza wtedy, gdy w kolejnym zaostrzeniu choroby chory wypowiada podobne co niegdyś urojenia i w związku z ich treścią popada w konflikt z tymi samymi osobami.

Osobnym typem niebezpiecznej agresji jest poważna „agresja skierowana przeciwko sobie”: plany pozbawiania się życia, czyli samobójcze. Zapowiedzi popełnienia samobójstwa i jakiekolwiek zachowania, które wskazują na czynione do tego przygotowania mogą i powinny być interpretowane jako bezpośrednie niebezpieczeństwo odpowiadające opisowi art. 23.

Czasem istnieje też poważne niebezpieczeństwo związane nie tyle z „aktywną agresywnością”, co z wynikającą z choroby bezradnością. Taka sytuacja występuje u osób majaczących (np. majaczenie alkoholowe albo majaczenie w przebiegu zatrucia toksycznymi substancjami), czyli u osób mających tzw. zaburzenia świadomości. Osoby takie mogą być zdezorientowane, pogubione, nie rozpoznawać otoczenia, widzieć przedmioty w sposób zniekształcony itp. Osoba majacząca może na przykład, w stanie dezorientacji i, niemal zawsze występującego w majaczeniu, lęku, wypaść z balkonu czy z okna.

Podobna sytuacja może wystąpić też w przebiegu choroby psychicznej, np. schizofrenii. Czasem bezradność chorej psychicznie matki może stanowić zagrożenie dla zdrowia (rzadko życia) jej małych dzieci. Choć nie chce zrobić im krzywdy, to w związku z przeżyciami psychotycznymi (urojeniowymi) może pozostawiać dzieci bez opieki w niebezpiecznym miejscu, wyprowadzić nieubrane w zimie w nocy na dwór itp.

Wszystkie te sytuacje powinny być uznane za sytuacje opisaną artykułem 23 Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. Co więc w takiej sytuacji można zrobić?

W opisanych lub podobnych sytuacjach rodzina bądź jakakolwiek osoba, która jest świadkiem występującego niebezpieczeństwa, może zawiadomić pogotowie ratunkowe bądź policję i oczekiwać od tych służb natychmiastowego przewiezienia chorego do szpitala psychiatrycznego. Jest rzeczą wielkiej wagi, aby podać interweniującym służbom informacje uzasadniające niebezpieczeństwo agresji ze strony chorego. Rodziny czy świadkowie nieraz nie doceniają wagi tego poinformowania, sądząc, że sam widok osoby chorej psychicznie, sam fakt oczywistej choroby jest wystarczający do interwencji tych służb. Nie jest wystarczający, w każdym razie nie jest wystarczający dla przewiezienia tej osoby do szpitala bez jej zgody. Oceniający sytuację lekarz lub policjant musi stwierdzić zarówno objawy choroby, jak i owo niebezpieczeństwo, o którym mowa. Ponadto nie wystarczają same obawy osób bliskich czy świadków co do tego, „co się może stać”, obawy muszą mieć oparcie w konkretnych faktach, w opisie zachowań, które by na takie niebezpieczeństwo wskazywały. Informacje innych osób mogą tu być decydujące.

Sytuacja mniej nagląca, zagrożenie dla „własnego życia bądź zdrowia lub życia innych osób” nie zachodzi, ale leczenie jest potrzebne

Może być tak, że osoba chora psychicznie nie czyni nic niebezpiecznego, nie jest agresywna, nikogo nie uderzyła, co najwyżej krzyczy, chodzi w niepokoju, nie może poradzić sobie w pracy czy z innymi sprawami życiowymi. Jest w oczywisty sposób chora, nawet bardzo chora, ale nie ma podstaw uważać ją za osobę dla kogokolwiek niebezpieczną. Osoba ta nie wyraża przy tym zgody na kontakt z lekarzem i leczenie.

W takiej sytuacji, wbrew temu, co się czasem uważa, rodzina nie musi być bezradna.

W pierwszym etapie na pewno jest miejsce na normalne namawianie osoby bliskiej na leczenie, a jeśli to nie skutkuje, to na wywieranie pewnego uzasadnionego, życzliwego, choć i nieraz stanowczego nacisku w tej sprawie. Wreszcie, jeśli i to jest nieskuteczne, to w uzasadnionych przypadkach możliwe jest staranie się o leczenie tej osoby wbrew woli w szpitalu.

O leczenie wbrew woli wnioskuje rodzina najbliższa choremu. Adresatem tego wniosku nie jest pogotowie ratunkowe, nie policja, ale sąd rodzinny. Dlatego ten tryb, przewidziany dla osoby chorej psychicznie, ale nie będącej osobą niebezpieczną, nazywa się potocznie „trybem wnioskowym”.

za:synapsis.pl