Głód pełni życia

jp2Papież Jan Paweł II jasno uświadomił nam, że Kościół to wspólnota wierzących, w którym jest też miejsce dla wyznawców innych religii, poszukujących i niewierzących. Mówił o tym zarówno w kazaniach, jak i swoim zachowaniem. Wystarczy przywołać Wrocław i mszę na zakończenie Kongresu Eucharystycznego oraz nabożeństwo ekumeniczne. Tam przy stole-ołtarzu zgodnie trwali w komunii wyznawcy wielu religii i niewierzący. W środę, 16 października, minęła 29 rocznica rozpoczęcia przez Jana Pawła II pontyfikatu.
Na czym Jan Paweł II opiera swoje głębokie przekonanie o możliwości tak powszechnego pojednania, komunii (to słowo najlepiej oddaje, czym jest doskonała wspólnota)? Tym fundamentem jest prawda. Zarówno wbrew twierdzącym, że prawda nie istnieje, jak i tym zapatrzonym w jej niezmienność i zapominającym, że podlega ona rozwojowi, papież twierdzi, że to właśnie ona i dążenie do jej odkrycia, poznania i opisania jest kamieniem węgielnym ludzkiej wspólnoty. Dzieje się tak dlatego, ponieważ „Poznanie prawdy rodzi jedyną w swym rodzaju duchową radość (gaudium veritatis). (...) W tym przeżyciu radości z poznania prawdy (gaudium veritatis) można widzieć także jakieś potwierdzenie transcendentnego powołania człowieka, wręcz jego otwarcia się na nieskończoność". Tak mówił papież do przedstawicieli świata nauki i sztuki świętujących 600-lecie Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. A zatem każdy, kto poszukuje prawdy, jest już w zasięgu transcendencji. Kiedy zatem biskup Alfons Nosol, witając papieża, nazwał Synagogę ,,naszą Starszą Siostrą" nie było w tym nic dziwnego. Nic dziwi też nazywanie mahometan „braćmi wyznającymi wiarę w tego samego Boga".

Można jednak zapytać, gdzie jest w tym wszystkim miejsce dla niewierzących? Rzeczywiście, w odniesieniu do niewierzących wciąż utrzymuje się największy dystans, ale przecież nie przepaść. Powoli dochodzimy do przekonania, że wybór wiary czy niewiary, jeśli jest wyborem uczciwym, jest sprawą ludzkiej wolności. Również trwanie w ateizmie nie musi być zaraz naganne moralnie. Świadczy o tym wypowiedź kardynała Josepha Ratzingera: „Nikt nie może drugiemu wyłożyć na stół Boga i Jego Królestwa; także wierzący nie potrafi tego uczynić dla siebie. Ale chociaż niewierzący mógłby uważać, że go to usprawiedliwia, pozostaje zawsze owa budząca obawę niepewność: może to przecież prawda. To słowo „może" jest nieustannym zakwestionowaniem, którego nie da się uniknąć, w którym niewierzący musi doświadczyć, że odrzucając wiarę, nie może jednak całkowicie się od niej uwolnić. Inaczej mówiąc: zarówno wierzący, jak i niewierzący, każdy na swój sposób, doświadczają zwątpienia i wiary, jeśli tylko nie ukrywają się sami przed sobą i przed prawdą swego istnienia. Nikt nie może uniknąć całkowitego wątpienia ani całkowicie wiary; dla jednych wiara będzie istniała przeciw wątpieniu, dla drugich przez wątpienie i w formie wątpienia. Jest to zasadniczą sprawą losu człowieka, móc odnaleźć sens swego istnienia nie inaczej, jak tylko w tej nieustannej rywalizacji między zwątpieniem i wiarą, niepewnością i pewnością. Może właśnie wątpienie jednego i drugiego człowieka chroni ich przed zasklepieniem się w sobie i mogłoby się stać miejscem spotkania. Nie pozwala im zamknąć się w sobie, każe wierzącemu dojrzeć człowieka w niewierzącym, a niewierzącemu w wierzącym. Dla pierwszego jest to uczestnictwo w losie niewierzącego, dla drugiego — sposób, w jaki wiara mimo wszystko pozostaje dla niego wyzwaniem".

Powyższy cytat pochodzi z „Wprowadzenia w chrześcijaństwo" (Znak 1994), a więc z książki szefa niesławnej pamięci Świętej Inkwizycji, co oczywiście winno wyostrzyć potrzebę naszej, katolików, odpowiedzialności, wstydu i zadośćuczynienia za krzywdy wyrządzone żydom, chrześcijanom, zwanym schizmatykami i heretykami, oraz poganom i niewierzącym. Ta wypowiedź daje też wiele do myślenia nam wszystkim — wierzącym i niewierzącym. Papież przestrzega nas przed fanatyzmem, który ogranicza nasze ludzkie możliwości poznawcze. Fanatyzm — wszystko jedno, religijny czy ateistyczny — polega przecież na tym, że człowiek stawia sztuczne granice swojemu umysłowi i sercu, granice, których nie śmie przekroczyć dlatego, że wyklucza możliwość istnienia niepoznawalnego, czyli tajemnicy. Jednym słowem, człowiek wykluczając możliwość przechodzenia skończoności w nieskończoność, zamyka sobie dostęp zarówno do tego, co jest, jak i do tego, co być powinno.
Przypomniał nam o tym wszystkim Ojciec Święty we Wrocławiu, kiedy mówił o przebaczeniu i pojednaniu. Przyjrzyjmy się jeszcze raz słowom przemówienia do ludzi kultury z racji jubileuszu Wydziału Teologicznego UJ. Uprawianie nauki, twierdzi papież, stawia naukowców, wśród których jest przecież wielu niewierzących, na progu transcendencji, to znaczy nieba, królestwa Bożego. Jeśli jednak wielu z nich trudno ten próg przekroczyć, to dlatego, że uniemożliwia im to Kościół. Na Legnickim Polu papież powiedział:
„Trzeba »wielkiego czynu i wielkiego dzieła«, by współczesna kultura otworzyła się na świętość, pielęgnowała ludzką godność, uczyła obcowania z pięknem".

Właśnie dlatego ten wątek naszej odpowiedzialności za kulturę wydaje mi się istotny. W posłaniu do biskupów Kościoła w Polsce papież napisał: „Prawda Boża, której autentyczne objawienie znajdujemy w Piśmie Świętym i w Tradycji, przemawia również głosem Kościelnego Urzędu Nauczycielskiego, a zwłaszcza nauczaniem Soboru Watykańskiego II. Aby właściwie śledzić to nauczanie, trzeba koniecznie czerpać wiedzę o nim od znawców różnych dziedzin nauk kościelnych i świeckich, zgłębiając jego treść, zwłaszcza na poziomie Konferencji Biskupów, by z kolei przekazywać je kapłanom i wiernym w formie czystej, zrozumiałej i ułatwiającej rozwiązywanie ich problemów osobistych i społecznych, które pojawiają się w codziennym życiu. Pragnę w tym miejscu zacytować słowa mojego poprzednika na Stolicy Piotrowej Pawła VI: «(...) Miłujcie Kościół! Nadeszła godzina, aby miłować Kościół sercem gorącym i nowym. (...) Wady i słabości ludzi Kościoła powinny przyczyniać się do wzrostu miłości w sercu tego, kto chce być żywym, zdrowym i cierpliwym członkiem Kościoła. Tak postępują dobrzy synowie i tak czynią święci. (...) Miłować Kościół — to znaczy cenić go sobie, być szczęśliwym, że się doń należy, być mu odważnie wiernym, słuchać go, ofiarnie mu służyć i z radością wspomagać go w trudnej misji, jaką wypełnia» (Insegnamenti di Paolo VI, Vi 1968, s. 911 nn.)".

W tym miejscu zaczyna się jednak następny wątek. Otóż przemawiając do młodzieży w Poznaniu Ojciec Święty - przypominając, jak Piotr Apostoł próbował, i to do pewnego momentu z powodzeniem, chodzić po wodzie — powiedział: „Piotr miał z pewnością wiarę, którą wyznał później wspaniale pod Cezareą Filipową, ale w tym momencie nie była ona jeszcze ugruntowana. Gdy zawiał silny wiatr. Piotr zaczął tonąć, ponieważ zwątpił. To nie wicher zanurzył Piotra w głębinach jeziora, lecz niedostatek wiary. Jego wierze zabrakło istotnego elementu — całkowitego oparcia się na Chrystusie, całkowitego zaufania Chrystusowi w chwili wielkiej próby, zabrakło całkowitego pokładania w Nim nadziei. Wiara i nadzieja razem z miłością stanowią fundament życia chrześcijańskiego, którego kamieniem węgielnym jest Jezus Chrystus".

Piotr Apostoł w odniesieniu do dzisiejszych czasów, to dziwny przykład wiary dla współczesnych. Przecież dzisiaj w modzie są supermeny, charaktery bez skazy, bo bez charakterów, ale za to osiłki z nich wszechmocne, a tu tymczasem za wzór wiary i świętości Ojciec Święty przedstawia Piotra, człowieka, który przecież usłyszał od Jezusa: „Zejdź mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nic myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie" (Mt 16,23).

Jan Paweł II nasz współczesny świat nazwał jeziorem. I tak krąg się zamyka. Przyszłość zależy od tego, czy nie zabraknie nam odwagi życia wszystkimi dostępnymi nam możliwościami. Jan Paweł II starał się swoim słowem i obecnością ten głód pełni życia w nas obudzić.
Wacław Oszajca
charaktery.eu

Polecamy

akcjasos4Serdecznie zapraszamy do pierwszego w Polsce portalu  dla osób uzależnionych i współuzależnionych http://alkoholizm.akcjasos.pl
Zapraszamy do forum dyskusyjnego Forum uzaleznienia - tu możesz otrzymać pomoc.

Uzależnienie od alkoholu , czyli alkoholizm, jest chorobą, która zaczyna się i rozwija podstępnie, bez świadomości zainteresowanej osoby. Polega na nie kontrolowanym piciu napojów alkoholowych i może doprowadzić do przedwczesnej śmierci.

Reklama

Psycholog online

Jeśli przeżyłeś tragedię i nie wiesz, co ze sobą zrobić. Jeśli masz jakikolwiek problem, z którym nie potrafisz sobie poradzić. Jeśli stoisz przed podjęciem ważnej decyzji i chciałbyś lepiej poznać siebie i swoje potrzeby i upewnić się w obranym kierunku Twojego życia, napisz do naszego psychologa on-line

Porady naszego psychologa udzielane są bezpłatnie.

Partner serwisu

Reklama

Reklama